Aktualności: W związku obecnie obowiązującymi przepisami RODO prosimy o zapoznanie się z Polityka prywatności i Polityką cookies pod adresem https://www.radiator-mototurystyka.pl/polityka-prywatnosci/
Kwietnia 16, 2026, 03:14:17 am

Autor Wątek: Jesienne pogórza na niedzielę 2016  (Przeczytany 7209 razy)

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
Jesienne pogórza na niedzielę 2016
« dnia: Października 27, 2016, 06:07:51 pm »
Umówieni na wspólny wyjazd na Pogórza Karpackie ruszyliśmy w drogę. Mglisto, wilgotno a do tego sporo opadłych liści zmuszało do zachowania ostrożności, szczególnie w zakrętach. Kolory jesieni dodawały kolorytu do ponurej aktualnie pogody.



Lubaczów-Szczutków-Tuchla-Laszki-Duńkowice-Radymno-Dwór Boratyn, Zespół Pałacowo-Parkowy - Rokietnica-Pruchnik-Jodłówka -Nienadowa-Iskań-Żohatyn-Przełęcz Kruszelnicka-Dąbrówka Starzeńska-Bartkówka prom przez rzekę San-Wara-Izdebki-Dwór Kombornia-Rezerwat Prządki-Zamek Kamieniec-Karczma Stary Lwów-Lutcza-Domaradz-Bachórz-Ruszelcyce-Przemyśl-Radymno-Lubaczów



W pewnym momencie zatrzymujemy się na gorącą kawę w Dworze Boratyn, Zespół Pałacowo-Parkowy.





Zespól Pałacowo-parkowy Boratyn to miejsce, którego historia sięga początków XVIII wieku. Najwcześniejsze, zachowane dokumenty, opisujące wygląd budynku i przynależnego do niego folwarku, pochodzą z 1724 roku. Początkowo niewielki, parterowy dworek, którego wnętrze składało się z ganku, sieni, dwóch izb stołowych i sześciu pokoi, rozrastał się, zmieniając swój wygląd na przestrzeni wieków.



W XVIII wieku budynek dworski należał do rodziny Krasickich. Niestety nie był to korzystny moment jego historii. Podupadły i zaniedbany dworek został odnowiony na początku XIX wieku, kiedy to dostał się w ręce Józefa Stadnickiego i jego żony Katarzyny, którzy czyniąc go główną siedzibą, zadbali o renowację i rozbudowę. W latach 20-tych XIX wieku dworek został prawdopodobnie przebudowany, wzorując się na modnych rezydencjach szlacheckich, takich jak Łańcut i Przeworsk H. Lubomirskiego czy Sieniawa Czartoryskich. Możemy odnaleźć dokumenty opisujące budynek dworski, który stał się “znanym ośrodkiem pamiątek ojczystych”. Wspomina o nim w swoich pamiętnikach Ksawery Prek, chwaląc nowego właściciela – Jana Stadnickiego.



W tym czasie na uwagę zasługiwała, także pobliska kaplica dworska i rozległy park, który wedle licznych opisów, nadążał za panującymi stylami europejskiej sztuki ogrodowej. Był na tyle słynny, że stał się przedmiotem zainteresowania Jana Nepomucena Głowackiego, który w 1830 roku uwiecznił go na jednym ze swoich rysunków.
Po śmierci Jana Stadnickiego posiadłość przeszła w ręce Kazimierza Krasickiego, kapitana wojsk polskich, nagrodzonego Krzyżem Virtuti Militari, który przeznaczył go na budynek szkolny.



W okresie I wojny światowej dworek ponownie podupadł i służył jako szpital dla żołnierzy austriackich.
W okresie międzywojennym należał do Mariana Lisowieckiego. II wojna światowa uczyniła z niego magazyn zboża i późniejsze mieszkania dla repatriantów.



Ruszyliśmy w dalszą drogę docierając do pobliskiego Pruchnika, który zachwyca historyczną małomiasteczkową drewnianą zabudową rynku. Nie zabawiamy tu zbyt długo objeżdżając centrum i mknąc dalej.





Boczne, urokliwe i wąskie ścieżki miotały nami po okolicy z powodu objazdu podyktowanego remontem drogi. Niespodziewanie przejeżdżamy obok kolejnego, zaniedbanego dworku.



Zespół dworsko-parkowy w Nienadowej jest jednym z lepiej zachowanych założeń rezydencjonalno-folwarcznych w Polsce. Budynek klasycystycznego dworu oraz oficyny, powstałe tuż po 1809 r. Rozległy teren na północ od nich zajmuje kompleks budynków gospodarczych. Na południe rozciąga się stary park.



Antoni Dembiński – właściciela zespołu na przełomie XVIII/XIX w uważany jest za twórcę widocznego w tym miejscu założenia architektonicznego. W 1726 r. Nienadowa przeszła w ręce Dembińskich. Pozostała ich własnością aż do 1947 r. Uprzednio zespół dworsko-parkowy należał m.in. do Kmitów, Stadnickich, Krasickich, Dubrawskich. Antoni Dembiński na miejscu starego, drewnianego dworu postawił nową murowaną rezydencję. Czysty klasycystyczny charakter przypisuje się wybitnemu architektowi Christianowi Piotrowi Aignerowi.
W czasie I wojny św. większość budynków folwarcznych została spalona, odbudowano je w latach 20. XX w. W okresie międzywojennym własność Mycielskich składała się z 335 ha roli, 23 ha łąk, 5 ha ogrodów, 13 ha pastwisk, 452 ha lasów. Dość pokaźna posiadłość.
Po II wojnie światowej całość została przejęta przez szkolę rolniczą, która w latach 1953-1956 prowadziła na terenie podworskim szeroko zakrojone prace inwestycyjne i modernizacyjne. Budynek kordegardy podwyższono o jedną kondygnację. W 1977 r. część rezydencjonalną przejęło Ministerstwo Kultury i Sztuki planując umieszczenie tu domu pracy twórczej. Plany planami a życie napisało inny scenariusz. W roku 1989 zespół dworsko-parkowy jest własnością Fabryki Urządzeń Mechanicznych KAMAX S.A. w Kańczudze. Remontowane uprzednio budynki aktualnie wymagają kapitalnego remontu. Budynki dawnego folwarku w większości nadal użytkowane są przez Zespół Szkół Rolniczych a częściowo stanowią własność prywatną.



Mknąc dalej wąskimi ścieżkami wjeżdżamy w krótki odcinek drogi szutrowej. Już poczułem radość, gdy nagle szutrówka ponownie zmienia się w asfalt.



Jadąc przez otaczające lasy napawaliśmy się kolorami jesieni. Stały się intensywne dzięki promieniom słońca, które przegoniły chmury i mgły.



Nagle wjeżdżamy do ruin zamku w Dąbrówce Starzeńskiej stojących nieopodal Sanu, na skraju wsi, w otoczeniu parku. Do dziś zachowały się dwie basteje, resztki murów, budynków oraz fosy. Pierwotnie, był tu dwór obronny Stadnickich.



Pod koniec 1939 roku zamek przejęli Sowieci, którzy zdewastowali i ograbili zamek oraz spalili bibliotekę i archiwum profanując zwłoki Starzeńskich w kaplicy grobowej tutejszego parku. W 1941 r. obiekt zajęli Niemcy, który ponownie wrócił w ręce Sowietów w 1944 r. Tym razem zniszczyli pozostałości, którym uprzednio nie dali rady. To nie wszystko. W lutym 1947 r. UPA wysadziła w powietrze pozostałości, doprowadzając obiekt do ruiny. Resztki materiałów budulcowych rozprowadziła okoliczna ludność pozyskując materiał budulcowy. W efekcie zdarzeń na temat obiektu nie zachowały się żadne materiały archiwalne.



Objechaliśmy obiekt a chwilę później znaleźliśmy się przed promem rzecznym Nozdrzec wiodącym przez rzekę San. Prom kursuje w miesiącach od kwietnia do grudnia w zależności od panujących warunków na rzece. Przewóz osób oraz pojazdów w dopuszczalnej dla promu masie jest bezpłatny. Tego typu promy na Sanie, to popularny na Podkarpaciu sposób przeprawy na drugi brzeg wykorzystujący do napędu tylko naturalny nurt rzeki. Podobnie jest na promach przez Wisłę czy rzekę Bug.















Dalszą część trasy moją uwagę przykuwały intensywnie parujące pola uprawne po otrzymaniu dopływu energii słonecznej. To ciekawe zjawisko unoszącej się chmurki nad zaoranym polem powtarzało się co chwilę.



Dalej przez Izdebki i przed nami serpentyna z łagodnym nachyleniem. Na asfalcie widać ślady dartej gumy co jest dowodem na to, że to ulubione miejsce do ćwiczeń techniki jazdy nie tylko dla motocyklistów.



UWAGA na kamyki zalegające na asfalcie wyniesione z pobocza przez kierowców ścinających zakręty.



Chwilę później wjeżdżamy w las oddając się kolejnej partii podziwiania kolorów jesieni.

cd ...

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
Odp: Jesienne pogórza na niedzielę 2016
« Odpowiedź #1 dnia: Października 27, 2016, 06:08:15 pm »
Nagle niespodziewany postój. Andrzej zauważył przejazd przez rzeczkę i tym faktem chciał mi sprawić radość. Przed wyjazdem skromnie wspomniałem, że jakby coś przyuważył to miło byłoby gdyby zatrzymał się na chwilę Tak, tak ostatnimi czasy trudno mi uznać wyjazd za zaliczony bez uprzedniej przeprawy przez błoto czy rzeczkę. To było to. Gliniasty zjazd i podjazd, jak to w Karpatach czy Bieszczadach ale najważniejsze, że dno strumienia miało inną konsystencję. Mimo dość łysych opon mających za sobą tysiące kilometrów, dość sprawnie pokonałem ciek wodny. Tadek liczył na moją glebę skrzętnie nagrywając przeprawę. Po zetknięciu z wodą mój motocykl musiał odparować emitując intensywną chmurę unoszącą się ku górze. Przez moment byłem w chmurze.



Przeprawa powrotna z gliniastym zjazdem poszła równie sprawnie.

Wyjazd można uznać za zaliczony :-)

Mijamy grzybiarzy, myśliwych ładujących złowioną zwierzynę do pojazdów po czym dojeżdżamy do Dworu Kombornia.

Dwór Kombornia aktualnie hotel & Wellness & SPA. Początki dworku sięgają XVI wieku, który został wzniesiony w połowie XVIII wieku w miejscu starego zamku przez właściciela Kombornii Ignacego Urbańskiego. Otaczające go stawy to dawna fosa. Własność Moskorzewskich, Firlejów, Urbańskich, Szelińskich. W tym dworze u Feliksa Urbańskiego odbyła się zbiórka powstańców w 1846 r. przeciw zaborcom.







Zabytkowy dwór zlokalizowany w południowej części wsi na stoku wzniesienia opadającego ku południowi zwrócony frontem w kierunku zachodnim. Przyległe zabudowania gospodarcze składały się  z browaru, cegielni, młyna, gorzelni, czworaków i stajni. Tutejszy browar funkcjonowała do I wojny światowej, po którym zachowały się jedynie butelki z inicjałami "H.S.-Browar Kombornia".
Do II wojny światowej czynna była gorzelnia, założona przed I wojną.







W czasach powojennych dwór miał historię podobną do wielu budowli tego typu w Polsce. Zorganizowano w nim Szkołę Rolniczą, mieścił się Urząd Gromadzki, spełniał funkcję mieszkaniową a po zamknięciu szkoły zmienił się w magazyn zbożowy i warsztaty naprawy pojazdów mechanicznych.
W tym czasie nastąpiło całkowite przeobrażenie pierwotnego charakteru przez co obiekt uległ całkowitej dewastacji.
Generalny remont i przywrócenie wiernego wyglądu posiadłości nastąpił po przejęciu przez aktualnego właściciela Ryszard Skotnicznego. Po pierwszej wizycie w tym miejscu zakupił bardzo zaniedbany obiekt w 2007 roku i w niecałe trzy lata odremontował. To pozwoliło na przyjęcie pierwszych gości w listopadzie 2009 roku. Jak widać posiadłość z nowym właścicielem odzyskała swój czar.





Zatrzymani na chwilę ruszamy dalej wiedząc, że do przejechania mamy krótki odcinek drogi do pobliskiego Rezerwatu Przyrody Prządki. Geologiczny obszar ochrony o powierzchni 13.62 ha stanowi grupa ostańców skalnych zbudowanych z piaskowca, które uformowała działalność eoliczna, czyli wiatru. Tutejsze skały wystają z podłoża na ponad 20 metrów i posiadają własne nazwy: Prządka-Matka, Prządka-Baba, Herszt. Na podsumowanie krótka legenda dotycząca pochodzenia nazwy rezerwatu, która głosi, że skały są dziewczętami zamienionymi w kamień, ukaranymi za przędzenie lnu w święto.

















Takim oto sposobem w ten świąteczny dzień zwany niedzielą ruszamy obejrzeć panny zamienione w skały. W słoneczny dzień dało się zauważyć, że jest to ulubione miejsce do fotografii ślubnej. Podczas naszej wizyty minęliśmy dwie młode pary. Trzeba przyznać, że kolory jesieni w promieniach słońca mają dodatkową moc przyciągania. 



Patrząc na tutejsze ostańce od razu nasuwa się porównanie do fotograficznego symbolu Pienin, czyli drzewa wyrastającego ze skał ...





Lekko spoceni ruszamy kawałek dalej do pobliskich ruin zamku Kamieniec położony na granicy dwóch gmin Korczyny i Odrzykonia. Z tym granicznym położeniem wiąże się pewna historia uwieczniona w literaturze przez Aleksandra Fredro, który stał się posiadaczem połowy zamku, o czym za chwilę.



W skrócie o budowli ... zamek Kamieniec
Ruiny gotyckiej XIV-wiecznej budowli, rozbudowanej w stylu renesansowym w XVI wieku. Wzniesiona na skale, na wysokości 452 m n.p.m. Nieregularna zabudowa wynika z ukształtowania terenu. Pełnił funkcje granicznego zamku obronnego strzegącego traktu handlowego z Polski na Węgry przez Przełęcz Dukielską. Oprócz lokalizacji na wzniesieniu baszty i fosy miały być dodatkowym atutem obronnym. Pomieszczenia w wieży przeznaczono na zbrojownię i więzienie. Na terenie zamku widać pozostałości po pomieszczeniach mieszkalnych. Znajduje się tu kaplica oraz wiele pamiątek (eksponaty, militaria) po kolejnych właścicielach. Krąży tu też legenda o karlicy Kasi ...




Zabytkowy drewniany domek pod murami zamku









Cały zamek nie był własnością jednej osoby dlatego pomijając burzliwą historię warto uwzględnić dobrze znany nam fakt literacki, na podstawie którego powstała komedia Aleksandra Fredry "Zemsta". Znany nam poeta 8 lipca 1828 r. wziął ślub z Zofią z Jabłonowskich Skarbową w Korczynie, w kościele pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła. Małżonka wniosła mu w posagu, klucz korczyński, z połową starego zamku w Odrzykoniu. W takich okolicznościach poeta stał się spadkobiercą zamczyska, będącego wówczas w ruinie. Studiując dokumenty związane z historią otrzymanego majątku, Fredro natrafił na akta procesowe właścicieli zamku odrzykońskiego z pierwszej połowy XVII wieku: Piotra Firleja i Jana Skotnickiego. Na podstawie tego 30-letniego sporu napisał komedię Zemstę.








Wnętrze kaplicy







We współczesnych czasach ową zwadę można porównać do reklamy batonów TWIX - fabryka lewy twix oraz fabryka prawy twix. Ot cała skrócona historia w pigułce.
W moich pierwszych sezonach motocyklowych byłem częstym gościem tych okolic, wywożąc stąd bardzo miłe wspomnienia. Był to czas kiedy tutejszą okolicę poznałem lepiej niż własne podwórko, nie tylko na dwóch ale i 4 kołach kiedy to odbywały się rajdy terenowe 4x4.
Od tego czasu wiele się zmieniło. Historyczne i naturalne atrakcje pozostały. Bar, restauracja pod zamkiem zniknęła, podobnie jak wiele innych w pobliżu.




Pora obiadowa dawno już za nami dlatego na zamku zaczerpujemy informacji, gdzie w okolicy możemy coś zjeść. Tu otrzymujemy informację, że około 10 kilometrów dalej, bliżej Lutczy znajduje się odpowiednie dla nas miejsce "Karczma Stary Lwów". Takim oto sposobem kilkanaście minut później zajechaliśmy do wspomnianej karczmy.





Na dole odbywają się poprawiny po weselu, parter uprzątnięty po wczorajszym weselu więc wbijamy się na piętro. Tu widzimy sporo zajętych stolików. Wystrój przypominający to co możemy obserwować na Ukrainie. Haft krzyżykowy, może Łemkowski ? W tle pieśni po Ukraińsku a i kelner mówił do nas w specyficznie zaciągający sposób. Patrzymy do karty dań a tu spora różnorodność. Od dań po gruzińsku, lwowska i węgierska kuchnia ... Tak też różnorodnie zamówiliśmy swoje strawy. Tadzio - przysmak podkarpacki, Andrzej - coś po gruzińsku (szaszłyk jeśli dobrze pamiętam), ja bardzo lubię kuchnię gruzińską ale nie widząc moich ulubionych dań typu kinkali czy chaczapuri zdecydowałem się na ukraińskie pielmieni smakowo przypominające kinkali a jednak nie to samo ;-)





Dalej droga powrotna w promieniach zachodzącego słońca. Na przywitanie z miejscem zamieszkania zjechałem w błotko przy łowisku mieszczącym się niemal w centrum miasta Lubaczowa.





Za nami ponad 320 km drogi z mokrą przeprawą przez strumień. Taki wyjazd można uznać za zaliczony :-)

Offline Pawko

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 27
  • Karma: +0/-0
Odp: Jesienne pogórza na niedzielę 2016
« Odpowiedź #2 dnia: Października 27, 2016, 06:26:34 pm »
No i to jest dobrze wykorzystana niedziela :) Super relacja !!!

Offline Jaco

  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 569
  • Karma: +21/-5
Odp: Jesienne pogórza na niedzielę 2016
« Odpowiedź #3 dnia: Października 27, 2016, 08:45:44 pm »
i ładnie!  Mało szutru  ;) żartuje oczywiście. Fajna przejażdżka ... szkoda,że nie mogłem jechać.

Offline Borek

  • Starszy użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 289
  • Karma: +7/-1
Odp: Jesienne pogórza na niedzielę 2016
« Odpowiedź #4 dnia: Listopada 01, 2016, 04:19:16 pm »
Piekne widoki. Jaco nadrobisz w blocie :p

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
Odp: Jesienne pogórza na niedzielę 2016
« Odpowiedź #5 dnia: Listopada 12, 2016, 09:04:40 pm »
Małe podsumowanie filmowe niedzielnej wycieczki ...


Offline Maciej

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 10
  • Karma: +0/-0
Odp: Jesienne pogórza na niedzielę 2016
« Odpowiedź #6 dnia: Listopada 29, 2016, 06:30:06 pm »
Świetnie się czyta i świetne widoki !  :)