RADIATOR - turystyka motocyklowa
Zloty, imprezy, wyjazdy => Zloty - imprezy - wyjazdy => Wątek zaczęty przez: Glazio w Lipca 27, 2010, 01:43:58 pm
-
Jutro (28.07.2010 r.) startujemy. Planujemy przejechać przez Ukrainę, Rumunię, Bułgarię i Turcję bez większego zwiedzania ponieważ mamy już te regiony zjechane (wyjątek Turcja przynajmniej jej wschodnia część).
Jeśli nie przytrafi się nic nieplanowanego to ... :-)
Planujemy objechać Gruzję - zobaczyć najciekawsze zabytki i zachwycać się wysokogórskimi krajobrazami.
Jeśli się uda to z powrotem planujemy przepłynąć Rosyjską część wybrzeża wynajętą łodzią, na Krym - tam zawitać do znanych i bardziej ulubionych miejsc z poprzednich wyjazdów. Po czym powrót.
Jeśli nie uda się z łodzią - to powrót tą samą trasą co przyjazd.
Jak będzie czas i internet to będę odwiedzał stronę i forum. Ewentualnie napiszę co nieco o przeżyciach i wrażeniach.
Do zobaczyska po 15 sierpnia :cheer:
-
Powodzenia w drodze.. My ok.08.08 trochę za Wami ;) przez UA-RO-MD (Nadniestrze może w końcu..), Odessa, Krym i jak się uda to Gruzja a jeśli nie to też piknie.. ;)
-
Nom traska też piękna - jakby nam się udało załatwić stateczek z Gruzji na Krym to nadam Ci sms jak, skąd i dokąd - zresztą jak będzie dostęp do neta to napiszę tutaj na forum.
Więc Tobie życzę również szerokości Bwh :D
Może się stykniemy na Krymie - bo ja jestem na urlopie do 15 sierpnia.
-
Ok. Jestesmy juz w Gruzji. Dojechalimy z malymi przygodami.
Pierwsza - odpadla srubka od kufra - dostalem zapas od kolegi Rumuna jezdzacego na XT 600. Zalozylismy w Bulgarii bo trzeba bylo nagiac stelarz.
Po drodze spotkalismy ekipe z Lancuta (8-10 moto) i okolic na BMW R 1200 GS - jadcych ta sama trasa z mala roznica -jada przez Rosje-pewnie ich jeszcze spotkamy na trasie - mielismy przyjemosc jechac kawalek razem - chcieli mi porwac zone - a obawialem sie ze tak bedzie w Turcji.
Granica Bulgarii - zatrzymujemy sie - cos smierdzi paliwem - przebity wezyk wyrownawczy zbiornika paliwa. Szybkie skrocenie i lecimy dalej.
Turcja wjazd wiza - 15Euro - autostrady platne do Istambulu 5 Euro - w Istambule musielismy wykuipic karte - 30 Euro jakies punkty i przejazd przez most Galata - jesli ktos sie wybiera do Turcji to mamy takowa na zbyciu z 32 ? zostalo.
W tym samymmiejscy pod braka najechal na mnie kolo samochodem - moto polcial na bok - bez wikszego uszczerbku - za to sam zalowal.
Cena paliwa w Turcji zabija 3.65 Ytr czyli po dzisiejszym kursie 7,41 zl.
Kolejna przygoda to tzw Turecka pulapka - Drogi super - ale miejscami na wschodzie posypuja je kamieniem - ten ubijany przez samochody zespala sie z asfaltowym podlozu. Gdzie tu pulapka - na zjezdzie (pobocze do stacji paliw) i wlasnie na takim zjezdzie zaliczylismy wywrotke - u nas male nieszkodliwe obrazenia - w moto odpadl kufer - jednak nie widac na nim wielkiego uszczerbku. Chwila z kluczami odkrecanie i przykrecanie mocowa elementow i jedziemy dalej.
Dzisiaj zamierzamy poprobowac Gruzinskich potraw i oczywiscie % Pojutrze ruszamy na zwiedzanie Gruzji. Na koncu trudne zadanie musimy znalezc statek ktory przewiezie nas na Krym ale to za jakis tydzien.
Ceny paliwa w Gruzji 1,95 lari - 3.26 litr paliwa
Pozdrowienia dla wszytkich czytelnikow.
Zapomnialem - za nami 3000 km.
-
glaziu wiesz oco chodzi jakies drapiezne alko z wycieczki :lol: :lol: :lol: no i szerokosci i udanego wypoczynku :laugh:
-
Czyli lecieliście przez Turcję.. Pewnie po drodze też się spotkamy w ok. Krymu i mam nadzieję wymienimy wskazówki ;) Powodzenia i szerokości.
-
Na alko zostalismy zaproszeni jutro do baru. Mamy nagrac krotki filmik reklamowy wlascicielce zeby miala na strone internetowa.
Dzisiaj pilismy browar Batumskie - smakowite. Jutro najprawdopodobniej CZACZA 50-70 % - z pestek winogron. Jak bede w stanie to napisze.
BWH ze wskazowkami damy rade - w razie czego napisz - sms-a z konkretnym zapytaniem.
Niedlugo chcemy sie udac na Gruzinska droge wojenna - ale przebiega ona blisko Oseti Poludniowej - zobaczymy jak wyjdzie. Ekipa z Lancuta zapewne zda mi relacje wiec bede wiedzial na czym stoimy.
-
Smakujcie i kosztujcie wszystkiego. Na pewno są to niezapomniane klimaty, aż nie mogę sie doczekać i naszego wyjazdu.. ;) Piszesz że koledzy z Łańcuta jadą przez Rosję? Co prawda czytałem że jakiś anglik przejechał granicę ros-gruz ale czy to była prawda???
i tak czytam na kaukaz.pl że promy UKRFERRY stoją, nie wiem czy tylko do Stambułu? http://caledonia.com.ua/index.asp na polski to:
Panie i panowie!
Niniejszym z przykrością informujemy, że m / v Kaledonia zostanie wycofany z eksploatacji Odessa-Stambuł-Odessa z dniem 10 lipca 2010 z powodu niewystarczającej ilości pasażerów i towarów spowodowane to przez kryzys gospodarczy i zmiany sytuacji rynkowej.
Wszystkich pasażerów, którzy kupili bilety na rejsy anulowane proszeni są o udanie się do najbliższej siedziby UKRFERRY TOUR do pełnego zwrotu kosztów. Można znaleźć w najbliższym urzędzie \\\"UKRFERRY TOUR\\\".
Nasze kontakty: http://caledonia.com.ua/eng/contact.asp
Proszę przyjąć nasze przeprosiny za wszelkie niedogodności.
Także raczej i mali przewoźnicy pewnie mają problemy ale zobaczymy.. ;)
-
Cos w tym musi byc - bo jak na razie prom UKRFERRY stoi nieopodal wybrzeza. Zobaczymy czy dzisiaj bedzie czy ruszy.
Chlopaki z Lancuta chca przejechac granice z Rosja bo jedno przejscie zostalo otwarte miedzy tymi krajami - sam czytalem - ale nie zapisywalem jakie poniewaz i tak nie zamierzamy jechac do Rosji (wizy niet). W kazdym badz razie jesli im sie nie uda przekroczyc granicy w taki sposob to beda plynac promem z Trabzonu do Soczi.
Promy promami - a my planujemy przeplynac po prostu na jakims statku nie musi byc duzy. Jak tak sie przygladam - to wszystko jest tu do zalatwienia za odpowiednia cene (mam wrazenie ze jeszcze bardziej niz na Ukrainie). O tym przekonamy sie juz niedlugo.
-
Pisze poki mam dostep do neta.
Ukrferry nadal stoi i nie zamierza sie ruszac.
Woda w Morzu Czarnym przejrzysta ma ok 26-28 stopni - jest to jakas ochkoda w tym upale i wilgotnosci. Nawet w nocy spiac czlowiek sie poci.
W raazie czego podam namiary na nasza kwatere bo jest calkiem w porzadku - chyba zaloze jeszcze nowy temat w ktorym bedziemy sie mogli wymieniac dobrymi i tanimi kwaterami w roznych miejscach Europy. Na pewno bedzie warto.
Chcac nie chcac w drodze nad morze zwiedzilismy za darmoche ogrod botaniczny - zanmy swietne wejscie tuz obok naszej kwatery:D
Jutro ruszamy w glab Gruzji.
-
Hej. Polowe trasy mamy juz za soba. Przejechalismy poludniowa czesc Gruzji. W Batumi wszystko wygladalo OK. Poza kierowcami na drodze (wolna amerykanka).
Jesli chodzi o drogi to brak znakow szczegolnie tych ze jest wylom w drodze. Drogi w budowie jak na razie moge napisac, ze drogi ktore przejechalismy byly przerozne.
50/50 asfalt (roznej jakosci) szuter (z czego 10-20% bardzo wymagajacy). Po tym jak bylem w Albanii to, te ktorymi do tej pory jechalismy nie umywaja sie do Albanskich).
Nawet nasz przewodnik nissanem Patrolem zrezygnowal z pokazania nam dalszej drogi - mowiac ze motocyklem sobie poradzimy - i dalej na pewno trafimy.
Wczoraj nie moglismy juz dluzej jechac w tumanach pylu i tym szutrze - po zapadnieciu zmroku zatrzymalismy sie w jakiejs owczej wiosce (ale gospodarze byli bardzo zyczliwi.
Jesli chodzi o ludzi przychyla Wam nieba - znajda sie jednak i tacy, ktorzy widzac ze macie kase zechca z Was zedrzec - podziekowac i dalej w droge.
Dzisiaj wjechalismy w Kaukaz - znowu szuter 1-2 to biegi do dyspozycji. Znalezlismy lokum tez gdzies w gorach i o dziwo internet.
Nie wiedziec dlaczego ale gospodarze nie chca pozolic nam rzbic namiotu poniewaz Gruzini tak nie goszcza.
Siedze wiec zdziwiony na necie i pisze. Zdziwiony ze w takim miejscu maja neta.
BWH - jesli chcesz sie tu wybrac swoim BMW to musisz jexdzic bardzo ostroznie - albo lepiej zmien motocykl na enduro. W niespodziewanych miejscach konczy sie asfalt i trzeba pocinac roznej trudnosci szutrem lub kamieniem.
Wczoraj mielismy 80 km do Tibilisi - sam szuter (klada asfalt).
Pozdro
-
jak wrócicie to cza opić wyprawe... proponuje temat \\\"Zlot u Głazia pod gruszą\\\" :P
powodzenia w dalszej wyprawie i czekamy na zdjęcia zdjęcia zdjęcia !
-
U nas pakowanie.. Na Krymie planujemy być max. na czwartek 12.08, ale to zależy ile nam zejdzie na Mołdawii ;) Powodzenia i do spotkania. A po wypadach to impra u mnie też musi być. Zakombinuje rzutnik i zrobimy pokaz zdjęć wszystkich zdjęć. A na razie to powodzenia
-
Właśnie dostałem od Gładziów SMS,a że ładują się na Prom do Kercz...
-
Też od nich dostałem, ale nie miałem jak napisać :)
-
Właśnie niedawno się dowiedziałem, że zdarli z nich straszne pieniądze za prom bo jakoś 540 dolarów i przetrzymali ich 4 dni Jakieś problemy były. Później Głazio pewnie wszystko opisze, ale mały cyrk wyszedł chyba. Podobno nawet ich przesłuchiwali :) jak przygoda to przygoda :)
-
My narazie bez przygod, ;) Juz jestesmy w Styrczy na Moldavi. Karpaty na UA i RO za nami, w tym wesoy cmentarz w Sapancie ;)
-
W takim razie szerokości i ciekawych przygód (niekoniecznie takich jak Głazie) :)
-
Drobna przygoda juz byla, na Nadniestrzu. Dostalismy turystyczna bezplatną wize (wjazd bo to trudno nazwac wiza do kraju ktorego nie ma na mapach) na 10h i w drodze z Raszkowa do Slobody Raszkowskiej padlo cisnienie na wtryskach. Ale sytuacja opanowana byla na drodze i powrot na granice w czasie. Mamy wykupiony wjazd na Nadniestrze na 30 dni takze do Odessy jedziemy przez Tyraszpol.. Start w dalszą drogę jutro skoro swit..
-
Wróciliśmy - bogatsi o nowe doświadczenia.
Gruzją jesteśmy oczarowani i zachwyceni.
Kiedy zapakowaliśmy się na prom do Kerczu łezka w oku się zakręciła. Może tylko my doznaliśmy takiej gościnności Gruzinów. Spotkaliśmy wielu Polaków, którzy mieli podobne doświadczenia (wśród nich jeden z Lubaczowa mieszkający obecnie na śląsku). Gruzini są po prostu niesamowici-brak słów by to opisać.
Zacytuję tylko jeden ze szczególnych momentów - zatrzymaliśmy się przy jednym z przydrożnych straganów z warzywami - Jeden Pan zrobił taki raban, że nie chcąc nic kupować, musieliśmy wziąć śliwki, jabłka i inne produkty (za free) - a cytat brzmi tak \\\"Zdjes nie Rasija, tu nie nada za wsio platit\\\"
czyli
\\\"To nie Rosja, tu nie za wszystko trzeba płacić\\\". I w takim oto skrócie podsumowałbym to czego doznawaliśmy każdego dnia w Gruzji. Polaków traktują jak najlepszych przyjaciół - oby nikt kto tam będzie jeździł nie pozostawił po sobie złej pamiątki.
Gruzińska droga wojenna - tam po prostu trzeba pojechać - widoki niesamowite jeśli ktoś kojarzy Rumuńską trasę Transfogaraską.
Prom. Przyjechaliśmy do Poti wieczorem. Oczywiście nieoceniona pomoc Gruzinów. Załatwiamy bilet w 3 h. Prom odpływa jutro rano.
Decyzja zapadła płyniemy promem mimo przerażającej nas ceny - nie chcemy wracać przez Turcję. Płacimy 530 $.
Prom oczywiście Ukraiński - mieliśmy odpłynąć rano - ruszamy pod wieczór (Ukraińska punktualność). Następnego dnia stoimy na morzu 8h. Dopływamy do Kerczu. Odprawa celna 11 pasażerów trwała bagatela 8h. Przejazd przez mostek (trap 3-5 m) kosztuje kolejne 30 $. My wyjechaliśmy inni jeszcze zostali - masaraksz.
Na Ukrainie też poznaliśmy wspaniałych ludzi - zaprosili nas do siebie na ruski samogon i nie tylko. Było super.
Ukraina lubi jednak zostawić po sobie zły ślad - mandaty (czytaj łapówki). Można przejechać całą Europę nie płacąc nic - na Ukrainie mi się to jeszcze nie udało. Zdobyłem tam jednak kolejne doświadczenie - nie zatrzymałem się do kolejnej kontroli. Dreszczyk emocji i bez żadnych konsekwencji - zatrzymamy innego jelenia.
To tak na zakończenie. Dłuższa relacja - wkrótce.
BWH - już niestety się nie spotkamy na Krymie - szerokości. Szczęśliwego powrotu i do zobaczenia u Ciebie na imprezie. Tam zdamy szczegółowe informacje. Czekamy też z niecierpliwością na Twoje.
-
Czyli przygoda udana :) My w Hiszpanii i Portugalii nie mieliśmy takich :) Czasami jedynie z dogadaniem się bo nie wszyscy hiszpanie mówią po angielsku :) ja niestety nie potrafię po hiszpańsku :) za rok lub za dwa kolejna wyprawa na półwysep iberyjski. Tylko wtedy już może motocyklem :)
-
KRÓTKA RELACJA
Na początek:
jedziemy sami Tamara i ja. Moto BMW R 1150 GS.
Długość trasy motocyklem 6651 km do tego ok. 420 drogą morską (prom Poti (Gruzja) - Kercz (Ukraina)).
Planowo nie zwiedzamy nic aż do Gruzji, ponieważ kraje na naszej trasie już odwiedzaliśmy.
W Rumunii trafia nam się jedno miejsce w ramach naszych zainteresowań - wulkany błotne (Vulcanii Noroiosi) koło miejscowości Buzau. (http://radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120018.JPG)
Na zdjęciu wulkan.
Potem - Morze Czarne - nocleg w Vama Veche (kończą się tam już czasy dla hipisów). Zgubiona śrubka od stelaża motocykla-pomoc kolegów motocyklistów z Rumunii. Ruszamy do Bułgarii. Po drodze spotykamy ok. 10 motocykli BMW R 1200 GS z Łańcuta - kawałek jedziemy razem. Nocleg koło Carewa na dzikiej plaży.
Turcja - po prostu gonimy. Kierowca samochodu na zablokowanej przez nas bramce potrąca moto - przewracamy się (bez zadrapań). Koniecznie musimy kupić kartę na autostrady - wyskakujemy z 30 Euro. Nocleg na dziko za Samsunem.
Gruzja - Batumi/Makhinjauri - nocujemy u Pata.
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120065.JPG)
Port w Batumi - trzy Tamary ...
Wieczorem syta kolacja - świeży pstrąg i chaczapuri. Nie podołaliśmy i część zabieramy ze sobą. Jedzenia dają naprawdę dużo-i tanio.
Następny wieczór - jemy i pijemy już za darmo. SZOK ? Nie, to dopiero początek. Rano koniecznie musieliśmy przyjechać na chaczapuri - na drogę. Dostajemy propozycję nie do odrzucenia - zostańcie u nas 10 dni - wszystko za darmo - tylko nie jedźcie dalej...ruszamy w głąb Gruzji. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120068.JPG)
Sklep w drodze między naszą kwaterą a barem :-)
Początkowo jedziemy drogą asfaltową. Sporo nowości jak dla nas - wszechobecne krowy są wszędzie nawet na ulicach i nie wzruszają ich przejeżdżające pojazdy. Atrakcji masa, ruiny różnej maści. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120131.JPG)
Prawie 1000. letni most Dandalo
Droga powoli zmienia się w szuter, momentami ciężki szuter poprzecinany strumieniami i różnymi ciekami wodnymi włącznie z osuwiskami. Na trasie sporo studzienek (coś w rodzaju kranów, z których ciągle płynie zimna woda-w tym upale to naprawdę zbawienne). Co chwilę napełniamy butelki (jej picie przebiegało bez żadnych rewolucji żołądkowych (bynajmniej u nas)). (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120143.JPG)
Przy jednej ze studni - Gruzini zawsze chętni do pomocy - w tle wracający z robót.
Jedziemy coraz wyżej w górach. Zatrzymujemy się by wdziać swoje ubrania moto - robi się chłodno. Kolejni chętni by nam pomóc jadący samochodem.
Inni napotkani młodzieńcy - początkowo biegnący za nami - teraz przechodzą ... :-) (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120145.JPG)
Jedziemy dalej - zatrzymujemy się przy jednym z ciekawszych wodospadów - oczywiście woda przepływa przez drogę. Foto pomagają nam zrobić zwiedzający Turcy. Pytają skąd przyjechaliśmy, czy na pewno na moto i stwierdzają, że jesteśmy (CRAZY) zwariowani.
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120146.JPG)
Niedaleko Chertwisi zaczyna się znowu asfalt. Dojeżdżamy do Chertwisi - znajdujemy miejsce na nocleg tuż pod królewską twierdzą za przydrożnym sklepem.
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120159-20100815.JPG)
Gospodarz Giorgi (student z Tbilisi) ciągle nam towarzyszy i pomaga. Konsumujemy dziadkową wódkę 60% - wznosi długie toasty (nie należy mu wtedy przerywać) - jest tzw. tamadą.
Po konsumpcji oprowadza nas po okolicy i pokazuje swoje? uprawy ... (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120169-20100815.JPG)
Te na zdjęciu małe ale w ogrodzie 3 metrowe :-)
Dzień następny - chcemy zapłacić za nocleg - jednak nie chcą przyjąć żadnych pieniędzy. Dziękujemy i jedziemy dalej.
Wardzia - spore miasto skalne z 13 poziomami, tunelami ... jedna z ważniejszych atrakcji. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120186.JPG) W tle skalne miasto Wardzia - otwory jak w plastrze miodu :-)
Nieopodal znajduje się inne skalne miasto Wanis Kwabebi - chcemy podjechać motocyklem - wywrotka - zbyt stromy podjazd powoduje, że motocykl zaczyna nam się osuwać w dół stoku (małe zadrapania i osty w d....).
Jedziemy dalej - zaczynają się ciężkie górskie szutry z serpentynami i innymi niespodziankami. Chcieliśmy dotrzeć do Dmanisi i mimo pomocy tubylca, który swoim terenowym nissanem patrolem pokazuje nam bardzo ciężki skrót - zostawia nas przed najgorszym - nie dojechaliśmy. Po drodze stada krów i wiosek pasterzy, w których z powodu zapachów nie chcemy nocować. Zatrzymujemy się w owczej wiosce gdzie ... ? Niedaleko Dmanisi - w nocy pytamy o nocleg. Bardzo mili starsi państwo chcą nam dogodzić - pytają czy nam czegoś nie trzeba - jak mówimy, że wszystko mamy z niedowierzaniem przychodzą i nadal pytają - podobnie rano. Żegnają nas jak wszyscy do tej pory - żarliwie machając. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120216.JPG)
Przed nami spory kawałek do pokonania - z powodu jakości dróg zaczynamy redukować nasze plany zwiedzania. Docieramy do Dmanisi - robimy fotki zaglądamy na wykopaliska, na których wykopano ludzkie szczątki sprzed prawie 2 mln lat.
Kawałek asfaltu potem 80 km do Tbilisi szutry (kładą obecnie asfalt) dobrej jakości - pocinamy na nich ok. 100 km/h jadąc wolno za bardzo nosiło i ręce nie wytrzymywały. Potem w miarę dobre drogi więc ku naszemu zdziwieniu dojeżdżamy do Sihnahi. Pierwsze piękne miasteczko na naszej trasie (czego nie możemy powiedzieć o rozkopanym Batumi gdzie piesi na przejściu walczą o życie chcąc przebrnąć na drugą stronę). W Sihnahi nocleg proponuje nam przemiły Pan Policjant (ze świecą - nie znajdziecie u nas takiego). Gościł u siebie Polaków, których oprowadzając po mieście prowadził z żalem na marszrutkę. Kasy za nocleg nie przyjął, ugościł ich i suto zakropił im kolację. Zanim z niechęcią się ich pozbył przyprowadził do nas pod restaurację, w której spożywaliśmy gruzińskie potrawy. Polacy od lewej koleżanka z Biłgoraja i dwaj koledzy z Jarosławia - pozdrawiamy :-) (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120258.JPG)
Jedziemy dalej - o dziwo idzie dobrze, bo i drogi lepsze. Mamy ambitny plan dojechać do Ananuri. Po drodze tradycyjny już dla nas widok - wieczorne oczekiwanie kierowców na mycie swoich cacek w potokach i rzekach. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120267.JPG)
Nie możemy znaleźć katedry Alawerdi ale docieramy w końcu do jednej z najwyższych świątyń Kaukazu. To znak, że drogi będą różne. Tak też było - nie dojeżdżamy tego dnia do Ananuri. Pytamy o nocleg w okolicy Tianeti tradycyjnie w sklepie - i mamy. Tu słyszymy, że nie możemy rozbić namiotu ponieważ Gruzini nie przyjmują tak gości. Dostajemy pokój (wielką halę z łożem małżeńskim). Kolację (sałatkę z arbuza) i internet. Widzimy przerażające obrazki w gruzińskiej TV jak wyglądała wojna w Południowej Osetii (przerażające - Rosjanie strzelali w głowy dzieciom jak na egzekucji). Słyszymy też powtarzającą się w ustach Gruzinów teorie dot. śmierci naszego prezydenta.
Tak w Gruzji wygląda łączność ze światem - nawet w zabitych deskami wioskach. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120270.JPG)
Cd. dalej >>>
-
Cd. relacji :-)
Oczywiście dla wytrwałych - a jeszcze bardziej wytrwali niedługo będą mogli poczytać nieco więcej w wakacyjnych wyprawach.
W okolicy Tianeti. Budzimy się - już czeka na nas kawa. Rozmowy - Tamara rzuca gospodyni komplement związany z ogrodem za co otrzymuje na pożegnanie wiązankę kwiatów. Nie chcą od nas przyjąć żadnej kasy za nocleg (jak zwykle), pytamy czy możemy kupić u właściciela wino - za to też nie możemy zapłacić (otrzymujemy 1,5 l butelkę do degustacji na drogę). Zakłopotani szukamy czegoś co możemy zostawić. Dajemy od siebie chustę arafatkę (całe szczęście ku naszemu zadowoleniu przynajmniej tyle przyjęli - a że na moto nie zabiera się raczej zbędnych rzeczy więc nie mieliśmy zbyt wiele do zaoferowania). (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120272.JPG)
Tamara podczas degustacji jeszcze sporych domowych zasobów wina oraz gospodarz, który 2 tygodnie wcześniej gościł również ekipę z Polski - na rowerach. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120273.JPG) Kolejny punkt zwiedzania - Kutaisi - jedno z najstarszych miast na świecie z zabytkową katedrą Bagrati (niestety w remoncie) udajemy się więc do restauracji, by odetchnąć od upału i oddać się degustacji innych gruzińskich potraw.
Zdjęcie bukietu, który długo z nami jechał mimo pyłu, trudnej szutrowej, krętej i wyboistej górskiej drogi (w tle).
Dojeżdżamy do twierdzy w Ananuri i na wiadukcie tuż przed nią tradycyjny widok. Żywe rondo - nie wiedzieć dlaczego krowy w tym kraju bardzo uwielbiają przebywać na mostach o czym świadczy gruba warstwa odchodów. Nocą same podążają do domów - na oślep - trzeba na nie uważać - jedną z powalonych przez pojazd krów widzieliśmy w przydrożnym rowie - obok zbiegowisko i policjant. Śmiało można powiedzieć, że krowy w Gruzji są jak \\\"święte krowy\\\" w Indiach z małym wyjątkiem - ich mięso oraz cieląt jest przysmakiem w tym kraju. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120276.JPG)Żywe rondo - dużo większa część stada obok nas.
Malowniczo położona nad wodami zbiornika Żinwalskiego twierdza Ananuri. Można powiedzieć, że tak naprawdę od tego miejsca zaczyna się Gruzińska Droga Wojenna.
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120277.JPG)
W większości zamków w Gruzji w tym Ananuri - wstęp za darmo. Wchodzimy gdzie chcemy (wieża widokowa, podziemia ...) - tylko nieliczne obiekty mają wejściówki (bilety) w granicach 5,50zł (3 lary). To na prawdę niewiele.
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120285.JPG)
Kolejny etap to GRUZIŃSKA DROGA WOJENNA, która właściwie ciągnie się od Tbilisi do Władykaukazu. Zaprojektowana przez polskiego inżyniera. To odrębny rozdział, o którym można pisać, pisać ... Jest malownicza z licznymi przepaściami, źródłami, źródłami wód mineralnych, przeróżnymi wodospadami. Po prostu ogrom tych gór nas urzekł. Zdjęcia tego nie ukażą - tam po prostu trzeba być i zobaczyć na własne oczy. Możliwości zwiedzania też są ogromne. Polaków również nie brakuje. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120292.JPG) Widok na Kaukaz - ogrom tych gór dopiero przed nami. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120297-20100815.JPG) Telefon do domu. Zachwyceni Gruzją zapominamy o całym świecie :-) (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120303.JPG)Jesteśmy coraz wyżej.
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120311.JPG)Brakuje słów, by to opisać - zatyka dech w piersi ... (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120318.JPG)Okazały i ciekawy wodospad. U jego podnóża w studzience można się napić, uzupełnić butelkę naturalnie gazowaną wodą mineralną. Jako geograf wyjaśnię sposób powstania tej ciekawej kolorystycznie formy. Powstaje w skałach wapiennych, które woda zawierająca dwutlenek węgla rozpuszcza. Wydostając się na powierzchnię (ochładzana) wytrąca się z niej węglan wapnia tworząc malownicze nacieki. Można się po nich poruszać - przyczepność doskonała :-) (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120330.JPG)Okazały i ośnieżony szczyt Kazbek 5033 m.n.p.m. oraz Tsminda Sameba XIV-wieczny kościół - symbol Gruzji. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120332.JPG)Po drodze przejeżdżaliśmy Przełęcz Krzyżową - na słupie 2395 m.n.p.m. wg mapy 2379 m.n.p.m.
Dotarliśmy do granicy z Rosją. Bez wizy nie mogliśmy przejechać. Co okazało się później? Mimo otwartego przejścia granicznego nasi koledzy z Łańcuta (poznani wcześniej) jadący na BMW, posiadający wizy rosyjskie nie zostali wpuszczeni. Wrócili więc do Trabzonu (Turcja), by przepłynąć promem do Soczi (Rosja). Na razie nieznane są mi losy tego rejsu.
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120340.JPG)Opuszczamy tą piękną drogę i nocujemy w Mccheta. W tle za nami od lewej (3 obiekty na liście UNESCO) na wzgórzu monastyr Dżwari, w środku lekko na prawo Katedra Sweti Cchoweli i po prawej cerkiew Samtawro.
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120350-20100815.JPG)Jedziemy dalej. Gori - to właśnie tutaj urodził się i ma swoje muzeum Stalin. Nas jednak bardziej interesowało położone w pobliżu kolejne skalne miasto Upliscyche założone w epoce brązu i dawna rezydencja gruzińskich królów. Z daleka nie wygląda okazale jednak jak zaczyna się zwiedzać poznaje się jego prawdziwe rozmiary. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120360.JPG)Kolejny punkt zwiedzania - Kutaisi - jedno z najstarszych miast na świecie z zabytkową katedrą Bagrati - niestety w remoncie. Postanawiamy więc udać się do restauracji na degustację kolejnych gruzińskich potraw. Przetrzymujemy najgorszy upał.
Jedziemy do Poti. Docieramy wieczorem prosto na nabrzeże portowe. Tam otrzymujemy kolejną pomoc. W ciągu 3-4 h załatwiamy najważniejsze - bilet na prom Ukrferry, który odpływa jutro rano(płatne tylko w $). To wszystko z pomocą bardzo miłego Pana pracującego w porcie. Zamieniamy gotówkę na $ resztę wybieramy z bankomatu (ciekawostka - w tamtejszych bankomatach można wybrać lary oraz dolary). Otwieramy zamknięte już biura, ściągamy księgową i wielu innych pracowników oraz innych cudów. Wydajemy 500 $ (140$ za osobę+100$ motocykl+opłata portowa/celna?(reszta)). Zostajemy zawiezieni na zakupy. W tym czasie naszego moto pilnuje 2 jego pracowników. W końcu odstawieni na odprawę. Tam zostaje nam tylko gorące pożegnanie, uściski i całusy. Wjeżdżamy na prom towarowy, który zabiera maks 12 osób. Nocleg - kajuta z klimą.
Jak to bywa na Ukrainie (czytaj ukraiński prom) mieliśmy odpłynąć rano, wypływamy pod wieczór.
Pożegnanie z Gruzją z łzami w oczach. Takich ludzi długo nie spotkamy.
Płyniemy całą noc. Nad ranem stoimy na otwartym morzu do 15.00 nie wiedząc dlaczego. Znowu płyniemy - czas spędzamy na wypatrywaniu kolejnych stad delfinów, jedzeniu i spaniu. Prom okazał się oazą życia dla wielu ptaków, owadów i kto wie jakich jeszcze zwierzątek. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120377.JPG) Na promie spędzamy 3 noce a mieliśmy być następnego dnia. Jeszcze trochę a zaliczylibyśmy kolejną nockę. Do portu mieliśmy wpłynąć o 6.00 (rano) ruszamy po obiedzie. Wpływamy. Czekamy na celników - odprawa 11 osób (pasażerowie) trwa 6h. Jakieś dziwne przesłuchania, pytania i ... Wszystko przez jednego służbistę, który podwładnego pytał o wszystko (nawet o litery na klawiaturze) - masaraksz. Wyjeżdżamy z promu - kolejna opłata za zjazd na nabrzeże (ile bramek tyle opłat - wyskakujemy z kolejnych 30 $ - w sumie 530 $). My wyjeżdżamy - inni zostają - bo lista pasażerów nie dotarła, Ormianie musieli załatwiać zieloną kartę w zamkniętych już biurach i wiele innych niespodzianek ... :S
Ruszamy nad Morze Azowskie. Dojeżdżamy - rozbijamy namiot a tu plaga owadów (komary, muszki, modliszki, szarańcze i nie wiemy co jeszcze). Męczymy się więc w namiocie zamiast spać na plaży.
Następnego dnia obok rozbijają się bardzo mili Ukraińcy z Krymu. Zapraszają nas na kolację, potem śniadanie, arbuza oraz do siebie na ruską imprezę z samogonem. Chcą byśmy zrezygnowali z wyjazdu do Koktebelu. Ulegamy pokusie. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/P1120389.JPG)W gościnie na plaży - Morze Azowskie.
Nie żałujemy suto zastawionego stołu z napojami. Wymieniamy adresy i dostajemy zaproszenie. Zawsze możemy wpaść gdy będziemy w pobliżu - włącznie z kolegami. Następnego dnia wyruszamy w kierunku Lubaczowa. Cel dotarcie do domu (ponad 1200km). Po drodze - jak to bywa na Ukrainie - milicja/mandaty (czytaj łapówki).
Można objechać całą Europę bez mandatów a i tak zapłacisz na Ukrainie. No i zapłaciłem. Nie ma się czym chwalić, ale za drugim razem już się nie zatrzymałem. Było ciemno więc korzystając z osłony nocy liczyłem na to, że mnie nie dogonią na swoich cudownych drogach cudownymi maszynami. Tak też było. Nawet do nich nie wsiedli. Sprawdzone drugi raz (jednak nie polecam testowania).
Dreszczyk emocji ogromny. Z tego powodu postanowiliśmy przenocować nieopodal drogi i w sobotę 14.08.2010 r. przed południem dotarliśmy cało do domu.
Na sam koniec chcieliśmy podziękować Gruzinom za to, że przyciągnęli do nas kawałek nieba. Może faktycznie u nich jest do niego bliżej.
Z całego serca dziękujemy.
Chciałem też podziękować mojej ukochanej żonie za wytrwałość. Mieliśmy spore jednodniowe przebiegi, za to te mniejsze bardziej wymagające ... Warto mieć takiego towarzysza podróży.
Uwaga dla turystów. Jadąc do Gruzji i okolic warto znać język rosyjski. Angielski przydaje się sporadycznie (może na lotnisku - nie byłem więc nie wiem :-)). Z innych źródeł wiem, że wizę do Armenii można kupić na granicy - koszt ok. 10-15 $ taniej niż w Polsce. Granicę Rosji z Gruzją jeżeli uda się przekroczyć to właśnie w takiej kolejności. Mam nadzieję, że za rok to się zmieni. Za błędy przepraszam :D
-
Przeczytałem i mógłbym czytać i czytać i czytać... Gratuluje Wam takiej wyprawy bo jest to coś pięknego. Życzę powtórki ;) Pozdrawiam.
-
Kolejna wyprawa już za rok ... itd.
Dopóki będą siły i chęci :D
Odnośnie długich przebiegów - to Tsarevo (Bułgaria) do Ordu (Turcja) ok. 1200 km/1 dzień.
Sadove (Ukraina - Krym) - Zolochiv (Ukraina) 1100 km/1 dzień.
Najtrudniejsze jednak były te najkrótsze odcinki w Gruzji po trudnych szutrach z niespodziankami. Te dawały się najbardziej we znaki.
-
super wyprawa;) glaziu ty masz jaja z betonu ja bym tam sie bał jechac.
-
Łelo - jak widać masz inne preferencje motocyklowe a co za tym idzie drogowe. Wolisz ulice jak stół.
Ja jak widać zróżnicowane - a na wschód bardziej mnie ciągnie, bo tam jest jeszcze tak naturalnie ... (chodzi o ludzi).
Co do jaj - nie jest tak strasznie - jak już to taką trzeba mieć d ... :D
-
Krótko o przygotowaniach - bo takie padło pytanie na jednym forum.
Więcej fotek wrzucę później - na dana chwilę czasu brak. Po powrocie mam sporo innych obowiązków - a relację napisałem wykorzystując wolną niedzielę. Już w pracy.
Jeśli się zmobilizuję - to relacja pojawi się również na ścigacz.pl
W ubiegłym roku po wyprawie do Albanii też miała się być - ale zabrakło zacięcia i właśnie tej najważniejszej mobilizacji.
Przygotowania od strony technicznej nie były skomplikowane. Zlikwidowałem usterkę po poprzedniej wyprawie. Rutynowe wymiana oleju, filtra, świec. Ustawienie zaworów.
Do ok 9 dni przed wyjazdem jeszcze nie zdecydowaliśmy gdzie jedziemy - początkowo miała być Hiszpania i Portugalia, potem Krym (na którym byliśmy już 2 razy) i w końcu padł pomysł Gruzja - szybki zakup przewodnika (za mało) - szukanie info na necie.
Sprzęt jak co roku ten sam - 2 kufry alu (made in randal-polecam), torba (centralnie), namiot, kuchenka turystyczna + zapasowy nabój, garneczek, 2 talerzyki, 2 miski, sztućce - turystyczne, zupki chińskie, konserwy, potrzebne klucze w razie w ... Do nowego wyposażenia doszły 2, 10 litrowe kanistry plastikowe. Jeden na paliwo żeby zaoszczędzić w Turcji (cena za litr ok. 7,50zł) drugi po przeróbkach służył jako prysznic - przetestowany i udany (nie to co proponują na necie).
Najbardziej obawiałem się o zeszłoroczne opony Metzeler Tourance o przebiegu ponad 10 000 km - wytrzymały dodatkowy przebieg :D.
Jak są pytania to dawajcie - postaram się odpowiedzieć :-)
-
Mapa z trasą przejazdu: (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/Caa_trasa.jpg)
Trasa w Gruzji: (http://www.radiator-mototurystyka.pl/images/fbfiles/images/Gruzja_trasa.jpg)
-
Tą mapkę z trasą przejazdu mógłbyś troszkę powiększyć bo słabo widać z daleka i czachę trzeba zbliżać do monitora żeby dokładniej zobaczyć. nie każdy ma tv zamiast monitora :P
-
Po przeniesieniu strony wyrzuciło wszystkie fotki, które umieściłem i mapy z przejazdu - pod wieczór dodam je jednak będą na samym końcu. Podpiszę co i jak.
-
Problem został rozwiązany :) więc nie ma potrzeby robić dwa razy tego samego :)
-
Powiem tak: Długo po zalogowaniu na forum nawet nie lukałem do tego tematu, bo trzeba mieć czas i warunki, żeby czytać o takich wyprawach, wczuć się w klimat itd. Niesamowita sprawa. SZCZERZE ZAZDROSZCZĘ! Szkoda że w Radawie jakoś nie znalazło się czasu na posłuchanie Twoich opowieści z dalekich stron, gdzie świat nie usiłuje dogonić czasu, nie skupia się na dobrach materialnych (pieniądzach), gdzie ludzie żyją dla ludzi... Gratuluję :)
-
A ja posłuchałem :) Mam nadzieję, że i ja kiedyś będę mógł pojechać tam i odczuć to wszystko osobiście o czym słyszałem.
-
Dobrze to ujołeś Wiatr. Ja będąc na wschodzie już kilka razy doświadczyłem tyle serdeczności i dobra że aż czasami mi wstyd za to co my Polacy (i nasze władze..) robimy a bardziej nic nie robimy np. w sprawie naszych rodaków na wschodzie.
-
Szczerze - POLECAM. Takie kraje i ludzie powoli znikają i zalewa je cywilizacja a co za tym idzie liczenie kasy. Jak na razie spotyka się tam na co dzień taki świat jak opisałem a słowa i tak tego nie opiszą :)
Za rok chcemy powtórki - no i kawałek dalej.
-
Zauroczona jestem Twoją relacją. Gratuluję i życzę Wam kolejnych udanych wypraw :)
-
Uffffff - w końcu skończyłem relację - trochę to trwało - ale ważne, że jest. Teraz muszę się zmobilizować na zrobienie filmu.
-
Jak dla mnie... Bomba :) Mam też swoje ulubione najlepsze zdjęcie z wyprawy. Nie motocykl, nie szutry, nie Skalne Miasto, nie krowy...
Tamara w krótkich \\\"porciętach\\\", w kurtce i w kazku z bukietem kwiatów w ręku - najlepsze i najładniejsze zdjęcie z tej wyprawy. Nie umniejszając oczywiście wartości poznawczej innych zdjęć.
-
Ja się jeszcze nie zabrałem, za czytanie bo nie miałem kiedy ale może dzisiaj w pracy poczytam :) a to zdjęcie faktycznie dobre :)
-
Znalazłem trochę czasu żeby poczytać, no jestem coraz bardziej nakręcony tamtymi rejonami czytając Wasze relacje. Podziwiam również odwagę :) A z tymi łapówkami na Ukrainie to masakra, zastanawiam się co robią z grupą powiedzmy 6 motocykli? Czekamy na video i jeszcze raz pełne u znanie i podziw ode mnie :)
-
Reracja zajebista, my już po projekcji filmu to klimat lepiej się czuje, ale po montażu pewnie jeszcze lepszy klimat. A z łapówami nie jest tak Bohun do końca.. trochę szcześcia napewno trzeba ale jak jechaliśmy na Krym to na terytorium UA nie płaciliśmy ani razu.. a kontroli było kilka, byłem też samochodem na Mołdawi i też \\\"0\\\", Z Haciami do Czarnobyla 2x ale ale to 2 konkretne przegięcia (ok. 200 km jazdy na zakazie ruchu i 140 km/h na 60\\\'tce) a łapówy po 5$/moto.. to ludzie i trzeba rozmawiać, negocjować ;) byznes to byznes ;) Nie licze oczywiście drobnych wyjazdów po ON do UA bo t to \\\"tradycju\\\" treba i fsio.. ;)
-
Wspaniała sprawa! :) Gratuluje wyprawy jak i samej relacji, gdyż bardzo fajnie zrobiona ;) Pozdrawiam.
-
Cieszę się Wiatr, że spodobał Ci się mój dyżurny strój podróżny. To moje ulubione krótkie spodenki:)
-
Cała mi się na tym zdjęciu spodobałaś, ale ani słowa o tym Głaziowi ;)
-
oj Wiatr ona nie tylko na tym zdjęciu może się podobać.. :P ale to fakt fotka przedniej urody :)
-
No i udało mi się zmontować krótki filmik.
To zapowiedź dłuższego.
-
Super się ogląda. Gratulacje.
-
Ja czekam na dłuższy film. Ta jest fajna ale krótka :)
-
Ja również czekam na duży ekran :D Dobra ścieżka dźwiękowa! A grafika to już w ogóle coś pięknego:D
-
Piękne jest to końcowe ujęcie (wiele innych też), ale ładnie \\\"zamyka\\\" całość. Szkoda tylko kręcone z ręki. Z niecierpliwością czekam na pełną wersję wydarzeń.
-
Wiatr - przyznaj się ile razy już oglądałeś?
Ja się nie przyznam ... bo śpię z ta płytą - a kawałki nucę przez sen.
-
Ze cztery albo pięć. Ale doskonale Cię rozumiem i znam to uczucie, kiedy znasz każdą klatkę na pamięć.
Jeśli dobrze usłyszałem dialog w tle, to piliście na Krymie 80-procentową wódkę - nic dziwnego, że Wam się tak dobrze wracało :mrgreen:
-
Dobrze usłyszałeś - 80 %.
W Gruzji piliśmy jednakowo mocne a nawet bardziej mocarne.
Też mam nagrany filmik z jakich owoców :D
-
a my obejdziemy się \\\"smakiem\\\" ;)