RADIATOR - turystyka motocyklowa
Zloty, imprezy, wyjazdy => Weekendowe wypady => Wątek zaczęty przez: Glazio w Lutego 01, 2016, 10:10:38 pm
-
Kilka dni wcześniej Rojek rozbudził mój głód jazdy. Z uwagi na fakt, że sezon motocyklowy na motocyklu BMW G450X zakończyłem rozwaloną chłodnicą to pierwsza jazda na powitanie nowego roku była dość spokojna.
Opady deszczu i spore roztopy pozostawiły po sobie sporo niespodzianek.
(https://lh3.googleusercontent.com/-vt5uyO4vXkc/Vq_NUViEqII/AAAAAAAAC-8/K5_XscH2I00/s800-Ic42/Fot1.jpg)
30.01.2016 (sobota) - dość intensywna.
Poranne zakupy, spotkanie z kamerzystą (wyciągnięty GS - szybka gleba na zmarzniętej pod spodem ziemi - w skrócie opona nie ta), wizyta u rodzinki od Świątecznej Paczki Radiatora >>> (http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?topic=5898.0), gdzie Piotrek montował szafę, transport Tamary na Choinkę do pracy iiii jednak się zdecydowałem.
Przecież X ma inne opony. Będę jeździł z rozwagą bez specjalnego polowania na tłumik Jankesa.
Wyruszyłem w drogę około godziny 15:00 kierując się w stronę Szałasu. Przejadę się przez lasek i przy okazji zrobię ślad trasy. Asfalt, błoto, kałuże a w większości z nich lód. Najbardziej niebezpieczny ten niewidoczny, ten w innej postaci bije bielą po oczach powodując odpuszczenie manetki. Długo ślizgałem się bez konsekwencji wjeżdżając w głębsze i płytsze roztopowe rozlewiska.
Ubrudzony = ucieszony = usatysfakcjonowany.
Przecież właśnie dla takiej frajdy jest ta zabawka. Nagrywam. Droga do "Gargamela" wyasfaltowana, dalej szuter i zjazd ze stromej górki. Nic trudnego gdyby nie warstwa lodu i płynącej po nim wodzie, która nadawała dodatkowego poślizgu. Kiedy już osunąłem się kilka metrów niżej nie było szans powrotu. He he - skrócę. Zero przyczepności i najbezpieczniej było położyć motocykl, położyć się na lodzie i zjeżdżać na d..e razem z wodą jak najwolniej. Niestety wolno się nie dało ale zjazd bez uszczerbku.
Uff było gorąco mimo zimnej wody. Zasiadam i wbijam się pod górkę dróżką, na której nie było śladów opon a co za tym idzie, stopniał śnieg a w podłożu była znana części chłopaków glinka. Poszło gładko mimo dołków wykonanych przez dziki. Na górze lód, mijanka z rowerzystą, który prowadził swój rower i mało nie zaliczyłem gleby.
Dojechałem do Szałasu - szybki rekonesans i powrót. Ups zjazd. Problem z wejściem pod górkę. Musiałem dojść do motocykla szerszym łukiem. Na miejscu okazuje się, że mimo włączonego nagrywania sceny do szałasu nie zostały uwiecznione - baterie w niskich temperaturach szybko się wyczerpują.
Na górze powrót lodową ścieżką aż do wyjechania z lasu. Szybki powrót do domu, bez świateł za prowadzącym samochodem.
Wieczorem - Globus oddaje piec do użytku - impreza.
31.01.2016 (niedziela) - nie wiedziałem jak się zacznie. Dzięki temu, że odpuściłem dłuższą posiadówkę dane mi było pojeździć kolejny dzień z rzędu. Zacząłem jednak od dociekania dlaczego nie mam świateł. Szybki kurs po bezpieczniki i jakieś dziwne robótki aby móc w spokoju wjechać na asfalt. Z uwagi na fakt, że wstałem dość późno tak też wyjechałem późno. Na pierwszy ogień pojechałem na oględziny zachwalanej przez brata piaskownicy w pobliży jego rancza. Ponoć szaleją tam terenówki. Błota, bagna, pamiętaj o lodzie abyś nie wylądował w Lubaczówce. Było ślisko na zakrętach zwalniałem mając świadomość, że ziemia nie jest do końca rozmarznięta.
Kładka, droga, błota i jest owa piaskownica. Z opisów wydawało mi się, że będzie bardziej HardCorowa. Tak czy inaczej pokręciłem się trochę w tym miejscu penetrując pobliskie błotniste ścieżki. W piasku głowa wolna od zamarzniętego podłoża pozwoliła na odrobinę szaleństwa.
Rozgrzany wracam powoli do domu. Dalej nagrywam zapominając o tym jak szybko wczoraj padła bateria. Kładka, tama i dalej wzdłuż rzeki w stronę granicy. Chcę przebić się w stronę lasu ale potężne rozlewiska a może jeziorka uniemożliwiały przebicie się. Błąkałem się poszukując jakiejś ścieżki. Tak zaaferowany wypatrywaniem odpowiedniej ścieżki straciłem na moment koncentrację i nie przypatrzyłem się większemu rozlewisku, na dnie którego znajdował się lód. Co ominęło mnie wcześniej (gleba w kałuży), nie ominęło mnie teraz. Pac na lewy bok i wraz z motocyklem robimy wielką falę przed sobą. Szybki powrót do pionu, ups - ślisko. Chwilę powalczyłem aby postawić ślizgający się motocykl do pionu. Wbrew pozorom nie odczuwałem chłodu bijącego od zimnej wody, w której przed chwilą się taplałem. Właśnie tutaj znalazłem miejsce na przebicie do lasu. Czy na pewno ? Spore rozlewiska, zastała woda, i płynące cieki dawały dużą niepewność.
Hmm motocykl przygasa. Spoglądam raz jeszcze czy aby wlot do filtra powietrza jest suchy - suchy. Zaniepokoiłem się, że woda dostała się w niepożądane miejsce. A może to końcówka paliwa - miałem dzisiaj zatankować przed jazdą. Nie tylko nie tu w tym bagnie.
Udało mi się jeszcze podjechać około 200 metrów.
Sorry za brak pamięci płaci się nadrabianiem kondycji. Nieznana ścieżka, strumyczki, wieża myśliwska, las. Pchamy. Po 2 km widzę jakąś zabudowę. Jest dobrze. Dotarłem do pierwszych domków w Młodowie. Tak też dopchałem swój dość lekki sprzęt do stacji benzynowej. Tankowanie myjka i na kołach do domu.
Fajną przygodę z fragmentami (niestety tych najlepszych brakuje) uwieczniłem w małym kawałku zlepkiem scen filmowych. Na piaskownicy chwilę nagrywał mnie brat.
Krótki filmik ze styczniowego off-u
-
czytając ten wątek nie wiem czy śnię, czy czytam sny na jawie spisane !
to już było i nie wróci więcej !
a jednak przed Tobą !
-
Hehe znamy te ścieżki :) Z tymi datami to zakrzywiłeś czasoprzestrzeń ;)
-
Hehe znamy te ścieżki :) Z tymi datami to zakrzywiłeś czasoprzestrzeń ;)
Faktycznie - myslami przy impreze z końcem lutego a to był koniec stycznia.
Poprawiłem ;-)
-
Trochę szybko z tym rozpoczynaniem, ale tak naprawdę się wcale nie dziwie!!! ;) Pogoda znośna, więc nie ma na co czekać !
-
Dla mnie jeszcze za wzesnie i sprzet nie do takiej jazdy ;) czas na przesiadke. Tylko co wybrac ?
-
Zależy co chcesz tym motocyklem robić. Czy wkoło komina wjeżdżać w różne dziwne miejsca, czy gdzieś dalej po górach latać, czy robić wyprawy jak Głazio przykładowo?
-
Lubie pluskac sie w blocie wiec off bylby super ale jednak tez chce polatac w kolo komina a trasa moze kiedys. Zastanawiam sie nad africa twin sd07.
-
Też się za Afryką rozglądam :) Wcześniej miałem RD03, teraz poluję na siódemkę. W błocie też idzie ;)
(https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xaf1/v/t1.0-9/1916082_1793223054238440_6717870005880808513_n.jpg?oh=4d85eff051736b794f2d823e6cc71569&oe=573CB3ED)
Ale nie w każdym :D
(https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xlf1/v/t1.0-9/12342774_1783313408562738_1325974478572265744_n.jpg?oh=d059be88a8abaef04de89b91ed96b514&oe=57301B71)
-
Szlifierka dojechalem do Diabelskiego Kamienia. Atrakcja fajna ale jaja obite ;)
-
Na Afryce to tam nawet nie poczujesz, że drogi nie ma :)