RADIATOR - turystyka motocyklowa
Turystyka motocyklowa => Turystyka zagraniczna => Wątek zaczęty przez: Rojek w Maja 18, 2015, 08:08:25 pm
-
Krótka relacja z majówki na Zakarpaciu. Po kliknięciu na zdjęcie, otworzy się w oryginalnym rozmiarze (przynajmniej powinno ;))
Było nas czterech: Santos, Borys, mój brat Bartek (tu zarejestrowany jako Jasiek) i Ja
(http://images70.fotosik.pl/898/c643ab227c3fc8d4gen.jpg)
Startujemy o szóstej rano od Santosa, do Krościenka motki wieziemy na przyczepce, bo szkoda nowych kostek na asfalt
(http://images69.fotosik.pl/898/8beff297f5dac36bgen.jpg)
W Krościenku dojeżdża z Mielca Borys i razem lecimy na przejście
(http://images67.fotosik.pl/899/8218f514fde4f938gen.jpg)
Szybka odprawa i pierwsze tankowanie
(http://images67.fotosik.pl/899/30c9b6f54ff73b23gen.jpg)
Chwilę jedziemy szutrówkami i pojawia się pierwsza łąka do pokonania
(http://images68.fotosik.pl/898/0ce9982c5babf1b9gen.jpg)
I pierwsza połoninka
(http://images69.fotosik.pl/898/55c23219d5eb4d3agen.jpg)
I największa atrakcja pierwszego dnia, czyli brody :)
(http://images69.fotosik.pl/898/f7e60d56af02c1bdgen.jpg)
(http://images69.fotosik.pl/898/38c325778eb853e4gen.jpg)
Dojeżdżamy do Turki, jest opcja żeby zjeść coś ciepłego, ale decydujemy, że dolejemy tylko paliwa i za miastem, na łące zjemy polskie kanapki :)
(http://images70.fotosik.pl/898/64becd24c0a3e7d9gen.jpg)
Przedtem jednak kolejny bród do przekroczenia :)
(http://images66.fotosik.pl/899/48446aaea4aeee55gen.jpg)
Santos z dumą prezentuje suche stopy po przejechaniu rzeki :D
(http://images68.fotosik.pl/898/aa16c3eb36276e2agen.jpg)
(http://images69.fotosik.pl/898/98b18e76067f7683gen.jpg)
Słońce podświetla nam cel na dzień drugi, Połoninę Borżawa
(http://images69.fotosik.pl/898/a396c134afd9020bgen.jpg)
Po kilkunastu kilometrach dziurawego asfaltu docieramy do pierwszego miejsca noclegowego, ośrodka narciarskiego ILZ
http://www.karpaty-ilz.com/index.php/pl
(http://images68.fotosik.pl/898/12d0def84469e498gen.jpg)
(http://images69.fotosik.pl/898/7d7f8befd36bd517gen.jpg)
Na tego typu wypadach nieodzownym elementem ekwipunku jest GPS. Bez tego bywa ciężko.
(http://images66.fotosik.pl/899/792024fab56d24c5gen.jpg)
Zakwaterowanie w pokojach, zrzucamy motocyklowe ubrania, prysznic i idziemy coś zjeść.
(http://images69.fotosik.pl/898/bb6174fce4b3e235gen.jpg)
Pamiętajcie, że po ukraińsku Hrybna to nie zupa rybna, tylko grzybowa ;) Jak zwał, tak zwał ale była pyszna
Później widzieliśmy trochę zwierzaków. Sympatycznego psa, chciał się pobawić, ale siedział w klatce :(
(http://images68.fotosik.pl/898/d1105c5434dc3fbbgen.jpg)
Niedźwiedzie też były, a jakże
(http://images69.fotosik.pl/898/42769d71b0191431gen.jpg)
Chcieliśmy pojeździć ratrakiem, ale nie było kluczyków ;)
(http://images66.fotosik.pl/899/6fe832b15cf1c8ecgen.jpg)
Jeszcze tylko sprawdzenie stanu maszyn
(http://images69.fotosik.pl/898/5b7c746104335bcbgen.jpg)
I można się zrelaksować :D Zakarpacki koniak
(http://images68.fotosik.pl/898/917726ee7d22cc20gen.jpg)
Tak minął nam dzień pierwszy.
-
Fajnie było. Daliście czadu. Mówiłeś coś o filmiku z tego wyjazdu. Czekam na premierę na tutejszym forum :D
-
Dzień drugi.
Na śniadanko naleśniki i zakarpacki czaj. Dla mnie hit tego wyjazdu :)
(http://images68.fotosik.pl/898/4d4d5db4a7cff05agen.jpg)
Kilka kilometrów szutrówką i już jesteśmy na pierwszej połoninie. Czarna Repa
(http://images66.fotosik.pl/899/125541305cca7477gen.jpg)
(http://images67.fotosik.pl/899/5894d4dcbbc32e83gen.jpg)
(http://images69.fotosik.pl/898/2bf9513b3b653917gen.jpg)
(http://images67.fotosik.pl/899/12157125de8832bfgen.jpg)
Na górze spotykamy dość liczną grupę ukraińskich quadowców
(http://images70.fotosik.pl/898/5e0c2ace9df54da7gen.jpg)
(http://images66.fotosik.pl/899/89d12314ff87c473gen.jpg)
Okazuje się, że odbywa się właśnie międzynarodowa impeza offroadowa Karpacki Kordon
http://rajdy4x4.pl/index.php/ida/8/?imprezaID=1027
Zaczyna się śnieg. Dobrze, że quady przetarły szlak
(http://images66.fotosik.pl/899/b24aee0c5ca7589fgen.jpg)
(http://images66.fotosik.pl/899/9a10c7e62e1188fbgen.jpg)
Niektóre kałuże okazują się głębsze, niż się wydaje :)
(http://images69.fotosik.pl/898/96c57fe6f864282cgen.jpg)
(http://images70.fotosik.pl/898/21ccc56c92880fa4gen.jpg)
Zjeżdzamy z Czarnej Repy i kierujemy się w stronę Miżgirii. Takie sprzęty też po górach jeżdżą :)
(http://images68.fotosik.pl/898/be95aaf02fbda3e4gen.jpg)
Jedziemy asfaltem i wypatrujemy posterunku milicji, tzw. GAI. Jednak tam gdzie miał być, nie było po nim śladu. Dobra nasza :D Zajeżdżamy na obiadek
(http://images66.fotosik.pl/899/6bb2086e15bfcc4agen.jpg)
(http://images68.fotosik.pl/898/143de8a52ec6e879gen.jpg)
Posileni tankujemy maszyny
(http://images70.fotosik.pl/898/12ce57b2e599627egen.jpg)
Jedziemy przez górskie wioski
(http://images69.fotosik.pl/898/181bb6b3ca4f7f19gen.jpg)
Uderzające na Ukrainie jest to, że wieś wygląda na biedną ale piękna kopuła na cerkwi, czy kapliczce musi być
(http://images69.fotosik.pl/898/a5bb92e6b9ecfd07gen.jpg)
(http://images66.fotosik.pl/899/5d398d5de9176b0dgen.jpg)
Zaczyna się zabawa
(http://images67.fotosik.pl/899/d2b182262cc46ef4gen.jpg)
Pierwszy trudniejszy moment. Ten podjazd trochę nas zmęczył. Oprócz Borysa, który nas prowadził nie wiedzieliśmy co będzie dalej :)
(http://images69.fotosik.pl/898/471f934ccfeb49f8gen.jpg)
(http://images70.fotosik.pl/898/d7ceb0647cc10b25gen.jpg)
(http://images69.fotosik.pl/898/400da90138cb3f71gen.jpg)
Chwilowo zrobiło się w miarę płasko
(http://images68.fotosik.pl/898/2d6c7ae992ae81e8gen.jpg)
(http://images69.fotosik.pl/898/0aa07a200005d3ffgen.jpg)
Aż tu nagle naszym oczom ukazała się ta góra:
(http://images66.fotosik.pl/899/6111240968644369gen.jpg)
(http://images69.fotosik.pl/898/7c939396eed133bbgen.jpg)
(http://images67.fotosik.pl/899/7a34af9f9118e262gen.jpg)
Jedynie Santos wdrapał się na nią o własnych siłach. Reszta była pchana, ciągnięta, wszystkiego po troszku :)
(http://images69.fotosik.pl/898/5fc54982d730250dgen.jpg)
Ta góra zabrała nam sporo sił
(http://images69.fotosik.pl/898/fafea712a61d5de2gen.jpg)
Trzeba było się nawodnić :)
(http://images66.fotosik.pl/899/d882ad8ad900a196gen.jpg)
Jeszcze tylko drobne paciaki na śniegu
(http://images70.fotosik.pl/898/dbbf379a09ff0952gen.jpg)
(http://images67.fotosik.pl/899/6713399d5072c9bagen.jpg)
I są widoki
(http://images68.fotosik.pl/898/f619463cf4041384gen.jpg)
(http://images70.fotosik.pl/898/c0cf09730a1ec67egen.jpg)
(http://images67.fotosik.pl/899/41f06a6614f7f898gen.jpg)
Niestety na Stoja (najwyższy szczyt Borżawy) nie udało się wjechać, za dużo śniegu. Zjeżdżamy więc do Wołowca mijając po drodze stację meteo
(http://images67.fotosik.pl/899/cba1f88758a91c51gen.jpg)
W zeszłym roku tędy podjeżdżaliśmy
(http://images69.fotosik.pl/898/4ca1334c80bb38ccgen.jpg)
Na dole okazuje się, że jest duży problem z noclegiem. We wszystkich znanych nam miejscówkach nie ma nic wolnego. Szczęśliwie znajdujemy co prawda trochę drogi, ale za to z ostatnimi wolnymi miejscami hotel :)
Na miejscu standardowo prysznic, serwis motocykli i trzeba coś zjeść :) Jako, że ogarniam cyrylicę, próbowałem w menu znaleźć coś smacznego. Kelnerka jednak mimo, że sympatyczna, podała nam zupełnie co innego niż zamawialiśmy, albo ja coś poknociłem :P
(http://images68.fotosik.pl/898/375adecea1eb6f7agen.jpg)
Po kolacji wieczorno-nocne Polaków rozmowy
(http://images69.fotosik.pl/898/d367e3c24f2fcb75gen.jpg)
W tym samym hotelu ulokowali się również puszkarze :P
(http://images69.fotosik.pl/898/07cf1d7a849ddaa7gen.jpg)
(http://images70.fotosik.pl/898/90338f272fa38da2gen.jpg)
-
Dzień trzeci.
Już w nocy słyszałem, że nieźle pada. Niestety rano również. Wstajemy, właściciel hotelu stawia nam śniadanie (bardzo sympatyczny człowiek) i zastanawiamy się co robić. W planach na dziś było wyjechanie na połoninę Pikuja (najwyższego szczytu Bieszczadów). Niestety po śliskim będzie ciężko. Nic to, ubieramy przeciwdeszczówki i w drogę.
(http://images67.fotosik.pl/899/5655a063f73cc508gen.jpg)
Pierwsza górka i takie mleko
(http://images66.fotosik.pl/899/9b58442d14d78f90gen.jpg)
Bartkowi przytrafia się drobna awaria, ale przecież jedzie z nami Santos :) Szybko daje sobie radę z usterką i możemy jechać. Przy okazji postoju, ustalamy, że wjazd na Pikuja musimy odpuścić. W takich warunkach nie miałoby to sensu.
(http://images67.fotosik.pl/899/d96e2e23f4168556gen.jpg)
Cały ranek podążamy za terenówkami. Jedna łapie gumę i stoimy
(http://images68.fotosik.pl/898/467185530f44aabbgen.jpg)
Szczerze mówiąc motorkami nam lepiej szło na tej łączce niż opasłym terenówkom 8)
(http://images67.fotosik.pl/899/8e0890dbbb93da89gen.jpg)
(http://images68.fotosik.pl/898/78a96606054dd7e0gen.jpg)
Po wyjechaniu na asfalt, zatrzymujemy się w przydrożnym barze. Jednak jak się później okazało okupione to było żołądkowymi reperkusjami. Nie polecam tego miejsca
(http://images66.fotosik.pl/899/dedd6d086f966255gen.jpg)
Teraz kilkadziesiąt kilometrów nudnym asfaltem, w deszczu, w temperaturze ok. 8 st. Celsjusza. Cali mokrzy zatrzymujemy się w Turce ogrzac ręce przy wydechu :)
(http://images69.fotosik.pl/898/4589960974309f7bgen.jpg)
Za Rozłuczem wbijamy się znowu w lajtowy teren i po dwóch godzinkach jazdy jesteśmy przed granicą. Płuczemy maszyny w rzece i do sklepu na zakupy
(http://images66.fotosik.pl/899/6b624f136ac14f1agen.jpg)
Na przejściu pogranicznik próbuje wyłudzić od nas łapówkę, ale Borys go tak załatwił, że się chłopu głupio zrobiło, odwrócił się na pięcie i poszedł :D. Sprawna odprawa, załadunek motków na przyczepkę, przebranie się w suche rzeczy i do domu :)
(http://images70.fotosik.pl/898/41ca4038a67f741egen.jpg)
THE END
-
Jest i filmik ;)
-
No filmik w dechę. Który to tak zakończył ?
No tak Rojek kamerzysta :D
-
Tak, to ja ;D
-
Rojek - miło było poznać! ;)
Super relacja i super zdjęcia!!! Filmik elegancki!!
A ostatni parking na filmie rzeczywiście dość nietypowy ;) hehehhe
-
Jacek też jestem zadowolony, że udało się trochę nowych twarzy poznać :)
Cuda się na tym podjeździe działy :o Ciężko tam było ustać, a co dopiero się tam motocyklem wdrapać.
-
Zakończenie filmiku genialne :) Fajna przygoda. Może i ja zakupię jakiegoś crossa. Chętnie bym polatał po błotkach itd.
-
Pamiętaj, że błoto wciąga ;)
-
Mnie już nie raz wciągnęło na poprzednim moto :) i chętnie bym do tego wrócił tylko na razie kasy brak.
-
Zmieniłem rozmiar zdjęć, teraz trochę lepiej się czyta i ogląda ;)
-
Półtora miesiąca później znowu zagnało nas na UA :) Też we czwórkę, ja, Jasiek, Santos i Wojtek, który w maju, ze względu na kontuzję nie mógł jechać. Standardowo motki na przyczepce do Krościenka i dzida :) Za granicą utartą trasą do Turki, na której jest kilka brodów do pokonania. Znów szczęście mieliśmy po swojej stronie, bo stan wód był niski.
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xlp1/t31.0-8/12783771_1133847383313154_4565159914849612850_o.jpg)
Kolejnym ciekawym miejscem na tej trasie są tzw. "kamienne schody", kilkusetmetrowy zjazd po hmm... wychodniach skalnych? Głazio ewentualnie mnie poprawi ;)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpl1/v/t1.0-0/s526x296/12729097_1133855226645703_8200159652925339255_n.jpg?oh=90a8f709dd212dcdf2579bc6c3a9c142&oe=5761B9C4)
Mam ogromną ochotę, żeby tamtędy podjechać, jest to jakieś wyzwanie :) Może w tym roku się uda.
W Turce szybkie tankowanie i mkniemy w stronę Pikuja :) Jednak najpierw Santos postanawia złapać gumę ;D
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xap1/v/t1.0-0/q85/p526x296/1000028_1133862776644948_4051525056396534225_n.jpg?oh=4dee5857d6a6362f8440573ae9c1d7c9&oe=575B6C2A)
Każdy pomagał przy łataniu, moim zadaniem była dokumentacja fotograficzna :P Poszło sprawnie i mogliśmy ruszać. Pikuj coraz bliżej :) Po jakiejś godzince jesteśmy już na połoninie i otwierają się pierwsze panoramy
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xaf1/t31.0-8/12771520_1133869316644294_463826470165809695_o.jpg)
Pierwszy raz jestem na Ukrainie o tej porze roku i soczysta zieleń robi na mnie duże wrażenie. Chciałoby się tam zostać jak najdłużej i napawać się widokami, ale do celu daleko, więc lecimy dalej ;) Miejscami było stromo
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpt1/v/t1.0-9/11012491_790777464370453_8054345962248613161_n.jpg?oh=d0b2549b2c3fa0ab7c9afeaa24d2cd75&oe=575374BC)
Lekki uślizg przedniego koła i leżymy :D Dobrze, że przy zerowej prędkości
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpl1/t31.0-8/12771492_1133882046643021_4558174121974846224_o.jpg)
Po kilkunastu kilometrach przejechanych połoniną, docieramy do jej kulminacji
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xlf1/t31.0-8/12771535_1133887076642518_5780907715798632325_o.jpg)
Na sąsiednim paśmie Ostrej Hory widać deszcz, zarządzamy więc ewakuację :)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xfa1/t31.0-8/12764842_1133891143308778_1048091212314007066_o.jpg)
Długo nie trzeba czekać i czarne chmury nas dopadają. Ale... enduro nie pęka :)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xlt1/t31.0-8/10633986_1133893503308542_1250897303771891994_o.jpg)
Zjeżdżamy z gór, Wojtek zna drogę więc prowadzi. Po kilku kilometrach orientujemy się, że nie ma Jaśka i Santosa. Chwilę czekamy, jednak nie dojeżdżają. Wojtek dzwoni do Santosa i wieści są złe. Motór nie chce odpalić. Wracamy do nich. Próbujemy odpalić sprzęt na drodze, ale po chwili pojawiają się lokalesi i zapraszają do siebie pod wiatę, bo ciągle pada. Ogólnie są bardzo pomocni, użyczają narzędzi, próbują doradzić. Jednak DRZ nie chce współpracować. Robi się coraz później, a my nie mamy noclegu. Wojtek wyrusza na zwiady, a my walczymy dalej. Ostateczna diagnoza - spalony stator. Usterki nie dało się przewidzieć i jej zapobiec. Stało się i już. Tymczasem Wojtek wraca i mówi, że niedaleko jest schronisko i nas przenocują. Zostawiamy zepsuty motocykl u gospodarza, ja zabieram Santosa jako plecak i ledwie się mieszcząc na niewielkiej kanapie mojej DRZy dotaczamy się do schroniska :) Tam poznajemy sympatycznych Ukraińców, którzy zapraszają nas na grilla. Rano chcą wyruszyć na Pikuja. Jednak po biesiadzie jaką nam zafundowali, ani my, ani oni rano nie dali rady podnieść się z łóżek ;)
Następnego dnia (jak już przestało kręcić się w głowie :D) wracamy po Santosową Drezynę. Uznaliśmy, że najlepszym wyjściem będzie znalezienie jakiegoś busa, żeby przetransportować zepsuty motocykl na granicę. Holowanie przez ponad sto kilometrów po Ukraińskich drogach byłoby mordęgą. Bus w zasadzie sam się znalazł, podczas zakupów w wiejskim sklepie :) Odprawiamy Santosa i już niestety tylko we trzech szukamy terenowej drogi do Wołowca. Zdjęć brak, bo zapomniałem naładować baterię w schronisku :) Chwilę błądzimy, ale w końcu dojeżdżamy do Wołowca. Tym razem nocleg znajdujemy bez problemu, widać wyraźnie, że jest mniej turystów niż w maju. Idziemy spać dość wcześnie, bo plan na następny dzień jest napięty, zamierzamy przejechać przez dwie połoniny...
-
Wstajemy wcześnie. O ósmej rano jesteśmy już w siodłach. Wołowiec leży u podnóża Borżawy, więc szybko pniemy się do góry
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xtp1/t31.0-8/12778911_1133941136637112_6368640115175610633_o.jpg)
Aż do chmur :)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xfp1/t31.0-8/12764673_1133942343303658_8804784359399314358_o.jpg)
Rok wcześniej podjazd "na krechę" pod Wielki Wierch wydawał się dla mnie abstrakcją. W tym roku zrobiłem go bez większych problemów :)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpa1/t31.0-8/12748048_1133946113303281_6387952723696556470_o.jpg)
Na Wielkim Wierchu chwila zastanowienia, w którą stronę jechać: w prawo na Stoja, czy w lewo na główny grzbiet połoniny.
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpa1/t31.0-8/12778888_1133948509969708_6547626500677664279_o.jpg)
Wybieramy w prawo
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpf1/t31.0-8/12764719_1133951056636120_666545647950822840_o.jpg)
Była to bardzo dobra decyzja :) Muszę przyznać, że te trzy lub cztery kilometry spod Wielkiego Wierchu na Stoja były jak do tej pory najlepszymi w moim życiu :)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xfa1/t31.0-8/701937_1133958569968702_8107708658736642582_o.jpg)
Żeby nie jechać tą samą drogą, to na główny grzbiet Borżawy wracamy trawersem, któremu też nic nie brakuje ;)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xlp1/t31.0-8/12671671_1133958623302030_7454931024105142009_o.jpg)
Turystów mało, można cisnąć
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xla1/t31.0-8/12779072_1133962366634989_6849861780777403567_o.jpg)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xft1/t31.0-8/12747493_1133963463301546_2157124506701934880_o.jpg)
Dość szybko dojeżdżamy do górki, która w maju sprawiła tyle problemów. Tym razem jednak będziemy po niej zjeżdżać :)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpt1/t31.0-8/12748071_1133966806634545_2177217939706047463_o.jpg)
Pierwsza część poszła całkiem dobrze. Natomiast na drugim trudnym momencie musiała przejść niesamowita ulewa, bo koleina jest taka, że miejscami się cały motocykl chowa :) Zjeżdżaliśmy tam ponad godzinę na zgaszonych silnikach, stwierdziliśmy z Jaśkiem zgodnie, że podjazd w tych warunkach byłby niewykonalny. Niestety zapomniałem włączyć tam kamery ??? Kiedy w końcu zjechaliśmy, musieliśmy chwilę odpocząć. Do najbliższej wioski parę ładnych kilometrów, a tu nagle z krzaków wychodzi krowa :) Pojęcia nie mam co tam robiła
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpl1/t31.0-8/12747900_1133968233301069_5880260743455987749_o.jpg)
Chwilka jazdy wzdłuż strumienia i dojeżdżamy do cywilizacji :)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xap1/t31.0-8/12771467_1133973526633873_5735629039439657321_o.jpg)
W Miżgirii tankujemy maszyny i jemy obiad w znanym nam barze Topola. Polecam. Siesty nie będzie, bo kolejna połonina czeka...
-
No i rozkręca się ;-)
-
Podjazd na Połoninę Krasną zaczynamy bardzo efektownie od pokonania małego wodospadu ślizgowego
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpt1/t31.0-8/12778734_1133972159967343_2962228028327536684_o.jpg)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpa1/t31.0-8/10644277_1134000989964460_1149905893293015770_o.jpg)
Ukraińcy dorzucili tam płytę betonową, żeby Ziły miały łatwiej :)
Widoki z Krasnej są obłędne
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpf1/t31.0-8/12029779_1134005273297365_817059610935335875_o.jpg)
Kierujemy się ku wieży widocznej pod daszkiem ;)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xal1/t31.0-8/12783729_1134006636630562_7020827520754702864_o.jpg)
Jest to wieża wykorzystywana kiedyś do celów wojskowych. Postanawiam sprawdzić wytrzymałość sowieckiej konstrukcji :) Po tylu latach zaskakująco dobrze się trzyma.
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xtf1/t31.0-8/12747266_1134007956630430_3048020803178475119_o.jpg)
Borżawa, jak już się na nią wjedzie ma stosunkowo małe przewyższenia, natomiast Krasna to niekończący się ciąg podjazdów i zjazdów. Kwintesencja jazdy enduro normalnie :)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpt1/t31.0-8/12778730_1134008949963664_6553561897817894215_o.jpg)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xlf1/t31.0-8/12764768_1134011046630121_2571139014643495391_o.jpg)
Dookoła pada, a nas dziwnym trafem deszcz omija
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpl1/t31.0-8/12783784_1134012973296595_2676292703032628293_o.jpg)
Tutaj padła mi bateria i dalszą drogę tego dnia mam tylko w pamięci :) Zjeżdżamy z połoniny fajnymi szutrowymi serpentynami do Ust-Czornej. Jako, że zostało jeszcze trochę dnia postanawiamy dociągnąć do Kołoczawy, żeby nazajutrz mieć mniejszy dystans do pokonania. W Kołoczawie lokujemy się w Cetnickiej Stanicy https://www.facebook.com/cetnickastanicekolocava/ Bardzo fajna miejscówka i miły właściciel, który częstuje nas śliwowicą i sałem. Mniam mniam :) Staramy się trzymać w ryzach, bo Wojtkowi kończy się urlop i jutro musimy być na granicy. Także grzecznie zmykamy do łóżek :)
-
Ranek wita nas piękną pogodą. Któż nie chciałby mieć takiego widoku za oknem
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpl1/v/t1.0-9/12742778_1134027996628426_6564116673410002310_n.jpg?oh=25d54a626dad2ece74e0dd6b23c67d8a&oe=5727825A)
Podciągam łańcuch, który powoli kończy żywot i w drogę. Dziś do przejechania 300km, w większości offem. Postanawiamy sprawdzić, czy da się przejechać starą drogą z Kołoczawy do Miżgirii. Kogo byśmy nie zapytali twierdził, że jest to niemożliwe, bo droga się osunęła. Nic to, kto nie ryzykuje, ten w kozie nie siedzi :) Ostatni rzut oka na Krasną i wjeżdżamy w las.
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xlp1/v/t1.0-9/12733499_1134030686628157_8899289609015515820_n.jpg?oh=71aa911c39d117fa8279ce6190515e0e&oe=576453AE)
W pewnym momencie trakt kończy się w wodzie. Szybki rzut oka na GPSa, okazuje się, że trzeba jechać korytem rzeki. No to jedziemy :)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xlt1/t31.0-8/11260381_1134038516627374_6333574038733104495_o.jpg)
Dalej droga była w bardzo dobrym stanie, żadnego urwiska nie stwierdzono :) Spokojnie można jechać tą drogą omijając tym samym nudny asfalt. W Miżgirii jednakowoż decydujemy się na czarne aż za Wołowiec, żeby zaoszczędzić trochę czasu. Tym bardziej, że podjazd pod Borżawę drogą, którą zjeżdżaliśmy byłby mocno utrudniony, jeśli nie niemożliwy. Za Wołowcem odbijamy na widokową trasę rurociągu, tą samą po której wlekliśmy się w maju za terenówkami. Tym razem panoramy są przepiękne :)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpf1/t31.0-8/12748101_1134043423293550_7134048651505809721_o.jpg)
W oddali Pikuj
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xap1/t31.0-8/12764848_1134044543293438_5331607101715479111_o.jpg)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xfl1/t31.0-8/12747543_1134046256626600_3323566553112474012_o.jpg)
Pogoda nam sprzyja, jest sucho, więc jednogłośnie decydujemy się wjechać na połoninę Pikuja
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpl1/t31.0-8/12779081_1134047076626518_3683263209021108754_o.jpg)
Ostra Hora, kiedyś trzeba tam pojechać
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xft1/t31.0-8/12779255_1134048476626378_8314646642166376997_o.jpg)
Połonina się kończy, zostają jeszcze brody :)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xfl1/t31.0-8/12711098_1134049896626236_6815848640578143177_o.jpg)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpf1/t31.0-8/12783611_1134050923292800_4958019205250948709_o.jpg)
Na którymś z kolei najeżdżam na niewidoczny kamień i DRZ tonie
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpa1/t31.0-8/12778697_1134051979959361_1428529529016768728_o.jpg)
W zasadzie nawet nie zgasła, tak szybką ją podnosiłem :) Jednak zauważam dziwne wahania napięcia na woltomierzu. Pobieżne oględziny nie wykazują żadnych uszkodzeń, więc ruszamy dalej.
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xlf1/t31.0-8/12764524_1134055449959014_6948166969165510414_o.jpg)
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xap1/t31.0-8/12779165_1134056756625550_2525604658754263767_o.jpg)
Połonina Orawska. Już prawie w domu
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xat1/t31.0-8/12778724_1134057689958790_313881165363134805_o.jpg)
Po przekroczeniu kolejnego brodu, stwierdzam że mój motór umarł. Kręcę kluczykiem, przesuwam pstryczek elektryczek i nic. Nie mam prądu.
(https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xfp1/t31.0-8/12771511_1134060186625207_9135100765948328333_o.jpg)
Czyli wywrotka w rzece miała swoje skutki. Suzuki dało plamę na tym wyjeździe :-[ Zbliża się wieczór, do granicy 40km, musimy podjąć decyzję, czy szukamy przyczyny braku prądu, czy Jasiek będzie mnie holował. Szybka decyzja, holujemy. Szczęście w nieszczęściu, że do awarii doszło w miejscu gdzie można już było jechać szutrówkami. 10km wcześniej i byłby kłopot. Początkowo holowanie szło całkiem sprawnie. Dopóki trzymaliśmy się szutrówek. Kiedy dojechaliśmy do "głównych" dróg, zaczął się dramat. Kto był na UA, ten wie jakie tam mają asfalty. Jasiek musiał lawirować pomiędzy dziurami, ja na lince za nim :) Któraś dziura okazała się głębsza niż się spodziewaliśmy, Jasiek zdążył wyhamować, mi już ta sztuka się nie udała. Wpadłem w dziurę, linka szarpnęła i o mały włos nie wylądowałem pod kołami Łady :o Na szczęście jakoś wyratowałem się od upadku. Z całym przekonaniem to było najgorsze 40km w moim życiu :) Po przekroczeniu granicy miałem ochotę ucałować nasz równiutki asfalt ;D Granicę przekroczyliśmy całkiem sprawnie, zapakowaliśmy motki na przyczepkę i do domu. Nawet nie wiem kiedy usnąłem w aucie :)
-
I jeszcze krótkie filmidło
-
Trzymać tak dalej.
Po imprezie postaram się wyłapać kilka urywków i zapodać z odnośnikiem do forum (już drugim). Wiosna była (śniegowy maj) teraz czas na czerwiec ;-)
-
Bajeczne widoki i piękna trasa!
-
Wróciły wspomnienia. Świetna relacja! :)
-
Plus minus dwa miesiące i znowu jedziemy :)
-
Jakby co chętnie się podpinam ;-)
-
Jasne. Trzeba powoli coś ustalać.