Cd. cz. 17
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_przejasnienia.gif) (https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_burze.gif)
12.07.2016 - dzień 19 - wtorek
Chmura, którą widzieliśmy podczas wczorajszej trasy dotarła do nas nocą i dała upust swoim emocjom. Lało niemal całą noc. Skoro jesteśmy w krainie 1000 jezior, to należy wspomnieć, że tutejsze warunki są rajem dla komarów. Nie dawały nam spokoju podczas wczorajszego wieczoru ani spokojnie zjeść, umyć się, czy wykonać jakąkolwiek inną czynność. Setki, tysiące owadów żądnych krwi przy każdym uchyleniu zamknięcia namiotu wlatywało tłumnie do wewnątrz. Tu też trzeba sobie umieć radzić z ich natarczywością. Tamara znalazła receptę na ukąszenia i odpuszczała sobie nocne wyjścia za potrzebą.
Nastał kolejny dzień a komary równie tłumnie towarzyszyły nam podczas śniadania, w związku z czym ograniczyliśmy tą przyjemność do minimum.
Najgorsze było pierwsze zetknięcie z tymi rojami owadów. Od razu przypomniała nam się podróż przez zlokalizowaną za wschodnią granicą Finlandii Rosyjską Karelią >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=4566.msg4684#msg4684 , gdzie będąc w tym kraju w 2012 roku pierwszy raz walczyliśmy z takimi chmarami krwiożerczych owadów, które podczas picia herbaty z rozpędu wlatywały do ust. Czy smakowały? Każdy musi ocenić osobiście ;-)
Szybko zakończyliśmy tą nierówną walkę sprawnie wsiadając na motocykl. Chwila jazdy i dopadło nas ponownie natręctwo pogody - znowu pada deszcz. Po godzinie jazdy w oczyszczającej cieczy, przestało padać. Przejechaliśmy obok skoczni w Lahti, gdzie zawsze wieje deszcz, przynajmniej podczas zimowych skoków narciarskich. Dobrze, że latem jest tu zdecydowanie cieplej. Przyzwyczajeni już do tej pogody w kratkę, przegapiliśmy kiedy ponownie zaczął padać deszcz.
Deszcz i słońce.
Deszcz i słońce.
Deszcz i słońce ... i tak do Helsinek.
Podczas takiej pogody odechciewa nam się zwiedzania, w związku z czym przebijamy się przez stolicę Finlandii w poszukiwaniu odprawy promowej. Dotarcie do miejsca odpraw promowych było proste. Problemem stał się brak biletów na prom, których tutaj brak. Sprzedaż odbywa się w innym miejscu. Właśnie tu przy nabrzeżu dowiadujemy się, że musimy szukać terminala aby tam nabyć bilet do Tallina (stolicy Estonii). Dość znudzona monotonną pracą pani w budce kasującej bilety wskazała nam palcem jak mniej więcej trafić do terminala i chowając się zamknęła szybkę, zaszywając się w swojej kanciapie, mówiąc tym samym - szukajcie sobie sami.
W poszukiwaniu kierunku do terminali bardziej pomocny okazał się człek oczekujący na wjazd na prom. Tym samym sprawnie dotarliśmy do celu.
Na miejscu w pierwszej kolejności trafiliśmy na odprawę dla TIR-ów. Za drugim razem trafiliśmy we właściwe miejsce. Tu okazuje się, że najbliższy możliwy dla nas prom odpływa o 16:30. I w tym momencie dostaliśmy zagadkę, co robić z tak pięknie rozpoczętym dniem i sporym czasem do zagospodarowania skoro w okolicy brak atrakcji.
Idziemy więc na kawę, ciastka i do sklepów. O czym tu pisać? Po pewnym czasie wracamy.
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4310.jpg)
W podobny sposób traktujemy towarzyszącą nam pogodę
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4311.jpg)
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4311a.jpg)
Wystawa w jednym ze sklepów
Przeglądamy mapy i przewodnik. W pewnym momencie Tamara zauważa, że czas miejscowy, to godzina do przodu. Na odprawie mamy być 1h przed. Tym samym zostało nam 15 minut. Ja kompletnie nie zwróciłem na to uwagi, w końcu jestem na urlopie. Tym samym dalibyśmy a raczej ja dałbym ciała z odpłynięciem.
Zdążyliśmy :-)
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4311b.jpg)
Dopadła nas kolejna monotonia. Nabitych 0 kilometrów od dobrych kilku godzin. Podziwiamy więc to co widzą nasze oczy. Nasz prom, największy z okolicznych powoli dobija do brzegu. W pierwszej kolejności zaczął wypuszczać przywiezioną zawartość (ludzi i pojazdy). Działo się to w zorganizowany sposób. Całkiem sporo tych pojazdów. Na szczęście nie przyszło nam do głowy ich liczenie. Jedno jest pewne, tak dużym promem jeszcze nie płynęliśmy. Ten fakt uświadomiła nam ogromna liczba pojazdów (TIR-ów, samochodów, sporadycznie motocykli i rowerów) opuszczających naszą łajbę. Popatrzyliśmy za siebie i stwierdzamy, że w kolejce oczekujących na wjazd wcale nie jest ich mniej.
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4311c.jpg)
Nie przekraczamy linii, nie przekraczamy. Jedynie na zawołanie.
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4311d.jpg)
Jako pierwsi na prom wjeżdżają rowerzyści
Po wjechaniu na pokład promu i zakotwiczeniu motocykla (jednym pasem dwa) wchodzimy dalej. Pomiędzy TIR-ami nasze sprzęty wyglądały groteskowo. Na klatce schodowej widzimy pokład (piętro) na którym się znajdujemy. Zapamiętaliśmy pokład zacumowania naszego rumaka i na górę. Na samej górze, na otwartym pokładzie potwornie wieje. Robimy kilka fot i wracamy do środka, odrobinę niżej. Restauracje, place zabaw, perfumerie, ... , za dużo do wymieniania.
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4314.jpg)
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4315.jpg)
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4317.jpg)
Płyniemy do TALLINA.
Mimo porywistego wiatru, wody Zatoki Fińskiej są dość spokojne. Może dzięki temu Tamara nie będzie miała choroby morskiej, co zdarzało się na wielu promach, również tych malutkich płynących przez cieśniny, np. Çanakkale - Eceabat >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=4566.msg4760#msg4760).
W oczekiwaniu na odprawę promową dziwnym trafem przegapiliśmy obiad stąd na promie robimy sobie przerwę obiadową. Zasiadamy w restauracji. Tu wyczytujemy, że nasz prom z Helsinek do Tallina ma do pokonania 80 km drogą morską a czas przeprawy wynosi około 3,5 h, co z kolei wydało nam się zbyt długo ale to może jakieś zabezpieczenie przewoźnika na wypadek kiepskiej pogody (np. sztorm). Tu nawiąże do mojego zboczenia związanego z wykształceniem. Tuż po starcie pierwszy raz na własne oczy zobaczyłem jak wygląda wybrzeże szkierowe. Przez kilka lat uczyłem typów wybrzeży morskich >>> http://www.wiking.edu.pl/article.php?id=143
ale zobaczyć na własne oczy to zupełnie inna sprawa.
Za: Encyklopedia PWN
wybrzeże szkierowe, wybrzeże skjerowe, geol. wybrzeże charakteryzujące się bardzo licznym występowaniem niewielkich skalistych wysepek; powstaje w wyniku zatopienia przez morze obszaru polodowcowego z licznymi barańcami (mutony); występuje np. w Finlandii, Szwecji.
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4328.jpg)
Ostatnie spojrzenie na Helsinki
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4323.jpg)
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4320.jpg)
Gęstość występowania najczęściej granitowych wysepek robi ogromne wrażenie. Zobaczyć je na Wyspach Alandzkich to dopiero byłaby frajda. Jestem pod olbrzymim wrażeniem tego co zobaczyłem, dlatego postanowiłem dotknąć tego tematu.
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4324.jpg)
Szkiery = mutony = barańce
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4327.jpg)
Szkiery = mutony = barańce
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4332.jpg)
Szkiery = mutony = barańce
Na promie jak to na promie, można pisać eseje a ja traktuję tą przygodę jak promy przez norweskie fiordy ale z większym rozmachem, bo i odległość większa.
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4334.jpg)
Z upływem czasu zbliżając się do Estonii obserwujemy ciemną chmurę, w skrócie chmury i ląd. Po upływie około 1,5-2 h dopływamy do Tallina. Na każdym pokładzie/piętrze słychać głośny komunikat:
- prosimy pasażerów od pojazdów do udania się do swoich samochodów ...
Udajemy się więc w drogę powrotną na dolny pokład. Tutaj zaskoczenie, schody zakratowane, czynna jedynie winda, która przeżywa aktualnie oblężenie. Po odczekaniu swojego, uwalniamy z pasów nasz motocykl, zmierzamy do wyjazdu na ląd a tu wita nas potworna ulewa. Tak właśnie wita nas stolica Estonii. Dla przypomnienia 0:18-0:20 trailera z naszego filmu, więcej w dłuższej relacji filmowej >>>
Po nabrzeżu portowym przemieszczamy się ogromnie rozgoryczeni prześladującym nas deszczem. Ulewa z ogromnymi kroplami deszczu przeplatana z gradem sprawia, że miejscami widać asfaltowe potoki. Ulewa jest na tyle poważna, że bez konsultacji decydujemy się na dalszą jazdę aby jak najszybciej zgubić deszcz. Estonię zwiedzaliśmy dość dokładnie w 2012 roku, więc mała dla nas strata w pominięciu dodatkowych miejsc, które chcieliśmy zobaczyć. Dla zainteresowanych odrobina Estonii z 2012 roku >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=4566.msg4667#msg4667
Jadąc w ulewnym deszczu przez całą Estonię chroniliśmy aparat i inny sprzęt przed wodą. Mamy jedynie ujęcia filmowe, o czym było więcej nieco wyżej. Podczas poprzedniego pobytu w tym kraju również towarzyszył nam deszcz ale z mniejszym natężeniem. Wówczas ten kraj zwiedzaliśmy lepiej przygotowani do warunków pogodowych i jeździliśmy w topornych ale skutecznych przeciwdeszczach.
Wyjechaliśmy poza rogatki portu. Na ulicach Tallina niemal powódź. Jazda motocyklem staje się niebezpieczna. Kompletnie już przemoczeni zatrzymujemy się aby założyć przynajmniej membrany (goretex :-( - wytrzymuje jedynie do 2h jazdy w ulewnym deszczu).
Jazda-deszcz, jazda-deszcz, jazda-deszcz, dobrze, że wieczór bliski. Po oddaleniu się od Tallina robimy szybkie zakupy w markecie i bunkrujemy się w małym hoteliku/pensjonacie.
Schniemy !!!
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4340.jpg)
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4341.jpg)
Po okresowej prohibicji (niemal 9 dni) delektujemy się estońskim piwem. Smakuje wyśmienicie.
Podsumowując dzisiejszy i poprzednie dni, co nam rzuciło się na oczy, tzw. okres wegetacyjny roślin, który wyraźnie uwidacznia się między krajami skandynawskimi a bałtyckimi. Dla przykładu, w Finlandii rzepak dopiero zaczynał kwitnąć, natomiast w Estonii kończy. U nas, tzn. w PL prawdopodobnie brak już kwiatów lub jest już koszony. Taka jest różnica między krajami północy i południa. Podobnie sytuacja wyglądała, kiedy jechaliśmy na długi weekend majowy do Serbii >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/8865/majowy-weekend-balkanach/ , gdzie na Węgrzech rzepak kwitł już na dobre a u nas w PL dopiero zaczynał myśleć o kwitnięciu.
To takie krótkie spostrzeżenia przy smakowitym browarze.
Dobranoc :-)
Cdn.