RADIATOR - turystyka motocyklowa

Turystyka motocyklowa => Turystyka zagraniczna => Wątek zaczęty przez: Glazio w Czerwca 25, 2016, 10:43:45 pm

Tytuł: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Czerwca 25, 2016, 10:43:45 pm
Wyruszyliśmy wczoraj tj. 24.06.2016 o godz 20:00. Wyjazd przeciągaliśmy ze względu na panujący upał. Dziś chcieliśmy pozostać w PL ze względu na mecz ME Pol-Sui. Zdążyliśmy pokonać ponad 1000 km. Wygrany mecz PL oglądaliśmy w Wolinie i tutaj dzisiaj nocujemy. Mamy już na fotce wioskę wikingów. Dziś dni Wolina. Pozdro
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Jaco w Czerwca 26, 2016, 02:24:11 am
Tytuł posta uchylił rąbka tajemnicy dla niewtajemniczonych 😉
Szerokiej drogi i nie zabalujcie za bardzo na tych dniach Wolina! 
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Rojek w Czerwca 26, 2016, 02:25:32 am
Bedą widoki :)
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: sothis w Czerwca 27, 2016, 10:15:22 am
Na pewno nie pożałujecie kierunku :)
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Czerwca 27, 2016, 05:19:49 pm
Wczoraj dostałem smsa od Głazia o treści:
Cytuj
Pozdrowienia z Danii... Jesteśmy pod wrażeniem pierwszego zwiedzanego miasta. Rewelacja. Do tego jakiś Australijczyk zapraszał mnie natrętnie na popijawę. Z wczorajszego upału, dziś zrobiło się chłodno. W Danii jakby przeciąg. Masakrycznie wieje. Inny klimat, inna zabudowa. Zaczyna się ciekawie. Dziś w Wolinie, teraz w Danii. Śpimy na parkingu. Już widać zaczątek białych nocy. Jutro objeżdżamy półwysep Jutlandzki i wjeżdżamy na wyspy. Pozdrów wszystkich w domu i ekipę.

Tak więc pozdrawiam ekipę :) A Głazie brną dalej.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: arturlubaczow w Czerwca 27, 2016, 06:35:48 pm
Piękne klimaty tylko pozazdrościć  :D
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Czerwca 28, 2016, 05:41:28 pm
Wczoraj dostałem kolejnego smsa.

Cytuj
My drugi dzień w deszczu. Dziś załapał nas zlewa. Przemoczeni ale damy radę. Najgorsze jest to, że z ponad 30 stopniowego upału wjechaliśmy w prawdziwy chłód. 15 w najcieplejszym momencie dnia, do tego silny wiatr i deszcz. Rozgrzewamy się gorącą herbatą. ... Tu całą noc jest jasno - taki półmrok ale widno. Dalej na północ to już białe noce.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Jaco w Czerwca 28, 2016, 07:35:28 pm
Ze  skrajności w skrajność.....  z patelni do piekła.... do kraju wikingów.... 😉 powodzenia i czekamy na dalszy rozwój sytuacji.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Czerwca 29, 2016, 07:01:31 am
NO i wczoraj dostałem kolejnego smsa o treści:

Cytuj
Pozdrowienia gdzieś z krzaków pod Kopenhagą. W butach ciągle mokro. Dziś mniej deszczu więc trochę podeschliśmy. W końcu przewaga słońca nad deszczem. Jutro wjeżdżamy do Szwecji. Pojutrze wieczorem planujemy być w Norwegii ... . Zjechaliśmy nieco na południe więc mamy mały półmrok. Pozdro.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 01, 2016, 12:41:23 pm
za nami prawie 3000km. Ostatnie cztery dni w ciągłym deszczu. Temperatura nieco powyżej 10 stopni ale ponizej 20. Przemoczeni ciaglym deszczem od Danii zakotwoczylismy w Norwegii pod Oslo. Wczoraj do poludnia chcielismy przeczeksc deszcz w namiocie. Pogoda wygrala wiec jechalismy dalej w deszczu. Ostatnie 2 godziny w lekkim sloncu, nieco przeschlismy. Tak na prawde dzisiaj sie suszymy w chacie u mojego przyjaciela. PatrzC. Na prognozy musimy zakupic komplet workow, ktory bedzie spelnial role przeciwdeszczu. Membrana z goretexu przemaka. Nie sierzcie w bajki sprzedawcow. Przemaka w kurtce, spodniach i butach a zimny deszcz w niskiej temperaturze daje sie mocno we znaki.

Dzisiaj leje Le przeczekammy w naszym wigwamie.

Tak na marginesie - wczoraj zdazylismy na mecz. Prawie sie udalo przejsc dalej.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Borek w Lipca 01, 2016, 01:04:30 pm
Troche zmarzniecie troszke zmokniecie ale co to dla Was ;) po powrocie moze cos na rozgrzanie ?? ;)
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 01, 2016, 02:07:04 pm
Po powrocie rozgrzewka jak najbardziej wskazana. Dzisiaj 15 stopni i leje. Jutro 11 a pojutrze 13. Wracać czy jechac dalej ?
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Borek w Lipca 01, 2016, 03:08:55 pm
Zyje sie raz. Jechac. Jak wrocicie zadbam abym mial Was czym rozgrzac.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 01, 2016, 04:33:15 pm
 :)
Bedzie co rozgrzewac. 6 piw w puszce 80 zl. Detox gwarantowany. Duzy plus, przy tych temperaturach nie mamy takiego parcia na alkohol.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Jaco w Lipca 01, 2016, 06:31:47 pm
Może to złe dobrego początki,  czego wam życzę!  Trzymajcie się mimo wszystko ciepło i sucho 😉
A co do powrotu.....  to raczej nie w waszym stylu!  😉 Powodzenia.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: arturlubaczow w Lipca 01, 2016, 08:57:30 pm
Już widzę jak Głazio zawraca  ;)
Miłej zabawy
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Lipca 04, 2016, 07:06:57 pm
Pewnie duża część z Was już widziała to zdjęcie na FB, ale na prośbę Głazia dodaję je również tutaj :)
(https://lh3.googleusercontent.com/-l06qj9Gur40/V3qV7DPOduI/AAAAAAAAEgE/Xti-DLvwaiYRE1nsEdCIBEz90k1EpeY_ACCo/s912/radiator-turystyka-oslo.jpg)

Wczoraj dostałem też od niego dwie wiadomości:
Cytuj
Dziś wyruszyliśmy z urodzin od Piotrka. Nocujemy, a raczej dniujemy, koło Lysebotn - pierwsza z norweskich dróg opisanych na stronie Radiatora. Tu udamy się na pobliski kamień i zaczynamy przygodę w Norwegii. Jechaliśmy dzisiaj uroczymi drogami. Jak się później okazało, otwartymi od maja do października. Właśnie przyszły do nas owce. Jedna z młodych ssała mi palca jakby cycka swojej mamy. Wygląda na to, że będą z nami nocować. Pozdro

Końcówka pierwszego smsa... hmm... już słyszę te głosy na sali podczas prezentacji... ;)

Druga wiadomość brzmi:
Cytuj
Zapomniałem jeszcze dodać. Dziś mieliśmy temperaturę poniżej 10 stopni, na wysokości około 1000 m.n.p.m. teraz nie jest cieplej. Jutro gonimy dalej. Trochę z buta trochę na moto.

I to by było na tyle z ostatnich wieści jakie mam :)

Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Jaco w Lipca 04, 2016, 10:24:35 pm
Dobrze mówisz z tymi owcami - nasuwają się dziwne skojarzenia. Żeby po powrocie Głazio Wiórkowi jakieś skóry owczej nie kupował jak mu się spodoba nocleg w takim towarzystwie.  Hehehe przepraszam ale nie mogłem się powstrzymać heheheh  ;D
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Lipca 04, 2016, 11:19:36 pm
JA jak przeczytałem tego smsa to się uśmiałem, właśnie z powodu podobnych skojarzeń :) No ale cóż... zobaczymy co będzie w filmie podsumowującym wyprawę ;)
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Lipca 05, 2016, 07:27:42 pm
Kolejna wiadomość od Głaziów :) Tym razem opatrzona zdjęciem!
(https://lh3.googleusercontent.com/-OBc1oLAiEsg/V3vtb15PTJI/AAAAAAAAEgc/ANQy-cAHstMHXJOb12P5Wxml19wdwpuoACCo/s512/IMG_20160704_142213.jpg)

Cytuj
Kerjag zdobyty. 1h 35min. W ubraniu motocyklowym. Kiedy stały Głazy na głazie była chmura. Chwilę później bez chmury. Po minucie dalej chmura. Wracamy i pozdrawiamy. Radiator chciał skoczyć w dół ale głaz go powstrzymał. Pozdro.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: arturlubaczow w Lipca 06, 2016, 09:38:19 am
Dla mnie bomba. Pozdrawiam :)
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 09, 2016, 08:58:48 pm
Jeszcze wczoraj mielismy ponad 1600 km do miejsca zwanego Nordkapp. Dzis jestesmy u celu. Wczorajsze atrakce z trasy, to zaskakujaco sloneczny poranek, pozniej deszcz. Po raz pierwszy ubieramy na siebie worki na smieci. Dzieki temy jest nie o cieplej podczas jazdy a na pewno sucho w pewnych miejscach. Pod wieczor wyszlo slonce i pojawiily sie renifery. Oprocz nich krajobraz byl monotonny - lasy, rzeki, jeziora.
Dzis od rana pochmurno. Po godzinie jazdy znowu deszcz. Ponownie przywdziewamy worki i jedziemy w nich do Nordkapp. Tutaj tez robimy sobie pamiatkowe zdecie w workach a w sumie jeden Grek, ktory przyjechal tu z cala ekipa na nowych Afrach.
Po drodze mielismy dodatkowe atrakcje z reniferami. Juz nie z palcami (z kozami ssacymi palce mialem na mysli te 10 ktore posiadam na dloni-podteksty dodaja odrobiny humoru).
Dzis walczymy z myslami czy warto tu pozostac z nadzieja ze sie przejasni. W sumie jasno jest cala noc a aktualnie jestesmy w miejscu gdzie slonce w tej chwili nie zachodzii za choryzont cala dobe.

Na pewno powrot zaczynamy jutro. Moze bez deszczu?

Nadal nie wiem jak umies ic zdjecie z telefonu wiec wrzucilem dzisiejszy widok na fb.
Nie bede pisal co powiedziala Tamara po dotarciu na miejsce jadac przez deszcze ponizej 10 stopni, dzis ponizej 4 a w ostatnim tunelu kawalek atrakcji z lodem. O tym opowie po powrocie.

Jutro w Finlandii ...?

Chyba rozgryzlem pomniejszanie wynajdowanie i dodawanie pomniejszonych fot z telefonu na forum. Efekt poniżej.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Jaco w Lipca 09, 2016, 10:46:13 pm
Głaziu nie ma pomysłu jak przesłać zdjęcia z telefonu więc umieszcza na fejsie oto one:

(https://z-1-scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/13606781_1053861064692489_3858904722354034339_n.jpg?oh=53cc66da76f9c695cdd38dd00eb83d15&oe=57EFE8B5)

(https://z-1-scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/13615348_1053861151359147_9041111334464974693_n.jpg?oh=637dabe863528c0f2eefa35f83507f14&oe=58336300)

(https://z-1-scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/13599888_1053824808029448_8050428753959906781_n.jpg?oh=3750f1e73201bb779505daac660ebabb&oe=58364D24)

(https://z-1-scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/13599888_1053824891362773_4567155504026689944_n.jpg?oh=56db5d3d85d0282f5282db1f9b6edbc6&oe=58307FCA)

(https://z-1-scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/13612220_1053824951362767_4350118470493975094_n.jpg?oh=8269bc6b2e2d7b149425b7f8a3d9f418&oe=5833DFF8)

Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Lipca 10, 2016, 09:52:26 am
Jacek uprzedził mnie w zamieszczeniu zdjęć :)
Nie mają lekko - niskie temperatury, deszcz. Pogoda nie jest dla nich łaskawa, ale dają radę i jadą dalej. Chyba pomału ruszają w drogę powrotną  :)
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Piotrek w Lipca 10, 2016, 01:24:10 pm
Domyślam się, że Wiórek przeszczęśliwy - poprzednia wyprawa "patelnia", a ta ....
Tylko granicę Polski przekroczą w drodze powrotnej, a kufry wypełnione będą browarem, bo za 80 zł 6 puszek, to sam zostałbym abstynentem. No chyba, że tam finlandia lub inne mocne trunki tanie ;)
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Wiatr w Polu w Lipca 10, 2016, 07:58:32 pm
Wracajcie. Tutaj cieplej. Szału nie ma, ale chwilami nawet w T-shircie można poganiać :)
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Lipca 11, 2016, 04:02:58 pm
Dzisiaj dostałem telefon od Głazia, tuż przed wejściem na antenę, że za chwilę będą na żywo w kamerze u św. Mikołaja w Rovaniemi. Niestety było zbyt mało czasu żebym mógł to obejrzeć i ewentualnie uwiecznić, ponieważ w pracy miałem awarię i walka się przeciągała. Jak skończyłem to Głaziów już nie było na wizji :)
Swoją drogą dzisiaj w Rovaniemi chyba mieli słońce :D
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Piotrek w Lipca 12, 2016, 04:50:47 pm
Głazia mi nie szkoda - niech moknie!!!! Ma Swojego Crossika więc do błotka się przyzwyczajał i do mokra :)
Wiórka szkoda. A te ciuchy przeszły poważny test i widać, że są do d.... :) Szkoda kasy - lepiej worki bo tańsze ;)
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 12, 2016, 09:22:13 pm
Swiety Mikolaj sprawil nam niezla niespodzianke. Bylo slonce, ciepelko, ba to byl juz upal, cale 20 stopni na plusie. Skoro zahartowallismy sie w niskich temp. do tego w deszczu, to jak nie wziac kapieli w jeziorze poza kolem podbiegunowym polnocnym. Kapiel byla czadowa w wodzie koloru herbacianego.
Brudni do Mikolaja?
Nie ma takiej opcji. Czysci, usmiechnieci pojawilismy sie u jego drzwi. Nagranie i zdjecia beda ale niestety nie z naszego sprzetu.
To n pewno sprawka Mikolaja, piekna sloneczna pogoda. Wytrzymalo caly dzien. Widzac kolejna. Ciemna chmure zatrzymalismy sie na nocleg nad jeziorem. Rewelacja. Za to komary ... powtorka z rozrywki z 2012 roku jak w Rosji ... Siedem morz ?
Tak czy inaczej, tego sie spodziewalismy ale nie wiedzielismy, ze tak pozno.
W nocy ulewa, nad ranem nie przestaje. Przeciagamy pobyt w namiocie na maksa. Dluzej nie ma sensu. Ruszamy w droge, znow w deszczu. W aloncu dojechalismy doo Helsinek, prom a w Tallinie wita nas zlewa. Nie przygotowani, przyjmujemy kolejna dawke zyciodajnego plynu.
Patrzymy na ceny ... jakies normalne. Zakupy i jedziemy na suszenie do pensjonatu. Piwo ... juz zapomnialem jak smakuje. Rewelacja. Do domu ok 1200 km. Nie spieszymy sie ... moze Mazury?
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 14, 2016, 10:05:00 pm
Z powodu deszczu odpuscilismy kolejne rodzynki po drodze. Juz w Polsce, tu rowniez przywital nas deszcz. Jutrzejsza pogoda zadecyduje co robimy dalej. W deszczu-wracamy na chate. W znosnej pogodzie posiedzimy na Mazurach.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 15, 2016, 09:37:14 am
Dzisiaj mamy juz odpowiedź. Tutaj pada. W deszczu nie mamy humoru do zwiedzania. Jeziora? Mozemy wykąpać się w rzece, byle w sloncu. Ogladamy prognozy pogody i stwierdzamy, ze dzisiaj ruszamy do krainy słońca. Meldujemy się na chacie. Do pokonania niecałe 600 km.
Weekend w Lubaczowie.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 15, 2016, 08:05:41 pm
Wróciliśmy.
Na podwórku zameldowaliśmy się o 19:02.
Właśnie ściągnąłem nagranie i zdjęcia z pobytu u Santa Claus czyli Świętego Mikołaja w Finlandii. Taką mamy pamiatkę.

Za detoks, który przeżyliśmy w Danii, Norwegii, Szwecji i Finlandii zafundowaliśmy sobie na Litwie za zaoszczędzoną gotówkę %. Właśnie udajemy się na degustację :D

Na relację i podsumowanie przyjdzie jeszcze czas. Jedno jest pewne, przejechaliśmy ponad 10 000 km o ile się nie mylę w 21 dni.
Policzę jeszcze dni bez deszczu. Dzisiaj również był.

Wróciliśmy do krainy słońca. Grillujemy i napawamy się upalnym wieczorem 18 stopni na plusie !
:D :D :D
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 17, 2016, 12:58:39 pm
To tylko zajawka zdjęć wykonywanych aparatem podczas pogodnych momentów naszej trasy lub lekkiego deszczu.
Na początek bez opisu i komentarza. Wybrane foty z różnych miejsc na trasie.

DANIA

(https://lh3.googleusercontent.com/-AomPj4XC2U8/V4tEEKhSPPI/AAAAAAAAIoI/ClaCuldn7cwtjQSj5Oazm4vzjRxEgBVmwCCo/s640/IMG_3323.JPG)

Latarnia na najwyższej wydmie nadmorskiej Danii z pozostawionym śladem RADIATORA ;-)

(https://lh3.googleusercontent.com/-2eF6FDv9vN8/V4tEE9DMlEI/AAAAAAAAIoI/QnNdHQo-qhoHZeGGu4hbW0AEZDz4N9CtACCo/s512/IMG_3336.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-W9Qmg5Al52g/V4tEGcNFxOI/AAAAAAAAIoI/LDh9LaYXz-EyVCCKrDLLD4-Yz6ZLgoOQgCCo/s512/IMG_3449.JPG)
U Christiana ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-wmG5RBBijrw/V4tEHjjim6I/AAAAAAAAIoI/08wBEklalXAClhOkPOyD4A63dNKmNA3gQCCo/s640/IMG_3468.JPG)
Śladem wikingów

(https://lh3.googleusercontent.com/-5BS8nCcMBqw/V4tEIe3iBkI/AAAAAAAAIoI/RPgE0cC3LZ4ucb_-qC1p2HF-hsDQfQU3gCCo/s640/IMG_3469.JPG)
Chata wikingów ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-zM62IjFwONM/V4tEIynF2oI/AAAAAAAAIoI/Trvy4zrpew8QYjMxrKajuw3t6IiT6VwGgCCo/s640/IMG_3528.JPG)
Z odwiedzinami u najsłynniejszej syrenki. W Polsce oczywiście ta warszawska :-)

(https://lh3.googleusercontent.com/-aCyTwuz_YZY/V4tEJqXQ18I/AAAAAAAAIoQ/kYUjGW0iPp0CY7EMVV0yXN3iPyz4LKiswCCo/s640/IMG_3531.JPG)
Najbliższe otoczenie syrenki ...

SZWECJA

(https://lh3.googleusercontent.com/-SqNoqRjP8wU/V4tEKk8sItI/AAAAAAAAIoQ/Grl-_VnHwggK8ORdCgh8mzQh4bYkQJAkwCCo/s640/IMG_3564.JPG)
Bardzo stare malowidła na skale ... więcej w późniejszym opisie :-)

(https://lh3.googleusercontent.com/-AxjBINu_ct0/V4tEMYcAghI/AAAAAAAAIoQ/j9c8_WBWPPAJvqzlaa6oAlxIHJk-kEX-wCCo/s640/IMG_3605.JPG)
Wciąga, przyciąga czy jak mawiają Czesi "Pozor, pozor, bede tryskał"...

(https://lh3.googleusercontent.com/-oHDBuwTtoI8/V4tELKghmdI/AAAAAAAAIoQ/RVMhAdvkiMMZUS8z7cBd67jHkcdg9Iy6wCCo/s640/IMG_3585.JPG)
W chacie z epoki ...

NORWEGIA

(https://lh3.googleusercontent.com/-b94vIFNlEeE/V4tEM5Sz17I/AAAAAAAAIoQ/ZUGeu5hb6HYxLUhC3v4KyE_NiMgRhjBEQCCo/s640/IMG_3639.JPG)
W kolejce do ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-iwcfpvQ-LNQ/V4tENFQjHHI/AAAAAAAAIoQ/xOPJh3ge6gA4vGQPAbEMTLGOhXJCFyCYQCCo/s640/IMG_3663.JPG)
Bardzo droga opera symbolizująca ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-xexxn7PhEXw/V4tENy0pFyI/AAAAAAAAIoQ/17M4qG-K08sjgB_koJYnjq1WWh2v2OLXgCCo/s640/IMG_3678.JPG)
Z wizytą u króla ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-VTrKycTcWj4/V4tEPH-B_OI/AAAAAAAAIoQ/NrbXA05N2us0wRPwEeTl0YAm2A3phmZzQCCo/s640/IMG_3708.JPG)
Po przegranej naszych z Portugalią Euro wciąż trwa ... na tapecie ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-FH3dFiqQh0M/V4tEO9vNDHI/AAAAAAAAIoQ/FsLr5VbL_5UZS1-Rz6bMIDyCfTJ88synwCCo/s640/IMG_3719.JPG)
Urodziny mojego przyjaciela ... to główny powód tegorocznego kierunku podróży.

(https://lh3.googleusercontent.com/-6FKdslanPms/V4tEPt4z1mI/AAAAAAAAIoQ/iJ_GuqLCNOoDxejcvvCWY21XDeW0YHtqwCCo/s640/IMG_3752.JPG)
Jeden z wielu drewnianych kościołów ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-QCLXIZL5fbw/V4tEQ4YZR3I/AAAAAAAAIoQ/zrh8SzO6W94ZCv3BIwL5Nd6CwrItY5BOACCo/s640/IMG_3754.JPG)
Pierwsze fiordy ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-shuSk-F6jFg/V4tERc2Y_cI/AAAAAAAAIoQ/ZG0kyk0U9IAJpwTufhya96vgWqmZofc1QCCo/s640/IMG_3773.JPG)
Tak wygląda dno rzeki :-)

(https://lh3.googleusercontent.com/-61oB4zJls5s/V4tER8XZSXI/AAAAAAAAIoQ/cxIOvMpG4687d7XNnx7w982_rv41hm3ywCCo/s640/IMG_3809.JPG)
Jeden z wielu klimatycznych noclegów.

(https://lh3.googleusercontent.com/-8m3skqco6Is/V4tESQzi31I/AAAAAAAAIoQ/nNXm19FFNa8_Ghdhm3EnqmbhB1me-jsAQCCo/s640/IMG_3817.JPG)
Temperatura wokół oscylowała ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-OIaj3Sofjao/V4tETF4FOiI/AAAAAAAAIoQ/Y_emK2SYPHAcUBBmAEgL_YYH_l2aRRTFQCCo/s640/IMG_3827.JPG)
W drodze na Kjerag

(https://lh3.googleusercontent.com/-6TxINDAe6qA/V4tEUIpE8EI/AAAAAAAAIoQ/C2SRYBMWgTgRLK-jC4KlBhShvsRZT49dQCCo/s640/IMG_3870.JPG)
Oto i on w chwilowej odsłonie chmur ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-7nRIMN_5Xg8/V4tEUXDXOFI/AAAAAAAAIoc/NvOwZ9FJ3uI1OjV4R5XYEl9zb08Y8rL4ACCo/s640/IMG_3883.JPG)
Jeden z tysiąca wodospadów ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-xcDTjTkS4jI/V4tEU3_GHwI/AAAAAAAAIoc/uFxkvvfOnxIj7onDtCcrCgoir7N2uEkPQCCo/s640/IMG_3939.JPG)
... fiordów ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-SR7oLMliG7M/V4tEVBwYRpI/AAAAAAAAIoc/tJarFyt9wyEU0GqpmVU44QobEkcN3wGlACCo/s640/IMG_3948.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-lT-BO3-lTps/V4tEVtOl1eI/AAAAAAAAIoc/vY_EUfFEDGUcOK5H5yYma21p59-h8gNPACCo/s640/IMG_3964.JPG)
O temperaturze napiszemy, nie możemy tego pominąć :-)

(https://lh3.googleusercontent.com/-WbZQz-jDnNM/V4tEWM0AETI/AAAAAAAAIoc/uR8alQ85c9k7JezmrliHvGN0nnyVSm1cACCo/s640/IMG_3977.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-CcGCdoeP3xs/V4tEXk8Mb3I/AAAAAAAAIoc/yuH0sPIkKvEKM7rEiTB1fgKq8hh5KneZQCCo/s512/IMG_4019.JPG)
O noclegach też powiemy ... tutaj pod ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-s_qkvPsfKQQ/V4tEYELqERI/AAAAAAAAIoc/3dTUJhMtrKEK006vJWQfWpa897EPYi77ACCo/s640/IMG_4028.JPG)
Ciekawe budowle ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-3gl-fO91oeQ/V4tEYn1RHmI/AAAAAAAAIoc/rpxJOfc0JzAwvQ40RhOmo1PcOgMfjJMCACCo/s640/IMG_4039.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-f8kYS_IKbQY/V4tEY6eaEUI/AAAAAAAAIoc/gujznQFtTTcgz3Q7NeyCNL9HtqQONg0CACCo/s640/IMG_4059.JPG)
Ciekawe miejsca ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-g1yEic2uzkM/V4tEZlkoMhI/AAAAAAAAIoc/4p9x4uSoZg0D6XkDMpIM8iK4YmO17ArYwCCo/s640/IMG_4076.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-5iYE-JSCP2c/V4tEbRFjUEI/AAAAAAAAIoc/ZuEUG-ceIQ0msyOjLdCuEq1PWI-XXIUWACCo/s640/IMG_4131.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-s2puA7EyYUY/V4tEaZIk10I/AAAAAAAAIoc/KFGjS7n5Nl8suGil1xq7jrAAFJUGNEMfgCCo/s640/IMG_4113.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-SOaxpOf6L1s/V4tEbBMGk2I/AAAAAAAAIoc/t7rsXeWBJPc83CWOMkFknLsY8VWQnEYkwCCo/s512/IMG_4117.JPG)
Popularni w kraju ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-zmq5QZQut5o/V4tEcADCViI/AAAAAAAAIoc/LaWN0DUK46gmHtg62ediKZRF12yDsjL3ACCo/s640/IMG_4145.JPG)
Co jedliśmy, piliśmy ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-AZuuJyzTm-I/V4tEcpkes3I/AAAAAAAAIoc/fmel0NCCsH8T93vkgUqoL1fRPSZlPZlagCCo/s512/IMG_4175.JPG)
Najdalej w Europie ...

FINLANDIA

(https://lh3.googleusercontent.com/-mSFRnQfXd20/V4tEdhOHdpI/AAAAAAAAIoc/Cjk7HuyMxpg_ChRYjoi-GoIYlSsn1q5fQCCo/s640/IMG_4190.JPG)
U Marty ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-m1OBd_t5smQ/V4tEecik8cI/AAAAAAAAIoc/fjixwzPuZfAJQeYfPSVxi13-bSlQorKWgCCo/s640/IMG_4195.JPG)
Nasze maksimum ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-HWUOJk-KcHw/V4tEfRuDgtI/AAAAAAAAIoc/6gk6BE5oB74CYuus0RqLtwCK_qZalBINwCCo/s640/IMG_4208.JPG)
Polski biegun zimna ... ?

(https://lh3.googleusercontent.com/-8W3GEvg-3HI/V4tEfscJvgI/AAAAAAAAIoc/IWjcrZaS6FgZ8hVUusBQJJvW-xXOyLOLACCo/s640/IMG_4215.JPG)
Białe noce ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-1Gx3GbJeHLw/V4tEgQw4tLI/AAAAAAAAIoc/D0RMHD675BIiM3AQB-tMWvu_7YcHXqJPACCo/s640/IMG_4266.JPG)
Uuuuuu ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-XRpv9_OKH6I/V4tEhfpbE3I/AAAAAAAAIoc/Fxn3yiOAnAQzUBe0M3IiALVALSKxB5qVQCCo/s640/IMG_4302.JPG)
Koszty noclegów ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-khqpS7Eya3E/V4tEh8haJ6I/AAAAAAAAIoc/PDAJ741AD_QkRjVvvnzbrt6pNXSA8yYxQCCo/s640/IMG_4325.JPG)
Zatoka Fińska ...

ŁOTWA - kraje bałtyckie (zwiedzaliśmy dokładniej w ...) >>> (http://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=4566.msg4667#msg4667)

Wspomnienie z 2012 roku ...

[ Invalid YouTube link ]

(https://lh3.googleusercontent.com/-iwTCXEhbqBg/V4tEin69EII/AAAAAAAAIoc/A2s8QShb1K4aqaVRtpySS00AtaBHA3dAwCCo/s640/IMG_4344.JPG)
Lektura na plaży ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-Nc1jsIMLxno/V4tEjceOimI/AAAAAAAAIoc/ZP9XWMtdOxowyGkM007_j8T1M9YAlJFCQCCo/s640/IMG_4377.JPG)
Jedno z miast ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-yYEirQM_I_M/V4tEjnHNkPI/AAAAAAAAIoc/eebagj_3AJ40X5Jz51T7U2v-3EkklOAPACCo/s640/IMG_4411.JPG)
Potrawy ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-tAAP9UDoRoA/V4tEkPtZw8I/AAAAAAAAIoc/Gq84ytwQMb0sUQ8X1IdNRWJ76nPIhBOewCCo/s640/IMG_4472.JPG)
Kto ... ? RADIATORY :-)

(https://lh3.googleusercontent.com/-BAzrggKEGKk/V4tEk22UldI/AAAAAAAAIoc/iOGoff3zbl89xbtWG0C4rSY0wlM30FcvQCCo/s640/IMG_4488.JPG)
Przecieramy oczy ze zdumienia ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-kW2Tg6mQXpc/V4tElxuNuxI/AAAAAAAAIoc/IGi56Z0I4KQkZyjbfe1bb0aKqRO9U8VnQCCo/s640/IMG_4492.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-ghCxEOiWhFc/V4tEm3y6qzI/AAAAAAAAIoc/LAoaJCZMesMapfSD8Z6aeWiXG3Q2QngYACCo/s512/IMG_4506.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-14BPPlPjfx8/V4tEnsvHYYI/AAAAAAAAIoc/c-JgoihIRqoP57t3nOu1RF6yXED-L-9DACCo/s640/IMG_4508.JPG)
Zwierzęta i my ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-BjZ88-r4occ/V4tEoZDomhI/AAAAAAAAIoc/sC9dA-rGA4UtVbXEFTbIJIfpXH_8Rh9nACCo/s640/IMG_4559.JPG)
Odrobina bezdroży ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-8cqmqSHo1RQ/V4tFA6JyGvI/AAAAAAAAIok/HtQEgex0vAgmjgidRFmrl8qHXW2AYA-sgCCo/s640/IMG_3903.JPG)
Kiedy świeci słońce też PADA DESZCZ.

O deszczowej wyprawie, więcej WKRÓTCE !!!


Zaglądajcie :-)
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Wiatr w Polu w Lipca 17, 2016, 05:43:08 pm
Na jednym ze zdjęć widziałem Tamary cień. Czyli gdzieś kiedyś słońce nawet było :)
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 17, 2016, 07:38:00 pm
Na jednym ze zdjęć widziałem Tamary cień. Czyli gdzieś kiedyś słońce nawet było :)

Słońce bywało. Najczęściej w Danii. W Finlandii prezent od Santa Claus. O tym wszystkim w swoim czasie ;-)
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Sierpnia 01, 2016, 05:35:21 pm
Do krainy wikingów - 24.06.2016 - 15.07.2016 - relacja

Po wstępnej zajawce zdjęciowej, ogarnięciu paru zaległości wokół chaty, postanowiłem zacząć relację z wyprawy motocyklowej "Do krainy wikingów 2016".

Tegoroczny wyjazd podyktowany obietnicą daną dwa lata wcześniej, że przyjadę na czterdziestkę. Słowo się rzekło. Jedziemy na 40 urodziny mojego przyjaciela zwanego z czasów liceum "BB".

Wspominając ubiegłoroczny wyjazd Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015 (http://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=5873.msg7801#msg7801) tym razem poszliśmy w zupełne przeciwieństwo. Kierunek północ - tam też musi być cywilizacja :D

Skandynawia nęciła nas od dłuższego czasu ale zawsze zastanawialiśmy się czy to odpowiedni kierunek na naszą kieszeń ? Podsumowując ubiegłoroczny wyjazd trochę mieliśmy pietra $.
Co tam. Żyje się raz a z każdego wyjazdu wracamy bogatsi o nowe doświadczenia, znajomości a przede wszystkim przygody i niezapomniane klimaty.

Do krainy wikingów ...
Po powrocie z wyprawy, nazwę rzecz po imieniu - deszczowa wyprawa do Skandynawii.
Dlaczego ? O tym dowiedzą się najbardziej wytrwali ...


(https://lh3.googleusercontent.com/-aqHyO_fAKMY/V55LfkSWsvI/AAAAAAAAIwc/Lr1oYTQB37cDqzgz2CphLZkn99UmYETiACCo/s512/IMG_3190.jpg)

STARTUJEMY !

24.06.2016 - dzień 1 - piątek

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce.gif)

Wyjeżdżamy o godzinie 20:00. Stan startowy licznika 87 718 km. Spakowani wcześniej przeciągaliśmy wyjazd z domu ze względu na panujący upał. Tuż przed wyjazdem bierzemy odświeżający prysznic. Na darmo. Po założeniu ubrań motocyklowych od razu oblały nas poty. Mimo późnej pory wyjazdu, docieramy w okolice Wrocławia i nocujemy na jednej z przydrożnych stacji benzynowych.
Nawet przez myśl nam nie przeszło aby rozbijać namiot. Gdyby była choć mała chmurka lub grzmoty to na pewno pomyślelibyśmy o rozbiciu naszego wigwamu.

(https://lh3.googleusercontent.com/-7lCEkckYRpM/V55LfMD9E_I/AAAAAAAAIwc/w9lgn2hxMuAxWosYrTA1asIQF5jTEbVzwCCo/s640/IMG_3191.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-4P6gvejZXe8/V55LfaOYdiI/AAAAAAAAIwc/v5OXHJaWH10xRR64ECjEtgueffqsrf3NACCo/s640/IMG_3192.jpg)

25.06.2016 - dzień 2 - sobota

(https://lh3.googleusercontent.com/-MTIfzgdGcm0/V55bYeLVIxI/AAAAAAAAI1A/P-S-h3JJQPY-tQsy665AJlHLJG_EYp6lACCo/s120/00_slonce_deszcz.gif)

Już przed 6:00 upał daje się we znaki, mimo że nie spaliśmy w namiocie. Zwijamy się sprawnie rozmawiając o nocnych atrakcjach - okoliczne mrówki broniły swoje udeptane ścieżki skoro świt. Po 4-5 godzinach spania jesteśmy jakby po uderzeniu młotkiem w głowę.

(https://lh3.googleusercontent.com/-dd9nBNxQr0c/V55LgfilV3I/AAAAAAAAIwc/ikodL9zclKoX9Wjon33cxAbrvRibVbXYwCCo/s640/IMG_3193.jpg)

Szybkie śniadanie i w upale wyruszamy w dalszą drogę. Póki co odpuszczamy sobie Niemcy. Kierujemy się na północ rządni obejrzenia meczu reprezentacji Polski. Upał nie odpuszcza, momentami zmusza nas do przymusowego przystanku.

(https://lh3.googleusercontent.com/-b5GqjrQjU1A/V55LhcHnpVI/AAAAAAAAIwc/1x7rmB2XlOkqVSFFJwahqDrL55jW_WIhwCCo/s912/IMG_3194.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-C88KPMC1F1Q/V55Lh13s5-I/AAAAAAAAIwc/VPtaYZ_q2U47E2wvP-rbXplUqoRo0DNfgCCo/s512/IMG_3195.jpg)

Dojeżdżamy do Wolina około 14:30, gdzie zaczynamy swoją przygodę z WIKINGAMI. W pierwszej kolejności poszukujemy miejscówki umożliwiającej obejrzenie meczu. Udaje się to w pobliskiej pizzerii, w której nie odmawiamy sobie degustacji serwowanej potrawy.

(https://lh3.googleusercontent.com/-96Rr78abPpw/V55LiZnaT8I/AAAAAAAAIwc/XPzOFF5eDFw5-WGLnIgdjPpVXAu8l8vWwCCo/s800/IMG_3196.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-bOLjZpttZFI/V55LjI4GKkI/AAAAAAAAIwc/XtDtmVyuyrw-mvn6Fhnw3OXHG7cNr-dAQCCo/s640/IMG_3197.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-yK5WJax99Xc/V55LjI1aigI/AAAAAAAAIwc/HrKymyH46Y8pthmJ78IazYSs4FYWirFSwCCo/s512/IMG_3198.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-L3FIOsTCwR4/V55Ljv8qoZI/AAAAAAAAIwc/21Ilf_YXaCQpnVZ55ybUV9P2eRCMZ34pwCCo/s912/IMG_3199.jpg)

W przerwie mecz wqurzony na Milika udaję się na mały spacer aby uwiecznić na zdjęciach tutejszą wioskę wikingów (Wolin).

(https://lh3.googleusercontent.com/-HI-dHak_r7U/V55LlomDh5I/AAAAAAAAIwc/JGBR5bY1A6gGWpnIEEjuWA4_4vc8mgw6QCCo/s640/IMG_3200.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-v0rek3Gdj9g/V55LmEr__CI/AAAAAAAAIwc/YEcN3-j-sUwIhH1vpbOUDyIhxlcfvKw6ACCo/s640/IMG_3200a.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-KlEBK28w0Kc/V55LmECWMLI/AAAAAAAAIwc/hJSiBdoz8cIIDebdOvt4sPsDOcWHzBXZACCo/s640/IMG_3200c.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-6jYBszSemhQ/V55LmhhocJI/AAAAAAAAIwc/NGaoODykM5k4MnZKrG84mxLZ3hjEEtGvwCCo/s640/IMG_3200d.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-tyEzh_fAYVc/V55Lm039ZdI/AAAAAAAAIwc/mcN_C4koZRgJlPLTIztQ84rzYnZpriiBgCCo/s640/IMG_3200e.jpg)

Właśnie w niej odbywa się znana w całej Polsce impreza. Studiując kiedyś w Szczecinie zawsze chciałem pojechać na Festiwal Słowian i Wikingów. Niestety, nigdy nie było mi dane ponieważ stały termin to środek wakacji, które najczęściej spędzałem gdzieś daleko na południu. Dla zainteresowanych nadmienię, że ów festiwal odbywa się w najbliższy weekend 05-07.08.2016.

(https://lh3.googleusercontent.com/-dd1GOnYcVII/V55LlNYvTLI/AAAAAAAAIwc/ImBizrSyto8s8uozUIAPfcsaTiFysanswCCo/s512/IMG_3199a.jpg)

Festiwal - program >>> (http://www.gminawolin.pl/strona/70)

(https://lh3.googleusercontent.com/-FyTQbvUlnHk/V55LkR-wQoI/AAAAAAAAIwc/KA7VyITf-tojltCdMrGvmhms7twVkmbDwCCo/s512/IMG_3199b.jpg)
Jarmark - program >>> (http://www.gminawolin.pl/aktualnosci/pokaz/289_jarmark_wikinga)
Może ktoś się wybiera ?

(https://lh3.googleusercontent.com/-jWnEZMw3IuE/V55LnUKhROI/AAAAAAAAIwc/mpZQxQjgTiEpsMIF0J-sSa3_206p9mRswCCo/s640/IMG_3200f.jpg)

Zaczyna padać deszcz. Wracam na drugą połowę meczu. W panującym upale, deszczyk daje przyjemne orzeźwienie. W regulaminowym czasie gry POL  1 - 1 SUI - dogrywka. Ciągle pada. Po serii rzutów karnych wygrywamy POL 5-4 SUI. Czyli gramy dalej. Na wszelki wypadek w notatniku mam rozpiskę rozgrywek Mistrzostw Europy 2016.

Po meczu jesteśmy świadkami strażackiego wesela. Syreny, straż na sygnałach, węże krzyżujące strumień wody. Potrafią się bawić, niemal jak motocykliści ;-)
W międzyczasie dowiadujemy się, że trafiliśmy na Dni Wolina. Będzie zabawa, będzie się działo ... Rozglądaliśmy się za różnymi miejscówkami na nocleg. Ostatecznie decydujemy się na lokalizację nazwaną plażą, kempingiem.

(https://lh3.googleusercontent.com/-h02DasssTDk/V55LowePL6I/AAAAAAAAIwc/PKiwRsnvXAY5RDzJR0lJzDB-xhvPYTengCCo/s640/IMG_3200g.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-hw8GxXsxY_w/V55LpCCyyjI/AAAAAAAAIwc/V_5SidQba_slobMDh35Fi6Y7bXFiHuz9wCCo/s640/IMG_3200h.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-t5gNX8EYqEA/V55Lp-pg-TI/AAAAAAAAIwc/m3dBLD5dA38S6-W4xPeR1gDfpK9sL3hAQCCo/s512/IMG_3200i.jpg)
Co Wam przypomina wygląd Wikinga od tyłu ... ?

Plaża nie nadaje się do kąpieli (wiatry zepchnęły różne męty do brzegu) - zakaz kąpieli, molo pokrzywione z zakazem wchodzenia a kempingiem trudno to nazwać z powodu braku sanitariatów. Tak czy inaczej miejsce urokliwe z wykoszoną trawą, paleniskiem, wiatą, rzeźbami Wikingów i Słowian.

(https://lh3.googleusercontent.com/-tVdz_TZRdTc/V55LqybbfVI/AAAAAAAAIwc/MhQQvDM0EPsgy6lHosX8LySVjnlN9MTqwCCo/s640/IMG_3200j.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-CngvwjepZ4g/V55LrO2NTLI/AAAAAAAAIwc/nmZsX348Hh8hU5Qr-futzJH_2-H2dIfVgCCo/s800/IMG_3200k.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-8XC6zJjyIrg/V55LwdMF5oI/AAAAAAAAIwk/4-94cOT_X0wHvtpI1H8-jqpdDqUEg_BvgCCo/s640/IMG_3205.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-UTfW6k0Z9xs/V55LrsxcDII/AAAAAAAAIwc/QaPFg1WMyYUsgInuOgTj_ueA0cbYEG5cACCo/s640/IMG_3200m.jpg)
Efekt dzisiejszych upałów. Czy to ostatnie poty ?

Podjeżdża do nas Niemiec na rowerku jadący tak jak my dookoła Bałtyku lecz w przeciwnym kierunku. Pyta nas czy można tu przenocować. Kiedy oznajmiliśmy, że my nocujemy rozłożył również swój obóz. Miał podobną nadzieję jak my, że zażyje w tutejszym zalewie kąpieli. Po dojściu do wody, szybko zrezygnował. My wcześniej zaopatrzyliśmy się w wodę pod prysznic w pizzerii.

(https://lh3.googleusercontent.com/-OcC2uT0od-4/V55LvAvLKBI/AAAAAAAAIwk/nG0NnggpUWwWnuhEEk_dLr20NNj1mkLUACCo/s640/IMG_3201.jpg)
Nasz towarzysz Niemiec, na kempingu ... na poniższym zdjęciu w tle.
(https://lh3.googleusercontent.com/-A139NGuKfmE/V55Lv2BQVfI/AAAAAAAAIwk/is4ICDcCpk0wTZj625VkM46dgfbheJ9DQCCo/s640/IMG_3204.jpg)

Po zalegnięciu w namiocie naszło mnie na wspominki okolicznych atrakcji - Jezioro Turkusowe, Dziwna (jedno z ujść Odry do Bałtyku, nad którą nocujemy) oraz pobliskie Międzyzdroje. Jeździłem po tutejszej okolicy na moim pierwszym motocyklu - Honda CX 500.

(https://lh3.googleusercontent.com/-ZInYpeFzKmw/V55LuPxCDiI/AAAAAAAAIwk/idomjcVQhHQOtVr7F3jG4IkVJArbvid-ACCo/s720/IMG_3200r.jpg)
Jezioro Turkusowe - 1999 r.

(https://lh3.googleusercontent.com/-vPChp4J1XKM/V55Lu4v3H7I/AAAAAAAAIwk/ezxxaowiHngcxBxm95zg6iy4Z8JaF3pkACCo/s720/IMG_3200s.jpg)
Poczciwa Honda CX 500 - mój pierwszy sprzęt ;-)

(https://lh3.googleusercontent.com/-izlqgymE9e4/V55Lrw88-bI/AAAAAAAAIwk/1Pt8PfTOwIgBCuBpTWeKq2uGboVftCc5wCCo/s720/IMG_3200n.jpg)
Wolin z kompanem ze studiów - SATYM ;-) - 1999 r.

(https://lh3.googleusercontent.com/-lEXi2ozJuAQ/V55LsS2pbMI/AAAAAAAAIwk/hLaPUnk0RP4g_tWvQQo1pc7P2n5ozvXgACCo/s512/IMG_3200o.jpg)
Międzyzdroje kilkanaście lat temu ;-) - 1999 r.

(https://lh3.googleusercontent.com/-34LkeeXwRBQ/V55LtEylr8I/AAAAAAAAIwk/mdO6bNrG6HIo-VievE6DxfSxqhDokYt4gCCo/s720/IMG_3200p.jpg)
Dziki w Wolińskim Parku Narodowym - 1999 r.

(https://lh3.googleusercontent.com/-K4znJ-ry1o0/V55Lt94vw7I/AAAAAAAAIwk/VxIT8cD6xxwSbI8gVe0slgjRGWqvVrTcwCCo/s720/IMG_3200q.jpg)
Żubry w Wolińskim Parku Narodowym - 1999 r.

26.06.2016 - dzień 3 - niedziela

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce_deszcz.gif)

Rano wieje dość mocno i kropi deszcz. Nie spieszymy się. Staramy się przeczekać kapryśną pogodę. Ostatecznie zwijamy najważniejsze rzeczy i przenosimy się na śniadanie pod wiatę.

(https://lh3.googleusercontent.com/-F9DDSl8bkX4/V55Lw1c16zI/AAAAAAAAIwk/I7uPB_GcG6UEivGnY4OrCnXGOW2Rp2ulwCCo/s640/IMG_3206.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-CLE2BBSYcEA/V55LxhauqZI/AAAAAAAAIwk/A00ibjYcCkg6OgT-RPpeASg_0zqcfZGeACCo/s640/IMG_3207.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-1ge7zrWTOPA/V55LyJD7kuI/AAAAAAAAIwk/sExdHAJT7VooEnAZWtFd-ysLaS-yt16vQCCo/s512/IMG_3208.jpg)

Żegnamy się z niemieckim rowerzystą i ruszamy na prom do Świnoujścia. Po drodze zbaczamy na chwilę do Międzyzdrojów.
Nagle zastajemy zaskakująco długą kolejkę na prom. Przywilej motocyklistów omijających samochody jest taki, że na pokładzie znajduje się komplet pojazdów ale tradycyjnie dla "małego" motocykla zawsze znajdzie się mały zaułek. Małe skinięcie, wymowny gest dysponenta zajmującego się załadunkiem i od razu wiedzieliśmy o co chodzi. Szybko wjeżdżamy na pokład.

(https://lh3.googleusercontent.com/-ll0spOWOaPE/V55Ly-OYyDI/AAAAAAAAIwk/GH3hjgC2_i0fHrIHKFEbGb9Ra399_iClgCCo/s640/IMG_3209.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-ecmwVp4kHXY/V55LzeuFF_I/AAAAAAAAIwk/02DJ7cyXRls39Jrl4K5ZDZ04RmLFAutsQCCo/s640/IMG_3210.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-uogq3HnlhuM/V55LziKHpfI/AAAAAAAAIwk/9vL_Wagiri0iekdezS-EobS4XGZVXkXSgCCo/s800/IMG_3211.jpg)
To nasz pierwszy ale nie ostatni prom ...

Dalsza jazda to droga przez Niemcy. Kilkunastokilometrowy korek (prawdopodobnie powroty z weekendu). Jak daleko się ciągnął? Tego nie wiemy, ponieważ zjeżdżamy w inną zupełnie luźną drogę. Po jakimś czasie, nie wiedzieć czemu łapie nas senność. Po ciepłej zupie ucinamy sobie godzinną drzemkę na parkingowej ławce.

(https://lh3.googleusercontent.com/-pUpmaqvNZr8/V55L0HHSbII/AAAAAAAAIwk/8noECzSA41gFK6IqjNjXteyyvUT_sSOZgCCo/s640/IMG_3212.jpg)
Niemcy też kibicują swoim ...

Pierwsze spore mosty i za jakąś chwilę znajdujemy się na granicy niemiecko-duńskiej. Droga zwęża się do jednego pasa a na jej końcu czeka na nas pogranicznik/celnik. Sprawdza nasze dokumenty i upewnia się czy nie ma z nami jakiegoś uchodźcy.

Półwysep Jutladzki
Kierujemy się w stronę miasteczka Ribe, od którego planujemy rozpocząć zwiedzanie Danii.

(https://lh3.googleusercontent.com/-Ycq3UqEfMZQ/V55L0jyiAXI/AAAAAAAAIwk/Ef--_wkUU6gXg8fhNXwdvP_9_X_oABEtgCCo/s640/IMG_3213.jpg)

Od samego początku zaskakuje nas wygląd tutejszych osiedli mieszkaniowych wspaniale urządzonych, do tego co chwilę parkingi z toaletami, ławeczkami i informacją turystyczną. Minęliśmy kilka chat krytych strzechą i docieramy do Ribe.

(https://lh3.googleusercontent.com/-K0Arw1QOG1c/V55L1g7wSKI/AAAAAAAAIwk/1KyAzWjNJSEvuWYCIlQbPqSjy7NzKBSVQCCo/s640/IMG_3216.jpg)

To kto wybiera się na Festiwal Słowian i Wikingów do Wolina ?


Cdn...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Sierpnia 30, 2016, 08:20:24 pm
Już teraz zdradzam termin i miejsce kolejnej edycji VII Nasze Wyprawy Motocyklowe.
Szczegóły w filmie z podróży "Do krainy wikingów".
To tylko zajawka tego co będzie na miejscu.
Deszczowa wyprawa również ma swoje uroki.

Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 25, 2016, 07:20:01 pm
Cd. cz. 2

Ribe - urokliwe miasteczko uważane za najstarsze duńskie miasto, obok istniejącej Hedeby, największego nordyckiego miasta czasów wikingów. Jedno z najładniejszych miast Danii, w którym zachowało się najwięcej średniowiecznych budynków.
Miasto leży w południowo-zachodniej Jutlandii, 60 km od granicy z Niemcami nad rzeką Ribeå uchodzącej do Zatoki Fanø należącej do Morza Północnego.

Odkrycia archeologiczne wskazują na osadnictwo z epoki żelaza. W połowie lat 800-nych miasto otoczono fosą. Za czasów pogańskiego władcy Agantyra w 856 roku bito tu srebrne monety co dowodzi o zamożności osady. Miasto było ważnym ośrodkiem handlowym i stało się najważniejszym portem Danii.

Pierwsze wzmianki o mieście odnotowano ok. 860 roku, wtedy biskup Ansgar (św. Oskar - apostoł Skandynawii) dostał pozwolenie na budowę pierwszego kościoła w Danii, po czym rozpoczął budowę drewnianej świątyni. Miasto zyskiwało na znaczeniu a w roku 948 stało się siedzibą biskupa. Współczesny wygląd murowanej katedry w Ribe pochodzi z drugiej połowy lat 1100-nych. Prawdopodobnie w tym samym czasie został zbudowany zamek Riberhus, gdzie często przebywali pierwsi królowie duńscy.

W 1043 splądrowane przez Słowian połabskich, później wielokrotnie trawione przez pożary, wielka powódź w 1362 i epidemia dżumy w 1350 nie były w stanie zatrzymać rozwoju miasta. Na przekór wszystkim przeciwnościom losu Ribe zyskało przywileje królewskie, w którym organizowano wiele wydarzeń duńskich monarchów. Renomę miasta podniosła koronacja króla Krzysztofa III w 1443 roku w miejscowej katedrze.

Od ok. 1600 Ribe zaczęło tracić swoje znaczenie, co związane było ze zmianą szlaków handlowych i upadkiem znaczenia lokalnego portu. Epidemie, sztormy, powodzie, zamulenie portu, doszczętny pożar trawiący całe miasto oraz inwazje obcych wojsk na Danię podczas wojen w XVII w. doprowadziły do zupełnego upadku osady w latach 1657-1660. Po tych zdarzeniach Ribe utraciło pozycję rezydencji królewskiej na rzecz Koldyngi, a miejscowy zamek królewski powoli popadł w ruinę i został ostatecznie rozebrany w 1685. Od tego czasu miasto traciło na znaczeniu.

Ribe z kwadratowym rynkiem i odchodzącymi od niego uliczkami, z kościołem na środku rynku (w czasach świetności było ich 13 i 9 klasztorów katolickich), zachowało średniowieczny układ architektoniczny. Najstarsze zachowane domy zbudowane zostały po roku 1580. Wąskie uliczki z oryginalną nawierzchnią brukową, stare domy o konstrukcji szachulcowej, koło młyńskie na rzece, tworzą specyficzną atmosferę tego miasta.

Ribe zachowało średniowieczny wygląd a na ulicach, w restauracjach słyszy się ludzi rozmawiających w różnych językach.
 
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216a.jpg)

Zaparkowani na ulicy Damvej przy rzece Ribeå ruszamy w stronę zabytkowego centrum. Już na starcie zaskoczyła nas spora liczba łódek i kajaków na tak wąskim cieku będącym wąskim kanałem przy korycie rzeki. Wszystko zlokalizowane na zapleczu małych domków z ogrodami. Tuż za mostem stara zabudowa miasteczka z mozaiką kolorów. Piękne i czyste uliczki wyposażone w stare latarnie, które odpala latarnik wieczorową porą, zachęcając mieszkańców do spania.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216c.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216d.jpg)

Kiedy zachłysnęliśmy się pierwszymi urokami miasta, naszą uwagę  automatycznie przykuły nisko osadzone okna w budynkach mieszkalnych. Zupełny brak firanek, zasłon, rolet czy innych osłon dających odrobinę prywatności sprawiał, że wnętrza domów można było oglądać na przestrzał. Staraliśmy się zachować dyskretnie ale ciekawość wyposażenia wnętrz była silniejsza. Pretekst robionych zdjęć był dobrym momentem na dodatkowe spostrzeżenia. Co nas zaskoczyło ? Skromny, klimatyczny, często surowy wystrój gospodarstw domowych. Na parapetach nocne lampki, świece, zabytkowe butelki lub inne elementy zdobnicze.

Początkowo asfaltowa nawierzchnia szybko zmienia się w brukowaną włącznie z centralnym placem, w którego centrum zlokalizowana jest główna i jedna z najstarszych atrakcji miasta, Katedra Najświętszej Maryi Panny w Ribe (Ribe Domkirke - Vor Frue Kirke).

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216e.jpg)

To najlepiej zachowana romańska budowla sakralna na terenie Danii. W środku miała miejsce koronacja króla Danii Krzysztofa III w 1443 r. oraz pochowano 2 królów: Eryka II i Krzysztofa I. Jest to kościół romańsko-gotycki biorący swój początek z drewnianego kościoła zbudowanego w tym miejscu przez biskupa Ansgara w połowie IX w. Obecna katedra powstała w XII i na pocz. XIII w. z późniejszymi dodatkami.
Przy katedrze swoją uwagę koncentruje jeden z pomników biskupa Ansgara (św. Oskara).
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216ee.jpg)

Obrzeża placu stanowią restauracje, domki z dominującym pruskim murem, po którym widać upływ czasu. Wszystko świetnie zachowane, odrestaurowane z wyraźnie powyginanymi drewnianymi belkami. Większość z nich to obiekty zabytkowe.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216f.jpg)

Po stronie południowej rynku stoi stary ratusz (Det Gamle Rådhus) oraz hotel stary areszt, w którym pokoje mieszczą się w starych celach.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216s.jpg)
Rausz i dawny areszt ...

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216t.jpg)
Zabytkowe drzwi ratusza ...

Tutaj po raz pierwszy z ust Tamary padły słowa, że jest jej zimno. Byłem lekko zdziwiony, ponieważ miałem na sobie jedynie koszulkę i rozpiętą kurtkę motocyklową. Nigdy wcześniej nie mieliśmy takiej rozbieżności w zewnętrznych odczuciach temperatury. Powiedziała to z pełnym przekonaniem wciskając się w komin wystający spod zapiętej kurtki motocyklowej.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216g.jpg)

Kawałek dalej za katedrą docieramy do głównego koryta rzeki Ribeå. Most będący tamą dzieli strumień rzeki na 3 wąskie gałęzie z mocnym prądem wodnym. Na odnogach wybudowane były koła młyńskie, które są w dalszym ciągu czynne, jako atrakcja turystyczna. To na głównej odnodze aktualnie w remoncie.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216h.jpg)

Odwracając się na moście w drugą stronę widzimy pomost dla statków. Aktualnie przystań jachtowa, dawniej port, z którego statki wypływały na Morze Północne. Znajduje się na niej kolumna powodziowa, na której zaznaczony jest poziom najwyższej sztormowej fali powodziowej z 1634 roku mającej tragiczne konsekwencje dla miasta i jej mieszkańców.

Idąc dalej w dół rzeki, po lewej stronie nabrzeża docieramy do pozostałości zamku Riberhus otoczonego wałem ziemnym i fosą.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216i.jpg)

Dalej, zamknięte już Muzeum Sztuki w Ribe, z pięknymi ogrodami położone nad trzecią odnogą wartkiej rzeki. Nad nią drewniane pomosty prowadzące do parku wodnego z przystanią dla ptactwa wodnego. To tylko dowód na to, że sieć kanałów wodnych daje podstawy do zlokalizowanej w mieście bogatej bazy łódek i kajaków umożliwiającej swobodne poruszanie się po mieście oglądając je z innej perspektywy.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216m.jpg)
Ogrody muzeum ...

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216n.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216o.jpg)

Kościół i Klasztor św. Katarzyny założony przez dominikanów w 1228 roku. Po reformacji pomieszczenia klasztorne wykorzystywano na szpital a obecnie przystosowane na mieszkania dla osób samotnych.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216p.jpg)
Kościół i Klasztor św. Katarzyny
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216q.jpg)

Ribe określane bywa mianem "miasta bocianów". Gniazda tych ptaków spotkać można na wielu kominach okolicznych domów. Samych ptaków jakoś nie widać. Za to łatwo napotkać tu gniazda innych ptaków, jaskółek.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216u.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216j.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216k.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216l.jpg)

Wracając do motocykla słowami "SKRZYPISZ" zaczepia mnie jeden z turystów. Owszem, podczas chodzenia moje buty skrzypiały dość głośno. Na to stwierdzenie odpowiadam "WIEM, TAK JUŻ MAM". Od tego zaczęła się dłuższa konwersacja. Nie rozmawiając zbyt długo zaprosił mnie na niejedno piwo, namawiał abym został na noc. Nie przeszkadzało mu, że jestem z żoną. Po prostu chciał mieć towarzystwo do obalenia czegoś z procentami. Ciągnąc dalej okazało się, że jest z Australii i bardzo cierpi na brak towarzystwa. Jedno jest pewne, bardzo wytrwale dążył do osiągnięcia celu. Gdyby nie fakt, że Tamara znikła mi z pola widzenia różnie mogłoby się to zakończyć. Tak czy inaczej i tak będziemy powoli poszukiwać miejsca na nocleg. Dalsza konwersacja zakończyła się wymianą serdeczności i każdy z nas podążył w swoją stronę. Idąc dalej rozmyślałem o tym co mówił Australijczyk. Dedukacje były bardzo rozbieżne.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216r.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3216w.jpg)

Wyjeżdżając z miasta przejeżdżamy obok odwiedzonych przed chwilą zabytków. Widząc pojazdy przejeżdżające przez miasto sami postanowiliśmy zrobić rundkę mimo widocznego znaku zakazu ruchu. Dodatkowo przejeżdżamy obok zamkniętego o tej porze muzeum wikingów.

Kierujemy się na północ i tak jak wcześniej uzgodniliśmy zaczynamy rozglądać się za miejscem na nocleg. Za nami ponad 700 km drogi. Pierwszy dzień w Danii więc najwyższa pora poznać tutejsze zwyczaje. Już wcześniej zauważyliśmy bardzo dużą liczbę przydrożnych parkingów z zapleczem sanitarnym i innymi ciekawostkami. Jadąc dalej przyglądaliśmy się uważnie kolejnym. Zatrzymujemy się przy jednym z nich. Na miejscu zaplecze sanitarne, sporo ławek ze stolikami oraz bocznych ścieżek. Wychodząc nieopodal w najbliższym otoczeniu widać pola uprawne i pobliskie zabudowania. Kolejna dróżka jest ścieżką edukacyjną z tablicami informacyjnymi o tutejszej faunie i florze. Hmm ciekawe miejsce. Na miejsce noclegowe wybieramy polankę zlokalizowaną przy najbardziej zawiniętej dróżce, z której można wejść w ścieżkę przyrodniczą. Właśnie z niej wyszedł na spacer z psem jakiś tubylec przyglądając nam się z uwagą. Przy wjeździe na niektóre parkingi wyraźnie było widać napisy "No camping", umieszczane najczęściej w pobliżu kempingów. Na naszym parkingu nie było takiej informacji. Sprawdzaliśmy dwa razy.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/IMG_3217.jpg)

Rozbijamy namiot a nam jakoś dziwnie. Mimo późnej pory na zewnątrz jest jaśniej niż przy pełni księżyca. Ani to dzień, ani noc a najwyższy czas na drzemkę w celu regeneracji.

Dobranoc

Cdn ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Listopada 09, 2016, 07:33:21 pm
Cd. cz. 3

27.06.2016 - dzień 4 - poniedziałek

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce_deszcz.gif)

Nad ranem budzą nas samochody zajeżdżające na parking. W pierwszej kolejności pojazd zbierający śmieci co wybija nas z dalszego wypoczynku. Zwijamy swoje toboły i ruszamy w poszukiwaniu sklepu. Wczoraj z powodu niedzieli większość z nich była zamknięta.

Tuż po starcie natykamy się na bardzo popularny styl tutejszego budownictwa, domy, zajazdy, toalety, restauracje ... kryte strzechą. Dość popularny widok w Danii, co dla nas było zaskoczeniem.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3221.jpg)

Chwilę później przystajemy na moment aby sfotografować specyficzny styl budowanych poza miastami kościołów. Kwadratowa wieża murowana z cegieł, malowanych na biało, kryta dwuspadowym dachem z czerwoną dachówką. Za wieżą dalsza część świątyni z podobną bryłą ale bardziej leżącą.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3222.jpg)

Natykamy się na otwarty sklep, robimy zakupy a chwilę później zasiadamy do śniadania na jednym z licznych tutaj parkingów. Tu delektujemy się duńską wędliną wieprzową z wszechobecnych farm hodowlanych.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3223.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3223a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3223b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3223c.jpg)

Uwieczniamy kolejny charakterystyczny element parkingowego krajobrazu. Oprócz toalet, ławek, koszy na śmieci, na każdym z parkingów znajdują się punkty informacji turystycznej w postaci tablic informacyjnych. Na nich mapy z oznaczonym miejscem aktualnego pobytu oraz najważniejszymi dla turysty obiektami danego regionu.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3223d.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3223e.jpg)

W poszukiwaniu najwyższej latarni morskiej wjeżdżamy do miasteczka Ringkøbing. W konsekwencji docieramy do wybrzeża, nad którym pomiędzy piaszczystymi wydmami zlokalizowane są liczne domki letniskowe. Wszystko nad zatoką a może inaczej zalewem przypominającym nasz Zalew Wiślany, który tutaj nosi nazwę Ringkøbing Fjord. Hmm takie nazwy mają kolejne zatoki kompletnie nie przypominające fiordów, o których tyle się uczyłem. Może dlatego, że ten tutejszy i inne okoliczne piszemy przez "j" zamiast "i".

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3224a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3224b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3225a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3225b.jpg)
Głaz na głaziku ...

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3225c.jpg)

Tutejsze szerokie piaszczyste plaże słynące z białych piasków przypominają nasze Bałtyckie plaże. Póki co każdego dnia walczymy z upierdliwym wiatrem, który tutaj mocniej daje się we znaki. Miasto jest jednym z największych portów rybackich w Danii z muzeum rybołówstwa. Z roku na rok staje się coraz bardziej popularne wśród turystów.

Chwilę później wjeżdżamy do centrum miasta, w którym natykamy się na rzeźbę Survival of the Fattest nazywaną "przetrwaniem najgrubszego". Przedstawia małego, wygłodzonego chłopca niosącego grubą, białą kobietę. Dzieło Jensa Galschiøta i Larsa Calmara powstało w 2002 roku jako symbol niewłaściwego zarządzania światowymi zasobami pożywienia.

Skąd my to znamy ?

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3225d.jpg)

Świetny symbol przedstawiający obfitych kształtów kobietę z cywilizacji zachodniej, siedzącej na ramionach wychudzonego afrykańskiego chłopca. Mimo raportów ONZ ilu z nas wie, że w Afryce z głodu umiera co 2 sekundy jeden człowiek, co daje 40 tysięcy osób dziennie oraz. 15 milionów ludzi rocznie - głownie dzieci.
Przejdźmy do kolejnych symboli rzeźby. Kobieta trzyma wagę - symbol sprawiedliwości a jej zamknięte oczy oznaczają degenerację sprawiedliwości dzierżonej w dłoni.

Oczywista niesprawiedliwość !

Swoista wiadomość do otyłej, wygodnej, bogatej części świata w celu zwrócenia uwagi na ludzi z krajów Trzeciego Świata tak licznie umierających z głodu. Temat rzeka !
Emaptia - obojętność. To słowa przeciwstawne towarzyszące nam na co dzień.
My wiele doświadczeń tego typu wynosimy z szeregu podróży. Dlaczego częściej ciągnie nas na wschód ... ? Tam musi być cywilizacja :D
Im uboższy kraj tym bardziej jesteśmy pewni udzielenia pomocy. Znacie to ?

To nie zawsze oznacza, że my mieszkańcy zachodu jesteśmy całkowicie wyzuci z uczuć o czym w dalszej części relacji.
Nasz przystanek pod pomnikiem został dostrzeżony przez innych turystów, którzy przechodząc obojętnie, zawracali fotografując rzeźbę. Czy poznają symbolikę rzeźby ?

Chwila w porcie, przegląd krajobrazu. Latarni morskiej nie widać, co odwodzi nas od dalszych poszukiwań. Mkniemy dalej.

W okolicy Søndervig naszą uwagę przykuwa spora koncentracja domów krytych strzechą. Wiele z nich postawiono na wydmach porośniętych trawą. Przystajemy na chwilę wędrując dalej na wzniesienia. Z powodu padającego deszczu nie ściągamy kasków.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3225x.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3225y.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3226.jpg)

Chwilę później mówimy na szczęście, ponieważ po osiągnięciu szczytu naszym oczom ukazało się Morze Północne a nas zaatakował silniejszy wiatr. Kolejne zaskoczenie to liczne bunkry na piaszczystej plaży, które automatycznie skojarzyły nam się z Albanią. Na ich tle dla kontrastu pojawiły się Segway'e a za naszymi plecami biało-czerwona budka, czerwony ponton i żółty pojazd LIVREDDER z drobnym napisem LIFEGUARD, wokół których kręcą się ratownicy.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3226a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3226b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3226e.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3226f.jpg)

Zatrzymaliśmy się na chwilę a tu takie niespodzianki. Szkoda tylko, że pogoda mało sprzyjająca do kąpieli. Po dokładniejszych oględzinach bunkrów okazało się, że wejścia do wnętrza zostały zasypane piaskiem, do tego widać ślady załatwianych potrzeb fizjologicznych. Idąc w pewnej odległości od siebie, nasze włączone intercomy wprowadzały w dezorientację mijających nas turystów. Może faktycznie wyglądaliśmy na kosmitów :D
Ciekawe miejsce w mało sprzyjającej pogodzie - chłodno, wietrznie a do tego w deszczu.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3226g.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3226h.jpg)

Jechaliśmy dalej w nasilającym się deszczu, uderzani podmuchami wiatru. Wjechaliśmy na największą wyspę Mors zlokalizowaną wewnątrz Półwyspu Jutlandzkiego. Przejeżdżając przez największy park botaniczny północnej Europy – Jesperhus dojechaliśmy do klifów. Wg naszego przewodnika poszukiwaliśmy Møns Klint (najwyższe nad Bałtykiem, białe kredowe klify o wysokości 130 metrów), które znajdują się w innym miejscu. Jakby nie było - klify są :D W Norwegii czekają na nas bardziej okazałe.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3226i.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3226j.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3279.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3280.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3280a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3283.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3281.jpg)

Deszcz towarzyszy nam od dłuższego czasu. Momentami zmienia się w ulewę ograniczającą widoczność do 50 metrów. W przerwach między opadami robimy krótkie postoje nad wybrzeżem oraz na przekąskę. Deszcz nie odpuszcza. Tu pierwszy raz stwierdzamy, że duńskie rozwiązanie z parkingami i ławkami jest rewelacyjne jednak przy tych opadach widzimy mankament tego luksusu - tobrak zadaszenia.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3286.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3289.jpg)

Nie zważając na kaprysy pogody mkniemy w stronę najwyższych wydm w Danii a zarazem najwyższej części klifu nad Morzem Północnym zwanych Rubjerg Knude. Z oddali widzimy sporych rozmiarów piaszczyste wały. Nie sposób je przeoczyć. Zatrzymujemy się na przydrożnym parkingu. Przestało padać, nawet wyszło słońce. Pogoda w kratkę.
Brak oznaczeń kierujących w stronę wydm okazał się nie lada problemem. Widzimy bramkę, przez którą wchodzimy na bardzo stary cmentarz. Parking, cmentarz a nawet las otoczony pastuchami pod napięciem sprawia, że ciągle wracamy do punktu wyjścia. Przejście pomiędzy drutami do łatwych nie należy, ponadto w stadzie krów znajdują się byki. Trudno stwierdzić czy będą pokojowo nastawione.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3290.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3293.jpg)

cdn ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Listopada 09, 2016, 07:34:03 pm
Cd ...

Z pomocą przychodzą nam Francuzi, którzy podjechali na parking samochodem terenowym i ruszyli w stronę innej, mniej widocznej bramki, za którą pojawiło się miejsce łatwiejszego pokonania elektrycznej przeszkody. Tak czy inaczej wtargnęliśmy na obce terytorium. Francuzi doskonale znali tą okolicę. Idąc wspólnie dłuższą chwilę dowiadujemy się o motocyklowej pasji naszego współtowarzysza. Tłumaczem była jego partnerka. Po dłuższym spacerze pomiędzy wysokimi krzewami naszym oczom ukazuje się kolejna bramka ułatwiająca przejście. Udeptaną ścieżką zaczynamy wspinać się w górę. Po wyjściu z zarośli nasze drogi rozchodzą się. My podążamy w stronę najwyższych wydm a oni w przeciwnym kierunku.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3295.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3306.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3311.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3313.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3315.jpg)

Wydmy, to spore górki zbudowane z grząskiego piasku. Średnia wysokość tutejszych waha się od 30 do 50 metrów. Najwyższa współtworzona z polodowcowym klifem osiąga 90 metrów wysokości. Dodatkową atrakcją tutejszych formacji jest zasypywana przez wydmy latarnia morska.
Pokonujemy wiele piaszczystych wzniesień i obniżeń, aż w końcu naszym oczom ukazuje się latarnia morska na Rubjerg Knude. Zbudowana 200 metrów od brzegu na trawiastym terenie otoczonym ogrodami w 1900 roku stopniowo zatrzymywała transportowany przez wiatr piasek. W latach 60. światła latarni, mimo usuwanego piasku przestały być widoczne spomiędzy wydm. To przyczyniło się do całkowitego wyłączenia latarni, która była dostępna do zwiedzania. Okoliczne budynki, w tym kawiarenka zostały zasypane przez piaski. Po innych pozostał jedynie gruz ponieważ ciągle postępuje erozja tutejszego klifu a latarnia jest coraz bliżej morza.

(https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e9/Lighthouse_Rubjerg_Knude_1912.jpg)
Latarnia w 1912 roku - fot. wikipedia

(https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/08/RK4_01_ubt.jpeg)
Latarnia w 2004 roku - fot. wikipedia

Latarnia w 2016 roku

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3322.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3323.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3325.jpg)

Stromy klif znajduje się już bardzo blisko. Z cegieł osuniętych do morza części budynków, turyści tworzą napisy, obrazki ... stworzyłem te ja. Na niewielkiej półce między dwoma klifami zostawiam po sobie znak RADIATORA dla kobiet płatki kwiatu :-)
Jak długo przetrwa ? Być może do pierwszego sztormu - poniżej stromy klif.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3327.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3327a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3328.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3333.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3334.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3336.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3337.jpg)

Uprzednio przekonani, że do wnętrza latarni nie da się wejść zauważamy kogoś na samej górze. Kolejna ulewa, na nasze szczęście bez wyładowań atmosferycznych. Przed kolejnym deszczem chronimy się wewnątrz latarni. Chwilę później wdrapujemy się na szczyt po schodach z kratownicy. To dobra bariera dla osób z lękiem wysokości. Z samej góry można dostrzec wejście znajdujące się na samym dole. Znaleźli się i tacy, którzy przełamali strach, co z kolei okazało się olbrzymią barierą przy schodzeniu.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3340.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3341.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3342.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3345.jpg)

Na górze okazałe zwierciadła i wspaniały widok na okolicę. Pogoda zmieniała się z każdą chwilą. Do motocykla wracaliśmy bez deszczu, usatysfakcjonowani widokiem tego atrakcyjnego miejsca. Mało ważne stało się dostrzeżenie z latarni znacznie krótszej drogi dotarcia do obiektu.

Kusiło nas obranie kursu powrotnego na skróty, patrząc z góry wyglądało na niskie krzaki. Po zobaczeniu z bliska, nie ryzykowaliśmy przedzierania się przez wysoką gęstwinę. Do samego końca nie zbaczaliśmy ze ścieżki okazanej przez Francuzów.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3348.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3349.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3353.jpg)

Dalej w zmiennej pogodzie (słońce, deszcz) ruszyliśmy w stronę północnego cypla Jutlandii w stronę Skagen. Po drodze wypatrzyliśmy świetną miejscówkę noclegową na parkingu. Toaleta z ciepłą/wręcz gorącą wodą kusiła do pozostania. Patrząc na zegarek, dochodzi 20:00. Rozpogodziło się, zrobiło się ciepło ponieważ zaczęło świecić słońce. Nie zastanawiając się zbyt długo jedziemy do kolejnego punktu naszego wyjazdu ściągając uprzednio membrany z odzieży. Nie odraczamy tematu zwiedzania do jutra ! Stwierdzamy, że miejscówki nikt nam nie zajmie. Terenu pod dostatkiem a i tak nie zamierzamy się przeprawiać do Szwecji czy Norwegii. Skoro jutro mamy do pokonania odcinek drogi tam i z powrotem to ruszamy dalej. Martwi nas jedynie ciemna chmura przed nami o takim odcieniu jakiego dziś jeszcze nie widzieliśmy.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3353a.jpg)

W połowie drogi łapie nas potworna zlewa. Jadąc motocyklem poniżej 60 km/h strumień wody nie pozwalał na dalszą jazdę, do tego od wewnątrz parował wizjer. Z otwartą szybą drażniące uderzenia kropel deszczu w twarz nakazywały zwolnić niemal do zera. Optymalna jazda możliwa była z minimalną prędkością powyżej 90 km/h dzięki czemu woda smagana strugą powietrza spływała z szyby kasku. Wszelkie jadące przed nami pojazdy zostawały za na mi daleko z tyłu ponieważ wycieraczki nie wyrabiały ze zbieraniem wody z szyb. Trudno to nazwać ulewą, to było zwyczajne lanie wody wiadrami prosto z nieba. Tu z kolei zaczął nas martwić rosnący poziom wody na asfalcie, zmieniający się w potoki. Asfalt to też dziwne określenie. W tym przypadku było to twarde podłoże znajdujące się pod warstwą 5, 10 a miejscami 15 centymetrów pod lustrem spływającej wody. W ciągu dwóch minut przemakamy na wskroś. Początkowo strugi cieknącej wody po ramionach dotarły do naturalnych zagłębień i wyrostków ciała ze zbiornikiem końcowym zlokalizowanym w butach. Kompletnie przemoczeni zsiadamy z motocykla wzbudzając ni to podziw, ni to litość chroniących się pod wiatą turystów. Nam wszystko było obojętne stwierdzając, że szczęśliwi ludzie cieszą się życiem zsiadając z motocykla w największej kałuży na parkingu. Wchodzimy pod wiatę do innych podróżnych wzbudzając w tej chwili przerażenie. Chwila naszego postoju na suchej przestrzeni sprawiła, że lejąca się z nas woda utworzyła pod nami dwie wielkie kałuże. Nie chcąc budzić dalszego przerażenia wracamy ponownie na deszcz kierując się pieszo w stronę obiektu, który chcieliśmy zobaczyć - Den Tilsandede Kirke - kościół pod piaskiem.
Chwilę później po próbach podsuszenia ubrań suszarkami w toalecie żal patrzących na nas turystów sprawił, że przestało padać i ponownie wyszło słońce.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3354.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3355.jpg)

Kościół pod wezwaniem św. Wawrzyńca będącego patronem żeglarzy zbudowano około 1375 roku. Od XVI wieku był stopniowo zasypywany przez przemieszczającą się wydmę. Wierni aby wejść do wnętrza musieli dokopywać się do drzwi. Z siłami natury walczono do 1795 roku, gdy z rozkazu króla Chrystiana VII kościół zamknięto z zakazem odkopywania. Obecnie z całego obiektu pozostała jedynie wieża będąca lokalną atrakcją. Widoczna z oddali od strony morza i porażająca bielą służy żeglarzom za punkt orientacyjny.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3356.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3356a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3357.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3358.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3360.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3361.jpg)

Przemoczeni ale usatysfakcjonowani atrakcjami dzisiejszego dnia wracamy na wcześniej upatrzony przez nas parking. Czaimy się jak inni (przyczajeni w kamperze Francuzi, tuż za nimi Niemcy w Samochodzie) czy można tu przenocować. Przecież wszystkim chodziło o to samo :D
Jemy kolację, rozgrzewamy się gorącą herbatą, dwoma a nawet trzema i udajemy się na spoczynek.
Dziwne, uprzednio nic nie czuliśmy a teraz, czyli po ulewie ewidentnie daje się we znaki smród jakby z fermy świń. Momentami zanika ale powraca wraz ze zmieniającym się kierunkiem wiatru. Od smrodu jeszcze nikt nie umarł, przynajmniej nie słyszałem o takim przypadku. Wcześniej nie mieliśmy okazji usłyszeć a teraz przy mniejszym natężeniu ruchu na drodze stajemy się wyczuleni na odgłosy okolicznych wiatraków. Jeszcze nigdy nie nocowałem tak blisko fermy wiatrowej. Teraz jestem w stanie zrozumieć mieszkańców narzekających  na dziwne dźwięki dochodzące z okolicznych budowli. Są wśród nas tacy, którzy mają zdecydowanie bardziej wyczulony zmysł słuchu.
Nie zważając na niedogodności napawamy się olbrzymim plusem tego miejsca noclegowego, dostęp do prądu oraz ciepła, wręcz gorąca woda w toalecie ogrzewana solarem zamontowanym na dachu.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/11/IMG_3364.jpg)

Tym razem noc była zdecydowanie jaśniejsza od poprzedniej.

Dobranoc

Cdn ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Grudnia 18, 2016, 09:20:36 pm
Cd. cz. 4
 
28.06.2016 - dzień 5 - wtorek

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce_deszcz.gif)

Śpimy nieco dłużej zdezorientowani ciągłą jasnością. Gdyby nie spojrzenie na zegarek, nie wiedzielibyśmy która jest godzina. Nabieramy ciepłej wody i w ustronnym miejscu przechodzimy pod gorący prysznic.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3365.jpg)

Musimy zweryfikować plan naszej podróży ponieważ mamy wtorek a w czwartkowy wieczór jesteśmy umówieni w Røyken k. Oslo (w ten wieczór Polacy grają kolejny mecz z Portugalią w ME). Na upartego już dziś moglibyśmy znaleźć się w Norwegii przeprawiając się promem ale nie po to pojechaliśmy na wyprawę. Jedziemy po to by zobaczyć jak najwięcej miejsc kuszących nas najbardziej. Pominęliśmy słynny LegoLand, który ponownie znajdzie się w pobliżu naszej trasy (ok. 30 km na zachód). Na pewno kiedyś skorzystamy z okazji zabawowej atrakcji, jednak utrata całego dnia to aktualnie zbyt dużo. Weryfikując nasz plan i zamiar przejechania przez wyspy Fionię i Zelandię okazuje się, że do przejechania mamy jeszcze ponad 1100 km bez uwzględnienia zwiedzania. Właśnie teraz dotarło do nas, że Półwysep Jutlandzki wcale nie jest taki mały jak nam się wcześniej wydawało.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3365a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3365b.jpg)

Zapowiada się świetna pogoda. Chyba jednak musimy liczyć się z tym, że deszcz będzie naszym towarzyszem. Zasiadając do śniadania w pięknym słońcu już po chwili musimy wszystko zwijać z powodu deszczu. Po chwilowych intensywnych opadach ponownie wyszło słońce.

Ruszamy w drogę. Słonecznie i deszczowo na przemian. Jadąc bez założonych membran przemakamy, wysychając co chwilę. Naszym oczom nie umyka specyficzna architektura tego kraju. Myślami jesteśmy przy tym, że znajdujemy się w zalążku/centrum KRAINY WIKINGÓW, którą tworzyli mieszkańcy Skandynawii  i Półwyspu Jutlandzkiego. Należeli do grupy Germanów Północnych (Duńczycy, Szwedzi, Goci i Norwegowie), i byli znani w zachodniej Europie pod nazwą Normanowie, o czym napiszemy o tym w dalszej części naszej podróży.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3368.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3369.jpg)

Przed nami pierwszy z wielkich mostów przez cieśniny duńskie. Pierwsza Cieśnina Mały Bełt (duń. Lillebælt) na Morzu Bałtyckim, położona między duńskimi wyspami Ærø i Fionią a Półwyspem Jutlandzkim. W tym wąskim przesmyku umiejscowionych jest wiele małych wysp. Mały Bełt przecinają dwa mosty:
- drogowo-kolejowy: Den gamle lillebæltsbro, jednojezdniowy i jednotorowy o długości 1 178 m, z 1935 roku,
- drogowy: Den nye lillebæltsbro będący autostradą łączącą Kopenhagę z Hamburgiem oddany do użytku w 1970 roku i ma podgrzewane obie jezdnie. Most o długości 1700 m z najdłuższym przęsłem 600 m, prześwitem 42 m z pylonami o wysokości na 120 metrów. Przejazd bezpłatny.
Robi wrażenie, a to dopiero zapowiedź tego co przed nami.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3371.jpg)

Wjeżdżamy na wyspę Fionia kierując się do najmniejszego miasta Danii Bogense, w którym zarazem chcieliśmy znaleźć najmniejszy domek w Danii. Na miejscu okazało się, że małych domków było zbyt wiele aby rozpoznać, który z nich był najmniejszy. Do tego brak jakichkolwiek oznaczeń. Z zebranych faktów wiemy, że domek ma 23 m². Niestety na dana chwilę nie wiedzieliśmy jak wygląda, posiadaliśmy wyłącznie suchą informację. Po całym fakcie znaleźliśmy go przy ul. Torvet 15 mijając go obojętnie.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3372.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3373b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3373c.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3373d.jpg)
Przykładowy kwietnik pod domem na starym mieście

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3374.jpg)

Jedno jest pewne. Warto było tu przyjechać ze względu na urokliwe stare miasto z jego specyficzną zabudową. Do tego port, który zwiedziliśmy aż do samego końca, przysiadając pod morską latarenką. Naszej uwadze nie umkną też fakt obecności ogromnej liczby ulicznych rzeźb, które na pewno trzeba uznać za swoisty symbol Danii.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3378.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3381.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3389.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3391.jpg)
Falochron

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3392.jpg)
Bogense - budynek przy porcie

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3394.jpg)
Bogense - stary wiatrak

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3397.jpg)
Bogense - rzeźba w porcie

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3398.jpg)
Bogense - latarnia morska

Idąc dalej, po drodze natknęliśmy się na rodzinę Polaków z dziećmi szalejących na falochronie. Tu z kolei naszą uwagę przykuły tutejsze ceny, które oscylowały w następujących granicach - lunch typu burger to jedyne 110 dk, lodowy rożek 20 dk. Na daną chwilę są i tak niskie i są zarazem zapowiedzią tego co czeka nas w Skandynawii.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3405.jpg)
Bogense - wracamy na stare miasto

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3407.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3408.jpg)

Ruszamy do kolejnego punktu naszej wyprawy. Pogoda, jak poranna zapowiedź. Słońce, deszcz i tak na zmianę. Po ostatniej zlewie słoneczko mocniej przygrzało. Zatrzymujemy się na strawę studiując mapę w wolnej chwili.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3410.jpg)

Odense i związany z tym miastem światowej sławy baśniopisarz, który na trwałe wrył się w głowie Wiórka był głównym czynnikiem przyciągającym. Działał na Wiórka jak lep na muchy, choć nie wiem czy to dobre porównanie. Koniecznie musimy tam pojechać i koniec. Ja osobiście nie miałem nic przeciwko. Miło zobaczyć miejsce dzieciństwa wspaniałego bajkopisarza. Może właśnie tu i teraz panująca atmosfera przyczyni się do stworzenia kolejnych wytworów wyobraźni. Może tutaj Wiórek dostanie natchnienia Hansa Christiana Andersena. Najwyraźniej tutejsze muzy mają mocniejszy wpływ na facetów, bo kto w końcu opisuje tą kolejną bajkę ?

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3412.jpg)
Odense - kościół św. Jana / Skt. Hans Kirke

Nasza wyprawa złożyła się na okres sporej ilości remontów i prac budowlanych w mieście. To jednak nie przyćmiło jego uroku. Zaparkowani pod kościołem św. Jana (Skt. Hans Kirke), ceglanej budowli pokrytej czerwoną dachówką przyglądamy się siedzibie jednej z najstarszych parafii w mieście. Swojego czasu była własnością rycerzy zakonu św. Jana słynących z innej nazwy, kawalerzy maltańscy. Za czasów Andersena, najmniej prestiżowy kościół, w którym to został ochrzczony.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3415.jpg)
Odense - zamek rezydencki księcia Christiana Fredericka

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3419.jpg)

Dalej przemieszczamy się pieszo obok zamku rezydenckiego księcia Christiana Fredericka, późniejszego króla Danii Christiana VIII, gdzie pracowała matka Andersena. Na tutejszym podwórzu mały chłopak bawił się z dziećmi innych służących oraz młodym księciem, późniejszym królem.
Przekora losu sprawiła, że miasto Odense po dziś dzień ma tylko dwóch honorowych obywateli pochodzących ze skrajnych szczebli społecznych. Są nimi król Fryderyk VII oraz Hans Christian Andersen.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3428.jpg)
Katedra św. Kanuta w Odense

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3429.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3431.jpg)
Budynek przy katedrze św. Kanuta w Odense

Kolejne nasze kroki zawiodły nas pod katedrę św. Kanuta w Odense. Wielokrotnie przebudowywana, zmieniająca swe style architektoniczne uważana aktualnie za jeden z najpiękniejszych przykładów architektury gotyckiej na terenie Danii. Wewnątrz znajdują się grobowiec królewski i cudem ocalały pozłacany ołtarz główny będący dziełem snycerza Clausa Berga, który prawdopodobnie pracował w warsztacie Wita Stwosza w Norymberdze. Na tyłach klasztoru znajduje się park z ogrodem klasztornym, w którym stoi okazały pomnik Andersena.
To właśnie za sprawą rozkopanego miasta mieliśmy problem ze znalezieniem odpowiedniego szlaku zmierzającego pod dom Andersena. Stojąc w tym miejscu przed okazałą ceglaną katedrą zastanawiamy się co jest powodem tych głębokich wykopów. Właśnie w tym kościele pobrali się rodzice Andersena na trzy miesiące przed jego narodzinami. Niegdyś przed katedrą (aktualnie rozkopany plac) znajdował się cmentarz, na którym pochowany został jego ojciec. Tutaj też młody bajkopisarz miał swoje bierzmowanie, po którym otrzymał skórzane buty. Był to niesamowity powód do dumy ponieważ przez ten prezent wspiął się na wyższy szczebel świadczący o jego statusie społecznym. To właśnie historie z życia wzięte przenosił w innej formie na papier. Dzięki temu wydarzeniu napisał bajkę "Czerwone buciki".

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3432.jpg)
Ratusz w Odense

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3432a.jpg)

Chwilę później znajdujemy się pod Ratuszem w Odense wzorowanym na ratuszu ze Sieny. To za sprawą swoich dzieł, Andersen został jednym z dwóch honorowych obywateli miasta. Przed budynkiem znajduje się obszerny plac z kilkoma rzeźbami. Jedna z najbardziej okazałych, to prezent dla miasta od Miejskiej Fundacji Artystycznej o nazwie Oceania. Miejsce wspinaczki dla dzieci i nie tylko. Wśród dorosłych jest obiektem sporu, czy to kobieta a może mężczyzna. Okazałe piersi, kobiece rysy twarzy, brzuszny kaloryfer i brak genitaliów pozwalają na bajkowy opis. Czy przedstawiona postać w mieście bajek nie może być jedno z drugim (obojnakiem) ?

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3434.jpg)
Rzeźba Oceanii w Odense

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3434a.jpg)
Oznaczenia i rzeźby w Odense (brzydkie kaczątko, Andersen, igła z cerownią i ołowiany żołnierzyk)

Ostatecznie udaje nam się dotrzeć pod dom Andersena.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3440.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3443.jpg)

Hans Christian Andersen - duński pisarz i poeta, najbardziej znany ze swej twórczości baśniopisarskiej. Urodzony 2 kwietnia 1805 r. w najbiedniejszej dzielnicy Odense, syn szewca i niepiśmiennej praczki ochrzczony w domu z powodu dużej śmiertelności noworodków a później powtórnie w kościele św. Jana. W prowadzony w krainę baśni za sprawą babci. Po śmierci ojca i powtórnym małżeństwie matki wyjechał w wieku 14 lat do Kopenhagi w celu zostania aktorem - bez powodzenia.
Swoją karierę zaczął jako śpiewak. W wieku 24 lat zadebiutował jako autor sztuki "Miłość na Wieży Mikołaja" (Kjærlighed paa Nicolaj Taarn). Od tego czasu pisał ich wiele popełniając wiele błędów ...
Niespokojny duch, zwiedził niemal całą Europę będący osobą biseksualną. W wieku 46 lat uzyskał tytuł profesora. Zmarł 4 sierpnia 1875 roku.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3447.jpg)
Pod domem Andersena w Odense

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3448.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3457.jpg)

Baśnie Andersena, których sam autor nie traktował poważnie, uważając je jako zajęcie dodatkowe pisane raczej dla dorosłych a nie dla dzieci. To właśnie one przyniosły mu wielki rozgłos i sławę.
Ulice jego rodzinnego miasta usłane są rzeźbami z bajek (ołowiany żołnierzyk, igła z cerownią a drogowskazy uliczne opatrzone są głową brzydkiego kaczątka).
Pod domem rodzinnym Andersena spędziliśmy najwięcej czasu. Wewnątrz znajduje się mała ekspozycja jego dzieł i różnych rzeczy. Niestety budynek był zamknięty. Cały szlak Andersena oznakowany jest śladami stóp. Trudno zbłądzić chyba, że traficie tak jak my na rozkopane drogi. Droga powrotna do motocykla jest znacznie łatwiejsza. Przemykamy między turystami z różnych rejonów świata oraz sporą liczbą rowerzystów.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3464.jpg)
Butelkowe żyrandole w Odense

"Podróżować to żyć" jak mawiał sam Andersen. Tak i my ruszamy w dalszą podróż.

cdn ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Grudnia 19, 2016, 08:58:14 pm
Cd ...

Wyjeżdżamy z miasta Andersena i kierujemy się w stronę kolejnej wyspy - Zelandia. Cieśnina Wielki Bełt (duń. Storebælt), położona między duńskimi wyspami Zelandia (Korsør) i Fionia (Nyborg), którą przecina najdłuższy most wiszący w Europie i trzeci co do długości most wiszący na świecie zwany Storebæltsbroen. Długość całej przeprawy wynosi ok. 17 km i zastąpiła uprzednią przeprawę promową skracając czas przejazdu z 90 minut do 15 minut. Most budowano w latach 1988 - 98.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3465a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3465b.jpg)

Rozpiętość części wiszącej mostu wynosi 2700 metrów, odległość między pylonami 1624 metry z prześwitem 65 metrów i pylonami o wysokości na 254 metry. Przejazd przez most jest płatny i wynosi: 240 DK (ok. 145 PLN) dla samochodów oraz 125 DK (ok. 75 PLN) dla motocykli do 3 metrów długości. Płacimy po przejechaniu przez most.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3465c.jpg)

Po wjechaniu na wyspę Zelandię zjeżdżamy z autostrady w poszukiwaniu OSADY WIKINGÓW. Zatrzymujemy się na chwilę w zatoczce pod sklepem w Næsby. Studiujemy mapę dojazdu do interesującego nas miejsca, aż tu nagle słyszymy po polsku DOBRY WIECZÓR ! Mieszkanka wspomnianej miejscowości ucieszyła się na nasz widok i nie mogła się powstrzymać aby z nami porozmawiać. Żyje w tym miejscu od 20 lat i bardzo chciała nas zaprosić do siebie. Zaznacza jednak panujące tutaj zwyczaje informując nas, że trudno byłoby abyśmy pojawili się u niej w domu bez uprzedniej zapowiedzi wizyty u jej dużo starszego męża. Mając 70 lat co chwile zaznacza ogromną tęsknotę za krajem. Mówi o wykształceniu Duńczyków, ich niskiej kulturze, stwierdzając, że i tak tu nie zostanie. Trzyma ją tylko mąż. Na pewno przyjdzie ten czas, że wróci do Gdańska, choćby wpław, przez morze.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3466.jpg)

TU ŻYJE SIĘ ŁATWIEJ ALE MIMO DUŻO LEPSZEGO WYKSZTAŁCENIA I UMIEJĘTNOŚCI, ZAWSZE BĘDĘ NIKIM W OCZACH DUŃCZYKÓW. To w życiu ma olbrzymie znaczenie.
Takimi słowami w skrócie podsumowała swoje życie Polka na wieloletniej migracji !

Po dłuższej i bardzo miłej rozmowie pożegnaliśmy się z kobietą, która zaznaczyła, że muzeum do którego zmierzamy powinno być jeszcze otwarte. Była godz. 20:00 dlatego ta informacja bardzo nas zaskoczyła ponieważ większość muzeów zamykają znacznie wcześniej.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3467.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3468.jpg)
Mała łódź wikingów pod Muzeum w Trelleborg

Po dotarciu do Muzeum Wikingów w Trelleborg (ang. Museum of the Viking Age/duń. Museet ved Trelleborg) okazuje się, że sporych rozmiarów parking pusty a muzeum już zamknięte, jednak nie do końca. Zamknięty był nowoczesny budynek muzealny ale otwarty dostęp do pozostałych ekspozycji w naturze co tak na prawdę bardziej nas interesowało.
Dochodzimy do wielkiej zrekonstruowanej chaty wikingów robiącej olbrzymie wrażenie. Do tego łodzie WIKINGÓW, wały ziemne dawnej osady i makiety, na których przedstawiona jest cała historia i inscenizacja osady. Wszystko bardzo podobne do pierwszego osadnictwa w Polsce typu okolnica czy owalnica, które również były otoczone wałem ziemnym, z jedną różnicą. Do wioski wikingów pomiędzy wałami ziemnymi prowadziły cztery drogi zamiast jednej czy dwóch w naszym polskim historycznym osadnictwie. U wikingów chaty znajdowały się również poza wałami ziemnymi.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3469.jpg)
Rekonstrukcja chaty wikingów pod muzeum w Trelleborg

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3471.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3476.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3482.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3485.jpg)
Makieta osady wikingów pod muzeum w Trelleborg

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3489.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3497.jpg)
Wewnątrz osady wikingów pod muzeum w Trelleborg - umiejscowienia chat w postaci ułożonych kamieni w trawie

Kolejną zasadą lokalizacji osady Wikingów było położenie nad rzekami w pobliżu mórz. Tutejsza znajduje się około 3 kilometry od morza (a nasza uprzednia rozmówczyni wskazała nam rzekę w swojej miejscowości Næsby, którą Wikingowie spływali z tutejszej osady do morza) dając doskonałe schronienie po łupieżczych wyprawach. Jak to mawiał mój kolega wielbiciel Wikingów "gwałcić, łupić, plądrować" - takie przyświecało mu motto, życiowo zupełnie inny. Takie też dominują opinie o Wikingach. Czy prawdziwe ?

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3501.jpg)
Rzeka przy osadzie wikingów w Trelleborg

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3503.jpg)
Wewnątrz osady wikingów pod muzeum w Trelleborg z widokiem na chatę wikingów

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3504.jpg)
Widok na rzekę i chatę wikingów pod muzeum w Trelleborg

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3510.jpg)
Mała łódź wikingów pod Muzeum w Trelleborg

Wikingowie / Normanowie - Mieszkańcy Skandynawii, duńskich wysp i Półwyspu Jutlandzkiego, należą do grupy Germanów Północnych (Duńczycy, Szwedzi, Goci (Goci w Polsce >>>) (http://www.radiator-mototurystyka.pl/5106/z-nurtem-bugu/) i Norwegowie), znani w zachodniej Europie pod nazwą Normanowie. Od końca VIII w. do II połowy XI wieku podejmowali dalekie wyprawy o charakterze głównie rabunkowym i  zdobywczym, handlowym oraz kolonizacyjnym. Stąd znane jako wyprawy wikingów.
Ukształtowanie terenu, niewiele równin i niedostatek żywności z powodu przeludnienia po części wymusił wyruszanie na dalekie wyprawy. Oddani sztuce szkutniczej budowali okręty zwane langskipami, czyli długi okręt. Drewniane, smukłe i lekkie jednostki o napędzie wiosłowo-żaglowym z jednym  masztem i czworokątnym żaglem, osiągały prędkości 14-16 węzłów (ok. 30 km/h).
Langskipy nosiły swoje odrębne nazwy w zależności od liczby miejsc dla wioślarzy. Nazwy nadawane za sprawą rzeźb dziobowych.
Sneki (snekkary) posiadały 30-40 wioseł (podstawowa jednostka floty wikingów). Długość 17 m, szerokość 2,5 m, zanurzenie ok. 1 m, wysokość burty nad linią wody 1,7 m. Maszt o wysokości ok. 18 m, a powierzchnia żagla wynosiła od 50 do 130 m2. Na dziobie sneki rzeźba przedstawiająca głowę węża.
Skeidy mające 50-60 wioseł (okręty możnych wikingów). Długość do 30 m, szerokość 4 m, załoga ok. 100 osób.
Drakkary, najbardziej znane, posiadały 60-70 wioseł a największe nawet do 120). 60-wiosłowy drakkar o długości 42-45 m, szerokości 7 m i zanurzeniu do 2 m. Maszt o wysokości ok. 24 m, o powierzchni żagla 230-240 m2. Załoga ok. 260 osób. Cechę charakterystyczną drakkarów stanowiły rzeźby przedstawiające głowy smoków. Własność wodzów. Pełniły funkcje okrętów  flagowych floty wikingów.

Podstawą sukcesu wikingów były ich umiejętności żeglarskie i osławione długie łodzie. Największe okręty miały dziobnice w kształcie smoczych głów. Mniejsze też zdobiono tak, by dziobnica przypominała głowę groźnej bestii lub zwinnego ptaka a co najważniejsze aby budziła grozę.
Smukłe łodzie wikingów docierały na ogromne odległości. Na ziemie Rusi, Morze Kaspijskie, Morze Czarne. Na zachodzie ofiarami napaści padały Brytania, Irlandia, państwo Franków, Emirat Kordoby a nawet wybrzeże Włoch na Morzu Śródziemnym.

Najazdy Wikingów
Na początku fali najazdów wikingowie wyprawiali się po łupy i jeńców, ale od IX w. zaczęli szukać ziem, gdzie mogliby się osiedlić. Kierowali się głównie do Irlandii, Francji i Anglii. Założyli wiele miast w Irlandii. Największe znaczenie zyskała Normandia. Podbili Anglię w 1066 r. oraz bardzo odległą Włoską Pizę. Największe podboje to zasługa synów legendarnego Rangara, czyli Ivara Bezkostnego i Bjorna Żelaznobokiego.

Danowie (czyt. Duńczycy) wyruszyli w kierunku wybrzeża dzisiejszych Niemiec, Holandii, Anglii, Francji, Hiszpanii, południowych Włoch, Sycylii i wschodniej część basenu  M. Śródziemnego. To za sprawą wodza Rollina od 911 r. powstało Księstwo Normandii będące lennem królów francuskich.  Południowe Włochy wraz z Sycylią opanował Robert Guiscard, po 1057 r., zjednoczonych w 1130 r. w ramach Królestwa Obojga Sycylii, zdobycie Anglii przez Wilhelma I Zdobywcę w 1066 r. oraz założenie Księstwa Antiochii przez Boemund z Tarentu w 1098 r.

Swionowie/ Waregowie (czyt. Szwedzi) prowadzili swoje wyprawy w kierunku  Zatoki Fińskiej i Ryskiej korzystając z rzeki Newy, Jeziora Ładoga docierając do Nowogrodu Wielkiego a dalej Dnieprem do Kijowa  i Morza Czarnego. Stąd dotarli do Bizancjum (ówczesna Turcja) i Grecji oraz  przez Morze Kaspijskie do Iranu i Azji Środkowej. Ich podboje sprawiły, że mieli duży udział w powstaniu Rusi Kijowskiej. Opanowali Nowogród  Wielki w 862 r., a następnie Kijów w  882 r.

Goci zaatakowali południowe wybrzeża Bałtyku, ziemie pruskie i słowiański, gdzie stworzyli i  zapoczątkowali rozwój silnych, samodzielnych ośrodków handlowych w Wolinie (Wikingowie na wyspie Wolin >>>) (http://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=5972.msg9460#msg9460), Truso (w ujściu Wisły), Wiskiauty (w Obwodzie Kaliningradzkim). Ślady ich podbojów można znaleźć na terenie Polski głównie na wschód od Wisły (Osada Gotów w Masłomęczu >>>) (http://www.radiator-mototurystyka.pl/5106/z-nurtem-bugu/). http://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=5712.msg6068#msg6068

Norwegowie swoje wyprawy kierowali na Francję, Anglie, Szkocje, Irlandie, Szetlandy, Orkady, Hebrydy, Wyspy Owcze, Islandie, Grenlandie, Amerykę Północną (Nowa Funladia i Labrador). Kolejno opanowywali: Wyspy Owcze i Szetlandy (ok. 700 r.), Orkady i Hebrydy (VIII/IX w.), wyspy Man, części wybrzeży Szkocji i Irlandii (IX w.), całej Islandii (ok. 874-930) oraz założyli osady na Grenlandii (981 r.).

W swoich podbojach wikingowie upodobali sobie szczególnie słabo bronione i bogate klasztory położone często na uboczu. Imali się różnych sztuczek wzorowanych jakby na tej o koniu trojańskim. Metoda na nieboszczyka była jedną z najbardziej skutecznych, wykorzystywana często przy podbojach wielu miast. Dla przykładu, nie mogąc sforsować murów włoskiego miasta Luna k. Pizy (myląc je z Rzymem) posłużyli się fortelem. Poganie (jeden wysoko urodzony wiking) udawali śmiertelnie chorych, przyjmując na łożu śmierci chrzest. Rozpowszechniona plotka o zgonie i ostatniej woli chrześcijańskiego pochówku pozwalała przedostać się pozornie martwemu wikingowi poza mury oblężonych zamków. Po otwarciu bram oblężonego miasta przez cudem ozdrowiałego wikinga, kolejne etapy podboju były już tylko formalnością.

Przykładowa tortura "Krwawego orła" polegała na rozcięciu ofierze grzbietu, odgięciu żeber i wyjęciu płuc. Po całej torturze martwa ofiara miała przypominać orła. Wspomniana tortura kwestionowana jest przez historyków. Fakty podbojów i sposoby osiągania celów przez wikingów pozwalają nam na własne interpretacje.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3510a.jpg)
Łódź wikingów z ekspedycji drakkarem do Ameryki Północnej (www.drakenexpeditionamerica.com)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3510b.jpg)

O sukcesach wikingów w latach 790 do 1100 roku decydowały szybkość przemieszczania, element zaskoczenia, przebiegłość i olbrzymia umiejętność wykorzystania lokalnych konfliktów. Ich największy atut to okręty. W tamtych latach mało kto spodziewał się ataku od strony morza lub rzeki. Okrutni, bezwzględni i morderczo skuteczni fascynują po dziś dzień mając swoich wielbicieli.
Po oględzinach osady Wikingów w Trelleborg, tutejszych makiet, i miniaturowych łodzi w porównaniu do powyższego opisu poznaliśmy tajemnicę ich sukcesów z zupełnie innej strony. Rodzime osady ukryte w głębi lądu przy rzece uchodzącej do morza (fiordzie)dawało poczucie bezpieczeństwa tym wytrawnym wojownikom. Jak widać ich podboje miały spory zasięg. Osadzając się na podbitych ziemiach przyczyniali się do rozwoju. Niektórzy mediewiści twierdzą, że pierwszy polski władca był potomkiem Normanów lub władców Wielkich Moraw. Wiking czy Słowianin? Niech tą ciekawostkę rozstrzygną historycy.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3510c.jpg)
Krainy podboju wikingów

Patrząc na zegarek, jest godz. 20:40 i ciągle świeci słońce. Zastanawialiśmy się nad noclegiem w tym uroczym miejscu. Ruszamy jednak dalej. Wracamy na autostradę i połykając kolejne kilometry zatrzymujemy się na jednym z parkingów około 50 km przed Kopenhagą.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/12/IMG_3510d.jpg)

Kolacja i oględziny miejsca pod kątem przydatności do spania. Po dokładniejszej penetracji okazuje się, że przy wyjeździe powrotnym na drogę znajduje się dodatkowa odnoga drogi. Prowadzi szerokim łukiem za parking z ślepym zaułkiem. Tam też decydujemy się na rozbicie naszego obozu.

Cdn ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Marca 10, 2017, 09:52:53 pm
Cd. cz. 5
 
29.06.2016 - dzień 6 - środa

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_deszcz.gif)

Nocleg w zacisznym miejscu na zapleczu autostrady pozwolił nam dobrze wypocząć. Francuscy Albańczycy nadal nie usunęli usterki w swoim samochodzie. Przy śniadaniu podziwiamy jak przetrwali noc. Dwójka w samochodzie ubrana jak na Antarktydzie z czapkami na głowach i jeden osamotniony śmiałek z podobną garderobą, zbierający się z trawy, który miał do dyspozycji kilka koców. Wracając do samochodu wyglądał na mocno wyczerpanego człowieka. Do powrotu zmusił go lekko padający deszcz. Życie wraca do normy, na drogach wzrasta ruch więc czas się zbierać. Po śniadaniu i ogarnięciu, ruszamy w stronę Kopenhagi. Szybko docieramy do celu. Zachmurzone niebo i przelotny deszcz to zapowiedź dzisiejszej aury ?
Jesteśmy dobrej myśli :-)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3514.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3514a.jpg)

Wjeżdżając do stolicy Danii podziwiamy tutejszą architekturę. Kompozycja starego z nowym jest tu doskonałym przykładem połączenia historii z nowoczesnością. Kraj usiany tysiącami rzeźb i pomników znajduje potwierdzenie w stolicy. Nie szukaliśmy niczego szczególnego. Wg przewodnika podróżniczego "UCityGuides", chcieliśmy jedynie dotrzeć do najbardziej przecenianych atrakcji turystycznych na świecie. Mała Syrenka - posąg/postać z baśni Hansa Christiana Andersena. Pół-kobieta, pół-ryba, znajduje się w porcie w Kopenhadze. Pomnik ma 1,25 m wysokości, wagę około 175 kg i spoczywa ... a jakże, na Głazie :-)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3514b.jpg)
Dania - kraj rzeźb ...
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3514c.jpg)
Dania - kraj rzeźb ...
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3517.jpg)
Dania - kraj rzeźb ...
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3520.jpg)
Dania - kraj rzeźb ...
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3536.jpg)

Nasza warszawska syrenka ma swoją znacznie dłuższą i bogatszą historię. Stary herb Warszawy ewoluował od 1400 roku (najstarszy istniejący wizerunek herbu Warszawy) przyjmując swój ostateczny kształt w połowie XVIII wieku.
Dużo młodsza atrakcja Kopenhagi została zamówiona i ufundowana w 1909 roku przez syna założyciela browaru Carlsberg - Carla Jacobsena. Pomnik wykonany przez duńskiego rzeźbiarza Edvarda Eriksena odsłonięto  23 sierpnia 1913 roku. Opisywany symbol stał się tak popularny, że w wielu miastach na świecie powstały kopie posągu (Greenville w USA (stan Michigan), Kimballton w USA (stan Iowa), Osace w Japonii, Piatra Neamt w Rumunii, Solvang w USA (stan Kaliforni)).

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3524.jpg)
Port w Kopenhadze
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3534.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3531.jpg)
Kopenhaga
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3532.jpg)
Kopenhaga

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3537.jpg)
Dania - kraj rzeźb ...

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3528.jpg)
Kopenhaska syrenka - główna atrakcja miasta


Znając te fakty śmiało możemy stwierdzić skąd ta popularność rzeźby wśród turystów z Japonii, których nowa dostawa przyjeżdża w krótkich odstępach czasowych. Okupują oni pierwowzór, który mogą podziwiać w Osace. Trudno się do niego dostać nawet w ulewnym deszczu, który ponownie nas dopada.  Rzeźba stojąca w porcie jest silnie obleganą atrakcją, otoczoną wieloma innymi rzeźbami.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3540.jpg)
Kopenhaga w deszczu

W strugach ulewnego deszczu opuszczamy Kopenhagę wjeżdżając na wantowy most drogowo-kolejowy Øresundsbron o długości 7845 m, przebiegający nad cieśniną Sund. Biegnie z Kopenhagi do szwedzkiego Malmö i jest najdłuższym na świecie mostem łączącym dwa państwa. Budowany przez Duńczyków i Szwedów został otwarty w 2000 roku a jego budowa ma się zwrócić po 35 latach użytkowania.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3541.jpg)
Most Øresundsbron łączący Danię ze Szwecją

Strugi ulewnego deszczu wspomagane silnym wiatrem dawały się mocno we znaki i sprawiały sporo trudności w utrzymaniu toru jazdy motocyklem na wprost. To właśnie tego typu pogoda skłaniała nas do sporadycznego wyciągania aparatu.

cdn ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Marca 10, 2017, 10:30:37 pm
Cd ...
części 5

SZWECJA

Zjeżdżając z mostu na wybrzeże Szwecji, zatrzymujemy się przy szlabanie. Wspomniana wcześniej budowla musi się zwrócić. Dokonujemy płatności a przed nami największa atrakcja dzisiejszego dnia.

Ulewa zaczęła się na dobre. Pada tak intensywnie, że po asfalcie płyną potoki. Do tego ciężkie szare chmury nie wróżą niczego dobrego. Szaro, buro i ponuro w mocnym potoku kropel deszczu spadającym z nieba zastanawiamy się jak ocalić resztki suchych fragmentów ciała i odzieży.

Malmö
Zatrzymujemy się na pierwszym możliwym miejscu dającym schronienie przed ulewą. Z pozoru zwykła stacja benzynowa ale podczas ubierania membran (ponoć wodoodpornych) naszą uwagę przykuwa nieco inna od spodziewanej uroda "wikingów". Tutejsza ludność i klienci znacznie odbiegają od naszego wyobrażenia Skandynawów wpajanego przez lata nauki. Smagła cera, ciemne włosy urodą bardziej przypominają ludność śródziemnomorską. Wszystko stało się jasne po skinieniu Tamary trzymającej aparat. Przebierając się, odwracam się za siebie i już wszystko wiem, jesteśmy w skandynawskiej krainie muzułmanów.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3543.jpg)

Ruszając w dalszą drogę przez ulice Malmö zalane wodą, z każdym przejechanym kilometrem dostajemy potwierdzenie tego czego przed chwilą doświadczyliśmy. Wysocy, jasnowłosi, jasnoocy wikingowie o śnieżno białej cerze stanowią mniejszość tutejszej ludności. Być może poruszamy się i jesteśmy w nieodpowiednich miejscach aby ich zobaczyć ale taki obraliśmy tor naszej podróży.

Dalsza dwugodzinna jazda w ulewnym deszczu, w wodoodpornych membranach marki goretex zmusza nas do zatrzymania się choć na chwilę aby odziać się w prawdziwie wodoodporną odzież.
Tak, tak, każdy sprzedawca sprzedający produkt powyższej marki powie Wam, że jest to jedyna membrana dająca 100% wodoodporności, szkoda tylko, że nie miał takiej możliwości aby przetestować ją wspólnie z nami. Wcześniejsze zawody wodoodporności mogły być dziełem przypadku lub nieodpowiedniej konserwacji produktu (to kolejny argument, którym sprzedawca będzie mącił nam w głowie). Z uwagi na fakt, że wspólnie na motocyklu jeździmy od wielu lat, mieliśmy okazję testować różne produkty. Prawdziwy test i prawdziwy tekst nigdy nie jest mile postrzegany przez producentów. Z całą odpowiedzialnością obalamy mit 100% wodoodporności membrany goretex (kolejne chłodne dowody w dalszej części relacji).
Jakby ktoś chciał zmienić naszą opinię, to chętnie przetestujemy ów produkt, bez owijania w bawełnę. Wprowadzanie w błąd, taką właśnie wadę mają artykuły sponsorowane (małym druczkiem - portal nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułu). Spraye, impregnatory itp. to kolejne argumenty. Jak najbardziej, tylko jak mogą spełnić swoją funkcję podczas prawdziwej wyprawy, kiedy przemoczona odzież nie wysycha?

Nasza wodoodporna odzież poległa w ulewnym deszczu w normalnych warunkach drogowych w taką pogodę. Zacytuję swój opis, który napłynął mi pod końcówkę długopisu tuż po dotarciu do suchego.
"Malmö. Jedziemy dalej mimo sakramenckiej ulewy. Mijamy Helsingborg i zatrzymujemy się na jednej ze stacji benzynowych. Wszystko po otrzymaniu dodatkowej fali wody spod kół wyprzedzanego samochodu, którego wycieraczki nie pozwalały na jazdę szybciej. Chwila dezorientacji po otrzymaniu fali wody, czy jesteśmy pod wodą ?
Zziębnięci jazdą w ulewie w temperaturze + 13°C, udajemy się na strawę. Może przeczekamy tą nawałnicę".


Ku naszemu zaskoczeniu trafiamy rewelacyjnie !
Typowa szwedzka jadłodajnia skąd wzięła się nazwa SZWEDZKI STÓŁ (co Polacy rozumieją po Polsku). Mimo znajomości tego pojęcia często w takich miejscach w obcych krainach spotykamy napisy po polsku. Dlaczego ? Ponieważ Polacy mają swój sposób rozumowania i ulepszania tego co wywodzi się nawet z obcej kultury.

Na początek wyjaśnimy pojęcie "szwedzki stół".
Stół szwedzki, bufet szwedzki (szw. smörgåsbord) – sposób serwowania posiłków w hotelach, rzadziej restauracjach, polegający na udostępnieniu gościom kilkunastu potraw, z których mogą oni ułożyć pełny posiłek z uwzględnieniem własnych upodobań kulinarnych i dietetycznych. Korzystający ze szwedzkiego stołu mogą zazwyczaj najeść się do woli za zryczałtowaną kwotę.
Szwedzki stół jest również popularną formą organizacji przyjęć firmowych i spotkań biznesowych, ponieważ jedzenie nie przeszkadza w żaden sposób w rozmowach i nawiązywaniu kontaktów pomiędzy uczestnikami, inaczej niż tradycyjna organizacja stołu. Nazwa wywodzi się od szwedzkiej tradycji serwowania tego typu posiłków. W języku szwedzkim określa się je słowem smörgåsbord, czyli stół kanapkowy. Szczególną odmianą smörgåsbord jest julbord, serwowany w czasie świąt Bożego Narodzenia.
Anegdota, zapewne apokryficzna, wiąże szwedzki stół z Polską. W roku 1656, król szwedzki Karol X Gustaw, chcąc sobie zaoszczędzić trudów oblegania Zamościa, wprosił się na posiłek do Jana Sobiepana Zamoyskiego, chcąc przy okazji skłonić go do poddania miasta. Ordynat przyjął króla poza murami, wystawnie zastawionym stołem, ale – dla sprawienia królowi despektu – bez krzeseł. Odtąd przyjęcia na stojąco nazywano „stołem szwedzkim”.
Źródło: wikipedia


Poniżej skrócone wyjaśnienie skąd za granicą przy szwedzkim stole pojawiają się napisy po Polsku "Prosimy o nie wynoszenie jedzenia".

Inne przedstawienie tego co nasze (niechlubne) w artykule
Do syta po polsku
Z czym kojarzą się polscy turyści za granicą? Choć chcielibyśmy sądzić, że prezentują się z najlepszej strony, to jednak rzeczywistość przedstawia się zupełnie inaczej. Polacy za granicą słyną z precedensu wynoszenia jedzenia. Są zmorą hoteli i restauracji.
"Bo mi się należy"
Stosowany przez rodaków wybryk ma miejsce wszędzie tam, gdzie posiłki podawane są w postaci bufetu szwedzkiego. Oto zamiast najeść się do syta w stołówce, niektórzy robią kanapki na wynos lub wychodzą z napełnionymi talerzami.
- Zapłaciłem? To mogę wynosić tyle, ile wlezie. Dla mnie to żaden obciach - tłumaczy nam Piotr, który jeżdżąc na zagraniczne wakacje zawsze wynosi jedzenie z hotelowych restauracji".
Źródło: onet.pl

Cały artykuł przeczytasz na >>> (http://podroze.onet.pl/plaze/do-syta-po-polsku/gb3sd)

Właśnie dlatego, czasami wstydzimy się tego, że jesteśmy Polakami.

Nasze pojmowanie szwedzkiego stołu w skrócie:
- płacimy jeden raz określoną kwotę za talerz
- napełniamy talerz jedzeniem tyle razy ile zapragniemy
- potrawy różnorodne
- jemy do syta iiii ....
NIE WYNOSIMY (jedzenia), NIE WYNOSIMY !

Jak się zachować przy szwedzkim stole?
1. Do stołu szwedzkiego podchodzimy, kiedy gospodarz zaprosi. Zazwyczaj tworzy się kolejka, w której cierpliwie czekamy, nie wyprzedzając innych i nie przepychając się.
2. Sięgamy po talerz i widelec, układamy na nim po kawałeczku z każdego przysmaku wyłożonego na stół, spośród potraw rybnych, sałatek oraz dodatków – pieczywa, masła, serów.
3. Nie nakładamy na talerzyk zbyt dużo przekąsek. Lepiej jest podejść ponownie. Bardzo nieeleganckie jest „rzucanie się” na jedzenie, jakbyśmy pościli od tygodnia. Bywalcy, którzy zachłannie rzucają się na jedzenie i picie oraz wybierają najlepsze kąski są nazywani w kuluarach „buszującymi w zbożu” albo „odkurzaczami”. Dosyć niemiła etykietka.
4. Odchodzimy od stołu, zwalniając miejsce dla kolejnego gościa.
5. Po skonsumowaniu sięgamy po kolejny czysty talerz nakładając nań wedle smaków i chęci – gotowanego lub wędzonego łososia na zimno, owoce morza lub zimną, pieczoną wołowinę, gotowaną szynkę, kiełbasę, pasztet. Dokładamy sos, kiszony lub konserwowy ogórek, rzodkiewkę, pomidor. W czasie jednego przyjęcia zużywamy od 3 do 5 talerzyków i kompletów sztućców.
6. Podczas nakładania potraw powinniśmy kategorycznie unikać mieszania łyżką w salaterkach i półmiskach, „grzebania”, przebierania, czy wręcz odkładania z powrotem porcji, wcześniej już przeniesionych na talerz. Nakładanie potraw musi się odbywać wyłącznie za pomocą specjalnie do tego celu przeznaczonych sztućców, zwanych sztućcami środka stołu, nigdy zaś własnym widelcem lub łyżką.
7. Odkładając sztućce środka stołu po ich użyciu na półmiski, należy zadbać o to, by ich trzonki nie dotykały potrawy, nie maczały się w sosach, ale pozostawały poza ich zasięgiem, tak by pozostali goście mogli ich użyć bez obawy o ubrudzenie sobie rąk. Do dużych naczyń z daniami gorącymi, umieszczanych w podgrzewaczach, dla ochrony przed ubrudzeniem rąk i odzieży gości, stosuje się specjalne, pokaźnych rozmiarów sztućce o wyjątkowo długich trzonkach.
8. Warto pamiętać, że przyjęcia bufetowe, jak każde inne, są formą spotkania towarzyskiego, którego zasadniczym celem jest rozmowa. W żadnym wypadku więc nie wypada skupić się głównie na konsumpcji, polowaniu na kolejne przekąski i wypatrywaniu rzadkich smakołyków.
Źródło: www.urodaizdrowie.pl


(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3544.jpg)

WRACAMY DO RZECZYWISTOŚCI
Na wejściu płacimy 99 szwedzkich koron od głowy, dostajemy talerz i jemy co chcemy i ile chcemy ... ale nie wynosimy !
Spróbowaliśmy niemal wszystkiego. Ziemniaki, mięsa, sosy, boczki, naleśniki, surówki w różnej postaci, jednak najważniejsza i zbawienna przy przechłodzeniu organizmu okazała się gorąca kawa i herbata.
Początkowo po wejściu do restauracji każdy nasz krok oznakowany był kałużą. Trasa naszego przemarszu była okazała. Ostatecznie pod naszym stolikiem powstała spora kałuża, w której wody nagromadziły się z naszych ściekających ubrań.

Najedzeni, ogrzani, musimy ruszać dalej. Jutro jesteśmy umówieni w Røyken koło Oslo, do którego mamy około 600 km. Po drodze mieliśmy ambitny plan zwiedzania ale ze względu na aurę niektóre ze atrakcji odpuszczamy.

Ulewa nie odpuszcza i nawiązując do naszej wodoodpornej odzieży zakładamy na siebie worki foliowe chcąc mieć 100% pewność wodoodporności a co za tym idzie większego komfortu termicznego dalszej podróży.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3545.jpg)

W pierwszej kolejności dojeżdżamy do Hovs Hallar, obszar chroniony, stanowi część rezerwatu przyrody Bjärekusten (Bjärekustens naturreservat). Są to ciekawe formacje skalne o wysokości od 10 do 30 m opadające w kierunku. W niektórych miejscach tworzą strome urwiska, w innych kamieniste plaże.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3546.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3546a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3546aa.jpg)

Niestety deszcz nie odpuszcza. Co prawda udajemy się na skalne urwiska ale dalsza penetracja rezerwatu odpada ze względu na warunki atmosferyczne. Chlupiąca w wodoodpornych butach (goretex) woda  oraz ciążący od nadmiaru deszczu nasz ubiór motocyklowy sprawia, że nie zapędzamy się za daleko. W sumie moglibyśmy wejść do morza. Nie zrobiłoby to żadnej różnicy.  Staramy się pocieszać i podtrzymać dobry humor. Ponoć się przejaśnia ... już od trzech dni mamy takie wrażenie. Tak czy inaczej poczucie humoru daje nam kopa do dalszej podróży.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3546b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3546c.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3546d.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3546e.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3546f.jpg)
Duszenie wody z rękawiczek, które zaprezentowano w trailerze ...


Jadąc w ciągłym deszczu zbliżamy się do stolicy Szwecji Geteborga, tu jednak zbaczamy do Fjärås Bräcka, gdzie znajduje się cmentarzysko wikingów. Chowano tu ludność od epoki żelaza. Miejsca pochówku oznakowane są pionowo postawionymi kamieniami.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3552.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3553.jpg)

Na cmentarzysku znajduje się 160 zabytków, w tym cztery kurhany, 24 kamienne kopce, 7 owalnych cmentarzysk lub w kształcie statków oraz 127 stojących kamieni. Najwyższy z nich, zwany Królem Frode, osiąga wysokość 4,7 m i stoi tuż przy drodze. Mimo, że padający deszcz zelżał mieliśmy ogromny problem ze sfotografowaniem tego ostatniego. Powód ? Brak suchego miejsca w celu przetarcia obiektywu. Po kilku próbach poprosiłem Tamarę aby znalazła kawałek suchego gdzieś u mnie na plecach. W taki sposób cel został osiągnięty.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3551.jpg)
Po kilkukrotnych próbach wykonania zdjęcia udało nam się znaleźć kawałek suchej koszulki na moich plecach dzięki czemu przetarty obiektyw pozwolił na wykonanie w miarę ostrego zdjęcia Króla Frode, o wysokości 4,7 m

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3554.jpg)

Padający ciągle deszcz sprawiał, że podróż stawała się coraz bardziej uciążliwa. W związku z tym zaczęliśmy się rozglądać za jakimś miejscem noclegowym. Dotarliśmy pod ruiny twierdzy Bohus jedną z najciekawszych atrakcji miasteczka Kungälv. Twierdza Bohus wzniesiona w XIV wieku, usytuowana na niewielkiej wyspie, na życzenie Haakona VI Magnussona, ówczesnego króla Norwegii. Pełniła funkcję ochronną szwedzko-norweskiej granicy. W XVIII wieku przekształcono ją w miejscowe więzienie. Aktualnie jest atrakcją turystyczną, wewnątrz której odbywają się różnorodne wydarzenia i imprezy.
Rozległy parking pod twierdzą był kuszącą opcją do rozbicia namiotu, jednak znak ograniczający długość postoju, wypersfadował nam ten pomysł.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3554a.jpg)

Nieustający deszcz nadal nie odpuszcza. Przemoczeni, zziębnięci, intensywniej rozglądamy się za miejscówką do rozbicia namiotu. Okolice Geteborga nie rozpieszczają pod tym względem. Gęsta zabudowa to dodatkowy problem. Coraz częściej zjeżdżamy w boczne i zarazem w ślepe ulice. To do gospodarstw prywatnych, chwilę później przez drogę prywatną (ponoć monitorowaną), złomowiska i wiele innych ciekawych miejscówek. Wszystkie drogi ślepo zakończone. Było to dla nas sporym zaskoczeniem.

Po długich poszukiwaniach, w końcu znaleźliśmy miejscówkę nieopodal autostrady, drogi lokalnej i linii kolejowej. Wszystko w leśnej kępie, do której wiodła trudno zauważalna z drogi boczna ścieżka. Po śladach widać, że niegdyś używana. Wjazd na tą dróżkę możliwy dzięki wolnej przestrzeni między ciągnącym się wzdłuż drogi rzędami głazów.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3555.jpg)

Próbujemy rozgrzać się w namiocie. Gorące herbatki miały spore wzięcie.

Cdn ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Marca 19, 2017, 11:56:50 am
Cd. cz. 6

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce_deszcz.gif)
 
30.06.2016 - dzień 7 - czwartek

Pada, pada i pada ...
Nigdzie nie jedziemy. W końcu musi przestać padać.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3557.jpg)

Lało całą noc, lało rano. Jesteśmy w stałym kontakcie z Bartkiem. Oni w samochodzie połykają kilometry a my ciągle kisimy się w mokrym namiocie, chroniąc się przed nieustającym deszczem. Dzisiejszy plan zwiedzania okroiliśmy do minimum. A miały być kąpiele w kryptodepresyjnym jeziorze Vättern (drugim co do wielkości jeziorze Szwecji)z innymi atrakcjami.
Przeklęty deszcz !
8:00 - pada
9:00 - pada
10:00 - nadal pada
11:00 - nawet się nie przejaśnia. Mimo deszczu wychodzę z ciepłego namiotu zobaczyć co to takiego. Po widocznej autostradzie w wolnym tempie przemieszcza się coś bardzo hałaśliwego (jakaś wielka maszyna).
12:00 - ciągle pada. Nie mamy wyjścia. Jednak nie przestało padać. Musimy jechać !

Z lasu w Lilla Haby wyruszamy do dzisiejszego przystanku w Røyken. Do celu mamy około 260 km. Umówieni, aby sprawić niespodziankę z okazji 40 urodzin mojemu przyjacielowi Piotrkowi osiadłemu w Norwegii z rodziną. Na miejscu mamy się spotkać z Bartkiem, bratem Piotrka, który jedzie z rodziną. Wszystko uknute zostało dwa lata wcześniej z wyjątkiem wspólnego niespodziewanego wjazdu. Do tego dzisiaj kolejny mecz reprezentacji Polski w ME, gramy z Portugalią.

Stale kontaktowaliśmy się z Bartkiem w celu określenia jago aktualnego położenia. Zbliżał się do nas w ekspresowym tempie. Chcąc zobaczyć po drodze zaplanowane do zwiedzenia obiekty, ubieramy się w przemoczone ciuchy (kompletny brak suchej odzieży).
To okropne uczucie towarzyszy nam niezwykle rzadko. Tym razem ubieramy na siebie mokre koszulki i pozostałą odzież, z mokrymi skarpetami i butami włącznie. Takie uczucie na długie lata pozostaje w głowie jako trauma, której warto unikać. My to traktujemy z humorem jako przygodę.

Na początek zjeżdżamy z autostrady do Uddevalla, gdzie chcemy odnaleźć największe na świecie skupisko zwapnionych muszli w Skalbanker (Skalbanksvägen). Ciągły deszcz, brak oznaczeń kierujących do tej atrakcji, moknąca wyciągana mapa i niespodziewanie pomocny taksówkarz, który pokierował nas w odpowiednią stronę, dodając nam gratisową mapę. Zawiłe dróżki w mieście sprawiły, że zbyt długotrwałe poszukiwania wspomnianej atrakcji uważamy za zakończone. Każdy z napotkanych przechodniów wysyłał nas w zupełnie innym kierunku.
ODPUSZCZAMY !

Od nadmiaru wody odpuszczamy sobie również kolejną atrakcję związaną z kąpielą wodną w Lysekil. Intensywną kąpiel mamy od trzech dni i towarzyszy nam niemal każdego dnia w podróży.

NIE ODPUSZCZAMY !
Rysunków naskalnych w Tanum. Dlaczego ?

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3560.jpg)

Przyciągnęły nas tu ryty wykonane w granitowej skale tysiące lat temu przez praprzodków wikingów. Zespół petroglifów datowanych na epokę brązu/żelaza wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1994 r. Zlokalizowany na południe od Tanumshede. Odkryty przypadkowo w 1972 roku przez Age Nilsena, który chciał wysadzić skały.
Największa w Skandynawii płaska skała z petroglifami z nordyckiej epoki brązu, Vitlyckehäll, obejmuje obszar 51 hektarów. Około 3000 petroglifów z Tanum rozrzucone są skupiskami na długości 25 km wzdłuż dawnej linii brzegowej fiordu z epoki brązu, która została wypiętrzona z całą Skandynawią. Aktualnie petroglify są znacznie oddalone od linii brzegowej i wyniesione na wysokość 25 m n.p.m., co znacznie ułatwia dostępność tego wyjątkowego miejsca.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3564.jpg)
Malowane petroglify w Tanum

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3575.jpg)
Petroglify w Tanum bez malowania

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3574.jpg)
Zbiorowy grób/cmentarzysko w Tanum

Jak przystało na praprzodków wikingów, ludzie z nordyckiej epoki brązu/ żelaza byli wprawieni w obróbce drewna oraz uchodzili za świetnych żeglarzy. Potwierdzeniem ich zręczności manualnych są liczne ryty przedstawiające długie łodzie. Oprócz nich wśród malowideł znajdują się zwierzęta, wozy, sceny polowań, myśliwych, zajęcia rolnicze i wiele innych. Archeolodzy ciągle odkrywają kolejne petroglify sprzeciwiając się malowaniu na czerwono wcześniej zinwentaryzowanych rytów, co z kolei ma na celu uczynić je lepiej widocznymi dla turystów. Na daną chwilę brak jakichkolwiek informacji czy były malowane w momencie ich powstania. Najbardziej rozpoznawalne petroglify z Tanum to:
- "narzeczeni",
- "gigantyczny bóg z włócznią" mając na myśli Odyna, którego cechą była włócznia - dla nas "człowiek z dzidą", będący zarazem największym rytem o oryginalnych rozmiarach 2,3 metra wysokości.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3605.jpg)
Petroglify w Tanum - człowiek z dzidą (Odyn) większy od największych łodzi

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3598.jpg)
Petroglify w Tanum - człowiek z dzidą (Odyn) większy od największych łodzi

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3603.jpg)
Petroglify w Tanum - człowiek z dzidą (Odyn) większy od największych łodzi

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3607.jpg)
Petroglify w Tanum

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3608.jpg)
Petroglify w Tanum

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3609.jpg)
Petroglify w Tanum

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3613.jpg)
Petroglify w Tanum

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3614.jpg)
Petroglify w Tanum

Po oględzinach naskalnych malowideł udajemy się do wnętrza muzeum (wstęp wolny). Eksponaty, prezentacje multimedialne, wykładzina z mapą podbojów wikingów i wiele innych z możliwością zakupu pamiątkowych gadżetów.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3583.jpg)
Muzeum w Tanum

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3583a.jpg)
Muzeum w Tanum

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3583b.jpg)
Muzeum w Tanum

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3583c.jpg)
Muzeum w Tanum i odlewy praprzodków wikingów

Dalej udajemy się za budynek muzeum, gdzie znajduje się dodatkowa ekspozycja. Stare chaty ze skandynawskiej epoki brązu/żelaza wraz z wyposażeniem. Trzeba przyznać, że jest to doskonałe miejsce na naoczne przedstawienie historii tego regionu.
Jednym słowem, warto było tu przyjechać.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3584.jpg)
Muzeum w Tanum - wioska z epoki brązu/żelaza

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3587.jpg)
Muzeum w Tanum - skandynawska chata z epoki brązu/żelaza

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3588.jpg)
Muzeum w Tanum - skandynawska chata z epoki brązu/żelaza - wnętrze

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3589.jpg)
Muzeum w Tanum - skandynawska chata z epoki brązu/żelaza

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3590.jpg)
Muzeum w Tanum - skandynawska chata z epoki brązu/żelaza

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3593.jpg)
Strzecha - mchy i porosty

Teraz dodajemy sobie odrobiny entuzjazmu. Przejaśniało się już od trzech dni, jednak przemoczeni z powodu ciągle padającego deszczu zaczynamy cieszyć się ze słońca, które w międzyczasie wyszło zza chmur zaczynając przygrzewać.
Czyżby nastał koniec naszej deszczowej udręki ?

Podczas dojazdu do ostatniego punktu naszego dzisiejszego zwiedzania towarzyszyła nam słoneczna pogoda. To dzięki niej podczas jazdy motocyklem nasze ubrania motocyklowe przedmuchiwane wiatrem delikatnie podsechły, pierwszy raz od kilku dni.

Jadąc w stronę Norwegii zatrzymujemy się na chwilę na jednym ze specyficznych cmentarzysk wikingów. W Blomsholm znajduje się cmentarzysko wikingów w kształcie smukłej łodzi mierzącej sobie 100 metrów długości. Miejsca pochówku oznaczone jednakowo, jak w zwiedzanym przez nas uprzednio Fjärås Bräcka >>> (http://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=5972.msg10288#msg10288), czyli wysokimi pionowymi skałami wyrastającymi z ziemi. Silne podmuchy wiatru i falujące trawy w promieniach słońca dodały dodatkowej tajemniczości temu miejscu.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3615.jpg)
Cmentarzysko wikingów w Blomsholm

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3617.jpg)
Cmentarzysko wikingów w Blomsholm

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3621.jpg)
Cmentarzysko wikingów w Blomsholm

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3622.jpg)
Cmentarzysko wikingów w Blomsholm

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3623.jpg)
Cmentarzysko wikingów w Blomsholm

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3625.jpg)
Cmentarzysko wikingów w Blomsholm

Nagle telefon !

Ciągle umawiamy się na spotkanie w Røyken, zgrywając je w czasie. Kto pierwszy dojedzie do tablicy miasta, czeka na kolegę w celu sprawienia większej niespodzianki. Z rozmowy telefonicznej okazuje się, że pędzący za nami Bartek jest w naszej okolicy. Nie wiemy dokładnie gdzie ale może być przed nami lub delikatnie za.
Ruszamy pospiesznie dalej !

NORWEGIA

Wjazd do kraju stanowi zwężenie drogi, na której celnicy wyłapują na boczne pasy głównie tych z obcymi rejestracjami, a na pewno z polskimi. W związku z tym, że poruszaliśmy się motocyklem to nie byliśmy tego świadomi. Przejeżdżamy sprawnie.

Mijamy lotniska, przejeżdżamy przez tunel Oslofjord - podmorski tunel drogowy przebiegający pod Oslofjord (pod fiordem), łączący Hurum, w Buskerud na zachodzie z Frogn, w Akershus na wschodzie. Jeden z najdłuższych podwodnych tuneli w Europie Północnej o długości 7,2 km, schodzi do 134 metrów poniżej poziomu morza. Wewnątrz ograniczenie prędkości do 70 km/h i jest egzekwowane przez kamery drogowe, podobnie jak opłata za przejazd tunelem. To jedna z zalet poruszania się w tym kraju motocyklem. Przejazdy przez tunele i inne płatne obiekty w większości pobierane są za pośrednictwem monitoringu - nie dotyczy motocykli.

Po wyjechaniu z tunelu wjeżdżamy w kolejne drogi wydrążone w skałach. Kawałek dalej objazdy, zablokowany pas ruchu z powodu osuniętych skał, kręte ale widokowe drogi z ulubionym znakiem ograniczenia prędkości 70 km/h.

Jesteśmy w Røyken, gdzie ponawiamy telefon w celu określenia przybliżonego czasu oczekiwania. Zdążyliśmy podjechać pod dom mojego przyjaciela ale zawracamy pod tablicę miejscowości, gdzie dochodzi do naszego spotkania z Bartkiem. W międzyczasie wymiana pozdrowień a po wcześniejszych rozmowach telefonicznych z Bartkiem i jego żoną Jolą, podczas których opisywaliśmy stan naszego przemoczenia stwierdza, że jesteśmy susi. Owszem ale tylko z zewnątrz. Chwilę później razem podjeżdżamy pod dom Piotrka wiwatując klaksonami. Gospodarza brak ! Czyżby wyjechał ?

Nie, po prostu nas się nie spodziewał ! Po jego wyjściu z domu, mina stwierdzająca nasze przybycie - bezcenna :-) Do tego zaatakowany gromkim STO LAT zaniemówił. Chwilę dochodził do siebie zanim wydusił pierwsze słowa. Okazja spotkania bardzo poważna, skończone 40 lat!


Spotkanie i gromkei STO LAT od 1:01 trailera filmu

Wesołe powitanie i szybkie przejście do rzeczywistości. W mokrych butach nie wchodzimy, narobimy zbędnych śladów. Ściągamy buty, mokre i zatęchłe skarpety, mokre od spodu ciuchy. Zasiadamy do stołu i ... wygrywamy POL 1 : 0 POR. Szkoda, że skończyło się inaczej. Tak czy inaczej nie ominęła nas kolejna dawka emocji z udziałem naszej reprezentacji. Przy okazji, popijając piwo dowiadujemy się o realiach przekraczania granicy szwedzko-norweskiej i przyczynach zgarniania między innymi samochodów z polskimi rejestracjami. Powód może być tylko jeden, konfiskata nadmiaru wwożonego alkoholu i innych artykułów.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3629.jpg)
Słońce towarzyszyło nam do końca dnia

Wjeżdżając do Norwegii, wiele towarów podlega opłatom celnym i podatkowi akcyzowemu lub wymaga specjalnych zezwoleń na przywóz. Limity dotyczące zwolnienia z cła i podatku akcyzowego wwożonych produktów.
W ramach limitu do wartości 6000/3000 koron norweskich możesz wwieźć do Norwegii bez cła i podatku akcyzowego następujące towary:
- napoje spirytusowe: powyżej 22% alkoholu, do 60% włącznie (1 litr),
- wino: powyżej 2,5% alkoholu, do 22% włącznie (1,5 litra),
- piwo: powyżej 2,5% (również mocne piwo) lub gotowe drinki/cydr powyżej 2,5% alkoholu, do 4,7% włącznie (2 litry),
- limit na napoje spirytusowe może zostać wymieniony zamiennie na słabsze alkohole,
- wyroby tytoniowe: 200 sztuk papierosów lub 250 gramów innych wyrobów tytoniowych oraz 200 sztuk bibułek papierosowych.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_3628.jpg)
Drewniane domki w Norwegii i ich malowanie

Bartka sprawdzali ale nie przetrzepali. Tak czy inaczej, pijemy nasze, polskie :-)

Zakwaterowani, pierzemy nasze przemoczone śmierdziuchy, myjemy się i męczymy suszarkę do butów. Błogie lenistwo pod dachem.
A na zewnątrz znowu pada !

Cdn ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Maja 25, 2017, 10:01:32 pm
Cd. cz. 7

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce_deszcz.gif)

01.07.2016 - dzień 8 - piątek

10°C - leje !

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3631.jpg)
Nasze lokum w Royken
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3632.jpg)

Ciągle suszymy przeprane wczoraj rzeczy. Krzątanie, pogaduchy a po południu udajemy się pociągiem do Oslo. Dlaczego pociągiem? Bo taniej!  Ceny za parking w Oslo ponoć zabijają. Wierzymy na słowo.
Cena biletu to jedyne 32 zł od osoby w jedną stronę (około 35 km). Zapomniałem zapytać o ceny parkingu w Oslo.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3639.jpg)
Procedura kupowania biletu w automacie. Mając taki bilet, trzeba być wtajemniczonym. Można wsiadać tylko przez czarne drzwi.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3643.jpg)
Temperatura rośnie w stronę Oslo
(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3644.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3647.jpg)

Oslo
Zwiedzamy miasto:
- nowoczesną operę, której koszt budowy wyniósł ok. 4,4 miliardy NOK i jest największym obiektem kulturalnym, który powstał od 700 lat w Norwegii. Budowla symbolizuje lodowiec cielący się do morza (Oslofjord).

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3648.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3652.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3654.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3655.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3665.jpg)
Wizualizacja opery

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3663.jpg)
Zdjęcie ukończonego budynku

Dalej odwiedzamy pałac królewski, w którym władzę sprawuje Król Harald V a po drodze liczne rzeźby.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3669.jpg)
Młot Thora

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3670.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3675.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3682.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3683.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3678.jpg)
Pałac królewski Haralda V

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3688.jpg)
Rodzina królewska

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3689.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3690.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3691.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3693.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3696.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3697.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3701.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3705.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3706.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3708.jpg)
Mistrzostwa Europy w toku

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3710.jpg)

Szukamy śladów wikingów, czyli wysokich, długowłosych i brodatych blondynów. Po długich poszukiwaniach, z ogromnym żalem i bólem stwierdzamy, że nie ma tu takich ! Za to dla odmiany jest tu sporo muzułmanów, murzynów, Cyganów i skośnookich.
W stolicy Norwegii nie ma śladu po wikingach ! Przykre ale prawdziwe.
Wracamy do bazy.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce_deszcz.gif)
 
02.07.2016 - dzień 9 - sobota

13°C - błysnęło słońcem, za chwile leje ! Przestaje, leje i tak w kratkę.
Dzisiaj uroczysta impreza z okazji 40 urodzin. Trwają ostre przygotowania. Tort, sałatki, wędliny i % z kraju. Szykuje się najazd Polaków. Skoro wikingów już nie ma to mogą tu osiąść Polacy. Wyglądem z całą pewnością mogą ich zastąpić.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3636.jpg)

Przed imprezą zakupy w sklepie Kiwi - odpowiednik naszej Biedronki. Mamy piwo :-) Szybka kalkulacja i po przeliczeniu wychodzi nam 80 zł za 6 piw (sześciopak) w puszce. Morderstwo w biały dzień dla naszych zarobków. Nawet pracujący i zarabiający tu Polacy wolą przepłacane transporty z Polski, co i tak bardzo się opłaca. Biznes kwitnie a to z kolei powoduje trzepanie naszych na granicy.

Impreza w toku a za oknem całą dobę jasno !

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3718.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3719.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3720.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3723.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce_deszcz.gif)
 
03.07.2016 - dzień 10 - niedziela

15°C - słońce i deszcz na zmianę.  

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3736.jpg)
Jeszcze przed chwilą lało !

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/05/IMG_3736a.jpg)

Spakowani, ruszamy w dalszą podróż przez kraj fiordów.

Cdn ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 05, 2017, 12:34:57 pm
Cd. cz. 8

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce_deszcz.gif) (http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_deszcz_snieg.gif)

Koło południa zmierzamy na zachód, w końcu tam też musi być cywilizacja. Skąpani w słońcu chłoniemy wspaniałe widoki zmieniające się z każdym przejechanym kilometrem. Komfort jazdy kończy się wraz z pierwszym deszczem. Uprzednio zdążyliśmy zobaczyć kościół klepkowy w Heddal (Heddal stavkirke).

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3738.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3741.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3742.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3746.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3748.jpg)
Rzeźby pod świątynią

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3749.jpg)
Kawiarnia pod świątynią

Drewniana katedra uchodzi za największą budowlę tego typu w Norwegii. Powstała w 1242 roku. Posiada trzy wieże, 64 powierzchnie dachowe, portyk i apsydę. Wewnątrz bogato rzeźbiony tron biskupi i malowidła. Świątynia należy do Kościoła Norweskiego i jest głównym kościołem w okolicy.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3750.jpg)

Dalej, zmierzając w stronę Oceanu Atlantyckiego (Morza Norweskiego) wspinaliśmy się na większe wysokości, a co za tym idzie, z każdą minutą robiło się zdecydowanie chłodniej. Dowodem na to był pojawiający się śnieg. Krajobraz urozmaicały domki, niczym z bajki. Jedne w typowym norweskim malowaniu inne jakby stały na kurzej łapce. Na trasie sporo motocyklistów. Najciekawsze było to, że że pierwszy raz stykamy się z tak dużą liczbą współczesnych motocykli z wózkiem bocznym. Było ich tu na prawdę sporo.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3751.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3752.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3753.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3753a.jpg)

Coraz bardziej okazałe wodospady, rwące i spokojne odcinki rzek, jeziora, pierwsze fiordy i ponownie domki z trawnikami na dachu przykuwały naszą uwagę. Bajeczny element tutejszego krajobrazu. Po prostu odpoczynek dla duszy.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3754.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3755.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3755c.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3755d.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3758.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3760.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3761.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3762.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3763.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3764.jpg)

Zatrzymujemy się na chwilę w jednym z koryt rzecznych, przed którym znajduje się tabliczka z ostrzeżeniem ! Przepływ wylotowy wody może się gwałtownie zmienić. Z podobnym tematem zetknęliśmy się we Włoszech >>> (http://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=5873.msg7987#msg7987).  To dowód na to, że gdzieś powyżej produkowana jest energia wykorzystująca spadek rzek. Góry są doskonałym miejscem na pozyskanie tego typu energii a Norwegia uchodzi za godny wzór do naśladowania. Właśnie TU w tym kraju produkuje się 98 % energii hydrokinetycznej (produkowanej za pośrednictwem spadku wód).
Nie bacząc na ostrzeżenia wjeżdżamy na dno skalnego koryta rzecznego. Z pozoru gładkie, a po wjechaniu dość spore wyboje wydrążone w litej skale przez rwące wody rzeki zmuszają do ciągłego zerkania i nasłuchiwania tego, czy czasami coś nie nadciąga z góry. Szybka ucieczka przed gwałtownie nadciągającą wodą byłaby wręcz niemożliwa.

Od tego momentu towarzyszyły nam piękne i surowe górskie krajobrazy. Skąpa roślinność, przeważające skały i zalane zagłębienia terenu komponują się w niesamowitą mozaikę. Na wąskich drogach dominują znaki ostrzegawcze "uwaga owce", które samopas wypełniają okolicę. Dużą część swojego czasu spędzają na asfalcie o ile uprzednio świeciło słońce. Nagrzane podłoże przedłuża im komfort przed nadchodzącą zimną białą nocą.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3766.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3767.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3768.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3769.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3770.jpg)

Mimo uprzednich opadów deszczu, widok chmur przed nami nie wróżył nic optymistycznego. Surowy krajobraz, niska temperatura w okolicach 6°C leci w dół z każdą kolejną minutą. Szybko zaczynamy odczuwać chłód, mimo tego, że słońce znajduje się jeszcze nad linią horyzontu. Do tego momentami zaczyna kropić deszcz ze śniegiem. W końcu zatrzymujemy się na chwilę aby odpocząć od naporu powietrza wychładzającego nasze organizmy. Parking wykorzystywany dość często o czym świadczą kamienie składane w piramidy. Na placu tablica informacyjna mówiąca o okolicznej atrakcji do której właśnie zmierzamy. W tym miejscu pokonujemy najwyższy punkt naszej trasy o wysokości 932 m.n.p.m. wiodącej do Lysebotn. Tu znajduje się krótka informacja o drodze zbudowanej w związku z rozwojem elektrowni trojańskiej, która jest przejezdna od maja do października.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3771.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3772.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3773.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3774.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3775.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3775b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3775d.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3775e.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3775f.jpg)

Po zejściu z motocykla, ku naszemu zdziwieniu robi nam się jeszcze chłodniej. Tu zapada decyzja, że czas najwyższy rozglądać się za miejscem na nocleg mimo tego, że nocy jakoś nie widać. Tak czy inaczej słońce schowało się już za linią horyzontu a jeśli nie to na pewno za chmurami i górami a w panujących aktualnie temperaturach spotkanie z kolejnym deszczem byłoby mało komfortowe. Jest na prawdę chłodno, temperatura 4 °C. Podążamy dalej w stronę Lysebotn rozglądając się za ustronnym miejscem. W końcu wypatrujemy kilka kamperów, zjeżdżamy trochę niżej i naszym oczom ukazuje się wspaniały widok na Jezioro Tjodanpollen. Pierwsze spojrzenie i rozumiemy się bez słów. "Ale piknie", jak mawiają górale. Tu dzisiaj nocujemy.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3777.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3776.jpg)

Przemarznięta Tamara od razu zabiera się za rozkładanie namiotu. Ja zauroczony miejscówką wyruszam na oględziny okolicy. Rozbici przy wjeździe do tajemniczego tunelu przysypanego grubą warstwą śniegu z wąskimi szczelinami, zamkniętego na blaszane drzwi, wypatruję zgromadzone drewno wraz z grillem. W razie czego jest coś na rozgrzanie tylko nic specjalnego na ruszt. Mamy jednak na uwadze, że w Norwegii nie wolno palić ognia otwartego. Nie trzeba się długo zastanawiać skąd taka lokalizacja znalezionego paleniska. Po prostu takie miejsca potrzebują odgrodzenia od wścibskich oczu. W tym przypadku barierą stałą się spora góra śniegu (firnu). Właśnie tuta, miedzy blaszanymi drzwiami a białą masą można skorzystać z tego co zabronione. Domysły skąd to drewno, wstrzymują nas od skorzystania z owej atrakcji. Może to miejsce na sporządzenie pasterskiego obiadu. Wokół słychać i widać mnóstwo owiec porozrzucanych w różnych odstępach od siebie. Jedna z dwójką młodych będąca najbliżej przygląda nam się bacznie. Gdy nasza uwaga skierowała się w ich stronę, w mgnieniu oka niczym kozice wspinają się w górę.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3778.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3780.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3781.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3782.jpg)

Dalsze rozpoznanie terenu i kilkanaście metrów od naszego obozowiska mamy czystą, zimną, źródlaną wodę. Z gór spływają liczne strumienie. Wszystko do poniższego jeziora, które jest zbiornikiem wody do produkcji energii. Na wyszukanych mapach >>> (https://kart.gulesider.no/?c=59.041427,6.704664&z=15&q=%22tjodanpollen%22;geo) można dostrzec, że nasz zamknięty tunel to spora zagadka, mająca zapewne coś wspólnego z produkcją energii wodnej. Poniżej widoczna droga asfaltowa prowadzi do podziemnego pomieszczenia będącego zapewne kolejną częścią systemu do produkcji energii. Na mapie widać jak od jeziora rozchodzi się sieć podziemnych kanałów, znacznie gęstsza niż tutejszych dróg. Dzięki temu można dostrzec fenomen Norwegów, produkujących energię i wykorzystujących spadek wód.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3783.jpg)

Po wypiciu kilku gorących herbat przy kolacji, wszystko dla rozgrzania zziębniętych ciał, w naszą stronę zmierzają owce, które jeszcze przed chwilą uciekały przed naszym spojrzeniem. Widok kolacji chyba jest im dobrze znany. Dochodzi północ a im harce w głowie. Przyszły na żebry. Chleb był mocno rozchwytywany a gładzenie po pysku stało się dla nich przyjemną rozrywką. W końcu robi się na tyle zimno, że czas wbić się w śpiwór. Na zewnątrz półmrok, dzwonki panoszących się owiec i jak tu zasnąć ?

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/07/IMG_3807.jpg)

Cdn.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 17, 2017, 12:48:13 pm
Cd. cz. 9

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce_deszcz.gif)     (http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_deszcz_snieg.gif)
 
04.07.2016 - dzień 11 - poniedziałek

Jak na środek lata, było naprawdę zimno. Temperatura w okolicy 4°C. Dobry namiot i śpiwory to podstawa. Brak prawdziwej nocy dezorientuje. Przy każdym przebudzeniu spoglądamy na zegarek aby wiedzieć czy to już koniec nocnej drzemki. O tym fakcie daje nam znać mocne przejaśnienie. Czyżby przebijało się słońce ? Tak to słońce przebija się przez chmury co daje nam możliwość podsuszenia namiotu.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3809.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3812.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3813a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3813b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3819.jpg)

Kochamy śniadania w tak pięknych okolicznościach przyrody jednak owce pozbawiły nas prowiantu podczas białej nocy. Delektujemy się jedynie gorącym napitkiem, sami w ciszy i spokoju. Jedynie dzwoniące żebraki sygnalizowały swoją obecność.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3816.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3817.jpg)

Szaleństwa na śniegu świadczą jedynie o klimacie tego miejsca. Skąpa roślinność, brak drzew, dominujące skały nad zielenią i spływające do jezior wody z topniejących śniegów to wspaniała sceneria dla naszych zmysłów. Mogłoby być nieco cieplej, jednak każde miejsce ma swój niepowtarzalny klimat. Nasze rozmyślania przerywa nadciągająca ciemna chmura. Trudno wyczuć czy deszczowa, czy śnieżna. Pakujemy się sprawnie i ruszamy w stronę Lysebotn.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3819a.jpg)

Byliśmy blisko tej kultowej drogi dla motocyklistów >>> (http://www.radiator-mototurystyka.pl/6331/niezwykle-i-niebezpieczne-drogi-swiata-europa-norwegia/) więc szybko znaleźliśmy się u celu.
Dlaczego kultowej ?
Wszystkie strome i kręte ścieżki są dla motocyklistów drogami wartymi zobaczenia. 32 widowiskowe zakręty, duża różnica wysokości około 900 metrów, średni spadek 8,5 % z nawrotem w tunelu to prawdziwa gratka dla każdego posiadacza jednośladu. Wprawdzie wspaniały widok szpeci idąca w dół stoku linia energetyczna ale ujęcie z powietrza lub drugiego stoku fiordu są bardzo imponujące. Jak w większości tego typu miejsc, im wyższa roślinność tym mniejsze doznania z jazdy. Musimy przyznać, że rosnące wzdłuż drogi drzewa przysłaniają sporą część wspaniałych widoków. Po zachodniej stronie naszego traktu słychać wodospady z widocznym oczkiem wodnym. Wody z topniejących śniegów, gromadzące się w jeziorkach spływają wprost do słonych wód Lysefjorden (jasny fiord). To właśnie jasne skały granitowe budują strome, niemal pionowe zbocza wyżłobione ostatecznie w plejstocenie przez masy osuwającego się lodu a później zalane wodami z topniejących lodowców. Skaliste klify wznoszące się na ponad 1000 metrów tworzą wspaniałą scenerię tego miejsca. Wzdłuż fiordu o długości 42 kilometrów i głębokości 422 metry (najgłębsze miejsce), znajdują się zaledwie dwie osady - miasteczko Forsand oraz wioska Lysebotn, w której przyszło nam właśnie gościć. Dojechać tu można jedną, za to spektakularną drogą. Nieprzyjazny klimat, który pokrótce scharakteryzowaliśmy (pamiętając, że jest środek lata) sprawia, że okolice są słabo zaludnione a głównym środkiem komunikacji są tutaj łodzie. To jednak nie droga przyciąga tutaj tłumy turystów.  Wzdłuż jednego z piękniejszych norweskich fiordów znajdują się dwa popularne miejsca wycieczek - szczyt Kjerag (1100 m n.p.m.) oraz znajdujący się po przeciwległej stronie fiordu klif Preikestolen.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3824c.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3824g.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3824a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3824b.jpg)

Oprócz spektakularnej drogi przywiodły nas tutaj wspomniane wyżej miejsca. W informacji turystycznej dowiadujemy się, że prom z Lysebotn do Forsand odpływa dwa razy w ciągu doby, tj. o godz. 12:00 i 18:00 i kosztuje około 370 zł. Posiadając tą wiedzę wyruszamy w drogę powrotną w górę klifu do restauracji Øygardstølen, skąd wiedzie najprostsza droga prowadząca na szczyt Kjerag. Na szczyt wiedzie dość trudna droga, której pokonanie pieszo zajmuje około 2,5 - 3 godzin (w każdą ze stron). Startujemy z wysokości 640 m n.p.m. aby zagościć u naszego kuzyna głaza Kjeragbolten (objętość 5 m³), który jest zaklinowany w szczelinie skalnej nad przepaścią sięgającą 984 m. Uprzednio mieliśmy nadzieję na doładowanie baterii (śniadanie) i kaloryczne zakupy przed pieszą górską wycieczką. Odnotowaliśmy jednak brak sklepu a ceny w restauracji zabijają. Przed nami jeszcze dość ambitny plan dalszej podróży, więc zagryzając zęby i wspinamy się w góry bez prowiantu.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3824h.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3824i.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3824j.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3824k.jpg)

Przed nami trzy strome podejścia po granitowym podłożu. Wspinamy się dość sprawnie. Miejscami wsparciem są łańcuchy zamontowane w skałach, na nich znajdują się również oznaczenia szlaku pieszego. Z każdym krokiem widoki robią się bardziej spektakularne. Zaskakują nas szybko przemieszczające się chmury. W pewnym momencie robi się całkowicie biało. W jednym momencie zaczyna padać deszcz ze śniegiem. Poruszając się pieszo, kompletnie nas to nie rusza. Martwi jednak fakt, że widok z tego urokliwego miejsca będą zasłaniać chmury. A celowo przybyliśmy tu przed południem aby wstrzelić się w dobrą pogodę.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3826.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3827.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3830.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3832a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3833.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3841c.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3841e.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3841h.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3841i.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3846.jpg)

Wspinając się wyżej i wyżej, przechodzimy przez pola śnieżne, aż w końcu docieramy do szczytu Kierag a kilkaset metrów dalej naszym oczom ukazuje się Kjeragbolten zaklinowany w szczelinie skalnej kuzyn głaz. Uskok z przepaścią sięgającą 984 m. Niestety chmury przysłaniają nam imponujący widok na błękitne wody Lysefjorden. Liczymy więc na odrobinę innego szczęścia, gdyż można tu usłyszeć specjalny efekt akustyczny. Występuje jedynie przy wschodnim wietrze, który musi wiać z określoną siłą i jest nim huk podobny do strzału, któremu towarzyszy efekt wizualny w postaci obłoczku. Niestety nic z tych rzeczy z wyjątkiem wszechobecnego dymu. Gęsta chmura utrudnia nam nawet wykonanie wyraźnego zdjęcia w momencie kiedy udaje nam się wejść na zaklinowany głaz.
Przyznaję, że patrząc w szczelinę przed wejściem na ten wielki głaz dopada nas niepokój i targają nami dziwne emocje. Wielu przybyszów wchodzi z asekuracją w postaci liny, duża część z nich definitywnie rezygnuje z tej przyjemności.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3852.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3852a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3852b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3857.jpg)

Lęk wysokości nie jest naszym bratem więc głęboka szczelina nie jest taka straszna. Emocje i rozterki rosną do granic możliwości po odwróceniu się o 180°. Odwróceni od ściany, patrzący w stronę fiordu stajemy twarzą w twarz z otwartą przestrzenią na wysokości 1 km. W tej pozycji nogi stają niczym wmurowane, jakby głaz zjednoczył się z głazem. Na szczęście to tylko chwilowe, pierwsze uderzenie. Twarz smaga umiarkowany wiatr i te chmury, w które chciałoby się rzucić niczym w miękki puch.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3859.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3860.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3861.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3863.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3864.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3865.jpg)

W tym miejscu warto dodać, że ów uskok jest bardzo popularnym miejscem BASE jumpingu. Skakało z niego ok. 30 tys. śmiałków. Niestety wiele z nich z różnym efektem. Tylko do roku 2005 zanotowano co najmniej 76 wypadków (upadek ze skały w szczelinę), a 9 skoczków pogoń za adrenaliną przypłaciło życiem. Patrząc na same filmy z BASE jumpingu adrenalina skacze mi bardziej niż przy wejściu na Kjergbolten.

Jakby nie było, każdy ma jakieś słabości. Póki co nie odważyłbym się na taki skok bez uprzedniego szkolenia. Dobrze wiedzieć, że na świecie jest ogrom ludzi, którzy nie mogą żyć bez kolosalnej dawki adrenaliny. Lubię nowe wyzwania ale mnie na pierwszy rzut oka przechodzą ciarki. Inaczej wyglądają skoki z samolotu. Ta bliskość skał jest naprawdę niepokojąca. Mocny i niespodziewany podmuch wiatru może zamienić życie w pył a skok w chmurę bez widoczności to ekstremalne ryzyko.

Filmy z BASE jumpingu

2011 rok


2012 rok


2016 rok


2017 rok


Po ogromnej dawce adrenaliny, w naszym przypadku niewielkiej, wymieniamy się emocjami jakie towarzyszyły nam przy wejściu na kuzyna głaza. Potwierdzamy te same fakty, nieco wyślizgana powierzchnia kamienia a przy obrocie twarzą w stronę fiordu nogi nieco się usztywniają. Ciarki przechodzą, kiedy jesteśmy świadkami braku stabilności osób bojących się a mimo wszystko wychodzących na głaz. Śmiało można je podać jako przypadki o krok od dramatycznych przeżyć.

...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Września 17, 2017, 12:48:43 pm
...

Kolejne emocje dopadają nas chwilę po zejściu z Kjeragbolten. Nagłe przejaśnienie i naszym oczom ukazał się błękit fiordu. Nawet nie zdążyliśmy dojść do kolejki chętnych do wejścia na głaz i w mgnieniu oka napłynęła kolejna chmura. Zdążyliśmy tylko uwiecznić szczęściaża tego chwilowego przejaśnienia.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3869.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3870b.jpg)

Ogarnęła nas wszechobecna biel a przejrzystość powietrza stała się jeszcze mniejsza. Dodatkowo zaczął padać deszcz przechodzący w deszcz ze śniegiem.
Poruszając się w odzieży motocyklowej miałem komfort założonej membrany pomijając inne mankamenty. Brak kasku, który byłby zbędnym balastem zastępuję workiem na śmieci aby choć trochę uchronić głowę przed zimnym prysznicem. Opady były na tyle obfite, że zanim zdążyłem nałożyć worek ochronny na głowę, pierwsze strugi wody zdążyły spłynąć aż do slip. Tamara najzwyczajniej zakłada kaptur bluzy co okazało się tylko chwilową ochroną.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3872.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3872b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3874.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3875b.jpg)

Po zejściu poniżej linii wędrujących chmur Wióreczkowi daje się we znaki brak energetyków. Z tego powodu częściej łapiemy oddech niż podczas wspinaczki.

Dla zainteresowanych umieszczamy zdjęcie opłat parkingowych pod restauracją Øygardstølen.
Opłaty nie dotyczą godzin nocnych, gdzie obowiązuje zakaz kempingowania(odzwierciedlenie cen w Norwegii).

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3875c.jpg)

Ceny za parkowanie są uzależnione od kursu walut.
Opłaty jednostkowe w zależności od rodzaju pojazdu - obowiązują do 2 godzin parkingowych:
- motocykle - 60 NOK - około 27 PLN
- samochód osobowy/kamper/autobus - 150 NOK - około 68 PLN
W przypadku braku zapłaty lub zgubionego druku parkingowego - 300 NOK - około 136 PLN.

Podczas drogi powrotnej przedyskutowaliśmy temat płynięcia promem do Preikestolen stwierdzając, że położony dużo niżej widowiskowy stół wywiera na nas mniejsze wrażenie a nasze łaknienie strawy wzrasta z każdą minutą. Oczekiwanie do godziny 18:00 na prom + rejs to dzień bez jedzenia w ustach a do tego brak odpowiedzi czy w Forsand znajdziemy otwarty sklep.

Na początku musimy przebyć tą samą drogę aby skierować się na północ, tam też musi być cywilizacja. Podziwiamy kolejne niezwykle urocze domki w skandynawskim stylu. Najczęściej malowane są na czerwono, niebiesko, żółto lub biało.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3875e.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3875g.jpg)

Kolorystyka drewnianych domów zależna była od:
- sytuacji finansowej właściciela,
- położenia,
- profesji.

Czerwony = "najtańszy". Skład farby to ogólnodostępne produkty wiosek rybackich (rybaków), czyli krew i tłuszcz ryb lub innych zwierząt.
Żółty = farba wykonywana z trudniejszych do zdobycia produktów była nieco droższa. Powstawała z mieszaniny ochry i oleju.
Biały = najdroższa opcja malowania. W krainie wszechobecnego granitu wapienie i wapno produkt deficytowy. Praktycznie nie występuje w Skandynawii. To wizytówki majętności właściciela. Dawniej dla rodzimych Skandynawów kolor domu był tak istotny, że niektórzy malowali tylko frontową ścianę na biało, a pozostałe na czerwono.

Drewniane budynki z małymi i skromnymi pokoikami, małymi oknami, stromym dachem i paleniskiem/piecem w centralnej części domu miały za zadanie utrzymać ciepło i komfort termiczny.

Trawiaste dachy
Dawniej powszechne i celowe działalnie. Dach wykonany z  kory drzewa i obłożony darnią. Doskonale sprawdzało się to w termoizolacji. Dziś ta praktyka powoli wykorzystywana jest także w wielu innych krajach. Takie dachy zaczynają być po prostu modne.

Na koniec wywodu warto dodać, że aktualnie stare i małe rybackie domki są stopniowo nabywane przez mieszkańców dużych miast i służą jako odskocznia od wielkomiejskiego zgiełku lub wynajem dla turystów.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3875h.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3875i.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3875j.jpg)

Po przejechaniu kilkuset kilometrów w zmiennej pogodzie jedziemy wzdłuż rwącej i czystej rzeki, która zasilana jest wodami z bardzo atrakcyjnych wodospadów. Niespodziewana chmura kropel wody przebijającej się z impetem nad drogą i znajdujemy sie pod jednym z najbardziej okazałych a zarazem znanych wodospadów w Norwegii.
Låtefossen - to zapierająca dech w piersi kaskada o wysokości 165 metrów. Z mieszczącego na górze Jeziora Lotevatnet dwoma odnogami spływają bezpośrednio dwa strumienie łącząc się ponownie pod kamiennym mostem drogi krajowej nr 13. Ten cud natury jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Norwegii. Impet spadającej i kotłującej się wody jest tak wielki, że nawierzchnia na pobliskim moście jest zawsze mokra. Jadąc motocyklem natrafiamy na coś w stylu chmury uderzającego deszczu. Woda rozbijana w drobiny atakuje pojazdy i pieszych niczym nieustannie padający deszcz. To prawdziwie orzeźwiające doznanie.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3875l.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3875m.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3875o.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3878.jpg)
Wodospad kilkaset metrów przed Latefossen

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3879a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3883.jpg)

Dalsza jazda wzdłuż spektakularnej rzeki i kolejne wodospady oddają specyficzny klimat tego miejsca. Przejrzystość wody może być łudząco zdradliwa. Wydawałoby się, że dno jest w zasięgu naszej dłoni. Nic bardziej mylnego. Wartka rzeka mimo naszych usilnych prób z całą pewnością nie pozwoli  nam go dotknąć.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3884b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3884d.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3884i.jpg)

Po dotarciu do kolejnego fiordu Handargenfjord naszym oczom ukazuje się ciężka granatowa chmura. W mgnieniu oka słoneczna pogoda zamienia się w potężną ulewę. Deszcz jest tak intensywny, że w w przeciągu kilku sekund przemakamy do suchej nitki a dalsza jazda możliwa jest z bardzo znikomą prędkością. Wzdłuż drogi brak jakiegokolwiek zadaszenia. Ostatnie, a zarazem jedno z niewielu jakie widzieliśmy do tej pory w Norwegii znajdowało się pod wodospadem Latefossen. Chwilowym ratunkiem okazał się tunel, którym drogą krajową nr 13 wjeżdżamy na wiszący most Hardanger - najdłuższy most wiszący w Norwegii i trzeci w Europie o długości 1380 m, przebiegający nad fiordem o głębokości 1000 metrów (1 km) w tym miejscu. Droga znajduje się 55 metrów nad lustrem wody umożliwiając żeglugę statkom i promom.

Po wjechaniu na most z powrotem atakuje nas potężna zlewa a na domiar złego silny i porywisty wiatr. Po prostu wymiękam. Nic nie widać, rzuca mną jak liściem na wietrze a do tego zarówno w tunelu jak i na moście nie można się zatrzymać. Brak jadących samochodów sprawia, że nawracam na moście łaknąc powrotu do ciepłego i bezwietrznego tunelu. W jednej chwili zapada szybka decyzja szukania miejscówki na nocleg. W niewielkiej odległości od tunelu znajdujemy starą nieużywaną drogę, na której szybko rozbijamy swój obóz. W międzyczasie deszcz osłabł, co nie zmieniło naszej decyzji. Kilkanaście metrów dalej z góry spływa wodospad dostarczając nam świeżej i czystej słodkiej wody. Kilkanaście metrów dalej wpada do tego głębokiego fiordu ze słoną wodą. Mamy stąd piękny widok na fiord i most, którym jeszcze przed chwilą chcieliśmy przejechać na drugą stronę.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3884j.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_3884l.jpg)

W takich momentach, zziębnięci, przemoczeni oddajemy się naszemu codziennemu rytuałowi - dogrzewamy się przez parzenie kilku herbat pod rząd. Kolejna mokra i biała noc przed nami.

Cdn...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Listopada 27, 2017, 05:23:32 pm
Cd. cz. 10

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce_deszcz.gif)
 
05.07.2016 - dzień 12 - wtorek

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/Hardanger1.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3892.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3893.jpg)

Jeszcze przed chwilą padał deszcz do czego już przywykliśmy. Towarzyszy nam każdego dnia podczas motocyklowej podróży. Z niechęcią wygrzebujemy się z ciepłych śpiworów a po wyjściu z namiotu zaskakuje nas częściowo suchy asfalt. Rozglądając się wokół niepokoi nas ilość chmur już od samego rana. Spoglądając na pobliski wiszący most Hardanger udajemy się na poranną toaletę do naszego baseniku, który kilka metrów dalej wpada do słonego fiordu. Śniadania w tak pięknych okolicznościach przyrody przypadły nam do gustu i tego się trzymamy. Tu warto wspomnieć o specyficznej wolności w Skandynawii, z  której korzystają mieszkańcy oraz turyści.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3894.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3895.jpg)

Allemannsretten (swe. Allemansrätten, fin. Jokamiehenoikeus) - to stare prawo z 1957 roku obejmujące wszystkich ludzi i mówiące, że każdy człowiek ma prawo do korzystania z natury. Gwarantuje wszystkim równy dostęp do przyrody oraz przejście/przejazd przez nieużytki (pieszo lub na nartach w okresie od 15 października do 30 kwietnia) z poszanowaniem farmerów i właścicieli terenów. Wszystko wynika z przekonania, że człowiek jest integralną częścią przyrody, zaś cywilizacja ma z nią współistnieć, a nie rywalizować.
Z tego prawa korzystamy podczas całej naszej podróży, pamiętając o najważniejszych zasadach obcowania z przyrodą, bez względu na kraj w jakim się znajdujemy. Najważniejsze jest to, aby po opuszczeniu miejsca dzikiego biwakowania nasza wizyta pozostała praktycznie niezauważona.

Allemannsretten
CO WOLNO:

- rozbijać obozowiska;
    - w dowolnym miejscu w górach lub na innych przestrzeniach,
    - na terenach z zabudową zachowując minimum 150 metrów odległości od najbliższych budynków (1 noc, powyżej należy zapytać właścicieli o możliwość dłuższego pobytu),
- organizować pikniki niemal w każdym miejscu,
- kąpać się w morzu, rzekach, jeziorach (z wyjątkiem ujęć wody pitnej),
- spacerować po wybrzeżach, szlakach górskich,
- jeździć na nartach,
- przechodzić pieszo lub na nartach przez nieużytki oraz grunty uprawne zasypane śniegiem w okresie od 15 października do 30 kwietnia,
- zbierać owoce runa leśnego; wyjątek stanowi moroszka (malina nordycka), będąca narodowym przysmakiem Finladii (lakka), (swe. hjortron, nor. multe lub molte),
- wędkować w wodach słonych bez ograniczeń.

Allemannsretten
CZEGO NIE WOLNO:

- rozbijać obozowiska w miejscach oznaczonych no camping,
- naruszać prywatności właścicieli terenu i innych jego użytkowników,
- hałasować i zakłócać spokoju zwierząt,
- śmiecić, niszczyć przyrody - widząć zaśmiecony teren powinniśmy go uporządkować z troski o wspólne dobro,
- rozpalać ogniska w lasach lub pobliżu terenów leśnych w okresie od 15 kwietnia do 15 września,

Źle postrzegane jest nocowanie w samochodzie przy schroniskach, przy drodze i w zatoczkach.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3897a.jpg)

Wyruszamy w dalszą podróż wzdłuż Handargenfjord do miejscowości Eidfjord w poszukiwaniu norweskiego cmentarzyska wikingów. Brak jednolitej informacji uzyskanej od tubylców sprawiła, że odpuszczamy dalsze błąkanie się  po okolicy. Mimo porannych chmur i deszczu słoneczna pogoda przy spokojnych wodach fiordu jest niczym bajeczne odbicie kadrów z władcy pierścieni. Do tego naszą uwagę przykuły miejscowe drzewa, których konary ubrane były w kolorowe włóczkowe wyroby.
W jednej chwili nasze oczy ucieszył wspaniały obraz obowiązującego tu zwyczaju Allemannsretten. Widok namiotu rozbitego nad brzegiem fiordu w pobliskim sąsiedztwie budynku to miód na nasze serca.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3897e.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3897b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3897c.jpg)

Pogodny i słoneczny dzień przypalił naszą trzeźwość umysłów i nie wiedzieć czemu, mijamy most Hardanger, który miał być dalszą drogą na północ. Takim oto sposobem oślepieni niczym cyklop, przejeżdżamy ponownie pod słynnym wodospadem Låtefossen. Kilkadziesiąt kilometrów dalej łapiemy się na błędzie w nawigacji. Nie ma to, jak przejechać po raz trzeci pod tą wspaniałą kaskadą z uczuciem powiewu rześkości.
Te zawirowania sprawiły, że most Hardanger przejeżdżamy ponad 3 godziny później.

W dalszej drodze na przeszkodzie płynne jazdy staje szlaban. Remonty dróg w Norwegii podobnie jak w wielu innych krajach odbywają się w okresie letnim. Widzieliśmy już wcześniej rogatki występujące wzdłuż dróg. Teraz poznaliśmy ich przeznaczenie. Podczas prac remontowych za ich pomocą wstrzymuje się ruch. Stoimy w miejscu około godziny a przy tym miły "Pan Stójkowy" informuje nas o przebiegu prac i przewidywanym czasie udrożnienia ruchu. Informuje również o opcjonalnym objeździe, na który trzeba poświęcić nieco więcej czasu. Czas plonów w Norwegii jest nieco opóźniony w stosunku do Polski a to daje nam dodatkową przyjemność. Owocująca obok wiśnia z widokiem na fiord umilała nam czas postoju.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3897f.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3897k.jpg)

Słodki czas świeżo przesuszonych ubrań ponownie został przerwany przez prześladujący nasz deszcz. Szkoda słów. Jak widać, nic nie trwa wiecznie. Skąpani w deszczu docieramy do wodospadu Skjervsfossen. Tutaj w punkcie obsługi podróżnych zastajemy grupę rowerzystów z Polski, chroniącą się przed opadami w toaletach umiejscowionych nad brzegiem rzeki. Z przeszklonego wychodka, na wyciągnięcie ręki są rwące wody zmierzające do pobliskiego wodospadu. Planowany postój chcieliśmy wykorzystać jako miejsce do sporządzenia posiłku, jednak kapryśna pogoda pokrzyżowała nasze plany. Po raz wtóry z ust Tamary pada hasło towarzyszące nam bardzo długo podczas podróży "co za tumany robią ławki bez zadaszania, wiedząc, że tu codziennie pada".  Nie bacząc na opady udajemy się na przegląd okolicy wodospadu. Właśnie tu udało nam się udokumentować chwilę, że kiedy świeci słońce, mimo wszystko pada deszcz.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3899.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3900.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3903.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3908.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3914.jpg)

Jadąc krainą tysiąca wodospadów ciągnących się kilometrami docieramy do najdłuższego fiordu w Norwegii a drugiego na świecie - Sognefjord (Sognefjorden) o długości 203 km. Najdłuższy fiord na świecie Kangertittivaq (Scoresby Sund) znajduje się na Grenlandii i ma długość  350 km. Sognefjord posiada liczne rozgałęzienia. Największa głębokość to 1308 m p.p.m. a szerokość waha się od 1,5 do 6 km. Ów fiord jest jedną z najczęściej wykorzystywany scenografii filmowych. Trudno opisać ogromne przestrzenie tego miejsca. Jedyne porównanie mogące oddać odrobinę przestrzeni widocznej przed nami, to jedenastopiętrowy prom, wyglądający niczym kruszynka chleba odpadła na stół z pożeranej kanapki.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3915.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3915d.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3915f.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3916.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3924.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3939.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3943.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3948.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3950.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3951.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3952.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3953.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3954.jpg)

Punkt widokowy w Aurland to miejsce, w którym warto zatrzymać się na chwilę wjeżdżając na Śnieżną Drogę (Snøvegen lub Aurlandsvegen). Stegastein to najpiękniejsza platforma widokowa w Europie (wg sieci telewizyjnej CNN). Jej nowoczesny projekt i wspaniałe widoki rozciągające się z wysokości 650 metrów nad lustrem wody przyciągają turystów niczym pszczoły do plastra miodu, gwarantując piorunujące doznania krajobrazowe przy bezchmurnej pogodzie. Tu zaczyna się nasza kolejna przygoda. Śnieżna Droga to kolejny szlak, na którym już jesteśmy i kierujemy się coraz wyżej. Motocykliści wyraźnie rezygnują z dalszej wspinaczki w górskimi serpentynami, na teren pokryty śniegiem nawet w środku lata. Wszystko ze względu na panujące tu temperatury. My oswojeni już z tutejszym klimatem, temperaturami, codziennymi deszczami, doświadczamy, że mimo białych nocy, wieczorami mocno się wychładza. Tak jest i teraz. Z każdym kilometrem robi się coraz chłodniej, aż przeszywający ziąb daje się nam mocno we znaki. Temperatura oscyluje w granicach 0 °C mimo, że do wieczora jeszcze daleko.

Śnieżna Droga prowadzi przez górski grzbiet z Aurland do Lærdal, miasteczka zlokalizowanego nad inną odnogą Sognefjord. Dominujący śnieg z licznymi jeziorami są niczym pustynia lodowa z przegryzającymi się skałami i roślinnością. Z drogi na wysokości 1300 m n.p.m. rozciąga się surowy krajobraz na ośnieżone szczyty gór osiągające wysokość 1500 m n.p.m.  Wszystko w temperaturach 0-3 °C. Górskie jeziora, sporadycznie występujące gospodarstwa, zmieniające się kolory z dominującą bielą, zaskakują swoimi kontrastami. Kilkadziesiąt minut wcześniej przewaga zieleni w połączeniu z błękitnymi wodami fiordu zachęcały do kąpieli w słonej wodzie. Kilkaset metrów wyżej, odmieniony krajobraz z jeziorami skutymi lodem lub krą lodową, zachęcają do kąpieli jedynie morsów. Na przekór faktom zamiast sprawdzić temperaturę wód fiordu, zaczynam igrać z zimnymi wodami jezior aby zobaczyć podwodny obraz gór lodowych. Podczas dalszej jazdy dodatkowe ochłodzenie organizmu dawało się ostro we znaki aż do momentu opuszczenia górskiego grzbietu.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3962.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3963.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3964.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3965.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3970.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3972.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3974.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3977.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3978.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3979.jpg)

Przyjemne ciepło, o ile temperatury w okolicy 10-13°C można nazwać komfortem w podróży motocyklowej, pozwoliło na szybkie odzyskanie sił witalnych. Z Lærdal szybko dojeżdżamy do kolejnej atrakcji na naszej trasie - kościół klepkowy w Borgund (Borgund stavkirke). To jedyny klepkowy (słupowy) kościół Norwegii, który dotrwał do naszych czasów w nienaruszonym stanie. Właśnie z tego względu stanął na naszej liście podróżnej, jako żelazny punkt do odwiedzenia.
Kościół klepkowy (stavkirke) - to nazwa szczególnego rodzaju drewnianych kościołów norweskich, wznoszonych od X do XIII w., w czasach gdy wiara chrześcijańska mieszała się z wierzeniami w pogańskich bogów wikińskich. Kościoły te należą do najstarszych drewnianych zabytków Europy.
Źródło: wikipedia


(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3980.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3981.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3983.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3987.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3988.jpg)

Po uprzedniej wizycie w kościele klepkowym w Heddal (http://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=5972.msg10815#msg10815) jest to drugi obiekt tego typu odwiedzony w Norwegii. Wybudowano ich około 1000, z czego do naszych czasów zachowało się kilkadziesiąt. Jeden z nich znajduje się w Polsce. Kościół Górski Naszego Zbawiciela (Kościół Wang lub Świątynia Wang - więcej z historii >>>) (https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%85tynia_Wang)
znajduje się w Karpaczu. Pierwszy raz miałem przyjemność oglądać go w 1998 roku, podczas trasy motocyklowej dookoła Polski z forumowymi Sleyerkami, motocyklowym jeszcze Hieną oraz moim szwagrem Jankesem.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_3982-Borgund-przekroj-konstrukcji-kosciola-slupowego.jpg)
Przekrój konstrukcji kościoła słupowego

Świątynia Wang wybudowana na przełomie XII i XIII wieku, z sosnowych bali w miejscowości Vang w południowej Norwegii, kupiona przez Niemców ostatecznie znalazła się w Polsce. Obiekt uważany jest za najstarszy drewniany kościół w Polsce.
Części wspólne wymienionych świątyni
Przyglądając się trzem kościołom klepkowym w Borgund, w Heddal i w Karpaczu, oprócz części wspólnych związanych z charakterem budowli, łączy je dodatkowy nierozłączny element. Wszystkie trzy świątynie otaczają cmentarze. Szukając podobieństw wśród różnych odłamów chrześcijan, taki zwyczaj panuje w obrządku greko-katolickim. Stare cerkwie także otaczają cmentarze.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_4007.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_4008.jpg)

Powoli opuszczamy teren kościoła klepkowego w Borgund bijącego spokojem. Przyglądamy się jeszcze pobliskiej dzwonnicy, nowszemu drewnianemu kościołowi oraz małej drewnianej stodółce pokrytej roślinnością. Tu zyskujemy odpowiedź na pytanie, jak wykonuje się dachy tego typu, starymi metodami.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_4009.jpg)

Na koniec fotografujemy reklamowaną w tym miejscu starą drogę Vindhella (Vindhelleveien (Lærdal)) między Kyrkjevoll i Husum, która podlega ochronie przez narodowy plan ochrony dróg, mostów i drogowych zabytków kultury >>> (https://no.wikipedia.org/wiki/Vindhelleveien_(L%C3%A6rdal)) . Początkowo wybudowana droga, była zbyt stroma nawet dla koni. Wielokrotnie przebudowywana w celu przystosowania do ruchu samochodowego, ostatecznie zamknięta dla ruchu drogowego w 1971 roku.

Wracamy w stronę Aurland do wspaniałych wodospadów. Tym razem korzystamy z najnowszej opcji drogowej przeprawy między Lærdal i Aurland, wybudowanej dla skrócenia podróży między miastami Oslo i Bergen. Nasza trasa prowadzi przez najdłuższy drogowy tunel świata łączący wspomniane miasta. Całkowita długość Lærdal tunnelen to 24510 metrów. Pierwsze prace nad konstrukcją rozpoczęto w 1995 roku i zakończono pięć lat później. Budowa kosztowała 2 miliardy NOK i uchodzi za jeden z najbezpieczniejszych tuneli na świecie mimo, że nad nim górują szczyty o wysokości około 1700 metrów. Dla wygody kierowców podzielony został na cztery odcinki. Co 6 km, znajdują się trzy poszerzenia tworzące ogromne jaskinie, ze specjalnym fioletowym oświetleniem. Długie korytarze oświetlone na żółto, mają sprawiać wrażenie wschodu słońca. Na całej podziemnej trasie znajduje się 15 punktów zawracania oraz pełny monitoring.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_4010.jpg)

Jazda tak długim tunelem może być uciążliwa dla klaustrofobików. Uciążliwe spaliny dają się we znaki w każdym tunelu.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_4010a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_4010b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_4011.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2017/11/IMG_4012.jpg)

W mgnieniu oka powracamy do krainy tysiąca wodospadów. Dość sprawnie znajdujemy miejsce na nocleg przy głośnej i rwącej rzece. Czerpanie wody do picia i kąpieli, pokazało nam jaki głaz jest malutki, zderzając się z siłą wody. Co chwilę dochodzą do nas odgłosy przetaczanych mas skalnych na dnie. Zawsze czujemy respekt do żywiołów. Kąpiel w tej rzece to zbyt wielkie ryzyko. Za to nocleg z widokiem na kilka wodospadów, to kolejny hotel pod niezliczoną liczbą gwiazd. Stwierdzam, że ten wspaniały zwyczaj Allemannsretten został stworzony właśnie pod nas. W takich miejscach wszystko smakuje inaczej - lepiej.

Cdn.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lutego 01, 2018, 10:11:51 am
Cd.

Cd. cz. 11

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce_deszcz.gif) (http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_deszcz_snieg.gif)
   
06.07.2016 - dzień 13 - środa
Noc z grzmiącą wodą rwącej rzeki Hyllandsvatnet minęła spokojnie. W takich warunkach praktycznie nie słychać szelestów zwierzyny grasującej nocą. Żadnych dodatkowych odgłosów tylko szum wody. Noc w takich warunkach uspokaja, do tego po wyjściu z namiotu ten wspaniały widok wodospadów.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4018.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4019c.jpg)

Chwilę później znajdujemy sie na stacji benzynowej, gdzie spotykamy dwóch Norwegów na motorowerach. Tak jak my, za punkt docelowy obrali Nordkapp.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4020.jpg)

Droga przez Vik do Vangsnes jest urokliwa ale jak porównać wspaniałe widoki, które co chwilę przebijają te widziane uprzednio. Sięgające nieba wysokie ściany zmieniają się w bardziej rozległe przestrzenie. Bajkowy krajobraz towarzyszy nam na każdym kroku. Wypasane krowy na tle serpentyn pnących się w górę przy wodospadzie, domki kryte darnią, jeziora, kilka kilometrów dalej droga zasypana śniegiem z ostrzeżeniem przed lawinami, osiedle powstających domków, po czym w Vangsnes wbijamy się na prom przez Sognefjord.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4022c.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4023.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4025c.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4028.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4029.jpg)

Tu zaczepia nas małżeństwo jadące na dwóch motocyklach. Ku naszemu zaskoczeniu to Polacy mieszkający w Norwegii od 11 lat. Są naszymi rówieśnikami. Kasia mówi o planach ich wycieczki i drastycznych prognozach pogody, patrząc na kierunek w którym zmierzamy. Przewidywane temperatury to 1-3°C z opadami, możliwe przymrozki. Błogi jest stan niewiedzy, szczególnie w środku lata co daje komfort podróżowania. Uzyskane informacje wzmagają jedynie emocje i wzbudzają coraz poważniej duży znak zapytania, czy oby na pewno chcemy dalej podążać na północ ? Czy to na pewno środek lata ?
Krzysiek w piątek obchodzi 40-te urodziny, czyli kolejny sędziwy polski Norweg napotkany na naszej drodze. Najlepszego !

Kobieta zmienną jest !

Jeszcze przed chwilą namawiani na zmianę naszej trasy podróży oraz imprezkę w towarzystwie Polaków w Bergen, odwracamy kota ogonem i małżeństwo jedzie za nami "tak długo jak się da". Kasia zmienia swój niezmienny plan. Czym są argumenty faceta w tak ważnej chwili ?
Początkowo jedziemy wzdłuż fiordu a dalej serpentyną na nowo powstały punkt widokowy w Norwegii Gaularfjellet zlokalizowany przy drodze nr 13. Na krętej drodze dało się odczuć ogon podążający za nami. Zachwalany punkt widokowy zasługiwał na moment podziwu i uwiecznienia w kadrze. To kolejne miejsce, w którym śmiało można chwalić pomysłowość norweskich architektów. Skrzętnie ukryte a czasami wkomponowane w naturalne elementy skał toalety czy punkty obsługi turystów zadziwiają swoją obecnością.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4032.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4032c.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4038.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4032i.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4039.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4040.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4042a.jpg)

W tym miejscu mamy okazję zatrzymać się przy wielokrotnie pokonywanym uprzednio przepuście drogowym, występującym dość często na norweskich drogach.  Z zaskoczenia może być bardzo niebezpieczny dla motocyklistów. Budowla z okrągłych rur ułożonych w poprzek drogi, będąca jej ciągłością, ze szczelinami szerokości ludzkiej stopy ma za zadanie ułatwić odprowadzanie nadmiaru wody spływającej z gór. To z kolei niesie ze sobą olbrzymie zagrożenie dla mało świadomych motocyklistów, szczególnie w pełnym skręcie. Dokładne oględziny budowli z opisem w kamerze spełzła na niczym. Niestety - jeszcze o tym nie wiedziałem, że mój sprzęt po uprzednich opadach deszczu nawalił. But crossowy wkładany w szczelinę między rury przepustu daje do myślenia.

Poznajemy kolejnych motocyklistów. Członkini klubu motocyklowego WITCHES and BITCHES podróżująca z kompanem udziela nam interesującego wywiadu zapraszając do swojej siedziby. Z całą pewnością mogłoby być ciekawie ... hmmm. Inny cel jednak przed nami :-)
W tym miejscu rozstajemy się z naszymi chwilowymi kompanami podróży. Kasia ponownie zmienia zdanie. Jest zbyt chłodno a ona kiepsko czuje się na zakrętach. W Bergen czeka na nich miłe towarzystwo i ciepełko, którego tutaj próżno szukać.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4042c.jpg)


Jest zimno a z minuty na minutę robi się jeszcze chłodniej. Chwilami zjeżdżamy na wysokość około 200 m n.p.m. aby za moment wrócić na wysokość około 800 m n.p.m. Z każdą zmianą wysokości towarzyszą nam wahania temperatury, która w środku lata nie przekracza + 5°C. Długo jedziemy między deszczem.  Mżawka i lekki opad jest dla nas niczym słoneczna pogoda. Pierwsze większe stada kóz, kolejne wodospady, garaż dla łódki i spojrzenie za siebie na goniącą nas chmurę. Dojeżdżamy do Nordfjord a w okolicy Innvick nasza przewaga nad goniącym nas deszczem topnieje. Zatrzymani przez roboty drogowe zmuszeni jesteśmy na postój. Po zaczerpnięciu języka, pozostaje nam czekanie przez około godzinę.



Zziębnięci mamy więc okazję na wyciągnięcie kuchenki i zrobienia sobie gorącej herbaty. Tak też czynimy czym wzbudzamy duże zainteresowanie norweskich motocyklistów. Patrzą na nas jak na przybyszy z innego świata. Trudno odgadnąć czy to podziw czy zazdrość a może herbata w Norwegii dostępna jest tylko w barach. Po rozgrzewającym płynie pakujemy nasze gary i udajemy się na rekonesans. Po oddaleniu się od sprzętu nasz motocykl uległ dokładnemu skanowaniu przez tubylców. Co wzbudza ich zainteresowanie ? Zapewne kufry, nasza umiejętność zrobienia herbaty na poczekaniu lub zwyczajna umiejętność pakowania. W porównaniu do otaczających nas sprzętów, nasz motocykl wcale nie wygląda na obładowany. Różni go jedynie komplet mat samopompujących na naszych walizkach + nasz podróżny prysznic. Podróżując we dwójkę mamy wszystko co nam potrzebne a nawet więcej niż inni :-)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4043.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4044.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4045.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4049a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4049b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4050f.jpg)

Czas płynął powoli a w otaczającej nas ciszy działo się całkiem sporo. Podczas postoju tuż pod naszym nosem przepływa wielki blok, osiedle - po prostu prom. W tej jednej pływającej blaszanej puszce znajduje się więcej pasażerów niż w niejednej norweskiej miejscowości. Na pokładzie 9 do 11 pięter, na których mieści sporo tysiące pasażerów wraz z pojazdami.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4050g.jpg)

Nagle przejeżdżająca obok nas karetka oznajmiła, że niebawem droga zostanie otwarta. Objeżdżamy jedną z odnóg Nordfjord - Innvikfjord skręcając w drogę nr 15. Po drodze małe i urokliwe wioski zlokalizowane wzdłuż rzeki. Spore Jezioro Oppstrynsvatnet, za którym zaczyna się powolna wspinaczka w górę. Chłodny dzień, malownicze chmury i goniące nas deszcze w końcu mają nas w garści. Pojawiający się śnieg informuje, że przekroczyliśmy już granicę 1000 m n.p.m. Wraz z tym daje się odczuć zdecydowany spadek temperatury. Uczucie chłodu potęguje padający deszcz, zmieniający się w opady deszczu ze śniegiem. Z Videseter do Grotli starą drogą Rv 258 doliną Ottadalen, od której odbija wiele szlaków pieszych. Wracamy na drogę nr 15 i podążamy za znakiem Trollstigen (droga Troli) wzdłuż Jeziora Breiddalsvatnet.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4053a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4054a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4055.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4055a.jpg)

Przy Jeziorze Langvatnet skręcamy w drogę Rv 63 zwaną "złotym szlakiem". To prawdziwa perełka Norwegii kryjąca niespodzianki za każdym zakrętem. Setki wodospadów i serpentyn to prawdziwa igraszka dla każdego motocyklisty. Warto dodać, że wspomniana droga kryje takie niespodzianki jak fiord Geiranger będący na liście UNESCO, drogę Orłów i drogę Troli. Wszystko wzdłuż jednego szlaku. Bogactwo okolicznych tras, całoroczny ośrodek narciarski, lodowiec Briksdalsbreen to prawdziwa igraszka dla wielbicieli wspaniałych widoków. Obszar chroniony fiordu Geiranger zaczyna się kilkadziesiąt kilometrów przed tym spektakularnym miejscem. Klejnot w koronie fiordów Norwegii - tak nazywany jest fiord Geiranger. Zapierające dech w piersi widoki z drogi biegnącej wzdłuż jezior, serpentyn, wśród ośnieżonych gór, dają ziębnące doznania w opadach deszczu ze śniegiem. Przeszywający chłód od 0 do +3° rekompensują wspaniałe doznania w mlecznej oprawie chmur. Niespodziewanie naszym oczom ukazuje się miejscowość Geiranger (250 mieszkańców), od której wzięła się nazwa fiordu. W pełni sezonu (maj-sierpień), turyści kilkakrotnie przewyższają liczbę mieszkańców. Pomaga w tym 5 hoteli, pola namiotowe (ponad 10) i trzeci co do wielkości port statków wycieczkowych w Norwegii, do którego zawija od 140 do 180 statków rocznie (dane z 2012 roku). Przed wjazdem do miejscowości z góry rozciąga się wspaniały widok na fiord, pionowe ściany i wijącą się w górę serpentynę, która zwana jest drogą Orłów.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4059.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4064.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4066.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4068.jpg)

Droga Orłów jest jednym z odcinków niezwykle malowniczej drogi Rv 63 zwanej "złotą drogą". Jedne źródła podają, że droga Orłów rozpoczyna się w Geiranger i kończy w Eidsdal, inne za początek trasy podają szczyt Dalsnibba (na południu) - Geiranger -  Andalsnes (na północy), czyli jest niemal całą drogą Rv 63 wraz z drabiną Troli.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4069.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4070b.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4071.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4073.jpg)

Naszym źródłem prostującym powyższe, stał się portal www.visitnorway.com, który mówi, że nazwa Droga Orłów została nadana najbardziej stromemu odcinkowi drogi Rv 63, tworząc serpentyny. Swój początek ma w miejscowości Geiranger i posiada 11 ostrych zakrętów, wznosząc się w górę nad Geirangerfiord do najwyższego punktu w miejscowości Korsmyra położonego na wysokości 620 m n.p.m. Droga z ruchem całorocznym otwarta w 1955 roku była atrakcją od pierwszego dnia funkcjonowania. Swoją nazwę wzięła od gromadzących się licznie orłów w najwyższym punkcie góry. Przy ostatnim nawrocie serpentyn znajduje się punkt widokowy Ørnesvingen - to doskonałe miejsce do podziwiania wspaniałej panoramy Geirangerfiordu, statków/promów wycieczkowych, wodospadu Siedmiu Sióstr (skupisko siedmiu potoków), z których najwyższy ma 250 metrów wysokości. Ten ostatni najlepiej podziwiać z jednej z licznych historycznych i opuszczonych farm Knivsflå, do której można dotrzeć pieszo lub drogą wodną od strony fiordu. Punkt widokowy Ørnesvingen otwarty ponownie po modernizacji w czerwcu 2016 roku ma bardzo oryginalny wodospad z wodą płynącą po tafli szkła, przepływającej pod tarasem widokowym. Droga Orłów służy do testów pojazdów w warunkach zimowych. Po drodze mogą poruszać się pojazdy do 15 metrów długości.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4074.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4076.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4077a.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4077.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4077c.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4077d.jpg)

Te ciekawostki a w miażdżącej ilości wspaniały widok na Geirangerfiord zatrzymał nas tu na dłuższą chwilę. Widok znany z wielu ekranizacji filmowych rozkłada nas na łopatki. Brakuje tylko słońca i moglibyśmy się rozpłynąć w ochach i achach...  Delektowanie się tym miejscem zakłóca nam jedynie dwóch facetów natarczywie proponując nam zrobienie zdjęcia. Nie po to mamy ze sobą tyle sprzętu aby zaraz płacić za taką przyjemność. Do tego później mógłby się pojawić problem z autorem zdjęcia - a po co ? Pomysłowość ludzka nie zna granic. Ucinamy sobie krótką dyskusję i rozgrzani ruszamy w dalszą drogę w poszukiwaniu deszczu i chłodu.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4086.jpg)


Na jednym z wielu wodopojów naszego "mechanicznego konia", z miłym westchnieniem czytamy polecenia po Polsku - podaj kod pin, dziękujemy ... Samoobsługa z kartą w ręce odbywa się w następującej kolejności. Do dystrybutora należy włożyć kartę a po wbitym kodzie PIN wbijamy kwotę za którą chcemy zatankować. Po tym następuje weryfikacja, czy na pewno są środki aby móc uzupełnić ten oktanowy napój. Miło przestaje się robić, gdy przypominamy sobie o cenach tutejszego paliwa. A ponoć Norwegia to kraj ropą i gazem płynący. Tak, tak - zasoby to jedno a ceny drugie. Statystyczny Norweg nie odczuje tego w swojej kieszeni - aktualnie przodownicy we wdrażaniu pojazdów elektrycznych.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4087.jpg)

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4087a.jpg)

Mkniemy dalej, kiedy niespodziewanie pojawiają się trole ukrywające się od pewnego czasu naszym oczom. Czyżby Droga Troli ? Coś za wcześnie! Chwilę później kolejna przeprawa promowa z Eidsdal do Valldal, za którą również trzeba zapłacić. Takim oto sposobem grosz do grosza, daje w podsumowaniu pokaźną kwotę. A przed nami jeszcze kawał drogi!


Dochodzi godzina 22:00. Znaleźliśmy to czego szukaliśmy - panujący ziąb i mżawka, co zmusza nas do rozglądania się za miejscem noclegowym. Względnie suche ciuchy pasowałoby schować pod daszkiem przed nadchodzącą "nocą". Zdecydowanie przyjemniej zakłada się je ponownie następnego dnia. W tym miejscu warto zaznaczyć, że po godzinie 19:00, mimo że całą dobę jest tu jasno, na motocyklu robi się bardzo chłodno. Słońce (o ile świeci) pada pod bardzo małym kątem a cienie drzew wydają się jakby bez końca. W słońcu odrobinę cieplej ale jedynie podczas postoju. Przeszywający chłód zmusza do ubrania dodatkowej odzieży o ile jeszcze jest jakaś w dyspozycji.

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4088.jpg)

Dość sprawnie znajdujemy miejscówkę na nocleg. Wygląda na odwiedzane miejsce, o czym świadczą ślady opon i kamieni wyłożonych na palenisko na ognisko, których ponoć nie wolno palić w Norwegii. To kolejny nasz naoczny dowód na przekór obowiązującym przepisom. Dziś nocujemy w dolinie Valldalen nad rzeką Valldøla. Rozkładając nasz dom, padająca mżawka zamieniła się w deszcz, czym zostaliśmy zmotywowani do ekspresowego działania. Chwilę później po deszczu ani śladu. To z kolei pozwoliło nam na trele prowadzone nad cichym potokiem. Podczas konwersacji delektujemy się potrawą prosto z Polski - paprykarz szczeciński musi być :-) W końcu dajemy za wygraną. Ziąb i osiadająca wszędzie rosa przegania nas do domu. Dziś zaciszna miejscówka z delikatnym szumem usypiającej wody - muzyka relaksacyjna do naszych uszu.

Dobranoc !

(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/01/IMG_4089.jpg)

Cdn ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Sierpnia 01, 2018, 03:09:30 pm
Cd.

Cd. cz. 12


(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce_deszcz.gif)

07.07.2016 - dzień 13 - środa

Witanie dnia w chłodzie już nam nie straszne. Najcenniejsza informacja to pogoda. Na szczęście nie pada a momentami świeci słońce. Może inaczej - pada przelotny deszczyk.  Poranna toaleta w lodowatej wodzie momentalnie stawia nas na proste nogi. Dla urozmaicenia wycieczka na drugą stronę strumienia po pęczek kwiatów dla ukochanej, szybkie śniadanie i ekspresowe pakowanie aby jak najdłużej korzystać ze sprzyjającej pogody. Z dotychczasowego doświadczenie wiemy, że do południa pogoda może się utrzymać ale po południu często zdarzają się ulewy lub opady deszczu ze śniegiem.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4091.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4095.jpg)

Plantacje truskawek z przepiękną strażnicą

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4096.jpg)

Już na starcie zatrzymujemy się przy plantacji truskawek. U nas już po sezonie tutaj dopiero się zaczyna. Dla truskawkowego potwora to bardzo kuszący widok a dla plantatorów świetne miejsce do obserwacji własnego pożytku.

W drogę.
Szybko wspinamy się coraz wyżej. Z każdym zdobytym metrem robi się coraz chłodniej. Pojawiają się pola śnieżne i te przeklęte chmury. Na szczęście nie pada ewentualnie przelotnie więc póki co możemy się cieszyć z częściowo suchych rzeczy.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4099.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4099a.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4099b.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4099c.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4099d.jpg)
Ścieżka na taras widokowy Drogi Trolli

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4099e.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4102.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4102a.jpg)

Widok na dolinę Isterdalen z kopczykami turystów

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4102b.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4105.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4105b.jpg)

W przepięknej aurze docieramy do Przełęczy TROLLSTIGEN - Drogi Trolli. Pierwszy etap naszej wycieczki poświęcamy na spacer do punktu widokowego, z którego rozciąga się wspaniały widok na tzw. Drabinę Trolli. Z tej dobrze przygotowanej trasy pieszej już na starcie otwiera się widok na ponizszą dolinę. Wędrujemy wzdłuż progu wodospadu podziwiając charakterystyczne piramidy z kamieni budowane przez turystów. Docieramy na taras widokowy Plattingen położony między dwoma wodospadami, co daje olbrzymie możliwości fotografowania przepięknej doliny. Jakże cieszy nas fakt pięknej pogody - momentami świeci słońce.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4105c.jpg)
Taras widokowy Plattingen

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4105d.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4105e.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4111.jpg)
Droga/drabina Trolli

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4111e.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4111f.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4112.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4112a.jpg)

W tym miejscu przypominamy sobie historie podróży osób, które zostały zaskoczone przez gęstą mgłę lub chmury. Tak, tak, można jechać tyle kilometrów aby zobaczyć białe mleko. Tak było właśnie wczoraj, o czym opowiedzieli nam moto turyści z Czech, odwiedzający to miejsce rok, rocznie. Z taką tragiczną pogodą jak w tym sezonie zetknęli się pierwszy raz. Upierdliwy deszcz i zimno - tak podsumowali obecną aurę, dodając:  "Wczoraj było takie mleko, że stojąc po jednej stronie drogi trudno było dostrzec jej drugą krawędź. Zauważalne były jedynie metalowe bariery energochłonne".

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4121b.jpg)

Te słowa utwierdziły nas o słuszności podjętej wczoraj decyzji. Przemoczeni wczorajszym deszczem i dotknięci przeszywającym chłodem zdecydowaliśmy o pozostaniu w dolinie, choć nocleg nad lub pod Drogą Trolli był bardzo kuszący. Tak naprawdę wisząca przed nami ciemna chmura, zaczynający padać deszcz i pojawiająca się mgła zdecydowały za nas. To taki głos rozsądku przy kapryśnej aurze.



Wracając do Tu i Teraz, sznury motocyklistów sunących asfaltem potwierdzają jedynie słuszność nazwy - kultowa droga motocyklistów >>>. (https://www.radiator-mototurystyka.pl/6331/niezwykle-i-niebezpieczne-drogi-swiata-europa-norwegia/)

Droga Trolli bez trolli ?
Nie ma takiej możliwości. W tym miejscu Trolle towarzyszą nam w każdym miejscu. Trolle przed sklepami, w sklepach i na znakach drogowych. Brakowało ich jedynie na skałach !

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4117.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4121.jpg)

Coś o drodze
Droga Trolli, Trollstigen a w dosłownym tłumaczeniu Drabina Trolli - to jedna z największych atrakcji turystycznych Norwegii. Żelazny punkt wielu wycieczek motocyklowych, rowerowych czy innych. Ten krótki odcinek serpentyn jest częścią drogi krajowej nr 63 wiodącej z Geiranger przez Valldal do Åndalsnes lub na odwrót. Otwarta 31 lipca 1936 roku przez króla Haakona VII, budowana uprzednio przez 8 lat.

Średnie nachylenie drogi wynosi 9% i składa się z 11 serpentyn, w większości zakręcających pod kątem 180°. Na całej długości drogi obowiązuje zakaz zatrzymywania się a ponadto nie mogą się po niej poruszać pojazdy dłuższe niż 12,4 m. Miejscami nachylenie drogi wynosi 12% a patrząc na ostre zakręty z dołu z całą pewnością wijąca się po skłonie zbocza droga przypomina drabinę. Mimo zakazu zatrzymywania w połowie trasy wiele osób staje obok mostku, aby podziwiać wspaniały wodospad Stigfossen spadający z wysokości 180 metrów. Wymuszane są też zatrzymania większych pojazdów mijających się na przewężeniach. W 2005 roku przeprowadzono remont drogi, która zyskała dodatkową ochronę dla podróżnych zabezpieczając ich przed spadającymi odłamkami skalnymi.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4122.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4123b.jpg)

Usatysfakcjonowani widokiem i delektującymi się jazdą po zakosach motocyklistów, w końcu sam udaję się na upragnioną przejażdżkę, tą krótką ale jakże urzekającą serpentyną. Zjeżdżam z przełęczy Alnesreset w stronę doliny Isterdalen i przyznaję, że jazda tą odmienną od innych serpentyn drogą dostarcza sporo emocji. Niewielkie poszerzenia drogi asfaltowej mają za zadanie ułatwić mijanie szerszym pojazdom, które zdecydowały się na zdobycie właśnie tej przełęczy. Mijanki są również utrudnieniem dla motocyklistów przy spotkaniu np. z autobusem wycieczkowym. Jakby nie było, jazda tą ścieżką to taki lekki dreszczyk emocji z ekscytującym przerywnikiem w postaci bryzy z wodnym pyłem na tutejszym mostku - orzeźwienie dla umysłu.

Podczas przejażdżki serpentynami kotłują się różne myśli. Wiążąc kilka faktów (trolle, drabina trolli) i zdarzeń (wodny pył, faceci w białych kombinezonach), układa mi się mała anegdota. Skoro to miejsce nazywane jest drabiną trolli to może ten orzeźwiający wodny pył jest po prosu moczem trolla a ponadto powiązane z widokiem dwóch facetów w białych kombinezonach wychodzących z dziwnego budynku w pobliżu, pozwala stwierdzić utylizację grubszej sprawy pozostawionej przez wielkiego jegomościa, wszak owa drabina świadczy o innych gabarytach pana tutejszych gór i dolin. Może trolle są ujarzmione i trzymane z dala od ludzkich oczu ? Kto wie ?

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4112b.jpg)
Białe ludki - sprzątają po Trollach ?

Ot taki mały przerywnik podczas krótkiej a jakże zagadkowej drogi. Po zjechaniu do doliny widok wodospadu Stigfossen w całej okazałości dostarcza dodatkowych wrażeń. Krótka chwila na próbę wypatrywania Tamary, która została na górze aby nakręcić moją przejażdżkę. Ciekawe jak jej idzie. Po powrocie na górę okazuje się, że ...(q..wa), zmieniona przed zjazdem karta pokazywała błąd. Ponowne wyciągnięcie i włożenie usunęło problem. Chwilowe zdenerwowanie minęło na kolejną myśl. W to mi graj.

Ponownie powtarzam wycieczkę w dół i pod górę. Tym razem okazało się, że taras widokowy zabity został wycieczką z Japonii, więc nagrania na dużym zoomie bezpośrednio z ręki ostro drgają. Trudno, może uda się wyłapać urywki z przejazdu aby mieć jakąś pamiątkę. Kolejny a zarazem ostatni zjazd w dół, już w komplecie. Żegnając się z rozmownymi czeskimi motocyklistami przypominamy sobie o szczęśliwej pogodzie jaką zastaliśmy właśnie dzisiaj. Dla zainteresowanych dokładniejszą historią tego miejsca "Drogi Trolli", można ją poznać w centrum turystycznym na przełęczy, którą właśnie opuszczamy. Po drodze zatrzymujemy się w kilku widokowych miejscach, archiwizując to co dała nam natura. Pełni szacunku dla Norwegów za proekologiczny styl bycia i tą wspaniałą tradycję stworzoną jakby dla nas - dzięki za Allemansrätten. Żaden hotel nie odda tego co możemy zobaczyć właśnie z tych wielu miejsc, w których przyszło nam nocować.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4123a.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4123.jpg)

...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Sierpnia 01, 2018, 03:09:59 pm
...

Opuszczając Drogę Trolli zerkam w lusterka widząc trzy wysokie góry o nazwach: Dronningen (Królowa), Kongen (Król) i Bispen (Biskup) o wysokości 1500–1600 m n.p.m. To właśnie pomiędzy nimi przebiega wspomniana przełęcz, na której powstała droga otwarta zazwyczaj od połowy maja do października, w pozostałym okresie nieprzejezdna. Chwilę później zauważamy  jedyny w Norwegii znak drogowy "Uwaga Trolle" - prawdopodobnie jedyny na świecie.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4123d.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4123e.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4123c.jpg)

Oddalając się od tego miejsca trzeba przyznać, że Droga Trolli siedziała nam z tyłu głowy podczas dalszej jazdy. Stała się ona również przyczółkiem naszej dyskusji w skali porównawczej do innych kultowych dróg motocyklowych. Mamy ich już trochę za sobą, dlatego ten temat drążony był przez dłuższy czas. Wszystko do momentu, kiedy zaczęliśmy zbliżać się do Atlantic Ocean Road (Droga Atlantycka).

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4125.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4128.jpg)

Dla odmiany górskich ścieżek przed nami zgoła odmienny krajobraz. Na początek przejeżdżamy dwoma lub trzema tunelami wydrążonymi pod fiordami. Jeden z nich płatny 61 koron (11,50 Euro), do tego przeprawa promem za 86 koron i 96 koron. W skrócie, chcąc przejechać tą trasą trzeba mieć w kieszeni powyżej od 100 do 200 zł na przejazd/przepłynięcie wspomnianymi przyjemnościami (samochodem nieco więcej). Drogę Atlantycką w Norwegii tworzy system mostów i grobli nad zatoką Hustadvika. To niezwykłe dzieło drogowe dostarcza wspaniałych wrażeń podczas wezbrań sztormowych. Fale przedzierające się przez drogę i mosty niosą ze sobą ogromne niebezpieczeństwo w szczególności dla motocyklistów.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4129.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4131.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4132.jpg)

Wg brytyjskiego dziennika The Guardian jest to najpiękniejsza droga samochodowa świata.

Jeśli chodzi o nas, mało kiedy podlegamy wpływom sugestii zewnętrznych. Na szczęście mamy oczy i inne zmysły otwarte, dzięki którym wystawiamy własne oceny. U nas jest ona tylko jedna; warto lub nie warto pojechać. Ocen szkolnych w różnej skali nie wystawiamy. Skale trudności tras asfaltowych przydatne są dla początkujących motocyklistów. Serpentyny na bezdrożach to już inna historia. Po każdej zimie natura pozostawia często nieprzejezdne szlaki i to jest temat wart dalszej dyskusji.

Nasza ocena - warto pojechać !!!
Trasa kultowa - Atlantic Ocean Road / Droga Atlantycka w Norwegii >>> (https://www.radiator-mototurystyka.pl/6331/niezwykle-i-niebezpieczne-drogi-swiata-europa-norwegia/)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4133.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4134.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4135.jpg)

Teraz uzasadnienie dlaczego.
Hobby jakim są motocykle nie było jedynym kierunkiem zainteresowań. Kiedyś stałem na poważnym rozdrożu co wybrać. Właśnie w tym miejscu powróciły stare demony. Jeśli ktoś ma dodatkowe hobby oprócz motocykli to dodam w tym miejscu, że podwójnie warto TU PRZYJECHAĆ. Polecany przystanek dla wielbicieli nurkowania, windsurfingu czy wędkowania.
Zatoka Hustadvika przez wiele wieków budziła postrach żeglarzy. Sztormy zbierały żniwo w postaci okrętów rozbijanych o tutejsze skały. Aktualnie ich wraki są atrakcją turystyczną dla grup nurków. Dzisiejsze statki i nawigacja są dokładniejsze więc w podwodnym świecie możemy oglądać obiekty historyczne. Tutejsze wiatry wiejące nad zatoką wykorzystywane są często przez windsurferów a dodatkową atrakcją połowy ryb - wędkowanie dostępne również dla turystów.

W tym miejscu zatrzymamy się kolejny raz aby przybliżyć temat związany z poławianiem ryb w Norwegii. Na starcie warto dokładnie zapoznać się z tutejszymi przepisami ponieważ za ich złamanie grożą horrendalne kary (np. 5000 € za wywóz zbyt dużej ilości ryb).
Jeśli mówimy o wodach słodkich (rzeki i jeziora), na połowy ryb wymagane jest wykupienie specjalnej licencji (nor. fiskekort).
Połowy ryb morskich nie wymagają żadnej licencji.
Zatoka Hustadvika jest znana z obfitości ryb. Można zatrzymać się na jednej z wyspp; Strømsholmen, Skarvøya, Lyngholmen, Geitøya, Kuholmen, wyjąć wędkę lub popróbować morskiego wędkowania na przygotowanych specjalnie platformach.
Kilka przestróg:
- wymagana czystość sprzętu wędkarskiego - dokument potwierdzający dezynfekcję jesli sprzet był używany na innych wodach a w szczególności w innych krajach (zabezpieczenie przed chorobami),
- zabronione łowienie na żywca,
- zakaz sprzedaży ryb przez turystów oraz limity wywozu złowionych ryb z Norwegii,
- wymagany dystans od hodowli rybnych 100-200 m (oznaczone czarnymi bojami),
- obowiązek przestrzegania wymiarów ochronnych ryb.
Samodzielne łowienie ryb w Norwegii dozwolone jest od 16 roku życia (nie dotyczy dzieci pod opieką dorosłych z maksymalną liczbą wędek = 1 na osobę).

Połowy ryb na otwartym morzu i we fiordach są wolne od opłat.

Kilka zasad, które warto brać pod uwagę - uchronią przed karami:
- zabieraj ze sobą tylko tyle ryb ile jesteś w stanie zjeść,
- zawsze przestrzegaj wymiarów i okresów ochronnych ryb,
- ryby niewymiarowe uwalniaj bardzo powoli w jak najlepszej kondycji,
- szanuj piękno tutejszej przyrody i mieszkańców.
Wracając więc do tutejszej Drogi Atlantyckiej jest ona łakomym kąskiem dla motocyklistów mających różne odskocznie od dominującego hobby. Warto o nich wiedzieć przed wyjazdem.

Droga Atlantycka jest wśród 10 miejsc w Norwegii najchętniej odwiedzanych przez turystów. Świadczą o tym również przejeżdżające sznury motocyklistów. Są jednak wśród nas i tacy, którzy mają negatywne opinie o tej trasie - jak to w życiu (czy wszyscy muszą lubić truskawki ?). My podróżujemy po to, by naocznie podziwiać nowe miejsca, poznawać nowych ludzi a w szczególności ich zwyczaje. Jedno jest pewne, brak na świecie podobnych dróg do tutejszej, dlatego uznajemy ją za unikatowy obiekt, który pochłoną grube pieniądze na budowę z pozoru zwykłej drogi.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4136.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4137.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4137a.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4137b.jpg)

Opuszczając to miejsce w oczekiwaniu na jedną z przepraw promowych udaję się oglądnąć podwodny świat jednego z fiordów (morszczyn?). Ponownie wróciły dawne demony. Cóż, trzeba kiedyś poświęcić więcej czasu na tutejsze podwodne atrakcje.

Na promie zaczynamy przeliczać dni w podróży i czas na powrót z uwzględnieniem przebiegu. Kolejny żelazny punkt naszej podróży to Nordkapp, do którego mamy jeszcze około 2000 km.
Czas na konkretne decyzje. Za nami około 4500 km z czego w trasie jesteśmy niemal 2 tygodnie. Uwzględniając kręte norweskie drogi, przeprawy promowe, ograniczenia prędkości i ostatni tydzień urlopu zdecydowanie musimy okroić część naszej trasy.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4137c.jpg)

DYSKUSJA !!!
Głazio - chyba musimy skrócić drogę przez Szwecję chcąc dojechać na Nordkapp.
Tamara (Wiórek) - mam w du...pie taką pogodę, mam w du...pie taki kraj, jest mi zimno i chcę wracać !!!
Głazio - skłębione myśli co to robić po takiej wiązance. Jakbym dostał w twarz. Od dziewięciu lat wspólnie podróżujemy motocyklem i pierwszy raz słyszę chęć zawrócenia z obranego celu. Tak, wiem, pogoda nie sprzyja, do tego mieliśmy jeden dzień bez deszczu a raczej upalny wieczór kiedy to ruszyliśmy w trasę. Dzień w dzień z deszczem, śniegiem i chłodem w środku lata to faktycznie mało przyjemne warunki do podróży motocyklem. Dzisiaj prawie nie padało a mimo to Tamara ma na sobie wszystkie ciepłe ubrania. Do tego wiedza, że chcemy jechać dalej na północ i to prawie 2000 km. Wprawdzie ja jadę w koszulce na krótki rękaw od samego początku choć o komforcie termicznym nie ma mowy. Hartuję trochę organizm. W razie potrzeby są jeszcze moje ciepłe ubrania ale ile ich może zmieścić kobieta pod swoją kurtką. Trochę zgłupiałem w tym momencie. Co też mogło się przytrafić w ten prawie bezdeszczowy dzień, kiedy przez większość dnia świeciło słońce ?
Szybkie odwrócenie kota ogonem. Przecież jest ładna pogoda. Może teraz pojedziemy przez Szwecję skracając nieco trasę a na Nordkapp z pewnością czeka na nas słońce.

Zapadła cisza.


Ustawiona wcześniej nawigacja z Hołkiem przecina polskie milczenie - 1873 km do celu. Przyglądam się wybranej trasie - przez Szwecję. To dobry krok ponieważ na przeprawach promowych tracimy sporo czasu a to tego trafiają się blokady remontowanych odcinków dróg, które lepiej będzie ominąć. Za Trondheim wjeżdżamy na drogę E14 i niemal w mgnieniu oka krajobraz z fiordami zamienia się w płaski teren pokryty lasami. Na pożegnanie z Norwegią robimy przystanek na ciepłą strawę. Robimy sobie dużą jajecznicę na poprawę humoru. Pogoda dopisuje jak mało kiedy podczas naszego wyjazdu. Ściągamy kurtki i taplając się w promieniach słońca ładujemy swoje baterie przy ciepłej strawie.

SZWECJA

Co za miła niespodzianka. Oznaczenia drogowe ograniczające prędkość do 100 km/h. Miła odmiana w porównaniu do południowej Szwecji, nie porównując Norwegii. Do tego znaki drogowe a na nich ciągle jelenie. Gdzie te renifery, przed którymi nas tak ostrzegano, że trzeba na nie uważać - główny sprawca wypadków w Skandynawii.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4138.jpg)

Emocje przygasły a słońce podkręciło pozytywne nastawienie pozwalając nam pokonywać kolejne kilometry w kierunku północnym. Po fiordach ani śladu. Wszechobecne lasy zdominowały krajobraz. Urozmaiceniem są niewielkie miejscowości. Teren pagórkowaty miejscami zmienia się w płaski. Kolor wód w tutejszych rzekach i jeziorach zmienił się z błękitnego na lekko brunatny.

Słoneczne zimno.

Wprawdzie mamy tutaj dni polarne ale kiedy słońce znajduje się nisko nad horyzontem wydłużające się cienie drzew ciągną się kilometrami zakrywając całą wolną przestrzeń. Jadąc zacienioną już drogą z każdym pokonywanym kilometrem robi się zimno i jeszcze zimniej. Przeszywający chłód robi się bardzo uciążliwy i zaczynamy rozglądać się za miejscem na nocleg.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/08/IMG_4139.jpg)

Mijamy duże Jezioro Storsjön, w którym ponoć mieszka potwór Storsjöodjuret. Nie zwlekamy długo z poszukiwaniem miejsca na rozbicie namiotu. Zimno. Odbijamy w lewo w drogę leśną, w drugą stronę od zabudowań miejscowości Aspåsnäset oraz rzeki Indalsälven przepływającej przez mijane wcześniej jezioro.
Szybkie rozbicie obozowiska i gotowanie gorącej herbaty. Spośród wielu podróży, tym razem to nasz najbardziej popularny i upragniony napój po chłodnym lub deszczowym dniu.

Z powodu przeszywającego zimna, kolejny raz dał o sobie znać kryzys.

Tamara (Wiórek) - ZAWRACAMY !!! Mam w du...pie taką pogodę i Skandynawię. Fiordy były fajne.

Niezadowolenie zakończone pozytywnie więc trzeba to przespać.

Biała noc. Dobranoc !!!

Cdn...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Listopada 18, 2018, 08:39:42 pm
Cd.

Cd. cz. 13


(http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce_deszcz.gif)

08.07.2016 - dzień 15 - piątek

Noc była bardzo chłodna. To dolało oliwy do ognia "kryzysu" - kontynuacja wczorajszego nastroju.

Pojawia się promyk nadziei. Poranne słońce wypędza nas z namiotu. Najwyraźniej do skrajności trzeba tu przywyknąć. Po opuszczeniu rozgrzanego namiotu naszym oczom ukazuje się bezchmurne niebo. Zapowiada się ciekawie.

   W świetle słonecznego dnia smagani wiatrem nadziei oglądamy leśne krajobrazy przetrzebione przez IKEA. Otaczają nas same młode drzewa bardzo szybko wycinane. Co jakiś czas zakłady przetwórcze.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4140c.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4140d.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4140a.jpg)
IKEA jest TU

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4140f.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4140g.jpg)

   Po przejechaniu około 200 km pojawiają się chmury. Przyglądając się dokładniej wygląda na to, że przed nami front ciepły, czyli gwarantowany ciągły i długotrwały opad deszczu (takie obserwacyjne zboczenie geografa). Po kolejnych 100 km, kiedy zdążyliśmy nieco przeschnąć wjechaliśmy w pole opadów. W mgnieniu oka zaczynamy przemakać. Ze słonecznej przyjemności pozostało jedynie poranne wspomnienie a przeszywający chłód wzmacniany deszczem, bardzo szybko daje się we znaki. Lasy, jeziora, rzeki to dominujący krajobraz a osady ludzkie oddalone są od siebie coraz dalej. Chwilę później zatrzymujemy się na przystanku w celu zadbania o ochronę przeciwdeszczową. Goretex czy inne membrany można sobie włożyć między paragrafy.

   Tak, tak, chłód, deszcz i jazda na motocyklu bez kondomów jest tu bardzo uciążliwa. Przyznajemy się bez bicia - nie zabraliśmy ze sobą swoich przeciwdeszczówek. Szybko zakładamy na siebie worki na śmieci uszczelniając łączenia niezawodną taśmą silvertape (pierwszy problem pojawia się w momencie chęci załatwienia potrzeby fizjologicznej a zdrewniałe od chłodu dłonie pragną odrobiny ciepła). Takim oto sposobem dalsza jazda w niskiej temperaturze (poniżej 10 stopni) i deszczu staje się bardziej komfortowa. Lekko przemoczeni i zziębnięci jedziemy dalej.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4140h.jpg)
Z powodu zimna zakładamy na siebie worki na śmieci.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4140i.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4140j.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4140l.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4140m.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4140n.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4140o.jpg)

Deszcz ... lasy, jeziora, rzeki
100 km
deszcz ... lasy, jeziora, rzeki
200 km
deszcz ... lasy, jeziora, rzeki
300 km

Niespodziewanie zaczyna się wypogadzać. Słońce i zdecydowanie wyższa temperatura. Klasyczny front ciepły przyniósł ocieplenie. Mimo wszystko dla zachowania komfortu jazdy pozostajemy w odzieży ochronnej, czyli w workach na śmieci. Ekonomia ponad wszystko.

   Długa i monotonna droga (lasy, jeziora, rzeki) sprawiają, że nawet nie zauważamy kiedy przekroczyliśmy koło podbiegunowe północne. W końcu jakaś atrakcja - kolorowa zapora a chwilę później RENIFERY. Ku naszemu zaskoczeniu nasz widok nie robi na nich żadnego wrażenia. Wskakują na drogę i stoją, bo ... ? Od asfaltu jest cieplej ? To tylko nasz domysł ponieważ na drodze nie ma żadnego pożywienia. Pozostaje jeszcze jedna ewentualność, na drodze można załatwić swoje potrzeby fizjologiczne w błogiej rozkoszy. Do takiego stwierdzenia dochodzimy za sprawą dużej częstotliwości odchodów reniferów rozsianych po asfalcie. Dodatkową ciekawostką jest to, że zwierzęta nie robią sobie nic z nadjeżdżającego motocykla, samochodu, stoją i stoją... Zbliżająca się dopiero postać ludzka wzbudza u nich emocje - zaczynają uciekać. Pamiątkowe foty i w drogę. Już za chwilę zatrzymuje nas kolejne stado i kolejne ...

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4140p.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4141.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4141a.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4141b.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4141c.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4141d.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4141e.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4141f.jpg)

Jesteśmy w LAPONII, region kulturowy i geograficzny rozciągający się od Norwegii przez Szwecję, Finlandię do Rosji. Od 1996 roku na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Rdzenną ludność stanowią Lapończycy, którzy aktualnie są mniejszością. To jedna z ostatnich krain, gdzie praktykowany jest spęd wielkich stad zwierząt. Stąd znajdujemy wytłumaczenie częstotliwości natykania się na stada liniejących reniferów.

Kraina białych nocy daje się mocno we znaki. Można jechać i jechać, gdyby nie przeszywający chłód w momencie kiedy słońce znajduje się nisko nad horyzontem. Skoncentrowani na połykaniu kilometrów widząc w oddali kolejną ścianę chmur decydujemy się na nocleg w suchej atmosferze. Trudno tu używać określenia nocleg, ponieważ noce są bardzo jasne. Przypominają nam polski pochmurny dzień.

Zatrzymujemy się w przydrożnym punkcie obsługi podróżnych Lappeasuando rastplats pod nosem ośrodka wypoczynkowego Lappeasuando Lodge>>> (https://goo.gl/maps/gVo6jt7866Q2).

Ośrodek położony w pobliżu miasta Kiruna, największego w szwedzkiej części Laponii i pobliskiego ośrodka narciarskiego. Tutejsza restauracja oferuje lokalne produkty, w tym mięso z łosia i jelenia oraz dania z ryb. Rozbijamy swój wigwam nad rozlewiskiem rzeki Kalixälven. Z tutejszego mostu rozciąga się świetny widok obrazujący zdobytą niegdyś wiedzę teoretyczną o mutonach (barańcach).

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4142.jpg)
Most nad rzeką Kalixälven

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4143.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4146.jpg)
Górka w tle to tzw. MUTON

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4144.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4147.jpg)
Nasza lokalizacja

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2018/11/IMG_4145.jpg)
Chłód

Mimo postoju, przebywanie na zewnątrz z gorącą herbatą w objęciach staje się mało komfortowe. Po zwiedzeniu okolicy udajemy się na odpoczynek. Trudno zasnąć w tą jasną noc.

Cdn.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Czerwca 09, 2019, 08:09:20 pm
Cd. cz. 14

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_deszcz.gif)

09.07.2016 - dzień 16 - sobota

Wieczorna czarna chmura nawet przez chwilę nie zbliżyła nas ku nocnej ciemności.  Bardzo chłodna "noc" w totalnych jasnościach. To dla nas trudny czas na odpoczynek. W jasną noc zasłyszany motocyklista rozbił swój wigwam nieopodal naszego. Rozregulowany zegar biologiczny błagalnie prosi o chwilę ciemności i słoneczny dzień. Wczorajsza czarna chmura przyniosła poranny deszcz i jak każdego nowego dnia myślimy pozytywnie o pogodzie. Nocy brak, a słońca trzeba szukać za chmurami. Budzik 7:00 - zamroczeni. Pełni nadziei na poprawę pogody przecieramy oczy. Dzisiaj będzie lepiej. Po opuszczeniu namiotu, aż trudno w to uwierzyć, jest dość ciepło. To nasz najcieplejszy poranek od momentu opuszczenia Danii. Szok.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4148.jpg)

Jest wietrznie z niebem zasnutym chmurami. Ogarnięci po porannych czynnościach ruszamy w trasę (9:35). Dziś Nordkapp jest w naszym zasięgu.
Chwila jazdy i przed fińską granicą zatrzymujemy się na małe zakupy. Skończyła nam się herbata a jak nigdy podczas naszych podróży kupujemy tą używkę kolejny już raz. Przydrożne skóry z reniferów, przydrożny sklep a wewnątrz mnóstwo lapońskich wyrobów bez napisów made in China. Poczęstowani gorącą herbatą i kawą oddajemy się podziwianiu tutejszych wyrobów i dość zaporowych cen wspomnianych upominków. Dla przykładu lapońskie mokasynki w cenie około 3000 SEK (ok. 1200 PLN) i nożyki z kości reniferów za około 1200 SEK (około 500 PLN). Przed dalszą jazdą podziwiamy okoliczne rzeźby rybaków i rolników. Chwilę później znajdujemy się w fińskiej części Laponii, gdzie natykamy się na tipi Samów.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4149.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4149a.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4149b.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4149c.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4149d.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4149e.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4149f.jpg)

"Indianie Europy" >>> (http://www.zwinka.pl/691-Indianie_Europy) żyli tu przed Wikingami. Zabijali renifery na setki lat przed wynalezieniem prochu. Mieszkali w namiotach, gdy królowie budowali pałace. Samowie, ostatni Indianie Europy, wymierają. Wkrótce nie zostanie ani jeden.
Na południowo-zachodnim brzegu Zatoki Porsangen na Morzu Arktycznym >>> (https://goo.gl/maps/QbHPBAwx94v), niedaleko miasta Olderfjord w Finnmarku, przy drodze na Nordkapp, ostatniej krainy Europy, stoją cztery tipi - wysokie namioty do złudzenia przypominające te składane przez Apaczów. Podczas przypływu morze podchodzi do namiotów na kilkadziesiąt metrów. Pomiędzy tipi nie rośnie trawa, tak blisko morza leżą tylko kamienie. Szkielet namiotów stanowi kilkanaście długich i cienkich pni połączonych ze sobą u szczytu. W XXI wieku tej konstrukcji nie okrywa już się skórami reniferów. Dziś Indianie Europy stosują nowoczesne włókna chroniące przed wiatrem i chłodem rzekomo o wiele lepiej niż skóry renów.


•   Samowie to lud przeindoeuropejski zamieszkujący niegdyś cały półwysep skandynawski, oraz okolice Nordkapp
•   Liczba ludności Samów zamieszkującej Norwegię nie jest dokładnie znana, natomiast wedle szacunków plasuje się ona pomiędzy 60 000 a 100 000 osób. Mniej więcej 15-25 000 Samów mieszka w Szwecji, podczas gdy ponad 6000 w Finlandii, a 2000 w Rosji
•   Począwszy od 2004 roku w dniu 6 lutego święto narodowe Samów jest urzędowym świętem w Norwegii
•    Tradycyjnie Indianie Europy żyją z hodowli zwierząt, myślistwa i rybołówstwa, uprawy roli i duodji, czyli ich rękodzieła".


Źródło: Zwinka.pl

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4149g.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4150.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4151.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4152.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4152a.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4152b.jpg)
W Finladii w miejsce trolli pojawiły się przydrożne skrzaty

Teraz wszystko staje się jasne; ceny tutejszych wyrobów, tutejsze tipi, w których można przenocować. Było to dla nas ciekawe doświadczenie widząc wewnątrz łóżko, skóry reniferów oraz sznur - domniemane przeznaczenie na Husky lub renifera. Do tego dominujące do tej pory trolle zmieniają się na skrzaty.

Po godzinie jazdy złapał nas pierwszy deszcz. Padał, przestawał i tak przez dłuższy czas. Otaczający nas krajobraz zmienił się dość zauważalnie. Tajga stopniowo zmienia się w tundrę. Momentami powracamy do tajgi i do tundry. Wysokie brzozy, jodły, świerki, sosny stopniowo karłowacieją, czyli robią się coraz niższe. Z czasem dominują same karłowate brzozy porastające nawet surowe skalne stoki. Do tego na wielu z nich brakuje jakichkolwiek oznak życia, czyli zieleni. Wygląda na to, że lato jeszcze tu nie dotarło albo po prostu tak tu jest. Surowy klimat widoczny jest na każdym kroku i daje się we znaki z każdym dodatkowo pokonywanym kilometrem.

Jeziora, rzeki, jazda wąwozem drążonym przez rwącą rzekę, nie zdążyliśmy zauważyć kiedy ponownie wróciliśmy do Norwegii. W spokojnych miejscach, gdzie nurt rzeki całkowicie uspokaja się tworząc jeziora pojawiają się wędkarze. Chmury gęstnieją a wraz z nimi nasila się deszcz. Zdążył nas dobrze zmoczyć zanim znaleźliśmy odpowiednie miejsce do przyodziania dodatkowej odzieży ochronnej. Trzeba przyznać, że tym razem byliśmy słabo przygotowani na taką pogodę. Zabranie przeciwdeszczy wydało nam się zbędne a może w pośpiechu po prostu zapomnieliśmy ich spakować. Tak czy inaczej trzeba sobie radzić, więc kolejny raz przywdziewamy worki na śmieci. To skuteczna odzież wodoodporna, zdecydowanie lepsza od Gore-texu. Worki foliowe + silver tape to przydatne rzeczy podczas podróży a do tego bardzo tania wersja "kondoma".

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4152c.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4152d.jpg)
Skocznia narciarska w oczekiwaniu na powrót zimy

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4153.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4154.jpg)
Surowy klimat staje się coraz bardziej widoczny z każdym pokonywanym kilometrem

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4155.jpg)
Nasza pierwsza zadaszona ławka parkingowa. Jak to podsumował Wiórek "szkoda, że nikt nie pomyślał przynajmniej o jednej ściance".

To nasz pierwszy postój na przydrożnym parkingu, na którym znajdują się ławki ze stolikiem - tym razem z zadaszeniem. Do Nordkapp mamy około 170 km. Nawet w tym miejscu Wiórek wyraził swoje niezadowolenie podsumowując:

Wiórek: Nie wiem czy dotrwam

Głazio: Dlaczego ? Przecież mamy pierwszy postój z ławeczkami, nad którymi jest dach ...

Wiórek: Tylko jakiś tuman ścianki przynajmniej jednej nie zrobił. Pi...zdzi jak w ...

Głazio: ... Kieleckim ...

Wiórek: ... Chyba gorzej

Głazio: No chyba gorzej. Nawet roślinkom się to nie podoba. Większość z nich uschła. I to brzoza. Niestety, taki klimat.

Wszystkie negatywne odczucia potęgował silny wiatr towarzyszący nam podczas dzisiejszego dnia podróży. Nie bacząc na pogodę i grymasy Wiórka, sprawna zmiana tematu i ruszamy w dalszą drogę. W końcu do celu mamy już bardzo blisko. Na drodze pojawiły sie znaki reniferów. Do tego powitał nas pierwszy albinos. Zdecydowanie więcej było ich na zachodnim brzegu Zatoki Porsangen / Porsangerfjord. Pamiętamy aby w tym miejscu zatankować. Patrzymy na przejechane kilometry. Od ostatniego tankowania przejechaliśmy niespełna 100 km i wychodzi nam, że wystarczy na powrót do tutejszej stacji benzynowej z naddatkiem około 80 km. O innych stacjach benzynowych nie wiedzieliśmy, ale pełni spokoju mkniemy na Nordkapp. Krajobraz zupełnie inny od naszego polskiego. Strome skalne ściany wpadające wprost do morza, tundra, renifery różnej maści i wijąca się wzdłuż wybrzeża kręta droga. Silny wiatr od morza zmienił się w bardzo porywisty, momentami  uderzający z z olbrzym natężeniem. Asfaltowa tarka oraz nasz ciężar pozwalały utrzymać kierunek jazdy. Odczucie zimna potęgował silny deszcz. Bez podgrzewanych manetek byłoby jeszcze gorzej. Wiórek od dłuższego czasu jedzie w komplecie najcieplejszej odzieży zabranej na ten wyjazd. Ja póki co w koszulce na krótki rękaw, skrytej pod kurtką motocyklową, no i ten wspaniały worek na śmieci - pierwsza ochrona przed panującymi warunkami atmosferycznymi :-)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4155a.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4155b.jpg)
Swobodny wypas hodowlanych reniferów

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4155c.jpg)

Mijamy liczne wioski i miasteczka rybackie. W jednych bardziej czuć rybą, w innych bez dodatkowych atrakcji zapachowych. Porsangerfjord ma 123 km długości i jest czwartym pod tym względem fiordem w Norwegii. Szerokość fiordu znacznie większa od widzianych dotychczas, waha się w granicach od 10 do 20 km. Do tego znajdują się tu liczne wyspy.

Dojeżdżamy w końcu do tunelu wiodącego na Nordkapp - podmorski tunel drogowy pod Magerøysundet łączący kontynentalną Norwegię z wyspą Magerøya. Zbudowany w latach 1993–1999 o długości 6870 metrów i głębokości 212 metrów poniżej poziomu morza. Do połowy 2012 roku przejazd nim był płatny. Przy wjeździe do tunelu pierwszy raz zobaczyłem znak drogowy śliska droga z ikonką motocykla. Zaskoczenie tak ogromne, że nie załapałem o co w tym wszystkim chodzi. Trudno powiedzieć, czy to chwilowe ostrzeżenie, czy jakiś żart. Do tego znak ostrzegawczy o 9% spadku drogi. Koniec końców zjeżdżamy ponad 200 metrów poniżej poziomu morza.

Po wjechaniu do tunelu dopadło nas poczucie urojonego ciepła. Wszystko za sprawą braku wiatru i deszczu. Widząc jedną kałużę na drodze, coś mi w niej nie pasowało. Postanowiłem sprawdzić skąd taki dziwny wygląd. Po wystawieniu buta okazało się, że jedziemy po lodzie. Przerażony w jednej chwili załapałem domniemany żart. Po kilkuset metrach zrobiło się cieplej, a po lodzie nie było już śladu. Po dziś dzień nie znalazłem odpowiednika widzianego wtedy znaku, stąd mój ogromny zawód, że nie sfotografowałem owej anomalii. Tunelowy zjazd wypłaszczył się i zaczynamy poruszać się w górę. Podjazd 10%. Przeglądając różne informacje znalazłem jedną, która stała się odpowiedzią na moją zagadkę.

Jak już wcześniej stwierdziliśmy, tutejsze tunele są dużo chłodniejsze niż temperatura powietrza na zewnątrz. Ot takie nasze letnie spostrzeżenie. Tutaj mimo niższej temperatury (wewnątrz), bez silnego wiatru, nasze odczucia były zgoła inne. Lodowy początek dał nam jednak sporo do myślenia.

cdn...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Czerwca 09, 2019, 08:09:50 pm
Cd...

O wspomnianym tunelu:
...  nawet latem mogą pojawiać się mgły i oblodzenia. Czasem, gdy dochodzi do jego zbyt dużego wychłodzenia, zamykany jest specjalną bramą – Kuldeport. Owszem była wraz z sygnalizacją świetlną. Zamknięcie bramy sygnalizowane jest czerwonym światłem przed wjazdem do tunelu.

Opuszczamy tunel. Nagłe silne uderzenie bocznego wiatru przypomina nam o sobie. Do tego ulewny deszcz i gęsta mgła. Widoczność od 20-50 metrów. A może to chmura ? Chwilowo o tutejszych widokach i krajobrazach trudno cokolwiek pisać.

Po drodze mieliśmy jeszcze 2 tunele o podobnej specyfice:
- 190 m. Sarnestunnelen (najdalej wysunięty na północ tunel na świecie),
- 4400 m. Honningsvågtunnelen.

Dojeżdżamy do szlabanów, za którymi widoczny jest parking. Widzimy same kampery i płunące strużki wody po szutrowym podłożu parkingu. Aby móc postawić tu swój pojazd trzeba słono za to zapłacić.
Wjazd 260 NOK (ok. 130 zł x 2 = 260 zł).
Płacimy, w końcu przebyliśmy kawał drogi i trudno przewidzieć kiedy i czy nastąpi kolejny raz.

Ceny biletów na Nordkapp - do wyboru dwa rodzaje+dodatkowa opcja:

Bilet pełny (zawiera parking, wejście na Przylądek, wejście do pawilonu, możliwość obejrzenia filmu i wszystkich wystaw, wielokrotny wstęp przez 24 godziny):
    Dorośli 260 NOK (ok. 130 zł)
    Studenci 160 NOK (ok. 80 zł)
    Dzieci do 15 roku życia 90 NOK (ok. 45 zł)
    Bilet rodzinny (2 dorosłych + 2 dzieci) 610 NOK (ok 305 zł)

Bilet częściowy (zawiera parking i wejście na Przylądek, ważny 12 godzin):
    Dorośli 170 NOK (ok. 85 zł)
    Studenci 110 NOK (ok. 55 zł)
    Dzieci do 15 roku życia 55 NOK (ok. 22,5 zł)
    Bilet rodzinny (2 dorosłych + 2 dzieci) 390 NOK (ok. 195 zł)

Za darmo
Bezpłatne wejście na Nordkapp dotyczy osób odwiedzających przylądek pieszo, rowerem lub innym niespalinowym środkiem lokomocji. Wielu turystów zostawia pojazdy przed Przylądkiem (najbliższy bezpłatny parking znajduje się ok. 6 km wcześniej - parking (dnae GPS) >>> (https://goo.gl/maps/iJxnS9xnYmYEqVn98)), urządzając sobie pieszą wędrówkę.
To jeden z dowodów na to jak Norwegowie dbają o środowisko.

Szlaban na Nordkapp przekroczyliśmy ok. godz. 19:00. Szkoda tylko, że mamy wszechobecne mleko i do tego ciągle pada. Żal d... ściska, że po tylu przejechanych kilometrach trafiliśmy na taką pogodę. Prognozy na najbliższe dni nie wróżą nic lepszego. A chcieliśmy zobaczyć przez okrągłą dobę tarczę słońca znajdującą się powyżej linii horyzontu, patrząc na północ !!!

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4155d.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4155f.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4155n.jpg)

Pamiątkowa fota parkingu, na którym było sporo motocykli. Widoczność jak na zdjęciu (mleczna). W naszym workowym ubraniu robimy sobie zdjęcie pod tablicą znajdującą się przy wejściu do pawilonu. Fotę strzela nam motocyklista z Grecji, który przyjechał z ekipą (3 motocykle Honda Africa Twin/3 motocyklistów + ekipa filmowa z zapleczem samochodowym). Nasze ubranie wzbudziło spore zainteresowanie. Rozdziewamy się ze zbędnej odzieży i wchodzimy do pawilonu. Robimy rozpoznanie terenu, wpis do miejscowej księgi oraz zdjęcie z tutejszym Trolem, po czym udajemy się pod kultowy globus. Wszechobecne mleko w ogromnym stopniu ogranicza nasze doznania wzrokowe. Ponoć to miejsce warto odwiedzić właśnie z uwagi na walory widokowe.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4155h.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4155i.jpg)
Wpis do księgi pamiątkowej na Nordkapp

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4155j.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4155k.jpg)
Emocje rozgrzewają atmosferę

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4155l.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4155m.jpg)

Przylądek Północny (norw. Nordkapp) - (71°10′21″N, 25°47′40″E), tak szczerze to atrakcyjny widokowo klif (307 m. wysokości) położony na wyspie Magerøya, na której znajduje się inny punkt wysunięty dalej na północ (4 kilometry dalej na północny zachód, Przylądek Knivskjellodden, jest wysunięty o 1457 m bardziej na północ niż Nordkapp), ale ze względu na niższe położenie i mniejsze walory widokowe brak mu owego atutu. Turyści po prostu są bezwzględni. Ciągną tam gdzie jest bardziej atrakcyjnie. Tak jest i w tym przypadku.

(https://pol-nor.com/wp-content/uploads/2016/07/Nordkapp.jpg)
Fot. pol-nor.com, Widok, jakiego nie zobaczymy, Przylądek Północny / Nordkapp

Film puszczany w sali kinowej w pawilonie


Nordkinn - Przylądek Nordkinn (71°08'02"N 27°39'E) najbardziej na północ wysunięty lądowy przylądek kontynentu europy. Położony jest w norweskiej prowincji Finnmark, na półwyspie Nordkinnhalvøya, około 68 km na wschód od uznawanego za północny skraj Europy Przylądka Północnego, który wprawdzie rzeczywiście leży o 2'19" szerokości geograficznej (tj. ok. 4,3 kilometrów) bardziej na północ niż Nordkinn, ale znajduje się na wyspie Magerøya, a nie na kontynencie. Trudno dostępny dla turystów (dwudniowa wędrówka piesza bez wyznaczonego szlaku).

(https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/72/Kinnarodden1000.jpg)
Fot. Wikimedia, Nordkinn - Przylądek Nordkinn

W międzyczasie poznajemy historię miejsca (morskie bitwy), okoliczne walory przyrodnicze oraz wspaniały film o Nordkapp pokazujący 4 pory roku. Wszystko w pięknej przejrzystej aurze pogodowej, czyli coś czego prawdopodobnie nie będzie nam dane zobaczyć.
 Rozgrzani po gorącej herbacie i pobycie w pawilonie wychodzimy pod globus aby sprawdzić, czy mgła uległa rozrzedzeniu. Bez zmian po 1h, 2h, 3h, ...
Mgła jest tak gęsta, że decydujemy się na rozbicie namiotu. Szukamy odrobinę wyniesionego miejsca aby spływająca po szutrze woda nie wlewała nam się do namiotu.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4157.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4158.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4165.jpg)
Przykładowa makieta okolicznych gniazd lęgowych

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4167.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4173.jpg)
Widok, jakiego nie zobaczymy. A mogło być tak pięknie.

Poza pawilonem pogoda jest bardzo wstrętna. Silny wiatr szybko wychładza nasze ledwo ogrzane ciała. Odpalony motocykl osłania nas nieco przed silnym wiatrem, ładując tym samym nasze baterie. Po rozbiciu namiotu ponownie jesteśmy mokrzy i wychłodzeni. Na domiar złego, po rozłożeniu mat samopompujących okazuje się, że nie mamy żadnego skrawka suchego. Rozpalamy kuchenkę i gotujemy sobie herbatę, w sumie kilka herbat. Po każdym opróżnieniu baniaka rozgrzanym denkiem osuszamy sobie po kawału mat.
Wiatr wieje coraz mocniej. Dochodzimy do wniosku, że konieczne jest założenie odciągów, co jak się później okazało, było naszym wybawieniem. Kolejny raz po rozgrzaniu ciał, tym razem w pojedynkę, wychodzę na zewnątrz i  zakładam odciągi. Przemoczony i wychłodzony ponownie powtarzam picie gorącej herbaty.
Jest dobrze.
Wewnątrz namiotu jest jak w ciepłej bańce.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4175.jpg)
Wracamy do rzeczywistości. Sprawdzamy, czy oby się nie przejaśnia :-)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4176.jpg)
Około 100 metrów od naszego obozowiska. Trudno znaleźć miejsce bez zalegającej wody.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4176a.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2019/06/IMG_4176b.jpg)

Mimo chmur i ciągłego deszczu jest jasno.
22:00 jasno
23:00 jasno
00:00 jasno

Głazio: Wiórku, która jest godzina?

Wiórek: Za dziesięć pierwsza (00:50)

Głazio: Dlaczego Ty jeszcze nie śpisz?

Wiórek: Jakoś tak jasno jakoś.

01:00 jasno
02:00 jasno
Jakoś udaje nam się zasnąć.

To nasza najdłuższa biała noc.

Dobranoc !!!

Cdn.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 14, 2020, 02:13:45 pm
Cd. cz. 15

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_deszcz.gif)
a na koniec
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_przejasnienia.gif)

10.07.2016 - dzień 17 - niedziela

Wiało całą białą noc. Prawdę mówiąc duło, bo momentami mieliśmy wrażenie, że nasz namiot zostanie porwany z całą zawartością. Naciągi w naszym wigwamie w końcu się przydały. Bez nich mogłoby się wiele wydarzyć. Można stwierdzić, że brakowało spokoju i ciszy aby zaznać pełni odpoczynku. Co chwilę silny podmuch i pobudka, do tego w białą noc. Ponadto bez przerwy leje deszcz.

Ciągła jasność sprawia naszą dezorientację. Która jest godzina?
Wstajemy o 7:40. Z powodu warunków panujących na zewnątrz nikomu z nas nie chce się wychodzić z namiotu, a pęcherze pełne. Jeszcze chwila i eksplodują z przesycenia. Do tego dodatkowa udręka to ubranie się w przemoczone, odrobinę podsuszone ciuchy. Ktoś tu musi podjąć męską decyzję.
Ubieram się pierwszy i wychodzę przyjąć na siebie pierwsze krople deszczu. Tego dnia jeszcze go nie poczuliśmy, choć zdążyliśmy przywyknąć do takiej właśnie pogody. Szybkie pakowanie wewnątrz tego co suche, wyjście z naszego wigwamu i próba złożenia namiotu w porywistym wietrze. To była ciężka walka mimo posadowienia się w zaciszu motocykla, który jako pierwszy przyjmował silne uderzenia wiatru. Po chwilowej walce i świetnej współpracy, namiot złożony. To co zdążyło się podsuszyć podczas snu już zdążyło przyjąć odpowiednią dawkę wody. Szybko udajemy się pod słynny globus aby sprawdzić czy dziś jest lepiej z widocznością. Później do wnętrza budynku owinąć się workami przed kolejnym etapem podróży.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4177.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4177a.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4177b.jpg)

Tuż przy wejściu pewien pan z obsługi podchodzi do nas z zaskakującym pytaniem.

Obsługa: Czy to wy spaliście w namiocie?
Burza myśli. Będzie mandat, bo rozłożyliśmy się w złym miejscu? Powiedziano nam, że można rozbić na parkingu, na którym płynęły potoki wody. My wybraliśmy odrobinę bardziej suche miejsce aby oprócz deszczu woda nie zalewała nas jeszcze od spodu.
Cóż najwyżej będziemy musieli się pogodzić ze słonym mandatem, w tym mało gościnnym dla nas miejscu.

Odpowiadamy (Tamara): TAK.

Obsługa: W takim razie zapraszam was na kawę.

Tym samym nasze ubieranie się w foliowe worki i wyjazd zostały odroczone w czasie. Turystów brak a oczekiwana kawa i herbata pojawiła się w ratach ostatecznie po ok. 30 minutach. W międzyczasie w części restauracyjnej pojawił się motocyklista. Mówił tylko po francusku. Mimo to jakoś udawało nam się dogadywać. Facet ze szronem na głowie opowiada nam jak wyruszył z Francji i robi trasę niemal wokół całej Europy. Zaplanował zrobić około 20 000 km. Na wieść, że jesteśmy z Polski pokazał nam swoje zdjęcia z kraju nad Wisłą. Opowiadał też wiele o swojej maskotce, bez której nie rusza się na krok. Tutaj wielu szczegółów niestety nie udało nam sie zrozumieć. Zbyt specjalistyczne słownictwo sprawiło, że snuliśmy jedynie domysły o czym do nas mówi.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4177g.jpg)

Miło się gaworzy, jednak na nas najwyższy czas. Herbata dla Tamary dotarła szybko, jednak ja na swoją kawę musiałem jeszcze chwilę poczekać. Może tak tu mają z darmówką. Tak czy siak darowanemu koniowi ... Po wypiciu zaskakującej kawy zaczynamy się ubierać i w drogę. Nasz francuski kompan trzymał się przy nas cały czas. Trudno mu było sobie odpuścić sesji zdjęciowej tak umundurowanych motocyklistów. Jak widać ubranie też może cieszyć :-)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4177c.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4177d.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4177e.jpg)

W pogodzie bez zmian. Po wyjściu na zewnątrz momentami masakrycznie wieje. Psa by nie wypędził w taką pogodę. My jednak musimy wracać.
Po dotarciu do motocykla okazuje się, że porywisty wiatr przewrócił nasz motocykl. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Motocykl postawiony na asfalcie w wyniku podmuchu wiatru wsparł się na aluminiowym kufrze. Miał trzy punkty podporu tylne koło+podnóżka boczna+kufer z przednim kołem w powietrzu. Solidna robota - dzięki brat za pancerne Pakunki i bezbolesny upadek motocykla. Można rzec, szczęście w nieszczęściu. Kto wie co mogłoby się stać po upadku tego kolosa na krawężnik.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4177f.jpg)

Nie zwlekając wsiadamy na nasz sprzęt z nadzieją, że teraz będzie już tylko z górki. Nie mogłem jednak zaznać spokoju z powodu paliwa w baku, którego miało nam wystarczyć do stacji benzynowej odległej o około 180 km. Wszystkie moje obawy podyktowane były silnie wiejącym bocznym wiatrem zarówno w drodze na Nordkapp jak i z powrotem. Z małą różnicą, dzisiaj wieje zdecydowanie mocniej. Takie warunki nie dawały mi spokoju. Do tego trzeba bardzo uważać, szczególnie przy mijankach z autobusami. Chwilowe odpuszczanie silnego bocznego wiatru, po czym silne uderzenie. Trudno utrzymać motocykl na tym samym pasie a przy zbyt bliskiej jazdy przy poboczu można wylądować w przydrożnym rowie. Chwila nieuwagi i po chwili w próżni można wjechać w pojazd jadący z przeciwka. Szczególnie niebezpieczne miejsca są w zakrętach, których wiele na trasie. Widocznie ta nadbrzeżna trasa tak ma. Wspominając z innych podróży, z tak silnymi i stałymi w pewnych porach roku bocznymi podmuchami wiatru spotkaliśmy się jeszcze w jednym miejscu na świecie. Stepy pomiędzy Morzem Kaspijskim a Morzem Czarnym, to obszar z równie uporczywymi, silnymi i gwałtownymi podmuchami wiatrów. Na stepach w Kałmucji nasz motocykl również został powalony przez wiatr. W tamtym przypadku poleciał na Hondę GoldWing 1800 >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=4566.msg4707#msg4707

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4177i.jpg)

Droga powrotna

Podczas jazdy długo trzymał się nas norweski motocyklista. Widziałem go w lusterkach. Odstawał jedynie w zakrętach. Z obawy o paliwo starałem się utrzymywać równe tempo. Cały czas odliczałem pozostałe kilometry do przydrożnej stacji benzynowej. Odliczałem również przejechane kilometry od momentu włączenia się rezerwy. Miało być dobrze. Pesymistycznie na styk. A jednak. Około 30 km do stacji benzynowej zabrakło nam paliwa. To nasz pierwszy raz, kiedy na rezerwie udało nam się przejechać jedyne 52 km. Deszcz, wiatr i włączone ogrzewanie manetek dołożyły się do faktu, którego chciałem uniknąć.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4177j.jpg)
Podziwiamy widoki

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4177k.jpg)

W takim przypadku łapie nas złudzenie, że być może ktoś wiezie odrobinę paliwa. Na wierzchu mamy kanister służący nam za turystyczny prysznic. Chwytamy go do ręki i wyma[słowo niecenzuralne]emy wymownym gestem do przejeżdżających pojazdów. Niestety, bez efektu. Każdy omija nas jak trędowatych. Pchamy więc motocykl do przodu. Deszcz, wiatr i w końcu jakaś zatoczka. Poniżej domek. Schodzę z nadzieją, że ktoś w nim jest i z całą pewnością posiada odrobinę paliwa chociażby do łodzi rybackiej. Wszystko zamknięte. Zmoknięci, trędowaci zaczynamy dalej pchać motocykl. Niestety pod górkę idzie zdecydowanie gorzej. Oprócz deszczu, dopada nas wilgoć pochodząca od ciała. Pot jest efektem przegrzania organizmu. To typowa forma skutecznego chłodzenia ciała. Niestety, mało przydatna i pożądana podczas jazdy motocyklem. Kiedy jest upał, to normalne. Natomiast w temperaturze poniżej 10 °C, jazdy w deszczu i do tego silnie wiejącego wiatru, jest to jak prośba o złapanie infekcji. Jakie jednak mamy wyjście widząc tą znieczulicę obojętnie przejeżdżających pojazdów. W końcu zatrzymują się dwaj włoscy motocykliści. Niestety wszystko mają tak zabudowane, że trudno cokolwiek wskórać bez dodatkowego wężyka. Pchamy dalej. Momentami z górki, możemy chwilę odpocząć.
Przekora losu
Jeszcze przed chwilą wyprzedzaliśmy tego niezmordowanego rowerzystę. Teraz on w przeciwdeszczowej pelerynie wyprzedza nas. Widok i uczucie - bezcenne.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4177l.jpg)

Pchamy dalej, 3 km za nami. Przed nami jeszcze ... ?
Zatrzymuje się kolejny motocyklista. Tym razem para ze Szwajcarii. Po nakreśleniu naszego problemu wszystko stało się jasne. Paliwo wydobędziemy z baku, jednak potrzebujemy wężyka. My zrezygnowani machamy bezskutecznie. Bardziej zdeterminowany Szwajcar zastępuje drogę jednemu, drugiemu, trzeciemu pojazdowi w celu zdobycia wężyka. W tym ostatnim jest karbowany wężyk do dmuchania materacy. Sprawdzamy czy wejdzie do baku. Tak. Odcinamy kawałek a kierowca pojazdu odjeżdża.

Cdn ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipca 14, 2020, 02:51:53 pm
Cd ...

Feeee, karbowany wężyk to najgorsze co może być do spuszczania paliwa.
Hobbystycznie wolnych chwilach zajmuję się akwarium. Z doświadczenia wiem co oznacza ściąganie wody. Kiedyś próbowałem również karbowanym wężykiem. W skrócie porażka.
NIESTETY.
Zaznałem zaszczytu spuszczenia z baku Moto Guzzi upragnionego paliwa za pomocą karbowanego wężyka. Byłem na 100% pewien, że bez dwóch zdań opiję się tego wstrętnego dla ust płynu. Co lepsze? Pchanie motocykla przez kolejne ... km, czy może wątpliwie przyjemna próba zaczerpnięcia benzyny. Cóż, kolejna okazja może przytrafić się za kolejną godzinę, bo tyle czekaliśmy na skuteczną pomoc. Pierwsze zassanie paliwa z degustacją. Czynność co chwilę do powtórki, jak to w karbowanym wężyku. Degustacja na cały dzień. Wszystko w smaku do wieczora spalone.

Dzięki Wam szwajcarskie anioły za pomoc.
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4177m.jpg)
Nasze szwajcarskie anioły / Unsere Schweizer Engel

Tym hasłem pożegnaliśmy się z naszymi wybawcami, z którymi spotkaliśmy się na naszej stacji benzynowej, do której zabrakło nam 25 km. Byłem pewien, że zabrakło nam niewiele ale z braku pewności ile km do upragnionej stacji benzynowej sprawiło, że teraz jechałem bardzo ekonomicznie.
Zamiana kilku zdań z poznanymi wybawcami i z uśmiechami na twarzy rozjeżdżamy się w różnych kierunkach.
Po powrocie do domu dowiedzieliśmy się więcej.
Najdalej na północ wysunięta stacją paliw jest duża stacja już na wyspie Mageroya w mieście Honnigsvag (trzeba nieco zboczyć z trasy na Nordkapp i wjechać do miasta).
https://goo.gl/maps/MVVyDbZ86gt
Dlaczego tym razem nie skorzystaliśmy z naszej żelaznej zasady "koniec języka za przewodnika"?
Jedno pytanie do tubylców często pomaga bardziej niż wszelkie wyczytane, czy zasłyszane mądrości.
Cóż, tym razem przejechaliśmy się z mało wygodną przygodą.

Czy to koniec dzisiejszych nieprzewidzianych przygód?

Kto to wie. Tak poważnie, to dopiero zaczynamy dalszą jazdę w deszczu, deszczu, ulewie i deszczu ...

FINLANDIA - deszcz, deszcz, ulewa, deszcz i w międzyczasie dwa przebłyski słońca, którego nie widać. Ciągle gęste chmury. W ulewie przejeżdżamy obok trzeciego co do wielkości jeziora w Finlandii - Inari. Dla pobudzenia wyobraźni jest ono niemal dziesięciokrotnie większe od naszego Jeziora Śniardwy. Nic nam z tego, że ma bardzo urozmaiconą linię brzegową i ponad 3000 wysp. W potwornej ulewie trudno podziwiać jego uroki. Dodatkowa ciekawostka, to jezioro jest otwarte jedynie przez 4 miesiące w roku lipiec-październik i ma bardzo wysokie natlenienie 80-90%.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4181.jpg)

Wody w Finlandii stanowią 10,6% całkowitej powierzchni kraju, czyli dla amatorów wypoczynku nad wodą, jest gdzie spędzić wolny czas.
Dalsza część krajobrazów to lasy. Koniec końców znajdujemy się w kraju o największej lesistości w Europie, która wynosi 73% powierzchni. Inne elementy krajobrazu, to owce i renifery.
Ufff, chwila bez deszczu i w jednym momencie w oddali widać policyjny samochód jadący na sygnałach. Zapewne policja. Zerkam na prędkość czy oby nie przekraczam a tu z zaskoczenia za samochodem jadącym z naprzeciwka jedzie policjant na motocyklu, który zatrzymuje kierowcę jadącego przed sobą. Ocho, dzieje się. Ciekawe, czy zapolują na nas. Korzystając z chwili przejaśnienia zatrzymujemy się w przydrożnej restauracji/campingu na ciepłą strawę. Mamy dość panującego chłodu wspieranego deszczem, może tu osuszymy odrobinę nasze przemoczone ubrania. W oczekiwaniu na zamówioną strawę odtajaliśmy odrobinę z nadmiaru wilgoci. Nasz aparat na odwrót, po zmianie otoczenia i panującej temperatury gromadzi wodę na soczewkach. Przecieranie pomaga jedynie na chwilę.
Delektujemy się omletem z mięsem renifera (zwierzęta hodowlane), który smakował wyśmienicie. Ku mojemu zdziwieniu Tamara zjadła to mięso jedynie z tego powodu, że nie była to dziczyzna, której się nie czepia.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4180.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4183.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4185.jpg)

Oprócz strawy, czy możliwości przenocowani, w tym miejscu również można zrobić zakupy lapońskich wyrobów za kosmiczne dla nas stawki. Może będzie jeszcze okazja na ciekawy nabytek lub zakup bezpośrednio u wytwórcy. Okaże się, czy to faktycznie realne.
W tej wolnej chwili można podsumować kraj. Patrząc na powierzchnie lasów i jezior, to w Finlandii pozostaje 16,4% powierzchni pod uprawy rolne i działalność człowieka, w tym zabudowania. Hmmm, może odrobinę więcej, ponieważ około 60 % powierzchni lasów, to własność prywatna, gdzie hoduje się samopas renifery. W północnej części kraju znajdują się niemal same lasy, więc częstotliwość występowania zabudowy i mieszkańców jest znikoma.

Z Nordkapp startowaliśmy notując temperaturę +8°C. Jazda w ulewnym deszczu, to wątpliwa przyjemność. Z upływem czasu z różnymi wahaniami temperatura urosła nam do +11°C. Mamy powód do radości. Wygląda na to, że będzie cieplej. Przynajmniej tak nam się wydaje, że jedziemy w dobrą stronę. Nagle ku naszemu zaskoczeniu widać odrobinę błękitnego nieba. Z upływem czasu podczas połykania km przybywa tego pięknego koloru. Zaczyna przeważać błękit. Pojawia się tęcza, chwilę później renifery, kolejna tęcza ... i nagle przestaje padać.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4185a.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4185b.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4185c.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4185d.jpg)

Do ROVANIEMI zostało nam około 200 km.

Dalsza droga, bez deszczu. Przez kolejne kilometry zdążyliśmy trochę przeschnąć. To przełamanie suchego z mokrym wywołało u nas uczucie zziębnięcia. Zatrzymujemy się więc na kolację i rozgrzewającą herbatę. Do celu pozostało około 80 km. Wielka Marthha z saniami stała się naszą atrakcją. To pod jej bacznym okiem chcąc się posilić walczyliśmy z komarami. Próby łyknięcia rozgrzewającej herbaty bez komara przerabialiśmy w 2012 roku w równoległej Karelii (Rosja) >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=4566.msg4692#msg4692 . W tym miejscu przypomniała nam się historia tłoczących się rojów komarów nad naszymi ciałami. Wydawało nam się, że tutaj jest ich odrobinę mniej. Dlaczego? Udawało nam się pić herbatę, bez zbędnych insektów.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4185e.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4190.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4191.jpg)

Chwilę później znajdujemy się już w siedzibie świętego Mikołaja. Pusto i pozamykane wszystko. Obeszliśmy całą wioskę delektując się najwyższą temperaturą od momentu opuszczenia Danii. Rozkoszne +20°C stało się naszym obiektem westchnień. ROVANIEMI położone jest kilka kilometrów na południe od północnego koła podbiegunowego (współrzędne geograficzne 66°30′N – 25°42′E) ale znajduje się tam symboliczna linia koła podbiegunowego północnego, przy której robimy sobie sesję zdjęciową. Odwiedzamy jeden z namiotów, w którym zapewne można przenocować. Oglądamy zimową siedzibę Mikołaja zastanawiając się jak musi być tu pięknie podczas białej zimy, nocy polarnych z kolorami zorzy polarnych. Zdążyliśmy obejść wszystko, wiemy od której przyjmuje św. Mikołaj. Wstęp za Free więc zostajemy na noc.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4205.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4207.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4204.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4199.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4198.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4195.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4208.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4197.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4196.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4192.jpg)
Mimo, że stal tu dostępny dla turystów darmowy wigwam, postanowiliśmy, że rozbijemy swój w innym atrakcyjnym miejscu.

Wracamy za koło podbiegunowe północne kilkanaście kilometrów na północ, do uprzednio upatrzonego przez nas miejsca nad jeziorem, doskonałe na nocleg. Pod nosem znajdują się domki, w których można nocować za free, z opałem i ogólnodostępną toaletą.

Po naszym powrocie spotykamy czteroosobową motocyklową ekipę z Polski jadącą na trzech motocyklach (Pruszków i okolice). Byli na Nordkapp dzień przed nami i widzieli takie samo mleko. Krótka wymiana zdań i udajemy się na rozbicie namiotu na jeziornej grobli. Za nami męczące ponad 700 km i do końca nie wiemy w jakim stanie mamy nasze rzeczy do spania. Może inaczej. To jeszcze dobry moment aby wszystko przesuszyć. Zażywamy odświeżającej kąpieli w Jeziorze Lahdenperä o lokalizacji GPS: N 66.58232, E 26.02437 (N 66°34'56", E 26°01'28") w miejscu zwanym Olkkajärven Venesatama.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4222.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4225.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4227.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4226.jpg)

Chłopaki z Pruszkowa zaopatrzeni w moskitiery łowią ryby, choć do końca nie wiedzą czy można. Ich dziewczyny a może żony szykują spanie w specjalnych domkach. Narzekają na pająki i pajęczyny ale czego nie robi się dla spokojnego snu. W cieniu i leśnym gąszczu komary mają raj, stąd tyle łowczych w postaci pająków w najbliższym otoczeniu. Na grobli mamy niemal święty spokój. Moskitiera zbędna.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4215.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4220.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4237.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4230.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/06/IMG_4231.jpg)

Przed "nocnym" wypoczynkiem podziwiamy naturę zmierzającą do swych ostoi w tym samym celu. Kolejna biała noc.

Dobranoc :-)

Cdn ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Października 07, 2020, 04:40:04 pm
Opuszczając krainę wikingów, poruszamy się po terenach ich grabieży, dzięki którym przez system rzek i jezior dotarli do Morza Czarnego skąd udali się na dalsze podboje, np. w obrębie Morza Śródziemnego. W nawiązaniu do pierwszych dni naszego wyjazdu, znalazłem ciekawy artykuł o polskiej osadzie Wikingów - [/url] https://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=5972.msg9460#msg9460 . Cytuję:

Średniowieczny Wolin. Jedno z największych i najwspanialszych miast północnej Europy

Autor
Mateusz Waśkowski

Tekst zaczerpnięty z:
https://wielkahistoria.pl/sredniowieczny-wolin-jedno-z-najwiekszych-i-najwspanialszych-miast-polnocnej-europy/

Na obszarze dzisiejszej Polski istniało we wczesnym średniowieczu miejsce, o którym opowiadano z zachwytem nawet w krajach oddalonych o tysiące kilometrów. Wolin był znany zarówno na dalekiej i mroźnej nordyckiej Północy, jak też w ciepłych krajach muzułmańskiego Południa. Wspominano o nim w skandynawskich sagach oraz w niemieckich kronikach, ale również w arabskiej Księdze dróg i królestw Abu Abd Allah al-Bakriego.

Za czasów pierwszych Piastów Wolin był ważnym emporium handlowym i jedną z największych osad o miejskim charakterze w północnej Europie. Kronikarz i geograf Adam z Bremy tak pisał o nim w latach 70. XI wieku:

Odra to najbogatsza rzeka Slavonii. Przy jej ujściu stoi poważne miasto Iumne [pod taka nazwą Adam z Bremy znał Wolin – MW], ośrodek wielce odwiedzany przez Barbarzyńców i Greków mieszkających naokoło. Rzeczywiście stanowi największe z miast, które mieści Europa, a zamieszkują je Słowianie wraz z innymi ludami, Grekami i Barbarzyńcami. (…) Także Sasi otrzymali jednakowe prawo współzamieszkiwania, o ile tam przebywając nie będą publicznie wyznawać chrześcijaństwa.

Wszyscy dotąd grzeszą uprawianiem pogańskich obrzędów, lecz poza tym, pod względem obyczajów i gościnności, nie sposób znaleźć jakiegokolwiek ludu dorównującego im szlachetnością i uprzejmością. Miasto to pełne jest towarów sprowadzanych ze wszystkich narodów Północy, nie brak w nim niczego, co cieszy, czy jest rzadko spotykane.

Adam z Bremy, podobnie jak inni wczesnośredniowieczni kronikarze, celowo przesadzał, upiększał obraz rzeczywistości. Ale Wolin, położony na wyspie o tej samej nazwie, naprawdę mógł imponować. Jeszcze większe wrażenie robił zaś kilka dekad wcześniej: przyjmuje się, że czasy świetności osady trwały do 1043 roku, gdy spadła na nią krwawa napaść duńskiego króla Magnusa zwanego Dobrym.

Idealna lokalizacja i niepozorne początki

Jak mógł wyglądać Wolin (w tekstach z epoki określany jako Vulin, Willin, Liuilni, Iumne, Iulin lub Jóm) w okresie, gdy nic jeszcze nie zagrażało jego rozwojowi? Ilu mógł mieć wtedy mieszkańców? Jak postępował rozwój tego portowego miasta, kojarzonego ze słynną twierdzą wikingów znajdującą się właśnie u ujścia Odry – Jómsborgiem czy legendarną Winietą? I co wpłynęło na jego sukces?

Początki Wolina sięgają przełomu VIII i IX wieku. W pierwszych latach i dekadach nic nie zapowiadało, że ośrodek będzie się szybko rozwijać i że zyska dominującą pozycję w regionie.

Najstarszą osadę zaczęto budować nad Dziwną, w świetnej lokalizacji – na najwyższym wzniesieniu w okolicy, przy samej przeprawie przez rzekę. Na jej obrzeżach archeolodzy odnaleźli pozostałości świadczące o obróbce żelaza i innych metali oraz o wytwarzaniu tu przedmiotów codziennego użytku.

Wolin, czyli gród Wolimira

Nazwa Wolin najprawdopodobniej pochodzi od słowiańskiego imienia, możliwe, że założyciela osady – Wolimira. Mieszkający tu Słowianie zachodni, należący do plemienia Wieletów, z którego z czasem wyłoniło się ich własne – Wolinian, trudnili się głównie rybołówstwem, wypływając na wody zalewu szczecińskiego lub łowiąc wzdłuż Dziwny.

W pierwszej połowie IX wieku od południa ośrodek otoczono palisadą. Stanowiła ona pierwsze umocnienia Wolina. Około roku 850 już cała osada została okolona wałem i przekształcona w gród. Funkcjonował w nim na razie niewielki targ. Możliwe jednak, że nawet w tym wczesnym okresie podejmowano na nim działalność kupiecką o zasięgu dalekomorskim.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2020/10/Plan-wczesnosredniowiecznego-Wolina-746x1024-1.jpg)

Handel prowadził do bogacenia się lokalnych rzemieślników i kupców, ale pobudzał też wymianę myśli oraz idei. Wolinianie nawiązywali nowe, coraz szersze kontakty. Wzrastała liczba mieszkańców osady, spośród których wyłoniła się elita zarządzająca kwitnącym ośrodkiem, a także całym plemieniem.

70 osad Wolinian

W okolicy Wolina powstawały nowe osady, stanowiące ogniwa w sieci powiązań i zależności. W połowie IX wieku plemię Wolinian (Uelunzani), posiadało już ponoć 70 takich „civitates”, o czym w swoim Opisie grodów i ziem z północnej części Dunaju, sporządzonym w Ratyzbonie dla króla Ludwika II, napisał tzw. Geograf Bawarski.

Rozwijał się też sam Wolin. Obok Starego Miasta wyrosły dwie nowe „dzielnice” – określane późniejszymi nazwami Przedmieścia Południowego i Srebrnego Wzgórza. Z kolei w centralnym grodzie postawiono kilka sporych i wyjątkowych pod względem konstrukcyjnym budynków, nie występujących w innych częściach Wolina, a należących prawdopodobnie do najbogatszych i najpotężniejszych członków społeczności.

Okres prosperity Wolina

Okres największego rozkwitu Wolina przypadł na przełom IX i X wieku. Wtedy w centralnej części aglomeracji powstał port z zapleczem magazynowym. Jego nabrzeże z czasem osiągnęło imponującą, jak na warunki epoki, długość około 300 metrów. Powstała także kolejna dzielnica, Ogrody, z budynkami stawianymi na nowy sposób (tzw. konstrukcja palisadowa).

Wolinianie budowali również nowe warownie, mające strzec ich stolicy przed najeźdźcami marzącymi o zdobyciu zgromadzonych u ujścia Odry bogactw. Cztery potężne grody stanęły na północ od Wolina – po obu stronach Dziwny, w Sabinowie i Jarzębowie oraz w Płochowie nad Zatoką Cichą, a także w Kamieniu. Centrum i południe miasta zyskało nowe potężne umocnienia.

Nieopodal Wolina rosły też liczne osady pełniące rolę zaplecza, w których trudniono się rolnictwem, hodowlą zwierząt i rzemiosłem.

Imponująca liczba mieszkańców Wolina

Każda z dzielnic została rozbudowana i otoczona oddzielnym wałem. Na Srebrnym Wzgórzu powstała przystań oraz uruchomiono tam duży targ, który z roku na rok nabierał znaczenia i do którego docierały towary z coraz odleglejszych zakątków Europy.

To ważne centrum handlu na Bałtyku brało udział w wymianie towarów z nordycką Północą i Rusią na wschodzie, ale także z Flandrią czy Fryzją.

Zabudowa Wolina była gęsta, a jej różnorodność niemal bezprecedensowa. Mieszkańcy osady z otwartością przyjmowali licznych przybyszy z zewnątrz – głównie Skandynawów oraz Sasów. Przeważały domy jedno- i dwuizbowe, a szerokość ulic między nimi wynosiła około dwóch metrów.

W połowie X wieku w Wolinie mogło żyć już nawet 10 tysięcy osób! Dla porównania 150 lat później w całym państwie Piastów nie było żadnego grodu czy miasta liczącego więcej niż 5000 mieszkańców.

Niebezpieczny konkurent

Rozkwit Wolina wiązał się z ekspansją terytorialną, a ta z kolei doprowadziła do sporu z rosnącym w siłę rywalem z południowego wschodu – Mieszkiem Pierwszym.

Ibrahim ibn Jakub, podróżnik pochodzący z Tortosy w kalifacie kordobańskim, w latach 60. X wieku pisał o plemieniu Wolinian (lub Wieletów – Weltaba), że:

(…) posiadają oni potężne miasto nad Oceanem, mające dwanaście bram. Ma ono przystań, do której używają przepołowionych pni. Wojują oni z Meszko, a ich siła bojowa jest wielka. Nie mają króla i nie dają się prowadzić jednemu, a sprawującymi władzę wśród nich są ich starsi.

Ten trwający przynajmniej kilka lat konflikt Wolinian z Mieszkiem miał wkrótce zaważyć nie tylko na przyszłości regionu i jednego z największych wczesnośredniowiecznych miast północnej Europy, ale także na narodzinach państwa polskiego. To już jednak temat zasługujący na odrębne omówienie.

Bibliografia:
Buko Andrzej, Archeologia Polski wczesnośredniowiecznej, Trio 2011.
Stanisławski Błażej, Filipowiak Władysław, Wolin wczesnośredniowieczny, t. 1-2, Instytut Archeologii i Etnologii PAN 2013-2014.
Miśkiewicz Maria, Życie codzienne mieszkańców ziem polskich we wczesnym średniowieczu, Trio 2010.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Stycznia 03, 2021, 05:48:59 pm
Cd. cz. 16

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce.gif)

11.07.2016 - dzień 18 - poniedziałek

Dziś będzie osiemnasty dzień naszej podróży. Trudno to nazwać dniem bez nocy. Odpoczywając na cyplu podczas białej nocy trudno określić godzinę. Tym bardziej, że od dawna nie mieliśmy takiego bezchmurnego nieba. Godz. 1:00 jasno, 2:00 jasno, 3:00 coraz jaśniej, dziwny ten odpoczynek. Siłą rzeczy ze zmęczenia trudami wczorajszego dnia udaje nam się drzemnąć. Nad ranem, czyli ok. 6:00-7:00 słyszymy jak zwija się ekipa z Pruszkowa, której dotarcie do tego miejsca z Nordkapp zajęło 2-3 dni. Wyruszyli w dalszą drogę. My wymęczeni uprzednio deszczową pogodą napawamy się słoneczną pogodą oraz tym, że komary jakoś nas omijają szerokim łukiem. Budzik daje nam znać o 8:00, że to był nasz pomysł. Odpoczywamy do 9:00 zwijając swoje toboły bez zbędnego pośpiechu. Obserwujemy budzące się w tym miejscu życie. Część turystów odjechała, inni wystawiają leżaczki zażywając kąpieli słonecznej, inni kąpieli w wodzie, a jak sądzę tubylcy, zbierają się do łódki wypływając na wędkowanie. Tutaj faktycznie można delektować się moczeniem kija, mają do tego odpowiednie warunki.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4250.jpg)

Jeszcze wczoraj jako pierwszy kąpieli w jeziorze zażył turysta z Niemiec, który stał niemal obok nas swoim kamperem. Dziś z samego rana wskoczył do wody zażywając orzeźwiającej kąpieli. Po nim turyści lub tubylcy, tj. matka z dwójką dzieci. Takim oto sposobem nie bacząc na konsekwencje swojej decyzji wyciągnąłem z kufra ostatnią swoją rzecz, której jeszcze nie miałem okazji wykorzystać - kąpielówki. Od pewnego czasu, tj. od wczoraj, biłem się z myślami dotyczącymi kąpieli w tutejszej herbacianej wodzie jeziora. Skoro inny turysta umoczył się w jeziorze, to tym samym zrobiło mi się szkoda. Bez czekania na zbędne zachęty, wskakuję w kąpielówki i do jeziora. Woda początkowo zimna, po chwili okazała się całkiem przyjemna, rzekłbym zaskakująco ciepła jak na teren poza kołem podbiegunowym północnym. Stwierdzam, że kolor wody prawdopodobnie wziął się od okolicznych torfów a tym samym jej herbaciany kolor łatwiej przyswaja ciepło płynące wprost od słońca, stąd moje zaskoczenie staje się wytłumaczalne. Pomijając jej kolor aby zaniechać innym domysłom woda w jeziorze jest bardzo czysta. Herbata to dobre porównanie, ponieważ kolor jest bardzo podobny a i przezroczystość cieczy identyczna. Z nocnych obserwacji, kiedy to słońce zaszło poniżej linię horyzontu około północy 0:00 a wzeszło między 3:00 a 4:00 stąd czas nasłonecznienia a zarazem przyjmowania energii cieplnej przez wody jeziora wynoszą aktualnie około 20-21 godzin, czyli zdecydowanie większą część doby.

Orzeźwiająca kąpiel dała mi niezłego kopa.

Ruszamy do ROVANIEMI, w celu odwiedzenia św. Mikołaja w jego siedzibie. Tamara nagle stwierdziła, że nie jedziemy do owego Pana, pachnie jej to tandetą. Ja stwierdziłem, że skoro jesteśmy tak blisko i do tego nocowaliśmy pod jego nosem, to szkoda stracić taką okazję, tym bardziej, że odwiedziny są za FREE (czyli za darmo), natomiast jeśli chcemy jakąś pamiątkę, np. zdjęcie to musimy za nie zapłacić. W tym miejscu jest zakaz korzystania z własnego sprzętu audio/video. Miejsce usłane wieloma kamerami i strażnikami, np. w postaci elfów. Swój sprzęt można wykorzystywać w różnych miejscach jego siedziby z wyjątkiem pomieszczenia, w którym gości przyjmuje gospodarz w bieli i czerwieni.

Po dojechaniu na miejsce okazuje się, że Tamara zdecydowała się na wizytę u Mikołaja. Ja z uwagi na uprzednie oświadczenia Wiórka zupełnie zapomniałem o niezbędnych rzeczach, nadal mając z tyłu głowy, że ona zostaje więc będzie miała na oku moją kurtkę i kask z kamerą. Tak więc zostawiam portfel w kurtce i kamerą na kasku opuszczając nasz sprzęt z pełnym spokojem. O tym fakcie przypominam sobie w momencie, kiedy jesteśmy już pierwsi w kojce do jegomościa z brodą. Przed wejściem podziwiamy galerię znanych osobistości, które odwiedziły Mikołaja w Rovaniemi. Tak na szybki przegląd i zapamiętane osoby, są to, np: Siergiej Ławrow (Сергей Викторович Лавров) minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, zespół Lordi, ... , sporo innych znamienitości, jesteśmy i MY.
Wchodzimy. Przed wejściem ponowienie informacji o zakazie korzystania ze swojego sprzętu audio/video.

Skoro już jesteśmy a czasami widziałem jak Mikołaj mówi po polsku, to postanowiłem zapytać, ...

Głazio: chciałem się upewnić, czy Mikołaj mówi po polsku?

Mikołaj: no mo ta, dzień dobry ...



https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/U_Mikolaja_Radiator.mp4

Zna podstawowe zwroty. Zapytał nas, czy jesteśmy z Wrocławia, Katowic, czy ... a my na to, że na wschód od Rzeszowa. Zaprosił nas na swoją wizytę w Polsce za pięć miesięcy. Będzie na nas czekał :-)

Na koniec podziękował nam za wizytę, my również.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4251.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4252.jpg)

Po wizycie, zakupiliśmy nagranie i zdjęcia. Do tego kilka gadżetów w lokalnym sklepiku aby mieć jakąś pamiątkę. Z dziwnym uśmiechem podążamy do naszego motocykla. Jednak nie pachniało tandetą, co możecie ocenić sami.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4254.jpg)

Siedziba Mikołaja na Kole Podbiegunowym Północnym a raczej w jego pobliżu, to świetna lokalizacja. Choć dokładna szerokość geograficzna koła to 66°33'N, to niewielkie przemieszczenie w terenie nie ma dla nas wielkiego znaczenia. Idąc do motocykla zacząłem wspominać ile to listów pisałem do św. Mikołaja, jeden z nich wysłałem do samego Rovaniemi, bez efektu zwrotnego, czyli wymarzonego prezentu. To był chyba mój ostatni list do Mikołaja, późniejsze kładłem na parapecie swojego okna, bo te trafiały pod moją poduszkę. Pisząc kiedyś ten list, nigdy nie myślałem ani nie marzyłem, że odwiedzę tego jegomościa w jego siedzibie. Stało się. Najwyraźniej przekroczyłem granicę marzeń a to z pewnością nie jest ostatnie.

Mieliśmy jeszcze zwiedzić Arktikum z kopułą ale oszołomieni i przesyceni pozytywną energią podjeżdżamy do tego miejsca i bez zbędnego słowa rezygnujemy ze zwiedzania zupełnie innej atrakcji. Obieramy kierunek na Helsinki. Po drodze będziemy łykać to co przypadnie nam do gustu wzdłuż naszego traktu. Wprawdzie nasza droga powrotna zaczęła się od samego Nordkapp, jednak po odwiedzeniu ostatniego żelaznego punktu naszej podróży możemy powiedzieć to  z pełną odpowiedzialnością. Jak na towarzyszące nam warunki pogodowe czujemy się już przesyceni. Plan zrealizowany z nawiązką. Dziś delektujemy się promieniami słońca, którego nam brakowało.
Oby nie zapeszyć !!!

Po drodze te same monotonne już dla nas krajobrazy; lasy, jeziora, rzeki, droga i obowiązujące znaki z ograniczeniem prędkości do 100, 80, 60 a czasami do 40. Od czasu do czasu uwaga na dzikie zwierzęta a może raczej zwierzęta domowe "renifery" tzw. wolny wybieg bez ograniczeń. Ku naszemu zaskoczeniu dzisiaj nie widzieliśmy jeszcze ani jednego. Za to ja wypatrzyłem ciekawy motocykl a raczej przyczepkę do motocykla i poprosiłem Tamarę aby go sfotografowała. Uczyniła to robiąc zdjęcie samemu motocyklowi, który ciągnął za sobą dębową beczkę z takim samym napisem jak widoczny na zdjęciu baku w HD.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4260.jpg)

Po drodze mijamy motorower jadący poboczną ścieżką dla rowerów z prędkością bagatela jedyne 90 km/h. Chwilę później poczuliśmy ściskanie w żołądkach, stąd zaczęliśmy wypatrywać miejsca na strawę. Trudno było przeoczyć przydrożną restaurację, w której były same dzwony, no może dominowały, bo jednak większość zatrzymała się właśnie tutaj aby coś zjeść. Budka telefoniczna pod dzwonem, wewnątrz restauracji przeróżne dzwony z różnych części świata, dzwonnica z różnymi dzwonami kościelnymi, w oknach również dzwony. Jednym słowem tutejszą fińską strawę zdominował dzwon, który prześladował nasze oczy a czasami uszy. Restauracja, czyli ravintola miała wiele cech wspólnych z tzw. szwedzkim stołem z wyjątkiem strawy głównej, którą zamawiało się osobno z karty. Po zamówieniu i opłaceniu dań można bez ograniczeń dobierać sobie różne produkty bez ograniczeń: chleby, surówki, sosy, przyprawy, napoje, wody, kompoty, mleko kefir i inne. Najedliśmy się do syta a nawet bardziej. Cała nasza konsumpcja odbyła się w muzeum a zarazem wytwórni dzwonów. Jest ich tu bardzo dużo. Największe z nich pochodzą z Niemiec i Austrii.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4261.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4274.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4275.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4266.jpg)

Obejrzeliśmy niemal wszystkie eksponaty. Najciekawszym z nich okazał się być dzwon ala budka telefoniczna. Zapewnia ochronę przed deszczem ale może być również niezłą pułapką ponieważ posiada serce. Po wejściu i zaznaniu dźwięku przestrzennego wewnątrz odechciewa się dodatkowych bodźców słuchowych. Ciekawe jaki odbiór miałby rozmówca telefoniczny z drugiej strony słuchawki? Tego już nie próbowaliśmy.

Dalsza jazda to niemal te same krajobrazy. Po upływie ok. 2 h zaczęliśmy się rozglądać za potencjalnym miejscem na nocleg.

Pierwsze z rozpatrywanych miejsc znajdowało się nad jeziorem wokół którego wiodła polna droga z mostkami raczej dla rowerzystów. Przejechawszy przez kilka z nich i dojechaniu do różnych domków lub daczy, dochodzimy do wniosku, że to raczej prywatne drogi a z pewnością uczęszczane więc nie obędzie się bez pytania o zgodę na nocleg.  Objechawszy jezioro dookoła jedziemy dalej.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4276.jpg)

Drugie miejsce przypominało dość spory parking, przy którym znajdował się wjazd do piekieł a może jedynie do podziemi. Zamknięty na blaszane drzwi, zaopatrzony w komin wentylacyjny przypominał wjazd do bunkra umiejscowionego w skale lub pod olbrzymim głazem. Lampka umiejscowiona pod okapem świadczy o dostępie do prądu. Objechawszy okoliczne leśne ścieżki, upatrzyliśmy sobie kilka miejscówek na sąsiadującym jeziorem ale doszliśmy do wniosku, że są zbyt często odwiedzane a inne miejsca nadające się do rozbicia namiotu miały zbyt duży spadek terenu. Tym samym postanowiliśmy jechać na dalsze poszukiwania.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4277.jpg)

Może do trzech razy sztuka. Tym razem stwierdzamy, że zatrzymujemy się na kolację widząc jakiś zjazd na camping. A może jednak nocleg na campingu. Tamara zsiada pod parkingową wiatą a ja udaję się na zwiedzanie najbliższej okolicy. Zjazd w polną drogę a tu zza krzaków wyłania się kolejna wiata. Do tego kilka pomostów, prawdopodobnie dla wędkarzy. Po drugiej stronie jeziora widać pojedyncze dacze z zacumowanymi przy nich łodziami. Po tym co zobaczyłem, wracam szybko po Wiórka i podjeżdżamy motocyklem pod wypatrzoną wiatę stojącą wśród zieleni. Przygotowując sobie kolację nawet nie myślimy o dalszych poszukiwaniach miejsca na nocleg. Zostajemy właśnie tu w miejscu przypominającym nam wczorajszy nocleg. Wypakowując nasze graty i po wyciągnięciu zakupionego dzisiaj słoika dżemu Wiórek oznajmia "chodziło za mną dzisiaj coś słodkiego" a przy blasku zachodzącego słońca dodaje do wiwatu "stęskniłam się już za nocami" a wygląda na to, że dziś będziemy mieli ciemną noc. Zachód słońca podziwiamy do samego końca wpatrując się w okoliczną przyrodę m.in. nieożywioną, czyli zatopione częściowo głazy w wodach Jeziora Laiskaselkä.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4306.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4307.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4302.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4299.jpg)
Wiórek walczący ze słoikiem dżemu o zachodzie słońca

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4301.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4309.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/01/IMG_4304.jpg)

Nasz NOCLEG w >>> https://goo.gl/maps/E12cEL83X4ZYp1Ds5
61°42'50.6"N 26°03'59.7"E
61.714063, 26.066575
Na granicy jezior: Laiskaselkä, Amerikanlahti, Oravakivensalmi

To był piękny i wspaniały dzień na jazdę motocyklem, chyba nasz najcieplejszy od wyjazdu z Polski. Temperatury oscylowały w granicach 19-24°C, świeciło słońce i nawet przez chwilę nie spadła kropla deszczu. Pierwsza noc i dzień bez deszczu !!! Zapisujemy w notatniku !!!
Dziś za nami ok 650 km >>> https://goo.gl/maps/d9zGWVzMejJkFUPL8
około 150 km do Helsinek.

Ten dzień w kalendarzu przypisujemy św. Mikołajowi, który sprawił nam świetny prezent. Dlaczego jemu? Ponieważ zbliżając się do Rovaniemi przestało padać i zaczęło świecić słońce. Oddalając się od Rovaniemi z upływem pokonywanych kilometrów zaczęło przybywać chmur. Mimo to nie padało i mieliśmy nadzieję, że nie będzie padać. Nawet jeśli, to w tych temperaturach byłoby to bardziej akceptowalne przez nasze ciała niż jazda w temperaturach 0, 3, 4, 8, 10 czy najwyżej 11°C.

Dzięki Mikołaju za ten prezent !!!

Dobranoc.

Dzisiejsza noc, to już prawdziwa ciemna noc, choć jeszcze nie to samo co u nas w Polsce.
Zasypiamy. Minęła północ, potworna ulewa z wyładowaniami atmosferycznymi. Ten deszcz przypisujemy jednak do kolejnego dnia.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_burze.gif)

Wybudzeni tym hałasem ponownie kładziemy głowy spokojnie mówiąc dobranoc, święty Mikołaj się już skończył.

Cdn ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Marca 01, 2021, 07:27:54 pm
Cd. cz. 17
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_przejasnienia.gif) (https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_burze.gif)

12.07.2016 - dzień 19 - wtorek

Chmura, którą widzieliśmy podczas wczorajszej trasy dotarła do nas nocą i dała upust swoim emocjom. Lało niemal całą noc. Skoro jesteśmy w krainie 1000 jezior, to należy wspomnieć, że tutejsze warunki są rajem dla komarów. Nie dawały nam spokoju podczas wczorajszego wieczoru ani spokojnie zjeść, umyć się, czy wykonać jakąkolwiek inną czynność. Setki, tysiące owadów żądnych krwi przy każdym uchyleniu zamknięcia namiotu wlatywało tłumnie do wewnątrz. Tu też trzeba sobie umieć radzić z ich natarczywością. Tamara znalazła receptę na ukąszenia i odpuszczała sobie nocne wyjścia za potrzebą.

Nastał kolejny dzień a komary równie tłumnie towarzyszyły nam podczas śniadania, w związku z czym ograniczyliśmy tą przyjemność do minimum.
Najgorsze było pierwsze zetknięcie z tymi rojami owadów. Od razu przypomniała nam się podróż przez zlokalizowaną za wschodnią granicą Finlandii Rosyjską Karelią >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=4566.msg4684#msg4684 , gdzie będąc w tym kraju w 2012 roku pierwszy raz walczyliśmy z takimi chmarami krwiożerczych owadów, które podczas picia herbaty z rozpędu wlatywały do ust. Czy smakowały? Każdy musi ocenić osobiście ;-)

Szybko zakończyliśmy tą nierówną walkę sprawnie wsiadając na motocykl. Chwila jazdy i dopadło nas ponownie natręctwo pogody - znowu pada deszcz. Po godzinie jazdy w oczyszczającej cieczy, przestało padać. Przejechaliśmy obok skoczni w Lahti, gdzie zawsze wieje deszcz, przynajmniej podczas zimowych skoków narciarskich. Dobrze, że latem jest tu zdecydowanie cieplej. Przyzwyczajeni już do tej pogody w kratkę, przegapiliśmy kiedy ponownie zaczął padać deszcz.
Deszcz i słońce.
Deszcz i słońce.
Deszcz i słońce ... i tak do Helsinek.

Podczas takiej pogody odechciewa nam się zwiedzania, w związku z czym przebijamy się przez stolicę Finlandii w poszukiwaniu odprawy promowej. Dotarcie do miejsca odpraw promowych było proste. Problemem stał się brak biletów na prom, których tutaj brak. Sprzedaż odbywa się w innym miejscu. Właśnie tu przy nabrzeżu dowiadujemy się, że musimy szukać terminala aby tam nabyć bilet do Tallina (stolicy Estonii). Dość znudzona monotonną pracą pani w budce kasującej bilety wskazała nam palcem jak mniej więcej trafić do terminala i chowając się zamknęła szybkę, zaszywając się w swojej kanciapie, mówiąc tym samym - szukajcie sobie sami.
W poszukiwaniu kierunku do terminali bardziej pomocny okazał się człek oczekujący na wjazd na prom. Tym samym sprawnie dotarliśmy do celu.
Na miejscu w pierwszej kolejności trafiliśmy na odprawę dla TIR-ów. Za drugim razem trafiliśmy we właściwe miejsce. Tu okazuje się, że najbliższy możliwy dla nas prom odpływa o 16:30. I w tym momencie dostaliśmy zagadkę, co robić z tak pięknie rozpoczętym dniem i sporym czasem do zagospodarowania skoro w okolicy brak atrakcji.
Idziemy więc na kawę, ciastka i do sklepów. O czym tu pisać? Po pewnym czasie wracamy.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4310.jpg)
W podobny sposób traktujemy towarzyszącą nam pogodę

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4311.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4311a.jpg)
Wystawa w jednym ze sklepów

Przeglądamy mapy i przewodnik. W pewnym momencie Tamara zauważa, że czas miejscowy, to godzina do przodu. Na odprawie mamy być 1h przed. Tym samym zostało nam 15 minut. Ja kompletnie nie zwróciłem na to uwagi, w końcu jestem na urlopie. Tym samym dalibyśmy a raczej ja dałbym ciała z odpłynięciem.
Zdążyliśmy :-)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4311b.jpg)

Dopadła nas kolejna monotonia. Nabitych 0 kilometrów od dobrych kilku godzin. Podziwiamy więc to co widzą nasze oczy. Nasz prom, największy z okolicznych powoli dobija do brzegu. W pierwszej kolejności zaczął wypuszczać przywiezioną zawartość (ludzi i pojazdy). Działo się to w zorganizowany sposób. Całkiem sporo tych pojazdów. Na szczęście nie przyszło nam do głowy ich liczenie. Jedno jest pewne, tak dużym promem jeszcze nie płynęliśmy. Ten fakt uświadomiła nam ogromna liczba pojazdów (TIR-ów, samochodów, sporadycznie motocykli i rowerów) opuszczających naszą łajbę. Popatrzyliśmy za siebie i stwierdzamy, że w kolejce oczekujących na wjazd wcale nie jest ich mniej.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4311c.jpg)
Nie przekraczamy linii, nie przekraczamy. Jedynie na zawołanie.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4311d.jpg)
Jako pierwsi na prom wjeżdżają rowerzyści

Po wjechaniu na pokład promu i zakotwiczeniu motocykla (jednym pasem dwa) wchodzimy dalej. Pomiędzy TIR-ami nasze sprzęty wyglądały groteskowo. Na klatce schodowej widzimy pokład (piętro) na którym się znajdujemy. Zapamiętaliśmy pokład zacumowania naszego rumaka i na górę. Na samej górze, na otwartym pokładzie potwornie wieje. Robimy kilka fot i wracamy do środka, odrobinę niżej. Restauracje, place zabaw, perfumerie, ... , za dużo do wymieniania.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4314.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4315.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4317.jpg)

Płyniemy do TALLINA.

Mimo porywistego wiatru, wody Zatoki Fińskiej są dość spokojne. Może dzięki temu Tamara nie będzie miała choroby morskiej, co zdarzało się na wielu promach, również tych malutkich płynących przez cieśniny, np. Çanakkale - Eceabat >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=4566.msg4760#msg4760).

W oczekiwaniu na odprawę promową dziwnym trafem przegapiliśmy obiad stąd na promie robimy sobie przerwę obiadową. Zasiadamy w restauracji. Tu wyczytujemy, że nasz prom z Helsinek do Tallina ma do pokonania 80 km drogą morską a czas przeprawy wynosi około 3,5 h, co z kolei wydało nam się zbyt długo ale to może jakieś zabezpieczenie przewoźnika na wypadek kiepskiej pogody (np. sztorm). Tu nawiąże do mojego zboczenia związanego z wykształceniem. Tuż po starcie pierwszy raz na własne oczy zobaczyłem jak wygląda wybrzeże szkierowe. Przez kilka lat uczyłem typów wybrzeży morskich >>> http://www.wiking.edu.pl/article.php?id=143
ale zobaczyć na własne oczy to zupełnie inna sprawa.

Za: Encyklopedia PWN
   wybrzeże szkierowe, wybrzeże skjerowe, geol. wybrzeże charakteryzujące się bardzo licznym występowaniem niewielkich skalistych wysepek; powstaje w wyniku zatopienia przez morze obszaru polodowcowego z licznymi barańcami (mutony); występuje np. w Finlandii, Szwecji.


(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4328.jpg)
Ostatnie spojrzenie na Helsinki

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4323.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4320.jpg)

Gęstość występowania najczęściej granitowych wysepek robi ogromne wrażenie. Zobaczyć je na Wyspach Alandzkich to dopiero byłaby frajda. Jestem pod olbrzymim wrażeniem tego co zobaczyłem, dlatego postanowiłem dotknąć tego tematu.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4324.jpg)
Szkiery = mutony = barańce

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4327.jpg)
Szkiery = mutony = barańce

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4332.jpg)
Szkiery = mutony = barańce

Na promie jak to na promie, można pisać eseje a ja traktuję tą przygodę jak promy przez norweskie fiordy ale z większym rozmachem, bo i odległość większa.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4334.jpg)

Z upływem czasu zbliżając się do Estonii obserwujemy ciemną chmurę, w skrócie chmury i ląd. Po upływie około 1,5-2 h dopływamy do Tallina. Na każdym pokładzie/piętrze słychać głośny komunikat:
- prosimy pasażerów od pojazdów do udania się do swoich samochodów ...

Udajemy się więc w drogę powrotną na dolny pokład. Tutaj zaskoczenie, schody zakratowane, czynna jedynie winda, która przeżywa aktualnie oblężenie. Po odczekaniu swojego, uwalniamy z pasów nasz motocykl, zmierzamy do wyjazdu na ląd a tu wita nas potworna ulewa. Tak właśnie wita nas stolica Estonii. Dla przypomnienia 0:18-0:20 trailera z naszego filmu, więcej w dłuższej relacji filmowej >>>


Po nabrzeżu portowym przemieszczamy się ogromnie rozgoryczeni prześladującym nas deszczem. Ulewa z ogromnymi kroplami deszczu przeplatana z gradem sprawia, że miejscami widać asfaltowe potoki. Ulewa jest na tyle poważna, że bez konsultacji decydujemy się na dalszą jazdę aby jak najszybciej zgubić deszcz. Estonię zwiedzaliśmy dość dokładnie w 2012 roku, więc mała dla nas strata w pominięciu dodatkowych miejsc, które chcieliśmy zobaczyć. Dla zainteresowanych odrobina Estonii z 2012 roku >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=4566.msg4667#msg4667
Jadąc w ulewnym deszczu przez całą Estonię chroniliśmy aparat i inny sprzęt przed wodą. Mamy jedynie ujęcia filmowe, o czym było więcej nieco wyżej. Podczas poprzedniego pobytu w tym kraju również towarzyszył nam deszcz ale z mniejszym natężeniem. Wówczas ten kraj zwiedzaliśmy lepiej przygotowani do warunków pogodowych i jeździliśmy w topornych ale skutecznych przeciwdeszczach.
Wyjechaliśmy poza rogatki portu. Na ulicach Tallina niemal powódź. Jazda motocyklem staje się niebezpieczna. Kompletnie już przemoczeni zatrzymujemy się aby założyć przynajmniej membrany (goretex :-( - wytrzymuje jedynie do 2h jazdy w ulewnym deszczu).
Jazda-deszcz, jazda-deszcz, jazda-deszcz, dobrze, że wieczór bliski. Po oddaleniu się od Tallina robimy szybkie zakupy w markecie i bunkrujemy się w małym hoteliku/pensjonacie.
Schniemy !!!

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4340.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4341.jpg)

Po okresowej prohibicji (niemal 9 dni) delektujemy się estońskim piwem. Smakuje wyśmienicie.


Podsumowując dzisiejszy i poprzednie dni, co nam rzuciło się na oczy, tzw. okres wegetacyjny roślin, który wyraźnie uwidacznia się między krajami skandynawskimi a bałtyckimi. Dla przykładu, w Finlandii rzepak dopiero zaczynał kwitnąć, natomiast w Estonii kończy. U nas, tzn. w PL prawdopodobnie brak już kwiatów lub jest już koszony. Taka jest różnica między krajami północy i południa. Podobnie sytuacja wyglądała, kiedy jechaliśmy na długi weekend majowy do Serbii >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/8865/majowy-weekend-balkanach/ , gdzie na Węgrzech rzepak kwitł już na dobre a u nas w PL dopiero zaczynał myśleć o kwitnięciu.
To takie krótkie spostrzeżenia przy smakowitym browarze.
Dobranoc :-)

Cdn.
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Marca 09, 2021, 04:27:42 pm
Cd. cz. 18

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_slonce.gif)

13.07.2016 - dzień 20 - środa

Nie spieszymy się z niczym. Przeszliśmy całkowicie w etap wypoczynkowy podróży. Korzystamy z promieni słonecznych a w dalszą drogę wyruszamy około południa. Nie wiedząc kiedy jesteśmy już w ŁOTWIE.

Naszym łupem na dalsze leniuchowanie w promieniach poszukiwanego przez nas słońca pada przydrożny parking, który otoczony lasem niemal wcina się w morską plażę. Dosłownie 10 metrów lasu oddziela nas od wydmy i piaszczystej plaży - Bałtyk, Zatoka Ryska.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4342.jpg)

Tu rozmawiamy z kamperowymi turystami z Polski. A wszystko zaczęło się od psa, który niemal w 100% przypominał "Medosa" (mieszańca posokowca bawarskiego z ogarem polskim), tj. naszego domowego psa, który ostatniej zimy opuścił nas na dobre. Fanatyczka zwierząt Tamara musiała zagadnąć właścicieli psa a rozmowy trwały ponad pół godziny. Ów podróżny, to turysta motocyklista z Tucholi ale z powodu problemów z kręgosłupem podróżuje kamperem.

Słoneczna pogoda sprzyjała wylegiwaniu się na plaży/wydmie. Po krótkim wylegiwaniu jemy zakupiony wcześniej obiad. Dziś podajemy pilaw (za wikipedia: Pilaw (tur. pilav, pers. پلو, polou, hindi पुलाव, pulaw, ros. плов, plow) – tradycyjna potrawa wschodnia, sporządzana z ryżu lub bulguru z dodatkiem warzyw, kawałków mięsa (baraniny, drobiu lub ryb) oraz dużej ilości ostrych przypraw) a po spożyciu ponownie udajemy się na kąpiel słoneczną. Korzystając z okazji idę sprawdzić temperaturę wody w zazwyczaj zimnym Bałtyku. Ku mojemu zaskoczeniu woda okazała się ciepła jak zupa a wszystko za sprawą porównania do kąpieli w jeziorze poza Kołem Podbiegunowym Północnym w pobliżu wioski Mikołaja >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=5972.msg11926#msg11926 .
Będzie ciepło :-)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4343.jpg)
Pies przypominający Medosa

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4344.jpg)
Instrukcja obsługi - jag zwiedzać Rygę

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4348.jpg)
Dziś zupa jest gorąca:-)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4353.jpg)
Kąpiel słoneczna w stroju kąpielowym

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4355.jpg)
Amator kąpieli

W oddali niebo spowijają ciemne granatowe chmury. Skąd my to znamy. Z każdą chwilą zbliżają się do nas, w związku z tym pytam Tamarę, czy czekamy na deszcz tutaj (i tak nas znajdzie), czy wyjeżdżamy mu na spotkanie?
Czekamy.
Słodka poobiednia drzemka, pogawędka z rodziną turystów z Niemiec i wyruszamy do Rygi.

Oczekiwany wyjazd na spotkanie z deszczem niczym zaklęty ominął nas bokiem. Stąd zaskoczeni udajemy się na zwiedzanie starego miasta w Rydze. Zanim ruszyliśmy pieszo musieliśmy odstać swoje w korku, w którym w około 20 minut pokonaliśmy bagatela 400 metrów. Koniec końców stawiamy motocykl w najbardziej optymalnym miejscu aby uniknąć dalszego stania na drodze. Uprzedzając fakty, jak się okazało po naszym powrocie, stanęliśmy naszym motocyklem pod Ministerstwem Spraw Zagranicznych Republiki Łotewskiej.

Ostatni kilometr pokonujemy spacerkiem oszczędzając tym samym czas. Na starówce zwiedzamy ... domek z wieżą, dwa koty, place, atlantę i karietydy, trzej bracia, dom z wieżyczką, koci dom, wielką i małą gildę w stylu secesyjnym,  ... po prostu architekturę. Na koniec szukamy jakiejś strawy. Pomijamy Blues Jazz Rockabilly, Peter's Brewhous oraz inne. Po prostu chcemy zjeść coś smacznego. Ku naszemu zaskoczeniu znajdujemy restaurację z PELMIENIAMI (restauracja z różnymi pierogami z zachętą w różnych językach m.in. PL) - "XL PELMENI Łączą".

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4374.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4375.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4377.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4381.jpg)
Dwa koty na zwieńczeniu dachu

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4390.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4391.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4394.jpg)
Blues Jazz Rockabilly

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4396.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4400.jpg)
Peter's Brewhous

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4399.jpg)

Czy to rodzima kuchnia łotewska? Nie. To pozostałość po dawnym ZSRR. Pelmieni zjemy na Litwie, Łotwie, Estonii, Białorusi, Ukrainie czy w innych krajach dawnego ZSRR. Ja z Rygą mam związane pewne wspomnienia z wycieczki w tych zimnych czasach, lata 80, kiedy to pierwszy raz widziałem tak kolorowe miasto, wszedłem do sklepu spożywczego, na którym widniał duży baner Coca Cola i z takim samym smakiem wypiłem ów napój w tych smutnych "szarych" czasach.  Jak przez mgłę pamiętam atrakcje architektoniczne, o których opowiadał nam przewodnik. Najbardziej w pamięci utkwiła mi właśnie Coca Cola, jej smak i kolory Rygi.
Wchodzimy.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4403.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4418.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4407.jpg)

Pelmeni. Tu spędzamy dość długą chwilę spożywając różnej wielkości pierogi i pelmeni, do tego z różnym nadzieniem. Poezja smaków, po którą wracamy kilka razy. Dominujący język obsługi to rosyjski.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4423.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4426.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4428.jpg)

Po tak apetycznym przerywniku powoli wracamy do motocykla zatrzymując się przy kolejnych atrakcjach. Na szczęście nasz pojazd ze skrzynkami nie został potraktowany jako pojazd wypełniony materiałami wybuchowymi. To na szczęście, ponieważ wokół kręciło się sporo policji, która zablokowała dość spory kawałek drogi.

Ruszamy w dalszą drogę.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4428a.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4428b.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4428c.jpg)
Amator naszego kasku motocyklowego

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4429.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4430.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4430a.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4433.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4434.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4436.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4437.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4438.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4439.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4448.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4451.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4452.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4454.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4458.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4461.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4464.jpg)

Gdzieś na starcie musiałem zgubić swoją rękawiczkę motocyklową pozostawioną na kufrze. Wracamy. Jest trochę rozjechana przez samochody ale patrząc na towarzyszącą nam pogodę, z całą pewnością może się jeszcze przydać. Obieramy kierunek jazdy na TUKUMS, w którym znajduje się ciekawy pałac. Widzieliśmy go na obrazku a na miejscu nie zrobił na nas większego wrażenia. Bardziej zainteresowały nas stare i opuszczone domy miasteczka.

Kolejna miejscowość, to KANDAWA zwana "Szwajcarią Kurladii". Skąd ten przydomek? Sami zachodzimy w głowę. No mamy może jedno skojarzenie - rzeka Abava i dość ciekawy most przez rzekę. Poszukując ciekawostek natykamy się ponownie na ogrom opuszczonych domów.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4467.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4468.jpg)

Słońce chyli się ku zachodowi. Przed nami kolejna ciemna noc. Mimo to obieramy kurs na kolejną miejscowość KULDIGA, zwana miastem wodospadów. Ciekawe czym nas zaskoczy po tym co widzieliśmy w Norwegii.

Po uprzednio zrobionych zakupach zaczynamy rozglądać się za miejscem na nocleg zjeżdżając co chwilę w poboczne dróżki wiodące do domów prywatnych. Niespodziewanie przy drodze znajduje się parking z tablicami informacyjnymi dla turystów a w głębi otwarty szlaban. Wjeżdżamy więc z ogromnym zainteresowaniem do nieznanej atrakcji. Jadąc różnymi rozgałęzieniami polnych i zarazem leśnych dróg docieramy na sporą i wykoszoną łąkę, w obrębie której znajduje się wiele stolików z ławkami rozlokowanymi w różnych odległościach od siebie. Część z zadaszeniem (w przeciwieństwie do skandynawskich), część bez. Jest nawet toaleta, tudzież drewniany wychodek a wszystko położone nad rzeką, która bardziej przypomina jezioro niż rzekę.

Rozkładamy swój nadal przemoczony namiot i delektujemy się urokami miejsca. Obserwujemy wyskakujące z wody ryby łapiące owady, odlatująca czapla i dzikie kaczki a wszystko to w Parku Krajobrazowym doliny rzeki Abawy (abavas senleja/Čužu purva dabas taka), która w wielu miejscach tworzy strome zbocza, posiada liczne wodospady oraz źródła, w tym również siarkowe. Około 300 metrów od naszego obozowiska znajduje się jeden z wodospadów. Urokliwy, brakuje mu jednak tej bryzy świeżości jak to miało miejsce w Norwegii.
Rozluźnieni odpoczywamy bo ...

NIE PADAŁO !!!

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4470.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4471.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4472.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4474.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4476.jpg)

Wytrzymało cały dzień. To nasz drugi a z wieczorem wyjazdu trzeci (w pierwszy wieczór) dzień bez deszczu w podróży. Mamy się z czego cieszyć.

Dobranoc.

Cdn...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Marca 14, 2021, 08:39:44 pm
Cd. cz. 19

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_przejasnienia.gif) (https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_deszcz.gif)

14.07.2016 - dzień 21 - czwartek

Nikt i nic nas nie budzi. Tamara wstaje pierwsza ponieważ zbudziło ją moje chrapanie. Prawdopodobnie, to efekt wczorajszego piwa. Zwijamy swoje toboły, wystawiając namiot do słońca do całkowitego wysuszenia.

Siedząc przy śniadaniu obserwujemy turystów spływających kajakami. Mimo wczesnej pory jest ich dość sporo. Z upływem czasu z pewnością będzie ich więcej. Schodząc do rzeki na jej dnie widzimy mnóstwo małży czyhających na okazję przepływającego pokarmu. Niestety od czasu do czasu mącimy im tą doskonałą widoczność. Woda jest wyśmienita i bardzo czysta. Niestety jej muliste podłoże zniechęca do kąpieli.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4478.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4482.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4483.jpg)
Liczna małże na dnie rzeki

Już czas. Ruszamy do obranej wczoraj KULDIGI. Na pożegnanie podjeżdżamy na ABAVAS RUMBA - pobliski wodospadzik/próg skalny, który muszą pokonać spływający kajakarze. Nic okazałego, jednak siedząc w dość wywrotnej łupince, wszystko może się zdarzyć. Przy szlabanie dokonujemy płatności za noc, co można było pominąć jednak poczuliśmy taki obowiązek.

Dojazd do Kuldigi był bardzo sprawny. Już na samym początku przy wjeździe do miasteczka pozytywnie zaskoczył nas piękny most, z którego widać dość rozległy wodospad. Za mostem zabytkowa zabudowa miasteczka w dość odrapanym charakterze. Widać tu ewidentnie brak zastrzyku gotówki na renowację obiektów.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4486.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4488.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4489.jpg)

Zsiadamy z motocykla i ruszamy na pieszą część wycieczki. Na początek piękny park z rzeźbami, dzikie kaczki jedzące z ręki i jeszcze więcej rzeźb. Dochodzimy do kościoła ewangelickiego, wewnątrz którego znajduje się mini muzeum. Zabytkowe organy, wejście drewnianymi i skrzypiącymi schodami na wieżę kościelną, w której znajdują się trzy dzwony bez serc a do tego zniszczone prawdopodobnie przez sowietów. Przy jednym z nich znajduje się zewnętrzne serce ala kowadło. Co nam się dzisiaj rzuciło na oczy. Na każdym kroku widzimy mnóstwo łotewskich flag, jakby dzisiaj było święto państwowe lub miasta. Urządzamy sobie jeszcze krótki spacer uliczkami zniszczonego upływem czasu miasta dochodząc do starego młyna, przy którym pozostawiliśmy nasz motocykl. Chyba Bóg i władze regionalne/lokalne zapomniały, o tym miejscu lub stało się tak mało atrakcyjne dla jego mieszkańców, że masowo opuszczają tą całkiem miłą w obejściu architekturę. Wystarczyłby lekki makijaż odrobina więcej życia, jakiś ogródek piwny i naszym zdaniem warto byłoby zatrzymać się tu na dłużej.

To takie ubolewania nad miasteczkami tracącymi swoją funkcję z różnych powodów. Widocznie na zachód od Rygi jest ich bardzo dużo.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4495.jpg)
Renowacja dachu okolicznego baru

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4497.jpg)
Pierwsza z napotkanych rzeźb

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4506.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4498.jpg)
Wodospad w Kuldiga

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4507.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4508.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4517.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4519.jpg)
Rzeźby niczym z Wysp Wielkanocnych

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4521.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4523.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4526.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4531.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4534-scaled.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4538.jpg)
Widok na miasteczko z dzwonnicy

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4540.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4541.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4544.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4545.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4546.jpg)
Centrum miasteczka

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4546a.jpg)
Stary a raczej dawny młyn

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4546b.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4546c.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4546d.jpg)
Siedziba władz lokalnych

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4546e.jpg)
Głazy są wszędzie

W drogę.

Obieramy kurs na Litwę w stronę Polski. Jakość dróg stopniowo słabnie. Zaczyna się droga szutrowa., którą jedziemy około 50 km przekraczając granicę Łotewsko-Litewską. Wszystko mamy zapylone, nawet w ustach czuć pył a wszystko przez ruch drogowy, bo byliśmy jednymi z wielu użytkowników tej drogi. Zapylone koła, nasze spodnie, kufry i wszystko na nich.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4553.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4555.jpg)
To już Litwa

Dojeżdżamy do asfaltu i przystajemy na przydrożnej stacji benzynowej podsumowując to tak:

Głazio: kawałek szutrowej drogi a ile radości ...
Wiórku powiedz coś o szutrowej drodze, którą jechaliśmy.

Wiórek: Beznadziejna.

Głazio: Jak beznadziejna?

Wiórek: Beznadziejna !

A wszystko to przy konsumpcji pysznego kibina.
Chwilę po zatankowaniu przystajemy w przydrożnej restauracji.

Powód?

Dorwał nas deszcz a my nauczeni całą naszą trasą, wolimy się zatrzymać aby uprzedzić zaskoczenie i przemoczenie w celu ubraniu membran, które choć przez chwilę uchronią nas przed życiodajnym płynem z nieba.
Dla spragnionych - zbawienie, dla przemoczonych - udręka.

W restauracji
Cóż można powiedzieć. Zjedzone uprzednio kibiny na stacji benzynowej były zdecydowanie lepsze. Te nie miały startu. Próbujemy coś innego. Z powodu braku zeppelinów decydujemy się na bliny z mięsem (coś w stylu placków ziemniaczanych nadziewanych wewnątrz mięsem smażone na głębokim tłuszczu) podane z dodatkiem, śmietaną smakowały wyśmienicie. Palce lizać - pycha.

Z powodu padającego deszczu nie chce nam się wsiadać na motocykl w celu pokonania kolejnych kilometrów. Taka pogoda w zupełności nam się przejadła. Cóż począć. Zakładamy membrany i w drogę.


(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4569.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4569a.jpg)
Obejście restauracji

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4569b.jpg)
Nasz rachunek

Z upływem czasu deszcz nasila się ... ale to już było, nam również się znudziło. Jadąc łukiem w celu ominięcia Obwodu Kaliningradzkiego w pewnym momencie zjeżdżamy z drogi głównej do sklepu w Mariampol w celu zakupów (%). Wydaje nam się, że to już ostatnie większe miasteczko przed wjazdem do Polski więc warto coś przywieźć do domu aby w spokoju móc oddać się części koszernej trunków. Przechodząc uprzednio detox, sporo zaoszczędziliśmy więc tutaj nadrobimy kupując litewskie specjały. Tak też zrobiliśmy - bez szczegółów.
Zakupy w ociekających ciuchach motocyklowych, które wyznaczają mokry ślad naszej trasy w sklepie, to jak zwykle atrakcja dla miejscowych, więc miło nam było zrobić taką furorę, podobnie jak w szwedzkiej restauracji. Staramy się ze wszelkich sił aby pozostawić jak najmniej tego życiodajnego płynu w sklepie. Warto byłoby wymienić w stosunku 1:1 na % za free. Niestety złudne życzenie. Najważniejsze, że humor dopisuje.

Krótkie wspomnienie z krajów bałtyckich z 2012 roku z podróży motocyklowej "Siedem mórz ?" >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/6422/wyprawa-motocyklowa-siedem-morz/



W ulewnym deszczu wjeżdżamy do Polski. Rozglądamy się za noclegiem w godziwych warunkach, ponieważ nasz namiot już swoje wycierpiał a wolimy wieźć go na motocyklu jak jest suchy (mniejsza waga i suche rzeczy wewnątrz kufra).

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2021/03/IMG_4569c.jpg)

Po drodze mijamy same porty, oczywiście dla tirów. Jedna spokojne inne głośne. W tym wąskim przesmyku między Obwodem Kaliningradzkim a Białorusią trudno nie zgadnąć w jakim kierunku podążają kierowcy największych pojazdów drogowych.
W jednym z portów, w barze bardzo tłoczno.
Szukamy dalej.
W Suwałkach awaria prądu - więc w tym porcie/pensjonie cicho.
Dalej ...

Koniec końców, zatrzymujemy się na nocleg przed Augustowem w Barze ABRO. Jest WiFi, bo w planie - dogłębna analiza prognozy pogody, która pozwoli nam lub nie miło spędzić czas na Mazurach, Suwalszczyźnie. Jedne prognozy odrobinę optymistyczne (właściciele lokalu), inne mniej (te w realu).
Tu dowiadujemy się o masakrze/zamachu w Nicei >>> https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_w_Nicei , gdzie zginęło 87 osób a ponad 200 zostało rannych.
Za wikipedia:
Podczas obchodów Dnia Bastylii, po końcowym pokazie sztucznych ogni, ok. 22.40, w pobliżu szpitala Lenval ciężarówka Renault Midlum prowadzona przez zamachowca staranowała bariery i wjechała w tłum ludzi.
Samochodem kierował 31-letni obywatel Tunezji, posiadający kartę stałego pobytu i pozwolenie na pracę we Francji, ...


(https://zprp.pl/wp-content/uploads/2018/10/znicz.jpg) ...

W tych smutnych okolicznościach delektujemy się przepysznym piwem tutejszego baru.

Cdn (ostatnia część i podsumowanie) ...
Tytuł: Odp: Do krainy wikingów
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Stycznia 06, 2022, 07:41:20 pm
Cd. cz. 20 - podsumowanie

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_deszcz.gif)   (https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/00_pogoda_przejasnienia.gif)

15.07.2016 - dzień 22 - piątek

Dziś rocznica bitwy pod Grunwaldem. Pamiętamy obchody 800-lecia, na których byliśmy motocyklem dzięki czemu staliśmy znacznie rócej w korkach. Zawsze można powtórzyć ale ...

Po przebudzeniu patrzymy za okno i ....
ciągle pada.
Oglądamy prognozy pogody i niestety nie czeka nas nic obiecującego. Wręcz przeciwnie jutro ma być jeszcze gorzej, do tego u nas w domu rodzinnym około 500 km na południe świeci słońce. Trudno nam to przechodzi przez gardło ale będąc już tak blisko domu, po prostu mamy już dość tej deszczowej pogody. Przeciągamy dobę hotelową niemal do końca wychodząc do motocykla przed samym południem. Jak widać u nas nadzieja umiera ostatnia, mimo to humor zawsze nam towarzyszy. Rezygnujemy z pięknego planu zasiedzenia i zwiedzania Mazur. Może innym razem.
Do domu ponad 504 kilometry, więc przebijemy się jakoś przez tą chmurę deszczu, co czyniliśmy już wielokrotnie z lepszym lub nijakim skutkiem.
:-(

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4570.jpg)

Pakujemy się, wsiadamy na motocykl i przejeżdżamy przez Augustów, co do którego mieliśmy dość ciekawe plany. Z żalem na sercu przez mokrą szybę kasku przyglądamy się pięknym jeziorom. Łykamy kolejne z nich, później Sokółkę i dojeżdżamy do Bohonik. Zatrzymujemy się we wsi zamieszkiwanej przez mniejszość tatarską. We wsi znajduje się meczet oraz mizar (cmentarz muzułmański).
Będąc swojego czasu w Kruszynianach mieliśmy okazję poznać tutejszych mieszkańców. Warto przyznać, że wielokulturowość w naszym kraju jest właśnie tu a ząb historii pozwolił zasymilować się Tatarom z rdzenną ludnością. Jednak o tym lepiej piszą inni.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4570a.jpg)

Za: www.kruszyniany.pl   http://www.kruszyniany.pl/szlak.html
Białostocki szlak tatarski zaprowadzi nas do Bohonik i Kruszynian. Są to najstarsze w obecnych granicach Polski skupiska wyznawców islamu. Pamiętają one pierwszych Tatarów sprzed ponad 300 lat, osadzonych tu przez Jana III Sobieskiego. Obecnie we wsiach tych mieszka niewielu Tatarów, ale czynne meczety i cmentarze muzułmańskie sprawiają, że oba te miejsca mają dla nich ogromne znaczenie nie tylko religijne, ale również symboliczne obrazujące historię wtapiania się tej społeczności w środowisko polsko-białoruskie, jak również siłę przetrwania tej małej grupy w obcym dla niej chrześcijańskim żywiole. Bohoniki i Kruszyniany stają się rojne i gwarne, pełne odświętnego charakteru podczas bajramów - świąt muzułmańskich, kilka razy w roku. Również okres wakacyjny ożywia nieco te biedne, jakby opuszczone podlaskie wsie. Turyści, studenci, letnicy i tatarska młodzież chętnie odwiedza te miejsca dla niepowtarzalnego klimatu polskiego Orientu. I nie tyle skromne muzułmańskie meczety, architektonicznie bardzo podobne do miejscowych cerkiewek, czy nie tak stare przecież muzułmańskie nekropolie przyciągają rzesze odwiedzających, ale panująca tu atmosfera kresów dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów - atmosfera tolerancji, zrozumienia i akceptacji różnorodności.

16 marca 2010 roku meczet w Kruszynianach odwiedził książę Karol, gdzie wysłuchał historii Tatarów w Polsce, a następnie w "Tatarskiej Jurcie" skosztował tatarskich potraw i obejrzał występ zespołu "Buńczuk".

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4570b.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4570c.jpg)

Ciekawych głębszej lektury o dwóch małych wioskach tatarskich w Polsce zachęcamy do głębszej lektury. Pod podanym linkiem wspaniałe cytaty >>> http://www.kruszyniany.pl/szlak.html

To właśnie w drodze do Kruszynian - luty 2016 tuż przed kolejną edycją VI Nasze Wyprawy Motocyklowe >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/7649/vi-nasze-wyprawy-motocyklowe/
wstąpiliśmy do stadniny koni w Janowie Podlaskim. Zastanawiał nas zastany na miejscu wóz transmisyjny RMF FM. W kolejnych dniach poznaliśmy już inną rzeczywistość tego świetnie prosperującego obiektu.

Opuszczając teren Bohonickiego meczetu podjeżdżamy jeszcze do pobliskiej jurty ze wspaniałym orientalnym wystrojem. Z pewnością do zobaczenia na miejscu po dziś dzień.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4570d.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4570e.jpg)

Droga powrotna z opadami deszczu mijała nam interesująco. Ściana wschodnia PL za każdym razem odkrywa przed nami nowe tajemnice. Przystajemy przy pięknym obiekcie, św. Florianie strzegącym zabytkowej pompy strażackiej, polskich magazynach ropy naftowej płynącej rurociągami zza wschodniej granicy, przepięknej kapliczki krytej strzechą, docierając do naszej przeprawy promowej przez rzekę Bug (położonej najbliżej wschodniej granicy, Niemirów-Gnojno, przez którą przebiega Szlak Rowerowy Polski Wschodniej Green Velo ).

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4570g.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4570h.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4570i.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4571.jpg)



Niestety i tym razem nie udało nam się prze nią przeprawić z powodu zbyt niskiego stanu wody. Już wcześniej przydrożna straż graniczna miała na nas chrapę. Powód? Trzykrotny przejazd koło patrolu. Co się odwlecze ..., inni funkcjonariusze dopadli nas przy samej rzece zaczynając konwersację swoją ulubioną formułą:
Dzień dobry, Straż Graniczna, kontrola. Proszę dokumenty do kontroli:
- "prawo jazdy, uprawnienia jakie państwo macie, dowód osobisty, kontrolujemy ...".
Na początek zabrzmiało służbowo ale dalej było jedynie wesoło. Konwersacja o przeprawie:
- "najlepiej motocyklem przez rzekę ..., może kaski będzie widać ...".
Właśnie tu dowiedzieliśmy się, gdzie działa najbliższa przeprawa promowa.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4572.jpg)

Dojeżdżamy do Mielnika i przeprawiamy się promem zasilanym siłami mięśni dwóch panów na drugą stronę do Zabuża. Czekaliśmy chwilę na rowerzystów, którzy musieli pokonać więcej kilometrów do najbliższej przeprawy. Pełny prom dobił do brzegu ruszając w dalszą drogę powrotną.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4575.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4576.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4578.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4579.jpg)

Od tego momentu dobra pogoda towarzyszyła nam aż do samego domu w krainie słońca - Lubaczów wita.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4580.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4580a.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4581.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4581a.jpg)
Nasze litewskie łupy

PODSUMOWANIE


Dotarliśmy na Nordkapp choć pogoda dała nam w kość oraz ... a najbardziej nasz trzeci pasażer na dziko (przejechał z nami całą drogę w brzuchu Wiórka o czym dowiedzieliśmy się w trasie).

Jechaliśmy przez: Niemcy, Danię, Szwecję, Norwegię, Finlandię, Estonię, Łotwę i Litwę.

Oprócz terenów wikingów zawitaliśmy do Laponii

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4581b.jpg)

kupując pamiątkę z napisem Nordkapp w ginącym już języku lapońskim. Może ten zapis jest w jednej z wymarłych grup języków lapońskich, jak np. kemi >>> https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyki_lapo%C5%84skie
Różnymi grupami języków lapońskich posługuje się około 35 tysięcy Lapończyków, zamieszkujących Laponię na dalekiej północy Skandynawii.

Lapończycy posługują się głównie językami urzędowymi krajów, w których zamieszkują.
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4581c.jpg)

Czas trwania naszej podróży
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4582.jpg)
Slajd z pełnej wersji filmu

W trakcie podróży mieliśmy okazję poznać historię wikingów oraz cele ich podróży, w tym rabunkowe.
Do perfekcji opanowali umiejętność znikających łodzi w głębi lądu.
Trasy ich podbojów sięgały daleko. Uważa się, że pierwszymi odkrywcami Ameryki Północnej byli właśnie wikingowie.

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4581d.jpg)

(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4581e.jpg)

Na terenie Polski można wyodrębnić przynajmniej cztery miejsca powiązane z wikingami, co prezentuje poniższy slajd:
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4581f.jpg)

Nasz przebieg
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4583.jpg)
Slajd z pełnej wersji filmu

Koszty naszej podróży - dzięki wykorzystaniu panującemu zwyczajowi w Skandynawii - allemansrätten
(dwie osoby na jednym motocyklu)
Zdecydowanie taniej niż wyjazd do Włoch >>> https://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=5873.msg9296#msg9296
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4584.jpg)
Slajd z pełnej wersji filmu

Średnia temperatura naszego wyjazdu
(https://www.radiator-mototurystyka.pl/wp-content/uploads/2022/01/IMG_4585.jpg)
Slajd z pełnej wersji filmu

Wyjechaliśmy we dwoje. Wróciliśmy w trójkę.

Przemierzając od zalążka cywilizacji wikingów, odwiedziliśmy J.CH. Andersena przejeżdżając na Półwysep Skandynawski najdłuższymi mostami w Europie. Osada wikingów pozwoliła nam zrozumieć tajemnice ich sukcesów. Naskalne petroglify dużo powiedziały nam o ich praprzodkach. Młot Tora zrobił na nas olbrzymie wrażenie przypominając zarazem o ich wierze przed przyjęciem wiary chrześcijańskiej.
Na progach rezydencji rodziny królewskiej szukaliśmy naocznych dowodów usilnie poszukując prawdziwych wikingów. Ślad jakby po nich zaginął. Mimo to wyraźnie widać spory napływ ludności z dość odległych krajów, więc różnorodność genetyczna jest dobrą wróżbą na ich przetrwanie, gdziekolwiek się ukrywają.

Trole i kręte drogi w Skandynawii wraz z obowiązującymi tu ograniczeniami prędkości (50, 70 km/h) pozwoliły nam się przekonać, że zasady obowiązują tylko zmotoryzowanych. Na deskorolce można przekraczać ograniczenia prędkości, jadąc nawet ponad 100 km/h.

W krainie fiordów, wszechobecnych wodospadów natrafiliśmy na dziko żyjące zwierzęta - owce oraz renifery a poszukiwania troli zawiodły nas do najdłuższego tunelu na świecie oraz na drabinę troli, po której to wspinając się zdobyliśmy kuzyna Głaza (Kjeragbolten) zaklinowanego w szczelinie skalnej na wysokości ok. 1000 m nad znajdującym się w dole fiordem.

Pogoda w środku lata deszczowa, czy śnieżna, to żadna różnica. Pogoda jest zawsze a ludziki z cukru dawno odpłynęły.

Jedno jest pewne, św. Mikołaj istnieje naprawdę, o czym przekonaliśmy się podczas naszej deszczowej podróży. To właśnie on był sprawcą naszej największej niespodzianki o czym przekonacie się czytając całą relację z naszej podróży, poznając przy tym wikingów oraz piękno i srogość tej krainy, która zmusiła ich do poszukiwań. Wielce prawdopodobne, że wikingowie już dawno znaleźli swój ciepły i miły zakątek albo świetnie skumali się z trolami, które wychodzą tylko nocą. Szukanie wikingów w panujące dni polarne po prostu mija się z celem.

Za nami:
- 10 620 km podróży,
- 22 dni podróży (z czego 3 dni bez deszczu, 19 dni z deszczem).

Całkowity koszt wyprawy:
- 7610 zł - dwie osoby (trzecia w łonie)/jeden motocykl BMW R 1150 GS.

Awarie, wywrotki czy obrażenia własne:
- brak.

Za to:

Średnia temperatura naszego wyjazdu to 11 stopni C

Koniec
The end
Das Ende
Slutningen
Slutten
Slutet
Loppu
Lõpp
Beigas
Pabaiga