Nowinki motocyklowe

Akcesoryjne wydechy motocyklowe – niższa waga, większa moc.

Akcesoryjne wydechy motocyklowe – niższa waga, większa moc.

Układ wydechowy to chyba najczęściej tuningowany element motocykla. Można zyskać większą moc, ale też stracić dowód rejestracyjny i dostać mandat.

W większości przypadków jednoślad opuszczający fabrykę posiada układ wydechowy, którego dźwięk, a często również i wygląd pozostawia wiele do życzenia.

Nie ma się zresztą co dziwić, skoro o tym z czego nasz „komin” będzie wykonany i jak bardzo zgrany z silnikiem zależy coraz bardziej od księgowych, których zadaniem jest obniżyć koszty produkcji choćby o dziesiąte setki jena (w przypadku japońskich maszyn) czy euro (jeśli mowa o europejskich motocykli).

 

Tłumiki refleksyjne i absorpcyjne

Na fabrycznych liniach montażowych przeważnie zakładane są tłumiki refleksyjne, których głównym zadaniem jest rozpraszanie fali dźwiękowej wydobywającej się z jednostki napędowej wraz ze spalinami.

Aby wyciszyć hałas do określonej przepisami granicy, buduje się w „puszcze” kilka komór oraz układ rurek, które rezonują fale dźwiękowe wyciszając pracę silnika do przyjętego w homologacji poziomu mierzonego decybelami (dB).

Drugi rodzaj stosowanych w jednośladach tłumików nazywa się absorpcyjnymi. Konstrukcja ta charakteryzuje się tym, że składa się z perforowanej rury oraz waty tłumiącej (może to być wata szklana, wełna mineralna lub stalowa) otaczającej tą rurę.

Podczas przepływu gazów wydechowych dochodzi do tłumienia fali dźwiękowej za sprawą kontaktu spalin z wypełnieniem komory, a przez to osiąga się wymagany maksymalny poziom hałasu.

Tuning układu wydechowego

Akcesoryjne tłumiki należą do konstrukcji absorpcyjnych. Producenci takich układów wydechowych, jak np. słoweńska marka Akrapovič, włoski LeoVince (posiada w Polsce fabrykę), hiszpański IXIL, amerykański Vance & Hines czy japońska Yoshimura wykorzystują bardzo drogie, ale też i trwałe materiały.

W zależności od modelu tuningowany tłumik zbudowany może być z włókien węglowych, tytanu, czy wysokogatunkowej stal nierdzewnej.

Wytwórcy akcesoryjnych „kominów” dzięki dokładnej obróbce materiału, precyzyjnej technologii spawania oraz nieustającym badaniom starają się poprawić w każdej dziedzinie fabryczne układy wydechowe. Dzięki temu udaje się znacznie ograniczyć masę konstrukcji, ale też uzyskać większą moc, nie wspominając o świetnym brzmieniu i rasowym wyglądzie.

Jak powszechnie wiadomo akcesoryjne zestawy nie należą do najtańszych, ale przecież nie zawsze musimy zmieniać cały układ wydechowy.

Dużo niższą masę oraz poprawę brzmienia osiągniemy wymieniając tylko rurę łączącą i tłumik, bez demontażu oryginalnego kolektora wydechowego. Takie rozwiązanie nazywa się Slip-On, ale przyrost mocy nie będzie znaczny.

Za przykład niech posłuży Kawasaki Versys 1000, który z oryginalnym tłumikiem osiąga na kole 110,3 KM przy 8 950 obr./min. Po zamontowaniu tuningowego tłumika Akrapovič Slip-On uzyskano 113,5 KM przy takiej samej prędkości obrotowej jednostki napędowej.

Jeżeli od czasu do czasu lubimy się wybrać się na tor wyścigowy to poza przyrostem mocy ważna jest także waga naszej maszyny. A układ wydechowy to właśnie jeden z tych elementów, z których można „urwać” kilka cennych kilogramów.

I tak Honda CBR 1000 RR z lat 2010-2011 posiada fabryczny układ wydechowy, który waży 8,87 kg. Specjalistom z LeoVince udało się zredukować masę do 4,4 kilograma za sprawą kompletnego tytanowego zestawu z serii Corsa Factory R Racing.

Właściciele cięższych cruiser’ów także mogą liczyć na pomoc firm tuningowych. Kompletny układ wydechowy dla produkowanego w latach 2003-2005 Kawasaki VN 1600 Classic waży 15 kilogramów, a zamiennik od LeoVince ma masę o prawie pięć kilogramów niższą.

Aby idealnie zestroić nowy wydech z jednostką napędową zaleca się wizytę w serwisie posiadającym hamownię motocyklową, gdzie trzeba przeprowadzić odpowiednie zmiany w mapach jednostki sterującej (w silnikach z wtryskiem) bądź regulację gaźników.

Kontrola policyjna – technika pomiaru ma duże znaczenie!

Według polskiego kodeksu drogowego dozwolony poziom hałasu wytwarzanego przez układ wydechowy jednośladów z silnikami o pojemności do 125 ccm został określony na 94 dB przy połowie prędkości obrotowej mocy maksymalnej.

Dla motocykli powyżej 1/8 litra próg dopuszczalnego dźwięku wynosi 96 dB.

Raz na jakiś czas w komendach ruchu drogowego organizowane są specjalne akcje, które mają na celu wyłapywanie pojazdów emitujących zbyt wysoki poziom hałasu. Nierzadko policjanci z ekip techniki drogowej i ekologii kierują wtedy swoją uwagę na motocykle.

Badanie mundurowi przeprowadzają za pomocą sonometrów – urządzeń mierzących głośność silników pojazdów mechanicznych. Dokładność takiego elektronicznego miernika dochodzi do jednego miejsca po przecinku, w zakresie od 50 do 120 dB.

Aby jednak policjant uzyskał obiektywny wynik pomiar powinien być wykonany w terenie otwartym, a w odległości trzech metrów od obrysu badanego motocykla nie powinny występować żadne przeszkody akustyczne, które odbijałyby fale dźwiękowe.

Poza tym dobrze by było, aby nawierzchnia, gdzie dokonywany jest pomiar była utwardzona (betonowa bądź asfaltowa).

Optymalna temperatura otoczenia oscylować powinna od +5 do +40 stopni Celsjusza. Przed rozpoczęciem pomiaru policjant powinien określić poziom hałasu otoczenia z uwzględnieniem wpływu wiatru (jego prędkość nie powinna przekraczać 5 m/s).

Poziom hałasu otoczenia powinien być mniejszy od poziomu hałasu wytwarzanego przez motocykl o co najmniej 10 dB.

Za zbyt głośny wydech dostaniesz mandat

O tym czy podczas kontroli policyjnej będziemy mieli problem decyduje odpowiednie przygotowania miernika do pomiarów oraz sama technika przeprowadzenia badania.

Według zaleceń mikrofon sonometru powinien być umieszczony równolegle do podłoża, na wysokości wylotu rury wydechowej pojazdu (nie mniej niż 20 cm od podłoża).

Dodatkowo sonometr powinien być oddalony o 50 centymetrów od końcówki tłumika pod kątem 45 stopni względem pionowej płaszczyzny, w której leży linia wylotu gazów.

Silnik podczas kontroli poziomu emitowanego hałasu trzeba doprowadzić do prędkości pomiarowej. Dla jednośladów, których prędkość obrotowa mocy maksymalnej przekracza 5 tys. obr./min będzie to połowa tychże obrotów (np. w motocyklu o maksymalnej mocy 100 KM osiąganej przy 12 000 obr./min. pomiar ma być zrobiony przy 6 000 obr./min.)

Dla maszyn, których jednostka napędowa osiąga moc maksymalną poniżej 5000 obr./min. trzeba „wkręcić” silnik na 75 proc. obrotów mocy maksymalnej.

Policjant powinien wykonać trzy następujące po sobie pomiary. Różnica między wartością maksymalną a minimalną tych pomiarów nie może przekraczać 2 dB.

Kto nie zmieści się w powyższych normach, straci dowód rejestracyjny i dostanie mandat (do 300 złotych, bez punktów karnych).

Czasami motocykliści nie mogą uwierzyć, że policjant zatrzymuje dowód rejestracyjny np. 5-letniego motocykla z tuningowym tłumikiem zamontowanym jeszcze na linii montażowej fabryki.

Prawda jest jednak taka, że wkład tłumiący powinno się wymieniać przynajmniej co dwa lata, gdyż z czasem właściwości wygłuszania akustycznego waty czy wełny ulegają pogorszeniu.

Prawo prawem, a dobre maniery?

„Loud pipes save lives” (z ang. „głośne wydechy ratują życie”) czy „no bass no fun” (bez basu nie ma zabawy) to powiedzonka funkcjonujące na co dzień wśród motocyklistów.

Zwolennicy pierwszego sloganu twierdzą, że dzięki głośnemu tłumikowi inni użytkownicy dróg szybciej ich usłyszą niż zobaczą we wstecznym lusterku.

Drugie hasło dotyczy bardziej przyjemności z wrażeń akustyczno-estetycznych, jakie dostarczają akcesoryjne układy. Głęboki, wręcz monstrualny grzmot wydobywający się z pięknie prezentujących się „dubeltówek” to powód do dumy dla właściciela zmodyfikowanego cruisera czy choppera.

W praktyce wyjące do odcięcia „szlifierki”, czy dudniący szatańsko Harley-Davidson nie są ulubionymi pojazdami wśród mieszkańców miast, ale też i innych użytkowników dróg. Zwłaszcza w nocy takie „wolne” wydechy są uciążliwe dla ucha.

Niektórzy motocykliści dla „zabawy” robią specjalnie „przegazówki” na parkingach podziemnych lub w tunelach, a osoby jadące obok w autobusie lub tramwaju dostają przez to palpitacji serca.

Potem taki wystraszony pasażer autobusu, siedząc za kierowcą samochodu i widząc jakikolwiek jednoślad w tylnym lusterku raczej nie będzie chciał pokazać dobrej woli na drodze. Slogany z nalepek w stylu „Patrz w lusterka! Motocykle są wszędzie” bądź „Wszyscy się zmieścimy” za dużo wtedy nie zdziałają…

Karol Biela

Fot. KBI

Źródło: Regiomoto.pl

13/06/2012

O autorze

siCk_BoY_


Dodaj komentarz

Sierpień 2017
P W Ś C P S N
« Lip    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
Reklama

MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Redakcja
Radiator - Turystyka Motocyklowa
E: kontakt@radiator-mototurystyka.pl
W: www.radiator-mototurystyka.pl