Nowinki motocyklowe

Yamaha Tenere: pan obieżyświat

Yamaha TenereYamaha Tenere: pan obieżyświat

Niewiele jest obecnie produkowanych motocykli, których historia sięga ponad 25 lat wstecz. Niewiele jest też jednośladów wycofywanych z rynku i później wskrzeszanych.

Dekadę temu Tenere na nowo zdefiniowała klasę off-roadowego sprzętu. W latach 80. pojawiała się na rajdowych trasach Dakaru, a później zawojowała niemal cały świat. Często służyła za pojazd docierający tam, gdzie inny dwukołowiec by sobie nie poradził. Niestety, wraz z wiekiem coraz trudniej było jej nawiązać rywalizację z coraz większą ilością konkurentów.


W 1999 kierownictwo wycofało poczciwą Yamahę z taśm montażowych, kończąc tym samym jej żywot. Po 9 latach powołano ją do życia w nieco zmienionej formie, odcinającej się wyraźnie od pierwowzoru.

 

Yamaha ma w swej ofercie dwa enduro z prawdziwego zdarzenia. Dla początkujących dobrym wyborem będzie 660, gdyż 1200 wymaga nieco więcej wprawy. Wygląd małej Tenere nie każdemu przypadnie do gustu. To propozycja dla miłośników oryginalnych kształtów. Zwłaszcza uformowanie przedniej owiewki wzbudza wiele kontrowersji.

Niemniej, nikt Yamahy nie pomyli na ulicy z żadnym innym motocyklem. O jej terenowym charakterze świadczą liczne osłony wykonane z udaroodpornego plastiku i aluminium, natomiast wysoki prześwit umożliwi pokonanie wymagających przeszkód. W razie, gdybyśmy poruszali się po podłożu mogącym uszkodzić wystającą pompę płynu chłodzącego, konstruktorzy zamontowali obszerny stelaż wykonany ze stalowych rur.

Yamaha TenerePozycja za kierownicą Yamahy spodoba się amatorom off-roadowych szaleństw. Kanapa umieszczona na wysokości 90 centymetrów wraz z wąskim zbiornikiem paliwa i dość wysoko usytuowaną główką ramy, pozwolą jechać przez kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt kilometrów na stojąco. Przeszkadzać może w tym jednak stosunkowo duża masa całkowita, która sprawia, że prezentowany Japończyk lepiej sprawdzi się na utwardzonych szlakach jako typowe enduro.

205 kilogramów sprzętu przygotowanego do jazdy to niemało. Łatwej sytuacji nie będą mieć także niscy jeźdźcy. Dosięgnięcie stopami do asfaltu może stać się dla nich problematyczne. Na pochwałę zasługuje natomiast zestaw wskaźników. Przejrzysty cyferblat łączy w sobie analogową z cyfrową technologią. Obrotomierz otrzymał klasyczny układ wyskalowany do 9 tysięcy obr./min. Z jego prawej strony zainstalowano ciekłokrystaliczny ekran informujący o ilości paliwa w 23-litrowym baku, przebiegu dziennym i całkowitym, a także aktualnej prędkości. Duże i łatwe w zlokalizowaniu przyciski pozwolą przełączać wskazania podczas podróży po wybojach.

Silnik zaprzęgnięty do pracy w Tenere, nie był nowością w momencie debiutu tego modelu. Wykorzystywano go z powodzeniem od czterech lat, dzięki czemu nikt nie miał prawa obawiać się o jego awaryjność, czy nie dopracowanie.

Jednocylindrowy motor z czterema zaworami i wtryskiem paliwa generuje skromne 48 KM przy 6 tys. obr./min i 58 Nm dostępnych przy 5500 obr./min. To niewiele, biorąc pod uwagę masę motocykla gotowego do eksploatacji i ciężar potencjalnego użytkownika. Powyższe parametry nie przeszkadzają w mieście, gdzie każdy doceni zwinność Japonki.

Trudności zaczynają występować na pozamiejskiej szosie, gdzie wyraźnie większy opór powietrza i słabowita dynamika nie ułatwią wyprzedzania. Optymalna prędkość podróżna to 120-130 km/h. Zaskakuje za to bardzo niskie zapotrzebowanie na paliwo. 4-litry w terenie niezabudowanym są jak najbardziej realne do osiągnięcia. W mieście wynik o litr większy nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem.

Apetyt na benzynę nieznacznie wzrośnie po opuszczeniu utwardzonych szlaków. Tutaj też Tenere zdradzi kilka niepokojących objawów. Podczas dynamicznie pokonywanych ciasnych zakrętów, wąskie przednie koło dość łatwo traci przyczepność, prowadząc do niekontrolowanego poślizgu i przyspieszonego bicia serca jeźdźcy. Sytuację można jednak opanować po pewnym czasie i do niej się przyzwyczaić. Na seryjnych oponach nie warto zapuszczać się w błoto, ale jeśli założymy opcjonalne ogumienie z bieżnikiem z kostki, małe enduro zaskoczy dzielnością niejednego off-roadera. Na asfalcie powyższe rozwiązanie wprowadza tylko niepotrzebną nerwowość.

W dobie umiarkowanej popularności enduro wyposażonych w single, Tenere nie stanie się hitem w rankingach sprzedaży. Będzie natomiast bardzo ciekawą alternatywą dla konkurencyjnych konstrukcji, gdyż jednocylindrowy silnik na stałe zapisze się w pamięci każdego motocyklisty. Charakterystyka jego pracy wymaga przyzwyczajenia.

Na plus należy zaliczyć pojedyncze „strzały” z układu wydechowego i typowe dla specyfiki motoru wibracje. Kolejny argument przemawiający za Japonką, to wygoda podczas długich wycieczek i zasięg nawet 400 kilometrów na jednym zbiorniku. Komfortowe zawieszenie z regulacją napięcia wstecznego sprężyn sprawia, że wydając niecałe 30 tysięcy złotych (rocznik 2012), możemy z powodzeniem zacząć przyjaźnić się z lekkim terenem i bez obaw wybrać się na wycieczkę dookoła Europy.

Yamaha Tenere

Źródło: onet

24/01/2013

O autorze

Glazio


Dodaj komentarz

Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Reklama

MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Redakcja
Radiator - Turystyka Motocyklowa
E: kontakt@radiator-mototurystyka.pl
W: www.radiator-mototurystyka.pl