RADIATOR - turystyka motocyklowa

Turystyka motocyklowa => Turystyka zagraniczna => Wątek zaczęty przez: megizak w Lipca 22, 2014, 10:10:41 am

Tytuł: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Lipca 22, 2014, 10:10:41 am
Kolejny mój nieplanowany wypad.  Miały być motorki w Alpy, ale nie wyszły.

Tym razem ja w samochodzie a Marek na KTM.
Jedzie nas około 6-7 osób, jeszcze dokładnie nie wiemy, bo ktoś się wyłamał. Kilka osób na motorach, reszta w samochodzie.

Wylot 30 września godz. 00:35 z Katowic do Kutaisi, to już lada dzień. Oj czuje, że będzie się działo.  :)

Jeszcze trzeba się zaopatrzyć, ubezpieczyć, spakować do plecaka i w drogę.

Ceny biletów skakały codziennie, w sumie udało się kupić w miarę tanio, choć Ci co kupili ponad miesiąc temu to zapłacili lekko ponad 500 zł w obie strony. Dodatkowo pobierana jest opłata za bagaż 140 zł.

Pewnie kiedyś tam się odezwę  :)

Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 22, 2014, 12:42:15 pm
Świetnie - czekam na wieści z Gruzji, Wasze zdjęcia i opowieści jak odbieracie ten kraj.
My ilekroć byliśmy na miejscu tyle razy wspominamy z tęsknotą. Też męczyła mnie Gruzja jednak wybraliśmy Bałkany włącznie z Albanią :D
Musicie zasmakować kinkali, chaczapuri i inne gruzińskie potrawy. Nie zapomnijcie o gruzińskim winie. Jeśli lubicie to poznacie nowe smaki.
Kolejna historia, którą będę śledził z zainteresowaniem :D
Prawdopodobnie jedziemy w tym samym terminie. My startujemy już w piątek zaczynając od zlotu we Lwowie :-)
Szerokości i samych wspaniałych wrażeń :D
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 01, 2014, 08:26:12 pm
Nadszedł dzień pakowania.  :o

Niestety nie było łatwo bo trzeba było spakować ciuchy na motor, na wyjście w góry czyli plecaki, raki, kijki, cały sprzęt noclegowy począwszy od namiotu, karimat i śpiworów, trochę jedzenia. Już wydawało się, że Marek będzie musiał jechać w butach motorowych i w kasku na głowie ale cudem spakowaliśmy się do dwóch walizek które ważyły po 31 kg.

Wyjeżdżamy z Krakowa, w Katowicach jesteśmy na godzinę przed odlotem. Po odprawie która przeszła dość sprawnie, robimy ostatnie zakupy w strefie bezcłowej. Na lotnisku spotykamy Wiktora, to gość który leci z nami, razem z Markiem będzie jeździć na motorze. Ma malutki plecak i ubrany jest cały w motorowe ubranie. Byliśmy ciekawi czy go przepuszczą w tej całej zbroi z kaskiem w ręku, ale o dziwo nikt się do niego nie doczepił.

Nadchodzi godzina odlotu, tradycyjnie siadamy przy drzwiach awaryjnych. Lot trwa lekko ponad 3 godz. W Gruzji jesteśmy o 5:45 czasu miejscowego. Dla niezorientowanych jest tu dwu godzinna różnica czasowa.

Zaczyna świtać, pogoda wydaje się być ciekawa, fajnie bo po ostatnich opadach deszczu w naszym kraju, marzę o tym aby wygrzać się w słoneczku.  :)
Odbieramy swoje ciężkie walizki, kupujemy bilet na busa, który zawozi nas prosto do hostelu Kutaisi, gdzie czeka na nas Mirmił i motory.

Na dzień dobry Mirmił częstuje nas kawą, nie ukrywamy, że z lekka jesteśmy zmęczeni po całej nieprzespanej nocy, ale dajemy radę i nie tracimy dnia na spanie.

(http://vlep.pl/bgc7yq.jpg)

(http://vlep.pl/vji2or.jpg)

pyszna kawusia z samego rana

(http://vlep.pl/41vpjh.jpg)

motory już na chłopaków czekały

(http://vlep.pl/ieruv4.jpg)






Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Października 01, 2014, 08:52:49 pm
No i ...
i co dalej ?
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 01, 2014, 10:15:25 pm
Po śniadaniu i pysznej kawie, chłopacy musieli zrobić przegląd motorów. Zamontować GPS, wgrać mapki i ustalić trasę.

Marek miał jeździć na Kawasaki KLR 650 a Wiktor na Suzuki DRZ 400. Kawasaki miał podnóżki gumowe z czego Marek nie był zadowolony, a nie szło ich w żaden sposób ściągnąć, ale cóż nie ma co narzekać trzeba, zabrać ze sobą minimum bagażu i w drogę.
Ja w miedzy czasie przepakowałam rzeczy.

Mirmił, który nam wszystko to zorganizował to super gość, który w Gruzji jest od kilku miesięcy. Przyjechał tam swoim busem Volkswagenem Transporter i znalazł świetny sposób na umilanie sobie życia a przy okazji na zarobek. No chyba, że jest na odwrót  ;)

Właśnie kończył pakowanie najpotrzebniejszych rzeczy na wyjazd. Do busa miały wsiąść jeszcze trzy osoby kompletnie mi nie znane.

Po zaplanowaniu trasy, Marek z Wiktorem udali się na motorach w stronę Mestia, to ponad 200 km.

Po drodze mieli zaplanowane zwiedzanie tamy i innych ciekawych miejsc.

Ja z Mirmiłem, mieliśmy jeszcze w planach pomóc kumplowi kupić akumulator do motoru i odebrać z dworca trzech towarzyszy podróży i podążać za chłopakami.

I tak zaczęła się nasza długa przygoda  :D

Kochani jedziemy, pasy zapięte?

(http://vlep.pl/k6ztpr.jpg)

(http://vlep.pl/89sow3.jpg)

nie pamiętam, że by tak wiało  ;)

(http://vlep.pl/8j3amr.jpg)

gotowi do wyjazdu

(http://vlep.pl/u9pefg.jpg)

(http://vlep.pl/b5h2k8.jpg)

no i pojechali....

(http://vlep.pl/ufd63e.jpg)

jeszcze kilka zdjęć z samego Kutaisi

(http://vlep.pl/926olf.jpg)

(http://vlep.pl/m1h26y.jpg)

(http://vlep.pl/yht8s6.jpg)

(http://vlep.pl/5ima0k.jpg)



Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 02, 2014, 04:28:48 pm
Z dworca odbieramy Bognę, Bogdana i Seweryna. Goście wyglądają jak z ZZ Top.  :o

Mają ze sobą wielkie bagaże, ale bus jest na tyle pojemny, że wszystko na spokojnie się mieści. Zaczyna robić się wesoło.  ;D
Mirmił, nasz kierowca pomaga jeszcze w zakupie akumulatora kumplowi, któremu zepsuł się motor. Następnie wyruszamy w stronę Mestia. Mamy min 2 godz. opóźnienia od wyjazdu chłopaków.

Mijamy piękny kościół z zapleczem, który osobiście zwiedzam, niestety brak danych o nim jakichkolwiek bo się nie zapisało i w internecie też się nie znalazło  :-[

(http://vlep.pl/4qe9b3.jpg)

(http://vlep.pl/lh9tdn.jpg)

(http://vlep.pl/pvefra.jpg)

Jadąc główną drogą mijamy Polaka na rowerze z przewieszoną flagą biało-czerwoną. Trąbimy na niego po czym zatrzymujemy się i wdajemy się w dyskusję. Okazuje się, że chłopak przejechał już ponad 3 tys. km i również jedzie do Mestii. Jest dobrze zaopatrzony w wodę i jedzenie. Pozdrawiamy, imienia niestety nie pamiętamy.

(http://vlep.pl/ujy2ah.jpg)

Po drodze mamy zaplanowane zwiedzanie zapory Enguri, która znajduje się na północ od miasta Jvari. Zostawiamy samochód przed szlabanem, od strażników dowiadujemy się, że nasi tu byli na motorach. Idziemy nad tamę, po drodze zbieramy jeżyny, które szybko lądują w naszych żołądkach. Pychota, mniam....

Zapora Enguri to druga pod względem wysokości zapora na świecie ma 272 metry wysokości. Wskutek wybudowania tamy powstało sztuczne jezioro, które zachwyca turkusowym kolorem, a zwłaszcza w słońcu wygląda pięknie. Mieści się tu również elektrownia wodna, której część znajduje się na terytorium Abchazji.

(http://vlep.pl/nx9w1a.jpg)

(http://vlep.pl/pwbhmv.jpg)

(http://vlep.pl/6drpwg.jpg)

(http://vlep.pl/k7058n.jpg)

(http://vlep.pl/mnreuj.jpg)

(http://vlep.pl/3klxbw.jpg)

Następnie jedziemy wzdłuż rzeki Enguri. Nad górnym i środkowym biegiem tej rzeki rozciąga się kraina Swanów. Rzeka Enguri, wyżłobiła tu niezwykle wysokie wąwozy. Nurt jej jest bardzo gwałtowny a kolor szaro-popielaty.

Rzeka robi na nas ogromne wrażenie, wygląda tak jak u nas po obfitych opadach deszczu, a tam po prostu taka jest. Trzeba być bardzo ostrożnym, gdyż chwila nieuwagi może skończyć się tragedią. Z takiej rzeki już się po prostu nie wychodzi. Oprócz tego kryje w sobie drobinki złota, gromadząc na swym brzegu poławiaczy tego cennego minerału.

(http://vlep.pl/eiwsx0.jpg)

(http://vlep.pl/n60zhm.jpg)

(http://vlep.pl/amv7iq.jpg)

Marek z Wiktorem zjeżdżają co jakiś czas z głównej drogi, podziwiają inne widoki.

(http://vlep.pl/ndoask.jpg)

(http://vlep.pl/xnmqrz.jpg)

Im bliżej miejscowości Mestia, pogoda się zmienia, zostawiamy za sobą słoneczko i pomału wjeżdżamy w nisko zawieszone chmury, które stopniowo ograniczają nam widoczność. W końcu dopada nas ulewa. Na szczęście Marek z Wiktorem już dawno są na miejscu, więc nie są narażeni na zmoknięcie. Czekają na nas w pobliskiej "Cafe Bar Laila" popijając piwko ;)

(http://vlep.pl/2xqfsv.jpg)

(http://vlep.pl/csgp8a.jpg)

(http://vlep.pl/bp4815.jpg)

(http://vlep.pl/xaub6g.jpg)

Mestia to stolica i największa miejscowość Swanetii. Jest tu co zwiedzać ale ze względu na późną porę zwiedzanie zostawiamy na dzień następny, ale jak widać na zdjęciach nocą Mestia wygląda bardzo interesująco. Dzisiaj pozostało nam już tylko poszukanie noclegu i zjedzenie pysznej kolacji.

(http://vlep.pl/ytuxhg.jpg)

(http://vlep.pl/pvfqtl.jpg)

Znajdujemy noclegi, zostawiamy rzeczy  i na dobry początek wieczoru otwieramy dwie butelki wina, potem udajemy się do wspomnianego wcześniej baru. Wystrój w nim jest ładny i przytulny, jedzenie także bardzo dobre, a porcje słuszne i zdecydowanie warte swojej ceny. Niestety kiedy tam docieramy okazuje się, że nie ma dla nas miejsca w lokalu. Wieczorami odbywają się tu występy lokalnego chóru śpiewającego swaneckie piosenki a cappella. Mimo tego nie dajemy za wygraną i cierpliwie czekamy, aż się coś zwolni. Znajdujemy na zewnątrz i nie byłoby źle gdyby nie to, że wszystko było mokre od deszczu i sporo też się ochłodziło, ale na tyle jesteśmy głodni, że decydujemy się tu zostać.

(http://vlep.pl/jnlyw8.jpg)

Zamawiamy chinkali z mięsem i inne smakołyki oraz wino.

(http://vlep.pl/k73qs9.jpg)

w oczekiwaniu na jedzenie śpiewa i przygrywa nam swanecki chór

(http://vlep.pl/q8v79e.jpg)

(http://vlep.pl/gvfulb.jpg)

(http://vlep.pl/5p6f87.jpg)


Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Października 02, 2014, 04:49:17 pm
Przyglądając się drodze widzę, że do Mestii asfalt i beton. Jak jechaliśmy tą ścieżką w 2011 to dopiero drążyli i betonowali nieliczne tunele. Droga była w budowie i wyglądała tak > http://www.radiator-mototurystyka.pl/789/motocyklowa-opowie-o-kamiennych-wieach-gruziskim-winie-i-kaukaskich-goralach-gruzja-2011/
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/wp-content/themes/twentyten/images/stories/artykuly_2012/Gruzja_Swanetia_2011/076_Gruzja_Swanetia_2011.jpg)

Rzeka Enguri/Inguri - zabronili na niej uprawiać rafting ponieważ ginęły na niej nawet profesjonalne ekipy uprawiające ten ekstremalny sport. Ciał nie znaleziono do dziś. Rok albo dwa lata temu do tej samej rzeki osunęła się do niej Polka. Stanęła za blisko krawędzi. Z tego co wiem ciała także nie odnaleziono.
Ta rzeka jest bardzo niebezpieczna a podczas wiosennych roztopów masakryczna.

Mestia - po prostu nie poznaję. Drogi, kostka ... My brnęliśmy w wodzie i błocie. Miejscami pojawiały się oznaki asfaltu. Turystyka robi swoje :-)
Teraz musi być Uszguli. Zżera mnie ciekawość co dalej :-)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 02, 2014, 05:00:15 pm
Ja niestety nie mam porównania, ale patrząc na Twoje zdjęcia to faktycznie się pozmieniało.
Póki co jeszcze zatrzymamy się na chwilę w Mestii ale Uszguli oczywiście, też będzie.
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 02, 2014, 10:40:10 pm
Poranek w Mestii wita nas piękną pogodą, choć temperatura z rana nie rozpieszcza.
Widok z okna równie jest imponujący.  :) :) :)

(http://vlep.pl/xch1ao.jpg)

My poranne ptaszki z Markiem udajemy się na szybki obchód po mieście. Reszta jeszcze śpi, nam szkoda dnia. Idziemy do centrum, które w ramach rządowego programu promocji regionu zostało odnowione. Jak widać na zdjęciach pora dnia była naprawdę wczesna, gdyż na ulicach nie było nikogo.

(http://vlep.pl/wx9veb.jpg)

(http://vlep.pl/74adpx.jpg)

(http://vlep.pl/8zh67u.jpg)

(http://vlep.pl/kwf1eq.jpg)

(http://vlep.pl/hq9zul.jpg)

(http://vlep.pl/oxmw8f.jpg)

Jest to niesamowite miejsce, nie tylko góry, które je otaczają robią nieopisane wrażenie, ale stare kamienne wieże będące integralną częścią wioski. Wieże te służyły Swanom jednocześnie za warownię i dom.

(http://vlep.pl/gy6iw3.jpg)

(http://vlep.pl/4iuktl.jpg)

(http://vlep.pl/h8nxai.jpg)

(http://vlep.pl/m79uoq.jpg)

Po porannym zwiedzaniu wracamy na śniadanie. Nasi towarzysze podróży co poniektórzy dopiero wstali. Śniadanie mamy przygotowane przez gospodynię.

(http://vlep.pl/yjts2o.jpg)

Po śniadaniu jedziemy do Chacwali.  To młody ośrodek narciarski, który znajduje się w samym sercu górzystego regionu Kaukazu na wysokości 1500 metrów nad poziomem morza. Wyjeżdżamy na szczyt cztero-osobową kolejką linową krzesełkową. Zimą można tu już zjeżdżać na nartach.
Z Krzyżowego Szczytu górującego bezpośrednio nad Mestią rozciąga się wspaniały widok na bliźniacze szczyty Uszby (4710 m), śnieżną piramidę Tetnuldi (4974 m), początki najwyższego szczytu Gruzji, Szchary (5068 m) oraz Elbrus, najwyższy szczyt Europy (5642 m) czający się tuż za Uszbą.  Tutaj naprawdę można poczuć magię gór i być w samym ich sercu.

(http://vlep.pl/zhuolk.jpg)

Uszba

(http://vlep.pl/938iyd.jpg)

(http://vlep.pl/jd72wq.jpg)

(http://vlep.pl/yzai0e.jpg)

(http://vlep.pl/bhc3do.jpg)

(http://vlep.pl/f1bu7j.jpg)

(http://vlep.pl/fm31q7.jpg)

kawa w takim miejscu smakowała wyśmienicie

(http://vlep.pl/jh1vge.jpg)

małe lotnisko dla samolotów

(http://vlep.pl/yl6e9q.jpg)

Wracamy do Mestii gdzie idziemy jeszcze zdobyć jedną z wieży. Za pozwoleniem jednej z rodzin mogliśmy wejść do takiej wieży. Niektórzy nawet zaliczyli dach.

(http://vlep.pl/46vh18.jpg)

(http://vlep.pl/xu0qly.jpg)

(http://vlep.pl/3i1ngq.jpg)

(http://vlep.pl/tysj7h.jpg)

takie widoki były z wieży

(http://vlep.pl/g1uydb.jpg)

na dachu wieży

(http://vlep.pl/q5elpm.jpg)

Wracamy do miejsca naszego zakwaterowania, po drodze napotykamy dwa motory na rejestracjach polskich. Nasi są wszędzie.... :P

(http://vlep.pl/tdn0qx.jpg)

Jeszcze po drodze kupujemy super wypieczony chleb w specjalnym chlebowym piecu.

(http://vlep.pl/fyoz8j.jpg)

Marek jeszcze strzela sobie drzemkę tuż przed wyjazdem do Uszguli.

(http://vlep.pl/do2e7k.jpg)

Żegnamy się z Mestią i jedziemy dalej

Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Października 04, 2014, 08:58:55 am
Mestia zmieniła się niesamowicie. Czekam na więcej. Na pewno wiele zmieniło się dalej. Foty pozwalają zobaczyć różnicę.
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 05, 2014, 12:38:26 am
Jeszcze do niedawana podróż do Swaneti, wiązała się z pewnym ryzykiem. Na drodze do Mestii i Ushguli ginęło wiele osób , a po kraju krążyły opowieści o porwaniach i napadach zdarzających się w tym regionie. Jednak dzięki działaniom Saakaszwilego, który chciał uczynić z tego regionu "Szwajcarię Kaukazu" sytuacja zmieniła się tu diametralnie.

Jedziemy wzdłuż rzeki Enguri, widoki są porywające na swaneckie  szczyty. Z Mestii wyjeżdżamy około 13 godz. to około 47 km do pokonania, niby mało, alek ze względu na zły stan dróg a w zasadzie ich brak trasę tę pokonujemy w okolicach trzech godzin. Większość trasy to szutrowa droga, ale jak widać na zdjęciach jest też spory kawałek w trakcie budowy. Pewnie już w przyszłym roku będzie to autostrada  :D ;) :o

Chłopacy na motorach wyjeżdżają tym razem później niż my. Muszą jeszcze zatankować swoje motory.

(http://vlep.pl/f98t5s.jpg)

(http://vlep.pl/pa48hw.jpg)

(http://vlep.pl/jg1mye.jpg)

(http://vlep.pl/u3rwpi.jpg)

(http://vlep.pl/gzljpt.jpg)

Po drodze mijają nas Francuzi na motorze, też jadą do Ushguli.

(http://vlep.pl/901os8.jpg)

(http://vlep.pl/43snfq.jpg)

(http://vlep.pl/56zwqj.jpg)

Chłopacy nas doganiają, im pokonanie trasy zajmuje dużo mniej czasu.

(http://vlep.pl/21kzh6.jpg)

(http://vlep.pl/snh9tz.jpg)

(http://vlep.pl/k5jy8w.jpg)

Jedziemy wzdłuż kanionu rzeki Enguri

(http://vlep.pl/ha8ou0.jpg)

(http://vlep.pl/uoda6m.jpg)

(http://vlep.pl/fp5qv2.jpg)

Marek z Wiktorem zatrzymują się i robią kilka pamiątkowych zdjęć. Są zadowoleni, trasa bardzo im się podoba zwłaszcza pod kątem jazdy.

(http://vlep.pl/yj824r.jpg)

(http://vlep.pl/qb67wf.jpg)

Po trzech godzinach jazdy po wertepach, docieramy do Ushguli.  W górach jest zdecydowanie chłodniej, więc już nikt nie narzeka , że mu za gorąco w samochodzie. Ushguli to najwyżej położona europejska osada( 2200 m n.p.m.) u stóp najwyższej góry Gruzji – Szchary (5068 m n.p.m.). Jadąc tutaj nie zdawałam sobie sprawy co tak naprawdę zobaczę. Widoki mnie powaliły.

Ale po kolei...

(http://vlep.pl/bhovam.jpg)

Francuzi, ciągle nam towarzyszą w drodze.

(http://vlep.pl/khodxa.jpg)

(http://vlep.pl/pf6qk3.jpg)

Tuż przed wjazdem do Ushguli

(http://vlep.pl/zy38lw.jpg)

(http://vlep.pl/qe0rui.jpg)

Wioska słynie z charakterystycznych wież mieszkalno-obronnych, takich jak w Mestii

(http://vlep.pl/ldc2kw.jpg)

(http://vlep.pl/2rl0ni.jpg)

Chłopacy zdążyli już objechać wioskę i nawet próbowali dostać się pod lodowiec pod Szcharą. Jednak nie było łatwo bo akurat droga była rozkopana i nie dało się przejechać.

Kiedy nadjechaliśmy busem właśnie stamtąd wracali.

(http://vlep.pl/0cj2zv.jpg)

(http://vlep.pl/ap3qj5.jpg)

(http://vlep.pl/cpx3rm.jpg)


Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 05, 2014, 08:02:45 am
Jesteśmy na miejscu, Ushguli a zwłaszcza piękny zarys Kaukazu powala z nóg. Chmury jednak zasłaniają po części najwyższe szczyty ale mamy nadzieję, że pozwolą nacieszyć jeszcze nasze oko.  :) :) :)

Zajeżdżamy do jedynego sklepu w tej wiosce i robimy ostatnie zakupy. Miejscowi są tu dla nas niesłychanie mili, próbują z nami zagadać, oglądają motory, chłopacy na motorach wyglądają w takim miejscu bardzo zjawiskowo.  :o
Francuzi też się zatrzymują, biorę od nich adres mailowy aby przesłać zdjęcia, które zrobiłam im podczas jazdy.

Szukamy miejsca na obozowisko, z w miarę prostym terenem aby rozbić namioty.

(http://vlep.pl/t08bdn.jpg)

(http://vlep.pl/mlbqyo.jpg)

(http://vlep.pl/hqak20.jpg)

(http://vlep.pl/zp053k.jpg)

(http://vlep.pl/2zer73.jpg)

(http://vlep.pl/obc9sx.jpg)

Z godziny na godzinę, chmury się przecierają i ujawnia się nam piękny widok na góry Kaukazu. Cudo!!!

(http://vlep.pl/pf5xkc.jpg)

(http://vlep.pl/cn0e4d.jpg)

(http://vlep.pl/jesdib.jpg)

(http://vlep.pl/8dmeil.jpg)

(http://vlep.pl/gqxpac.jpg)

W końcu znajdujemy fajną miejscówkę i czym prędzej rozbijamy namioty, żołądki już się dopraszają jedzenia i picia.  :P

Niestety z braku drzewa, nie rozpalamy ogniska a kiełbaska czeka  :(

Wszyscy rozbijamy namioty, tylko Mirmił śpi w swoim busie, ma tam niezłą miejscówkę nawet dla dwóch osób.

(http://vlep.pl/qmfup6.jpg)

(http://vlep.pl/308zyo.jpg)

(http://vlep.pl/tmh7pf.jpg)

mamy też świetne towarzystwo  ;D

(http://vlep.pl/sexoid.jpg)

(http://vlep.pl/mkdlsu.jpg)

(http://vlep.pl/a84fny.jpg)

(http://vlep.pl/tc9akf.jpg)

Tuż obok wre jeszcze praca, miejscowi ciągną jakieś kable, rury, prosimy ich aby nie przyjeżdżali rano zbyt wcześnie, zgadzają się ale zapominamy o krowach które i tak robią nam pobudkę.

(http://vlep.pl/rxkji1.jpg)

Nadchodzi noc, robi się coraz zimniej, ciekawi mnie to, czy mój śpiwór spełni swoją rolę przy tak niskiej temperaturze bo nie należy do ciepłych. Temperatura spada do około 6 stopni brrrr.

W nocy słyszę jak ktoś plądruje po naszym stoliku. Spadają kubki, słychać przewracanie się butelek, ale nikt nie ma odwagi wysunąć głowy z namiotu. Na moje pytanie do Marka czy słyszy, dostaje odpowiedź, że to pewnie niedźwiedź........

No to już nie zasnę, ale w końcu nastaje cisza i zasypiam.

Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Października 05, 2014, 02:37:58 pm
Do Uszguli betonowa autostrada - idą mocno do przodu. Najwyraźniej miasto staje otworem dla wszystkich.
Co do zwierzaków nocną porą to zawsze ściągną je pozostawione resztki jedzenia, nie umyte miski itp. Hałas gwarantowany. Na pewno zapoznały się z zapachami Was wszystkich :-) Normalka po intensywnych pachnidłach na totalnym odludziu :-)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 05, 2014, 10:18:35 pm
Pobudkę zrobiły nam krowy, choć nie ukrywam, że nie spałam zbyt dobrze bo jednak zmarzłam w nocy. Śpiwór dobry, ale nie na tak niskie temperatury  :(

Wychodzę z namiotu, widok który ukazuje się moim oczom zapiera mi dech w piersiach. Wydaję okrzyk, po którym i Marek wysuwa głowę z namiotu. Góry w pięknej białej szacie, bezchmurne niebo, aż żyć się chce. Cudo.... :) :D :)

(http://vlep.pl/6qlgfo.jpg)

(http://vlep.pl/a4smde.jpg)

(http://vlep.pl/ush2y8.jpg)

Reszta ekipy też wstaję, organizujemy śniadanie, planujemy trasę, pakujemy się i ruszamy w drogę.
Choć jak tu opuścić takie miejsce, a może by tak zostać tutaj choć z jeden dzień i podejść pod lodowiec.

Z Ushguli w stronę Szchary prowadzi trawiasta dolina. W dolinie nie brakuje wody, wytapianej z położonych wyżej lodowców, ale z powodu wypasania na łąkach zwierząt hodowlanych należy gotować wodę przed spożyciem.

Według wszystkich źródeł marsz do dolnej części lodowca nie przedstawia najmniejszych problemów
orientacyjnych i kondycyjnych ale niestety decydujemy się wyruszyć w dalszą drogę.

(http://vlep.pl/2p4i1n.jpg)

(http://vlep.pl/q1l7z9.jpg)

(http://vlep.pl/48pzj1.jpg)

Zjadamy śniadanie, które w takim klimacie smakuje wyśmienicie

(http://vlep.pl/r8wt9x.jpg)

(http://vlep.pl/qnzjm1.jpg)

Chłopacy jeszcze raz ponawiają próbę uderzenia pod lodowiec, ale i tym razem bez skutku. Motory grzęzły w błocie, trzeba było uważać na rury które były puszczane wzdłuż trasy. Bardzo szybko wracają i doganiają nas przy sklepie. Czekamy jeszcze na Bognę i Bogumiła bo poszli do tutejszego malarza. Następnie ruszamy na przełęcz  Zazar (2623 m npm) w kierunku Koruldashi i Tsany.

(http://vlep.pl/fb9a6h.jpg)

(http://vlep.pl/n69bm1.jpg)


Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Października 05, 2014, 10:28:34 pm
Jak to najczęściej bywa. Najpiękniejsze widoki w górą z samego rana lub o zachodzie słońca. Trzeba mieć jednak na uwadze fakt, że pogoda w górach bywa kapryśna.
Świetne foty :-)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 06, 2014, 10:06:18 pm
(http://vlep.pl/e6tx53.jpg)

Jedziemy na przełęcz Zazar, z której pięknie widać szczyt Ailama. Marek z Wiktorem jadą za nami.
Trasa jest imponująca niezwykle szybko zmienia się tu rzeźba terenu i roślinność. Na początku jedziemy wzdłuż lasów i łąk w dole gdzieś tam płynie rzeka. Im wyżej zaczyna się wznosić tym jest bardziej malownicza. Zielone zbocza gór, górski potok, idealna, wymarzona wręcz cisza i spokój. Namawiam Mirmiła abyśmy się zatrzymali, koniecznie trzeba zrobić zdjęcia w takim miejscu.

Wysiadamy z samochodu i łapiemy głęboki oddech. Za kilka chwil dojeżdżają chłopacy. Robimy sobie sesję zdjęciową.

(http://vlep.pl/gnuf75.jpg)

(http://vlep.pl/ip7kv3.jpg)

(http://vlep.pl/2yltfb.jpg)

po drodze oczywiście też robimy sporo zdjęć

(http://vlep.pl/gsj5bw.jpg)

(http://vlep.pl/9idm34.jpg)

(http://vlep.pl/w37mg8.jpg)

(http://vlep.pl/1x03t6.jpg)

(http://vlep.pl/9krgli.jpg)

(http://vlep.pl/j5l370.jpg)

i ja się załapałam na fotkę  :D

(http://vlep.pl/ivcxmb.jpg)

Po nasyceniu się widokami zjeżdżamy w dół z przełęczy pod lodowiec, chłopacy śmigają pierwsi. Zresztą mamy się dopiero spotkać nad jeziorem Szaori. Za nim my dojedziemy chłopaki mają  znaleźć miejsce na biwak.

(http://vlep.pl/izcg7p.jpg)

(http://vlep.pl/hz2wor.jpg)

(http://vlep.pl/cnhw7k.jpg)

(http://vlep.pl/9u6xrp.jpg)

lodowiec robi wrażenie, potężne zwały śniegu leżą u podnóża gór  :o

(http://vlep.pl/khuebm.jpg)

(http://vlep.pl/ur9scj.jpg)

serduszko  :)

(http://vlep.pl/mjkb3i.jpg)

Po drodze zjeżdżając w dół spotykamy parkę Polaków na rowerach. Powiem szczerze patrząc na trasę jaką przebyliśmy samochodem jestem pełna podziwu dla nich. Jechali do góry, to jakaś masakra tam podjechać.  ??? :o

(http://vlep.pl/kj5mwo.jpg)

Dojeżdżamy do wodopoju, mnie ta woda jednak nie smakuje i ma niemiły zapach, ale jest zdatna do picia. Bogdan napełnia butelki na czarną godzinę.

(http://vlep.pl/zgilt8.jpg)

Dojeżdżamy do mostu,  nad brzegiem rzeki siedzi parka a obok stoją dwa rowery, to pewnie kolejni Polacy. Zatrzymujemy się na chwilę aby rozprostować nogi.

(http://vlep.pl/gl7xkj.jpg)

(http://vlep.pl/qcpw3s.jpg)

Po drodze mijamy kilka fajnych miejsc

(http://vlep.pl/p1jdo7.jpg)

(http://vlep.pl/1rbpfg.jpg)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 07, 2014, 09:05:56 am
(http://vlep.pl/lpd398.jpg)

Dojeżdżamy do Tsany, następnie kierujemy się do Lentekhi. Droga zamienia się w asfaltową, już czasami ma się dość jazdy po tych wybojach, ale tu już nie ma tak pięknych widoków jak wyżej.
Znikają gdzieś w oddali zaśnieżone góry. Pojawiają się pierwsze wioski, inwentarz chodzi tu całkiem swobodnie. Krowy też mają tu jak widać swoje prawa, że też nikt takiej nie potrąci, głuche są na klaksony, nic sobie nie robią z aut jadących tuż obok nich. Żeby przejechać trzeba niejednokrotnie je szturchnąć aby zeszły z drogi. 

(http://vlep.pl/8tfasy.jpg)

(http://vlep.pl/hugqf5.jpg)

(http://vlep.pl/9v53iw.jpg)

W Lentekhi zatrzymujemy się aby zrobić jakieś zakupy i coś zjeść. Miasteczko jest bardzo małe, szeroka ulica, stragany i niewysokie budynki. Zaopatrujemy się w pomidory, owoce i chleb oraz picie.

Szukamy aby coś zjeść, docieramy do ..... no właśnie jakby to nazwać bo to ani nie był sklep ani bar. Warunki tragiczne ale kobietka przynosi na talerzu gruzińskie chaczapuri z serem, wyglądają na świeżo zrobione, więc prosimy o 10 szt aby nam podsmażyła.

Smakują nieźle, ale jak dla mnie za mało podsmażone.

(http://vlep.pl/84uobx.jpg)

Teraz jak patrzę na te zdjęcia zastanawiam się ja mogłam stamtąd coś zjeść, wtedy w danej chwili myślało się tylko o tym aby coś wrzucić na żołądek. A wyglądało ładnie  ;D

(http://vlep.pl/qyocsz.jpg)

(http://vlep.pl/610cou.jpg)



Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 07, 2014, 05:07:24 pm
(http://vlep.pl/jke71w.jpg)

Z Lentekhi jedziemy w stronę zbiornika Lajanuri, to wielki zbiornik wodny. Zatrzymujemy się na chwilę aby zrobić zdjęcia i dalej kierujemy się w stronę jeziora Shaori. Jezioro bardzo malownicze i jest nadzieja, że chłopacy znaleźli fajne miejsce na obozowisko.

(http://vlep.pl/g6f5wh.jpg)

(http://vlep.pl/eflkzv.jpg)

(http://vlep.pl/f93g8z.jpg)

(http://vlep.pl/brk940.jpg)

Dzwonimy, że dojeżdżamy. Marek czeka na nas przy ulicy. Miejsce jest super, choć droga dla busa niezbyt ciekawa. Mirmił się zastanawia jak stąd wrócimy, czy damy radę wyjechać pod górkę. Robi się ciemno, wychodzę z samochodu za mną wychodzi Bogna a z tylnych drzwi Bogdan, który chwyta za ramę pierwszych drzwi a one zatrzaskują się z impetem. Słyszymy tylko głośny krzyk bo mało co widać.

Okazuje się, że przytrzaskuje sobie trzy palce, po powrocie do Polski i wizycie u lekarza stwierdzono złamanie poprzeczne i podłużne jednego palca, ale po dwóch tygodniach już zdążyło się to po swojemu zrosnąć. Biedny chłopina był dzielny.

Zimne okłady, żel na stłuczenia i tabletki przeciwbólowe zniwelowały trochę ból. Bogna musiała sama rozkładać namiot.
Kiedy już wszyscy jesteśmy rozbici, zaczynamy ucztować ale i tym razem nie ma chętnego na rozpalenie ogniska, jest zbyt późna pora.

Próbujemy gruzińskiego wina, oraz koniaku. Alkohol szybko nas utula do snu. :)

(http://vlep.pl/o5d9t8.jpg)

(http://vlep.pl/56sjrn.jpg)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 08, 2014, 02:27:12 pm
Poranek jest cudowny, cieplutko słoneczko świeci i na dodatek to malownicze jezioro. Wstaję i idę nad brzeg jeziora, woda aż się prosi aby do niej wejść. W końcu porządnie się wykąpie :P
Na dodatek można zrobić sobie świetny peeling, gdyż w jeziorze jest masę małych drobnych rybek, które natychmiast skubią po całym ciele. Śmieszne uczucie i ciężko było skupić się na myciu. Robię też pranie, które natychmiast wysycha, bo wieje lekki wiaterek.

Pomalutku każdy wynurza się ze swojego legowiska i robi to samo co ja. Następnie zjadamy śniadanie, ustalamy trasę i w drogę.
Przed nami wyrypa o którą martwił się Mirmił ale nie potrzebnie. Jego bus doskonale daje sobie z nią radę. Jedziemy do klasztoru w Katskhi.

(http://vlep.pl/vo7hmb.jpg)

(http://vlep.pl/irkglc.jpg)

(http://vlep.pl/jv2bqy.jpg)

(http://vlep.pl/ebo3mi.jpg)

(http://vlep.pl/bagr56.jpg)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Października 08, 2014, 03:54:28 pm
Krowy w Gruzji są niemal święte jak w Indiach z małymi wyjątkami - widzieliśmy na własne oczy jedną taką potrąconą przez samochód i leżącą w rowie. Nie wstała. Na miejsce przyjechała policja.
Zdjęcie serce - świetne.
Po przygodach na wertepach nie zwraca się uwagi na warunki panujące wokół - można zjeść niemal wszystko. Od Tsageri zboczyliście w trasę, którą nie jechałem.
Co będzie dalej ?
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 09, 2014, 08:40:53 pm
Ruszamy do Katskhi

(http://vlep.pl/hpsocj.jpg)

(http://vlep.pl/svk0g5.jpg)

(http://vlep.pl/lapbgo.jpg)

Klasztor znajduje się 10 km od Cziatury, słynnej miejscowości z kolejek linowych. Chłopacy jadą przed nami.
Już z daleka widać tą niesamowitą skałę (jak nasza Maczuga Herkulesa). Na szczycie tej 40 metrowej skały, usytuowany jest mały klasztor, historia jego powstania sięga aż po VI wieku. Nikt nie wie w jaki sposób został wybudowany i dlaczego.
Można się do niego dostać tylko w jeden jedyny sposób po drabinie, nazywanej „schodami do nieba”.
Jedynym ułatwieniem jest możliwość wciągania na górę jedzenia za pomocą liny z kołowrotkiem. W klasztorze tym od ponad mieszka pewien gruziński mnich. Ponoć marzył o tym od dziecka. Trzeba naprawdę nie mieć lęku wysokości, aby tam wejść. Niestety klasztoru nie da się zwiedzić jest zakaz wychodzenia na szczyt.

Kilka zdjęć z tego miejsca.

(http://vlep.pl/w9x147.jpg)

(http://vlep.pl/o53cdy.jpg)

(http://vlep.pl/w98tlq.jpg)

(http://vlep.pl/vbzjgd.jpg)

(http://vlep.pl/s01b5k.jpg)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 10, 2014, 10:10:48 pm
(http://vlep.pl/qhnb4p.jpg)

Po zwiedzeniu klasztoru jedziemy do Cziatury.

(http://vlep.pl/4a78k1.jpg)

(http://vlep.pl/gzsh6x.jpg)

Na początku zwiedzamy klasztor – Mgwimewi. Trzeba pokonać schodami spore wzniesienie aby się do niego dostać. Niestety panowie muszą mieć długie spodnie, a kobiety zakrytą głowę i kolana, dlatego tylko ja i Bogna możemy pozostać w środku. Sam klasztor jest wydrążony jakby w skale przez co ma fajny klimat.

(http://vlep.pl/9jcnaz.jpg)

(http://vlep.pl/6x5o7d.jpg)

(http://vlep.pl/uwdskj.jpg)

(http://vlep.pl/pu2g8e.jpg)

Widok na Cziature

(http://vlep.pl/x4rq9e.jpg)

Cziatura to miasto kolejek i wydobycia rudy manganu. Warunki do rozkwitu przemysłu są tu idealne, ale do mieszkania już niekoniecznie, co raz więcej mieszkańców z niej wyjeżdża, straszy wiele bloków czy domów częściowo opuszczonych, z powybijanymi oknami.

(http://vlep.pl/f6r92y.jpg)

(http://vlep.pl/fgb1uh.jpg)

(http://vlep.pl/x9846l.jpg)

(http://vlep.pl/wz07mj.jpg)

(http://vlep.pl/v95ru4.jpg)

Ze względu na strome doliny rzeki w 1954 zbudowany został w mieście system kolejek linowych, który miał ułatwić transport pracowników tutejszej kopalni. Pomimo złego stanu technicznego kolejek, bo można stwierdzić że przeżyły one swoją śmierć techniczną, ciągle kursują i nawet przewożą turystów. Jeszcze w życiu nie jechałam kolejką linową w tak złym stanie. Większość z nich wygląda, jakby nie była remontowana od nowości i przeżyła już własną śmierć techniczną. Wagony są zardzewiałe, w niektórych brakuje szyb, są dziury na wylot w podłodze. Że ja odważyłam się do niej wejść .....

Kolejki te obsługuje jeden konduktor, który po zjechaniu jednym wagonem przechodzi do wagonu na innej trasie.

(http://vlep.pl/vw98t0.jpg)

(http://vlep.pl/yrecxf.jpg)

(http://vlep.pl/mqxn0b.jpg)

(http://vlep.pl/yokb30.jpg)

(http://vlep.pl/z4gd30.jpg)

(http://vlep.pl/s82lrf.jpg)

(http://vlep.pl/7qzsuj.jpg)

(http://vlep.pl/zem7g4.jpg)

takie dziury były w podłodze

(http://vlep.pl/hwoalx.jpg)

(http://vlep.pl/qn7920.jpg)

(http://vlep.pl/6lpo5c.jpg)

tą kolejką też mieliśmy jechać ale odradzili nam robotnicy, więc już sobie darowaliśmy ;)

(http://vlep.pl/mjde6y.jpg)

Następnie idziemy zjeść gruzińską zupkę i chaczapuri, potem się pakujemy i lecimy dalej w trasę.

(http://vlep.pl/2k4nfs.jpg)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 11, 2014, 12:04:27 am
Dojeżdżamy niedaleko miejscowości Gori, przejeżdżamy busem na drugą stronę rzeki, po niezbyt ciekawym moście i tam się rozbijamy.
Komary tną jak diabli, na szczęście Bogna ma spray Off Off.
Zjadamy to co mamy i z lekka padnięci po całym dniu szybko kładziemy się spać.

Rano standardowo budzą nas krowy, byczki nawet stoczyły ze sobą walkę, pogoda dopisuje, chowamy się do cienia aby zjeść spokojnie śniadanie. Ustalamy trasę i jedziemy nad rzekę Aragwi, nad którą znajduje się piękna twierdza Ananuri.

(http://vlep.pl/zhk70a.jpg)

(http://vlep.pl/iu1s2q.jpg)

(http://vlep.pl/8xsr4e.jpg)

(http://vlep.pl/9lgqcp.jpg)

(http://vlep.pl/6jx7uo.jpg)

Po drodze zatrzymujemy się przy handlujących na straganach, kupujemy owoce, pomidory i gruzińskie domowe wino.

(http://vlep.pl/z6s1k4.jpg)

(http://vlep.pl/6qnmsv.jpg)

Twierdza Ananuri znajduje się na początku Gruzińskiej Drogi Wojennej 66 km oddalonej od Tbilisi. Po prawej stronie  mijamy zaporę z  elektrownią wodną.

(http://vlep.pl/3ki0zy.jpg)

Potem przez kilka kilometrów towarzyszył nam piękny widok na zalew. Dojeżdżamy do twierdzy Ananuri która wraz z murami obronnymi skrywającymi dwie cerkwie jest jedną z największych atrakcji turystycznych Gruzji i codzienne ściągają tu tysiące zwiedzających.

(http://vlep.pl/08vucr.jpg)

(http://vlep.pl/lwbt1g.jpg)

(http://vlep.pl/p4ew9t.jpg)

My samej twierdzy nie zwiedzamy, nie możemy się już doczekać kiedy zanurzymy się w tej turkusowej wodzie.

Po kąpieli jedziemy drogą wojenną do Kazbegi

(http://vlep.pl/30w5n4.jpg)

(http://vlep.pl/s6t9dn.jpg)

(http://vlep.pl/18ri2g.jpg)

(http://vlep.pl/gjyic7.jpg)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Października 11, 2014, 05:56:11 pm
Wyśmienita kolejka. Będę musiał ją nawiedzić. W razie czego są w wagonikach poręcze ? W końcu trzeba się czegoś trzymać. Podłoga nie jest wieczna :-)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 11, 2014, 06:48:17 pm
Wyśmienita kolejka. Będę musiał ją nawiedzić. W razie czego są w wagonikach poręcze ? W końcu trzeba się czegoś trzymać. Podłoga nie jest wieczna :-)

Nie ma się czego trzymać, chyba że kabla od telefonu bo był dość masywny  :P
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 11, 2014, 07:57:56 pm
Pod nazwą "Droga wojenna" kryje się malownicza trasa biegnąca w poprzek Wielkiego Kaukazu. Nazwa ta wzięła się stąd bo toczyły się tu ciężkie walki, stąd miano drogi wojennej. Na polecenie cara trasa ta od tej pory była przejezdna przez cały rok, to jedyna droga, którą można przejechać z Gruzji do Rosji. Jest w dobrym stanie, jak na gruzińskie warunki, w zdecydowanej większości jest pokryta asfaltem, wyjątek stanowi jedynie kilku kilometrowy odcinek za Przełęczą Krzyżową w stronę Kazbegi, który obecnie jest remontowany.

Widoki są naprawdę wspaniałe, momentami zapierają dech w piersiach.  ;D

(http://vlep.pl/zp6byq.jpg)

(http://vlep.pl/lvb74g.jpg)

(http://vlep.pl/j36qms.jpg)

(http://vlep.pl/oplnby.jpg)

Mijamy po drodze kurort narciarski Gudauri. Ośrodek jest dumą wszystkich Gruzinów jak twierdzą turyści z całego świata i  przybywają tutaj, by pojeździć na nartach.
Samo Gudauri jest dosyć skromne, co prawda nie brakuje tutaj hoteli, kwater prywatnych i restauracji, ale zdecydowanie powinno być ich znacznie więcej. Myślę, że jak Rosja nie rozpanoszy się na te tereny to będzie tutaj rewelacyjny ośrodek narciarski. Tylko potrzeba jeszcze na to trochę czasu.

(http://vlep.pl/s7j9pn.jpg)

(http://vlep.pl/76yfr9.jpg)

(http://vlep.pl/4duxgn.jpg)

(http://vlep.pl/enim3x.jpg)

(http://vlep.pl/c7yliq.jpg)

Po drodze niedaleko za Gudauri zatrzymujemy się na punkcie widokowym przy platformie, wybudowanej jeszcze za czasów ZSRR    przedstawiającej historię narodów gruzińskiego i rosyjskiego, stąd rozpościerają się naprawdę nieziemskie widoki – to punkt obowiązkowy dla każdego turysty.
Platforma widokowa z pomnikiem jest często mylnie uznawana za najwyższy punkt Gruzińskiej Drogi Wojennej. Najwyższy punkt znajduje się jakieś 2-3 minuty jazdy dalej na przełęczy Krzyżowej na wysokości 2379 m n.p.m. czyli w miejscu gdzie Droga Wojenna przecina Pasmo Wododziałowe (Główne).

Miejsce to oznaczone jest stojącym przy samej drodze pomnikiem – jestem na wysokości 2379 m n.p.m.

(http://vlep.pl/ehuyop.jpg)

(http://vlep.pl/h3rbmo.jpg)

(http://vlep.pl/3gktyn.jpg)

(http://vlep.pl/xb8hj7.jpg)

(http://vlep.pl/zubyaw.jpg)

(http://vlep.pl/rj5e9z.jpg)

(http://vlep.pl/oj71ts.jpg)

(http://vlep.pl/h7r0at.jpg)

(http://vlep.pl/ylrng2.jpg)

Zjeżdżamy z Przełęczy Krzyżowej szosa dalej biegnie kanionem rzeki Baidarka a na skalistych zboczach tryskają Ľródła mineralne.

(http://vlep.pl/vybws7.jpg)

(http://vlep.pl/0weg48.jpg)

(http://vlep.pl/p29tbw.jpg)

Odcinek drogi w trakcie remontu

(http://vlep.pl/hujg69.jpg)

(http://vlep.pl/ix6juk.jpg)

Na 17 dojeżdżamy do Kazbegi, które w 2007 r. powróciło do poprzedniej nazwy Stepancminda, z dala już widać piękne Szczyty Kaukazu. Za jakieś 12 km jest już przejście graniczne z Rosją.
Gruzińska Droga Wojenna prowadzi prosto na główny plac Kazbegi, gdzie czekają na nas chłopacy na motorach. I tu następuje częściowy rozłam naszej grupy.

(http://vlep.pl/tkqpbo.jpg)

(http://vlep.pl/exvoi4.jpg)

(http://vlep.pl/hq2uoe.jpg)

(http://vlep.pl/gkcs1p.jpg)

Ja z Markiem planujemy jutro rano podejść pod Kazbek. Reszta ma sobie coś tam zwiedzać.
Podjeżdżamy busem pod budynek gruzińskiej służby ratowniczej znajdujący się na drodze pod podejście pod kościół Cminda Sameba. Marek z Wiktorem też tam zajeżdżają. Chcemy tam zostawić motor, gość który ma służbę zgadza się.

(http://vlep.pl/jzh0o5.jpg)

Musimy się przepakować do dwóch plecaków i zabrać ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy na podejście przynajmniej pod stację meteo z noclegiem przy kościele Cminda Sameba na wys. 2080 m n.p.m.
Korzystamy jeszcze z możliwości zagrzania sobie ciepłego jedzenia i przed zachodem słońca uderzamy pod kościół. Reszta jedzie w poszukiwaniu noclegów.
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Października 11, 2014, 08:15:17 pm
Czyli to prawda. Gruzińska Droga Wojenna już wyasfaltowana z małymi wyjątkami. Cieszę się, że miałem okazję przecierać szutry. Czekam na zdjęcia. Tu muszą być świetne widoki.
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 12, 2014, 12:19:07 am
Czyli to prawda. Gruzińska Droga Wojenna już wyasfaltowana z małymi wyjątkami. Cieszę się, że miałem okazję przecierać szutry. Czekam na zdjęcia. Tu muszą być świetne widoki.

Widoki były powalające, wiem że jeszcze raz tam pojadę. Tak miałam z Chorwacją, potem z Czarnogórą. Teraz przyszło na Gruzję.
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 15, 2014, 06:50:36 pm
Słoneczko szybko zachodzi i robi się chłodno. My jednak postanawiamy jeszcze tego wieczora dotrzeć do kościoła na wzgórzu. Zabieramy dwa zapakowane na full plecaki i ruszamy w drogę. Podejście zaczyna się między domostwami, można też było wyjechać samochodem z napędem 4x4. My jednak wybieramy stromą ścieżkę na skróty, przecinając serpentyny, ale był to nienajlepszy pomysł. Droga ta ma bowiem jakieś 60 stopni nachylenia, i wejście nią z ciężkimi plecakami było nie lada wyczynem. W połowie drogi mam już dosyć, ale Marek nie odpuszcza i wręcz mnie dopinguje. Po mniej więcej  po godzinie czasu docieramy na miejsce. W pierwszej kolejności idę do źródełka i wlewam w siebie litr wody. Jest już ciemno. Zwiedzamy na szybko kościół Sminda Sameba i idziemy na rozległą polanę gdzie rozbijamy namiot. Stoi tu już kilka namiotów, ludzie mówią po rosyjsku, angielsku, ale o dziwo nie słychać polskiego. Trochę zmęczeni i zniesmaczeni, że nawet nie wzięliśmy sobie nic na sen ;) kładziemy się spać.

(http://vlep.pl/4xhcf8.jpg)

(http://vlep.pl/q2vxyn.jpg)

Rano budzą nas konie, które praktycznie chciały nam wejść do namiotu.

Pogoda piękna, ani jednej chmurki choć dosyć chłodno. Zjadamy to co mamy na nasze śniadanie, zabieramy to co najpotrzebniejsze i również wyruszamy.

Widoki na góry zapierają dech w piersiach, bo za świątynią dumnie prężą się szczyty czterotysięczników, a poniżej widać całe miasteczko.

Ruszamy w górę, idziemy najpierw głownie wśród hal. Jest to bardzo malowniczy i najdłuższy odcinek drogi. Niestety brakuje jakiegokolwiek oznakowania. Szlak wyznaczają pasterskie ścieżki.

Mniej więcej po dwóch godzinach docieramy do przełęczy na wys. 2920 m n.p.m. gdzie znajduję się pomnik z krzyżem, a w oddali widać już czoło lodowca Gergeti.

(http://vlep.pl/z24oab.jpg)

(http://vlep.pl/gnlmra.jpg)

(http://vlep.pl/1unf43.jpg)

(http://vlep.pl/8pxl2i.jpg)

(http://vlep.pl/okp9f2.jpg)

(http://vlep.pl/29ef56.jpg)

(http://vlep.pl/tg6ki1.jpg)

Droga od przełęczy jest dużo ciekawsza. Idziemy zboczem, które w pewnym momencie przechodzi w dolinę, gdzie płynie rwący potok.
Miałam nie lada problem aby przejść przez niego, ponieważ był dość rozległy i nie było na tyle dużo kamieni aby przejść przez niego bez problemu. Marek przeskakuje bez problemu natomiast ja idę jak najwyżej gdzie potok się zwęża, tam też pomagają mi zagraniczni turyści. Udaje się przejść na drugi brzeg z suchymi stopami.

Dochodzimy do drugiego obozowiska. Jest tu kilka namiotów ale i tu nie słychać języka polskiego. Co jakiś czas robimy odpoczynki, posilamy się batonami i pijemy dużo wody. Coraz trudniej się oddycha, szybciej się męczymy, pomimo że kondycja jest.
Zbliżamy się do czoła lodowca. Jest na tyle bezpiecznie, że nie musimy ubierać raków. Na początku lodowiec jest ciemny od ziemi i skał, ale niedługo potem zamienia się w lekko nachyloną białą połać śniegu i lodu.

(http://vlep.pl/idogjl.jpg)

(http://vlep.pl/5642dy.jpg)

(http://vlep.pl/k87g23.jpg)

(http://vlep.pl/826xnu.jpg)

Na swojej drodze napotykamy tysiące szczelin, trasa nie jest tu wyznaczona więc bardzo prosto można się tu zgubić. I właśnie ja to robię wchodzę na urwisko z którego nie ma dalej przejścia a wrócić się boję. Na szczęście ostrożnie udaję mi się zejść i znaleźć wydeptaną ścieżkę. Szczeliny w większości są widoczne ale chodzenie pomiędzy nimi jest dość niebezpieczne. Każdy kierunek wydaje się być tym właściwym, ale okazuje się że prowadzi prosto na szczeliny. Dlatego w miarę dobrym azymutem są odchody pozostawione przez konie tragarzy. Tragarze przechodzą tą trasę dwa razy dziennie. Potem podejście robi się dość strome. Wychodzi się po skałach. Na godz.14 dochodzimy do stacji meteo na wys. 3560 m n.p.m.

(http://vlep.pl/f4pzbt.jpg)

(http://vlep.pl/8ijb16.jpg)

(http://vlep.pl/aiuc94.jpg)

(http://vlep.pl/to41js.jpg)

(http://vlep.pl/0n5jdv.jpg)


Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 18, 2014, 06:29:55 pm
Przy stacji meteo na płaskowyżu można rozbijać namioty tylko na odgruzowanych fragmentach ziemi, otoczonych kamiennym murkiem z trzech stron. Stacja meteo to poradziecka budowla która jest obecnie pod opieką grupy zapalonych gruzińskich alpinistów, którzy powoli przerabiają budynek na schronisko.  :o

Budynek jest czynny w sezonie letnim, lecz warunki w nim są fatalne. Brak ogrzewania, spanie na pryczach bądź na drewnianej podłodze. Oczywiście niezbędny jest własny śpiwór i karimata.

Niestety nam nie jest dane wyjść na szczyt, gdyż musielibyśmy mieć jeszcze z dwa dni wolnego, oczywiście jak pogoda by dopisała.
I dlatego wiem, że jeszcze tu powrócę.

Po krótkim pobycie na szczycie i posileniu się tym co nam zostało, schodzimy w dół, gdyż umówieni jesteśmy z naszą ekipą około 19 przy budynku tam gdzie zostawiliśmy motor. Pogoda natychmiast się zmienia, szczyt Kazbeku chowa się za chmury. Zejście spod stacji meteo do kościoła Sminda Sameba zajmuje nam 3 godziny.

Przechodzimy po lodowcu dość sprawnie, choć w drodze powrotnej jeszcze więcej szczelin nam się odsłania. Aby się nie zgubić podążamy za turystami, którzy idą przed nami. Na godz. 18:30 jesteśmy przy kościele, zwijamy namiot i idziemy w poszukiwaniu Jeepa, który zwiezie nas na dół do miasta. Jesteśmy na tyle zmęczeni, że nawet zejście skrótem nas nie interesuje.

(http://vlep.pl/0n5jdv.jpg)

(http://vlep.pl/b9pdvq.jpg)

(http://vlep.pl/a6crhl.jpg)

(http://vlep.pl/vzrylb.jpg)

(http://vlep.pl/fwyacz.jpg)

(http://vlep.pl/5ty4jv.jpg)

(http://vlep.pl/yi20v8.jpg)

(http://vlep.pl/irk9vn.jpg)

(http://vlep.pl/6e182k.jpg)

Około 19:30 jesteśmy przy budynku służby ratowniczej. Mirmiła jeszcze nie ma, więc idziemy tuż za płot do restauracji aby coś zjeść i napić się piwa.

Po pół godzinie jest już nasza ekipa oprócz Wiktora, który pojechał na motorze zwiedzać inne tereny.
My jedziemy ponownie nad jezioro Inguri tylko tym razem na drugi brzeg. Tam rozbijamy nasz obóz i palimy ognisko.

Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Października 18, 2014, 07:12:48 pm
Osz qrcze. Będą pierwszy raz w Gruzji chciałem zdobyć Kazbek. Za każdym kolejnym razem jeszcze bardziej. Widząc jednak wyposażenie wychodzących w góry stwierdziłem, że nie jesteśmy odpowiednio przygotowani. Chylę czoła. Widoki niesamowite a szczeliny lodowca jeszcze bardziej.
Czekam na więcej :-)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 18, 2014, 07:48:21 pm
Jezioro Inguri samo w sobie piękne, ale Gruzini nie potrafią dbać o porządek. Pełno śmieci, butelek towarzyszyło nam na naszym miejscu biwakowym.
Wczesnym rankiem słoneczko wygania nas z namiotu bo dość porządnie przyświeca. Robimy sobie kąpielową ucztę, po naszej wyprawie w góry to jak wymarzony rarytas.

(http://vlep.pl/gy4eza.jpg)

(http://vlep.pl/549arg.jpg)

(http://vlep.pl/tnl1gb.jpg)

Czekamy na Wiktora, ale nie daje znaku życia, jego telefon milczy. Postanawiamy nie czekać i wyruszamy w dalszą trasę, którą już wcześniej mieliśmy zaplanowaną. Jedziemy do Tianeti. To piękny malowniczy region, bardzo podobny do naszych Bieszczad. Zostawiamy Wiktorowi na rozjeździe dróg wiadomość na znaku drogowym. Mamy nadzieję, że ją dojrzy i do nas dołączy.

(http://vlep.pl/z9j0q7.jpg)

(http://vlep.pl/krufgw.jpg)

(http://vlep.pl/vx5jcb.jpg)

(http://vlep.pl/p8ibt1.jpg)

Tereny Tianeti po części podobne są do naszych Bieszczad. Dalej droga wiedzie przez kanion. Jest bardzo wąska w zasadzie na jedno auto. Mijamy wodospady, przejeżdżamy pod kaskadami, śmiało można wziąć prysznic.

(http://vlep.pl/x14bst.jpg)

(http://vlep.pl/wunjih.jpg)

(http://vlep.pl/8l7nbd.jpg)

(http://vlep.pl/d7tyje.jpg)

(http://vlep.pl/4dpkqt.jpg)

Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 18, 2014, 10:05:36 pm
Wiktor się odnajduje, dalej nasza droga wiedzie do Omalo.

Jest to górzysty, odizolowany od reszty świata region zwany Tuszetią.  Aż trudno sobie wyobrazić, że w dzisiejszych czasach możliwa jest taka sytuacja. Jedyna wiodąca tu droga prowadzi przez leżącą na wysokości 2936 m n.p.m. przełęcz Abano (to ponad 400 metrów wyżej niż Rysy!).
Marek z Wiktorem mają pokonać tą trasę na motorach a my busem. W przewodniku wyczytałam, że tą drogę można pokonać tylko samochodem z napędem 4X4  :P

To gdzie jest nasz napęd, zadałam sobie pytanie? Hmm chyba będzie wesoło  :P

Trasa przejezdna jest tylko latem od maja do października, a przez resztę roku ginie w śniegu i jest zasypywana schodzącymi lawinami. Ma około 72 km i jest wielką atrakcją w tym rejonie. Z Kachetii do Omalo tylko raz na jakiś czas przejeżdża samochód albo ciężarówka z zaopatrzeniem. Na taką trasę wybrać się może tylko doświadczony szofer.

No to ruszamy :)

Ja z Bogną siedzę z samego przodu, aparat fotograficzny rozgrzany jest na maksa. Bogdan wraz z Sewerynem siedzą z tyłu i wlepieni mają wzrok w szybę, albo co rusz podnoszą się z siedzenia wyglądając przez szyberdach w dachu, który wcześniej został ściągnięty.

Początkowo droga jest nawet w miarę przyzwoita, jak na Gruzję, momentami jest nawet asfalt. Dalej droga prowadzi w wyłomie skalnym gdzie po drodze można załapać się na darmową myjnię.
Następnie wije się serpentynami, wzdłuż kilkusetmetrowych przepaści, poprowadzona jest wąską skalną półką, gdzie tylko w wybranych miejscach mogą minąć się dwa samochody. Po drodze przekraczamy strumienie i wodospady. Droga robi się coraz bardziej wyboista i pełna dziur. Nasza prędkość nie przekracza 10-15 km/h  :o

(http://vlep.pl/g41jhr.jpg)

(http://vlep.pl/3w5lix.jpg)

(http://vlep.pl/u2o9ny.jpg)

(http://vlep.pl/jho0la.jpg)

(http://vlep.pl/mws846.jpg)

(http://vlep.pl/ksor02.jpg)

(http://vlep.pl/e43skm.jpg)

Przejażdżka ta to istne samochodowe rodeo. Widoki i przeżycia niezapomniane. Jadąc tą drogą należy zachować szczególną ostrożność,  gdyż jeden niewłaściwy ruch kierownicą może zakończyć się lotem w kilkuset metrową przepaść. Dowodem są mijane czasem wraki samochodów oraz kapliczki w formie krzyża, upamiętniające tych, których pokonała ta trasa. W kapliczce takiej często stoi butelka czaczy gruzińskiego mocnego samogonu.

Po drodze zauważmy w naszym busie małe rozszczepienie tylnej opony od strony kierowcy. To tylko kwestia czasu kiedy strzeli do końca.  Po przejechaniu około 40 km, pęka i spada z obręczy. Najgorsze jest to, że dzieje się to zaledwie 500 metrów od przełęczy i na bardzo ostrym zakręcie. Zauważamy, że również opona z przodu od strony pasażera jest w fatalnym stanie. Mnóstwo jest w niej dziur i obdarć.

(http://vlep.pl/xfhoqd.jpg)

(http://vlep.pl/xnc8i0.jpg)

(http://vlep.pl/upx4d9.jpg)

(http://vlep.pl/ie6ykw.jpg)

(http://vlep.pl/qvzm17.jpg)

(http://vlep.pl/xd67bw.jpg)

Mirmił wyciąga zapasowe koło i wymienia tylne rozszczepione. Oprócz tego dokonuje zamiany opon od strony pasażera. Tylną przekłada na przednią. Wynik jest taki, że ruszamy trzy koła.

Po drodze mija nas samochód który proponuje pomoc, ale tym razem jeszcze jej nie potrzebujemy. To w zasadzie jeden jedyny samochód który nas mija.

(http://vlep.pl/5dgprj.jpg)

(http://vlep.pl/x7gim6.jpg)

(http://vlep.pl/rlh0ve.jpg)

(http://vlep.pl/kh9vp5.jpg)

(http://vlep.pl/9q7nfo.jpg)

(http://vlep.pl/pqiwmg.jpg)

Chłopacy za ten czas dojeżdżają do Omalo. Patrząc o jakim czasie pokonaliśmy owe 40 km (około 5 godz.), jesteśmy świadomi tego, że kolejne 30 km zajmie nam kolejne kilka godzin. Słońce zachodzi i natychmiast robi się bardzo zimno.

(http://vlep.pl/1phcns.jpg)

Na wysokości około 3000 m n.p.m. temperatura spada gwałtownie. Póki jest zasięg informuję Marka aby znalazł nam kwaterę, bo  zbyt późno będzie na rozbijanie namiotów. Po drugiej stronie przełęczy widać wiszące czarne chmury, z których raczej będzie padać deszcz. Pomału zjeżdżamy w dół jadąc kolejnymi serpentynami. Jest już całkiem ciemno, po drodze mijamy stado baranów, którym oczka świeca się jak iskierki.

(http://vlep.pl/7d2pvc.jpg)

(http://vlep.pl/tnag3y.jpg)

(http://vlep.pl/q921ue.jpg)

Na 17 km przed dotarciem do celu, strzela nam dętka w oponie, której do tej pory nie ruszaliśmy. Próbujemy jeszcze ją dopompować ale to starcza na przejechanie zaledwie kilku metrów. Wysyłam kolejnego sms do Marka, że mamy kolejną awarię, i że nie dojedziemy, lecz sms nie dochodzi.

(http://vlep.pl/p7r9vh.jpg)

Nie mamy wyjścia musimy zrobić biwak tuż przy drodze, nieopodal rwącej rzeki. Na szczęście jest sporo drzewa, więc szybko rozpalamy ognisko. Namiot rozbija tylko Bogna z Bogdanem. Seweryn postanawia spać pod gołym niebem, a ja u Mirmiła w busie. W nocy zaczyna padać deszcz. Wyglądam przez okno i patrzę na siedzącego Seweryna pod karimatą. Na szczęście deszcz ustępuje, słyszę z oddali jadący samochód. Wyskakuję z busa i zagaduję Gruzina. Nie może nam pomóc, więc nie patrząc na nic wsiadam do jego samochodu każę zawieść się do Omalo. Na 13 km dociera wczorajszy sms do Marka. Marek natychmiast do mnie oddzwania i mówi gdzie mam wysiąść jak już będę na miejscu.

(http://vlep.pl/7b0fu4.jpg)

(http://vlep.pl/8vjo6x.jpg[img]

[img]http://vlep.pl/epvrj4.jpg)

(http://vlep.pl/wmlyos.jpg)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 23, 2014, 10:50:20 pm
Dojeżdżam na miejsce. Chłopacy jedzą śniadanie na kwaterze, którą wynajęli. Jest tam kilku Polaków, którzy byli tu od kilku dni.

(http://vlep.pl/6erkjb.jpg)

(http://vlep.pl/vthrzj.jpg)

Opowiadam im co się stało, zaczynamy szukać pomocy dla naszego busa. Niestety w Omalo nie istnieje żaden zakład samochodowy, ani też nikt nie dysponuje takim zapasowym kołem ani dentką.
Kobieta u której chłopacy wynajmują  kwaterę dzwoni do znajomego na drugi koniec drogi do Alwani czyli 70 km stąd. Załatwia kierowcę który samochodem z napędem 4X4 ma podjechać do naszego busa i zobaczyć co się stało i co jest potrzebne.
W między czasie kiedy kierowca wyrusza z Alwani, nasz bus dojeżdża do Omalo.

Jestem w szoku gdyż, Mirmił wcześniej oznajmił, że nie ma już żadnej dętki.

Będąc już na miejscu zostajemy zaproszeni na obiad. Przed obiadem idziemy zwiedzać twierdzę Keselo. Wspinamy się na nią wysoko, skąd rozpościera się piękna panorama na Omalo górne i Dolne. Twierdza Keselo słynie z wież, które obecnie są remontowane przez czeskich wolontariuszy.

(http://vlep.pl/2493s6.jpg)

(http://vlep.pl/n0bvyp.jpg)

(http://vlep.pl/cghl3n.jpg)

(http://vlep.pl/fem1th.jpg)

Kiedy wracamy dopada nas gruzińska telewizja i przeprowadza z nami wywiad, na temat jak oceniamy Gruzję i jak ją widzimy naszymi oczyma.

(http://vlep.pl/p9wgsf.jpg)

Następnie udajemy się na przepyszny obiad.

(http://vlep.pl/unl6kp.jpg)

(http://vlep.pl/wgf4kq.jpg)

(http://vlep.pl/1ws45a.jpg)

Po 3 godzinach dojeżdża do nas kierowca zamówiony do busa. Próbujemy z nim utargować, bo w zasadzie na obecną chwilę nie jest nam potrzebny. Ale chłop biedny jechał trzy godziny aby nam pomóc więc jednak wypada mu zapłacić tyle ile sobie zażyczył tj 250 lari to około 500 zł. Postanawiamy jednak go w jakiś sposób wykorzystać i w drodze powrotnej przesiada się do jego Jeepa,  Bogna z Bogdanem i Seweryn. Ja natomiast jadę sama z Mirmiłem busem. To jakby nie było sporo kilogramów mniej.

(http://vlep.pl/vmld4z.jpg)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 23, 2014, 11:24:32 pm
Droga powrotna wydaje się jakby łatwiejsza i tym samym spokojniejsza. Tuż przed nami jedzie zamówiony kierowca, a za nami chłopacy na motorach. Pogoda z lekka pochmurna ale jest ciepło i przyjemnie.

Ty razem jedziemy wszyscy razem takim tempem aby się widzieć, w razie gdyby cokolwiek się stało.

Serpentyny robią wrażenie. Kilka zdjęć z powrotu.

(http://vlep.pl/iy3xk2.jpg)

(http://vlep.pl/ihf8er.jpg)

(http://vlep.pl/zrs1md.jpg)

(http://vlep.pl/6lc0mo.jpg)

(http://vlep.pl/798bxe.jpg)

(http://vlep.pl/3hoprq.jpg)

(http://vlep.pl/n82gim.jpg)

(http://vlep.pl/bld453.jpg)

(http://vlep.pl/ugtszx.jpg)

(http://vlep.pl/5y2af1.jpg)

(http://vlep.pl/bwyzkj.jpg)

(http://vlep.pl/4sobne.jpg)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 31, 2014, 10:21:54 pm
Tak jeszcze kilka słów o samym Omalo, bo to ciekawa miejscowość która tętni życiem tylko od połowy czerwca do października. Do Omalo prowadzi tylko ta jedna droga, którą właśnie pokonaliśmy. Została ona zbudowana w latach 70-tych XX w. i choć liczy sobie zaledwie 72 km to jej pokonanie zwykle trwa około 5 godz. Na niemal całej długości jest to wąska droga gruntowa, pełna błotnistych kolein, obfitująca w ciasne zakręty, strome podjazdy, przecinające potoki i osypiska skalne, odcinkami przebiegająca tuż nad przepaściami i urwistymi skarpami. Jak już wcześniej wspomniałam przejazd do Omalo jest możliwy tylko od czerwca do października, po za tym okresem trasa ta jest nieprzejezdna. Zimą w Omalo panują bardzo surowe warunki, większość mieszkańców opuszcza na ten czas swoją wioskę i przenosi się do Alwani.


Na 14:30 dojeżdżamy na Przełęcz. Marek zdobywa jeszcze wyżej położone wzniesienie, widoki stamtąd są jeszcze fajniejsze. Robimy krótki postój i zjeżdżamy w dół. Pogoda nie sprzyja dłuższemu pobytowi, gdyż nie jest zbyt ciepło, w końcu to prawie 3 tys. metrów nad poziomem morza.
(http://vlep.pl/2gzj76.jpg)

(http://vlep.pl/1b9ng8.jpg)

(http://vlep.pl/cftpwz.jpg)

(http://vlep.pl/ay68vp.jpg)

(http://vlep.pl/9ljs2n.jpg)

(http://vlep.pl/n25p7x.jpg)

(http://vlep.pl/tijuh0.jpg)

(http://vlep.pl/lw13ad.jpg)

(http://vlep.pl/i5k6gu.jpg)

(http://vlep.pl/no8ep5.jpg)

(http://vlep.pl/g35fxy.jpg)

(http://vlep.pl/hrjdv9.jpg)

(http://vlep.pl/lubae0.jpg)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Listopada 01, 2014, 05:29:25 pm
Mapka trasy którą pokonaliśmy

(http://vlep.pl/img/xd9nib.jpg)

(http://vlep.pl/a20l73.jpg)

(http://vlep.pl/ep72iz.jpg)

(http://vlep.pl/v1yikt.jpg)

(http://vlep.pl/6wj8rm.jpg)

Zjeżdżamy z przełęczy i jedziemy nad rzekę rozbić obóz. W końcu choć raz udaje się nam go rozbić za dnia.
Jedziemy jeszcze po drobne zakupy do pobliskiej miejscowości. Marek tradycyjnie rozbija namiot a ja zabieram się za rozpalenie ogniska.
Drzewa jest pod dostatkiem starczy na całą noc. Po tak wspaniałym dniu postanawiamy go również miło zakończyć. Zaopatrzenie jest dość spore, więc będzie się działo ;D

Imprezka nieźle się rozkręca co poniektórzy nawet po niej nie trafiają do namiotu  :D
W nocy padał deszcz i była burza która trochę nas postraszyła.

(http://vlep.pl/uiz1mw.jpg)

(http://vlep.pl/6i9rfc.jpg)

(http://vlep.pl/8p3tmf.jpg)

(http://vlep.pl/1b2j4z.jpg)

Poranek ciężki przynajmniej dla mnie  :-[ ale trzeba było się spiąć bo przed nami kolejny dzień zwiedzania,
śniadanie jakoś nie wchodzi ale zmuszam się na siłę.

(http://vlep.pl/phdui0.jpg)

Takie dwie ślicznotki nam towarzyszyły przy śniadaniu

(http://vlep.pl/7ag9m2.jpg)

(http://vlep.pl/b9ouhz.jpg)

Tym razem jedziemy do Telawi
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Listopada 01, 2014, 09:04:27 pm
Jedziemy do Telawi.
To główne miasteczko i centrum Kachetii. Zwiedzamy stare mury fortecy pierwszych kachijskich królów. Niestety forteca jest niedostępna dla turystów. Idziemy również zobaczyć jedną z ładniejszych uliczek.

(http://vlep.pl/un1j6e.jpg)

(http://vlep.pl/m2519g.jpg)

(http://vlep.pl/ybuxzk.jpg)

(http://vlep.pl/2h8mow.jpg)

(http://vlep.pl/2d3beq.jpg)

(http://vlep.pl/xpochl.jpg)

(http://vlep.pl/kq5mti.jpg)

(http://vlep.pl/yj4fo1.jpg)

Po zwiedzaniu idziemy na obiad

(http://vlep.pl/7p3jb6.jpg)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Listopada 07, 2014, 10:42:05 pm
Z Telawi obieramy kierunek na Tibilisi ale po drodze wpadamy na pomysł, aby zobaczyć jedną z Winiarni. Niestety ten pomysł co się potem okazało nie każdemu się spodobał.
W sumie to nawet nie zakosztowaliśmy ani jednej lampki wina.... Czyżby jakieś obrzydzenie do wina nas dopadło?  ;D

Winiarnia sama w sobie bardzo ładna, a zwłaszcza jej zaplecze. Kilka zdjęć z szybkiego zwiedzania ;)

(http://vlep.pl/9tp842.jpg)

(http://vlep.pl/xc1a8b.jpg)

(http://vlep.pl/n3ue7y.jpg)

(http://vlep.pl/9mkhy5.jpg)

(http://vlep.pl/dlqueh.jpg)


Z winiarni wraca się windą, która w trakcie jazdy robi nam psikusa i zatrzymuje się między piętrami.

W jednej chwili robi się tak gorąco, że zaczynamy wpadać w panikę. Okazuje się, że winda może zabrać min 3 osoby a było nas 5-cioro.

Na szczęście po chwili rusza i zatrzymuje się na piętrze.

(http://vlep.pl/n8d4yg.jpg)

(http://vlep.pl/wl7j1i.jpg)

(http://vlep.pl/m739of.jpg)

(http://vlep.pl/v1p0bd.jpg)

(http://vlep.pl/dlih2c.jpg)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Listopada 08, 2014, 01:12:19 pm
Po zwiedzeniu winiarni uderzamy do Tibilisi, po drodze mamy piękny zachód słoneczka.
Kontaktujemy się z chłopakami, którzy już dawno dojechali na miejsce i są z lekka zniesmaczeni długim oczekiwaniem na nas.

(http://vlep.pl/8y2ez4.jpg)

(http://vlep.pl/8bv6ei.jpg)

Okazuje się, że tam gdzie mamy mieć noclegi wszystkie miejsca są zajęte.  >:(

Marek z Wiktorem znajdują nocleg u lokalnych ludzi w domu, o czym nas informują telefonicznie. Mamy jednak niezły problem aby tam trafić, w końcu po dwóch godzinach i skontaktowaniu się z chłopakami na 22:00 docieramy na miejsce noclegowe. Warunki nie należą do rewelacyjnych, ale gościnność tych ludzi przerasta nasze oczekiwania. Gospodyni częstuje nas kawą, herbatą. Okazuje się, że jej mąż był również zapalonym motocyklistą za młodu. Wiktor natychmiast nawiązuje z nim świetny kontakt.

Marek sorry jeszcze raz za tamten dzień  ;), Ty wiesz o co chodzi............

Po pozostawieniu bagaży udajemy się na kolację i nocne zwiedzanie Tbilisi.

Tbilisi to stolica i największe miasto Gruzji położone nad rzeką Kurą, nazywane też perełką Kaukazu. Należy też do najstarszych miast na świecie. Pisząc o Tbilisi można mieć przed oczami dwa miasta. Z jednej strony to bogate, nowoczesne miasto a zaś z drugiej to żebracy, bród, architektoniczny nieład i sypiące się budynki. Wystarczy zejść z głównej ulicy i ukazuje się nam inny świat. Świat ponury, bez klimatycznych kawiarenek, odrestaurowanych budynków. I właśnie w takim też mieszkaliśmy.

Plac wolności oglądany jeszcze z busa

(http://vlep.pl/1lyj90.jpg)

Nocą pięknie podświetlona jest twierdza Narkila i pałac prezydencki

(http://vlep.pl/b5v10w.jpg)

(http://vlep.pl/ikdsj3.jpg)

(http://vlep.pl/d19uaw.jpg)

Most Pokoju nazwany przez Gruzinów bardzo swojsko „Podpaską”

(http://vlep.pl/nvayug.jpg)

(http://vlep.pl/e3yoqc.jpg)

(http://vlep.pl/a2tyxh.jpg)

Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Listopada 08, 2014, 07:30:39 pm
Foty powalają. Gruzja z roku na rok zmienia się nie do poznania.
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: herni w Listopada 09, 2014, 07:02:56 am
Widać, ze bardzo fajna i udana wycieczka . Zresztą z Mirmiłem zawsze jest fajnie , ciekawie i dużo się dzieje .............. ;D ;D ;D  Gruzja fantastyczna  jak  zwykle krajobrazowo .
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Listopada 17, 2014, 10:48:29 pm
Nocne zwiedzanie Tiblisi, kończymy tuż przed drugą w nocy.

Powracamy na kwaterę i kładziemy się spać.

(http://vlep.pl/jg1myz.jpg)

(http://vlep.pl/gfjbqd.jpg)

Rano wstajemy i kto pierwszy ten lepszy, bo jedna łazienka na około 10 osób ;)

Potem śniadanie, kawusia podane przez samą właścicielkę i ruszamy na miasto.

Tiblisi w dzień wygląda równie pięknie jak i w nocy.

(http://vlep.pl/2z1j67.jpg)

(http://vlep.pl/5c9se3.jpg)

(http://vlep.pl/mg0rsl.jpg)

(http://vlep.pl/re1y2n.jpg)

Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Listopada 23, 2014, 09:46:18 pm
Zwiedzamy Tiblisi

(http://vlep.pl/1dfug3.jpg)

Pomnik króla Wachtanga Gorgosalego

Następnie wyjeżdżamy kolejką gondolową na twierdze Narikala. Twierdza ta to system obronny z ufortyfikowanymi wieżami i wzmocnionymi murami.Na szczycie dochodzimy do pomnika Kartlis Deda -Matki Gruzji, który dumnie wznosi się nad miastem. Dwudziesto-metrowa statua z aluminium przedstawia gruzińską kobietę trzymającą w lewej ręce czaszę z winem, którym wita przyjaciół, a w prawej miecz, którym rozprawia się z nieprzyjaciółmi.

(http://vlep.pl/wohvnb.jpg)

(http://vlep.pl/jeo69u.jpg)

(http://vlep.pl/igyru4.jpg)

Ze wzgórza rozpościera się piękna panorama na Tiblisi

W samym centrum stolicy stara kładka dla pieszych została kompletnie zmieniona na super nowoczesną budowlę zaprojektowaną we Włoszech, tam zbudowaną i przywiezioną do Gruzji w 120 ciężarówkach. W zamyśle architekta kładka ma symbolizować zwierze morskie, ale ze względu na swój charakterystyczny kształt przez mieszkańców nazywana jest podpaską.

(http://vlep.pl/lh90y3.jpg)

Następnie zjeżdżamy kolejką w dół i zwiedzamy Cerkwie Sminda Sameba
Jest to największa budowla sakralna w Gruzji i jedna z największych świątyń prawosławnych na świecie. Ma wysokość 68 m a jego powierzchnia wynosi 5000 m 2. Wewnątrz soboru znajduje się 11 ołtarzy. Jego budowę rozpoczęto w 1995 z zamiarem uczczenia 2000-lecia chrześcijaństwa.

(http://vlep.pl/pamq68.jpg)

(http://vlep.pl/9aweth.jpg)

(http://vlep.pl/t1czdu.jpg)

(http://vlep.pl/oajt0p.jpg)

(http://vlep.pl/27tyoa.jpg)


Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Listopada 25, 2014, 11:01:16 pm
Około 13 wracamy do pokoju, pakujemy się i ruszamy w stronę Wardzia.

(http://vlep.pl/dmj1f6.jpg)

Chłopacy na motorach pokonują trochę inną trasę niż my, bardziej niebezpieczną. Wyznaczmy punkt zbiorczy w restauracji na kilkanaście km od Wardzia. Podają tam super gruzińską zupę.

(http://vlep.pl/876jew.jpg)

(http://vlep.pl/90lmfv.jpg)

(http://vlep.pl/h89lk5.jpg)

Trasa zbytnio nie wygląda na „wysokogórską”, wiedzie szerokimi, płaskimi terenami wzdłuż kilku jeziorek, przez zapomniane gruzińskie wioski. Wysokie położenie sprawia, że człowiek nie zdaje sobie sprawy, że mijane niewielkie pagórki byłyby w polskich warunkach wysokimi górami, większość z nich ma nawet do 2400 m n.p.m

(http://vlep.pl/yzenig.jpg)

(http://vlep.pl/2vqexz.jpg)

(http://vlep.pl/t04shx.jpg)

(http://vlep.pl/ycwnbq.jpg)

(http://vlep.pl/ezq2gl.jpg)

(http://vlep.pl/pqrbdu.jpg)

(http://vlep.pl/97p0vg.jpg)

Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Listopada 26, 2014, 10:29:51 pm
Droga do Wardzi robi wrażenie, ujmuje swoją ogromną przestrzenią. Po drodze, 2 km przed samą Wardzią, na wysokim wzgórzu nad rzeką Mtkwari stoi stara, będąca dziś w ruinie twierdza Tmogvi.

Dojeżdżamy do Wardzi.  ;D
Sama Wardzia to skalne miasto, początkowo całkowicie schowane w skałach, polecił je wybudować gruziński król Jerzy III, początkowo jako obronną fortecę, broniącą rubieży gruzińskich przed atakami ze strony Mongołów i sułtanatów tureckich.
Jednak nie dożył ukończenia prac a jego następczyni, królowa Tamara najbardziej ceniona gruzińska królowa, zdecydowała o klasztornym charakterze tego miasta.

Potężny kompleks miał, aż 13 poziomów, na których znajdowało się ponad 6 tysięcy skalnych komnat, połączonych systemem tuneli, z własnym systemem doprowadzającym wodę pitną. Wejściami były ukryte tunele, zaczynające się nad rzeką Mtkwari.

Ze względu na późną porę zwiedzanie skalnego miasteczka zostawiamy na dzień następny. Plan był jeszcze wykąpać się w gorących źródłach ale nie było gościa który to obsługiwał.

Rozbijamy obozowisko, czekamy z lekkim zaniepokojeniem na chłopaków, gdyż już dawno powinni być. Okazuje się , że w tych ciemnościach nie było łatwo zjechać z tak stromego wzniesienia z wieloma wybojami.

W końcu dostrzegamy światła motorów i oddychamy z ulgą. Jak zwykle robimy sobie wieczorową ucztę  ;D ;D ;D





Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Grudnia 02, 2014, 10:54:33 pm
Po dość długim wieczorze, głowa rano pęka. Dodatkowo dopada mnie zatrucie, ale nie poddaje się i idę z resztą ekipy zwiedzać skalne miasteczko.

(http://vlep.pl/tb01on.jpg)

(http://vlep.pl/c6sw7a.jpg)

(http://vlep.pl/fja3di.jpg)

(http://vlep.pl/c5ity8.jpg)

(http://vlep.pl/of3046.jpg)

(http://vlep.pl/3mn0v2.jpg)

Po zwiedzeniu skalnego miasteczka wracamy aby się spakować i ruszamy w powrotną drogę do Kutaisi.

(http://vlep.pl/o7s6hz.jpg)

Po drodze mijamy fortecę, o której wspomniałam wcześniej.

(http://vlep.pl/7z4vpa.jpg)

(http://vlep.pl/oq8rnc.jpg)

Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Grudnia 07, 2014, 12:55:33 pm
(http://vlep.pl/0nj13b.jpg)
Żegnamy się z pięknymi widokami i wracamy do Kutaisi.
W Kutaisi żegnamy się z Wiktorem i resztą ekipy. Przed nami ostatnie 3 dni, Marek odstawia motor i na własną rękę jedziemy nad morze do Kobuleti i Batumi.

W Kobuleti ponad dwie godziny szukamy miejsca noclegowego. Większość jest zajęte przez Ukraińców i Rosjan, którzy do tej pory jeździli na Krym ale przez zamieszki zjechali tutaj.

W końcu pomaga nam taksówkarz, znajdujemy mały pokój z łazienką na korytarzu. Warunki fatalne, brak klamki, pościeli, ale cóż z braku laku dobry kit. W końcu to tylko dwie noce.

Po pozostawieniu rzeczy uderzamy na plażę. Ludzi tłum, plaża kamienista z ledwością znajdujemy wolny kawałek miejsca.
Czekamy na zachód słońca a potem udajemy się na kolację. Ja jednak odpuszczam sobie jedzenie, zatrucie pokarmowe nie daje za wygraną.

(http://vlep.pl/cbo329.jpg)

(http://vlep.pl/ycldxe.jpg)

(http://vlep.pl/eij5o4.jpg)

pokój z widokiem na....

(http://vlep.pl/noga06.jpg)

Z samego rana jedziemy do Batumi, miejscowości znanej z piosenki którą śpiewały Filipinki.

Łapiemy busa i po pół godzinie jesteśmy w Batumi. Słońca nie ma ale upał daje się we znaki.
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Grudnia 07, 2014, 09:55:26 pm
Batumi to jedno z najstarszych miast w południowej Gruzji na wybrzeżu Morza Czarnego z ważnym gruzińskim portem. To również modny, letni kurort, którego nazwa, dla wszystkich mieszkańców dawnego bloku socjalistycznego, była synonimem egzotycznych, luksusowych wakacji. Niestety, wakacji tylko dla wybranych…

Panuje tu klimat subtropikalny, charakteryzuje się dużą wilgotnością powietrza.

Spacer zaczęliśmy od przejścia po promenadzie, która ma długość około 6 km. Na północnym jej krańcu znajduje się Park Cudów z diabelskim kołem, 130 metrową Wieżą Gruzińskiego Alfabetu.

(http://vlep.pl/qp0sgm.jpg)

(http://vlep.pl/q5v463.jpg)

(http://vlep.pl/hjw4nd.jpg)

Batumi zaskakuje swoją nowoczesnością, budynki są tu naprawdę warte zobaczenia. Wrzucam kilka zdjęć dla tych którzy nigdy tu nie byli.

(http://vlep.pl/de5xh3.jpg)

(http://vlep.pl/zpsxar.jpg)

(http://vlep.pl/gr1wbl.jpg)

(http://vlep.pl/8gpe4n.jpg)

(http://vlep.pl/ytsgiw.jpg)

(http://vlep.pl/0f67xq.jpg)

W ramach odpoczynku idziemy na dwie godziny na plażę. W między czasie pogoda się zmienia i zaczyna padać deszcz, chowamy się w restauracji i zamawiamy obiad.

(http://vlep.pl/ipt6jv.jpg)

Po południu wracamy busem do Kobuleti, upał jest nieznośny. Moje samopoczucie jest nienajlepsze, ale idziemy posłuchać jak grają i tańczą w jednej z tawern.
Wieczorem wracamy na kwaterę.

Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Grudnia 07, 2014, 10:23:44 pm
Dnia następnego czekamy na Wojtka i jego brata, który objeżdża Gruzję swoim samochodem. Umawiamy się z nimi w Kobuleti. Około godziny 9 rano dają znać, że pomału dojeżdżają. Zabierają nas do swojego samochodu i udajemy się do Kutaisi. Po drodze zatrzymujemy się na bardziej dzikiej plaży, aby jeszcze dać nura do morza.  :D
Szum morza, garstka ludzi, piękna pogoda cóż więcej chcieć.

Po kilku godzinach leniuchowania wracamy do Kutaisi.
Niestety nasz wyjazd dobiega końca, zaczynamy wielkie pakowanie. Żegnamy się z naszymi podróżnymi i kładziemy się choć na chwilę spać. O godzinie 4 rano ma podjechać bus i zawieść na lotnisko. Oczekujących na busa są trzy pary, w tym jedna która ma wielkie bagaże bo spakowane w kartony rowery. Kierowcy ani busa nie widać przez kolejne 45 min. Zaczyna się nerwowa atmosfera, okazuje się, że kierowca zaspał. Na szczęście dojeżdża, szybko pakujemy bagaże i ruszamy. Po drodze, żeby było mało łapiemy gumę..... >:(  ;D

Jedna para wysiada z busa i łapie taksówkę, my ze spokojem patrzymy i czekamy co będzie. Na szczęście łapiemy gumę tuż obok zakładu mechanicznego. Wymiana opony trwa do 5 min. W końcu na godz 5 rano dojeżdżamy na lotnisko. Odprawiamy się i o 6 wylatujemy do Polski.

(http://vlep.pl/4kqi5m.jpg)

Dziękujemy Mirmił za super udany wyjazd  ;)  ;D
Polecamy się na kolejne.


Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Grudnia 08, 2014, 09:00:09 am
Świetny opis, super zdjęcia.
Cieszę się, że byliście w Batumi. To miasto każdego roku zmienia się nie do poznania. Zawsze powstaje coś nowego.
Dzięki za te wspaniałe fotografie. One sprawiły, że ponownie zatęskniłem za wizytą w przyjaznej dla Polaków krainie. Obyśmy nie zmienili tego podejścia Gruzinów do Polaków.
A wszystko zaczęło się od lubianego lub nie lubianego prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w 2008 roku, którego samochód został ostrzelany przez Osetyjczyków na Gruzińskiej Drodze Wojennej.
Megizak - jeszcze raz dzięki za relację ;-) Jestem pewien, że przypadła do gustu innym użytkownikom forum :-)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Jaco w Grudnia 08, 2014, 09:36:56 pm
Wspaniała relacja, piękne miejsca no i zdjęcia - super!!! ;) Pozazdrościć tak udanej wyprawy!
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Marcin(Kofola) w Marca 04, 2015, 01:37:54 pm
Wspaniała wyprawa - gratulacje!
Czy mógłbym poprosić o namiar do osoby , która w Gruzji wynajęła Wam motocykle i transportowała busem ?
Pisałem w tej sprawie PW ale nie mam odpowiedzi.

Pozdrawiam!
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Marca 04, 2015, 02:43:23 pm
Wspaniała wyprawa - gratulacje!
Czy mógłbym poprosić o namiar do osoby , która w Gruzji wynajęła Wam motocykle i transportowała busem ?
Pisałem w tej sprawie PW ale nie mam odpowiedzi.

Pozdrawiam!

Chyba kontakt powinien być prawidłowy. Jedyny jaki znalazłem.
Mirmil z Mielca
Wyślij wiadomość przez SKYPE
http://africatwin.com.pl/sendmessage.php?do=im&type=skype&u=377
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Maja 07, 2015, 04:50:41 pm
Witam, przepraszam, że dopiero teraz odpisuję ale dawno mnie tu nie było. Tak to Mirmił z Mielca, jak potrzeba jeszcze bezpośredni kontakt to namiary mam. Serdecznie wszystkich pozdrawiam i cieszę się, że wyprawa się podobała . :) :) ;D
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Maja 07, 2015, 11:57:01 pm
Gdzie byłaś jak Cię nie było ? Kolejny wyjazd ?
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: megizak w Października 22, 2015, 03:28:35 pm
Hej Glazio. Fakt nie było mnie, tym razem byłam w Maroku ale już nie na motocyklu, tylko indywidualnie z organizowaną wycieczką. Natomiast mój partner jeździł tam po Ergu w trakcie rajdu Maroka :)
Tytuł: Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Października 22, 2015, 08:46:42 pm
MAroko - też piękny kraj :D