Nowinki motocyklowe, Wyprawy, Wyprawy motocyklowe

Wyprawa 2013 – Bułgarski bastion komunizmu część 5

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Rila Monastery

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Rila Monastery

Podobne odczucia miałam, kiedy, podczas poprzedniej wyprawy przejeżdżaliśmy przez Biesłan w Osetii Północnej. Wydaje mi się, ze miejsca naznaczone ludzkim cierpieniem, krwią i ofiarami wojny emanują dziwnym rodzajem energii i wzbudzają w ludziach irracjonalny strach.

… cd …

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Diabelska Wieś

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Diabelska Wieś

Po „kosowskiej eskapadzie” jesteśmy z powrotem w Serbii i naszym celem jest tajemnicze miejsce kryjące się pod nazwą Đavolija Varoš, co w wolnym tłumaczeniu znaczy Diabelska Wieś. Wioska leży blisko granicy z Republiką Kosowską i jest tłumnie odwiedzana przez turystów. Diabelska Wieś to fenomen przyrodniczy – wytrwali piechurzy mogą podziwiać 200 czerwonawych skał w kształcie słupów i piramid, wysokości 2-20 m i grubości 0,5 – 3 m.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Diabelska Wieś

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Diabelska Wieś

Osobliwe skały są przykryte kamiennymi czapami i ustawione w równiutkich rzędach. Ponieważ stwierdzono tu wysoką koncentrację siarki i żelaza w pobliżu skał nie ma drzew, krzewów, roślin ani trawy. Taki krajobraz z pewnością zasługuje na miano diabelskiego. Szczególnie zjawiskowo skały prezentują się w świetle zachodzącego słońca, kiedy ostatnie promienie nadają im upiorny wygląd. O powstaniu Diabelskiej Wioski krąży wiele legend.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Diabelska Wieś

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Diabelska Wieś

Według jednej z nich skały to zaklęte przez diabły dzieci, które przegrały zakład. Inna znacznie ciekawsza głosi, ze diabły chciały wyprawić ślub brata z siostrą a kamienne słupy to efekt działalności siły wyższej, która aby zapobiec kazirodczemu związkowi zamieniła wszystkich weselników w kamienie.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Diabelska Wieś

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Diabelska Wieś

Diabelska moc trzyma chyba ciągle to miejsce we władaniu bo nasz GPS zaczyna świrować. „Hołek” nie może się zupełnie odnaleźć. Kurczę a mówił, ze z nim na pewno dojedziemy do celu! Może to zwykłe diabelskie sztuczki a może po prostu nigdy tu nie był!? Po zwiedzeniu Diabelskiej Wsi wracamy do głównej drogi i zastanawiamy się w którą stronę jechać. I właśnie tu, na poboczu drogi przekonujemy się o serbskiej życzliwości. Podchodzą do nas kierowca i pasażer ciężarówki stojącej nieopodal i oferują nam swoją pomoc. Przeglądają naszą mapę, doradzają którędy jechać i opowiadają co nieco o stanie dróg. Odradzają nam podróż bocznymi drogami, przez miejscowości Bojnik i Lebane. Mówią, że droga jest tam w bardzo złym stanie i może w ogóle nie nadawać się do przejazdu. Wybieramy więc – zgodnie z radą naszych serbskich towarzyszy drogę  na Leskovac, która okazuje się być pokryta przyzwoitym asfaltem. Jadąc w kierunku granicy bułgarskiej co chwilę mijamy patrole policji. Albo serbscy policjanci są wyjątkowo pracowici albo jest to spowodowane bliskością terytorium Kosowa. Koło godziny 19 docieramy bez żadnych niespodzianek do Leskovaca – miasta położonego w centralnej części kraju nad rzeką Veternica. Zatrzymujemy się w centrum tego, jak się okazuje ponad 90-tysięcznego miasta i robimy zakupy w sklepie spożywczym. Próbujemy ocucić Hołka, który nie wiedzieć czemu co chwilę się zawiesza. Zgubił się biedak na serbskiej ziemi i nijak nie może odnaleźć sygnału. Doprowadzając GPS do stanu używalności korzystamy z postoju – pijemy zimny napój i jemy lody.

Co chwilę zaczepiają nas ciekawscy przechodnie. Nie są natrętni ale zwyczajnie chcą nam pomóc.  Od jednego gościa dostajemy wizytówkę pobliskiego hoteliku. Często przejeżdżają obok nas motocykliści. Jeden z nich zatrzymuje się i pyta czy może nam w czymś pomóc. Dziękujemy za chęci i mówmy, ze wszystko jest ok. Nie wydaje się być przekonany ale po chwili odjeżdża. Po pięciu minutach pojawia się znowu i tym razem już nie odpuszcza. Wypytuje nas dokładnie o wszystko i mimo, ze mówi łamanym angielskim dogadujemy się , jak tylko motocyklista z motocyklistą na końcu świata potrafi. Po serii pytań i odpowiedzi nasz nowy znajomy milczy chwilę. Widać, że rozważa w głowie jeszcze raz wszystkie fakty i analizuje. Nagle bez żadnych dłuższych ceregieli zaprasza nas do siebie i wypowiada magiczne zdanie: „Będziecie moimi gośćmi”. I tym sposobem rozwiązuje się nasz problem z poszukiwaniem noclegu na dzisiejszą noc. Mamy niewiarygodne szczęście!!! Aż się wierzyć nie chce po prostu! Nasz anioł stróż nazywa się Vladimir Petrovic i jest jednym z najstarszych motocyklistów w mieście. Jest też właścicielem jednej z najlepiej prosperujących restauracji i kilku kamienic w rynku.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Leskovac

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Leskovac

Po przejechaniu kilkuset metrów wjeżdżamy za Vladem do podziemnego garażu. Zostawiamy motocykl w obstawie kilku innych i udajemy się piętro wyżej do wspaniale wyposażonego mieszkania (prawie apartamentu). Kuchnia, łazienka, wielki salon a ponadto całe dodatkowe piętro z ogromną sypialnią i łazienką. Wszystko dla nas. Kompletnie zaskoczeni dostajemy do ręki klucze do mieszkania, pilota do garażu i zaproszenie na kolację w restauracji Cap Cap. Na miejscu poznajemy rodzinę Vlada – jego syna Duszana, żonę Katrinę i przyjaciół motocyklistów. Rozmawiamy głównie w j. angielskim, konsumujemy ogromną kolację, na którą składają się regionalne przysmaki i pijemy serbskie piwo. Za nic nie płacimy, ponieważ jesteśmy gośćmi Vlada. Wśród osób towarzyszących nam przy stoliku jest nawet jeden Francuz – architekt, który pomieszkuje tu od dłuższego czasu. Zdradza nam za co kocha Serbię a my ochoczo przyznajemy mu rację: ograniczenia prędkości są czysto teoretyczne i nikt się nimi nie przejmuje, fotoradarów jest tu jak na lekarstwo a mandaty są znacznie niższe niż w Europie Zachodniej. W dalszej części wieczoru, zwiedzamy restaurację Vlada i Katriny, spacerujemy po mieście i na koniec lądujemy w klubie motocyklowym South Riders Leskovac. Kiedy późną nocą kładziemy się w końcu spać ciągle nie możemy wyjść z osłupienia jak wielkie szczęście mieliśmy tego dnia. Jednego jesteśmy jednak pewni – Serbia przywitała nas po królewsku i w naszych wspomnieniach zajmie jedno z poczytniejszych miejsc! Zasypiamy w koszmarnym upale ale z pozytywnymi emocjami w duszy…

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Leskovac

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Leskovac

Dzień 10 (12. Sierpnia poniedziałek)

Rano wstajemy dość wcześnie i idziemy do sąsiedniego mieszkania podziękować naszym przyjaciołom za wszystko. Wymieniamy się kontaktami oraz małymi podarunkami. Zostawiamy słodkie ukraińskie wino i koszulki Radiatora, a w zamian dostajemy batoniki na drogę i 52-procentową serbską rakiję. Jeśli nie wiecie co to takiego, to musicie wiedzieć, że ma dużo wspólnego z Nokią. Tak samo jak ona connecting people czyli łączy ludzi! Eskortowani przez dwa motocykle  wyjeżdżamy przed południem z Leskovaca i kierujemy się w stronę granicy z Bułgarią. Jadąc krętymi i malowniczymi drogami mijamy przydrożne hodowle ryb i małe elektrownie wodne. Przed nami roztacza swe uroki Jezioro Vlasinsko (Vlasina Lake), któro jest najwyżej położonym i największym sztucznym jeziorem w Serbii. Naprawdę urokliwe i przygotowane na dużą liczbę turystów miejsce.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Jezioro Vlasinsko

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Jezioro Vlasinsko

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu

Poruszając się wzdłuż brzegów jeziora zatrzymujemy się w jednym z przydrożnych sklepów i robimy krótki popas. Posilamy się miejscowym przysmakiem „burkiem”! Nie, oczywiście nie konsumujemy psa! Burek to rodzaj wypieku z francuskiego ciasta z mięsnym albo serowym farszem. Zjadliwy ale strasznie się kruszy. Jesteśmy we wschodniej części Serbii, która już na pierwszy rzut oka jest dużo biedniejsza.  Asfalt jest dużo gorszy, wioski są coraz biedniejsze i ukryte w górskich zakamarkach, ludzie zajmują się tu głównie pasterstwem.

Jak w wielu miejscach w Europie nie dotarł tu jeszcze ze swoimi brudnymi łapami zachód. Wciąż można się tu cieszyć dziką przyrodą i gościnnością ludzi. Pozytywne doznania wzbogaca także malownicza i niezwykle kręta droga, która wydaje się wić niczym rozwścieczony wąż morski.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - burek ...

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – burek …

W końcu docieramy do granicy z Bułgarią. Na przejściu Ribarci – Oltomanci panuje kompletny zastój i brak ruchu. Nie ma tu żywego ducha prócz dwóch gości, którzy zachowują się jak byśmy byli niewidzialni. Po chwili jeden z pograniczników podchodzi do nas i wydaje się być mocno wkurzony. Chyba zakłóciliśmy jego święty spokój! Gość ma chyba metr dziewięćdziesiąt wzrostu i taksuje nas spojrzeniem pełnym nienawiści. Jakby tego było mało, nie odzywa się ani jednym słowem. Ale to chyba dobrze, bo jego spojrzenie wyraża tysiąc słów, i to chyba niezbyt pozytywnych. Bardzo skrupulatnie ogląda nasz aparat fotograficzny i mamy wrażenie, że próbuje wzrokiem prześwietlić wszystkie zdjęcia. Jezu co za oprych! Po odebraniu naszych paszportów mierzy nas wzrokiem bazyliszka – albo chce nas przestraszyć albo planuje zabójstwo. W międzyczasie w pobliżu pojawia się celnik, który na szczęście okazuje się być bardziej rozmowny i przychylniej nastawiony. Nasze paszporty są dokładnie wertowane (chyba z dziesięć razy tam i z powrotem). Sądzimy, że ta kontrola jest spowodowana kosowską pieczątką! Nasycony widokiem naszych paszportów pogranicznik wyrzuca je przez okienko!  Zabieramy je potulnie i pytamy niezwykle grzecznie, czy możemy już jechać dalej. Nasz milczący oprawca kiwa nieznacznie głową i takim sposobem bez jednego słowa przekraczamy granicę serbsko – bułgarską. Przejście graniczne po bułgarskiej stronie jest równie wyludnione ale jego pracownicy nie zabijają nas wzrokiem. Zostajemy bardzo szybko i sprawnie odprawieni i już po chwili możemy się cieszyć urokami bułgarskiej ziemi.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Kjustendil

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Kjustendil

Pierwszym większym miastem na naszej drodze jest Kiustendił – orientalne miasto, które rzymianie nazywali „miastem łaźni”. To urokliwe miasteczko od dawnych czasów przyciągało różnych najeźdźców – a wszystko za sprawą źródeł termalnych. W Kiustendił położonym na rozległej równinie daje się nam ponownie we znaki upał.  Dość szybko udaje nam się znaleźć kantor, w którym wymieniamy resztki serbskiej waluty i trochę euro na bułgarskie lewy. W pobliżu kantoru zaczepia nas motocyklista na Africa Twin, który dostrzegł chyba naszą rejestrację i oferuje nam swoją pomoc. Nasz GPS znowu zawiódł. Michaił jest niezwykle otwartym wesołkiem i całkiem nieźle mówi w języku angielskim. Dzięki jego pomocy sprawnie przejeżdżamy przez miasto w godzinie szczytu i zatrzymujemy się na stacji benzynowej poza centrum. Chcemy kupić mapę Bułgarii, ponieważ nie wzięliśmy naszej z domu. Nie wiadomo jak to się stało ale została chyba na stercie rzeczy, które zostawiliśmy przed garażem. Michaił na pożegnanie zaprasza nas na wódkę do Sozopola nad M. Czarnym, gdzie wybiera się wieczorem. Kto wie może się jeszcze gdzieś spotkamy. Życie jest dziwne i nieprzewidywalne. Na wszelki wypadek wymieniamy się numerami telefonów. Na stacji benzynowej spędzamy trochę czasu – przegrzaliśmy się znowu i postanawiamy się ochłodzić. Głazio błąka się w skarpetkach po sklepie  – nie wiem czy to skutek upałów czy po prostu dopadła go popołudniowa nuda w czasie postoju.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Dupnica

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Dupnica

Po jakimś czasie tankujemy i wyruszamy w kierunku nizinnego miasta Dupnicy. Na horyzoncie widać już masyw Gór Riła, który majestatycznie wznosi się do nieba. Widok tych gór za każdym razem robi na nas ogromne wrażenie. W okolicy wsi Stob podjeżdżamy pod  Stobskie Piramidy – malownicze dzieło natury. Fantastyczne formacje skalne w kształcie piramid z pomarańczowo – beżowego piaskowca powstały dzięki wypłukiwaniu przez deszcz i topniejący śnieg fragmentów miękkich skał. Iglice piramid wznoszą się dumnie na zboczach zachodnich ścian Gór Pirin tworząc bajeczną scenerię, której nie sposób się oprzeć. Najpiękniej to miejsce wygląda podczas zachodu słońca. Ostanie promienie nadają im niesamowite barwy. Dużo się tu zmieniło od naszej ostatniej wizyty. Teraz jest tu  kasa, w której trzeba kupić bilety wstępu i zamknięty szlaban dla zmotoryzowanych. Ponieważ obiekt jest już zamknięty postanawiamy wrócić tu nazajutrz i jeszcze raz przejść się na szczyt malowniczym szlakiem. Kusi nas „nielegalny spacer” po okolicy ale wzywa nas już magia Monastyru Rilskiego, od którego dzieli nas już tylko kilkanaście kilometrów. Po drodze robimy zakupy, ponieważ w pobliżu klasztoru może być problem z kupnem alkoholu.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Stopskie Piramidy

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Stopskie Piramidy

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Rila Monastery

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Rila Monastery

Wraz z powoli zapadającym zmierzchem docieramy do najbardziej znanego z bułgarskich monastyrów. Pobyt w Górach Riła zaczynamy od poszukiwania strategicznego miejsca na rozbicie obozu. Znajdujemy niesamowite miejsce na leśnej polanie położonej nad czystym strumieniem. Zjazd na polanę może jest nieco karkołomny ale być może, że nie będziemy mieć zbyt wielu współlokatorów w sąsiedztwie. Na polanie naszych marzeń stoi jeden samotny namiot ale nie widać koło niego żadnego ruchu.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - polana marzeń

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – polana marzeń

Rozbijamy namiot i jedziemy do klasztoru. Późnym popołudniem nie ma tu już tylu turystów. Mamy więc możliwość pozwiedzać i popstrykać zdjęcia bez tłumów pielgrzymów przemieszczających się nieustannie po klasztornym dziedzińcu. Klasztor  jest w trakcie renowacji. Część budynków została już odnowiona ale w głębi dziedzińca stoją widoczne rusztowania.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Rylski Monastyr

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Rylski Monastyr

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Rylski Monastyr

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Rylski Monastyr

Rilski Monastyr to  magiczne miejsce, dlatego przybyliśmy tu ponownie. Na jego atrakcyjność i niezwykłość wpływają nie tylko walory architektoniczne i malownicze górskie położenie. Jest tu jakaś nieuchwytna magia, niewidzialny urok wabiący od wieków ludzi z różnych zakątków świata. Jako pierwszy odnalazł to zagubione wśród lasów miejsce Iwan z Riły – pustelnik i mistyk żyjący w IX wieku. Eremita wzniósł tu swoją pustelnię a jego skromna  i pełna świętości egzystencja przyciągała pielgrzymów z najdalszych obszarów. W epoce średniowiecza w pobliżu pustelni powstał klasztor, który z czasem zaczął pełnić wiodącą rolę w bułgarskim kościele prawosławnym. Górski monastyr otaczają potężne mury, które na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie fortecy. Po przejściu przez bramę odwiedzającym ukazuje się ogromny dziedziniec i otaczające go łukowate arkady. Najbardziej zapada w pamięci kolorystyka całego obiektu – grube czerwone pasy i biało-czarne kraciaste wzory pokrywające w całości klasztorne zabudowania.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Rylski Monastyr

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Rylski Monastyr

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Rylski Monastyr

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Rylski Monastyr

Głazio: Po raz pierwszy przyjechałem tu w 2007 roku. Od tego czasu sporo się zmieniło. Wokół klasztoru powstały  nowe zabudowania, inne z kolei popadły w ruinę. Na dziedzińcu stada jaskółek bawią się w łapanego. Cieszyłem się z faktu, że tym razem mogę spędzić tu więcej czasu. Tym bardziej, że udało nam się znaleźć malowniczo położone  dzikie miejsce kempingowe. Czuję magiczne przyciąganie klasztoru.

Spacerując po dziedzińcu chłonę niesamowity spokój, odprężenie i całym sobą podziwiam po raz kolejny niesamowite malowidła zdobiące ściany głównej świątyni. Położenie klasztoru z dala od wielkich aglomeracji miejskich  sprzyja odpoczynkowi i głębokim przemyśleniom.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Rylski Monastyr

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Rylski Monastyr

Tamara: Siadam pod jedną ze ścian i poddaję się niezwykłej atmosferze tego miejsca. Powoli zapada noc i pielgrzymi, którzy dostali od opata zgodę na nocleg w klasztornych komnatach udają się na spoczynek. Siedząc przed cerkwią usytuowaną pośrodku dziedzińca wsłuchuję się w ciszę, która panuje tu zawsze mimo obecności dużej liczby ludzi. Czas zatrzymuje się. Świat i jego doczesne sprawy niczym mityczna Atlantyda zapadają się w odmętach rzeczywistości. Jestem tu i teraz. Nie śpiesząc się uwieczniam nieskończone piękno klasztoru pstrykając setki zdjęć.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Rylski Monastyr

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Rylski Monastyr

Po ciemku wracamy do naszego biwaku. Już po chwili pojawia się jak spod ziemi obok nas facet, który mówi coś po bułgarsku. Nie znamy tego języka ale rozumiemy pozytywne przesłanie. Bożydar – nasz nowy przyjaciel zaprasza nas do siebie (na przeciwległą stronę polany) na kolację. Kiedy przychodzimy na suto zastawionym stole zastajemy smażone pstrągi, sałatkę z  pomidorów i ogórków, różne napoje, i oczywiście ogromną (1,75 l) butelkę  domowej 60-procentowej rakiji. Jezu zginiemy tu, jak wypijemy choćby pół litra!  A jeśli nawet nie zginiemy od razu, to na pewno w męczarniach za sprawą potwornego kaca! Powoli zaczynamy się integrować. Bożko mówi całkiem nieźle po rosyjsku, więc rozmowa toczy się sprawnie. Jeszcze sprawniej wchodzi nam rakija, która mimo tego, że jest ciepła smakuje całkiem nieźle. Chcemy też mieć jakiś wkład w kolację, więc przynosimy nasze konserwy. Bożydar wyjawia nam w szczerej rozmowie, że przyjeżdża tu każdego roku na święto Wniebowzięcia NMP. Mieszka niedaleko – w Dupnicy, więc dojazd nie stanowi żadnego problemu. Siedzimy przy stole i rozmawiamy do późnej nocy. W dobrym towarzystwie czas płynie szybko i przyjemnie.

Dzień 11(13. sierpnia –wtorek)

Głazio: Nazajutrz z rana zwiedzam najbliższą okolicę, w tym pobliskie wyspy. Bożydar zaprosił nas na śniadanie ale niestety musiałem pójść sam. Po wczorajszym wieczorze integracyjnym  Tamara  trochę zaniemogła. Procenty jeszcze nie wywietrzały jej z głowy i nie doceniła chyba mocy rakiji. Poprosiła mnie tylko rano o ręcznik namoczony zimną wodą. Muszę przyznać, ze nie wyglądała najlepiej. Bożko też zmartwił się jej niedyspozycją i przekazał przeze mnie paracetamol i zsiadłe mleko.

Tamara: Rany boskie – umieram! I to na własne życzenie. Co za franca z tej bułgarskiej rakiji! Rano kręci mi się mocno w głowie i wolę pozostać w pozycji leżącej. Po wczorajszych mistycznych przeżyciach w Rilskim Monastyrze dziś nie został nawet ślad. Jedynie tępy ból w głowie, który jest karą za mój brak umiarkowania.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - na polanie

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – na polanie

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - na polanie

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – na polanie

Po południu zasiadamy do stołu wraz z Walentyną –  żoną Bożydara. Wspaniała kobieta, pełna ciepła i otwarta. Jemy bułgarskie rarytasy przygotowane przez naszych gospodarzy (papryka pieczona na ognisku) i po posiłku udajemy się na wieczorne nabożeństwo w klasztorze.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Rilski Monastyr

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Rilski Monastyr

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Rilski Monastyr

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Rilski Monastyr

Pod klasztorem  – niespodzianka! Spotykamy motocyklistów na HD z Włoch. Niestety nie wdajemy się w dłuższe rozmowy – nie znają języka angielskiego, a my nie mówimy po włosku. Na klasztornym dziedzińcu zebrał się spory tłum. Wszyscy czekają z niecierpliwością na wieczorną mszę. Przed każdym nabożeństwem można tu podpatrzyć ciekawy zwyczaj związany z przeganianiem złych duchów. Jeden z mnichów obchodzi  cerkiew dookoła stukając rytmicznie w kawałek drewna.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Rilski Monastyr

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Rilski Monastyr

Rozpoznajemy wykonującego rytuał duchownego – to ten sam, którego widzieliśmy tu sześć lat temu. Jest niezwykle wysoki, bardzo szczupły i ma na sobie pelerynę podbitą czerwonym materiałem. Wszyscy patrzą na niego z ciekawością i jednocześnie z pokorą. Kiedy mnich znika we wnętrzu cerkwi, której ściany zdobią wielobarwne i dość apokaliptyczne  freski Zacharija Zografa natykamy się na dwóch motocyklistów – jeden z nich to Polak, drugi jest  Niemcem. Jak się okazało Marcin i Peter – tak jak my – podróżują na na BM-ach zwiedzając najbardziej niedostępne regiony Bułgarii.

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu - Rilski Monastyr

Wyprawa motocyklowa – Bułgarski Bastion Komunizmu – Rilski Monastyr

Z ostatnimi promieniami zachodzącego słońca wracamy do naszego obozu, a tu czeka na nas niespodzianka! Na naszej cichej polanie zadomowił się tabor Cyganów. Trochę jesteśmy zaskoczeni tym faktem. Romowie rozbili obóz na samym środku zagradzając nam dojazd do naszego namiotu. Co teraz?!

… cdn

Czytaj część 1 >>>
Czytaj część 2 >>>
Czytaj część 3 >>>
Czytaj część 4 >>>
Czytaj część 6 >>>
Czytaj część 7 >>>
Czytaj część 8 zakończenie >>>

12/12/2013

O autorze

Glazio


Dodaj komentarz

Czerwiec 2017
P W Ś C P S N
« Maj    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
Reklama

MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Redakcja
Radiator - Turystyka Motocyklowa
E: kontakt@radiator-mototurystyka.pl
W: www.radiator-mototurystyka.pl