RADIATOR - turystyka motocyklowa

Turystyka motocyklowa => Turystyka zagraniczna => Wątek zaczęty przez: Glazio w Września 13, 2013, 10:49:10 am

Tytuł: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 13, 2013, 10:49:10 am
W dacie podwójna trzynastka, pogoda jak widać. Deszcz i na najbliższe dni bez większych zmian. Czekam na Jankesa i jedziemy zdobywać ukraińskie Bieszczady (jak ktoś woli Karpaty).
Piątek trzynastego miałem kiedyś śmieszne zdarzenie ale o tym po powrocie. Z perspektywy czasu śmieszne ale w danym dniu emocje sięgały zenitu.
Niecierpliwie czekam co przyniesie dzień. Obyśmy wyjechali. Tam na pewno czeka przygoda :D
Pamiętaj załączone tu zdjęcia zobaczysz jedynie po zalogowaniu się na forum :-)
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 13, 2013, 11:10:33 am
Jankes miał być najpóźniej o 10.00.
Zaczyna się cudnie - jeszcze nie dojechał a już porozlewał jakieś oleje, co chwilę ustawia motocykle na lawecie, bo wziął za mało pasów.
Oj będzie się działo :-)
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 13, 2013, 11:43:15 am
Tuż przed wyjazdem zapodaję fotki sprzętów, które jadą na lawecie do Krościenka. Dalej rozciąga się niedźwiedzi raj :-)
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 13, 2013, 11:44:04 am
System mocowań - made in Jankes !
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 13, 2013, 11:48:14 am
Pierwszy wyjazd z Jankesem w teren na podobnym ogumieniu (przeważnie jeździł na kostce ja na szutrówce).
Guma Jankesa - świeżynka :-) Jeszcze nie śmigana.
Moja niewiele odbiegająca od Jankesowej z małym wyjątkiem już po przeprawach na piaskach pustyni !
Już przymocowane dodatkowymi pasami :-)
I w drogę :D
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Września 13, 2013, 03:25:51 pm
a to Ty tym KTMem będziesz śmigał? to sobie polatacie...!!!
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 15, 2013, 10:20:37 pm
Wróciliśmy. Jankes powinien dojeżdżać do Rzeszowa.
Muszę naładować akumulatorki (mała regeneracja). Powoli będę coś wrzucał.
Tak na szybko nasza przykładowa droga i efekty różnych przepraw.
Więcej wkrótce :-)
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 16, 2013, 08:09:24 pm
Nasz wyjazd zaczął się w piątek 13.09.2013 roku.
Zaczęło się od spóźnienia Jankesa. Wyjeżdżamy a tu wiadomość trzeba wstąpić do PZU opłacić ubezpieczenie i wybrać zieloną kartę. Tracimy kolejne chwile.
Lecimy do Krościenka.
W Krościenku zrzucamy sprzęty i w drogę.

Krościenko - Turka.
Jedziemy ukraińską drogą "asfaltową" (jak byłeś/aś to wiesz co to znaczy - w skrócie szwajcarski ser) mijając źródło Dniestru i przejeżdżając przez tą rzekę.
Jankes nie jest zadowolony. Nowa kostka i asfalt to tępienie ostrych krawędzi w jego oponie.
W końcu uszczęśliwiony. Zjeżdżamy z drogi. Wspinamy się łąką pod wysoką stalową budowlę (nadajnik lub nasłuch).
Turka - Sianki.
Tu charakter naszej drogi zupełnie się zmienia. Mkniemy przez łąki i lasy. Miejscami ani śladu drogi za to po wspaniałych pastwiskach jechało się niemal jak po autostradzie - czyli pamiętaj zdradliwej autostradzie. Mknęliśmy bez uszczerbków pokonując ślepo zakończone wzniesienia lub dróżki, o których miejscowi mówili, że tam nie da się przejechać. Najwyraźniej można.
W okolicy wsi Sianki mogliśmy popatrzeć na źródła rzeki San (Źródło Sanu znajduje się na terenie Ukrainy, na wysokości około 925 m n.p.m., na południowo-wschodnich stokach Piniaszkowego w Bieszczadach Zachodnich, w pobliżu miejscowości Sianki. Na granicy Polski i Ukrainy, przy monolicie granicznym 224, znajduje się źródło jego pierwszego lewego dopływu).
Sianki - Wołosianka Zakarpacka (spanie).
Przekraczamy granice województw (oblost) - szlaban jak na granicy. Przymusowy przystanek, spisanie z paszportów i dalej w drogę.
Do miejsca, w którym Jankes upatrzył sobie nocleg docieramy o zmroku.
Udajemy się na strawę do pobliskiego lokalu. Tam umawiamy się nazajutrz z Polakami na wspólny crossowy wyjazd.
Śpimy w bazie wysokogórskiej o nazwie Użok :-)
Piątek trzynastego nie pozwolił nam przejechać trasy, jaką planowaliśmy.
Na zdjęciach możecie zobaczyć nasze przykładowe ścieżki z dnia pierwszego :-)
W nocy poważna ulewa - złapała nas w drodze powrotnej z posiłku do noclegowni.
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 17, 2013, 03:40:22 pm
Dzień drugi - pochmurny - sobota 14.09.2013.
Umówieni z kolegami na 9.00 jedziemy do punktu zbornego. Niskie chmury nie wróżą ładnych widoków a wręcz zanosi się na deszcz.
Odpalamy maszyny a tu zaskoczenie.
Po nocnej zlewie dziwne zachowanie KTM-a, na którym przyszło mi jeździć. Dzień wcześniej na luzie świeciła zielona lampka. Odpalam sprzęta a tu po odpaleniu świeci ale na każdym biegu - nie świeci na luzie. Kolejne spostrzeżenia to brak świateł, nie działające zegary ... po prostu nic.
Najważniejsze że odpala i możemy jechać.
Docieramy do punktu zbornego i co widzę. Same 400 ccm. Qrcze znowu trafiłem z deszczu pod rynnę na 640 ccm. Przyglądam się oponom - moje najbardziej zjechane. Nic to - będę walczył :D
Jedziemy na tankowanie. Zatrzymujemy się pod jedną z bram mieszkalnych zamawiamy każdy po 5 l. wlewamy i w drogę. Przed startem Jankes mówi do mnie spuszczamy u Ciebie trochę powietrza. Tak też zrobiliśmy.

Wołosianka (tam gdzie spaliśmy)-Lyuta = przełaj.
Ciekawie zaczęło się po niecałych pięciu minutach jazdy. przejeżdżamy wielokrotnie strumienie, błota, jedziemy "drogą - strumieniem", na jednym z błotnistych podjazdów łapię uślizg i mało nie trącam zadupkiem babuni. Zdążyłem tylko usłyszeć z jej ust Jezu. Sam się najadłem strachu jak mną tak rzuciło.
To był po prostu pierwszy sygnał tego jak zachowuje się moja opona w błocie. Zabijała się momentalnie.
Kawałek dalej kolejna zarzutka - leżę w błocie. Na podjeździe mam dwa koła w sąsiadujących koleinach - boczkiem. Sam nie mogę podnieść motocykla więc czekam na wsparcie. Dwaj siłacze szybko postawili mnie do pionu. Wyjeżdżam. Patrzę na oponę - gliniany slick. U pozostałych widać wyraźne kawałki gum. Hmmm - czuję, że będzie ciekawie. Myślę sobie, że jak przegnę to będzie mocniejszy dzwon. Włączył mi się ogranicznik. I dobrze :D
Kawałek dalej zjazd. Widać, że jak mocniej popada to płynie tędy wartki strumień. Stromy kamienisty zjazd. Dopóki był kamienisty zjeżdżałem. Kawałek gliny i znowu leżę.
Czekam na pomoc. Tym razem pojawia się jeden osiłek Jankes. Tak też myślałem. Prędzej czy później będę im kulą u nogi. Chłopaki pojechali dalej (z relacji smsowej: "Nam też szczęście nie dopisywało, rozwaliłem pokrywę sprzęgła na kamieniach i musieliśmy mocno improwizować żeby wrócić na kołach").
Po podniesieniu kolosa chcę startować a tu gaz nie odbija. Myślę sobie - qrcze jeszcze i to a my jesteśmy gdzieś w u... d... Zjeźdżam - zatrzymujemy się aby uwolnić gaz (to tylko jedna śrubka).
Pytam Jankesa gdzie są klucze - w tej zabłoconej skrzyneczce. Otwieram pusta. A korciło mnie przed wyjazdem pytanie do Jankesa czy zabrać klucze, łatki do dętek i jakąś linę do wyciągania sprzęta. Nie zapytałem więc mieliśmy co sami sobie przygotowaliśmy.
Na górce widzimy kraza. Jedziemy - może właściciel posiada klucze. Niestety - nie.

Mkniemy dalej. Zajeżdżąmy w ślepy zaułek? Stromy podjazd z kawałkami drzew. Jankes zsiada z moto i szuka choćby ścieżki. Zawracamy. Kolejne dwa ślepe zaułki sprawdza sam. Po "drodze" strumienie, kamienie, błota, kałuże (po wjechaniu okazywało się czasem, że bardzo głębokie) - wszystko do czasu. Jedną z nich Jankes z bólem ale przejeżdża. Ja obieram tor jazdy ale mimo moich usilnych prób zjechania na lewo ściąga mnie w prawo. Grzęznę w bagienku - głębokość za kolanko. Tu właśnie przydałaby się lina. Męczymy, męczymy i po jakiś 15 minutach udaje nam się wydrzeć gada. Za tą kałużą następne dwie kałuże więc zawracamy. Jankes przejechał a po nim wycieczka na konikach. Po nich przeprawiam się i ja ale tuż za kałużą ległem w błocie.
Dalsza jazda wiodła przez podobne przeszkody. Pokonywaliśmy wszystkie aż do następnego mojego ślizga w błocie. Dojechaliśmy prawie na szczyt połoniny Równej/Runa jednak dalej nie było szans podjechać. Jankes z buta wyszedł na kosodrzewinę. Spojrzał na  połoninę, zrobił penetrację terenu ale nie było szans przejechać czy dalej podjechać.
Zawracamy.
Zaliczam jeszcze jednego ślizga na błotku w tym samym miejscu co przed chwilą. To podnoszenie sprzęta wycieńcza masakrycznie.
Dalej byłem już bardzo uważny i ostrożny.
Dojeżdżamy do drogi asfaltowej. Po drodze przystanek na jakąś strawę i jazda dalej. Nagle na jednym z zakrętów leży Jankes między Vyshka a Lyuta. Ślizg na asfalcie nie wyglądał ciekawie. Ja widziałem tylko końcowe koziołki. Adrenalina jednak szybko podniosła mojego bohatera. Kiedy zobaczył, że wyciągam aparat to od razu chciał jechać dalej ale motocykl zebrał za dużo gleby z pobocza więc musiał go trochę oczyścić. Przed sporym uszczerbkiem uratował Jankesa pancerz, który miał pod modną koszulką. Modna koszulka też przetarta.
Po drodze spotykamy parę z Ustki jadącą na dwóch GS-ach. Miłe pogawędki, wymiana kontaktów i w dalszą drogę.
Teraz zdecydowanie wolniej dojeżdżamy do miejscowości Sil gdzie spędzamy noc w hotelu ze spa ...
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 17, 2013, 03:41:51 pm
Cd. fotek
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Rojek w Września 17, 2013, 06:33:14 pm
Niezła przygoda. Chciałbym się tam kiedyś wybrać Afryką, ale chyba bym poległ.
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 17, 2013, 06:51:32 pm
Bez problemu można jechać. Najlepiej wtedy kiedy jest w miarę sucho lub z kimś do pomocy w dźwiganiu czy wyciąganiu sprzęta. Przygoda pierwsza klasa :-)
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Września 18, 2013, 08:15:28 am
coś wiem o tym "masakrycznym wykańczaniu". Miałem to samo na przejażdżce z Jankesem po okolicy na mojej Teresce :)
Szkoda, że nie mogłem się z wami zabrać bo też bym chętnie pobrykał po takim terenie, tylko że ja spowalniałbym pewnie chłopaków jeszcze bardziej niż Ty :)
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 18, 2013, 02:38:34 pm
Ja nie jestem w pełni sił i kondycji. Na daną chwilę nie można mi ćwiczyć. Mówiłem o tym namawiającemu. Jankes jedzie tam również w najbliższy weekend i może na kolejny ... Wystarczy być z nim w kontakcie :-) Nie wiadomo co wyjdzie z jego wyjazdem po jego jedynym ślizgu (kuleje).
Było czadow. Szkoda tylko, że ... jeszcze dopiszę :-)
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Września 18, 2013, 05:18:28 pm
No on co chwilę lata, ale ja nie mam na czym i na razie krucho z kasą. Muszę trochę odłożyć żeby jakiś zakup zrobić.
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 18, 2013, 08:12:24 pm
Dzień trzeci - pod znakiem wiszącej chmury - 15.09.2013
Poprzedni dzień przyniósł zmienną pogodę w kratkę deszcz przerywany przebłyskami słońca. Okolice połoniny Równa chmura.
Po odnowie sił w hotelu wylegujemy się rankiem w łóżkach. Pogoda nie zapowiada przebłysków słońca.
Ubieramy się. Ubrania po wczorajszym ciągle mokre. Jest jednak pociecha, zakładamy świeże i suche skarpety. Suche przynajmniej przez chwilę. Jemy śniadanie i jedziemy na połoninę Równa.
Sil' - Połonina Równa
Jedziemy początkowo drogą asfaltową, która zmienia się w szutrową a następnie z płyt betonowych miejscami podmytych i osuniętych. Jeszcze rok temu na szczyt wjeżdżały samochody teraz zatrzymują się w jednym miejscu na przemyślenia.
My się nie zastanawiamy. Droga jest najłatwiejsza patrząc na dwa poprzednie dni.
Podjazd pod górę w chmurze, która miejscami jest jak gęste mleko. Jadę blisko Jankesa, słyszę jego motocykl ale go nie widzę. Kiedy zatrzymuje się niespodziewanie zaskakuje mnie i wymusza ostre hamowanie. Po dwóch takich przypadkach trzymam większą odległość. Im wyżej tym silniejszy wiatr i coraz większe krople deszczu. Ja nie mogę jechać z zamkniętą szybką w kasku.
Dojeżdżamy na szczyt. Krzyż a w sąsiedztwie nie dokończone obiekty militarne ZSRR - budowana niegdyś baza rakietowa. Kilka budynków, które zwiedzam. W jednym budynku spore hale, w drugim zalane wodą jak to w nie dokończonej betonowej budowli. Na ścianach wyraźnie widoczne dzieła współczesnych artystów.
Słyszałem to wcześniej od Jankesa a teraz mogę potwierdzić, że bejcą (BMW R 1150 GS) spokojnie można tam wyjechać.
Zjeżdżamy z góry. Teraz czeka nas spory kawałek drogi powrotnej przez Lipowiec, Poljanę, Turkę do Krościenka.
W ostatni dzień pogoda nas nie rozpieszczała. Deszcz towarzyszył nam niemal do końca. Odczuwaliśmy chłód najbardziej w dłonie ja również w stopy gdyż moje wysłużone buty dożyły własnego kresu.

Na koniec pozostaje propozycja ewentualnego wyjazdu w tamte okolice może jeszcze w tym sezonie. Jeśli nie to przecież jest następny, ... Pozostaje jedynie znak zapytania jak długo motocykliści będą mogli tam wjeżdżać bez problemów. Póki co każdego dnia przybywa tam masa motocyklistów (głównie na korsach).

Owe okolice z których wróciliśmy będą nawiedzone przez sporą grupę motocyklistów w pierwszy weekend października.
Serwują ot takie przykładowe atrakcje:
przejazd KOLEJĄ ZAKARPACKĄ Sianki – Wołosianka (na długości 18 km przejedziemy przez 6 tuneli (najdłuższy 908m) i aż 27 wiaduktów! Trasa opada 18 serpentynami 370m w dół w dolinę rzeki Uż). Podróż dostarcza ogromu wrażeń i co chwilę pozwala obserwować wcześniej przebyte odcinki trasy. Wzbudza też podziw dla śmiałości projektantów i budowniczych, którzy zdecydowali się na poprowadzenie toru kolejowego w tak trudnym terenie górskim. Oprócz pociągów pasażerskich ze stacji w Siankach wyruszają w dół składy towarowe asekurowane przez 3 lokomotywy (dwie z przodu i jedną z tyłu!). Linia powstała w 1905 roku dla połączenia centrum ówczesnej monarchii austro-węgierskiej ze Lwowem. Mieczysław Orłowicz stwierdził o niej – “najpiękniejsza linia kolejowa północnych Karpat”…
Podziwialiśmy ją z motocykli przejeżdżając co chwilę pod wiaduktami :-)
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 18, 2013, 08:14:53 pm
Ostatnie zdjęcia na dokończenie.
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 20, 2013, 10:20:25 am
Na podsumowanie części opisowej i zdjęciowej krótki film.
Niestety najbardziej pożądana kamera wysiadła w pierwszy dzień więc pozostały tylko zdjęcia i filmy kręcone aparatem fotograficznym.
W związku z tym nie zobaczycie tutaj tych odcinków na których nie można było się zatrzymać. Groziło osunięciem w dół a jakie mogą być tego konsekwencje ? Lepiej nie krakać.
Oglądajcie :-)
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: bohun w Września 21, 2013, 12:51:23 pm
Traskę Liuta - Riwna, podejzewam że ta sama co z Majem robiłem, 2 x jezdzilismy tam i z powrotem mając nadzieję że da się tamtędy wjechać, byliśmy na jodełkach i było sucho, w pewnym momencie droga zmieniala sie w strumień(nieprzejezdny), albo jakiś zrąb.Wjechaliśmy od strony Lipoviec zjechaliśmy w Bukowiec. Szlaban Urzhok-vołosianka tam jest klimat jak z filmu np Zły skręt :D Chce się tam wrócić  ;)
Tytuł: Odp: Piątek trzynastego - ukraińska część Bieszczad
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 21, 2013, 05:16:44 pm
Jest czadowo. Strasznie żałuję, że akurat podczas tego wyjazdu ześwirowała mi moja kamera Contour GPS, bo łatwiej byłoby wytyczyć trasę, której w google nie ma. Jechaliśmy z chłopakami, którzy mieli tracki z forum africa. Początek był na prawdę ciekawy. Później też był hard core. Złapało mnie bagienko za kolano i trzeba było wydzierać gada.
Te podjazdy strumieniem dla mnie były proste, bo kamień. Za to moja opona w błocie nie chciała nic trzymać a Jankes nie chciał się też zamienić sprzętami. Ja tylko chciałem porównać jak trzyma jego guma (2x dłuższa kostka).
Możemy się zgadać za rok :-) Zakręciło mnie to poszukiwanie drogi :-)