RADIATOR - turystyka motocyklowa

Turystyka motocyklowa => Turystyka zagraniczna => Wątek zaczęty przez: Glazio w Lipiec 25, 2015, 08:51:06 am

Tytuł: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Lipiec 25, 2015, 08:51:06 am
Wystartowalismy wczoraj przed godz. 19. Jestesmy pod granica Czeska. Co dalej? Zobaczymy.
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-16.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Jaco w Lipiec 25, 2015, 12:20:02 pm
Udanej wyprawy! Czekamy na relację!
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-16.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Rojek w Lipiec 28, 2015, 08:07:08 pm
Jak tam? Szukaj WiFi na jakimś CPN i foty wklejaj  :)
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-16.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Wiatr w Polu w Lipiec 29, 2015, 06:19:28 pm
Wiórka nie ususz całkiem :)
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-16.08.2015
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Sierpień 04, 2015, 04:15:56 pm
Otrzymałem dwa smsy od Głazia. Przekazuję ich treść.

z dnia 31.07.2015 r.
Cytuj
"Hej. Jesteśmy we włoskich alpach. Przejechaliśmy kilka przełęczy, w tym znaną Stelvio. Byliśmy pod Mont Blanc a dzisiaj zjeżdżamy z gór. Póki co tylko w Niemczech nocowaliśmy w cywilizowanym miejscu... Mkniemy dalej do buta."

Sms z dzisiaj (04.08.2015)
Cytuj
"Siedzimy w cieniu i pocimy się. Jest piekielnie gorąco. Poci się sam Wiórek, który nigdy się nie poci. Jest po 15 a my ciągle walczymy z myślami czy wyjść z cienia aby wejść do morza. Masakra. Chcemy jeszcze na Sycylię, ale nie wiemy kiedy jechać."

Jak widać żyją i się pocą :D
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-16.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Jaco w Sierpień 05, 2015, 07:24:26 am
Aż samemu robi się gorąco! ;)
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-16.08.2015
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Sierpień 06, 2015, 03:59:53 pm
W sumie u nas teraz wcale nie jest lepiej :)
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-16.08.2015
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Sierpień 07, 2015, 10:45:04 am
Kolejny sms z dnia wczorajszego:
Cytuj
... Tak na marginesie pozdrów wszystkich prosto spod Etny. Jeszcze dziś umieraliśmy z powodu upału. Myśleliśmy, że tu będzie piekło, a jest dość przyjemny chłodzik. Jutro jedziemy na wzgórze Mordoru utopić ten przeklętypierścień.

Także przekazuję wszystkim pozdrowienia od Głaziów. :)
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-16.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Sierpień 13, 2015, 06:58:10 pm
Start w piątkowy wieczór. Nocleg pod chmurką przy stacji benzynowej przy granicy z Czechami. Dalej objechane Monachium i bajeczny zamek, na którym Walt Disney wzorował swój. Stąd nasze kroki skierowały się do Garmisch Partenkirchen (macieży BMW). Tu już na południe w Alpy i przełęcze. Zaczęliśmy od najwyższej we Włoszech Stelvio a dalej kolejne. Która najpiękniejsza trudno ocenić. Każda nie powtarzalna i jedyna w swoim rodzaju. Chwilę później zjechaliśmy do pobliskiego Jeziora Garda jednak noc spędziliśmy nad mniejszym jeziorze - równie pięknym. Dalej przez Nizinę Padańską gdzie dopadły nas przeklęte upały a kończące się miejscowości zaczynały następne. Ronda w maksymalnej odległości od siebie ok. 4 km. Po 3-4 godzinach męczarni zjechaliśmy na autostradę docierając do Aosty. Tu zwiedzanie okolicznych ścieżek wraz z pokonaniem przełęczy do Szwajcarii. Podjechaliśmy pod najwyższy szczyt Alp Mont Blanc. Świetny widok. Z Alp zjechaliśmy do Genui obierając kierunek na południe. Tu wdepnęliśmy na statek z filmu Romana Polańskiego "Piraci". Tu dopadła nas kolejna fala piekielnych upałów. W końcu zjechaliśmy z gór. Za Genuą nie wytrzymałem i ściągnąłem spodnie. Dalej jechałem tylko w spodenkach. Wytrzymałem 36 stopniowe upały. Wyższe już ze mną wygrały. Buty z membrana na kufry, krotkie spodenki i autostrada to lekkomyślne ale czujność wzrosła. Oczy miałem dookoła. Ku zdziwieniu na Sycylii pod Etną było dość przyjemnie (nocą). W drodze powrotnej spotkalismy na ladzie Sycylijczyka na moto, ktory stwierdzil, ze nie wygladam jak z polnocy tylko z poludnia. Ocenial pk ubiorze. Ci z pn sa pozapinani pod szyje i zawsze kkmpletnie ubrani. Piekielny upal towarzyszyl nam do powrotu w Alpy. Po zjechaniu do Czech upaly nadal sa. Czym jest jednak jedyne 36 stopni do tego co juz za nami. W koncu jade kompletnie ubrany na dodatek od wschodnich Wlkch bez hamulca przedniego. Szczegoly wkrotce. Mozna. Dzis relaks i zobaczymy co dalej. Do zobaczenia.

Dodaje zdjecie z jednego noclegu w Dolomitach
(https://lh6.googleusercontent.com/-9uhtP3ckQxc/VczOBOwXS6I/AAAAAAAAA24/HZgxes8RsNQ/w707-h530-no/13.08.2015%2B-%2B1)

Filmik moze tez bedzie z telefonu
https://plus.google.com/photos/photo/113034026938867911297/6182542905293892946?pct=ab&pcv=6182542906215295201&sview=20
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-16.08.2015
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Sierpień 13, 2015, 07:08:57 pm
W takim razie prawa nóżka trochę pracuje :) Wszystko się da ;) Powodzenia w drodze powrotnej.
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-16.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Jaco w Sierpień 14, 2015, 07:48:34 am
Czyli bez "przygód" się nie obyło ;) Bezpiecznego powrotu!
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Sierpień 16, 2015, 09:48:14 am
Wróciliśmy wczoraj o godz. 23.10. Mieliśmy przenocować jeszcze Bieszczadach ale święto i zamknięte stacje benzynowe sprawiły, że musieliśmy dotrzeć do jakiejś głównej ścieżki i zatankować. Jak już dotarliśmy to obraliśmy kierunek na chatę.
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Jaco w Sierpień 17, 2015, 07:43:00 am
To po odpoczynku czekamy na relację! Jestem przekonany, że wyjazd udany!
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Sierpień 17, 2015, 03:20:13 pm
Z tego co już zdążyłem usłyszeć w krótkich opowiadaniach to przygód było sporo :) ale tego dowiecie się zapewne z relacji lub wcześniej z jakiejś opowieści Głazia lub Tamary :)
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Sierpień 18, 2015, 04:35:40 pm
Zbierałem się i nadal się nie mogę pozbierać aby zacząć skrobać skróconą relację z naszego wyjazdu.

Nadal nie wiemy jak ostatecznie zatytułujemy ową relację. Póki co zostaje tak jak zacząłem "Z patelni do piekła".

(https://lh3.googleusercontent.com/pSNCso2UneY_mqPcB2H9UTMxrgjNAnwIu-X6dl1jgNg=w1101-h620-no)

Tegoroczny sezon motocyklowy zaczął się wcześnie a tak na prawdę ubiegłoroczny się nie skończył.
Łagodna zima sprawiła, że jazda trwała:
- Zimowe Roztoczańskie wypady motocyklowe z bobrami - 14 i 21 XII 2014 >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?topic=5812.0
- Rozpoczęcie sezonu - Roztocze 17.01.2015 >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?topic=5813.0
- V Nasze Wyprawy Motocyklowe - 27-28 II 2015 >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?topic=5787.0
- 2015_03_07-Wokół komina (bez relacji)
- Kwietniowy ALL-Road >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?topic=5843.0
- Motoserce Lubaczów - 18.04.2015 (sobota) >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?topic=5824.0
- Motoserce Kalwaria Pacławska >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?topic=5849.0
- Atrakcje Kotliny Kłodzkiej >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?topic=5815.msg7467#msg7467
- Impreza w Szałasie nad Tanwią - 15-17.05.2015 >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?topic=5823.msg7494#msg7494
- W krainie ciszy i wąwozów lessowych 30-31.05.2015 >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?topic=5859.0
- Sebia i Czarnogóra na długi weekend - 03-07.06.2015 >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?topic=5860.0
- Parada Ślubna Moniki i Pawła - 13.06.2015 >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?topic=5858.msg7626#msg7626
- 2015_06_27-15-lecie ukończenia studiów (bez relacji-weekend na moto w Szczecinie - jedyne 908 km w jedną stronę)
- 2015_07_03-Nocny Rajd Motocykli Zabytkowych Roztocze 2015 (bez relacji)
- Zlot Motocyklowy Radawa - 9-12.07.2015 >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?topic=5825.msg7673#msg7673
Wyjazdów było więcej, jednak nie po wszystkich pozostał ślad w postaci zdjęć czy filmów.
Nazbierało się tego trochę. W międzyczasie motocykl był na solidnym przeglądzie. Kiedy?

Na przygotowania do wyprawy nie było za wiele czasu. Do samego końca nie zdecydowaliśmy, gdzie w tym roku pojedziemy. W grę wchodziły: Hiszpania z Portugalią, wyspy GB, Skandynawia, Bałkany, Alpy z Włochami i nasza ukochana Gruzja.

Ostateczna decyzja zapadła na 4 dni przed wyjazdem i tym razem wygrały Alpy z Włochami.

Pakowanie w piątek po pracy.
W naszą tegoroczną podróż wyruszyliśmy

24.07.2015 (piątek) o godz. 19:00.

Droga i nocleg pod chmurką przy ostatniej stacji benzynowej po polskiej stronie przed Ostrawą (Czechy).

(https://lh3.googleusercontent.com/-SYJSsD3NIq34kTU_t9E3Pfxck9dXe0tO4Qpyj6cJLI=w827-h620-no)

25.07.2015 (sobota)
Śniadanko przygotowane wczoraj w domu przed wyjazdem. Na bogato, a co :-)

(https://lh3.googleusercontent.com/zMkUfPSbw0DjS4B1b_eySCEbU8JlM3OWT3-u9agkjyk=w827-h620-no)

Tego dnia również zdecydowaliśmy się na jazdę, jazdę, jazdę. Po drodze łapie nas ulewa a towarzystwo zaległe na stacji benzynowej było bardzo specyficzne i międzynarodowe.

(https://lh3.googleusercontent.com/vctfgOGXQGEP1YpkTrxrSVUqgVugQXxCnoOjxXdP434=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/IEQ5ZEu_TNaf4vyiks1rhpqgnf8Lg-xk2KV8OyAp_6k=w827-h620-no)

Od Monachium kierujemy się na południowy zachód. Nocujemy w Steingaden Gasthof Graff. Udało nam się dość tanio znaleźć nocleg w jednym z najbogatszych landów Niemiec.

(https://lh3.googleusercontent.com/UW18G5am9g232UPwehgtxHaRDa3Jm-oNnd7zWE0tQxc=w1101-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/sfS3bGDY6w0I0oXNHjyE6jViaOys_W6Z5Woj5KQVSA8=w1101-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/MHIcJ0SXJs8oUE713w8Bkn1E8fuUMlqK61hah4ukgvA=w1101-h620-no)

Tano ponieważ nocleg w ostatnim pokoju jednoosobowym kosztował jedyne 45 Euro, 6 piw 17,40 Euro. Start zaczęliśmy z grubej rury aby pamiętać jak będzie dalej kiedy przyjdzie nam do głowy podobna myśl z noclegiem w pensjonacie/hotelu/itp.

(https://lh3.googleusercontent.com/oe9X8KtMN_7ZV6ljK8XwHxbO1IdCL0loXha6vlae8eE=w827-h620-no)

Ogólnie miejsce ładne, schludne z garażem dla motocykli (były łącznie trzy), ładna i zadbana chata w starym stylu, w niej bar i restauracja.
Miło i przyjemnie spędziliśmy wieczór w typowym wiejskim klimacie stwierdzając, że dalej będziemy rozważniej podejmować tego typu decyzje. W sumie taki urlop jest raz do roku ale miejsce nie na naszą kieszeń jeżeli brać pod uwagę dłuższy pobyt.

26.07.2015 (niedziela)

W cenie noclegu mieliśmy śniadanie ala szwedzki stół. Pierwszy raz zetknęliśmy się z tak skromnym poczęstunkiem tego typu. Dwa plasterki kiełbasy, dwa plasterki sera żółtego,  jedna bułka, kromka chleba, dżemiki (3 rodzaje), miód, musli/płatki/mleko/jogurt, owoce na głowę. Pozostałe pragnienia za dopłatą - np. jajka 5 Euro. Był również komunikat świadczący o tym, że nasi tu bywają. Prosimy nie wynosić jedzenia. Tak - jako naród taką właśnie mamy łatkę. Zrobimy kanapeczki na drogę itp. itd.
Zanim wyruszyliśmy w drogę, widzieliśmy i podziwialiśmy różnej maści motocykle ciągnące niemal jeden za drugim. Przekrój sprzętów od nowości po świetnie odrestaurowane zabytki. Można było usiąść przy drodze i faktycznie cieszyć oko lub robić ciekawe zdjęcia. Jeźdźcy ubrani stosownie do epoki, z której pochodziły ich pojazdy. Wspaniała różnorodność.

(https://lh3.googleusercontent.com/DoXfXS9TrUJ728GTz6Q0PCfZ9geUGx5H8dQVu-hnkXs=w827-h620-no)

Po zaskakująco skromnym śniadaniu (nie było, że wyszliśmy głodni ale czuliśmy się ograniczeni), kierujemy się w stronę upatrzonego wcześniej zamku. Tak, tak, zdążyliśmy przygotować plan swojej podróży. Jak zawsze bogaty z możliwością cięcia wedle naszych upodobań.

(https://lh3.googleusercontent.com/EQzyaTQ3KpdfSmrUDfhrVozqtn6psI_y3Nz3hfdr3bk=w827-h620-no)

Nasz pierwszy punkt podróży to zamek w Niemczech, który zainspirował Walta Disneya do stworzenia Magicznego Królestwa (Magic Kingdom). Neuschwanstein jest najsławniejszym spośród zamków Ludwika II i jedną z najbardziej znanych atrakcji turystycznych Niemiec.

(https://lh3.googleusercontent.com/h9kyEZo_HYhh7zXmAna2zNGUj8qWcqNv998nWoUqtK8=w827-h620-no)

Hotel - pod zamkiem ?
(https://lh3.googleusercontent.com/12zSA0gmWGdQ0GNMt81gvyPTm4OnpVrwtJYzwtk3QQ8=w827-h620-no)

Na tym zakończę swój opis dodając na koniec, że właściciel budowli Ludwik II Wittelsbach zakończył swój żywot w niewyjaśnionych okolicznościach w jeziorze Starnberg. Ciekawi życiorysu Ludwika doczytają o co chodziło.

(https://lh3.googleusercontent.com/odJcWKO29NhbCke19ZdueC7H8XSUmMy_6SN1ROcfeGY=w827-h620-no)

Przyznajemy, że zamek robi wrażenie. Najbardziej efektowny widok na budowlę znajduje się z pobliskiej góry, na którą można wyjechać kolejką linową lub wyjść czy wyjechać rowerem.

(https://lh3.googleusercontent.com/mLTt8LWcOJIMV-qia110BkGhR3mKfi4L73f_Pmuw25k=w827-h620-no)

Fakt faktem, podobieństwo do zamku wejściówki filmów Disneya jest ogromne choć naszym zdaniem widzieliśmy ładniejsze zamki.

(http://img.interia.pl/turystyka/nimg/e/q/Niemcy_Zamek_Neuwachstein_5918906.jpg)

(http://i0.wp.com/rosomag.pl/wp-content/uploads/2015/02/WD-Pictures.jpg)

Mimo wszystko warto było zobaczyć ową budowlę.

(https://lh3.googleusercontent.com/owko2_NNdrP1x0AsHWiFHj9j4Dlcy-YVZHxVmPHf9ic=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/lgXxJfSXeSacxCQAvN6nu7yyBUH-acPcZW-CAtp6QYE=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/H3T76MLOzhEbnkcHmGkPaF68WkAMeDFzwm8VOhPOGWE=w466-h621-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/qJhcv7x-5lDe31m6UgSdSPzkCP3Xcjo_ZM03Vu8p0OI=w827-h620-no)

Po nacieszeniu oka wracamy do Steingaden, gdzie wypatrzyliśmy tabliczkę informacyjną kierującą wielu motocyklistów na Deutsche Alpenstraße a dokładniej jej fragment wiodący do Garmisch-Partenkirchen.

(https://lh3.googleusercontent.com/ozmtPSJtrDjK5ISGUKTUDVQg_orVoOjd-VVAmJX8tuI=w827-h620-no)

Miasto uzdrowisko, ośrodek narciarski z kolejką zębatą, którą można dostać się na najwyższy szczyt Niemiec Zugspitze 2962 m n.p.m.

(https://lh3.googleusercontent.com/rasAcYbVNcX0vFPDgCEtRFSAWx-eWDiF6DgJMaLscGU=w827-h620-no)

Dopiero teraz decydujemy się na wjazd do Austrii przemykając alpejskimi ścieżkami do północnych Włoch przejeżdżając wzdłuż brzegu jeziora Lago di Resia Reschensee oraz Lago della Muta Haidersee. W poszukiwaniu stacji benzynowej dojeżdżamy do miejscowości Lasa (Laas). Jest niedzila i czynne w okolicy stacje to same automaty. Decydujemy się na włożenie waluty 40 Euro z czego automat nie wydaje nam 8 Euro reszty. Jeśli chcemy je odzyskać to musimy poczekać do poniedziałku aż pojawi się pracownik na stacji. Kto by chciał tracić tyle czasu na oczekiwanie pracownika, który mógłby zareagować różnie. Pierwsza nauczka w kraju docelowym za nami. Tankując w automacie wylicz kwotę, za którą chcesz zalać swojego mechanicznego konia.

(https://lh3.googleusercontent.com/OMj82ZYdc_Cq6RHPqZcOajFfaNgrgS-nTAJ7iWPZSoo=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/faGbQDrA03mcR6GNHaFnXkY1jskWZ7YFCPJ3E53iEao=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/CgQ8nka57ClgkLfSoKieCcAefWZ8zy2ClMlrBtprbrQ=w827-h620-no)
Tłumy motocyklistów !

(https://lh3.googleusercontent.com/IveNqTyN1dMLxHyfRU379_L6RaKIoKJcutWPua1uWdA=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/Chddz-oowgMgLvrQwGn6GFzK9SiYxxDLeKCmxlmXx9A=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/oZ779ew11pqqoDjinRMiTWh5LlyGrWztYaHsolU6b8k=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/OiGgUEStZ2bsh4bjPiY-kNqo0sSqq7Trr7WaNtdvHGI=w827-h620-no)

Alpejskie klimaty przybierają na mocy !!!

(https://lh3.googleusercontent.com/NAY4TTFeBL6VGtyoFULPh5y9207KjeSNv1YwV29Imfo=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/tkvwACSuLw2d_FqodmeVS5KkYX6N78OApRR4F_3Mglg=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/rJBgaeylPAITNd_RhvW0nXaCQkvOqieCkyuOpxPXvaI=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/rUnDXpRMYavq89KFFBa1JPfZNWqy9RaUUdOh6uGWh14=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/uQtyCrb6oynyaXiOWa5afrAFCZoVadgY34h-__de-_o=w827-h620-no)

Wracamy do miejscowości Spondigna i decydujemy się na przejazd przez Przełęcz Stelvio (Passo dello Stelvio).

(https://lh3.googleusercontent.com/nyNb-WvBrZsPzCs9grlJ3iza3zDeLJ6qXUd6-TPTcM8=w827-h620-no)

Piękna pogoda więc warto skorzystać z tej okazji. W górach bywa różnie. Początkowo kręta droga pokazuje piękno włoskich Alp.

(https://lh3.googleusercontent.com/5HyB8KNGvQb4wI9StCe-85kV8hVgoektoV82CgFXLxw=w827-h620-no)
Lodowiec w drodze :-) U jego podstawy widać wąskie kreseczki, to strumienie lub wodospady stopionego lodu będące początkiem/źródłem rzek.

cdn ...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: adamg24 w Sierpień 19, 2015, 09:14:11 am
czekamy na dalszą część....piękne klimaty
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: ksenon w Sierpień 20, 2015, 06:39:32 pm
ciekawe czy moja najklejka "xtzclub.pl" na znaku miejscowości Bormio(passo stelvio) jeszcze jest  ;D
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Wiatr w Polu w Sierpień 21, 2015, 08:22:45 pm
Głaziu, a kopa w d... chcesz? Ile będziemy czekać?
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Sierpień 25, 2015, 06:39:48 am
Tak to jest po urlopie. Trudno znaleźć czas na naskrobanie czegoś a do tego trzeba przebrać trochę zdjęć. To praktycznie żaden problem. Po urlopie trzeba nadrobić trochę spraw w pracy i domu. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Będę pisał w nadarzającym się wolnym czasie.
Pierwsza opisowa relacja na żywo zapewne na Watrze - jak w ubiegłym roku :-)
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Sierpień 27, 2015, 07:51:36 pm
Cd cz. 2 ...

Od Niemiec towarzyszyły nam tłumy motocyklistów ciągnących przez Austrię w stronę włoskich Alp. Jedni zmierzali tam gdzie my na Przełęcz Stelvio (Passo dello Stelvio) inni w Dolomity. Z minuty na minutę, z godziny na godzinę motocyklistów coraz więcej. Momentami lewa w górę nie chciała wrócić w uścisk steru naszego dwukołowego bolidu. Wyprzedzający i mijający nas motocykliści coraz częściej wystawiali prawą nogę zastępując lewą rękę w górę. Mi to nie przeszkadzało choć nie powiem aby jechało się lekko po serpentynach.

(https://lh3.googleusercontent.com/Kpu4WH3VJ3_J8oKPDhOXK5WOC3gZ_Ypdyo-SLMk0m3M=w827-h620-no)

Przystawaliśmy co chwilę próbując nacieszyć oczy widokami. Wody z topniejących lodowców dają początki wielu rzekom. Ten rodzaj zasilania wód w rzekach nazywany ustrojem lodowcowym daje początek: np. rzekom Ren, Rodan a maksimum przepływu wód (ich najwyższy poziom w korycie) związane jest z największym topnieniem lodowców w porze letniej. Podobnie jest z krótkimi rzekami Norwegii, Szwajcarii i Austrii.

(https://lh3.googleusercontent.com/aJhJhIRHo1E7faqS5plueDGp_0leb8s7raED1xHQ0LU=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/QEUrqfGfjNrZI_sSsR4SWS7MpLBPm3n6z98A4yftjVQ=w466-h621-no)

Góry, lodowce, rzeki, lasy i roślinność alpejska a pośród tego wkomponowane są elementy architektury postawionej przez człowieka. Czasami trudno dostrzec to co jest w zasięgu wzroku.

(https://lh3.googleusercontent.com/GZbcYrZ6XiHUMpT1woSPlb_d7BshjyscRN8xH2cTEVE=w827-h620-no)

Podobnie jak z tym domkiem na zboczu góry postawionym powyżej granicy lasu.

(https://lh3.googleusercontent.com/OT8dMNG9jP304p28TF-MzgTqe-ljZzFmhU__WC_vVLU=w466-h621-no)

Bez drogi dojazdowej, zwykła ścieżka więc dostać się tu można wyłącznie pieszo lub konno. Wypoczynek z dala od dróg mając na nią wgląd, na pewno sprawia niesamowitą frajdę. Tak, tak jedni lubią przebywać wśród tłumów a nam bardziej do gustu przypadają miejsca odosobnione, zaciszne i z pięknym widokiem, który na pewno tu się znajduje.

(https://lh3.googleusercontent.com/GoS55Dc6L-xX4vGcLcER0a903xzsbhXJ2hj05SNknaE=w827-h620-no)

Wszystkich motocyklistów przebywających te drogi nie sposób zliczyć - podobnie jak kolarzy trenujących na tej wymagającej ścieżce pod górę.

(https://lh3.googleusercontent.com/1_mppvrU7Ers8mbvD4YZqXmyS1xJFPjXeUt2XrD3kxo=w827-h620-no)

Hells'i też jeżdżą przez Stelvio.

(https://lh3.googleusercontent.com/WmXfjy6DG4ij96oBwZkV27oToH63r5vb-TDVxNpQkb0=w827-h620-no)

Ku naszemu zaskoczeniu pojawiła się rejestracja z PL a do tego z naszego województwa RKR.

(https://lh3.googleusercontent.com/lki8zwYodJoVa5Jj_0c47u6JWZfWmTvQWuw4RY2lYgU=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/-OArFB90KxHkHhFMAw5pvIbep2r82Ry4iRDPbIq7its=w827-h620-no)

Przemknął koło nas wspinając się pod górę.

Podjeżdżaliśmy coraz wyżej jednak co chwilę zatrzymywaliśmy się aby poczuć tutejszy klimat.

(https://lh3.googleusercontent.com/dZlpeO6KpNtmw_ypUt-jDMqe0Eg0VhONkNwmCKyLl7I=w827-h620-no)

Patrzyliśmy na wijący się ku górze szlak.

(https://lh3.googleusercontent.com/IHgCCfPB8G048kWDnLE__wgy8SuombfE2oMOtoyg05U=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/K50lpbofk1Pk3xE6IFLvDck0G_GgIyUo3hmB7k6D524=w827-h620-no)

Co chwilę oglądaliśmy się za siebie.

(https://lh3.googleusercontent.com/BJEj0tiw_CA_CmsdVN-ymHM7AClM4G_uHaoGky35Eio=w827-h620-no)

Gdzie piękniej ?

(https://lh3.googleusercontent.com/tglpY8tzfEwEMuOZW89iahJ8j1MP1tqQkxz-n7FPkQA=w827-h620-no)

Nie potrafiliśmy jednoznacznie stwierdzić.

(https://lh3.googleusercontent.com/Fn7yn9zaxXiYE9RB1yXYWX3PRaKViily8mlEqAOT6no=w827-h620-no)

Jedno jest pewne, im wyżej tym droga, którą przed chwilą przebyliśmy robiła się coraz węższa.

(https://lh3.googleusercontent.com/1V5sz6DblhypW6aA-ORJlomNsfdSZPjrMRZjbTpiqwM=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/vdJ1459DUTI8xsKFGWyd1FokWFqMDuQNANiT77JX-a4=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/DbdiQgAAgx6j3sXwcCYB5qtxh7QPUzwtZr3RGpjdLU8=w827-h620-no)

Jest niczym schody lub drabina dla pojazdów kołowych.

(https://lh3.googleusercontent.com/jeE4DSfusnOc65j66GxyR_wHQ-4PqlLDAg0Qwagixa8=w827-h620-no)

Patrzenie w dół wywołuje samoczynny uśmiech.

(https://lh3.googleusercontent.com/O3dEm8smHpWOLVuHKLNdOu_JsmnKQRq0UZX4c7q39sk=w827-h620-no)

Do tego te niekończące się tabuny motocyklistów.

(https://lh3.googleusercontent.com/tMtzFnqrLVvsohyIkheUSO-xqSJ4xD8XKJe-gP0Hltk=w827-h620-no)

Piękna dolina niczym zjeżdżalnia dla gigantów a na górze schronisko.

(https://lh3.googleusercontent.com/RaCF_V3DJjjVFMr1zCHzrL8j5XnuE2MfkLnnG83CbRc=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/1GAvhMvcA3APOaTJOuxetCeRP-C7uPOezsCAA_ikSOg=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/gWEaDdtfp9XriXqdx61YakvOG9UasUPAuQn76_kAyYU=w827-h620-no)

Dojeżdżamy do przełęczy Passo dello Stelvio znajdującej się na wysokości 2760 m.n.p.m. a pod znakiem informującym o tym fakcie koszulki dla kolarzy pokazujące zygzak jakim jest tutejsza droga. Szacun dla tych co przyjeżdżają tu codziennie wspinając się pod górę, szlifując w ten sposób formę.

(https://lh3.googleusercontent.com/MGifNP3M8lKYR5Ze_toml02TkjEz-hg51t7CSozg758=w827-h620-no)

Po tym co tu zobaczyliśmy nie dziwi nas fakt skąd tak wielu utalentowanych włoskich górali zdobywających kolejne medale na wyścigach kolarskich.

(https://lh3.googleusercontent.com/faA9Ym0lG5pdFmjC4KXZ2RuSbOq0W6IpIHSIm01YdPk=w466-h621-no)

Kawałek dalej pod tablicą Bormio Passo dello Stelvio ma już 2758 m.n.p.m. Można podjechać bądź wyjść znacznie wyżej co też czynimy aby przyjrzeć się tej pięknej dolinie wiodącej do najwyżej położonej przejezdnej przełęczy drogowej we Włoszech.

(https://lh3.googleusercontent.com/T5VuiPKKV9jORDKLdaME4TFYMZgPe70yF8_k7ZL904A=w827-h620-no)

Przez przełęcz przebiega droga wybudowana w latach 1820–1825. Łączy ona miejscowość Stelvio na północnym wschodzie z Bormio na południowym zachodzie.

(https://lh3.googleusercontent.com/_ffgr1yxxKtkh8p-Si-NiI1Qa7u0ZAYSmd3oi-ugILs=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/EaOgfsEavzzoQaFS6bojJyLZHfvpd_ywbQBQL0JdPmU=w827-h620-no)

Podjazd od strony północnej o długości 24,3 kilometra i średnim nachyleniu 7,4 procent, posiada 48 ponumerowanych zakrętów. Daje to rzadko spotykane na innych alpejskich drogach przewyższenie trasy wynoszące ponad 1800 metrów. Podjazd od strony południowo-wschodniej liczy 21,5 kilometra przy średnim nachyleniu 7,1 procent (różnica wysokości to 1533 metry).

(https://lh3.googleusercontent.com/jcc55YKAXw1uxrae2PDv8k4X0XUXNxYAqdt9uhjYuFE=w827-h620-no)
Za szybą ...

Przełęcz czasami gości kolarzy podczas wyścigu Giro d'Italia, będąc najwyższym punktem wśród trzech wielkich Tour'ów.

(https://lh3.googleusercontent.com/SFb7-eUDAYi5lmUpaAA6POOPXUfNGiBHnUClqo25bmY=w827-h620-no)

W 2007 roku przełęcz pojawiła się w programie "Top Gear", a brytyjski były już dziennikarz motoryzacyjny, Jeremy Clarkson określił ten pełen serpentyn podjazd jako "najlepszą na świecie drogę do jazdy samochodem". Dwa lata później podczas testów najnowszych modeli Aston Martin, Ferrari i Lamborghini na rumuńskiej Trasie Transfogaraskiej (http://www.radiator-mototurystyka.pl/5781/motocyklem-do-transylwanii-transalpina-z-transfogaraska/), Clarkson przyznał, że się okrutnie pomylił.

(https://lh3.googleusercontent.com/Y0ta5_46ntZzbZc6cKTH4489oYAI6WMPpX5kHzdSU-M=w827-h620-no)

Tak też my mamy mieszane odczucia co do porównania owych tras. Trudno nam jednoznacznie stwierdzić, która jest piękniejsza. Na obydwu warto być !

(https://lh3.googleusercontent.com/2hESrIWEKwO7GpmJFRTCEF7EHbwGOlpElwhWDFJLbJM=w827-h620-no)

Dajemy lekkie wskazanie na TRANSFOGARASKĄ (http://www.radiator-mototurystyka.pl/5781/motocyklem-do-transylwanii-transalpina-z-transfogaraska/) ale te porównania zostawiamy każdemu z osobna. Jedno jest pewne. Każda z nich jest niesamowicie piękna i daje to coś - frajdę dla motocyklistów i nie tylko.

(https://lh3.googleusercontent.com/BWEDT03cyhpq_DIZ-jreMj59xQNYiaK4aoprUp-LHLc=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/7ShdULUhigkR1Y1NgD7UnfrHqlJCQ8f0ne5G68wb7U0=w827-h620-no)

Zaczynamy zjeżdżać w dół. Wcześniej zastanawialiśmy się nad powrotem na stację benzynową w celu odzyskania 8 Euro, które pochłonął nam automat jednak chęć znalezienia noclegu na dziko pozwoliła nam zapomnieć o tym zdarzeniu. Ogarnęła nas mania poszukiwania (niewygód?).

(https://lh3.googleusercontent.com/F4A7KsDDzSqHPL8Ww5JCdGwkJa-9jk7BaiVlN21DHe0=w827-h620-no)

Wypatrywaliśmy dogodnych miejsc do rozbicia namiotu aby nie rzucać się w oczy turystom. Przecież w naszym przewodniku wyczytaliśmy, że we Włoszech Policja i Carabinieri wlepiają mandaty biwakującym na dziko. I tu nastała chwila zadumy nad tym, czym de fakto są dumnie zwące się kraje demokracji. W końcu przyjechaliśmy z kraju, w którym żyjąc 26 lat wcześniej człowiek zaznał uczucia "niewoli" ... Hmm - co to tak na prawdę znaczy ?

(https://lh3.googleusercontent.com/zreYaKEm3grydUJjLJusdkXXbuFS6G67hEXyOXhcSuQ=w827-h620-no)
Stary i zamknięty odcinek drogi na Przełęcz Stelvio

(https://lh3.googleusercontent.com/KgK4UOq72j2Loy1-pm1jCJdmEL4jjthhXnah7aueWHg=w827-h620-no)

Zjeżdżając w dół trudno nie przystanąć aby uwiecznić wijącą się drogę. Poszukiwania miejsca do noclegu wcale nie były łatwe.

(https://lh3.googleusercontent.com/zbEaDKPjsQNZdUN-K8vlmQHPUfgT3VC2eQGugyUXfDY=w827-h620-no)

Gdy znaleźliśmy dogodną miejscówkę, komórka od razu poszła w ruch.

(https://lh3.googleusercontent.com/XyY_crjKuDKG0i8C-PyrRyB_KFcZk3THlXrwTqFwWFQ=w827-h620-no)

Pionowa ściana, opuszczony dom a między nimi w wąwozie rwąca rzeka. A jakże. Świeżej i czystej wody pod dostatkiem. Jeden minus, trudno do niej zejść a jak już to się udaje to oczywista sprawa, że jest zimna.

(https://lh3.googleusercontent.com/_liD6w1Kje3Do3M9vDGWf6fn6Dg4Q2Rt94btjt7i63A=w827-h620-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/9e6f8_wyE-q-luuMrHb_r2tiCxcmRVa---PA0McNUVE=w827-h620-no)

Siedząc tak oglądaliśmy wszystko wokół. Widoki można chłonąć do bólu.

(https://lh3.googleusercontent.com/aadR5u9yUK_p_GtLFCbaPuvIj0eZq9SfkcHDLU4vE-Q=w827-h620-no)

Nagle niesamowite zaskoczenie. W oddali na skale pojawiło się stadko kozic z młodymi. Pojawiały się i znikały za górką.

(https://lh3.googleusercontent.com/e05VUj1A3ku5qllk70JUH-QqKUTWEoUnMJFxDNC94-8=w827-h620-no)

Chcąc zrobić zdjęcia okazało się, że karta już jest pełna a gdzieś po drodze posialiśmy nasze zapasy. Nie zastanawiając się zbyt długo przekładamy kartę z mojego podręcznego Fuji i podglądamy stadko.

(https://lh3.googleusercontent.com/2Tltf0QfFerfDDZpXfPkPP4D3GlosnSIOJaR5wreq-s=w827-h620-no)

Co niektóre bacznym okiem obserwowały, czy oby na pewno nie zbliża się jakieś zagrożenie.

(https://lh3.googleusercontent.com/N8YrlaClxoq3ReHg2bTsjj8HS2evdaITCVA5oNk1Cyw=w827-h620-no)

Kiedy je zobaczyliśmy zastygliśmy bez ruchu aby ich nie spłoszyć i podziwiać.

(https://lh3.googleusercontent.com/_EjhheNBCHLECTg5CZ125bUyApSD7WDuAFep3qCDEGE=w827-h620-no)

Wdzięczny obiekt do podglądania. Szkoda, że już półmrok. I tak aż do zmroku.

(https://lh3.googleusercontent.com/Fsi0DNsEkMhbKobrwUoWblCT8hyMJebiz7Ywbf-6b1Q=w827-h620-no)

Kiedy zalegliśmy w namiocie wsłuchiwaliśmy się w oddechy zwierzątek krążących wokół namiotu. To nie pierwszyzna. Przywykliśmy do nocnych odgłosów, nawet mocnych pociągnięć nosem tuż przy uchu. Za cienką warstwą (dwoma) tropiku coś zapoznaje się z naszą obecnością. Być może oznacza swój teren dając znać intruzom czyli nam, że nie jesteśmy u siebie.

Dobranoc !

Cdn ...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Wrzesień 14, 2015, 08:31:47 pm
Cd. cz. 3

27.07.2015 (wtorek)
Noc minęła spokojnie. Nocą zwierzątka dawały znać o swojej obecności ale nie robiły zbytniego hałasu.

Nasz nocleg na dziko na wysokości ...

(https://lh6.googleusercontent.com/-SryqgqnBnw0/VfhnRQx1nfI/AAAAAAAAGfQ/iU1h57O7nYU/w982-h553-no/IMG_0011.JPG)

... przy starej i nieczynnej drodze

(https://lh6.googleusercontent.com/-uU8zwVaDvac/VfhnRd-qJFI/AAAAAAAAGfI/4b56QiBKEgI/w737-h553-no/IMG_0018.JPG)

Rankiem po wyjściu z namiotu mgła - istne mleko. Nie widać drogi ani słupków odległych o 30 do 50 metrów. Słychać ale nie widać przejeżdżające samochody czy motocykle. A może to po prostu gęsta chmura? Wracamy do środka. Pogoda sprzyja dłuższemu wypoczynkowi. Za pół godziny kolejna próba - mgła nieco słabsza. Po kilku próbach opuszczenia namiotu w końcu to robimy i widzimy jak w mgnieniu oka pogoda zmienia się z minuty na minutę. W jednej chwili przejaśnienie a za chwilę ponownie mleko. Nagle pierwsze promienie słońca ale tylko przez chwilę. Zaczęliśmy współczuć przejeżdżającym motocyklistom, którzy nie mogli podziwiać tych widoków co my kilka godzin wcześniej. Sama jazda w tak gęstej mgle nie należy do komfortowych szczególnie gdy na trasie od wczesnych godzin jeżdżą tabuny kolarzy. Bak świateł i wolne tempo pokonywania podjazdów mogą być zgubne dla wszystkich uczestników ruchu drogowego.

(https://lh6.googleusercontent.com/-StNzTa9FmOA/VfhnRZiTWiI/AAAAAAAAGfI/ljQbfpr2n7E/w737-h553-no/IMG_0013.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-3K-WSUUNre4/VfhnRWzFaxI/AAAAAAAAGfQ/TgCayY444sI/w737-h553-no/IMG_0012.JPG)

Po godzinie zaczynają się przejaśnienia. Widoki w takich okolicznościach również mają swój urok. Niesamowite góry przygaszone chmurami przemieszczającymi się w bardzo szybkim tempie. Mimo panującego klimatu zaczęliśmy doceniać wczorajszą decyzję o wjechaniu na przełęcz Stelvio wcześniej niż planowaliśmy.

(https://lh6.googleusercontent.com/-IWQNPa6LNRQ/VfhnRbNzsNI/AAAAAAAAGfI/XIr9BeRuljA/w737-h553-no/IMG_0023.JPG)

Na pobliskich ławeczkach toczymy rozmowy o zwierzaku, który nawiedzał i obwąchiwał nas nocą. Przyglądamy się tłumom kolarzy trenujących na tym wycieńczającym podjeździe - już widocznych.

(https://lh6.googleusercontent.com/-Z8B6WvbXctQ/VfhnRSovfTI/AAAAAAAAGfI/axv4GzjoorU/w737-h553-no/IMG_0025.JPG)

W dalszą drogę ruszamy w momencie, kiedy mgła/chmury niemal całkowicie zniknęły odsłaniając nam kolejne widoki.

(https://lh6.googleusercontent.com/-KBZ584IUO9o/VfhnRWgYPyI/AAAAAAAAGfI/ARijCFvaKWM/w737-h553-no/IMG_0027.JPG)
...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Wrzesień 14, 2015, 09:02:33 pm
...
Dojeżdżamy do Bormio i automatycznie robimy podjazd na kolejną przełęcz. Bormio leży na wysokości 1220 m.n.p.m., a Passo di Gavia na 2621 m.n.p.m. Do podjechania 1400 metrów wysokości na dystansie 25 kilometrów. Tutaj drogi robią się znacznie węższe. Emocjonujące przeżycia potęgują zakręty, serpentyny, bez barier bezpieczeństwa jak na przełęczy Stelvio. Mijanki na ostrych łukach z samochodami dodawały dreszczyku emocji potęgowane przepaściami, których dna nie widać.

(https://lh6.googleusercontent.com/-88vGwUjsNno/VfhnRYSrkhI/AAAAAAAAGfI/kACTIvv8lTw/w737-h553-no/IMG_0031.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-VPNGHOkH208/VfhnRdPKS_I/AAAAAAAAGfI/FqDoA9C8b-o/w737-h553-no/IMG_0034.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-kdGHdHyEUkw/VfhnRStFJMI/AAAAAAAAGeo/fSOPMVUMexg/w737-h553-no/IMG_0036.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-84oZkr-kHf8/VfhnRf5WIQI/AAAAAAAAGfQ/gnKTSxr9W9s/w737-h553-no/IMG_0038.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-X-GqwZN5Kqw/VfhnReMKYRI/AAAAAAAAGeo/6iLGC5CWHmY/w737-h553-no/IMG_0039.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-va6g0KkOBpY/VfhnRU2Kh3I/AAAAAAAAGfI/gSoU6aV9qm0/w737-h553-no/IMG_0040.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-cj3Enw2i6rM/VfhnRSrUkKI/AAAAAAAAGfI/BBddcE_QLDI/w737-h553-no/IMG_0044.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-qxkzlU4xIDs/VfhnRff4DbI/AAAAAAAAGfQ/Xj6sZr6JjaQ/w737-h553-no/IMG_0045.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-hxrpS4CbYOs/VfhnRVReF3I/AAAAAAAAGfI/RWulgBYfUz8/w737-h553-no/IMG_0046.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-k9DzqGdp658/VfhnRVxmIPI/AAAAAAAAGeo/25oMB7aRIV4/w976-h553-no/IMG_0047a.jpg)

(https://lh6.googleusercontent.com/-EtLFShukeAQ/VfhnRTa3RyI/AAAAAAAAGeo/w2R0P1uAKBQ/w737-h553-no/IMG_0047.JPG)

Widoki zupełnie inne niż wcześniej. Więcej zieleni, co chwilę strumienie i jeziorka. Widoki zapierają dech w piersiach. Motocyklistów nieco mniej niż na Stelvio. Stanowią jednak zdecydowaną większość na tej urokliwej drodze. Przełęcz Passo do Galvia o wysokości 2652 m.n.p.m.  (inne źródła 2621 m.n.p.m. ) nieco niższa od Stelvio jednak dla nas bardziej urokliwa.

(https://lh3.googleusercontent.com/-2DN51ecMs20/VfhnRSjmdMI/AAAAAAAAGeo/9_JJWkJNy00/w976-h553-no/IMG_0047b.jpg)
Na zdjęciu rowerowa euforia w formie "pomnika" ... ?

Przytoczę fragment opisu rowerzystów jak nas postrzegają nas, na tych karkołomnych podjazdach (źródło: transalp.pl):
"Za Santa Caterina podjazd robi się nieco bardziej stromy, ale nadal jest w rozsądnych granicach, poniżej 10% nachylenia. Pierwszy odcinek wiedzie serpentynami przez las, widoków żadnych nadal więc nie ma. Jest niedziela, pogoda cudna, upał. Na szczęście jesteśmy w górach, na coraz większej wysokości, więc gorąco tak nie doskwiera. Ale weekend i piękna pogoda skłoniły wielu Włochów do wycieczek w góry – zwłaszcza motocyklistów, bo w drodze na przełęcz minęła nas ich znowu cała potężna chmara. W każdym razie, zdążyliśmy ich już porządnie znienawidzić".
Przyznam, że my mieliśmy podobny odbiór wolno podjeżdżających grup rowerzystów, za którymi konieczne było ostre hamowanie. Najwyraźniej panuje równowaga.

(https://lh3.googleusercontent.com/-MrPjEJOPVJs/VfhnRUFGygI/AAAAAAAAGeo/ZIFKfIZV3bg/w976-h553-no/IMG_0047c.jpg)

(https://lh5.googleusercontent.com/-t_RSDf0lwnU/VfhnRavKClI/AAAAAAAAGfQ/KBcYrZUi3q0/w976-h553-no/IMG_0047d.jpg)

(https://lh5.googleusercontent.com/-1gKW-lvXBN8/VfhnRZlcykI/AAAAAAAAGfI/Vj6L7EnuhoI/w976-h553-no/IMG_0047e.jpg)

Po przekroczeniu linii lasów widoki stawały się rewelacyjne. Wszystko za sprawą bardziej urozmaiconych krajobrazów, do tego ten drogowy dreszczyk emocji. Niemal na samej przełęczy znajduje się urokliwe jeziorko Lago Bianco na Passo di Gavia.
Zjeżdżając w dół towarzyszyły nam szybko przemieszczające się obłoki. Do tego pojawiło się znacznie więcej szutrowych ścieżek. Przyznam szczerze. Upatrzyliśmy sobie kilka miejscówek na wyśmienity nocleg. Nie wykluczone, że jeszcze tu wrócimy. Właśnie TU. Szutry, ścieżki, jeziora i piękne krajobrazy to miejsce wyśmienite na nocleg.

(https://lh3.googleusercontent.com/-uGCb1edVjv4/VfhnRVlJAiI/AAAAAAAAGfI/k37OMQsDOOw/w976-h553-no/IMG_0047f.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-U1kLLKHJcJY/VfhnRTdZP0I/AAAAAAAAGfQ/icF6JI7FCVA/w976-h553-no/IMG_0047g.jpg)

(https://lh5.googleusercontent.com/-KSP6okVQ76g/VfhnRQOOWmI/AAAAAAAAGfI/Hu6qaCsnHBM/w976-h553-no/IMG_0047h.jpg)

(https://lh6.googleusercontent.com/-6_WLX32JS2s/VfhnRQWWwZI/AAAAAAAAGfQ/CW_sKwDuXJE/w737-h553-no/IMG_0048.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-XXEqkvaSqg4/VfhnRfaKD5I/AAAAAAAAGfQ/uUQmV7aUPjU/w737-h553-no/IMG_0049.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-KStCzBhgPBs/VfhnRTJvbaI/AAAAAAAAGfQ/BcL_mudnfvs/w737-h553-no/IMG_0050.JPG)
...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Wrzesień 14, 2015, 09:03:08 pm
...
(https://lh6.googleusercontent.com/-FYMr1hFKH84/VfhnRQNKiJI/AAAAAAAAGfQ/j9F397ja7Hk/w737-h553-no/IMG_0051.JPG)

Za miejscowością Ponte popadamy na kolejną przełęcz Passo del Tonale 1884 m.n.p.m.  Podczas I wojny światowej przez przełęcz przebiegała włoska linia obrony. 15 czerwca 1918 r., wojska austriackie uderzyły atakiem pozorującym, rozpoczynając bitwę nad Piavą. Stąd w wielu miejscach okazałe i ciekawe pomniki. Więcej o niej nie będziemy się rozpisywać ponieważ prowadzi przez nią droga, którą uczęszcza spora liczba tirów. Mało atrakcyjna w sezonie letnim za to widać, że zimą ta okolica ożywa za sprawą tłumów narciarzy. Można to stwierdzić przemieszczając się wzdłuż pensjonatów i hoteli.

Teraz możemy podsumować odcinek drogi, który już za nami. Od Steingaden w Niemczech do Przełęczy Tonale towarzyszyły nam wszechobecne znaki, symbole, zaproszenia do knajp, restauracji, pensjonatów, hoteli specjalnie dla motocyklistów. To dowodzi, że tych tras nie trzeba reklamować.

(https://lh6.googleusercontent.com/-bfDB2J2CJPA/VfhnRUf0BEI/AAAAAAAAGfI/KJTeC6tY0a4/w737-h553-no/IMG_0053.JPG)

(https://lh5.googleusercontent.com/-gqE3l_wWmwQ/VfhnRfX5K5I/AAAAAAAAGfI/Mqb3xuBVSNw/w976-h553-no/IMG_0059.jpg)

(https://lh6.googleusercontent.com/-cFqhKtPeTF8/VfhnRapKSgI/AAAAAAAAGfQ/Jm41oGs1XyE/w737-h553-no/IMG_0060.JPG)

Dalej kierujemy się na południe w stronę Jeziora Garda. Po dotarciu do Riva dle Garda robimy małe zakupy z myślą poszukiwania noclegu nad największym i najczystszym jeziorem Włoch. Pamiętając wcześniejszy pobyt w okolicy o noclegu na dziko raczej można pomarzyć. Zaznajamiam Tamarę z okolicą aby podjąć wspólną decyzję co robimy dalej. Południowe wybrzeże to kurort na kurorcie, płatne plaże itp. itd. Północne wybrzeże to strome ściany i długie tunele. Średnia głębokość jeziora wynosi 136 m a największa głębia 346 m.

Po konsultacjach i kilku propozycjach doszliśmy do wniosku, że nie będziemy tracić czasu na poszukiwaniu noclegu nad Jeziorem Garda. Kierujemy się więc na pobliskie, dużo mniejsze Jezioro Ledro. Objeżdżamy je do połowy i widzimy, że tu również nie będzie łatwo. W sumie jest piękna piaszczysta plaża, za to dobrze oznakowana wymownymi znakami - zakaz kempingowania. Inne miejsca trudno dostępne. Motocykl ma jednak swoje zalety. Wciśnie się niemal wszędzie. Zawracamy więc do małej zatoczki gdzie widzieliśmy odrobinę wolnego miejsca wolnego od wszelkich zakazów czy opłat. W sam raz dla naszego motocykla aby zaparkować. Zejście po ściance około 10 metrów w dół i jesteśmy na kamienistej plaży.

(https://lh5.googleusercontent.com/-3zTe8wfbmTs/VfhnRYUePiI/AAAAAAAAGfI/guJwcDq78PI/w415-h553-no/IMG_0064.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-ebIHxkN_FwE/VfhnRcOKn_I/AAAAAAAAGfI/B_qVehHbvBI/w737-h553-no/IMG_0062.JPG)

Nie tracimy czasu i zażywamy kąpieli w kryształowo czystej turkusowej wodzie. Brzegi jeziora dość strome ale woda daje komfort ochłody.
Zapomniałem wspomnieć, że już od Przełęczy Tonale zaczęło się robić coraz cieplej. Póki co nie będziemy używać słowa piekielnie gorąco. Jedno wiemy na pewno - byliśmy spoceni. W końcu zjechaliśmy na wysokość 655 m.n.p.m. Kąpiel w orzeźwiającym jeziorze dodała nam świeżości. Po kąpieli podczas degustacji złocistego napoju obserwowaliśmy trenujących pływaków, wioślarzy itp. Kiedy w sąsiedztwie nie było już nikogo znieśliśmy na dół swoje toboły nakrywając pokrowcem motocykl. Namiot rozbiliśmy pod skarpą, tylko tam istniała taka możliwość. Nocą, na nasz wigwam od czasu do czasu obsypywał się piasek.

(https://lh6.googleusercontent.com/-5-J_wrNVP4w/VfhnRREe_WI/AAAAAAAAGfI/-kOpTX4TLd8/w737-h553-no/IMG_0063.JPG)

Jezioro jest idealnym miejscem dla wszystkich tych, którzy szukają ciszy i spokoju. Tego szukaliśmy. Jeszcze mała ciekawostka. Na jednym z brzegów jeziora znaleziono relikty cywilizacji "Epoki Brązu", co przyczyniło się do powstania muzeum archeologicznego o znaczeniu światowym. Nad brzegiem jeziora odtworzono wioski na palach, podobnych do tych istniejących w starożytności.

(https://lh6.googleusercontent.com/-Ks6-772H0ec/VfhnRenK9OI/AAAAAAAAGfI/mBbCq4u6rqM/w737-h553-no/IMG_0068.JPG)
Kolacja na pokładzie :-)

(https://lh5.googleusercontent.com/-9kXn0soJW64/VfhnRWxA3YI/AAAAAAAAGfQ/miOYQ160n34/w415-h553-no/IMG_0067.JPG)
Co robi Tamara ... ?

Dobranoc !

Cdn ...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Wiatr w Polu w Wrzesień 15, 2015, 07:52:29 pm
Ostatnia część bez fotek. To mi uzmysłowiło, że w "poprzednich odcinkach" tez krótko zatrzymywałem się na zdjęciach, więcej czytałem. Ot, ładne widoki trasy, którą widziałem już na forach motocyklowych dziesiątki razy. Chyba jednak słowo bardziej do mnie przemawia, bo trasa pozostaje taka sama, a przeżycia i relacje zawsze inne. Poza tym wzrastałem chyba bardziej w kulturze słowa, niż obrazu (oczywiście bez obrazy dla "wzrokowców" :))
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Wrzesień 15, 2015, 09:26:01 pm
Ostatnia część z fotkami. Od jakiegoś czasu ciągłe zmiany, które z kolei robią ze mnie wariata. Umieszczam zdjęcia, widzę je u siebie na kompie, po czym idę na inny i zdjęć NIET.
Zaczyna mnie to irytować ponieważ czasami robię poprawki po 3-5 razy i dopiero konsultacje telefoniczne pomagają rozwiązać problem.
Życie.
Miłego uzupełnienia lektury dla wzrokowców. Zdjęcia chyba już widoczne :D
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Wrzesień 15, 2015, 10:02:51 pm
Pewnie wrzucałeś zły adres do obrazka (bo widzę, że wrzucasz zdjęcia na zewnętrzną domenę). Może to coś z udostępnieniem tych zdjęć? Może nie były dostępne publicznie tylko prywatnie?
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Październik 05, 2015, 08:54:59 pm
Cd. cz. 4

28.07.2015 (wtorek)
Ranek nad Jeziorem Ledro pochmurny. Szkoda wczorajsze widoki były świetne a dziś pogoda zmienna jak to w górach. Ruszamy w drogę jadąc wzdłuż północnego brzegu Jeziora Garda.

(https://lh5.googleusercontent.com/-rPWuqZprMB0/VhLDgUFEpmI/AAAAAAAABl8/_R8xG8kT41A/w312-h553-no/IMG_0070a.JPG)

Początkowo drobny deszcz zmienia się w ulewę. Po drodze płyną potoki wody, nawet w tunelach. Tutaj z powodu braku wentylacji widać zawiesinę smogu. Spaliny dają znać o sobie. Ciekawa mieszanina nastrojów. Po wyjechaniu z tunelu ponownie deszcz a do tego chmury nie pozwalają nam na podziwianie tego największego jeziora we włoskich Alpach. Skręcamy na północ wspinając się pod górę kierując się w stronę Jeziora Valvestino opisanego w naszym przewodniku. Rozpogadza się ale ciągle wspinamy się we mgle a może chmurach ?

(https://lh3.googleusercontent.com/-BapgROkMgIs/VhLDgTLmKFI/AAAAAAAABl8/54BvoKjWLp4/w312-h553-no/IMG_0070b.JPG)

(https://lh4.googleusercontent.com/-f8VQX64XAW0/VhLDgS1hzbI/AAAAAAAABl8/13XcEzSfriA/w982-h553-no/IMG_0070c.JPG)
Uzupełniamy czystą, świeżą a zarazem zimną wodę.

Krętą i wąską drogą z atrakcją jaką jest niespodziewane hamowanie za wspinającymi się kolarzami dojeżdżamy do wspomnianego jeziora. Zapora a za nią mnóstwo wody, której kolor pokazuje i uświadamia nam dlaczego Włosi kochają barwę lazurro.

(https://lh6.googleusercontent.com/-4xlnJvmGKNo/VhLDgan1aDI/AAAAAAAABl8/MrvXJV0Cdtw/w737-h553-no/IMG_0071.JPG)

Przemykając kolejnymi zakosami docieramy do następnego Jeziora Idro. Od tego miejsca zaczynamy kierować się na zachód w stronę miejscowości Como. Po zjechaniu z gór na Nizinę Padańską zaczęła się nasza udręka. Temperatura rosła z minuty na minutę. Chcąc omijać autostrady jedziemy bocznymi dróżkami. Przyjemność poruszania się takimi drogami wiąże się z koniecznością pokonywania rond, które są w odległościach 1-3 km od siebie. I tak bez końca. Od czasu do czasu dla urozmaicenia znajduje się skrzyżowanie ze światłami. Prędkość połykania kilometrów spadła poniżej średniej przemieszczania się po górskich serpentynach. Poszukiwania otwartej pizzerii od momentu wjechania do Włoch graniczy niemal z cudem. Pokonanie 80 km zajęło nam 1,5 godziny. Głodni, rozdrażnieni, przepoceni i udręczeni prędkością przemieszczania się decydujemy się wskoczyć na autostradę aby przyspieszyć dotarcie do celu. Krążymy po Como w poszukiwaniu otwartej pizzerii. Znajdujemy jedną, wygląda na otwartą. Siedzi nawet jakiś jegomość. Po zbliżeniu się przegania nas oznajmiając, że jest sjesta. Patrząc na godziny otwarcia skończyła się pół godziny temu. Trudno, poszukujemy dalej. Szło nam tak dobrze, że nie wiedzieć kiedy znaleźliśmy się na obrzeżach Mediolanu. Tu wskakujemy na autostradę i dojeżdżamy do Aosty.

(https://lh6.googleusercontent.com/-ymHRhK7HuS0/VhLEE5-l5LI/AAAAAAAABmU/_k2q9radVbg/w737-h553-no/IMG_0075.JPG)

Po drodze krajobraz zmienił się całkowicie. Dokładnie chodzi o samą zabudowę. Zamki oblegające najwyższe wzniesienia w okolicy, szare i ponure kamienice kryte łupkami (kamień zamiast dachówek). W Aosta robimy zakupy i ruszamy w stronę Cogne piękną i malowniczą trasą. Po drodze poszukujemy zjazdów w celu znalezienia noclegu na dziko. Całą droga ogrodzona barierami. Ewentualne zjazdy zaopatrzone są w znak zakazu ruchu lub wjazdu z dominującą tabliczką - strada privata (droga prywatna). Po jakimś czasie udaje nam się wypatrzeć jakiś zjazd bez zakazu. Wysoka trawa i gęste zarośla powiedziały nam, że droga raczej nie należy do uczęszczanych. Zjazd ze stromej góry pokonałem już sam.

(https://lh6.googleusercontent.com/-ZWH_ZrbT3MI/VhLDgTy4KPI/AAAAAAAABl8/hLsk0ujVuVM/w737-h553-no/IMG_0079.JPG)

Na dole jakaś budowla energetyczna w formie sztucznego wodospadu kaskadowego z betonowym kanałem przy jednym z brzegów zaopatrzonym w stalowy podest. Do tego sporo hałasu.

(https://lh6.googleusercontent.com/-Y79pDYjqgQo/VhLDgZHwmxI/AAAAAAAABl8/tee9CjlszvI/w737-h553-no/IMG_0080.JPG)

Po szybkim rozbiciu namiotu (oby przed zmrokiem) okazuje się, że jesteśmy przy... :
Danger ! POSSIBLITY OF SUDDEN FLOOD WAVES ALSO BECAUSE OF MANOEUVRES ON HYDRAULIC PLANTS
Niebezpieczeństwo ! Możliwość nagłej fali powodziowej z powodu Manewrów na układach zakładów hydraulicznych.

(https://lh5.googleusercontent.com/-mQ_vArpAK_4/VhLDgdr060I/AAAAAAAABl8/wz7BbtlwbX8/w415-h553-no/IMG_0082.JPG)
Nocujemy w tym urokliwym miejscu :D

W tym momencie zaczęliśmy przyglądać się okolicy dokąd sięga ewentualna fala powodziowa. Zejście do koryta rzeki w celu zaczerpnięcia wody do mycia wiązało się z ciągłą obserwacją tego co dziele się powyżej. Szum nie pozwalał dosłyszeć potencjalnej fali powodziowej. Myjemy Uva Bianca (białe winogrona) i staramy się konwersować. Po całym dniu szumów w kasku do tego hałaśliwego wodospadu musimy do siebie mówić nieco głośniej. Zastanawiamy się kiedy spuszczana jest fala powodziowa. Szkoda, że nie ma żadnych ostrzeżeń o jakiej godzinie lub w jakie dni urządzają sobie zabawę. Po dokładniejszych oględzinach pozostaliśmy przy pierwszym wyborze miejscówki. Dalej było ciszej ale również dużo niżej co mogłoby nam sprawić nie małą niespodziankę. Delektując się smakami złocistego napoju (uwaga! Łomża) zagryzając winogronem i innymi smakołykami gaworzymy sobie nasłu[słowo niecenzuralne]ąc w tym szumie czy oby czasami nie chcą nas zmyć falą po zmroku.

(https://lh6.googleusercontent.com/-dCMaGwTkHeA/VhLDgVlpCNI/AAAAAAAABl8/awSDWQ6FFq4/w737-h553-no/IMG_0076.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-f-P_rUZtAtE/VhLDgbX-ygI/AAAAAAAABl4/7Iv3n92iHqs/w737-h553-no/IMG_0077.JPG)

W tych pięknych okolicznościach przyrody w ciekawym i urokliwym miejscu udajemy się na spoczynek.

Dobranoc !

cdn ...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Październik 25, 2015, 08:11:48 pm
Cd. cz. 5

29.07.2015 (środa)


(https://lh6.googleusercontent.com/-C41viFFjYXY/Vi0g_lSEx4I/AAAAAAAACJI/yAAPU2DhS3c/w737-h553-no/IMG_0083.JPG)

Wstajemy wypoczęci. Hałas wody sprawił, że nie słyszeliśmy hałasów grasujących nocą zwierząt. Zakamuflowani w dolinie rzeki musimy czekać na słońce. Póki co jest dosyć chłodno. Jakby nie było rześki poranek to niesamowity komfort, o czym się jeszcze przekonamy.

(https://lh5.googleusercontent.com/-75PV3LAluYA/Vi0g_pug1KI/AAAAAAAACJI/eYWGzqzfcDo/w415-h553-no/IMG_0087.JPG)

Śniadanie i ruszamy w dalszą drogę do Cogne. Pobyt nad rzeką Torrente Grand'Eyvia można zaliczyć do udanych. Poruszamy się wzdłuż granicy z Parkiem Narodowym Gran Paradiso (Parco Nazionale Gran Paradiso). Lasy, wodospady, tunele, piękne domki w tutejszym stylu, obok których pojawiają się zniszczone i opuszczone budowle. Niesamowity kontrast jeśli chodzi o zabudowę.

(https://lh6.googleusercontent.com/-BUAwSnOf8Pw/Vi0g_tJ0QBI/AAAAAAAACJE/091bryboi2s/w737-h553-no/IMG_0093.JPG)

Po dotarciu do Cogne okazuje się, że możemy jechać dalej -brak zakazu ruchu mówi samo za siebie, można jechać dalej. Docieramy do Valnontey i dopiero tutaj dalszą drogę wstrzymują nam znaki zakazu ruchu lub wjazdu, od czasu do czasu Strada Privata. Zsiadamy z motocykla i udajemy się na krótki spacer aby spojrzeć na pobliski lodowiec.

(https://lh6.googleusercontent.com/-uLpHaNlM2Wo/Vi0g_n0u7LI/AAAAAAAACJI/8XWogOm5B3c/w737-h553-no/IMG_0094.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-jnsyeC7szPQ/Vi0g_gIesjI/AAAAAAAACJM/TRhcvyUnTHM/w737-h553-no/IMG_0100.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-m7fltdsoedw/Vi0g_uSewMI/AAAAAAAACJA/CbU67nLOJUY/w737-h553-no/IMG_0095.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-MzZYY8P9t4c/Vi0g_oo5z7I/AAAAAAAACJI/0ZfADN1RMRU/w737-h553-no/IMG_0096.JPG)

(https://lh5.googleusercontent.com/-wSQ68Ejg44Y/Vi0g_srULjI/AAAAAAAACJE/ChYOdUnjX6A/w415-h553-no/IMG_0101.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-Tvb7fwm9NYo/Vi0g_oOwwuI/AAAAAAAACJA/6yeFTf_eUzs/w737-h553-no/IMG_0102.JPG)

Spędzamy tu jakąś chwilę zachwycając się piękny widokiem, łykając świeże powietrze. Widok na lodowiec urzeka. W drodze powrotnej zatrzymujemy się na chwilę nie dowierzając oczom. A jednak, kozica pasie się bardzo blisko nas (dokładnie 100 metrów od nas), pod skałą w pobliżu budynku. Z niedowierzaniem zaczynamy wydawać jakieś odgłosy aby sprawdzić czy na pewno żywa. Reaguje podnosząc głowę. Widać, że ma się na baczności ale ma nas w dalekim poważaniu. Po dłuższym przypatrywaniu znudziło nam się dalsze przyglądanie a i kozica powoli zbliżała się do stoku góry.

(https://lh6.googleusercontent.com/-E2TiOup-XQg/Vi0g_lXhHbI/AAAAAAAACJA/Bxzl794HhnY/w737-h553-no/IMG_0104.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-xYZYVQqK-f8/Vi0g_vaeRVI/AAAAAAAACJA/h2krMgOBuKA/w737-h553-no/IMG_0107.JPG)

Przez chwilę korciło nas aby przejść się po szlaku aby zbliżyć się do lodowca a jeśli się uda to nawet wejść na lodową masę zasilającą w wodę tutejszą rzekę. Odpuściliśmy.
Wracamy w stronę Aosty i podziwiamy tutejszy klimat.  Kamienice, ciekawy kościół, kawałek dalej stado krów, zamki, stada turystów i wolno płynący czas.

(https://lh6.googleusercontent.com/-LgUaXXaHPDM/Vi0g_mTuvbI/AAAAAAAACJA/pUCMuUtr0Bc/w737-h553-no/IMG_0109.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-yvKPlCgf7_8/Vi0g_vbZdMI/AAAAAAAACJI/W8dZYRz3NjY/w737-h553-no/IMG_0110.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-UCTgQFfckqg/Vi0g_toOz_I/AAAAAAAACJE/SI2P3zVpuus/w737-h553-no/IMG_0111.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/--TdOB5Cz4WM/Vi0g_s2kXNI/AAAAAAAACJE/arEsLh2RKCs/w737-h553-no/IMG_0114.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-b1W9KmHgvEI/Vi0g_jjWV2I/AAAAAAAACJI/I_YS4muumA4/w737-h553-no/IMG_0116.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-wk6IWfhDhgI/Vi0g_plY_aI/AAAAAAAACJE/HHnYopt2GSU/w737-h553-no/IMG_0117.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-9_lnrgXpo7w/Vi0g_usAaLI/AAAAAAAACJI/SX1TCugBAXc/w737-h553-no/IMG_0120.jpg)

Dalej obieramy kierunek na przełęcz św. Bernarda znajdującą się w Szwajcarii. Z minuty na minutę zaczynamy wspinaczkę pod kolejną górę. Każda z nich ma zupełnie odmienny charakter. Bogactwo kolorów niesamowite, tylko słońca brak.

(https://lh6.googleusercontent.com/-DbTt2BYD0r4/Vi0g_m44fJI/AAAAAAAACJM/GY9j6ROUUxU/w737-h553-no/IMG_0121.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-ZR9PhknBmrY/Vi0g_mdTgVI/AAAAAAAACJI/O69I0N3kZm0/w982-h553-no/IMG_0121a.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-De5lhIKC0fc/Vi0g_oJavnI/AAAAAAAACJM/Jou1LvddHNw/w737-h553-no/IMG_0122.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/--T1EHmFxzc8/Vi0g_t4rgjI/AAAAAAAACJI/hKC9jISPKlM/w737-h553-no/IMG_0123.JPG)

Zgniła pogoda nie wróży niczego dobrego. Wraz z pojawieniem się stromych podjazdów pojawiają się kolejni kolarze. Musimy przyznać, że to sport narodowy a i warunki do treningów wyśmienite. Przemierzając kolejne serpentyny, co chwilę widzimy jakieś dziwne ruchy w okolicznych trawach. Przy jednym z nich zatrzymujemy się i podziwiamy gruby tyłek pierzchającego w dół świstaka. Kiedy stanęliśmy, stanął i on. Posadził swój tłuściutki tyłeczek, podniósł przednie łapy i łeb do góry a do tego zaczął się nam przyglądać i wice wersa. Były tu tabuny świstaków, które umiejętnie i w mgnieniu oka potrafiły ukryć się w pobliskich norach. Ten skurczybyk nie zdążył a na przekór pozostałym okazał się bardzo ciekawskim osobnikiem. Przystanął w swej ucieczce reagując na generowane przez nas hałasy. Zwrócił się ku nam i przyglądał. Po chwili tak jak pozostałe, zaczął kicać w dół pokazując nam swój tłusty tyłek i znikając w wysokiej trawie lub norze.

(https://lh6.googleusercontent.com/-5A-zo81XRhw/Vi0g_npqulI/AAAAAAAACJI/VgIRUnQY-RE/w737-h553-no/IMG_0126.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-BaUMKMNs6m4/Vi0g_jNUFmI/AAAAAAAACJI/jTlBS3YgE3o/w737-h553-no/IMG_0127.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-EFDEGt_OCT8/Vi0g_vSmR-I/AAAAAAAACJA/rrbrPeJ9MNg/w737-h553-no/IMG_0128.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-NRfc16lghsg/Vi0g_oojH8I/AAAAAAAACJE/3rtrvwjtDvY/w737-h553-no/IMG_0130.JPG)

Na przejściu granicznym brak żywego ducha. To samo po stronie szwajcarskiej. Dominują tłumy turystów. Docieramy do przełęczy, która spowita jest chmurami. O podziwianiu krajobrazów możemy sobie pomarzyć ale i tak jest klimatycznie. Oprócz chmur zaczyna nam doskwierać chłód. Do tego momentami zaczyna kropić deszcz. Zjeżdżamy w dół w stronę Szwajcarii a naszym oczom ukazuje się coś czego nie spotkaliśmy we Włoszech. Słupy zakończone napoleońską czapką (bikorn). Po wczytaniu się w krótkie informacje okazuje się, że Napoleon Bonaparte przemierzał owe ścieżki.

(https://lh6.googleusercontent.com/-QJ2y4KSAmV4/Vi0g_vpevnI/AAAAAAAACJM/8uzJbVDCp_Q/w737-h553-no/IMG_0132.JPG)

(https://lh5.googleusercontent.com/-gWgH2ln76yc/Vi0g_kF78zI/AAAAAAAACJA/Y6f6-G75ngE/w415-h553-no/IMG_0133.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-47dnVst7dfE/Vi0g_j0xy9I/AAAAAAAACJE/isfgmT5Nj2g/w737-h553-no/IMG_0134.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-uNLLDpV4dS0/Vi0g_ppT9sI/AAAAAAAACJE/rn7t74f_NSs/w737-h553-no/IMG_0138.JPG)

Odrobina historii o przełęczy św. Bernarda
Przełęcz znajduje się na wysokości 2473 m.n.p.m na terenie włoskiej gminy Saint-Rhémy-en-Bosses i szwajcarskiej Bourg Saint Pierre. Łączy dwie doliny: Valle del Gran Saint Bernard w Dolinie Aosty i Entremont w kantonie Wallis. Odgrywała ważną rolę komunikacyjną od wczesnej epoki rzymskiej aż do 1964 roku, czyli momentu inaugurowania tunelu Grand Saint Bernard (skracającym drogę pod górą - my jedziemy przez przełęcz). Za czasów Rzymian nosiła nazwę Mont Jovis i była ważnym szlakiem wiodącym na północ Europy. Można tu znaleźć pozostałości po wykutych w skałach kamiennych drogach (rzymska droga Gallów (można skojarzyć z Asteriksem i Obeliksem)). Klasztor kanoników regularnych założony w 1035 roku przez Bernarda Menthonu, przy którym powstało schronisko - służy turystom do dziś.

(https://lh6.googleusercontent.com/-SgPAibK_8Ls/Vi0g_me676I/AAAAAAAACJI/LIRdrKk47To/w737-h553-no/IMG_0142.JPG)

To właśnie tutaj zmęczonym pielgrzymom pomagały psy nazywane ratownikami, nazwane później Bernardynami. Przez przełęcz przeprawił się w 1800 roku sam Napoleon Bonaparte podczas drugiej kampanii włoskiej. Na pamiatkę jego przeprawy po szwajcarskiej stronie drogi prowadzącej na przełęcz znajduje się szereg pomników z charakterystycznym hełmem z epoki napoleońskiej. W 1964 roku po oddaniu do użytku tunelu Wielka Przełęcz Świętego Bernarda straciła swoją strategiczną rolę komunikacyjną, zyskując głównie na turystyce.

(https://lh6.googleusercontent.com/-ULRdqbpRYDk/Vi0g_msMvdI/AAAAAAAACJA/EsPTh50w5k4/w737-h553-no/IMG_0139.JPG)

Chłód stawał się coraz bardziej przeszywający. Po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów wracamy w stronę Włoch. Miejscami zagadywali nas kolarze pytając o pogodę. Psuje się z minuty na minutę. Kropiący deszczyk zmienia się w deszcz. Widoki zasnuwają się całkowicie chmurami. Nie mieliśmy ochoty zakładać membran, dlatego przemarzamy. Wszystko przez świadomość, że za moment będziemy dużo niżej i konieczne będzie ściąganie. Nawet kaczuchy stanęły na jednej łapie ogrzewając się pod piórami.

(https://lh6.googleusercontent.com/-DGCfeq_RsBs/Vi0g_tZvghI/AAAAAAAACJE/QIu0RY7uIx0/w737-h553-no/IMG_0140.JPG)

Po powrocie do Aosty zatrzymujemy się w przydrożnym pubie motocyklowym - ROUTE 26. Jemy włoską specjalność panini - czyli kanapkę. Nie uświadczyliśmy otwartej pizzerii. Tu dyskutujemy nad dalszym planem podróży. Ja niezbyt ochoczo myślę o zjechaniu na niziny (po prostu niżej na południe wprost do piekła). Świadomość upału dobija mnie już w samych myślach. Chcę jak najdłużej przeciągnąć pobyt w górach gdzie jest świeże i rześkie powietrze (przynajmniej nocą).

(https://lh5.googleusercontent.com/-_Vsa97XCafM/Vi0g_lXIa6I/AAAAAAAACJE/pLaiwIeRRGI/w415-h553-no/IMG_0143.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-c00ELnY2zX0/Vi0g_rKhPHI/AAAAAAAACJA/JCMdPJomNtg/w737-h553-no/IMG_0144.JPG)

Dyskusja poszła dobrym torem i czego nie zrobiliśmy dzisiaj zrobimy jutro. Postanowiliśmy pospacerować szlakiem pieszym w góry. Wyruszamy na poszukiwanie kolejnego noclegu, tym razem w innej odnodze wiodącej z Aosty.

(https://lh6.googleusercontent.com/-subr3XC868w/Vi0g_nke11I/AAAAAAAACJA/_qHbzZPno84/w737-h553-no/IMG_0148.JPG)

Tym razem postanawiamy wjechać w sam środek Parku Narodowego Gran Paradiso i dojechać do Pont. Toczymy się powoli zjeżdżając w każdą możliwą odnogę bez zakazu ruchu itp. W jednej z nich natykamy się na pasącą sarnę. Długo nas nie widziała ani nie słyszała. Pięknie spojrzała na nas reagując na niewielki hałas.

(https://lh6.googleusercontent.com/-YgzbW-fWqws/Vi0g_rk5tsI/AAAAAAAACJE/aDc1u3TfgvY/w737-h553-no/IMG_0150.JPG)

Kawałek dalej doszliśmy do dziwnej jak na Włochy posiadłości. Jakbyśmy cofnęli się kilkanaście lat do tyłu na polskiej wsi. Miejscami złomowisko, śmietnisko, wodopój dla zwierząt, błotko itp. Nie chcąc niepokoić gospodarza, którego dom mamy w zasięgu oka wracamy do motocykla pamiętając o miejscu jako opcji do rozbicia namiotu. Jadąc dalej wzdłuż rzeki Torrente Savara podziwiamy wartką i czystą wodę, dopływy różnej maści (w tym wodospady) oraz większą ilość opuszczonych i zniszczonych domków. Taki obraz jest dla nas zupełnym zaskoczeniem.

(https://lh6.googleusercontent.com/-CJKoBshh5d8/Vi0g_t02qSI/AAAAAAAACJI/4eyfGl8goTo/w737-h553-no/IMG_0151.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-P5DcZylncJ8/Vi0g_qsWCgI/AAAAAAAACJI/aER-JhgZokY/w737-h553-no/IMG_0153.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-nIS8omoGWRQ/Vi0g_nXq32I/AAAAAAAACJI/othQWcesJHs/w737-h553-no/IMG_0155.JPG)

Docieramy do Pont pod it (informację turystyczną). Przyglądamy się mapie i planujemy przyjechać tu jutro na 10:00 aby uzyskać dokładniejszą informację i pozyskać mapę.

(https://lh4.googleusercontent.com/-liAmggP7vhM/Vi0g_ojkvpI/AAAAAAAACJE/pqkcCrx0Wgs/w982-h553-no/IMG_0155a.JPG)

Wracamy w stronę Aosty mimo campingu na miejscu. Zaglądamy w upatrzone wcześniej miejsca (między innymi szlaki dla turystów, wąwozy z ciekawymi trasami linowymi dla odważnych) ale jedno z nich najbardziej odpowiadało naszym wymaganiom. Istniały dwie opcje dojazdu - od zabudowań gdzie wyraźnie widniał znak zakazu - strada privata. Druga opcja miała specyficzny mankament. Dojazd pod górkę utrudniony usypanymi wałami szutru, który przy wolnym podjeździe powoduje zawieszanie się motocykla jadąc w pojedynkę. Pierwsza próba kończy zawieszeniem się motocykla na pierwszej hopce. Podjazd do pokonania przy nieco szybszej jeździe. Udaje się przy drugiej próbie. Po dotarciu na szczyt wzniesienia okazuje się, że motocykl i namiot widoczne byłyby z drogi. Rozważania przed kolejną barierą do pokonania - przejazd przez koryto rzeki, aktualnie cieku. Bez dłuższego zastanowienia decyduję się na pokonanie przeszkody. Wszystko w wolnym tempie ponieważ miejscami wystają kamienie skrzętnie ukryte za roślinami. To właśnie one były największą przeszkodą związaną z możliwością zawadzenia kufrem. Lata praktyki sprawiły, że wiem kiedy zawieszenie dobija a kufer znajduje się bardzo nisko nad ziemią powodując często niespodziankę - czyli zetknięcia kufra z kamieniem iiiiii .....
Po chwilowej walce sprzęt jest już po drugiej stronie.

(https://lh6.googleusercontent.com/-SApCnc29MNU/Vi0g_ooQbmI/AAAAAAAACJA/Wt0yIpH1CPg/w982-h553-no/IMG_0156.JPG)

(https://lh4.googleusercontent.com/-t1hn5-hETpg/Vi0g_htiaFI/AAAAAAAACJI/2UFsNJzCsZA/w982-h553-no/IMG_0156b.JPG)

Kąt nachylenia sprawia, że mamy problem ze znalezieniem odpowiedniego miejsca na postawienie kolosa. Ostatecznie stawiamy go na stopce bocznej podkładając odpowiednio duży kamień.

(https://lh6.googleusercontent.com/-QMouDNgZ8GI/Vi0g_lDwD0I/AAAAAAAACJI/s-ap2ylCOMk/w982-h553-no/IMG_0156a.JPG)

Wybrane przez nas miejsce ma swój urok. W dole rwąca rzeka, miejscówka do spania na nieuczęszczanej drodze przeciętej korytem strumienia dopływającego do rzeki głównej. W menu na dzisiejszą kolację - winogrona i wino.

(https://lh5.googleusercontent.com/-Q_4uMdAMiqs/Vi0g_mXZhiI/AAAAAAAACJE/8qgujlWL1gk/w415-h553-no/IMG_0157.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-GRaEYCGLBys/Vi0g_vErmZI/AAAAAAAACJI/5I2yT_r95hE/w737-h553-no/IMG_0159.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-1zVCdvvXbXY/Vi0g_qnnyTI/AAAAAAAACJA/_dQyEgUTsTY/w737-h553-no/IMG_0161.JPG)

(https://lh5.googleusercontent.com/-xu-d-5cewnQ/Vi0g_p4zmWI/AAAAAAAACJA/Wied21lFnm8/w312-h553-no/IMG_0161a.JPG)

Wszystko w pięknych okolicznościach przyrody. Nocleg na dziko ma swoje uroki. Wystarczy tylko przywyknąć do nocnych odgłosów grasujących zwierzątek.

(https://lh6.googleusercontent.com/-YZk_8JjfxLA/Vi0g_pO0ndI/AAAAAAAACJE/O0VzzcE2l7I/w982-h553-no/IMG_0162.JPG)

Dobranoc !

Cdn...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Listopad 15, 2015, 05:59:18 pm
Cd. cz. 6

30.07.2015 (czwartek)

Na proste nogi w mgnieniu oka zrywa nas przelatujący nad naszymi głowami śmigłowiec. Czy to straż parku, czy dostawa pracowników ? Nie mamy pojęcia. Mniejsza z tym. Zwijamy swój obóz w mgnieniu oka.

(https://lh5.googleusercontent.com/-TDg23nkbs3Y/VieLVr0bREI/AAAAAAAACGY/URA_BmkU-U4/w312-h553-no/IMG_0163.JPG)

W dalszym ciągu nie wiem dlaczego Tamara wzniosłą alarm a do tego pospieszała. W końcu spaliśmy przy a tak na prawdę na drodze. Nie uczęszczanej ze względu na przekop zrobiony dla udrożnienia strumienia, natomiast wiosną rwącego potoku. Sądzę, że alarm został wszczęty ze względu na przeczytane w przewodniku informacje o zakazie biwakowania na dziko we Włoszech a w szczególności w parkach narodowych. Podobne informacje przeczytaliśmy w 2008 roku przemierzając Trasę Transfogaraską co sprawiło, że nie nocowaliśmy w najpiękniejszych widokowo okolicach. To co zobaczyliśmy nazajutrz wywołało u nas śmiech. Biwaków i namiotów nie brakowało co delikatnie nas rozdrażniło. Od tamtego roku podchodzimy do tego typu informacji z delikatnym dystansem. W sumie nocleg w centrum parku ale na drodze bez zakazu wjazdu, ruchu czy oznaczenia od drugiej strony wjazdowej Strada Privata.

(https://lh6.googleusercontent.com/-j7CMR66bBhw/VieLVs3CjpI/AAAAAAAACGY/CelrjnOne2I/w737-h553-no/IMG_0164.JPG)

Po ekspresowym pakowaniu, śniadanko i spacerek za potrzebą. Na małym posiedzeniu zaskakuje mnie wybiegający na drogę świstak. Wbiegł od rzeki i zastygł bez ruchu zaskoczony moim widokiem. Ja również znieruchomiałem chcąc uchwycić chwilę. Moment ! Przecież nie zabrałem ze sobą aparatu. Trudno. Popatrzymy na siebie w tych pięknych okolicznościach przyrody. Wczorajszy świstak był rudawy, ten z kolei w odcieniach szarości. Po dłuższej chwili bez ruchu stwierdziłem, że nie będziemy tu siedzieć jak te głazy. Ruszyłem delikatnie głową na co świstak zareagował natychmiastowym powrotem w stronę urwiska prowadzącego wprost do rzeki. On wrócił skąd przyszedł, ja również.

(https://lh5.googleusercontent.com/-0PVzodENofM/VieLVg9d3hI/AAAAAAAACGY/ef3SW_YquQY/w415-h553-no/IMG_0166.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-lE6N9Mkeel4/VieLVjQZGuI/AAAAAAAACGU/MwaNpHmdkjQ/w737-h553-no/IMG_0167.JPG)

Po tym zdarzeniu i kilku wcześniejszych stwierdziłem, że wszędzie trzeba chodzić z aparatem aby móc uwiecznić chwilę, właśnie tą chwilę. A to dopiero początek dnia i naszego wyjazdu a udało nam się uwiecznić sporo zwierzątek.

(https://lh5.googleusercontent.com/-w8b2NnsvUJk/VieL2--RMwI/AAAAAAAACHw/XvTQEb5xNjw/w990-h553-no/IMG_0168.jpg)

Spakowani, najedzeni musimy wrócić na główną drogę przeprawiając się przez konkretne zagłębienie. Koryto wymyte przez strumień to spora przeprawa, biorąc pod uwagę masę motocykla z bagażami. W sumie jeździliśmy gorszymi drogami ale inaczej jest kiedy ciągle ma się do czynienia z takimi przeprawami a inaczej w przypadku jazdy asfaltami i nagle coś takiego. Chwila na koncentrację, zmiana nastawienia, przypomnij sobie jak to jest po wjechaniu na kamień w wodzie, kilka innych tematów o uślizgu, szybkie obranie toru jazdy i po bólu. Zostały jeszcze ukośnie usypane progi, na których wiesza się motocykl. Poszło sprawnie ale na ostatnim o mało się nie wyłożyłem - najwyższy.

(https://lh5.googleusercontent.com/-Ly68l7SBUbQ/VieLVqRYWKI/AAAAAAAACGY/wZQ9v5Es-P4/w990-h553-no/IMG_0169.jpg)

Ruszamy do Pont. Z uwagi na wczesny alarm mamy sporo czasu na dojechanie do punktu informacyjnego, który otwierają o 10:00. Wyjeżdżamy z cienia gór i w nasłonecznionych miejscach zaczynamy odczuwać dopływ energii. Poranki w górach są dość chłodne. O tej zalecie przekonamy się niebawem. Przed punktem informacyjnym oznaczonym literką "i" jesteśmy przed czasem. Godzina 10:00, w budce pusto. Minęło 5, 10, 15, 20 minut a po 25 wychodzimy w góry. Mieliśmy w planie dopytać o szczegóły, zaopatrzyć się w mapę jednak szkoda czekać i tracić czas w tej włoskiej krainie dezinformacji. Żadnej kartki, że punkt informacyjny jest zamknięty. Czy na pewno zamknięty stwierdzimy po powrocie. W tym czasie oczekiwania przestudiowaliśmy okoliczne mapy i stwierdzamy, że wyruszamy na najdłuższy a zarazem najtrudniejszy szlak pomijając ten wspinaczkowy z przewodnikiem i całym asortymentem typu liny, uprzęże itp. Czujemy mały dyskomfort wyruszając w góry bez mapy. Najwyżej zawrócimy jak szlaki będą kiepsko oznakowane. Kolejna opcja powrotu to zbyt duży stopień trudności. W końcu nie wiemy jak tu jest na prawdę. Płaski początek obranej przez nas trasy oznaczonej skalą trudności 2 EE wiodącą na Colle/Alpegio del Grand Collet.

Najpopularniejsze skale trudności alpejskich tras turystyki pieszej.
Turyści najczęściej posługują się praktyczną, pięciostopniową skalą austriacką zastosowaną przez Kurta Schalla, w której trudności określa się literami od A do E, gdzie litera A oznacza najłatwiejsze trasy, zaś litera E – te najtrudniejsze. Trudności pośrednie między stopniami oznacza się dwoma sąsiednimi literami w ułamku, np. A/B to wycena trasy o trudności większej niż A i mniejszej niż B.


Startujemy z wysokości 1985 m n.p.m. w Pont Valsavarenche k. Aosty chcąc dotrzeć na wysokość 2832 m n.p.m. Colle del Grand Collet.

(https://lh5.googleusercontent.com/-32iyxeUZEIk/VieLVrRbeOI/AAAAAAAACGY/XJE2mCHwEuI/w415-h553-no/IMG_0171.JPG)

Płaski początek nie wróżył niczego strasznego. W momencie wyboru trasy nie mieliśmy wiedzy na temat stopnia trudności danej trasy. Intuicyjnie domyśliliśmy się, że oznaczenie 2 EE musi świadczyć o tym, że trasa jest wymagająca. Dlaczego nasz wybór padł akurat na 2 EE ? Chęć zobaczenia lodowca z bliska była ogromna. Nikt jednak za wszelką cenę nie zmusił nas do pokonania tej trasy. Zawsze możemy zawrócić tak jak poranny świstak :D

(https://lh6.googleusercontent.com/-Mr9Xh17qiuA/VieLVpe7vxI/AAAAAAAACGY/B7UaNL79Xvo/w737-h553-no/IMG_0172.JPG)

Po płaskim początku docieramy do rozdroża. Kierunek wskazujący naszą trasę pokazuje, że tak na prawdę początek, przy którym stoimy wskazuje wspinaczkę serpentyną dla pieszych w miejscy gdzie rośnie trawa a dalej ściana. Na pewno nie będziemy pod nią wchodzić. Musi być inna trasa. Przekonamy się jak tam dotrzemy. Tłumaczyliśmy sobie, że strome początkowo podejście prowadzące pod pionową ścianę zmieni swój przebieg i będzie zdecydowanie łatwiejsze.

(https://lh5.googleusercontent.com/-DASuGvrHG6s/VieLViw-noI/AAAAAAAACGY/miyzpjFdUc4/w415-h553-no/IMG_0173.JPG)

Aby nie przedłużać tematu w dalszej części opisu wyprzedzę fakty pomijając wywody w dalszej części opisu. Trasa wymagająca od początku do samego końca - wspinaczka, wspinaczka i do końca wspinaczka z nielicznymi wypłaszczeniami. Trasy oznaczone w Polsce pokonujemy znacznie szybciej niż szacowany czas przejścia. Tutaj na szczyt docieramy o jedyne 20 minut szybciej niż szacunek przy punkcie informacyjnym (2 h 50 min. osiągamy w czasie 2 h 30 min. z przerywnikiem, nie taką małą atrakcją o czym za chwilę).
Szybko zdobywamy kolejne metry łykając mniej wytrawnych wspinaczy. Dzięki temu pojawiają się wspaniałe widoki, których nie mogliśmy podziwiać jeszcze 15 minut temu będąc na dole.

(https://lh5.googleusercontent.com/-xWc71xIxGu8/VieLVn1o0-I/AAAAAAAACGY/rk6bUhJan6E/w415-h553-no/IMG_0175.JPG)
Piękne wodospady wpadające niemal do gardła lasu.

(https://lh6.googleusercontent.com/-X8q3E5tn_1c/VieLVsNHk2I/AAAAAAAACGY/dhjSl2l525k/w982-h553-no/IMG_0176.JPG)
Nie wiedząc kiedy pionowa skała stojąca przed chwilą przed naszymi oczami zostaje za nami a naszym oczom ukazują sie kolejne piękne widoki. W tym ogromie wydaje się, że lodowce są na wyciągnięcie ręki.

(https://lh5.googleusercontent.com/-CYvwNMa5F9Y/VieLVrxYirI/AAAAAAAACGY/2EYS3-SIgEU/w415-h553-no/IMG_0180.JPG)
Potok, wzdłuż którego szliśmy przed chwilą stał się wąską niteczką (w dole na zdjęciu).

(https://lh6.googleusercontent.com/-_ezI9hinlSw/VieLVmliSnI/AAAAAAAACGY/SPa-3W8ss2k/w737-h553-no/IMG_0185.JPG)
Na każdym kroku towarzyszy nam życie w różnych postaciach.

(https://lh5.googleusercontent.com/-rNtPVu4n9XQ/VieLVhM8s0I/AAAAAAAACGY/6FIrJdlWhK4/w415-h553-no/IMG_0188.JPG)
Są też przestrogi przypominające nam o fakcie, że jesteśmy w górach. Tu nie ma żartów - mamy tylko jedno życie.

(https://lh6.googleusercontent.com/-YR-2hmjkXsY/VieLVmV5VKI/AAAAAAAACGY/cvmHii7P1A4/w737-h553-no/IMG_0189.JPG)
Schronisko i istniejąca wcześniej zabudowa świadczy o tym, że życie w tym miejscu nie jest łatwe.

(https://lh6.googleusercontent.com/-Yh1wDTitYiI/VieLVjEcm0I/AAAAAAAACGY/etydDAA1TfM/w737-h553-no/IMG_0190.JPG)
To co było przed nami, dawno już za nami co nie znaczy, że nie oglądamy się za siebie.

(https://lh6.googleusercontent.com/-phpHXI8XTmw/VieLVq-E4mI/AAAAAAAACGY/Ti_jCVWdRro/w737-h553-no/IMG_0192.JPG)
Chwila na odpoczynek to moment kiedy możemy podziwiać ogrom i piękno gór.

(https://lh5.googleusercontent.com/-2vnHMbAST-8/VieLVlKgQSI/AAAAAAAACGY/HgWO0A7CzxE/w415-h553-no/IMG_0193.JPG)
Spojrzenie na lodowiec i wodospad biorący początek u jego podstaw - bezcenne.
Na dole basen, do którego droga jest bardzo długa.

(https://lh6.googleusercontent.com/-E3xt5892GSU/VieLVqMDEZI/AAAAAAAACGU/JvqxgXFAVwM/w737-h553-no/IMG_0196.JPG)
To zdjęcie dowodzi o tym, że wiele rzek bierze swe początki z topniejących lodowców.

(https://lh6.googleusercontent.com/-uRqpPomdNg4/VieLVjwVElI/AAAAAAAACGY/YtwFtVJQ--0/w737-h553-no/IMG_0207.JPG)

(https://lh5.googleusercontent.com/-L7oeEfIZUbY/VieLVqj36FI/AAAAAAAACGY/pTSMNpAYmQM/w415-h553-no/IMG_0205.JPG)
Taka trasa to prawdziwa przygoda pozwalająca nam spędzić kolejny dzień na świeżym powietrzu. Dziś jazda motocyklem ograniczona do minimum.
Podczas ciągłej wspinaczki, momentami Tamarze zaczyna brakować tchu. Częściej przystaje. To powód rozrzedzającego się powietrza.
Nieświadomi faktu, że jesteśmy już bardzo blisko osiągnięcia celu o wysokości 2832 m n.p.m. dochodzimy do kolejnego wypłaszczenia, któro wygląda jak dawno, wytopione pole firnowe po stopniałym lodowcu. Zapewne wczesną wiosną masa śniegu i lodu zalega w tym miejscu dość obficie. Przed nami ostatnie podejście. Oglądając się za siebie zaskoczenie. Przed momentem przechodziliśmy tą ścieżką i nie widzieliśmy żadnego zwierzaka, na której ni stąd ni z owąd pojawił się kozioł. Zdarzenie było bardzo ciekawe ponieważ dzieląca nas odległość to około 80 metrów. Nasza obecność w ogóle nie budziła w nim zaskoczenia.

(https://lh6.googleusercontent.com/-j5YbkpM3GuQ/VieLVpTKHgI/AAAAAAAACGY/qfYDrZe25uU/w737-h553-no/IMG_0210.JPG)

Zszedłem na dół i zacząłem się zbliżać. Kozioł zareagował na to drapaniem się rogiem w grzbiet. Nie byłem pewien czy zbliżając się nie zostanę potraktowany rogami. Jako dziecko miałem podobne zdarzenia kiedy byłem atakowany przez barana. Udało mi się nawet ujechać na nim kilka metrów po ataku. To zwierzę jest zdecydowanie większe, ja również ale możliwość ataku wchodzi w drę. Baran to zwierze domowe, kozioł dziko żyjące. W momencie zagrożenia może być różnie.

(https://lh6.googleusercontent.com/-C58TiO1WNmc/VieLVqPjoxI/AAAAAAAACGY/iwKDi84lPNU/w737-h553-no/IMG_0215.JPG)

Ów zwierzak najwyraźniej i tak ma to w poważaniu jakie mam rozważania. Po obdrapaniu grzbietu przechodzi do konsumpcji. Po zbliżeniu się do kozła na odległość 15 może 10 metrów zareagował.

(https://lh6.googleusercontent.com/-UzQJinfo9HE/VieLVhxYKpI/AAAAAAAACGY/8dc7iEGejZc/w737-h553-no/IMG_0216.JPG)

W końcu mnie zauważył i zaczął powolnym krokiem się oddalać. Moje myśli były różne, oddala się ponieważ jestem zbyt blisko, czy oddala się aby nabrać rozpędu ?
Mimo wszystko podążałem za nim. Utrzymywał stałą odległość między nami po czym parsknął oddając kilka podskoków. Po kilku sekundach powtórzył ostrzeżenie oddając kilka susów na skały (gołoborza). Dalsze podążanie za kozłem nie miał sensu. Dla niego kilka susów i jest w połowie góry, dla mnie ryzyko, że skałki mogą się sypnąć na mnie. Do tego wchodzi moment zagrożenia i potraktowany rogami na takim podłożu mógłbym już nie powstać.

(https://lh6.googleusercontent.com/-R_Bv3gpMtrI/VieLVhl95JI/AAAAAAAACGY/PvhTHZam29M/w737-h553-no/IMG_0219.JPG)

Zadowolony, że udało mi się niemal dotknąć kozła, odwracam się za siebie a Tamara już na górze. Pierwsza weszła na szczyt.

(https://lh5.googleusercontent.com/-SKSfA-JH-6g/VieLVp3IodI/AAAAAAAACGY/u0yEQ36wkTM/w415-h553-no/IMG_0220.JPG)

Drepcząc po dnie pola firnowego co chwilę oglądam się też w drugą stronę czy oby mój kolega nie zawraca. Na wszelki wypadek warto go mieć na oku, mimo że został za okazałą skałą. Zdobywam ostatnie podejście i chwilę później jestem na szczycie koło Tamary.

(https://lh6.googleusercontent.com/-ZG34d35mHC4/VieLViCiidI/AAAAAAAACGU/Bzg79ZJNGqo/w737-h553-no/IMG_0221.JPG)
Tu rozciąga się niesamowity widok (Od lewej: II Rock, Tresenta, Ciarfaron, Monciair i zęby Broglio za Głaziem).

Tutaj zdecydowanie niższa temperatura potęgowana wiatrem zmusza nas do założenia bluz. Delektujemy się widokiem i zawracamy. Brak mapy i orientacji czasowej nie pozwala nam zapuścić się dalej. Zawracamy.

Wspinając się pod górę słońce dobrze nas wymęczyło. Dobrze, że po drodze były orzeźwiające strumienie dające odrobinę ochłody. Zejście na dół zajęło nam około 1h 30 min.

(https://lh6.googleusercontent.com/-QDSy6Jo1y9Y/VieLVtlJ2jI/AAAAAAAACGY/Kv3MwKYmubg/w737-h553-no/IMG_0236.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-vjgDhdJcM8M/VieLVjxPCMI/AAAAAAAACGY/kaPCf6pMY9I/w737-h553-no/IMG_0232.JPG)

Nie obyło się bez przystanków na podziwianie widoków. Na wysokości 2/3 wejścia mijamy parę, która wyruszała pod górę około 5 minut przed nami. Wygląda na to, że trochę wspinaczki jeszcze przed nimi.

(https://lh6.googleusercontent.com/-VQoDoYddcXc/VieLViL38QI/AAAAAAAACGY/rpGru8nZsyY/w737-h553-no/IMG_0235.JPG)

Na dole zasiadamy nad rzeką, która dostarczała wody wprost z lodowca. Wodospad podziwialiśmy wychodząc na nasz szczyt. Teraz siedząc chłodzimy sobie nogi w tej górskiej wodzie. Ja skorzystałem z kąpieli dostarczając sobie ochłody ciała.

(https://lh6.googleusercontent.com/-ebLPd6LyRbI/VieLVma5nXI/AAAAAAAACGY/juJmYacYpRM/w737-h553-no/IMG_0231.JPG)

Pisząc tą relację dopiero teraz zauważyłem, że nasza droga miała prowadzić w drugą stronę pod lodowce ale tak to jest kiedy brakuje informacji. Fakt jest taki, że na lodowiec nie da się wejść bez przewodnika, choć to też nic pewnego. Będąc w tym miejscu zastanawialiśmy się czy można wejść na lodowiec, jednak nawet po powrocie trudno znaleźć dokładne informacje o tym fakcie. Nie byliśmy zaopatrzeni w odpowiedni przewodnik. Nie planowaliśmy wyjścia w góry. Wyszło zaje...fajnie.

(https://lh5.googleusercontent.com/-lIBrcWi8nos/VmXVzjAIfBI/AAAAAAAAGyY/Jf7XU3Sr0G8/w1044-h549-no/Pont_Grand%2BCollete-pieszo.jpg)

Lekko zmęczeni, naładowani pozytywną energią wracamy do naszego motocykla. Może uda nam się zastać kogoś w punkcie informacji turystycznej. Niestety, wieczna sjesta lub nie wiem jak to wytłumaczyć mogą trwać w tym kraju całe dnie. Przestajemy się tym przejmować. Dowiemy się czegoś więcej o tym urokliwym miejscu po powrocie do domu.

Obieramy kierunek jazdy pod najwyższy szczyt Alp - Mont Blanc. Kiedy go ujrzeliśmy od razu rozjaśniło nam się w głowach. Skąd ta nazwa? Blanc = biały. Mimo, że dojechaliśmy do szczytu Europu od strony południowej w środku lata to góra była biała. Biała Góra, 4810,45 m n.p.m. z większej odległości wygląda na prawdę okazale. Im bliżej tym mniej atrakcyjna. Dojechaliśmy do Entrèves i zawróciliśmy. Góry i tak nie zamierzaliśmy zdobywać. Po dzisiejszej wędrówce i tak zaczynaliśmy odczuwać znużenie i lekkie zmęczenie. W końcu nie wspinamy się tak wysoko na co dzień. Bardziej dało nam się we znaki słońce, któro nie oszczędzało nas nawet przez chwilę podczas wspinaczki. W drodze powrotnej zatrzymujemy się w przydrożnym barze na przekąskę. To w oczekiwaniu na zamówienie podejmujemy decyzję o pozostaniu jeszcze jedną noc w górach. Stwierdziliśmy, że przenocujemy w miejscu pierwszego noclegu w okolicach Aosty (przy budowli wytwarzającej prąd)- może nas nie zmyje.

(https://lh6.googleusercontent.com/-KX8BvqyVbKM/VieLVvP1wiI/AAAAAAAACGY/Cc3_fpBWbAg/w737-h553-no/IMG_0239.JPG)

Zasiadamy przy mapie snując plany dalszej podróży na południe. Mentalnie szykuję się do piekielnej jazdy w panujących upałach. Góry dają odrobinę ochłody, przynajmniej nocą.

Dobranoc !

Cdn ...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Grudzień 07, 2015, 08:18:45 pm
Cd. cz. 7

31.07.2015 (piątek)

Przed nami plan dotarcia do Genui. Planowaliśmy wstać wcześnie rano, zwijamy się dopiero kiedy nam się zachciało - w końcu jest urlop. Nie oszukujmy się, tutaj bywa gorąco a dzisiaj czeka nas zjazd do prawdziwego piekła. Aby zaoszczędzić na czasie wbijamy się na autostradę. Po południu docieramy do Genui. POTWORNY UPAŁ. Docieramy do nabrzeża aby zobaczyć Galeon Neptuna, znany z filmu Romana Polańskiego "PIRACI".

(https://lh6.googleusercontent.com/-mxggQb6QOnQ/VmXVx8yfLoI/AAAAAAAAGyc/bWQ-apiG17Y/w737-h553-no/IMG_0243.JPG)

Statek widowiskowy z wieloma ciekawostkami. Przyglądając się dokładniej dostrzegamy łączenie starego z nowym.

(https://lh6.googleusercontent.com/-lGe7BImKZ7o/VmXXu7TxXiI/AAAAAAAAG7s/_ZUEegXMcwE/w737-h553-no/IMG_0269.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-Lqiu4jejOY8/VmXVxybLICI/AAAAAAAAGyQ/5eq9Pnjaw5s/w737-h553-no/IMG_0248.JPG)

(https://lh5.googleusercontent.com/-Bg-bubmBkhI/VmXVxjIlQyI/AAAAAAAAGyM/PNr9bd0_1o8/w415-h553-no/IMG_0249.JPG)

Niby drewniany ale tylko z zewnątrz (blaszany kadłub skrzętnie ukryty pod deskami), stalowe armaty to elementy z włókna szklanego itd. Po prostu dobra atrapa na potrzeby filmu. Tak czy inaczej robi ogromne wrażenie.

(https://lh6.googleusercontent.com/-5hehV6GT98g/VmXV_yMmAfI/AAAAAAAAGys/SVbl9Z4ftPI/w737-h553-no/IMG_0251.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-hjZpw7G1blk/VmXWAAXe5VI/AAAAAAAAGyw/uQjxyBxCZuo/w737-h553-no/IMG_0256.JPG)

(https://lh5.googleusercontent.com/-7lJPz3VlHG4/VmXV_y_1bWI/AAAAAAAAGy0/dgC_wVVhLMo/w415-h553-no/IMG_0257.JPG)

Galion - rzeźba dziobowa statku, Neptun z oseskiem robi wrażenie podobnie jak pozostałe detale. Trudno skoncentrować się na jednym.
Polecamy !

(https://lh5.googleusercontent.com/-CSWMF6sp4Qo/VmXWA5bSj4I/AAAAAAAAGzA/_M_nk1SMhno/w415-h553-no/IMG_0265.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-UCLg801DN7U/VmXWBX0objI/AAAAAAAAGzI/INErSuTy-hE/w737-h553-no/IMG_0267.JPG)

Spojrzenie na miasto ...
(https://lh6.googleusercontent.com/-uBz92vZaAiA/VmXWCHkf_VI/AAAAAAAAGzM/oLbk4ljPL7U/w737-h553-no/IMG_0275.JPG)

(https://lh5.googleusercontent.com/-FoROEHl1E98/VmXWCievqYI/AAAAAAAAGzk/IMlykSX_hec/w415-h553-no/IMG_0280.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-HYZpOiJnyAM/VmXXyDNpbWI/AAAAAAAAG70/2Iujg6G4ezw/w737-h553-no/IMG_0282.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-Z4VIW2OupSs/VmXWDi3uHqI/AAAAAAAAGzc/bArZjaJX1Fk/w737-h553-no/IMG_0283.JPG)

Typowy parking dla skuterków. Motocykle w tym miejscu bywają przydużawe.
(https://lh6.googleusercontent.com/-v_-ISTvURQo/VmXWEvvAtpI/AAAAAAAAGzs/aYlBM3q0rdo/w737-h553-no/IMG_0285.JPG)

W pobliżu Neptuna
(https://lh6.googleusercontent.com/-tEcjf_DcB4I/VmXWFjhO8pI/AAAAAAAAGzw/CrF5iahg7h0/w737-h553-no/IMG_0286.JPG)

Nasz sprzęt zajął dwa miejsca dla skuterków i mimo to wystawał
(https://lh6.googleusercontent.com/-Q9Au7X8-pzE/VmXWGs00j7I/AAAAAAAAG0I/QM9dQ-d6VE0/w737-h553-no/IMG_0287.JPG)

Potworny upał daje nam popalić. Mimo, że wskoczyliśmy w coś lekkiego i wygodnego daje nam się we znaki. A dopiero co zjechaliśmy z dużo chłodniejszych gór, w których też panował upał. Noce były orzeźwiające.

Z Genui kierujemy się w stronę Parku Narodowego Cinque Terre. Ze względu na małą odległość decydujemy się pominąć autostradę - BŁĄD ! Wleczemy się potwornie w piekielnym upale. W końcu zjeżdżamy z drogi głównej przemierzając wąskie kręte, malownicze i miejscami osunięte asfalty. Wyczytaliśmy coś o dzikich plażach na tym fragmencie riwiery liguryjskiej. W tej okolicy znajdują się piękne i malownicze miejscowości Monterosso, Vernazza, Riomaggiore, Corniglia i Manarola ale dzikich plaż nie widzieliśmy. Wszędzie klify (strome wybrzeża) a w małych zatoczkach zlokalizowane są urocze miasteczka.

(https://lh6.googleusercontent.com/-_5U2JEErMtg/VmXWHq7Di0I/AAAAAAAAGz4/LjiCs4qL084/w737-h553-no/IMG_0289.JPG)

Dojazd krętymi, osuniętymi dróżkami niczym w Alpach był dość ciekawy. Niestety do miasteczek nie można wjechać własnym środkiem lokomocji. Pojazd należy zostawić przed miastem i zwiedzać pieszo starą i piękną zabudowę rozmieszczoną na okolicznych, stromych stokach. Tak na prawdę wdzięki tych miasteczek w 100% można podziwiać od strony morza, na co się nie zdecydowaliśmy. Po drodze przejeżdżamy kolejne przełęcze niczym w górach - tak, tak Włochy to zdecydowanie górzysty kraj. Część dróg osunięta, część usypana, część zasypana lub całkowicie nieprzejezdne czyli zamknięte. Takim sposobem jeździliśmy ciekawymi ścieżkami patrząc w dół jak turyści przemierzają pieszo górskie półki obsadzone winogronami. Nasze ścieżki też były ciekawe.

(https://lh6.googleusercontent.com/-Dd0-K7s3t8Y/VmXWL6jufII/AAAAAAAAG0U/NQEfiIEqu3o/w737-h553-no/IMG_0295.JPG)

W skrócie o tych urokliwych miasteczkach:
- Monterosso - miasteczko podzielone jest na dwie części - część antyczną ze średniowiecznym centrum i nowoczesną dzielnicę willową, położoną wzdłuż plaży. Charakterystyczne wieże i ślady dawnego muru obronnego.
- Vernazza - miasteczko a raczej osada rybacka z naturalnym portem.
- Corniglia - miasteczko, do którego trzeba się wspiąć po 377 schodkach.
- Manarola - miasteczko na cyplu pomiędzy dwoma skałami. W okolicy charakterystyczne tarasy z winnicami, drzewa oliwne i murki otaczające tarasy.
- Riomaggiore - miasteczko między wzgórzami, a jedyna droga opada stromo w dół, w stronę morza.  Pod drogą biegnie strumień Rivus Maior. Początek słynnej Ulicy Miłości, ścieżka przebiegająca nad morskim urwiskiem aż do miejscowości Manarola.

(https://lh6.googleusercontent.com/--wpUE3o-MTg/VmXWJvSadAI/AAAAAAAAG0A/DXrqutUSUPI/w737-h553-no/IMG_0292.JPG)

Po drodze czerpiemy chłodną wodę z wodopoju wybudowanego na cześć jakiegoś kolarza. Poszukując dzikich plaż z nadzieją na urokliwą noc nad morzem rezygnujemy. Legalny dojazd do wody niemal niemożliwy - a prawie się udało.

(https://lh6.googleusercontent.com/-u1Uhm-R22JI/VmXWKksWq7I/AAAAAAAAG4E/giYa-Q0iXnA/w982-h553-no/IMG_0293.JPG)

Po długich poszukiwaniach ruszamy dalej na południe w tym piekielnym upale.

(https://lh6.googleusercontent.com/-jdbrjGmjiOM/VmXWRk0kw7I/AAAAAAAAG0c/UJeIp7aseW8/w737-h553-no/IMG_0296.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-8kHn5P6zSMM/VmXWSX8gbCI/AAAAAAAAG0g/pYpHeDaS0rg/w737-h553-no/IMG_0297.JPG)

Zatrzymujemy się w La Spezia przyglądając się okrętom wojennym, dalej w przydrożnym markecie na chwilę ochłody. Konsumpcja, zimne napoje i dalej na poszukiwanie miejscówki. Od jakiegoś czasu zauważyliśmy zmiany krajobrazu - rzeki w większości z suchymi korytami.  Z drogi wypatrzyliśmy rzadkość - koryto rzeki z płynącą wodą. Zadaliśmy sobie kolejny trud aby tam dotrzeć. Wszystko w miejscowości Sarzana za La Spezia - docieramy do wody. Udało się ! W okolicy trochę śmieci niczym w Albanii, właśnie taki obrazek Włoch zapamiętałem z 1995 roku. Czysta północ kraju zmieniła moje spojrzenie na plus. Teraz zmierzamy na południe i widzimy, że to dopiero przedbiegi. Nad upatrzoną rzeką, do której dotarliśmy stoją dwaj wędkarze. Przysiadamy, rozglądamy się czy jechać w dół suchą częścią koryta rzeki. Mała rundka i zostajemy jednak na miejscu. Woda w rzece czysta. Będzie orzeźwiająca kąpiel.

(https://lh6.googleusercontent.com/-oVsTndqL1y0/VmXWTl4JynI/AAAAAAAAG0o/rDS8ALJLIFA/w737-h553-no/IMG_0301.JPG)

W końcu zasiadamy i jemy kolację zapijając winem. Po jakimś czasie tuż po zapadnięciu zmroku wraca jeden z wędkarzy poszukując jakiegoś zgubionego lub pozostawionego przedmiotu. Bez powodzenia. Idę na spacer za potrzebą w pobliskie krzaki. Bliskie spotkanie trzeciego stopnia - przestraszony ja...

cdn ...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Grudzień 10, 2015, 06:26:00 pm
Cd. cz. 8
Idę na spacer za potrzebą w pobliskie krzaki. Bliskie spotkanie trzeciego stopnia - przestraszony ja, przestraszony jakiś zwierzak (chyba sarna). Po powrocie kąpiel w rzece dostarczyła nam sporo ochłody. Przez chwilę było bardzo przyjemnie. Powrót do rzeczywistości, mimo nocy nadal panuje potworny gorąc. Wbijamy się do namiotu a tu jeszcze gorzej. Na zewnątrz komary, wewnątrz ukrop. To była ciężka, piekielna noc.

01.08.2015 (sobota)

Budzimy się bardziej zmęczeni niż wypoczęci. Jakby ktoś z samego rana walnął nas młotkiem.

(https://lh6.googleusercontent.com/-hHbubGwX3Bw/VmXWVp2141I/AAAAAAAAG8k/ldm_Idb5XM4/w737-h553-no/IMG_0303.JPG)

Noc  pod znakiem poszukiwania chłodu, którego nie było dała nam nieźle popalić. To pierwszy sygnał czego możemy się dalej spodziewać. Od wczesnych godzin rannych rzekę okupują wędkarze.

(https://lh6.googleusercontent.com/-ThtVrE2fsq0/VmXWUkHIPzI/AAAAAAAAG34/lOARJQeT8h4/w737-h553-no/IMG_0302.JPG)

Jeden w woderach stoi na środku koryta wolno płynącej rzeki. Poranny spacer za potrzebą i kolejne spotkanie trzeciego stopnia. Tym razem jest jasno i wyraźnie widać młodego zajączka. Chwila bez ruchu na wzajemne oględziny ale potrzeba nie mogła czekać.

(https://lh6.googleusercontent.com/--hGM3I55AhA/VmXWWpFxF4I/AAAAAAAAG04/idbVSOOLEjc/w737-h553-no/IMG_0304.JPG)

Ruszamy w drogę. Na tapecie Piza, do której mamy 63 kilometry. Wymęczeni nocą, poruszamy się drogą, która co chwilę jest poprzecinana rondami lub światłami co 1 do 4 km. Mrówcze tempo - taka jest właśnie jazda. 63 km robimy w 2,5 godziny. Upał nie zelżał wręcz przeciwnie, ciągle przybiera na sile. Tamara czuje się źle. Co chwilę przystajemy.

(https://lh6.googleusercontent.com/-zV9fyrIT7MQ/VmXWe9FksKI/AAAAAAAAG1A/Z5roHdDvNFI/w737-h553-no/IMG_0307.JPG)

Jesteśmy niemal w Pizie i musimy przystanąć na dłużej.

(https://lh6.googleusercontent.com/-YxClWg5iMGQ/VmXWfsenJuI/AAAAAAAAG1I/j-t7gVePS8g/w737-h553-no/IMG_0308.JPG)

Tamarę dopadł jakiś wirus lub to najbardziej naturalne oznaki przegrzania organizmu, czyli udar słoneczny.

(https://lh6.googleusercontent.com/-qWOMW67w1MU/VmXWguNgiBI/AAAAAAAAG8k/X5CSEyFqoLQ/w737-h553-no/IMG_0310.JPG)

Tak, tak wszystko ma swoje przyczyny. Biały kask robi wielką różnicę podczas jazdy w upale a do tego w słońcu. Odkąd poznałem zalety jasnego ubrania na motocyklu tak samo szybko doceniłem zalety jazdy w białym kasku. Zakup wymuszony i poprzedzony kradzieżą czarnej skorupy na Ukrainie. W tym czasie kaski, hełmy czy inne twarde nakrycia głowy różnej maści były bardzo poszukiwane z uwagi na to co działo się na froncie wschodnim. Oprócz zalet białego kasku zacząłem stosować inne środki zapobiegawcze przegrzaniu organizmu o czym napiszę później. Tamara w końcu też zastosowała owy środek zapobiegawczy.

W Pizie stajemy w pobliżu głównego wejścia do największej atrakcji, celu większości podróżnych - Krzywa Wieża. My przejeżdżaliśmy w pobliżu więc postanowiliśmy wdepnąć. Tłumy turystów. I tak każdego dnia.

(https://lh6.googleusercontent.com/-fF_fnfkWwNk/VmXWhtFRdoI/AAAAAAAAG1U/LEgnwQ0PhFQ/w737-h553-no/IMG_0311.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-OR6hd0MnPHg/VmXWiXlO1NI/AAAAAAAAG1c/_7BhGiboirQ/w737-h553-no/IMG_0313.JPG)

Warto zobaczyć jasny kolor skał wykorzystanych jako materiał budulcowy nie tylko wieży ale wszystkich otaczających budowli. Błękit nieba, zieleń podlewanej trawy i jasne budowle tworzą ciekawy kontrast. Krzywa Wieża faktycznie odbiega od pionu. Wyraźnie przechylona.
Początek lat 90-tych, odchylenie naszej budowli osiągnęło 5,5 m. Wtedy zamknięto wieżę dla turystów. Sporymi stalowymi linami przymocowano budowlę do pobliskiego budynku i rozpoczęto montowanie ważącej 900 ton przeciwwagi. Prace nadzorował Polak - Michał Jamiołkowski.

(https://lh6.googleusercontent.com/-8zvbDO_qHtk/VmXWjSqCQlI/AAAAAAAAG1o/l2_IzTa3QWw/w737-h553-no/IMG_0314.JPG)

Po 12 latach udało się ukończyć ratowanie wieży i ponownie otworzono ją dla zwiedzających. Bilet w okolicach 18 euro. Za co ? Aby wspiąć się na szczyt, z którego nie widać najważniejszej budowli w okolicy, czyli samej wieży. Co to za przyjemność ? Odpuszczamy. Oglądamy Campo dei Miracoli. Robi niemałe wrażenie. Każda budowla z osobna zdecydowanie ładniejsze niż na zdjęciach.

(https://lh6.googleusercontent.com/-cv1NrZVfjGU/VmXWkGZf8fI/AAAAAAAAG1s/yeBcXAG4nkQ/w737-h553-no/IMG_0317.JPG)

Gdyby nie morze turystów, byłoby naprawdę przyjemnie i właśnie to wzbudziło w nas największy niesmak. Raczej unikamy takich miejsc. Nieukrywany urok miejsca warty zobaczenia, zadeptywany szlak, gwar, hałas potrafi zniechęcić. Z takim podsumowaniem opuszczamy Pizę.

(https://lh6.googleusercontent.com/-YkTmbZ2bybQ/VmXWlGasdHI/AAAAAAAAG10/g4Yo7rBEPLU/w737-h553-no/IMG_0318.JPG)

Z uwagi na kiepskie samopoczucie zjeżdżamy nad morze do miejscowości Marina di Pisa. Rozbijamy się na kempingu. Kemping też nic szczególnego. Spanie w namiocie. Chwila odpoczynku i chłodzenia organizmu po piekielnej nocy wymuszona. Szukanie cienia, wyjście nad morze popływać i ochłodzić się. W wodzie spędzamy sporo czasu. Zaaplikowane wcześniej prochy i chłodniejsza woda przyniosły oczekiwaną poprawę samopoczucia.

(https://lh6.googleusercontent.com/-omqVMyJkWHw/VmXWmcZnDeI/AAAAAAAAG2U/iUo_ETDv6yE/w737-h553-no/IMG_0320.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-XPn9NArgEfI/VmXWoTN-26I/AAAAAAAAG2E/8H-2Ood7IOg/w737-h553-no/IMG_0321.JPG)

Wieczorkiem urządzamy sobie spacer na jakąś przekąskę i piwo. Udało nam się znaleźć pierwszą otwartą pizzerię. Korzystamy z okazji i próbujemy włoski specjał. Nic szczególnego. Pizza jakby bez wyraźnych smaków, a niby na bogato. Przynajmniej piwo było zimne. Z godziny na godzinę niebo zasnuwało się chmurami. W drodze powrotnej na kemping złapał nas deszcz a raczej ulewa. Schroniliśmy się przed deszczem, gdzie dołączyła do nas Japonka z dwójką dzieci. Rozżalona, że w restauracji nie chcieli jej zadzwonić po taksówkę zasypywała nas pytaniami czy może my jej pomożemy. Po chwili wypogadza się i zanim wróciliśmy do namiotu po deszczu nie było śladu. Noc na kempingu.

02.08.2015 (niedziela)

Nie spieszymy się. Modyfikujemy dalszą trasę mając świadomość tego jak szybko po zjechaniu z gór złapało nas znużenie, zmęczenie, udar. Kemping opuszczamy przed południem i wbijamy się od razu na autostradę jadąc w stronę Grosetto. Dalej zjeżdżamy w boczne kręte górzyste dróżki. Aby było śmieszniej zmierzamy do ciepłych źródeł w okolicy Saturni. Drogi kiepskiej jakości, popękane miejscami osunięte. W krajobrazie dominują gaje oliwne i winnice. Wraz z nimi gospodarstwa agroturystyczne i regionalne wytwórnie win. Nagle stromy zjazd i naszym oczom ukazuje się obraz niczym z tureckich Pamukali.

(https://lh6.googleusercontent.com/-xclIy62-1pI/VmXWsRSon8I/AAAAAAAAG2M/2Y15NpRW3G8/w737-h553-no/IMG_0324.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-6b8rZpiwmbw/VmXWtl0or1I/AAAAAAAAG2Y/gz1mWxJuXe4/w737-h553-no/IMG_0325.JPG)

Przyglądamy się dokładniej i co widzimy. Wodospad a poniżej niecki niczym wanny a raczej małe baseniki. Chętnych do kąpieli nie brakuje a ja zarzekałem się, że w tym upale nie wejdę do ciepłej wody. To dobry znak. Zobaczymy na miejscu. Ciągle nie mogę dopuścić do siebie myśli jak w taki upał można kąpać się w ciepłej wodzie o temp. około 37°C. Skład wody znany z zapachu z okolicznego uzdrowiska w Horyńcu Zdroju (PL). Po dotarciu na miejsce mimo oporów przebieram się w kąpielówki. Woda faktycznie ciepła ale po wyjściu wiaterek sprawiał, że było rześko. Tamara wpakowała się pod jeden z progów skalnych i masowała się pod wodospadem.

(https://lh5.googleusercontent.com/-36e8vb7jCro/VmXWunfb8sI/AAAAAAAAG2g/-0wHoO2HwWY/w415-h553-no/IMG_0332.JPG)

Po chwili sam skorzystałem z tej możliwości.

(https://lh6.googleusercontent.com/-eaDuALb62Pc/VmXWvs4evGI/AAAAAAAAG2o/GNBargJ5xzQ/w737-h553-no/IMG_0335.JPG)

(https://lh5.googleusercontent.com/-bFnRLFZcmvc/VmXWxPe8rpI/AAAAAAAAG2w/eDU26paZHAE/w415-h553-no/IMG_0347.JPG)

W tym miejscu przeczekaliśmy najgorszy upał i ruszyliśmy w dalszą drogę.

(https://lh6.googleusercontent.com/-fk5EmuVYroQ/VmXWyOMXxJI/AAAAAAAAG4k/kZWWWj840PY/w737-h553-no/IMG_0350.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-7pCDrojeHSE/VmXWzE75SCI/AAAAAAAAG8k/W9g-cB3ImkE/w737-h553-no/IMG_0351.JPG)

(https://lh6.googleusercontent.com/-6Dp44gBSxGs/VmXW0mwKK_I/AAAAAAAAG3I/o3UMp15aKEw/w737-h553-no/IMG_0355.JPG)

Naszym kolejnym celem miał być  Cascate del Mulino ale brak informacji o godzinie otwarcia wód wodospadu sprawił, że nie zdecydowaliśmy się na loterię - zobaczymy albo nie. Szkoda czasu.

Kierunek Caserta obrany. W planie mamy zwiedzić pałac królewski. Do miasta docieramy późnym wieczorem. Mały problem ze sprzęgłem - prawdopodobnie wysprzęglik. Nie zdążyliśmy zrobić zakupów w markecie przed zamknięciem. Poszukujemy noclegu. Po dłuższej chwili poszukiwań w necie, telefon do brata w PL (siCk_BoY_) z prośbą o pomoc w znalezieniu namiarów. Wszędzie full (hotele, pensjonaty, inne).

(https://lh4.googleusercontent.com/-C2WKc1SmQXs/VmXW1R2wj8I/AAAAAAAAG3E/pDyAw-8vT9w/w1092-h819-no/IMG_0357.JPG)

Po straconych trzech godzinach decydujemy się na poszukiwanie noclegu na dziko. Po zmroku nie jest to proste z taką ilością dróg prywatnych czy z zakazem ruchu/wjazdu. Po półgodzinnej jeździe udaje nam się znaleźć zjazd z drogi głównej bez zakazu. Dojeżdżamy do czegoś co wyglądało niczym śmietnisko nad wodą ale nie byliśmy w stanie ocenić czy to rzeka, jezioro czy wielka kałuża. Jedno było pewne, nie był to luksus jeśli chodzi o warunki naturalne. W skrócie - nawet w Albanii nie byliśmy skazani na spanie w takim otoczeniu. Zmęczeni, spoceni i mimo nocy upał doskwiera. Po zrzuceniu ubrań przekonaliśmy się, że przed nami kolejna ciężka noc. Komary, jaszczurki i inne zwierzątka ...

cdn ...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Grudzień 27, 2015, 10:49:38 am
Cd. cz. 8

Komary, jaszczurki i inne zwierzątka zmusiły nas do zamknięcia się przynajmniej za moskitierą. Po dojściu do wielkiej kałuży stwierdziliśmy, że nie ryzykujemy kąpieli czy nawet opłukania się. Wolimy spać przepoceni. To nic, że w całości się lepimy. Lepkość wzrasta po wejściu do środka namiotu. Rozpływamy się do rana.

(https://lh3.googleusercontent.com/MxusMGdjOWEOdUY1ceEwAMuTILzrvLC3Im2TLfDeIuyKOJLhyFGBp159RIE1_BoUY8cp=w1366-h768-no)

03.08.2015 (poniedziałek)


Rano, po przebudzeniu utwierdzamy się o słuszności naszej decyzji aby się nie kąpać w owej zastałej wodzie. Martwa o tej porze rzeka była głęboka. Jak? Tuż przy brzegu około 1,5 metra głębokości zbadane kijem. Nie wyglądała zachęcająco. Przepoceni wyruszamy z śmietnikowego i upalnego raju. To co zobaczyliśmy za dnia sprawiło, że obraz Włoch zapamiętany w 1995 roku wrócił nieubłaganie do mojej pamięci. Fakty jednak mówią same za siebie. Kraj UE a śmieci czekają na wysoką wodę, która wszystko zabierze do morza.

(https://lh3.googleusercontent.com/1X7pTU4DVI0wNTxWEQpVapVsG7JhzLBLG9Fh_5PnwuMt5qHQdzOzs_ZOuvDTLm8x4Ice=w1366-h768-no)

Dojeżdżamy do Caserty. Niestety poszukiwany pałac jest w remoncie, cały obstawiony rusztowaniami. Na pewno jest piękny ale piękno ukaże się po zakończeniu prac. Rezygnujemy ze zwiedzania i ruszamy w stronę Sorrento. Po drodze przystajemy w jednej z nielicznych otwartych pizzerii. Muszę przyznać, że tutejsza pizza w przydrożnym barze była najlepsza a to raptem najzwyklejsza margerita.

(https://lh3.googleusercontent.com/t4_GuK185R9JkTlnMbE2lZH-YS26UnH1pU-_jvCHUV3c4X5ji8akHuyh6ERl6DkmYPKK=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/tW3jbyoXz2F7MMzBaMbTh35NshuceLQWEJ9MzUSgxDMRJz3LOaogRKQalXQjqdxuEWe7=w1366-h768-no)

Towarzyszące nam śmieci wzdłuż drogi nie nastrajały pozytywnie ...

(https://lh3.googleusercontent.com/VwYnWbeikf3OIB9eY7w9g0vjEfdvKCDNZbY6Y3XZ3Ycw7F8sc08AxzqQ1BKAwnNqvvX_=w1366-h768-no)

Dojazd do nabrzeża w Sorrento to istna ludzka dżungla. Zatłoczone ulice sprawiają powolne posuwanie się do przodu. Po dłuższej chwili rozpływania się w upale dojeżdżamy do portu, gdzie kupujemy bilety na prom. Płyniemy na wyspę Capri.

(https://lh3.googleusercontent.com/wnmm4WuNVnN6jehGcKWU1pLnab4wJ4HEiCFmGIuOLqwwkhyZ3CjcqY-2hbNamYef4Gjl=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/AebMn_FyEHvHzFFWiaeUGwfmNifR3lRIygbfcFJmjg1RN2Zp9PPLXZg0lcZvDY-ZIbq0=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/EzUzC-pI7g-faHc5P9jd1YmN7fHL2I1P-B_IqY1f-_MhRxDb0SiNiApp5q7e3pFEWozY=w1366-h768-no)

Sama przyjemność dopłynięcia na wyspę kosztuje 19 Euro od głowy w jedną stronę. Powrót 16 Euro – cennik uzależniony od godziny. Po dopłynięciu na tą urokliwą wyspę przesiadamy się do kolejnej łodzi, która bierze nas do Lazurowej Groty (Grotta Azzurra – kolejne 14 Euro).

(https://lh3.googleusercontent.com/rK9ysPejZOT0aOHlZEAJhMXUbPuw3TQVJGTKLD64UGbFoAyfC9yylu3q_nJW7x0JvH3z=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/ffYO7s8n7x8g4RbRSgQrTTOdKwZZvpUK2v2iCWA1M7phHLAnw6MiCw-LCFSLEzbHZeXS=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/lyBjxmS-BAvlwOfgVCt2KsiIjZ3H8VTE-68Z--iOesxo-5MLyq2RaDRzK8VGTLlGTOg7=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/EMYXaEvafOduiS3Ab7Eq1eX5XfSvH4Q3GOSVhCMmnCQZbrnO3Uwd_oab_Hck5dkPiWhH=w1366-h768-no)

Na pokładzie niemal sami Japończycy. Pani przewodnik mówi dobrze po angielsku i informuje nas o wszelkich niespodziankach, z którymi zetkniemy się przed grotą. W końcu dopływamy do jaskini, przed którą znajduje się kolejka łodzi oraz osób czekających na lądzie. Wszyscy oczekują na wpłynięcie do wnętrza groty. Do środka można się dostać przesiadając się na małą łódkę. Ta przyjemność kosztuje kolejne 13 Euro.

(https://lh3.googleusercontent.com/lLwL3h5iNzEoymYn-8uxtCKD9MBotxMIKuvQq8P5-wj2-4KU1gWW_roNmCY_py3BM5DW=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/PU6W_S1zftpRQ_XGUKvWS2Z-0g6Pg2XM-EO66GguRuAgJYoo4XW44cr_jFCadOgKoAnE=w1366-h768-no)

Owa jaskinia morska jest  jedną z atrakcji wyspy Capri a wejście znajduje się na wysokości lustra wody. Do zwiedzania udostępniona jest tylko jedna z wielu sal o długości 70,0 m i szerokości 25,0 m. Wysokość waha się od 7,0 do 14,0 m a głębokość wynosi ok. 22,0 m. Do wnętrza groty wpływa się niewielką łódką, której wnętrze oświetlone jest przez światło słoneczne, któro dostaje się poprzez wodę. Dzięki światłu słonecznemu woda w jaskini przybiera lazurowy odcień. Lazurro to ukochany kolor Włochów. We wnętrzu groty jesteśmy od 5-10 minut. Nasz łodziowy śpiewa i naciąga naszych współtowarzyszy na dodatkową kasę za przyjemność kąpieli we wnętrzu groty. Pani przewodnik informowała nas o tym naciągactwie. Pomijając fakt poniesionych kosztów dla tej 5-10 minutowej chwili ów widok warty był naszej dzisiejszej podróży statkami.

(https://lh3.googleusercontent.com/ePAlEBHuB-CY0DEEXr-734ywjcuOaqwTygb2_CdS9_3bJOli3y6r6EAbZyIW4YXMn0TK=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/AgdetkiX5F36mY9EGbUrwm_O28TsPd5UgliviBdYjYa07oXuwSqLAWCBHMat5X3sIoHa=w1366-h768-no)

Urządzamy sobie spacer po wyspie, czerpiemy i chłodzimy się ogólnodostępną chłodną wodą ze studzienek. Jedna z nich na plaży, na której Tamara zażywa chłodzącej kąpieli.

(https://lh3.googleusercontent.com/-CpMThJK3Ug5rqEv_hy5CTJtE9q9iTSIXg6_dlrBGtgbE9OELgbgpD-6DcLRkA9mJNwa=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/tUIltJ_fe0HIVbeW32Xva2LJsoYI17UxPCFcz_Z_rX1gFsHeNmpn0ku0s5rBu7aiGnwd=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/iA-03jaQQr0HUIrWyBnkDd_tpUG6L2abeTJqLKSBsyifVTyr0NAhSmMCp-XOP_Er6QyV=w1366-h768-no)

Nawet mewa była spragniona chłodnej i słodkiej wody.
(https://lh3.googleusercontent.com/CdUYE6tuTx--TWGOKNtEr7EIsmb6GlEOLuYfcXW4-WBztJHirP9SjXFRRdirB6RlzJXz=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/s2sExzcZhiUVHTFIJ9HiiBTpFoCH-wvcE_KvzsjPRqYpelQSUAo8-IbnmzIdf41ePLO4=w1366-h768-no)

Chwilę później jesteśmy na promie powrotnym do Sorrento. Tamara na każdej łodzi zaczyna mieć początki choroby morskiej. Hmm nigdy nie miałem więc trudno mi się odnosić do tego jakie to uczucie. Jedno jest pewne – szybko robi się blada jak ściana.

(https://lh3.googleusercontent.com/DakldfPH7wcysaKSlIHi2lv50RAROSwzPm2MCiGSTLhoagerZU_mMtyyG52XZNzAptss=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/tElF2PNarDcJ_eAi0JXwKZWUInc_5sfIYakukldAyAS0jap0INij9ismWhaWS3FN7anU=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/68FyUNV-7jS_2ukcsaBACc0k0Hk2xCmcUOJdOm98SQeFyMkMkvjwgyxENJP6EJOGdm4J=w1366-h768-no)

Wyjazd z Sorrento głównymi drogami to po prostu masakra. Istna dżungla. Jadąc po włosku (zobacz jak jeżdżą skuterki między samochodami) dostajemy MEGA PRZYSPIESZENIA. Całe 28 kilometrów przejeżdżamy w 58 minut. Po dwóch godzinach robi się nieco luźniej. Wraz z luzem ponownie pojawiają się tony śmieci. Ciekawe zróżnicowanie krajobrazów. O ile w mieście były służby porządkowe sprzątające miasto to poza nim krajobraz zmienia się diametralnie. Na krótkim odcinku autostrady widzimy opony z tirów, materace z łóżek jednoosobowe, dwuosobowe i inne niespodzianki.

(https://lh3.googleusercontent.com/bTdSShjEK7sW-1X-MRXmXtJsgWflSlKjfYrC0WIo3H6everMCeDd-UBFSSY1n37EPemO=w1366-h768-no)

Za Salerno w Batipaglia zjeżdżamy w stronę morza. Szukamy noclegu. Po zmroku jest znacznie trudniej. Jadąc wzdłuż wybrzeża w końcu udaje nam się znaleźć mało uczęszczaną plażę w okolicy Paestum za terenami wojskowymi. Nocujemy na plaży i pierwszy raz stykamy się z taką ilością komarów nad morzem. Istne piekło.

(https://lh3.googleusercontent.com/NDOmy1dYn0Daeoha9A9emla7sjxoMsJf_oqP_tHkHLNPBzi0SSqYXLpfmHYKxmZg3p_t=w1366-h768-no)
.
.
.
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Grudzień 27, 2015, 10:49:59 am
04.08.2015 (wtorek)

Dzisiejszy plan to próba poszukiwania wspaniałej dzikiej plaży nadającej się do kolejnego noclegu. Ruszamy wzdłuż wybrzeża. Każda droga biegnąca w stronę morza oznaczona zakazem ruchu, strada privata, zjazdy do hoteli itd. Żadnej dróżki z dojazdem do morza. Znaleźliśmy jedną nad wyschniętą rzeką ale w centrum miasta. Podobnie w każdej kolejnej miejscowości.

(https://lh3.googleusercontent.com/YMSP0v38Z3BffervlopSxs-4_AMtmu1LXqVx0XhpkQz-G3F0RgNbNwrltSBL-cvahu_l=w1366-h768-no)

Znaleźliśmy świetną miejscówkę wśród kaktusów, niestety bez sprzętu alpinistycznego dojście do morza niemożliwe.
(https://lh3.googleusercontent.com/CnISgoca9VBPcqIBcGE4jkGVXJ-oEoNahSAKBkybl8B-HxRQ6hF3ZXiz-O9zAYxhGQdI=w1366-h768-no)

Po 4 godzinach poszukiwań poddajemy się i zawijamy na kemping koło Palinuro. Nieopodal znajduje się Półwysep Palinero, na którym znajduje się kolejna Lazurowa Grota. Odpuszczamy.

(https://lh3.googleusercontent.com/bGc0bz0NIwWU9e3GtJb7AyValX2DdAUjd2DwHrZHLOAmfXdfD4NF14aJQsIYIZqqEf45=w1366-h768-no)

Piekielny upał dał nam się mocno we znaki przez ostatnie dni. Kolejny upalny dzień przed nami. Rozpływamy się z każdą kolejną minutą. Po rozbiciu się na kempingu z niechęcią wychylamy się z cienia. Pocimy się mimo posiadówki w cieniu po uprzednich czterech chłodnych prysznicach. Do morza mamy około 50 metrów i bijemy się z myślami czy iść nad wodę. Próby spaceru boso kończą się natychmiastowym zakładaniem klapek. Potwornie parzy w stopy. Zaczynają się myśli czy to urlop czy katorga ?
Do morza wskakujemy dopiero po godzinie 16:00. Podziwiamy podwodny świat a po zmroku pokaz sztucznych ogni nad pobliską miejscowością.

05.08.2015 (środa)

Dzień odpoczynku w morzu i na plaży. Piasek parzy jak w piekarniku a my chłodzimy się w wodzie uganiając się za rybkami. Ciekawe kto się komu przygląda – my im, czy one nam ?

(https://lh3.googleusercontent.com/V_zzdzqvnB3E6uCZRCZAXw9cvs8s8KHsIqKOoi_pQpgb6DbUcsW5WfoEjbKR2a-NmoVg=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/b1nyEeE8hCDeMOlZgXVw0-bueZrAnIYWZtigNirCPrN98s2vhZBQVUJtlo_swr04RmYm=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/qeogDh-3oUl0QdcecN_JDtcxvhWB8xW6sBFfXYOi1JZGfP4OGvAanXpJhKnlzX0lDOfW=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/tY2wV5fwzkoCSCDnf6i7FkB2RNgGoI0nIXFk6OWXW5-vIvOY_A3TJJ_pIhe1glxqeSok=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/Nmh7IXZxRoPnYzszuh-5GqDqdcHRR_ooYTWGi-nO3BxdNU_3KcPDDztlacVcnHMtVdxd=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/bhgredwn3nFCH51E1z6KKas9IJoShNP0x_UV5nsST_pcYFGl3nEth55z4_-55N543qQP=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/ZECSYCdULH8_EqpZOVoXg_TK9WDbOTNYjQbbIsDNa4X8tIQg8JWORY-nMuaTTVrs_opQ=w1366-h768-no)

(https://lh3.googleusercontent.com/yDSIsyQsWt1ucFfYMxpSUiOrhHsx4QZkWOpdJi8ujxeFV3mRBUictoHUhI7EEs6SmRRG=w1366-h768-no)

Cały dzień lenistwa pozwolił naładować nasze akumulatorki. Należało się :-)

... cdn
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Styczeń 03, 2016, 02:26:05 pm
Cd. cz. 9

06.08.2015 (czwartek)

Dni w kalendarzu biegną nieubłaganie. Ruszamy w dalszą drogę. Ja od wielu dni w celu ochłody zakładam mokrą koszulkę, Wióreczek robi to po raz pierwszy po ostatnich przygodach z udarem i przegrzaniem.

(https://lh3.googleusercontent.com/-jpewbUBSgwc/Vokanv3NoJI/AAAAAAAAHAU/sJkx-rKSKy0/s640-Ic42/IMG_0452.JPG)

Od razu odczuwa większy komfort w podróży. Po godzinie 13:00 mimo środków zapobiegawczych upał staje się nieznośny i daje się nam mocno we znaki. Przystajemy co chwilę aby moczyć koszulki.

(https://lh3.googleusercontent.com/-oo4Prn_eS4A/VokaoJdJA-I/AAAAAAAAHAc/ZrJTHmcJrXE/s512-Ic42/IMG_0455.JPG)

Około 15:40 docieramy do Villa San Giovanni i wbijamy się na prom do Messyny. Koszt transportu motocykla (bez względu na liczbę osób) to 12 Euro. Bez środka lokomocji transport za głowę 2,5 Euro. Tu poznajemy motocyklistę ze Szwajcarii jadącego na HD. Opowiadał o swoich przygodach z policją, że za głośny tłumik, że kask bez homologacji itd. Pytał nas o podobne przygody. U nas w tym temacie nuda.

(https://lh3.googleusercontent.com/-KVh2ZLh69Z8/Vokam2xRBEI/AAAAAAAAHAM/CksHPImqr3Q/s640-Ic42/IMG_0459.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-frhIgdmQc6c/Vokao7DMwgI/AAAAAAAAHAk/Nja3MLnxMhs/s640-Ic42/IMG_0461.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-5OH_HbVgMrI/VokapfvhcaI/AAAAAAAAHAs/Wv-gMEqOF1Y/s640-Ic42/IMG_0464.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-gVs4Th60uiY/Vokap-WNT6I/AAAAAAAAHA0/pH5XacnusyA/s640-Ic42/IMG_0466.JPG)

Czas rejsu to około 40 minut. Tuż przed dobiciem do brzegu moczymy koszulki co podłapał nasz kolega Szwajcar podsumowując, że jest to świetny sposób na upał. Krytycznie patrzył i podsumował ten fakt włoski pracownik promu twierdząc, że zachorujemy. Po wielokrotnych próbach wiemy co dla nas lepsze.

(https://lh3.googleusercontent.com/-UUFqGYmAlfI/VokaqD7gpLI/AAAAAAAAHA4/RrmHflZci-A/s640-Ic42/IMG_0471.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-6fzVfpabXC4/VokarWFRRgI/AAAAAAAAHBE/y03ufOBxNF4/s640-Ic42/IMG_0473.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-vUlEt2WTuzg/VokarvgCCAI/AAAAAAAAHBM/UFmkuNn_vcw/s640-Ic42/IMG_0476.JPG)

SYCYLIA
Na wybrzeżu w Messynie krążymy trochę szukając drogi wyjazdowej z miasta. Początkowo jedziemy główną drogą w stronę Katanii. Chcemy zobaczyć różnice między częścią lądową a wyspą. Z powodu zatłoczonych ulic wleczemy się wzdłuż wybrzeża a wolna jazda w tym piekielnym upale daje nam się mocno we znaki. Tym razem przejechanie 30 km zajęło nam 1,5 godziny. W końcu zniechęceni wbijamy się na autostradę, gdzie przy bramce zjazdowej spotykamy Polaków z powiatu bieszczadzkiego. Po krótkiej rozmowie okazuje się, że towarzystwo jest międzynarodowe, Sycylijczyk pokazuje swoje okolice (mąż jednej z Polek) mieszkający we Francji, koleżanka Polka mieszkająca w Hiszpanii i kolega z Bieszczad mieszkający w Warszawie.

Dalej kierujemy się w stronę Nicolosi. Tempo jazdy automatycznie spada do granic możliwości. W miasteczku wbijamy się na dość tani kemping, na którym płacimy 22 Euro za 2 osoby, motocykl i namiot (na miejscu basen-czepek obowiązkowy, który można kupić na miejscu za 3 Euro). Niestety nikt nie mówi po angielsku/niemiecku/rosyjsku. W modzie wyłącznie włoski ale można się dogadać łamanym angielskim. Na kempingu do dyspozycji bar, wypiglowane toalety, prysznic (z ciepłą wodą płatne 1 Euro-automat), pralki (płatne-automat), grill.  Miejscówka przypadła nam do gustu, gdzie postanawiamy pozostać na dwie noce.

(https://lh3.googleusercontent.com/-YEl7z40qyl0/VokastMBuzI/AAAAAAAAHBU/-0OvTWOgbb8/s640-Ic42/IMG_0477.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-H6AOZVKxdZ4/VokatCS3q4I/AAAAAAAAHBY/7Ab_daYZLCQ/s640-Ic42/IMG_0480.JPG)

Powód decyzji ? Jutro planujemy pieszo zdobyć wulkan Etnę a po powrocie szkoda się pakować aby na zmęczeniu ruszać w dalszą drogę. Do tego po raz pierwszy od opuszczenia gór (Alpy) mamy przyjemne uczucie chłodu. Może dziwne ale prawdziwe. Właśnie tu daleko na południu Włoch pod ciągle czynnym i gorącym wulkanem po raz pierwszy delikatnie przykrywamy się śpiworami. Wieczorem jest przyjemnie, rześko. SUPER !

07.08.2015 (piątek)

W końcu przyjemna i przespana noc. To olbrzymia ulga przeżyć gorący dzień a nocą zaznać odrobinę ochłody.

(https://lh3.googleusercontent.com/-RgrkFYPn5_8/Vokat8d-QUI/AAAAAAAAHBg/F7gETLyXn1o/s640-Ic42/IMG_0481.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-8piiZs40dGQ/VokavOenfrI/AAAAAAAAHBo/64cx1BB5nuM/s640-Ic42/IMG_0483.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-NKJgMZzFgsI/Vokav5OLbUI/AAAAAAAAHB0/5joAMd1-0Uc/s640-Ic42/IMG_0484.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-QSEmmz7qzGI/VokawirwI0I/AAAAAAAAHB4/EcZEh5DvTgs/s640-Ic42/IMG_0486.JPG)

No dobra - ruszamy na Etnę. Podjazd motocyklem do ostatniego a zarazem strategicznego miejsca wypadowego na główny masyw wulkanu to jedyne 18 km.

Etna to czynny stratowulkan we Włoszech, na wschodnim wybrzeżu Sycylii. Obecnie najwyższy i największy stożek wulkaniczny w Europie. Aktualna wysokość zmienna ze względu na aktywność wulkanu to około 3340 m n.p.m. W 2013 wulkan został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

(https://lh3.googleusercontent.com/-t9X93YstNl8/VokaxwL9S6I/AAAAAAAAHCM/LrkFw7hua-0/s640-Ic42/IMG_0489.JPG)

Etna posiada cztery główne kratery:
- Bocca Nuova oraz Voragine, które utworzyły się z centralnego krateru odpowiednio w 1945 i 1968
- Krater północno-wschodni, który powstał w 1911 (tu jest najwyższy punkt wulkanu Etna)
- Krater południowo-wschodni, który powstał w 1971

Na zboczach Etny można znaleźć ponad 270 innych nieaktywnych już kraterów bocznych tzw. pasożytniczych.
Etna jest jednym z najbardziej aktywnych wulkanów na świecie i stanowi poważne zagrożenie dla mieszkańców rejonu. Poruszając się w górę stożka wulkanicznego na zboczach Etny można napotkać wiele domów zniszczonych przez lawę.

(https://lh3.googleusercontent.com/-WzR4CCdOPRg/Vokaxi-fQlI/AAAAAAAAHCE/taNJdiqroLc/s640-Ic42/IMG_0491.JPG)

Niemal nieprzerwanie można obserwować aktywność wulkanu:  wydobywające się gazy, pary, a w czasie erupcji wyrzucane materiały piroklastyczne (bomby wulkaniczne czy popioły). W rejonie wulkanu zamieszkuje odpowiednio:
- w odległości 5 km - 78 osób
- w odległości 10 km - 3291 osób
- w odległości 30 km - 1 016 540 osób
- w odległości 100 km - 3 052 770 osób
Bezpośrednio u podnóża wulkanu znajduje się między innymi miejscowość Nicolosi ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-Drm9COUzqNE/VokayD5fjJI/AAAAAAAAHCU/bW8NAcBcCYk/s640-Ic42/IMG_0495.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-7PFDEiWtWJQ/VokbQFGNcqI/AAAAAAAAHEY/cVEUtwdRZA8/s640-Ic42/IMG_0496.JPG)

Zimą zaśnieżony szczyt i zbocza przyciągają narciarzy na wyciągi. Ponadto istnieje możliwość wycieczek pieszych, rowerowych czy konnych. Decyzję o pieszym zdobyciu tego masywu wulkanicznego podjęliśmy  ze znacznym wyprzedzeniem.
Według mitologii greckiej wulkan Etna powstał w konsekwencji walki Zeusa z Tyfonem. Zeus pokonał Tyfona przywalając go górą Etna. Erupcje wulkanu to płomienie jakie wyziewa potwór lub resztki piorunów Zeusa.
Na podstawie: wikipedia.pl


(https://lh3.googleusercontent.com/-kiTrZHKF7cY/Vokay85QGQI/AAAAAAAAHCY/J7dhroS4CmI/s640-Ic42/IMG_0499.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-4kXIVR7bjEw/Voka0Djf0OI/AAAAAAAAHCg/b9dQFNaUS5o/s640-Ic42/IMG_0501.JPG)

Ważniejsze erupcje wulkanu w 2015 roku:
1. Rozpoczęła się najpotężniejsza erupcja wulkanu Etna od 20 lat - piątek, 04.12.2015 r.
Wulkan Etna przyzwyczaił już mieszkańców Sycylii, do swoich okresów aktywności, ale to dzieje się teraz trzeba nazwać wyjątkowym. Właśnie rozpoczęła się największa jego erupcja od ponad dwóch dekad.
2. Na Sycylii ponownie doszło do silnej erupcji wulkanu Etna - piątek, 15.05.2015 r.
Największy w Europie czynny wulkan nadal wybucha. W obrębie znajdującej się na Sycylii Etny niemal prawie ciągle dochodzi do kolejnych wybuchów lawy typu stromboliańskiego. Największe emisje pochodzą z krateru Valle del Bove na wschodniej stronie stożka.
3. Wzrasta aktywność wulkanu Etna - trwa obfita erupcja - wtorek, 03.02.2015 r.
Po okresie względnego spokoju doszło do zdecydowanego wzrostu aktywności wulkanu Etna.
Zaczerpnięto: zmianynaziemi.pl


(https://lh3.googleusercontent.com/-sjENFr_rO64/Voka1VcsJAI/AAAAAAAAHCo/xrXyQ-GNU3E/s640-Ic42/IMG_0502.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-yfOYr-bbzMM/Voka2n6hAsI/AAAAAAAAHCw/pafHr2DujQA/s640-Ic42/IMG_0504.JPG)
Tuf, popiół, pumeks wulkaniczny.

Jak się okazało na miejscu, ciągła aktywność wulkanu sprawiła, że do głównego krateru wulkanu nie mogli się dostać nawet sami wulkanolodzy ponieważ niecały miesiąc przed naszym przyjazdem nastąpił obfity wypływ lawy, który zniszczył dotychczasowe, wytyczone szlaki.
Po dotarciu do głównego punktu wypadowego na wulkan, odwiedzamy informację turystyczną, rozpoznajemy możliwości, kupujemy mapy i w drogę.

(https://lh3.googleusercontent.com/-iSZcqze4fdE/Voka3_aKG1I/AAAAAAAAHC8/-bfgaNKqnA8/s640-Ic42/IMG_0507.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-dVgbWHUZEo0/Voka4W-BFcI/AAAAAAAAHDA/j3oxVfToZHc/s640-Ic42/IMG_0512.JPG)

Wulkan Etnę można zdobyć kupując bilecik na kolejkę linową i terenowy autobus lub od samego początku wybrać terenowy autobus płacąc 85 Euro od głowy. W cenie przewodnik dla grup zorganizowanych. My przybyliśmy tu z wyraźnym zamiarem zdobycia góry pieszo i długo nie mogliśmy się dowiedzieć czy istnieje taka możliwość. Kiedy już uzyskaliśmy taką informację musieliśmy się upewni czy nie jest wymagana jakaś opłata. Pieszo za FREE. Przybliżony czas wejścia to około 3 do 4,5 godziny. Startujemy z wysokości 1900 m n.p.m. Stacja końcowa kolejki linowej znajduje się na wysokości 2500 m n.p.m. natomiast czynny stożek pasożytniczy, który można zwiedzać znajduje się na wysokości 2920 m n.p.m.

(https://lh3.googleusercontent.com/-e9R0JombNLg/Voka5GFqFUI/AAAAAAAAHDM/LKn97NUs_Q4/s640-Ic42/IMG_0513.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-3YlkOFthFLA/Voka5vtLXEI/AAAAAAAAHDQ/xgT0vQeVhk4/s640-Ic42/IMG_0515.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-Yr8emi-N9Lk/Voka6b1XCOI/AAAAAAAAHDc/Fz7ahBnnmdM/s640-Ic42/IMG_0516.JPG)
Wijąca się w dole droga

(https://lh3.googleusercontent.com/-FqRyKxS0zQk/Voka6x7qGVI/AAAAAAAAHDg/cxt9I5rYXr8/s512-Ic42/IMG_0517.JPG)

Wspinamy się pieszo. Krajobraz typowo pustynny pokryty popiołami i pumeksem wulkanicznym. Jest dość stromo a kamienie uślizgują się spod nóg. Marsz pod górę miejscami można porównać do spaceru po piasku. Pojawiają się chmury i do tego robi się chłodno. Miejscami natykamy się na śnieg a raczej przeobrażony w grudki lodu śnieg. Punktowo odsłonięty a gdzieniegdzie przysypany popiołem.

(https://lh3.googleusercontent.com/-Ezc1aZxh_I4/Voka7ayexnI/AAAAAAAAHDs/BTfG1LAGSo8/s640-Ic42/IMG_0519.JPG)
Pozostawione po sobie pamiątki - napisy

(https://lh3.googleusercontent.com/-M3naNTf53xo/Voka72D3qBI/AAAAAAAAHD4/dva3XMAkFaA/s640-Ic42/IMG_0520.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-r8iHkBSggWM/Voka8fJRBQI/AAAAAAAAHD8/1kO1IS3BxNc/s640-Ic42/IMG_0523.JPG)

Z każdą minutą robi się coraz chłodniej. Ponadto gęste chmury przemykają w górę stoku tworząc coś na wzór gęstej mgły. W krótkim czasie zrobiło się bardzo chłodno. Docieramy na szczyt (najwyższy punkt do zdobycia bez specjalnych zezwoleń) w gęstej chmurze.

(https://lh3.googleusercontent.com/-Qj9JSLm3TcQ/Voka8nad-uI/AAAAAAAAHEE/0Gyo95wsPVI/s640-Ic42/IMG_0527.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-jreVHe13kVw/Voka9Shm2qI/AAAAAAAAHEI/qSdOB_f-qsA/s640-Ic42/IMG_0529.JPG)

Na miejscu znajduje się kontener/przyczepa pełniący funkcję schroniska. Zaczął padać chłodny i intensywny deszcz. Wszyscy starają się schronić we wnętrzu kontenera. Momentami deszcz zamienia się w opad gradu. Wtedy wbijamy się do schroniska. Ogrzewamy się nieco i po chwili mimo padającego deszczu udajemy się na krater. Mamy szczęście, w tej chwili na moment się przejaśnia. Szybko wspinamy się na górę. Jesteśmy na obrzeżach krateru i podziwiamy wydobywające się pary, gazy, widoczne jako dym.

(https://lh3.googleusercontent.com/-8l1FpMjzTvg/Voka9zYnBiI/AAAAAAAAHEQ/MrQ8K0nXul8/s640-Ic42/IMG_0531.JPG)

Nagle grzmi i błyska. Pierdyk, gdzieś bardzo blisko. Spoglądamy momentami na wyziewy wulkanu. NAGLE JEDEN Z PRZEWODNIKÓW PROWADZĄCYCH GRUPĘ WZNOSI ALARM. KRZYCZY I ZGANIA WSZYSTKICH Z GÓRY DO BARAKU. Zrozumieliśmy co krzyczał, również do nas - ZAGROŻENIE ŻYCIA ! PROSZĘ NATYCHMIAST ZEJŚĆ Z GÓRY DO KONTENERA! Schodzimy przyspieszając wraz z nasilającymi się opadami deszczu i coraz większego gradu. Ogromne wyładowania bardzo blisko, aż bębenki pękają. Chodu ...

... cdn
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Jaco w Styczeń 03, 2016, 05:24:58 pm
I powiało grozą! Fajnie się to czyta. Czekam na ciąg dalszy!
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Styczeń 07, 2016, 07:56:35 pm
Cd cz. 10

(https://lh3.googleusercontent.com/-UPlTYgsxW4o/Vo6uk6FSDPI/AAAAAAAAHM8/emYOrh1x-nc/s800-Ic42/IMG_0532.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-rM6ieQLMrTs/Vo6ukTy4kgI/AAAAAAAAHOU/wK5Pw0eW1Mg/s800-Ic42/IMG_0533.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-NTvkVHUMZkI/Vo6ukjcBC0I/AAAAAAAAHNE/njeo44WlHeI/s800-Ic42/IMG_0534.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-__d-ujR4RR0/Vo6ulITvA3I/AAAAAAAAHN4/aBZRM-fr3uo/s800-Ic42/IMG_0535.jpg)

Siedzimy w baraku z myślą, że uda nam się przeczekać burzę. Przewodnicy poprzez krótkofalówki otrzymują najwyraźniej niezbyt dobre informacje. Zdenerwowani zaczynają wyganiać wszystkich z kontenera do terenowego autobusu.

(https://lh3.googleusercontent.com/-NAGA-Rr58F4/Vo6ulv1rakI/AAAAAAAAHNc/VCCqHzgdXeo/s800-Ic42/IMG_0536.jpg)

Nie mieliśmy wyjścia, wsiadamy w pośpiechu ponaglani do pojazdu. W kontenerze zostaje jedynie dwóch przewodników mających do dyspozycji jeszcze jeden autobus. SZYBKA EWAKUACJA WSZYSTKICH TURYSTÓW Z PRZEWODNIKAMI WŁĄCZNIE. Tyle co ruszyliśmy w dół i kątem oka widzieliśmy jak zamykają kontener oraz wsiadają do ostatniego pojazdu. Najwyraźniej nadciąga poważna burza a prognozy nie są optymistyczne. W tonie głosu przewodników słychać było ogromny niepokój. To po prostu szybka reakcja ochronna przed skutkami burzy i wyładowań atmosferycznych. Zjeżdżamy w dół a padający grad nasila się. W mgnieniu oka niemal czarne skały wulkaniczne robią się białe.

(https://lh3.googleusercontent.com/-trqmYIbzFG0/Vo6ulwk9GvI/AAAAAAAAHNQ/k_6Dom9Cm7k/s800-Ic42/IMG_0537.jpg)

Deszcz, grad i wyładowania atmosferyczne nasilają się. Po drodze przystajemy zgarniając osamotnionych turystów. Po chwili docieramy do stacji końcowej kolejki linowej. Tu zostajemy skierowani do wnętrza budynku. W środku jeden wielki stragan, market i wypożyczalnia różnego sprzętu, w tym butów dla niezbyt przygotowanych.

(https://lh3.googleusercontent.com/-6aZcYvET8mk/Vo6umfCe4qI/AAAAAAAAHNY/-OTxWEZPJRo/s800-Ic42/IMG_0538.jpg)

Zwiedzamy, degustujemy różne produkty oraz trunki. Rozmawiamy z jednym Polakiem, który miał zezwolenie na przekroczenie łańcucha i dotarcie bliżej stożka głównego. Niestety i jemu nie było dane dotrzeć do głównego celu ponieważ około miesiąc temu wytyczony szlak został zalany przez lawę a nowy szlak nie został do tej pory wytyczony.

Przejaśnia się. Korzystamy z chwili i wychodzimy z budynku. Nie mamy ochoty zjeżdżać w wagoniku. Schodzimy w dół. Od razu rzuciło nam się na oczy, że padający deszcz podrasował kolory skromnej roślinności. Piękne wcześniej widoki nabrały jeszcze większego kolorytu.

(https://lh3.googleusercontent.com/-BVJWRoxXQ_k/Vo6um5rI4KI/AAAAAAAAHNg/AkFiL2o7ulo/s640-Ic42/IMG_0548.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-UoAL5ojSC7o/Vo6unYVK5bI/AAAAAAAAHNs/gDXQhiUYKV4/s640-Ic42/IMG_0551.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-2-uSF5AaI-c/Vo6uoST_Y8I/AAAAAAAAHNw/NxXoPUXXsFE/s640-Ic42/IMG_0552.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-Ih7lDM3KyxY/Vo6uootT51I/AAAAAAAAHN8/s7P5ml5wtS8/s640-Ic42/IMG_0556.JPG)

Spotykamy parę idącą pieszo w górę, w zwykłych klapkach. Życzymy im powodzenia wspominając jak wpadające nam do wnętrza treckingowego buta drobne kamienie potrafiły utrudniać spacer. Konieczne były przystanki w celu oczyszczenia wnętrza.

(https://lh3.googleusercontent.com/-BtQ-7zA4sEI/Vo6upGq5RsI/AAAAAAAAHOA/RCGfNjcFF2Q/s640-Ic42/IMG_0557.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-zJD49wYPV1E/Vo6uqqiAN4I/AAAAAAAAHOQ/cgC54ihZO7E/s640-Ic42/IMG_0559.JPG)

Na dół docieramy cało, bezpiecznie i w jednym kawałku. Kręcimy się tu i tam zwiedzając jeden z wielu położonych niżej wulkanicznych stożków pasożytniczych - tutaj niestety albo stety nieczynnych. Degustujemy tutejsze miody zakupując te smaczniejsze, smakowe.

(https://lh3.googleusercontent.com/-xkJoKkk1qYA/Vo6uq6anJLI/AAAAAAAAHOY/kyYklrY8lQU/s640-Ic42/IMG_0562.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-zNXwpmrDasQ/Vo6urVVbsRI/AAAAAAAAHOc/GY6gi8nzxO0/s640-Ic42/IMG_0563.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-5oLf6FD4kxo/Vo6usfGztBI/AAAAAAAAHOk/6AdUSogJhEo/s640-Ic42/IMG_0564.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-cynM9dMHxNQ/Vo6utOLEDaI/AAAAAAAAHOs/nOn2SRBIpNs/s640-Ic42/IMG_0568.JPG)

Podsumowując dzisiejszą wspinaczkę.
PIERŚCIEŃ ZŁA ZOSTAŁ UTOPIONY W PRZEKLĘTEJ GÓRZE MORDORU. OKO ZŁA NIEMAL NAS DOPADŁO. PO UTOPIENIU PIERŚCIENIA BYLIŚMY PRZEKONANI, ŻE Z NAMI JUŻ KONIEC. Dzielny Wiórek jednak utrzymał ten olbrzymi ciężar do końca a towarzyszący Głazio miał duży wkład pomagając dźwigać to brzemię.
CEL ZOSTAŁ OSIĄGNIĘTY !

(https://lh3.googleusercontent.com/-Q5I7LVDvTJM/Vo6ut-An-LI/AAAAAAAAHO0/UtrOH49OV_4/s640-Ic42/IMG_0570.JPG)

Zaskoczeni szczęśliwym zakończeniem przygody wracamy do naszego obozu. Na kempingu korzystamy z wszelkich dogodności tego miejsca. Basen, prysznic a wieczorem dyskoteka.

(https://lh3.googleusercontent.com/-9uYw9CgiarQ/Vo6uuZ8bU0I/AAAAAAAAHPA/oNhECS59I5Q/s640-Ic42/IMG_0572.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-fccgfZ9bJY0/Vo6uvVZ_5hI/AAAAAAAAHPI/-5q7iFOu8fs/s640-Ic42/IMG_0579.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-f53E-zF2BMk/Vo6uv_lrAII/AAAAAAAAHPU/gsAjSIKbUDk/s640-Ic42/IMG_0583.JPG)

08.08.2015 (sobota)

Po drugiej z rzędu przyjemnej, chłodnej nocy zwijamy nasz obóz i ruszamy w drogę powrotną.

(https://lh3.googleusercontent.com/-2xrCrM-VLqs/Vo6uwQBh1dI/AAAAAAAAHPc/xjl6Y82mlTg/s640-Ic42/IMG_0592.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-jVrjg2abJYk/Vo6uxGwxAVI/AAAAAAAAHPg/b43O3NKtKJk/s640-Ic42/IMG_0593.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-7vlWYrqgigY/Vo6uxmK1yOI/AAAAAAAAHPs/y_WbdxhAQiU/s640-Ic42/IMG_0596.JPG)

Jedziemy trasą biegnącą u podnóża Etny. Jadąc przyglądamy się jak szybko zmienia się pogoda na szczycie góry/wulkanu. Stwierdzamy, że mieliśmy dużo szczęścia zdobywając ją właśnie wczoraj. Kręte i widokowe drogi odsłaniają miejsca ostatnich potoków lawy. Przyglądamy się podobnym widokom co wczoraj. Sporo opuszczonych domów, niektóre przysypane popiołami, w innych po prostu wszystko pozamykane włącznie z bramami na kłódki.

(https://lh3.googleusercontent.com/-vTbsLSWmcqw/Vo6uyedQgzI/AAAAAAAAHPw/-wIOh9QTZMQ/s640-Ic42/IMG_0598.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-VhYqFy7-des/Vo6uzluMr1I/AAAAAAAAHP4/BKsFWG01_98/s640-Ic42/IMG_0599.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-90qpcKIKyTw/Vo6u0ZB8jpI/AAAAAAAAHQE/3TMZtBo0kOU/s640-Ic42/IMG_0602.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-k-rFt9dwWYc/Vo6u0yenWqI/AAAAAAAAHQI/r9N0Ip90WwY/s640-Ic42/IMG_0605.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-x7RpYajhSjE/Vo6u1rpHhFI/AAAAAAAAHQU/cVgimiaHwwc/s640-Ic42/IMG_0609.JPG)

Docieramy do morza, nad które nadciągają tłumy wielbicieli plażowania. W piekielnym upale docieramy do Messyny. Wjeżdżamy do miejsca, w którym dobiliśmy do brzegu Sycylii. Okazuje się, że stąd niestety nie wrócimy na część kontynentalną. Dowiadujemy się, że musimy przejechać całe miasto i dojechać do części północnej miasta. Odnajdujemy właściwy port, z którego dostaniemy się na czubek włoskiego buta. Okazuje się jednak, że w pierwszej kolejności musimy się sporo napocić stojąc w tutejszym upale. Kolejka do promu jest potężna. Korzystając z zalet motocykla przyspieszamy nieco dojazd do bramek.

(https://lh3.googleusercontent.com/--v1tofjVA98/Vo6u2ZtwVTI/AAAAAAAAHQc/HwlMzAcpgVQ/s640-Ic42/IMG_0610.JPG)

Tak czy inaczej były miejsca zakorkowane tak, że wypociliśmy sporo litrów wody z naszych organizmów. Po godzinnym oczekiwaniu i przebijaniu się do bramek wjeżdżamy na prom. Tym razem statek jest bardziej okazały od tego, którym dobiliśmy do brzegu Sycylii.

(https://lh3.googleusercontent.com/-G9Qu7Ydfkmk/Vo6u24iYMfI/AAAAAAAAHQo/XM56Pa1XE_4/s640-Ic42/IMG_0613.JPG)

Bilet powrotny o 1 Euro droższy, czyli 13 Euro. Ot taka mała różnica w porównaniu do poprzedniej przeprawy: większy prom, dużo krótsza droga rejsu, bilet droższy o 1 Euro - ITALIA.

Właśnie tutaj nasuwa się pytanie czy to czasami nie jest sprawka Mafii Sycylijskiej.

Tak więc podczas rejsu przerobimy sobie temat mafii we Włoszech. Przecież mamy tu olbrzymie klimatyzowane pomieszczenie, w którym oddychamy z ulgą przekąszając włoskie przysmaki.

MAFIA - tajna organizacja, zorganizowanej grupa przestępcza o dużych wpływach, powiązaniach z osobami na różnych szczeblach władzy, policją, biznesem, prowadząca działalność gospodarczą finansowaną z przestępstw. Nazwa i korzenie pierwszych organizacji pochodzą z Sycylii (mafia sycylijska zwana "La Cosa Nostra" po naszemu „Nasza Sprawa”), skąd wpływy mafii w XIX wieku rozszerzyły się na całe Włochy, aż do najwyższych struktur politycznych i finansowych. Czas zmienił nieco sposoby działania ale nie powiązania. Najważniejsze to manipulować wyborami, przenikać do struktur administracyjnych od szczebla niższego aż po krajowy. Takie wpływy pomagają czerpać profity z przepływu pieniędzy rządowych na inwestycje, środki z Unii Europejskiej, a oraz ściągać haracz z miejscowych przedsiębiorców.

(https://lh3.googleusercontent.com/-rs-wjUNbIDU/Vo6u43G8yQI/AAAAAAAAHRQ/aPAmwzeZDp4/s512-Ic42/W%2525C5%252582oskie_mafie.jpg)

Cosa Nostra - jedna z najniebezpieczniejszych na świecie, która powstała w Corleone.
Rekrutacja
Przestrzeganie zasad, świetnie zorganizowana struktura (sycylijskie klany przestępcze), starannie filtrowani nowi członkowie (przestępcy) ślubują bezwzględne posłuszeństwo i milczenie. Tak w dużym skrócie przebiega wcielenie do organizacji.
Dochody
Podstawiani przez mafię sycylijską "beneficjenci" czerpali zyski od czasów powojennych po funkcjonujące dzisiaj środki unijne. Wygrane przetargi, fałszywe transakcje, dublowanie faktur to jedne z głównych dochodów. Zastraszanie właścicieli firm, majątków pomijając turystów, którzy są dostawcami gotówki a co za tym idzie są chronieni przez mafię. Zła renoma sprawiłaby, że jedna taka opinia pociąga za sobą zmniejszenie przybywających turystów a co za tym idzie spadek dodatkowych wpływów. Po prostu biznes. Aktualnie w działalności mafii dominuje biznes narkotykowy. Właśnie tak w dużym skrócie funkcjonuje najbardziej rozpowszechniona i znana na całym świecie organizacja mafijna.
Przejeżdżaliśmy już przez tereny wpływów różnych mafii we Włoszech. Idąc po kolei od północy:
- mafia albańska, rosyjska, chińska, nigeryjska
również włoskie:

Camorra (Neapol) - posiada lokalne organizacje często konkurujące ze sobą. Członkowie poszczególnych gangów donoszą na inne zyskując w zamian ochronę policji. Camorra ma podobny system dochodów  jak Cosa Nostra. Słynie jedna z innego interesu - afera śmieciowa w Neapolu. To właśnie ta mafia była powodem pięknych krajobrazów, które podziwialiśmy w okolicach Neapolu. Kontrolowali przemysł śmieciowy składując odpady na nielegalnych wysypiskach, czy wyrzucali do morza (można to rozumieć jak dublowanie faktur). Mimo zarządzonego sprzątania po dziś dzień w okolicy na każdym kroku widać zalegające śmieci. Już wiemy dlaczego.
Kolejny interes Comorry doprowadził region do katastrofy ekologicznej. Wszystko krąży wokół śmieci, tym razem radioaktywnych. Z całej Europy zwożono radioaktywne odpady a niewłaściwe ich składowanie (zamiast zakopanie na głębokości 20 metrów w odpowiednich warunkach zakopywano na głębokości do 6 metrów między śmieciami komunalnymi) doprowadziło do zanieczyszczenia i skażenia wód i gruntu.
Włoski trójkąt bermudzki - Acerra-Nola-Marigliano (okolice Neapolu, Casery i wulkanu Wezuwiusz) - to miliony ton toksycznych odpadów: azbestu, arsenu, rakotwórczych dioksyn, związków ołowiu, siarki i rtęci, kadmu, kobaltu, molibdenu, a nawet substancji radioaktywnych pochodzących z włoskich szpitali i z Niemiec.

(https://lh3.googleusercontent.com/-YPWR4ST_3vw/Vo6u4unlgVI/AAAAAAAAHRI/BB5PbScmLlk/s640-Ic42/Trojk%2525C4%252585t_%2525C5%25259Bmierci_ITA.jpg)

Konsekwencja to niewiarygodnie większa liczba zachorowań na choroby nowotworowe, szybsze starzenie, niepełnosprawności wśród noworodków i wiele innych. Po przeprowadzonych wielu badaniach doszukaliśmy się również ostrzeżeń dla turystów. Przestrogi to: unikanie picia miejscowej wody czy spożywania produktów rolnych. Mimo rosnących dowodów władze w Rzymie pozostają bierne. To tylko dowodzi, że na wysokich stanowiskach w administracji państwowej funkcjonują ludzie podstawieni przez mafię.
Na oczyszczanie skażonych terenów  przeznaczono 600 000 000 Euro. Sceptycy twierdzą, że wszystko jest robione na pokaz. Camorra po prostu zyska korzystne kontrakty na odkażanie. Krążą już teorie, że odkryte ostatnio toksyczne odpady w pobliżu miasta Prato w Toskanii to sprawka tej samej mafii. To tzw. przewożenie z miejsca na miejsce - tym razem ze skażonego południa na północ do Toskanii, ale także do Rumunii i do Chin".
Ot cała filozofia mafii. Teraz znamy już tajemnice przewalających się śmieci w okolicach Neapolu. Nieświadomi spaliśmy w okolicach Caserty w miejscu, któro przypominało śmietnisko nad rzeką. Co jeszcze ... ?
Nie chce mi się więcej czytać, bo jeszcze bardziej będę żałować. To przykład przedsiębiorczości w krajach wysoko rozwiniętych !

Ndrangheta - już tam byliśmy na samym szpicu włoskiego buta i właśnie tam płyniemy. Sąsiedzi mafii sycylijskiej i tu właśnie dostajemy kolejne odpowiedzi na dostrzeżoną wcześniej nieścisłość. Dłuższa trasa promem-tańszy bilet, krótsza trasa promem (na którym właśnie płyniemy)- droższy bilet. Jest taki prom, gdzie za transport samochodu na Sycylię lub za powrót płaci się prawie 50 Euro. My transportując motocykl zauważyliśmy różnicę o jedyne 1 Euro ale jakże wielką odnośnie długości trasy, którą przebyliśmy promem. Jak nie wiadomo o co chodzi, to kasa. Leje się szerokim strumieniem. Będzie to zarazem odpowiedź dlaczego do tej pory między czubkiem buta a Sycylią nie powstał most czy tunel. To raptem 2,5 km ale stojąc w tej olbrzymiej kolejce możemy policzyć ile dziennie przelewa się tu Euro. W swoim czasie gangi rodzinne Ndrangheta zasłynęły z porwań dla okupu bogatych Włochów z północy i Europejczyków. Aktualnie trudnią się głównie handlem narkotykami.
Aby nie wracać już do wątku mafii opiszemy w skrócie ostatni rejon, w stronę którego zmierzamy.

Sacra Corona Unita
- jest najmłodszą włoską mafią, wywodzi się z regionu Puglia, systematycznie powiększająca swe wpływy. Mają skomplikowaną hierarchię, przypominającą piramidę. W skład tej struktury wchodzą m.in. żołnierze, wykonawcy, ewangeliści i szefowie. Specjalnością był i jest do dzisiaj przerzut do Włoch nielegalnych imigrantów, głównie Albańczyków. Inne dochody o mniejszym znaczeniu pochodzą z handlu narkotykami, prostytucji, handlu bronią, ściąganie haraczy, przemytu papierosów. Gang polityków, biznesmenów, którzy mieli wyprowadzać miliony z miejskiej kasy przeznaczane m.in. na centra dla uchodźców. Tak właśnie rośnie migracja w Europie, której jesteśmy świadkami. To właśnie środki na cele związane z uchodźcami były, są i będą najbardziej kuszące. Ponoć na imigrantach i Romach można zamknąć rok z 40 mln zysku.

Po tym co dzieje się w ostatnim czasie w krajach Europy Południowej, trudno nie dziwić się problemom finansowym niektórych państw. Im więcej kiepsko kontrolowanych dotacji finansowych, tym częściej będziemy sięgać po określenia wyciągnięte z ust jednego z włoskich adwokatów, że korupcja we Włoszech to choroba endemiczna a kraj jest "zgniły moralnie".

Tak, tak.
WARTO WIEDZIEĆ !
Włochy nie są krajem czystym a na pewno wysoko rozwiniętym. Przekonaliśmy się na własne oczy.
Zanieczyszczenia od tych widocznych po bardzo niebezpieczne (niewidoczne) - tzw. cicha śmierć. Amerykańscy badacze skażeń mieli zastrzeżone do spędzania nocy na minimum 2 piętrze aby zminimalizować działanie pierwiastków radioaktywnych.
Przedsiębiorczość, demokracja, wolna interpretacja faktów, dublowanie faktur, pieniądz ... chęć zysku pozwala rozwijać skrzydła w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ludzie, mieszkańcy, Włosi kompletnie się nie liczą ! Często o niczym nie wiedzą.

Zjeżdżamy na ląd a naszym oczom ukazuje się kolejka podobnej długości co na wyspie. Po tej stronie czuć i słychać więcej negatywnych emocji oczekujących na prom. Klaksony, okrzyki, wymachiwanie rękoma. Całą sytuację miejscami rozładowują kierujący ruchem carabinieri i policja. Z każdą minutą widać jak napływają nowe posiłki aby zachować ład i porządek. W kolejce samochody służbowe ustawione są na środku drogi tworząc w ten sposób jeden ciąg oczekujących. Wzdłuż kolejki jedziemy około 10 km przyglądając się oczekującym, tak jak oni nam.

W dalszej drodze przyglądamy się olbrzymiej granatowej chmurze, która z upływem czasu i kilometrów jest nam bliższa. Po przejechaniu około 150 kilometrów łapie nas potworna burza. Pioruny wszędzie dookoła, podobnie jak na Etnie. Każdy kolejny jakby coraz bliżej nas. Nagle mimo założonych kasków omal nie pękły nam bębenki w uszach. Przystajemy pod jednym z wiaduktów.

(https://lh3.googleusercontent.com/--8qlmZsIfKE/Vo6u3X0AeWI/AAAAAAAAHQw/HB0P5ssUhgg/s800-Ic42/IMG_0614.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-KR-8VMJMZv4/Vo6u3hIGhUI/AAAAAAAAHQ0/EXnd_9rwhHY/s800-Ic42/IMG_0615.jpg)

Potworna ulewa to żadna przeszkoda, gorzej z wyładowaniami. Koszulka zmoczona na promie wyschła w potwornych upałach. Wychodzę więc spod wiaduktu aby zażyć dodatkowego orzeźwienia i ochłody. Deszcz i wyładowania nasilają się. Pod okolicznymi wiaduktami przyrasta zatrzymujących się samochodów. Do tej decyzji przychylił się nasilający się opad gradu oraz ograniczenie widoczności do około 100 metrów. To była po prostu pompa. Na poboczu wzdłuż drogi utworzył się wartki potok spływającej z drogi wody.

(https://lh3.googleusercontent.com/-LsYG7QCjnns/Vo6u37NtwlI/AAAAAAAAHRA/o_GmBKi1xYU/s800-Ic42/IMG_0616.jpg)

Wspomnianej wcześniej chmurze przyglądaliśmy się z daleka do momentu, kiedy złapała nas i przetrzymała przez pełną godzinę pod wiaduktem. Początkowo nie chcieliśmy zakładać membran ponieważ po wyjechaniu spod chmury natychmiast trzeba by je zdejmować ze względu na panujący upał. Byliśmy przekonani, że ta burza to tylko chwilówka. Kiedy deszcz zelżał, ruszyliśmy w dalszą drogę. Za jadącymi samochodami zraszacze dla zainteresowanych. Mijamy jeden a przed nami kolejny itd. Po około 15 minutach kolejna pompa. Tym razem nie mieliśmy możliwości schronienia się pod jakimkolwiek zadaszeniem. Czym prędzej zjeżdżamy na przydrożny parking ponieważ z nieba płynął potężny potok. Przemoczeni ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-rqpzEP58jvc/Vo6u4ao1IHI/AAAAAAAAHRM/2mqqXU3IqQQ/s640-Ic42/IMG_0621.JPG)

... cdn
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: adamg24 w Styczeń 07, 2016, 09:43:44 pm
Italia jest interesująca, ale chcąc poznać jej piękne i wspaniałe zakatki  w okresie letnim, trzeba znaleść receptę na wysokie temperatury tego okresu. Czytając Twoją relacje przypominają  mi się chwile i sceny opisywane  przez mojego syna, ktory podobnie do Was zwiedzał ten kraj z dziewczyną, ale autostopem w ubiegłym roku w sierpniu. Temperatury  grożące omdleniu.....zwiedzanie......człowiek wysycha...
....fajnie się czyta, ale jak dla mnie wyjazd w tym okresie to byłoby wielkie wyzwanie....sadzę, że  dla Was było również...
czekamy na relacje z dalszej  części podróży...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Styczeń 08, 2016, 04:48:57 pm
Italia jest interesująca, ale chcąc poznać jej piękne i wspaniałe zakatki  w okresie letnim, trzeba znaleść receptę na wysokie temperatury tego okresu. Czytając Twoją relacje przypominają  mi się chwile i sceny opisywane  przez mojego syna, ktory podobnie do Was zwiedzał ten kraj z dziewczyną, ale autostopem w ubiegłym roku w sierpniu. Temperatury  grożące omdleniu.....zwiedzanie......człowiek wysycha...
....fajnie się czyta, ale jak dla mnie wyjazd w tym okresie to byłoby wielkie wyzwanie....sadzę, że  dla Was było również...
czekamy na relacje z dalszej  części podróży...

W dużym skrócie. Termin naszych wyjazdów uzależniony jest do okresu urlopowego mojej żony. Byłem wcześniej kilka razy we Włoszech i wiem z czym można się tam spotkać. Temperatury jak w Turcji, gdzie żona też miała chwile słabości z powodu upałów. Podobnie we Włoszech z tym, że tym razem dostała lekkiego udaru.
Gdybym patrzył tylko na siebie i indywidualnie wybierał termin to na pewno nie pojechałbym tam w okresie urlopowym Włochów. Właśnie dlatego zetknęliśmy się z tyloma zamkniętymi pizzeriami itp.

Ze względu na temperatury właśnie tak nazwałem naszą wyprawę motocyklem. Kiedy wyjeżdżaliśmy w Polsce była patelnia a jadąc do Włoch to już po prostu tragedia. W górach było wyśmienicie. Przynajmniej nocą można było złapać oddech, panował przyjemny chłodzik, a nawet było dość zimno. Po zjechaniu z gór po prostu porażka. Byłem przekonany, że nad morzem nie będzie komarów a tu na odwrót. W takie upały przyjemnie śpi się nad morzem, wiejąca bryza, ponadto bez konieczności rozbijania namiotu w taki upał. Czytaliśmy wcześniej jakiś opis, że we Włoszech są komary nawet na plaży ale nie dowierzaliśmy. Przekonaliśmy się na własnej skórze. Spanie w takich temperaturach w namiocie to dopiero udręka. Człowiek budzi się bardziej zmęczony niż wypoczęty.

Fakt, faktem, wyjazd na motocyklu (czyli bez klimy i w ubraniach) był wyzwaniem. Dla mnie mniejszym ponieważ do miękkich nie należę a i ekstremalne warunki jakoś dziwnie, czasem z bólem ale znoszę. Wejdę do lodowatej wody w przerębel, zniosę potworne upały i czuję się z tym dobrze. Czasami dopada chwila słabości. Chwila oddechu i dalej w drogę. Tamara znosiła gorzej ten potworny upał. Namawiałem ją na moczenie koszulki (co dawało ulgę przez jakąś chwilę), była oporna do pewnego momentu. Potem sama idąc moczyć swoją koszulkę pytała czy zmoczyć też moją.
To rozwiązanie sprawiło, że zwiedzanie stało się w miarę komfortowe. Włosi widząc co robimy pukali nam w głowy, przecież oni dostaliby zapalenia płuc. Nasz pomysł podłapał szwajcarski motocyklista ale pojechał dalej podróżując weekendowo (zostawia motocykl i wraca samolotem na następny weekend), niestety nie było nam dane zobaczyć czy go wykorzystał. Na Sycylii wbrew pozorom było całkiem przyjemnie jeśli chodzi o temperatury. Po powrocie na czubek włoskiego buta w głowie kłębiły się myśli - może jednak do domu albo przynajmniej wjechać w góry. W sumie Włochy to same góry ale myślami byliśmy w tych na północy kraju, znacznie wyższych.
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: adamg24 w Styczeń 10, 2016, 10:19:13 am
potwiedzam
trafnie dobrałeś temat wątku
w odróżnieniu od poetów,
wiemy co autor tekstu mial na myśli
.....
tak na marginesie uważam, że piekło jest ciekawsze, czego dowodem jest Twoja relacja
pozdrawiam
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Styczeń 16, 2016, 09:10:22 pm
Cd cz. 11

Przemoczeni ...

Tym razem w pośpiechu wyciągamy membrany a do kufrów w mgnieniu oka dostaje się spora ilość wody. W tym pośpiechu Tamara położyła aparat na asfalcie co sprawiło unieruchomienie obiektywu. Czyżby koniec zdjęć z podróży ?
Nie myślimy o tym teraz. W deszczu jedziemy przez godzinę. Chmury rzedną i szybko nastaje potworny gorąc. Zatrzymujemy się na jednej ze stacji benzynowych aby odchudzić odzież motocyklową z membran. To wspaniałe uczucie mieć możliwość wypięcia folii (czytaj membary) z odzieży motocyklowej po to, aby skóra mogła choć odrobinę oddychać. Jedziemy wzdłuż podeszwy włoskiego buta. Dopiero tutaj dostrzegamy sporo dzikich plaży z możliwością bezpośredniego dojazdu motocyklem. Tym razem nie myślimy o poszukiwaniu noclegu na plaży. Mamy inny cel.

Od pewnego czasu mamy włoskiego współtowarzysza podróży. Motocykl z podobnym wyposażeniem i tak jak my, dwójka na siodle. Zatrzymujemy się na stacji benzynowej i rozmawiamy z parą Sycylijczyków jadących w kolejną podróż na Bałkany.

(https://lh3.googleusercontent.com/-VSdPIUHEuP8/VpqdfHQgVgI/AAAAAAAAC10/u6IimTAtCUA/s800-Ic42/IMG_0622.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-z0GYRGkRDjw/VpqdeWrX7TI/AAAAAAAAC08/YCsBCAdCUxE/s800-Ic42/IMG_0623.jpg[b][/b])

Jeżdżą tam co roku - taniej, luźniej, bliżej natury. Zaproszeni na kawę wypytujemy o ogromną ilość opustoszałych domów na Sycylii. Odpowiedź częściowo taka jakiej się spodziewaliśmy "brak pracy, młodzi ludzie uciekają z wyspy w poszukiwaniu chleba a ponadto ciągle przybywa fala emigrantów z Afryki". Najwyraźniej działalność Sacra Corona Unita poszerzyła zasięg swojej działalności. Tak bynajmniej sobie dopowiadamy. Na pytanie dlaczego on nie ucieka z Sycylii, odpowiada:
- osiągnąłem już taki wiek, że nie w głowie mi wyjazd za chlebem, póki na miejscu jest praca i własne cztery ściany. Kiedy załapał z jakiego kraju przyjechaliśmy, pociągnął dalej "mam w planie przyjechać do Polski oraz znajomych w Warszawie". Takim oto sposobem daliśmy namiar na siebie. Jeśli będzie w PL to może wpadnie. Być może otworzymy oddział mafii sycylijskiej? Po dziś dzień nie otrzymaliśmy żadnej korespondencji. Być może znaczek na wizytówce RADIATORA pozwolił mu snuć domysły powiązań z inną włoską mafią Camorra związaną z aferą śmieciową. Konkurencja nie jest miło widziana (co wyżej opisaliśmy)?
Ciągnąc rozmowę dochodzimy do kolejnych ciekawostek. Ów Sycylijczyk mieszka 10 km od Nicolosi, w którym to stacjonowaliśmy na kempingu. Kiedy mówimy o najbliższym celu naszej podróży stara sie zmienić nasze plany. Zniechęca do zwiedzenia Alberobello kusząc nas inną atrakcją w pobliżu Materą.

(https://lh3.googleusercontent.com/-UwpZgOJg4mg/VpqdfM7eTWI/AAAAAAAAC1M/T6jTQOMA4C4/s912-Ic42/IMG_0623a.jpg)

Właśnie w tym mieście Mel Gibson kręcił sporo ujęć filmu pt. "Pasja". Miasto wykute w skale bardzo przypadło do gustu temu znanemu aktorowi, aktualnie reżyserowi. Po jego dłuższej wizycie w jednej z tutejszych restauracji Trattoria Lucana, ulubiona przez niego potrawa od czasu wizyty zmieniła swą nazwę na Fettuccine alla Mel Gibson. Niewątpliwie jest to piękne miasto ale nas do samego końca bardziej pociągał wiejski klimat Alberobello, do którego zmierzamy.

Żegnamy się i przez jakiś czas dzielimy drogę swoim towarzystwem. Rozjeżdżamy się bliżej celu podróży. Po drodze często mijamy się z polskim tirem wracającym do Polski, około 5 razy. Na rozjeździe głośne podziękowania za wspólną jazdę specyficznym klaksonem.

Kilkadziesiąt kilometrów przed naszym celem podróży krajobraz zmienia się na taki jakiego jeszcze nie widzieliśmy. Ciągnące się wzdłuż drogi ogrodzenia z kamienia (kamienne mury) tworzą specyficzną barierę dla podróżnych. Miejscami gęstość murów biegnących prostopadle do drogi narasta. Teren upraw i hodowli zwierząt ze stadninami koni i miejscowymi hotelami, gospodarstwami agroturystycznymi ... Przybyliśmy tu jednak aby podziwiać specyficzne dla tego regionu domki budowane/układane z kamienia. Konstrukcja tutejszych mieszkań, kościołów ... mają kształt okręgów ze szpiczastymi kamiennymi dachami.

(https://lh3.googleusercontent.com/-61blezZ-2AM/Vpqdfttp-iI/AAAAAAAAC1o/PJlN6lI_pm8/s640-Ic42/IMG_0624.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-_JxSvZDYZfg/VpqdgGPL7JI/AAAAAAAAC1c/6alHBEMM8HQ/s640-Ic42/IMG_0626.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-N4QKHY5JKvw/VpqdgzR5ubI/AAAAAAAAC1k/pK_BlfhkhMk/s640-Ic42/IMG_0628.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-nWnLWV50UXo/VpqdgUZLlII/AAAAAAAAC2I/pkdltTCL5AA/s640-Ic42/IMG_0629.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-4-esi9Q5BSc/VpqdhWM_-YI/AAAAAAAAC1s/RMZgFBh9D-o/s640-Ic42/IMG_0631.JPG)

Te budowle powstają po dziś dzień a ich największa koncentracja znajduje się w mieście Alberobello. Dzięki specyficznej i niepowtarzalnej zabudowie miasto zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO (podobnie jak Matera). Widok pierwszych pojedynczych domków o zachodzie słońca robi wrażenie. Z upływem kilometrów było ich tylko więcej i więcej i ... Po wjechaniu do miasta dominującej bieli - ta biel aż poraża, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nocujemy na kempingu tuż za miastem.

09.08.2015 (niedziela)

Niedzielny leniwy poranek na kempingu. Tu nasza druga wyjazdowa jajecznica. Robimy ją sami i wzbudzamy ogromne zainteresowanie dziwną potrawą.

(https://lh3.googleusercontent.com/-zk36H6I0VqY/Vpqdi-N9WII/AAAAAAAAC14/MODbxAxLp-U/s640-Ic42/IMG_0633.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-qGSnSrM7tw4/Vpqdjs9jQ6I/AAAAAAAAC2Y/GEYAOmiySXM/s640-Ic42/IMG_0641.JPG)

Wśród mocno zainteresowanych znajduje się między innymi głośno miałczący kot. Dostał też swoje ale najdziwniejsze było to, że najbardziej łapczywie zajadał się posnym lub posmarowanym masłem chlebem. Nowe kraje, nowe zwyczaje, nawet wśród zwierząt.

Wyruszamy w drogę wstępując uprzednio do zabytkowej części miasta aby zobaczyć największą koncentrację Truli, czyli wspomnianych wcześniej okrągłych domków z kamienia ze szpiczastym kamiennym dachem.

(https://lh3.googleusercontent.com/-3Ipse1eeaco/Vpqdj9g7t8I/AAAAAAAAC2M/Rx8PqiZ4hxA/s640-Ic42/IMG_0643.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-eU27J2zsJPc/Vpqdkb1ZsdI/AAAAAAAAC2Q/BBWD3K78gwg/s640-Ic42/IMG_0644.JPG)

Pierwsza okazała budowla to kościół Św. Antoniego w Alberobello, zbudowany w XX w. przez jednego z ostatnich mistrzów budownictwa truli. Od tej ciekawej budowli zaczyna się deptak z całkowitym zakazem ruchu. Trul za trulem, wewnątrz których mieszczą się domki, sklepy z pamiątkami, restauracje itd. Unikatowy widok białego miasta chłoniemy pełną piersią. Nie chcemy się powtarzać ale zdjęcia na prawdę nie oddają stanu faktycznego choć są jego namiastką.

(https://lh3.googleusercontent.com/-zkOcDon9DzY/VpqdlHH0USI/AAAAAAAAC2g/7p3QPth16Vk/s640-Ic42/IMG_0646.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-TAupvFm1ieo/VpqdluCgGrI/AAAAAAAAC2o/rrgej9-tqN4/s640-Ic42/IMG_0648.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-SKZjd2i7jlQ/Vpqdl4CiAkI/AAAAAAAAC2w/LSFABnTZIGc/s640-Ic42/IMG_0651.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-JoRcnbTyfxU/VpqdmSZjU6I/AAAAAAAAC20/WpBl-TpVkO4/s640-Ic42/IMG_0654.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-_npPgblJX-c/VpqdnRnW9zI/AAAAAAAAC3A/x-OInqTLmFQ/s640-Ic42/IMG_0656.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-2F09rBMaVVc/Vpqdnt6LptI/AAAAAAAAC3E/UltbnhjLEsQ/s640-Ic42/IMG_0658.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-qPtHA7S_16I/VpqdoUqcCmI/AAAAAAAAC3Q/glM1RLivFm0/s640-Ic42/IMG_0662.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-JsTp9CcgMJI/Vpqdo-_dcGI/AAAAAAAAC3Y/JoKC0npe9uU/s640-Ic42/IMG_0666.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-HkGb5hGS2FE/VpqdpB9C7oI/AAAAAAAAC3c/e4j3FVROKD0/s640-Ic42/IMG_0670.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-fFnqvbRiP90/Vpqdp2nxAfI/AAAAAAAAC3o/Om0aSFt5rfk/s640-Ic42/IMG_0671.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-SL6oVcTi230/Vpqdqilg5ZI/AAAAAAAAC3w/-fsCGLu_Jic/s640-Ic42/IMG_0674.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-EME4vIzdt9g/VpqdruEfbKI/AAAAAAAAC30/WBl6OD7a3AQ/s640-Ic42/IMG_0676.JPG)
Na zakończenie dom z trulowym zwieńczeniem, pod którym postawiliśmy motocykl.

Po uprzednio zmoczonych koszulkach dających uczucie chłodu nie ma już śladu. Mimo wczesnej pory upał nie zamierza odpuszczać. Wracamy do motocykla i ruszamy w dalszą drogę, wzdłuż której towarzyszą nam pojedyncze i coraz starsze trule.

(https://lh3.googleusercontent.com/-_AUG2VqMTi4/VpqdsbYXcMI/AAAAAAAAC38/gMIfQzLxlBo/s640-Ic42/IMG_0679.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-vS-VNQnwQz8/VpqdttrjZBI/AAAAAAAAC4I/WQQbdT8kbuw/s640-Ic42/IMG_0680.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-S27vhJh8Qgk/VpqduPGRLdI/AAAAAAAAC4M/wbQ9b1yEsfE/s640-Ic42/IMG_0685.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-zufs-Xm_FNQ/VpqdvGKSn8I/AAAAAAAAC4s/OqZkAXn5IDA/s640-Ic42/IMG_0687.JPG)

Do przydrożnych, wyglądających na opuszczone budowle można spokojnie wejść. Często jest to wątpliwa atrakcja, wewnątrz których znajduje się wysypisko śmieci ...

Specyficzna i coraz rzadsza zabudowa towarzyszy nam do samego zamku Castel del Monte wybudowanego w kształcie ośmiokąta. Na każdym załamaniu znajduje się okrągła baszta. Zamek zlokalizowany na wzgórzu doskonale widoczny nawet z dużych odległości. Odpuszczamy sobie zwiedzanie wnętrza obiektu, który również znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO -  jedno z najdoskonalszych dzieł architektonicznych średniowiecza.

(https://lh3.googleusercontent.com/-4KshBFdzB54/VpqdwIjCDYI/AAAAAAAAC4k/ASYPqU4Pbbw/s640-Ic42/IMG_0691.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-8Fyy6KGNNWc/Vpqdv8iZ4HI/AAAAAAAAC4c/q8RbOE0ykr0/s640-Ic42/IMG_0692.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-XNCCC60-0Qg/VpqdwvilvrI/AAAAAAAAC5E/ef7GF-V-0_w/s640-Ic42/IMG_0695.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-Dehj-lHn8dE/VpqdxJ5-OPI/AAAAAAAAC40/zv6TY3LTw7Q/s640-Ic42/IMG_0698.JPG)

Potworny upał nie pozwala nam na rozważanie tematu czy plątać się zakorkowanymi ulicami gęsto występujących miast. Czym prędzej wbijamy się na autostradę, z której zjeżdżamy dopiero w Fano. Po drodze mijamy półwysep Gargano, który zasłynął za sprawą Ojca Pio. Mimo kuszących miejsc do zwiedzenia po drodze, coraz częściej zaczynamy myśleć o jak najszybszym dotarciu na północ, do chłodnych gór. Panujący upał poraża wszelkie komórki.

(https://lh3.googleusercontent.com/-zW1ZF5WO1O4/VpqdxW1C_0I/AAAAAAAAC48/_693ifD7rdc/s640-Ic42/IMG_0699.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-so3o4B1w9mA/Vpqdx0C8FjI/AAAAAAAAC5A/UZta-AZ0O1w/s640-Ic42/IMG_0701.JPG)
Jedyny chłód na trasie - stacja benzynowa z klimatyzowanym sklepem, restauracją.

... cdn
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: adamg24 w Styczeń 16, 2016, 11:28:30 pm
zdjącia ciekawe....jedno przebija pozostałe....?????......

....Germanik uciekający od Agrypiny na GS-sie....na tle budowli w mieście Alberobello
.....
w serwisie BMW wisisz na ścianie w dziale z garderobą dla posiadaczy Gs-ów

Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Styczeń 17, 2016, 08:50:19 am
zdjącia ciekawe....jedno przebija pozostałe....?????......

....Germanik uciekający od Agrypiny na GS-sie....na tle budowli w mieście Alberobello
.....
w serwisie BMW wisisz na ścianie w dziale z garderobą dla posiadaczy Gs-ów

Ciekawe porównanie ;-)

Co do garderoby - o jakim serwisie mowa ?
Pierwsze słyszę, że jestem gdzieś na ścianie.
Jest jakiś link lub zdjęcie ? Podeślij proszę - ciekawość mnie zżera.
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: adamg24 w Styczeń 17, 2016, 12:28:39 pm
sory za zamieszanie...
mój tekst jest pewną przenośnią....już taki jestem....widząc Ciebie na potężnym motorze jakim jest GS1200 i to w krótkich spodenkach w ojczyźnie Cezara, przy realistycznych opisach tego co Was wówczas otaczało pod czujnym okiem sycylijskiej ośmiornicy........
......odniosłeś autorski sukces ...poniosło czytelnika..... i napisałem to co sobie w danej chwili wyobraziłem.............
.....
idąc dalej tym wątkiem jest to moje uznaniez  dla poziomu tego forum, cóż więcej pisać...wiadomo o co chodzi ...chociaż  zdaję sobie sprawę, że jest to forum podróżników, a nie literatów i poetów.......pozdrawiam

Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Styczeń 17, 2016, 10:44:13 pm
bądź co bądź ciekawa przenośnia adamg24 :)
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Styczeń 23, 2016, 04:12:34 pm
Zapowiedź tego co zobaczycie na prezentacji z wyprawy:
"Z patelni do piekła".
Wszystko już niebawem
26-28 II 2016
na stałej co rocznej imprezie
"VI Nasze Wyprawy Motocyklowe"
Miejsce imprezy: Hotel - Restauracja Palacowa - Narol, woj. podkarpackie (w sercu Roztocza)
Tel.: (16) 63-19-223
Tel / Fax.: (16) 63-19-224
Email: info@palacowa.com.pl
50.360550, 23.333765
https://goo.gl/maps/mziEVrcCQL72
Wszystko w sąsiedztwie pałacu hrabiego Łosia >>> (http://atlasrezydencji.pl/narol-palac-losiow/)

TRAILER "Z patelni do piekła"

oraz wtręt tego co zobaczymy na imprezie ...







Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: siCk_BoY_ w Styczeń 23, 2016, 07:19:35 pm
Zapowiadają się naprawdę ciekawe relacje :) Tak wnioskuję z filmików :)
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Styczeń 25, 2016, 08:18:18 pm
Cd cz. 12

Z autostrady zjeżdżamy do Fano. Tu wracają moje wspomnienia z 1995 roku, zebranie na stadionie, związane ze spotkaniem Ojca Świętego Jana Pawła II z młodzieżą w pobliskim Loretto. Jadąc dalej wzdłuż wybrzeża zaczynamy rozglądać się za noclegiem. Wszelkie plaże ogrodzone. Już widzę, że 20 lat po uprzedniej wizycie sporo się zmieniło (ogrodzone i zamykane plaże). A my chcieliśmy znaleźć coś nad wodą?! Strada privata - te tabliczki i znaki będą nam się śniły po nocach. Przemykamy wąskimi uliczkami małych miejscowości . W jednej z nich (Fiorenzuola di Focara) na bramie wjazdowej do małego zameczku widzimy napis Dante Alighieri. To włoski poeta, filozof, polityk; autor słynnego dzieła "Boska Komedia". To odpowiedź na dręczący nas upał - JESTEŚMY W PIEKLE. Krótki wycinek jego dzieła, jak zjawa wbija się do głowy. Nad bramą piekła widnieje złowieszczy napis (w różnych tłumaczeniach):
- u Porębowicza jest "Ty, który wchodzisz żegnaj się z nadzieją";
- u Mickiewicza "Kto wchodzi do mnie, żegna się z nadzieją";
- u Kopalińskiego (w "Słowniku mitów...") jest "Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie".
W tych piekielnych upałach poczucie obecności w piekle nie było mu obce. My również odczuwamy ten piekielny upał. Może tak na prawdę dopiero przekraczamy bramy piekieł?

Chwilę później zjeżdżamy w ścieżynkę zakończoną stromym urwiskiem. Zawracamy! Łatwo nie było. Kawałek dalej podjeżdżamy pod górkę. Kapliczka, gaj oliwny ... po dokładniejszych oględzinach jakieś puste zabudowania a może budynki gospodarcze. W niedużej odległości słychać rozmowy i pokrzykiwania ludzi, Włochów. Nie ma co wybrzydzać nocujemy w gaju oliwnym ze wspaniałym widokiem na pobliski oświetlony nocą zamek.

(https://lh3.googleusercontent.com/-I8NfJMXIVN0/VqZxNwACHTI/AAAAAAAAHZw/DT8Y9XbdV5k/s640-Ic42/IMG_0706.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-foJTcOFzxik/VqZxPoATZaI/AAAAAAAAHaA/CyOjjMa5wMo/s640-Ic42/IMG_0708.JPG)

10.08.2015 (poniedziałek)
Ku naszemu zaskoczeniu noc była chłodna. Hmmm może jednak wyjeżdżamy z piekła, o którym tyle pisał Dante. Możliwe, że najgorsze upały już za nami. Nad ranem okazuje się, że nasz gaik oliwny znajduje się przy uczęszczanej ścieżce rowerowej. Podobizny Ojca Pio towarzyszą nam wszędzie od jakiegoś czasu, również tu.

(https://lh3.googleusercontent.com/-aoU72rceYwI/VqZxO2V477I/AAAAAAAAHZ4/H6xQqo8MyWo/s640-Ic42/IMG_0707.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-Nh87jNCXyLg/VqZxQvNPK8I/AAAAAAAAHaI/NmPaX8vvlYU/s640-Ic42/IMG_0709.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-BlDKT6fFcGc/VqZxRmXFjxI/AAAAAAAAHaQ/J6cC07HHBIo/s640-Ic42/IMG_0710.JPG)
Granaty ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-I7oBiAytrpM/VqZxS8zo1PI/AAAAAAAAHaY/ZO6IWTUUhE4/s640-Ic42/IMG_0711.JPG)
Oliwki ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-_-j8ceFdqmE/VqZxUZKDbAI/AAAAAAAAHak/s8lthttp://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/Themes/Orange_Line/images/bbc/img.gifnqosIos/s640-Ic42/IMG_0712.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-YYVRJOZtaZ4/VqZxVE0SmRI/AAAAAAAAHao/-0TKe7pxgHk/s640-Ic42/IMG_0713.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-UKM37prnj7I/VqZxWCqO9gI/AAAAAAAAHaw/dTZLdF1g4VE/s640-Ic42/IMG_0714.JPG)

Zwijamy się sprawnie i obieramy kierunek na pobliskie San Marino. Droga minęła szybko i nie wiedząc kiedy niespodziewanie mijamy straż graniczną. Wjeżdżamy do tej ponoć, najstarszej republiki świata. Przy wjeździe świetne powitanie "Witajcie na wolnej ziemi". Wszystkie rejestracje pojazdów automatycznie inne. Po około 10 minutach jazdy znajdujemy się w stolicy położonej na wysokim wzniesieniu. Można odnieść wrażenie, że mieszkańcy San Marino patrzą na Włochów z góry niczym bogowie z Olimpu. Wielki gmach zamczyska obok którego przejeżdżamy strzeżony jest przez dodatkowych mundurowych. Trzy zamki połączone ze sobą murami obronnymi.
Wspinaczka krętymi dróżkami prowadzącymi do stolicy tego małego państewka warta była naszej fatygi. Widoki wyśmienite. Śliczne miasto, uliczki i otaczający krajobraz.

(https://lh3.googleusercontent.com/-Kzv4tR5BKw0/VqZxXHBw4BI/AAAAAAAAHa4/edU4PeRN0wg/s640-Ic42/IMG_0717.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-Ae1X6MFTz14/VqZxYAa8ZpI/AAAAAAAAHbA/c-hlnkDf5mA/s640-Ic42/IMG_0721.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-5UbqRSruIKM/VqZxZGxntvI/AAAAAAAAHbM/kgYGNALLZ3A/s640-Ic42/IMG_0725.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-ZT-nItjapuQ/VqZxZmAhe9I/AAAAAAAAHbQ/3G1mnIh7MsE/s640-Ic42/IMG_0726.JPG)
Trzy wieże ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-cJJ2uB5Ja4Q/VqZxa6LWrsI/AAAAAAAAHbY/hBoEfC4f358/s640-Ic42/IMG_0727.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-QOv_BZ7FPU4/VqZxcNng_gI/AAAAAAAAHbg/EM_wHJ8Oilw/s640-Ic42/IMG_0730.JPG)

Na śniadanie zjeżdżamy na dół, poza miasto. Upatrzyliśmy sobie miejscówkę nad strumieniem koło jakiegoś gospodarstwa agroturystycznego i firmy specjalizującej się w dystrybucji chemikaliów przemysłowych.

Pa małej przekąsce kierujemy się na północ w stronę Wenecji. Od Ravenna do Chioggia wzdłuż drogi i licznych kanałów wodnych można napotkać ciekawe domki na palach. Te budowle rybackie można spotkać na lądzie i wodzie. Z czasem obok tych specyficznych domków widać potężne sieci na ciekawych wysięgnikach, tłoczące się kutry i łódki tego rybackiego regionu.

(https://lh3.googleusercontent.com/-ltJ3W7D9L88/VqZxc0uZ_8I/AAAAAAAAHbo/ednl9l79xCs/s640-Ic42/IMG_0733.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-TNHuczHNW0c/VqZxdigSpFI/AAAAAAAAHbw/ZOWxrXUUTQQ/s640-Ic42/IMG_0735.JPG)

Chioggia nazywana przez Włochów „małą Wenecją”, urokliwa nieduża i pełna gwaru miejscowość, to mały przedsmak Wenecji w innym wydaniu. Zatłoczone miasto mijamy bokiem jadąc mostem przecinającym zaczynającą się tutaj Lagunę Wenecką. Trudno oprzeć się pokusie zatrzymania i sfotografowania uwijających się tu rybaków. To dowód na to, że wody laguny obfitują w ryby i małże. Przyglądając się dokładniej tutejszym lagunowym krajobrazom, wyraźnie widać gęsto powtykane i wystające z wody drewniane pale, których znaczenie wyjaśnię przy okazji wizyty w Wenecji.

(https://lh3.googleusercontent.com/-uwdomxI-i24/VqZxeqplJZI/AAAAAAAAHb4/Ia9kzfDzNDc/s640-Ic42/IMG_0739.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-AznPsJcAjoI/VqZxfm2gsDI/AAAAAAAAHcA/qSl3iOEIt3s/s640-Ic42/IMG_0740.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-UExaaYRvs0c/VqZxgZE7mYI/AAAAAAAAHcI/CM68YLQqGiY/s640-Ic42/IMG_0743.JPG)
Złudzenia przepadły - śmieci są również na północy Włoch

(https://lh3.googleusercontent.com/-SBC2_6YHn70/VqZxhNKJlfI/AAAAAAAAHcU/H9MxBvZHbLI/s640-Ic42/IMG_0744.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-K3yAa-YFk74/VqZxiEY6ArI/AAAAAAAAHcY/CmhHya8G-tk/s640-Ic42/IMG_0748.JPG[img])[/img]

Ten odcinek drogi to tereny Parku Regionalnego Delty Padu (Delta del Po) obfitującej w bogactwa fauny i flory (wśród nich lasów piniowych - (odmiana specyficznej sosny z gęstą, szeroką koroną. Starsze okazy przybierają pokrój parasolowaty)). Ta najdłuższa rzeka Włoch rozdziela Góry Apenińskie od Alp niosąc w swoich wodach sporą ilość osadów gromadzonych w ujściu rzeki do Morza Adriatyckiego. Rzeka wykorzystując rozległe zapadlisko tektoniczne przyczyniła się do utworzenia żyznej Niziny Padańskiej. W tym regionie często występują trzęsienia ziemi ze względu na przebiegającą w tym regionie strefę subdukcji. Delta rzeki Pad należy do jednych z najbardziej rozbudowanych w Europie.

(https://lh3.googleusercontent.com/-kiejKp9zIrY/VqZxkQgp1ZI/AAAAAAAAHcw/guo1x6ziiLE/s800-Ic42/Mapa-tektoniczna-W%2525C5%252582och.jpg)

W Masentre na drodze pojawiły się tramwaje a może autobuso-tramwaje jeżdżące po dwóch torach oraz po jednym. Długi most Ponte della Libertà – drogowy, czterojezdniowy jest jedyną lądową drogą dojazdową do Wenecji o długości 3,85km. Obok mostu drogowego, biegnie most kolejowy ((starszy) z pozoru jakby jedna budowla) - to dowód na to, że budowa mostu na Sycylię jest możliwa. Czy na pewno ? To pytanie do Włochów z południa a może do ... "biznesmenów".  Podążając za jednym torem dotarliśmy do Wenecji.

(https://lh3.googleusercontent.com/-osxAe32xPlg/VqZxi7gWT7I/AAAAAAAAHck/I0PtiG1Bnkg/s640-Ic42/IMG_0750.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-0bN1llhO5iQ/VqZxjRoAZ5I/AAAAAAAAHco/9wj49yVgyp8/s640-Ic42/IMG_0752.JPG)

Laguna Wenecka położona w północno-wschodniej części Włoch u wybrzeży Ardiatyku. Rozciąga się od ujścia rzeki Sile na północy do ujścia rzeki Brenta na południu. Ten płytki akwen morski (zwany laguną) oddziela od otwartego morza piaszczysta i równoległa do linii brzegowej wyspa nazywana lido (coś w stylu naturalnej tamy-stanowiące naturalną osłonę przed falami, sztormami i gwałtownymi przypływami). Pomiędzy lido a stałym lądem występują liczne, mniejsze i większe wysepki. Wszystko powstaje za sprawą ciągłego transportu osadów przez rzeki - prosto z gór. Duża koncentracja wysepek zasiedlona i zagospodarowana przez człowieka przyczyniła się do powstania tego specyficznego miasta, jakim jest Wenecja. 

... cdn
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Marzec 16, 2016, 07:17:38 pm
Cd cz. 13

Laguna Wenecka jest generalnie bardzo płytka występuje na niej wiele mielizn, tysiące wysp, wysepek, bagien, grzęzawisk i łach piaszczystych. W czasie odpływu wyłaniają się z wody. Tutejsza żegluga odbywa się wzdłuż naturalnych kanałów pogłębionych przez człowieka (o głębokości ok. 10 m czyli podobnie jak tor wodny na Zalewie Szczecińskim), które wyznaczają pale wbite w dno. Nad ich drożnością czuwa Magistrat wodny odpowiedzialny również za wytyczanie nowych dróg wodnych i konserwację kanałów miejskich. Na tych szlakach wodnych można spotkać wszystko co pływa, od pontonów, małych motorówek poprzez gondole, ambulanse, policję straż pożarną taksówki, tramwaje wodne, statki wycieczkowe, a nawet w niektórych miejscach potężne luksusowe promy. Ze względu na swoje położenie Wenecja nie potrzebowała murów obronnych czy fortec.

(https://lh3.googleusercontent.com/-DoPO5MHsJPg/VumU5VwWZqI/AAAAAAAADRA/lmI7YJS8sXsxtz9xf_-EjpmvPPCOhPfswCCo/s912-Ic42/0_Wenecja_fot_google_Web.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-aqmrUDCoGow/VumU6zBVB6I/AAAAAAAADRM/a3U_F8PQ_ZwA5qpInKgmiWPHftkmpMhQQCCo/s720-Ic42/0_Wenecja_trasa_fot_google_Web.jpg)

Od momentu wyjazdu z Sycylii towarzyszący nam skwar dawał się ciągle we znaki. Nasze organizmy w dużym stopniu zaaklimatyzowane odczuwały ciągły dyskomfort termiczny. To właśnie on sprawiał, że kolejna propozycja zwiedzania wzmagała u Tamary reakcje bezwarunkową na NIE ! Nie ukrywam, że upał przysmażył również mój mózg w przypadku możliwości penetracji bardzo atrakcyjnego Półwyspu Gargano, będącego gwarantem noclegów na dziko. Do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć, ponieważ podczas poprzednich dwóch wizyt w tym kraju nie zwiedziłem tego atrakcyjnego miejsca. Co jak co, bliżej północy nieco otrzeźwiałem i na niechęć Tamary związaną ze zwiedzaniem kolejnej atrakcji, czyli Wenecji odpowiedziałem negatywnie. Już kilkukrotnie przekonałem się, że podczas wielu lat naszego wieloletniego zwiedzania mój współtowarzysz podróży źle znosi potworny upał i wtedy odrzuca wszelkie opcje poznawania nowego. Mimo naszej niechęci do zwiedzania większych miast, nie za bardzo zważałem na opinię Tamary. Narzuciłem Wenecję, ponieważ wiem, że moja towarzyszka podróży nie była w tym mieście, a wiem, że warto tu zajrzeć. "Znamy się jak łyse konie", i dałbym sobie rękę uciąć, że to unikatowe miasto zyska pozytywny odbiór. Może czytając ten fragment, wypowie się w temacie. Może nie. Myśl o spacerze po tym mieście zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy.
Próby odczucia tego upału przez każdego z czytelników to tylko słowa. Dalsze rozważania dalekie są od tego, na co byłby zdolny każdy z czytelników tym momencie. Teraz, gdy siedzi się w optymalnej temperaturze do pracy, czytania, myślenia daleki jestem od jakichkolwiek porównań. W takich momentach mózg daje inne sygnały (szukaj chłodu, uciekaj, ...) niż nasze plany czy zamiary. Wiem jedno, że bycie tam, widzenie, czucie na własne oczy nie odda ani zdjęcie ani najlepszy film. W skrócie, mimo negatywnych sygnałów częściowo przekonałem delikatnie wymuszając wizytę w tym mieście. Warto ? Dla mnie tak. Tamara może mieć odmienne zdanie, choć po powrocie odebrałem pozytywne sygnały. Upał w cieniu kamienic z ochłodą płynącą z kanałów wodnych daje większy komfort niż siedzenie w samo południe na kanapie mknącego motocykla.

WENECJA
Zostawiamy nasz pojazd na parkingu i przebrani ruszamy wgłąb tego historycznego miasta znajdującego się wraz z laguną, na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

(https://lh3.googleusercontent.com/-HcWhwREWYaQ/VumU6E6jmkI/AAAAAAAADRA/Q3H9fDJMU5kJURZ1zGqD1CeRb2k4pYs0gCCo/s640-Ic42/IMG_0753.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-lPf6h9B5B_o/VumU83q1FeI/AAAAAAAADRM/KPEOAj1qK_sflLni-L7ZoCommYLxKSt4QCCo/s512-Ic42/IMG_0767.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-jF7bxFWqq6s/VumU9-Bh9LI/AAAAAAAADRM/q_e6xDY1OfgfitWGxp_0aDR03I_9h5T_ACCo/s512-Ic42/IMG_0769.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-3LwyLLo0NIA/VumU-m-O9uI/AAAAAAAADRM/gUIE07HjOQEAubNHb_p3XfjfdCioiiy-wCCo/s512-Ic42/IMG_0771.JPG)

Przemieszczając się wąskimi uliczkami z bardziej lub mniej rozległymi placami, podziwiamy starą zabudowę. Zabytkowe miasto kontrastów, w którym miesza się klimat odrestaurowanych kamienic z tymi opuszczonymi z odpadającymi tynkami. Place, fasady pałaców o lekkiej konstrukcji, wszystko bogato zdobione. Mosty i kanały wodne stanowiące główne trakty transportowe. Spore natężenie ruchu na tutejszych drogach wodnych, generowane głównie przez turystów sprawia, że czystość wody pozostawia wiele do życzenia. Owe szlaki komunikacyjne generują czasami specyficzne zapachy, które są odpowiednio komentowane przez turystów ale to właśnie dzięki nam zwiedzającym można przypisać te zasługi. Mamy to co mamy. Wszystko na własne życzenie.
Jako turyści podróżujący motocyklem mamy dość wyostrzony zmysł powonienia co dodatkowo wzmaga odbiór danego miejsca. Mamy szczęście, przykrych zapachów nie ma w dniu dzisiejszym. Spacer wąskimi uliczkami najlepiej zapada w pamięci, chyba, że ktoś pierwszy raz w życiu płynie stateczkiem, taksówką wodną - to też atrakcja.

Sklepy z BAUTAMI, czyli weneckimi maskami towarzyszą nam niemal na każdym kroku. Rozbieżność cenowa ogromna, w zależności od miejsca produkcji i wielkości maski.

(https://lh3.googleusercontent.com/-QIqQscpPMtk/VumU7MFQ77I/AAAAAAAADRM/vdiriSai11URFCpOX1_wTP81ztarHEMfACCo/s512-Ic42/IMG_0760.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-vocmhYYF19Y/VumU_FsXFSI/AAAAAAAADRM/NsN2u9YPcFgawdEAJ-2teBpYj3gcGi5zgCCo/s640-Ic42/IMG_0772.JPG)

Skąd MASKI ?
Wenecja to wbrew pozorom małe miasteczko, w którym wszyscy mieszkańcy doskonale się znali. Najbardziej popularne w okresie karnawału, mają wiele teorii dot. noszenia. Jedna z najbardziej wiarygodnych nawiązuje do pierwszego zdania w temacie. W małym miasteczku arystokrata i biedak, pani domu i służąca, kurtyzana i zakonnica, rybak i marynarz, panna i mężatka, kawaler i wdowiec ... zakładając maskę, wszyscy nagle stają się tajemniczy, anonimowi i sobie równi. Stają się kimś nie do rozpoznania. Mogą być każdym i nikim. Teraz mogą być kim tylko chcą.
Maski dziś
Osoby przebrane w maski i stroje można spotkać na ulicy w okresie karnawału. Tutejsza tradycja staje się popularna wśród przyjezdnych, którzy kupują sobie maski na straganach lub w sklepach i zakrywają twarz, nawiązując do weneckiej tradycji.
Ceny
Najtańsze, plastikowe maski made in China, można kupić za kilka euro. Dla rządnych prawdziwej weneckiej pamiątki z podróży warto wydać trochę więcej i skusić się na oryginalną, ręcznie robioną i zdobioną maskę wenecką zrobioną z masy papierowej. Inne, wykonywane w mieście maski wykonuje się również ze skóry i porcelany. Ceny wyższe, w zależności od kosztów podstawowego materiału wykorzystanego do produkcji.
Rodzaje masek
Po dokładniejszych oględzinach możemy rozróżnić kilka rodzajów weneckich masek. Najbardziej typowa dla tutejszego miasta maska nazwana
- BAUTA - zakrywa całą twarz tak, żeby osoba ją nosząca mogła zachować pełną anonimowość. Kiedy przyjrzymy się jej dokładniej zauważymy, że jej dolna część nie przylega do podbródka. Bauty nie trzeba bowiem zdejmować nawet chcąc napić się czy coś zjeść.
- COLUMBINA - równie popularne maski, które zakrywają jedynie oczy, nos i policzki.
- MEDICO DELLA PESTE - maska z dziobem, która swą nazwę zawdzięcza temu, że była używana przez medyków. Dziób wypełniali ziołami i medykamentami mającymi za zadanie chronić przez złapaniem zarazy od chorych, którymi się opiekowali. Początkowo białe, dopiero potem zaczęto je dekorować.
- VOLTO lub LARVA - również białe maski zakrywające calusieńką twarz, sięgające od podbródka do czoła, od ucha do ucha, z lekko wyrzeźbionymi ustami i nosem. Małe otwory na oczy.
- MORETTA - to kolejna ciekawa maska, która była zawiązywana z tyłu głowy. Od wewnątrz miała swego rodzaju guzik trzymany w ustach. Nosząc taką maskę nie można było się odzywać.

(https://lh3.googleusercontent.com/-DvfTTqVhWgY/VumU8Lz9VbI/AAAAAAAADRM/V2EjoRDt4tsdtCP8HzXoidLIX8VfjkPWwCCo/s640-Ic42/IMG_0761.JPG)

Zabobony
Ponoć przewożenie maski wykonanej i zakupionej w Wenecji przynosi szeroko rozumianego pecha. Dla umęczonych tego typu anegdotami podsuwamy skuteczne rozwiązanie. Kupioną maskę należy wysłać paczką, co jest doskonałym rozwiązaniem dla podróżujących motocyklem ze względu na ograniczoną powierzchnię bagażową.
Wenecja - rozpoznawalne symbole:
- karnawał wenecki,
- maski,
- festiwal filmowy,
- biennale sztuki współczesnej,
- gondola,
- Operowa stolica Europy- tu narodziła się i rozkwitła opera.

Spacerując wąskimi uliczkami co chwilę dochodzimy do mniejszych lub większych placyków, na których można znaleźć studzienki z zimną wodą pitną. Zmierzamy do największego z nich - placu Św. Marka, który okresowo jest zalewany przez wody laguny. Na przełomie 2015/2016 roku odnotowano rekordowo niski stan wody w mieście, ciekawostka ponieważ najniższe stany wody odnotowywano najczęściej latem. Ta anomalia sprawiła, że kłopoty z żeglugą mają gondolierzy, załogi tramwajów wodnych i jednostek ratunkowych. Na dnie weneckich kanałów pojawiło się więcej błota niż wody.

(https://lh3.googleusercontent.com/--GFrX57AoP0/VumVANIEOiI/AAAAAAAADRM/xzpWQlUyH4wp0mDj-mrGyIrP0sbdcB20ACCo/s640-Ic42/IMG_0780.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-QW72gZSfaBo/VumVA22TSeI/AAAAAAAADRM/GiB_hd2v8HE1EW5IuDnJiZEI4Y20kPr_wCCo/s640-Ic42/IMG_0785.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-c-fdSg_cPnM/VumVBq9l51I/AAAAAAAADRM/BxTW16fUw9g7-adoXH2ywpnjVUfcTkGGgCCo/s640-Ic42/IMG_0788.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-Dse-pUbbHZI/VumVCa7FZDI/AAAAAAAADRM/MnSgq4sOnVk89uHT8W6-SiAAGpfsW6RRACCo/s640-Ic42/IMG_0790.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-jtaUe9M67eY/VumVDU_HyzI/AAAAAAAADRM/kQ_9agGw_gkyHYvVE47kjV6q1mf6lO-iQCCo/s640-Ic42/IMG_0792.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-8-tb3aAVJg8/VumVEPbpEvI/AAAAAAAADRM/3A46iifiN2k69_U-XoEdDtJP6qkPOUKgACCo/s640-Ic42/IMG_0793.JPG)

My mieliśmy to szczęście, że mogliśmy podziwiać swobodnie pływające gondole i inne jednostki pływające.
Będąc w Wenecji trudno pominąć temat gondoli. Łódź wiosłowa, która przemieszcza się po tutejszych kanałach przy pomocy stojącego i specyficznie wiosłującego gondoliera. Długie wiosło pełni funkcję steru i napędu. Kształt i konstrukcja gondoli wywodzi się z przybrzeżnych i rzecznych południowosłowiańskich łodzi rybackich. Kadłub Gondoli z bardzo dużymi nawisami o płaskim dnie jest dość stabilny. W literaturze i filmie, rozpowszechniono obraz gondoli jako miejsca nad wyraz romantycznego, który stracił na znaczeniu w momencie kiedy ucichł śpiew gondoliera. Nie usłyszeliśmy żadnej pieśni. Piękny śpiew naszego wioślarza usłyszeliśmy wcześniej, w błękitnej grocie na wyspie Capri. Jego śpiew wykorzystaliśmy w filmie, który mogliście zobaczyć podczas prezentacji na VI Nasze Wyprawy Motocyklowe. (http://www.radiator-mototurystyka.pl/7649/vi-nasze-wyprawy-motocyklowe/)
Koszta:
- rejs gondolą  - 80 - 100 euro,
- rejs tramwajem wodnym - 4 euro.
Mieliśmy już swoje wydatki wykraczające nieco poza zaplanowany budżet więc odpuszczamy sobie tą przyjemność rejsu gondolą. Może przy innej okazji ;-)

Zabytki (źródło - wikipedia):
- Bazylika św. Marka,
- Plac św. Marka (Piazza San Marco),
- Piazzetta di San Marco,
- pałac Dożów (Palazzo Ducale),
- most Westchnień (Ponte dei Sospiri),
- wieża zegarowa (Torre dell’Orologio),
- Prokuracja (Procuratie Vecchie i Procuratie Nuove),
- most Rialto,
- Kanał Grande (Canale Grande),
- Santa Maria della Salute,
- Santa Maria Gloriosa dei Frari,
- Kościół San Giorgio Maggiore,
- Dzwonnica św. Marka w Wenecji,
- Palazzo Venier dei Leoni,
- Ca' d'Oro,
- Ca' Rezzonico,
- Ca' Pesaro,
- Palazzo Grassi,
- Synagoga Hiszpańska,
- Włoska Synagoga (Scuola Italiana),
- Teatro La Fenice.


Idąc dalej, znamy takie wydarzenie jaki Wenecki Festiwal Filmowy, uchodzi za najstarszą imprezę filmową na świecie. Wbrew pozorom nie odbywa się w samej Wenecji, tylko na wyspie Lido i odbywa się pod koniec sierpnia lub na początku września.
Skoro jesteśmy przy filmach to właśnie to unikatowe miasto znalazło się na tapecie wielu ekranizacji filmowych. Trudno wyłapać wszystkie.
Wenecja na planach filmów fabularnych.
Ja wyłapałem następujące:
- Mały romans (1979), reż. George Roy Hill,
- Wszyscy mówią: kocham Cię (1996), reż. Woody Allen,
- Niebezpieczna piękność (1998), reż. Marshall Herskovitz,
- Indiana Jones i ostatnia krucjata (1989), reż. Steven Spielberg,
- Casino Royal (2006), reż. Martin Campbell,
- Turysta (2010), reż. Florian Henckel von Donnersmarck.
Jeśli wyłapiecie inne filmy z Wenecją na planie filmów fabularnych - dopiszcie.

Historyczne centrum Wenecji zamieszkuje niecałe 50 000 osób a liczba mieszkańców ciągle spada ze względu na rosnące ceny mieszkań i podatków. Patronem miasta jest św. Marek i właśnie jego imię nosi największy plac w mieście, przy którym znajduje się również bazylika jego imienia. Wewnątrz znajdują się jego relikwie jak również innych świętych.

(https://lh3.googleusercontent.com/-SO-8CmtMj1w/VumVFBqmgaI/AAAAAAAADRM/k79uUCHqtuUSV5uWd1VluxQq8J-L3vU4gCCo/s640-Ic42/IMG_0796.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-w6Q8nWkm9nY/VumVFw5BAtI/AAAAAAAADRM/8CRu93eP3RYVZoWH0tnax7hv539bm0EXwCCo/s640-Ic42/IMG_0799.JPG)

Po dotarciu do Placu św. Marka, ludzi jak mrówków. W tym miejscu jakoś nas to nie razi tak jak w przypadku Pizy. Na olbrzymim placu ogromna liczba turystów gubi się w swym ogromie. Niesamowity kontrast kulturowy zwiedzających a co za tym idzie religijny.

(https://lh3.googleusercontent.com/-dwwWHkU4ju0/VumVG3OawHI/AAAAAAAADRM/iQXCO-FEmXs7-ftt7vRWE1a7qrZpXWNOQCCo/s640-Ic42/IMG_0800.JPG)

Tutejsze gołębie zachowują się jakby były w klatce. Przywiązane do placu niewidzialną mocą a może niewidzialną siatką, zrywają się stadnie do lotu i ponownie lądują niemal w tym samym miejscu. Przy placu  znajduje się główny kanał miasta "Canal Grande", z olbrzymią liczbą drewnianych pali zlokalizowanych przy nabrzeżach, poprzecinanych pomostami, do których cumowane są łodzie i gondole. Ich ogromna liczba dla jednych może być szpecąca a dla innych dodaje uroku. Najgrubsze pale wyznaczają też główną drogę transportową dla większych jednostek pływających. Można je zobaczyć na terenie całej laguny poza historycznym centrum.

(https://lh3.googleusercontent.com/-7LIW1ZQQoms/VumVHTL_jXI/AAAAAAAADRM/pv8DRLCpOq05Jmaq3ba_ez-fp40EZaihwCCo/s640-Ic42/IMG_0801.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-k0GR8aiTocI/VumVIUm0HYI/AAAAAAAADRM/pmYq3hMqJx89dUJ3S_Upf_M07tsN5EM7gCCo/s640-Ic42/IMG_0805.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-qQxkxH9I64g/VumVIoDaOQI/AAAAAAAADRE/krQ0bjnOtp0uM2CwDBkk4kpE5W99adTrgCCo/s640-Ic42/IMG_0808.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-3q-Tp1aCQi4/VumVJbGyPiI/AAAAAAAADRE/vwJUaH-SW4AHKQAVVDh0aoo_s6W74-_LQCCo/s640-Ic42/IMG_0811.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-Loz4Zqeonp4/VumVKbrgVCI/AAAAAAAADRE/r1oOf5ImbG8cN2kJZyG98fqlG1NWNwYpwCCo/s640-Ic42/IMG_0812.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-Y83l34WyEgM/VumVLY00aGI/AAAAAAAADRE/sAWkFJPMSggq74rX0s01rnF5AmA-ZtElACCo/s640-Ic42/IMG_0813.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-nWLiyEgv4ZQ/VumVLzjNudI/AAAAAAAADRE/TzC86eYWvnci5dHpynfAk9_XTpwCtlJfQCCo/s640-Ic42/IMG_0814.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-LXv70juVss8/VumVMlFeC0I/AAAAAAAADRE/STaYZo_d0KoxJFWDdcI0Y7ydtyrrPzgAACCo/s640-Ic42/IMG_0817.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-KbY1CdJ9ei8/VumVNTu8sQI/AAAAAAAADRE/DXQbZZVEcEQM2Zd4zl2JESZVvQGQEIrNgCCo/s640-Ic42/IMG_0822.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-ohnHd1uQAEo/VumVOKid45I/AAAAAAAADRE/ZpOCprFQhD0u4TYcIUuXNAUxq_XsJpcFwCCo/s512-Ic42/IMG_0824.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-OG-Vc3Mwuiw/VumVO9TngVI/AAAAAAAADRE/ihYqBY4ped4oTB7Uy9aaqSotA3zCfvHKwCCo/s640-Ic42/IMG_0825.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-Eh8Niny9giQ/VumVPJTm5II/AAAAAAAADRE/xaV2E413pC0yhBXrwT02GC3_l2U7b24LgCCo/s640-Ic42/IMG_0826.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-Rpn_Wu7mTuI/VumVQYW5r1I/AAAAAAAADRE/gvHUbjrdRc0OV4PXgsv1G58IUo49rZAtQCCo/s512-Ic42/IMG_0828.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-eI7Qoe6lV5s/VumVQ8DE4ZI/AAAAAAAADRE/B6gBIzL0X08UneR5W8np8gugRUqBHI-6QCCo/s640-Ic42/IMG_0829.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-PnQIrjdN2y4/VumVR-N3nCI/AAAAAAAADRE/ruAeMQgNy5QHNIoV2bTjlnQIyBBu4VUqQCCo/s640-Ic42/IMG_0831.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-u2P_hTuMDxw/VumVS-0Fi4I/AAAAAAAADRE/a9sn56qXjJkCXwNGfj4m9QxGzwiSUEg8ACCo/s640-Ic42/IMG_0832.JPG)

Do placu św. Marka dopływa również tramwaj wodny - ulubiona forma szybkiego transportu dla wycieczek zorganizowanych. Wysiadka (szybko - nie mamy dużo czasu), maraton po najważniejszych atrakcjach, czas wolny i droga powrotna tym samym środkiem transportu. Lubimy patrzeć na taką formę uprawiania turystyki. Zmęczeni inaczej wracają do hotelu, prysznic i nocleg w klimatyzowanym pomieszczeniu. To jedyny mankament naszego podróżowania - klimatyzacja. Mamy za to inną przewagę, która daje nam więcej satysfakcji. Nie ma to jak totalny luz bez pośpiechu. Zwiedzamy to co chcemy, kiedy chcemy z możliwością pozostania właśnie tu - bo nam się podoba. Taka właśnie myśl kłębiła się w tym momencie. A może nocleg właśnie tu ? Nikt z nas nie poruszył tego tematu więc delektowaliśmy się tym co lubimy. Dodatkowy atut naszej formy podróżowania to możliwość smakowania lokalnych potraw. Nocując w hotelach, nigdy nie udało nam się zasmakować w czymś tutejszym. Jedzenie wyłącznie hotelowe lub jak to nazywają europejskie.

(https://lh3.googleusercontent.com/-48teBiQh4Mc/VumVTlmnZII/AAAAAAAADRE/ybw3Y9rkxCcSWTglBSpy69k7gucwQ_CLgCCo/s640-Ic42/IMG_0836.JPG)

Dość - pooglądaliśmy przemykające wycieczki, jedna za drugą, jedna szybsza od drugiej i udajemy się własnym szlakiem bez celu - może zabłądzimy :D
Przygoda !

... cdn
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Jaco w Marzec 16, 2016, 08:26:30 pm
Ładne, ładnie, a szczególnie ten mostek czy pomost z dodatkiem w czerwieni ;)
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Marzec 16, 2016, 08:28:16 pm
Ładne, ładnie, a szczególnie ten mostek czy pomost z dodatkiem w czerwieni ;)
Z czerwienią jej do twarzy ;-)
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Kwiecień 14, 2016, 06:49:41 pm
Cd cz. 14

Sorki za ten przestój, postaram się czym prędzej dokończyć historię.

W drodze powrotnej do motocykla, ciągle zachwycamy się różnorodnością miasta. Przystajemy na moście westchnień i ruszamy dalej. Chodząc po omacku, bez żadnej mapy wchodziliśmy czasami w ślepe zaułki co potęgowało nasz odbiór tego miasta. Można rzec, że zgubiliśmy się i na pewno tu zginiemy. To hasło towarzyszy nam od wielu lat naszych podróży i na pewno nic się nie zmieni. Kiedyś na pewno się zgubimy.

(https://lh3.googleusercontent.com/-MqcKB0E1vPA/VumVUuoQjcI/AAAAAAAADRE/dO0JPkyMUEUo7hA7kukExWyXh76uR1GYgCCo/s640-Ic42/IMG_0839.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-J4NIhCmYoR4/VumVVxXoQ1I/AAAAAAAADRE/i35l4uohes4H8wTgaHfaMFt6ACIrssrQgCCo/s512-Ic42/IMG_0846.JPG)

Skoro doszliśmy po omacku do największego placu to na pewno wrócimy do celu. Nasza intuicyjna orientacja w terenie sprawiła, że bez większych problemów wróciliśmy do naszego pojazdu. Na miejscu okazuje się, że w zabytkowej części miasta spędziliśmy 5 godzin. Non stop na nogach. Przebierając się w ciuchy motocyklowe, stwierdziliśmy wspólnie, że 5 godzin to ciągle mało. Moglibyśmy spędzić tam znacznie więcej czasu.

Cenny w Wenecji niższe na pewno nie będą. Miasto może zostanie ocalone przed zalaniem, i nadal będzie atrakcyjne - jak zawsze. Na koniec pojawia się pytanie, czy miasto stanie się czymś na wzór rozpoznawalnej wizytówki Czarnogóry jak wyspa Sveti Stefan, będącej siedzibą samych restauracji i hoteli, pozbawionej przesiedlonych uprzednio mieszkańców.

(https://lh3.googleusercontent.com/-Jjpo3qiCLW8/VumVXU5OMXI/AAAAAAAADRE/Fa5wc9X2kRs8RSk3-L_ethy7eUki7FjwwCCo/s640-Ic42/IMG_0852.JPG)

"Wenecja znika. Miasto oblegane przez turystów wkrótce umrze przez absurdalnie wysokie ceny".
Źródło: natemat.pl

– Już w 2030 roku jedno z najsłynniejszych włoskich miast może nie mieć mieszkańców – przewidują demografowie. Wenecja wyludnia się w zastraszającym tempie, bo wywindowane ceny czynią życie w mieście niemożliwie drogie. Na tyle, że nawet świetnie zarabiających gondolierów przestaje być na nie stać. W dodatku za 80 lat kultowe miasto może całkowicie zniknąć... pod wodą.
Gondolierzy to jeden z najlepiej opłacanych zawodów w mieście. W całej Wenecji jest ich nieco ponad 400. – Każdy zarabia średnio 95 tys. funtów rocznie (czyli ok. pół miliona złotych) – podaje „The Independent”..."


(https://lh3.googleusercontent.com/-MVTxo-at9O0/VumVWjH8ikI/AAAAAAAADRE/QP2tf-xX67stcTerYAIeyJstByQJUFlagCCo/s640-Ic42/IMG_0849.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-6M6wrzZv1Qk/VumVYJ-6UwI/AAAAAAAADRE/BcfLpi3hE_4ixlQDrgirPPxxR5MextrxgCCo/s640-Ic42/IMG_0854.JPG)

Wyruszamy w stronę Alp. Mimo godziny 19:00 upał ciągle ogromny. Po wskoczeniu w ciuchy motocyklowe od razu oblewa nas pot. Ruszamy na północ w stronę Bolzano. Ronda, skrzyżowania ... może uda nam się dotrzeć za dnia na przedpole Alp. To daje pewność chłodnej i przyjemnej nocy. Początkowe tempo z powodu dużego ruchu na lokalnych drogach nie wróżyło nic dobrego. Nagle w oddali widzimy zarysy gór. Do celu jeszcze kawał drogi ale myśl o zbliżającej się nocy w skwarze nie dawała nam spokoju. Nagle drogi zrobiły się bardziej przelotowe. Mniej miejscowości a co za tym idzie, rond czy skrzyżowań. Dostaliśmy przyspieszenia.

Przedpole Alp już złapane. Ciągle jasno więc mamy ten komfort aby wyłapać odpowiednie miejsce na dziki biwak. Z upływem kilometrów dojeżdżamy do koryta rzeki Piawa. Wyraźnie widać, że woda w korycie płynie. To dobry znak. Ku naszemu zaskoczeniu znajdujemy odpowiedni zjazd i niespodziewanie znajdujemy się w korycie rzeki w okolicy miejscowości Quero. Czaimy się trochę aby nie zwracać zbytnio na siebie uwagi. Już wiemy, że to odpowiednie miejsce. W pobliżu dość hałaśliwy most, za plecami tory kolejowe oddzielone drzewostanem ale to na pewno lepsze miejsce, niż spanie w piekarniku.

(https://lh3.googleusercontent.com/-fWDiU5OPdjY/VumVY3ODkCI/AAAAAAAADQ8/XslihpPScwIJXYoaiqrMJMmJEiiOm-63wCCo/s640-Ic42/IMG_0856.JPG)

Wypatrzyliśmy odpowiedni zaułek. Dalsze brnięcie po różnej wielkości otoczakach mija się z celem. Zbyt wymagający tor jazdy dla takiego kolosa. Na pobliskim parkingu stoi kilka samochodów. Idziemy nad wodę, zażyć ochłody. Chłodny browarek, woda, otaczająca nas natura to wszystko czego nam trzeba. Chwilę po naszym przybyciu widzimy parę zmierzającą w naszym kierunku. Widząc nas ...

cdn ...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Kwiecień 18, 2016, 09:08:09 pm
Cd. cz. 15
...
Widząc nas nagle odbijają dalej w górę rzeki, przysiadając tak jak my nad samą wodą. W tych pięknych okolicznościach przyrody delikatnie odświeżeni jemy kolację i czekamy na to aż nasi sąsiedzi ulotnią się. Po zapadnięciu zmroku znikają. To dla nas sygnał, że czas na rozbicie namiotu. Po rozbiciu obozu, odświeżająca kąpiel w rzece.
Wymęczeni dotychczasowym upałem cieszymy się ze spadającej temperatury. Hałaśliwy most, kolej ... jakie tam hałasy. Nic nie słyszymy. W końcu pierwsza noc w orzeźwiającej temperaturze. Od dłuższego czasu nie wiedzieliśmy co to znaczy. Taki komfort ostatni raz odczuwaliśmy w Alpach. Od wyjechania z gór miewaliśmy noce z odczuwalnym komfortem. Uczucie odrobiny nocnego chłodu na Sycylii czy w gaju oliwnym to za mało. Przykryci śpiworami, w końcu zapinamy się po szyję. Przegrzani dotychczasowym skwarem, zaczynamy cieszyć się z tej rześkości. Czy to raj ?

11.08.2015 (wtorek)
Wspaniała chłodna noc. Tego nam brakowało. Prawdziwego snu w przyjemnej temperaturze. Wstajemy, cieszymy się widokiem, pakowanko i ruszamy w dalszą drogę.

(https://lh3.googleusercontent.com/-0g5x3R_RSyw/VxUmEbbZuzI/AAAAAAAADV8/Qv5M67Y4F-YwRg0tIGqyUH3O-PcfXLTdACCo/s640-Ic42/IMG_0858.JPG)

Na początek zaliczamy hałaśliwy pobliski most, który miał zaburzać naszą ciszę nocną. W nocy, jakby dla nas nie istniał. Kierunek północ. Piękne Alby wciągają nas w głąb. Doliny, wąwozy, zamki, góry a na płaskich terenach najczęściej wzdłuż dolin rzek, uprawy winogron, mandarynek, brzoskwini i innych owoców. Winorośla widać nawet wysoko na stokach górskich. Tu mają doskonałe warunki do uprawy. W zmieniających się krajobrazach, docieramy do Bolzano. Tu zaczynamy naszą przygodę w Dolomitach, które częściowo już liznęliśmy.

(https://lh3.googleusercontent.com/--bq17tGzTHo/VxUmFn5P7uI/AAAAAAAADWA/O9Pp8LCWeXQ6S1Q_5CcjCVEucoEx1-hxACCo/s640-Ic42/IMG_0867.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-eW9XBtnM5X4/VxUmF0_YUKI/AAAAAAAADWE/Y7U1s7pcGLAz9DQYocEZtQA-KNQHAyoAQCCo/s640-Ic42/IMG_0868.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-mSCqqi-oh00/VxUmGf9c4xI/AAAAAAAADWI/rYJi1AoR-GAPfWwzjWYifPE8xMPMpDkfwCCo/s640-Ic42/IMG_0874.JPG)

Dolomity – pasmo górskie w północno-wschodniej części Włoch na terenie Południowych Alp Wapiennych. Leży pomiędzy dolinami: Val Rendena na zachodzie, Piawa na wschodzie oraz Pustertal (Val Pusteria) na północy. Najwyższe szczyty Dolomitów to: Punta Penia w masywie Marmolada - 3342 m n.p.m., a następnie Antelao - 3263 m n.p.m., Tofany.

(https://lh3.googleusercontent.com/-aHvgFkC3B7Q/VxUmCZiKGxI/AAAAAAAADVs/plLUTpNE7W8jUaSbx-JAvCqKGJw3aOVuACCo/s640-Ic42/Dolomity1.jpg)

(https://lh3.googleusercontent.com/-co28V9VdKTM/VxUmC-b2bxI/AAAAAAAADV0/8PC9LcKPgnIAs5hFJj930sEyD090lYr8wCCo/s720-Ic42/Dolomity2.jpg)

W 2009 roku Dolomity wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Nie stanowią wyraźnego łańcucha górskiego, natomiast składają się z grup skalnych oddzielonych głębokimi dolinami i wysokimi, lecz na ogół łatwo dostępnymi przełęczami. Rdzenna, zanikająca już ludność Dolomitów to Ladynowie, posiadający własną kulturę i język ladyński, którym posługuje się jeszcze niewielka część mieszkańców. Dolomity stanowią bardzo atrakcyjny turystycznie teren zarówno dla narciarzy, wspinaczy skalnych, pieszych wędrówek, rowerów górskich i przede wszystkim motocykli. Duża ilość poszarpanych grani, turni i baszt skalnych, stoki górskie są bardzo strome; liczne pionowe urwiska i kilkusetmetrowe pionowe skalne ściany. Dużo głębokich dolin. Zaawansowane zjawiska krasowe to na prawdę łakomy kąsek dla wielbicieli natury.

(https://lh3.googleusercontent.com/-Hj6HPnuOG80/VxUmHG_KiQI/AAAAAAAADWM/Ir9yzFtMMbwej337lSJFu1abwajtHh_qwCCo/s640-Ic42/IMG_0875.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-tbWwZxee1OY/VxUmH88JlYI/AAAAAAAADWQ/sfM_IcQfwXU7mYM2X8lkElPTcky_rpPXQCCo/s640-Ic42/IMG_0881.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-rjUD0zSrs54/VxUmIthZ_OI/AAAAAAAADWU/donOxDsbroM2Pgl7po78auIKhB56ZOZeACCo/s640-Ic42/IMG_0884.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-RQsbdXO-hEY/VxUmJL3vYvI/AAAAAAAADWY/UUhSm2pPZW0gzd0JmdGEORCmx64Ft93gwCCo/s640-Ic42/IMG_0886.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-1kQeDuVW4Jk/VxUmJ90LCfI/AAAAAAAADWc/xy7DhfiGn2YHS4Hg5iQVdpaQZ1tIRjf6QCCo/s640-Ic42/IMG_0891.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-tqd70q5lRKk/VxUmKq4tzQI/AAAAAAAADWg/29lyqQgWy54OCfBOKRs8WPGARaztCqdFACCo/s640-Ic42/IMG_0894.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-8iZLdWCKfrU/VxUmLh6ZDZI/AAAAAAAADWk/JTrF2NlZXX4ClYvHi0x1B-v4oGuWq402ACCo/s640-Ic42/IMG_0896.JPG)

Masywy:  Cadini, Catinaccio, Civetta, Conturines, Cristallo, Fanes, Latemar, Lavaredo, Lessini, Marmarole, Marmolada, Moiazza, Odle, Pale di San Martino, Pasubio, Poper, Puez, Sasso Lungo, Sciliar, Sella, Sorapis, Tofane;
Szczyty: Antelao, Cimonega, Croda da Lago, Croda Rossa, Pelmo, Tamer;
Rejony:  Alleghe, Auronzo, Calalzo, Canazei, Cortina d’Ampezzo, Corvara, Misurina, Rocca Pietore; San Martino di Castrozza.

W skrócie o Dolomitach.
Miejsce warte odwiedzenia. Zupełnie odmienny charakter Alp - pionowe kilkusetmetrowe ściany, z innej strony urwiska. Każda ze ścian majestatycznie wyrasta z podłoża, niczym wieżowiec pnący się ku górze. Pomiędzy nimi przełęcze, tłumnie zwiedzane przez motocyklistów. Oceńcie sami. Tak jak zawsze napiszę - one nie oddają prawdziwych widoków a i tak są zaje...fajne.

(https://lh3.googleusercontent.com/-56dapwFoNGk/VxUmNDsTzZI/AAAAAAAADWs/MB50dybA8BY4lmtx1HsNXPVJiDK47e7SACCo/s640-Ic42/IMG_0908.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-y1cpxNDrH_8/VxUmMgqQLdI/AAAAAAAADWo/YO035JxDKlAWiZ6X-01D2uLc_Lu3B5WIwCCo/s640-Ic42/IMG_0911.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-T2Y4aHDrR_4/VxUmNvpmWNI/AAAAAAAADWw/dGoxNiAE9i0ooloZ2zUrC4mIOtiX-6PQQCCo/s512-Ic42/IMG_0915.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-_xTqEWmYWeA/VxUmOQYyPfI/AAAAAAAADW0/SDksb_Pnn3ADbuOF2bhIqz5TX2U8gYNjgCCo/s640-Ic42/IMG_0919.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-RXovHOFLqOs/VxUmPqf_oYI/AAAAAAAADW4/TwAEusKShJ0y-YjKjeKABQab4XV24KOrQCCo/s640-Ic42/IMG_0923.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-w8WTWi4GGzg/VxUmP477VnI/AAAAAAAADW8/WX2hyl0omJc8sexngkqHsE3ksMV3_SsbACCo/s640-Ic42/IMG_0926.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-oFvLFclM08g/VxUmRkYdC4I/AAAAAAAADYU/zVSr5KRM0k8R8HB3LybmFRTmRL7SFMJfQCCo/s640-Ic42/IMG_0927.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-fNqy8Y11kpI/VxUmRxqwq4I/AAAAAAAADYU/wQLYGkEQZAMS6mxAr2gGwgSMuVbprD2cgCCo/s512-Ic42/IMG_0928.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-Lit8cQP7vK8/VxUmSvr9gAI/AAAAAAAADYU/SVcdIq1zffIt4M7oGcaygauKjEqo9kEEwCCo/s640-Ic42/IMG_0932.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-_D76AFp5890/VxUmUT3hI3I/AAAAAAAADYU/Z238PyinvD42E-_PenBBmYJVTaAulOw9QCCo/s640-Ic42/IMG_0936.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-m_KT4oNANz8/VxUmT_567bI/AAAAAAAADYU/nZsL6iO7P0ceYpw8aGpA7FSd-_QIL6L4wCCo/s640-Ic42/IMG_0939.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-qqD3W9qDXBo/VxUmVa1sO3I/AAAAAAAADYU/nK-lYi2k188l3qTsxzElSX_4YHEEyljiACCo/s640-Ic42/IMG_0940.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-VJijFLMOV84/VxUmWWxdm6I/AAAAAAAADYU/3PNgfAaZJrAlu-Wa459p7eNiDaQ49tdEgCCo/s640-Ic42/IMG_0941.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-B96JAH78yrw/VxUmDaIF64I/AAAAAAAADV4/vh3BJpLOJeAmLZUxZNmEX3_L0POS14grQCCo/s948-Ic42/Dolomity_trasa1.jpg)

Przełęcze zaliczone: Pelegrino, Costalunga, Gardena, Sella, Pordoi, Campolongo - tyle na dzisiaj.
Zostały: Cereda, Cibiana, Duran, Falzarego, Fedaia, Giau, Montecroce, Pian delle Fugazze, Rolle, Staulanza, Tre Croci, Valles, Valparola;

(https://lh3.googleusercontent.com/-00oemFanB-M/VxUmYiC5KyI/AAAAAAAADYU/toRSxPYTK7E2eOGPAqoYaLVD4aV5C87VACCo/s512-Ic42/IMG_0942.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-GuD-pUHlJPE/VxUmYH4PVLI/AAAAAAAADYU/DYDJRsSYIoECh6-yDDoZA7Y_SKLJcbN5QCCo/s640-Ic42/IMG_0945.JPG)
Wspinaczka uwieczniona dzięki zoom x60

(https://lh3.googleusercontent.com/-UXbTLNovjb0/VxUmZi-zENI/AAAAAAAADYU/JOOpYmAjgxAXcIVpKXLdk16Idj7qY6XLACCo/s512-Ic42/IMG_0946.JPG)
Zoom x40

(https://lh3.googleusercontent.com/-W0NV9hTj5ds/VxUmbTggHsI/AAAAAAAADYU/w-tNuqeC9l4V5fmPM2hNRv6JAIzqnUM4gCCo/s512-Ic42/IMG_0947.JPG)
Zoom x20 - widać kobietę ?
Szukaj na zdjęciu (dolna część) czerwonej plamki, obok niej stoi jegomość 10-20 wysokości jegomościa znajduje się poszukiwana kobieta (taka mała plamka).

(https://lh3.googleusercontent.com/-JNtr7AAdTZc/VxUma_RZ7rI/AAAAAAAADYU/Brt5l3OdBAQB5rHtVes0cOaQlN5sLzjEACCo/s512-Ic42/IMG_0948.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-eJUlPx3BAjc/VxUmcIVIq0I/AAAAAAAADYU/Dlm16swLStcGuODbC8GPMylkXvs4cLScQCCo/s512-Ic42/IMG_0955.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-YlBgQI-qrgo/VxUmc24BiCI/AAAAAAAADYU/PFGr8gcAywQKbiu4SAnF5hPhEVowyK_MQCCo/s640-Ic42/IMG_0956.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-4saRRFgUSzA/VxUmdXEEVmI/AAAAAAAADYU/xjOJ4R2d1JEKFQOjLSBmL0OpK550Ls_bgCCo/s640-Ic42/IMG_0966.JPG)

Za punkt naszego dzisiejszego noclegu obraliśmy miejsce z pięknym widokiem, bliskim zapleczem czystej i zimnej wody, na trasie stoku narciarskiego Pian Frataces Gherdecia, mniej więcej gdzieś pośrodku trójkąta, między miejscowością Canazei, Przełęczą Pordoi z widokiem na masyw Sella (Sella Towers), około 400 metrów na wschód w linii prostej od Hotelu Lupo Bianco.

(https://lh3.googleusercontent.com/-fScWFF4ebAo/VxUmChVn4kI/AAAAAAAADVw/ZRJItRcuzWsxOIvL8-d4nO0TOLSY9_QGACCo/s576-Ic42/Dolomity_nocleg.jpg)

Stok latem zielony, na który początkowa faza podjazdu była dość karkołomna. Luźny kamień, zbyt stromy kąt nachylenia i ... próba podjazdu. Pierwsza spalona, przy drugim podejściu mocne dobicie zawieszenia przy wjeździe na dość stromy stok, do tego dodatkowe utrudnienie to bardzo luźny kamień. Wyrzucony z obranego toru z dobrze mi znanych powodów podjeżdżam na niemal pionowy stok. Zawadzam kufrem i ... jak mawiają górale, gleba. Taka bezbolesna ponieważ stanąłem na nogach próbując utrzymać 300 kg ciężar w pionie. Pomagał mi w tym kufer, który uprzednio odpadł ale podtrzymywał cały motocykl. Po chwili walki odpuściłem i puściłem motocykl. Wszystkiemu przyglądał się Wiórek, nagrywając mój niefortunny podjazd. Po dość wycieńczającej próbie utrzymania motocykla na kołach potrzebne było złapanie głębszego oddechu. Chwilę później walczymy wspólnymi siłami o to aby postawić motocykl do pionu i podjechać brakujące 2 metry wyżej do upragnionego celu. Wyczyn spionizowania sprzętu i zdobycia ostatnich dwóch metrów był równie wyczerpujący jak utrzymanie motocykla w pionie. Po długich katorżniczych walkach zdobywamy upragniony cel. Tym razem została wymuszona nieco dłuższa przerwa na odpoczynek.

(https://lh3.googleusercontent.com/-TcKg308jdlw/VxUmfFyHOxI/AAAAAAAADYU/AwgdMo6BU_YUBp6NJF8StE0EV52XxjmfACCo/s640-Ic42/IMG_0969.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-YksiYNGVz1k/VxUmgo4RHzI/AAAAAAAADYU/u7GYKZjb6AsS5IGDHkDQIjqgamwYFRn2gCCo/s640-Ic42/IMG_0970.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-9VGGur5WV5Y/VxUmhLmfIOI/AAAAAAAADYU/9xkCOIKRE4onyAKSNmgJA7n9ldJ_izRFQCCo/s640-Ic42/IMG_0971.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-HW555nxDYdk/VxUmjP3JYkI/AAAAAAAADYU/u9jnfpIXjTc70K_s0HxJjsXWPCivP90OgCCo/s512-Ic42/IMG_0974.JPG)

Oględziny uszkodzeń. Niestety stelaż od kufrów został przetrącony. Wyglądał tak jak stelaż naszego kolegi Mietka w Gruzji. Konieczne prace naprawcze, prostowanie zaczepów kufra i najtrudniejsze stelaża. Narzędzia gotowe. Lepszych nie było. Co Wy na to ? Uda się ?

(https://lh3.googleusercontent.com/-3TBIJriNj9I/VxUmjwZjDuI/AAAAAAAADYU/DSblwVh8bv81kLlkJIPgjJSlwbqCduL2ACCo/s512-Ic42/IMG_0975.JPG)
Obuwie robocze ... czy na pewno skuteczne ?

cdn ...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Czerwiec 15, 2016, 05:59:43 pm
Cd. cz. 16

Po dokładniejszych oględzinach konieczne było naprostowanie stelaża od kufrów ponieważ przy dobijaniu zawieszenia nieuchronna była kolizja z dyfrem. Poszukiwania narzędzi przydatnych do prostowania stalowych rurek do prostych nie należało. To nie warsztat samochodowy. Korzystaliśmy z tego co było w najbliższej okolicy. Cieńsze i grubsze gałęzie wyszukane w okolicznym lesie trzaskały jak zapałki. Przydatny okazał się głaz, na którym wspierając jedną stronę stelaża używając buta wraz z zastosowaniem dźwigni z pomocą gałęzi udało się nieco wyeliminować ogrom skrzywienia. Dłuższa walka i ogromna pomoc Wiórka - bezcenna.

(https://lh3.googleusercontent.com/-qjHB05oJ56w/V2F1vA_WM-I/AAAAAAAAISI/508paSvcppAEFoYA5BJZ1LVC1DakAh8nQCCo/s640/IMG_0976.JPG)

Nasze usilne działania podziwiali rowerzyści mknący z ogromną prędkością z góry trasy narciarskiej. Ową trasę przemierzali również kierowcy quadów. Dziwnie na nas spoglądali. A piwo chłodziło się w okolicznym strumieniu. Nastał dobry moment aby przejść do degustacji mając przed sobą piękny widok na Sella Towers zlokalizowaną niemal w centrum Dolomitów.
Podczas rozbijania namiotu koło naszego obozowiska przemknęły jeszcze dwa crossy.

12.08.2015 (środa)

Noc minęła bez większych niespodzianek. Rano budzi nas ten sam wspaniały widok na masyw Sella. Kolejne próby prostowania i stelaż pozostał bez zmian. Cóż, dalej będziemy jechać nieco skrzywieni. Zjeżdżamy na dół i na przydrożnym stole piknikowym zasiadamy do śniadania. Każda pora doby nadaje inny smak w odbiorze tego urokliwego miejsca.

(https://lh3.googleusercontent.com/-ECoIwBCH-VM/V2F1vMwjUAI/AAAAAAAAISI/TRzvXSsbWJQw5rlKTgUnc9OJ0FOeMOJrACCo/s640/IMG_0981.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-cC2oZhzA23k/V2F1uMbJCYI/AAAAAAAAISI/nVkL4bz1wYQbx-c1wzgsUddSIHcPAmFrQCCo/s640/IMG_0982.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-_tWJ2jHIHyw/V2F1wwvazSI/AAAAAAAAISI/rcYJupRyrVo-V5zaJt0_o6DvNWZTxgI_gCCo/s640/IMG_0990.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-9FqE3ThzeF4/V2F1v4H7kvI/AAAAAAAAISI/ECivlmCVDQkaBQyCWD-J9i9_CvyUSSg_wCCo/s640/IMG_0985.JPG)

Ruszamy dalej na południe a później na zachód dojeżdżając do jeziora Fedaia, za którym znajduje się przełęcz o tej samej nazwie (Passo Fedaia). Tu zatrzymujemy się na dłużej aby podziwiać wspaniały widok na najwyższy szczyt Dolomitów (3343 m n.p.m.) - Marmolada. Lodowiec, skały i woda w jezierze oddająca różnej maści kolory to widok warty tej poświęconej chwili. Rewelacja. Aż żal, że nie jesteśmy zbytnio przygotowani na wspinaczkę. Szkoda, bo właśnie tutaj lodowiec znajduje się niemal na wyciągnięcie ręki.

(https://lh3.googleusercontent.com/-1qTF83BaRKM/V2F1w6KkSHI/AAAAAAAAISI/6pdyY9RbpMwFScg6LiBZwUGsxaHvbbepQCCo/s640/IMG_0991.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-5teHoDZDzn8/V2F1xsnirdI/AAAAAAAAISI/BVY8pVEHx4w2dmICaXSRB7Epwwea_eySwCCo/s640/IMG_0993.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-6t_1U3VE1C4/V2F1yAPr9EI/AAAAAAAAISI/kgyLsQ1p33U-Zk1qeA_wfwedZSbn-4IXwCCo/s512/IMG_0995.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-XiKM-R_qHMs/V2F1y46pKoI/AAAAAAAAISI/J1o1C_LTwFUjpt87etKPuY1bmhLeMssnQCCo/s640/IMG_0996.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-hJW558kKlhU/V2F2yLBlLQI/AAAAAAAAISg/8-hmGmWqvP4_h7Dfv_xj0h2BFRRPqX32wCCo/s640/IMG_0992.JPG)

Dalej toczymy się trasą Via Marmolada podziwiając kolejne wspaniałe widoki. Pasące się owce, poród owieczki i pilnujące je psy pasterskie nadzorowane przez pasterzy. Na niemal pionowym stoku spore liczebnie stado wygląda niczym drobiny śniegu.

(https://lh3.googleusercontent.com/-WPwYaE625Zk/V2F1zZr27FI/AAAAAAAAISI/AABu5HviXegxnx7lbChUT0V6yWGynrnTwCCo/s640/IMG_1000.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-RAb92K8NnEc/V2F10e-mX_I/AAAAAAAAISI/ODd6Po9whDQLb6f36wbee9mbTP_XB_k8ACCo/s640/IMG_1001.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-KvNWtK5PySw/V2F11fCeAzI/AAAAAAAAISI/AobdPkLetU8cUfimuun81C133LTPO450ACCo/s640/IMG_1003.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-Tfh6h6PIjlc/V2F12maIweI/AAAAAAAAISI/6_gmMze4Rs8m7rPD-JTyKFW3T-UT6E-tgCCo/s640/IMG_1004.JPG)
Owieczka wcześniej urodzona została już oznaczona ...

(https://lh3.googleusercontent.com/-VlVbv7iEDnE/V2F13fm3XhI/AAAAAAAAISI/XL_wsXa50TwkkN-sXw-5A-qI7uNx9n7cwCCo/s640/IMG_1005.JPG)

Chwilę później przejeżdżamy przez mostek ale ciekawy widok z przepaścią w dół, każe nam zawrócić aby przyjrzeć się dokładniej. My posiadamy zdjęcie z mostu natomiast dla odzwierciedlenia tego wąskiego i głębokiego gardła obraz perspektywy z dołu. Zdjęcie wykonane dosłownie pod mostem (miłego obracania) zobaczycie TU >>> (https://www.google.pl/maps/dir/46.495318,11.785972/Penia,+Trydent,+W%C5%82ochy/46.4560268,11.8829543/LA+MURADA,+Rocca+Pietore,+Prowincja+Belluno,+W%C5%82ochy/46.5188186,12.0090899/46.5236125,12.1201855/@46.4248533,11.9292961,3a,75y,198.05h,109.84t/data=!3m8!1e1!3m6!1s-_kgYcNQwXOM%2FVog6lGflMuI%2FAAAAAAAADWQ%2Fjw6-8N0W_lkqE_POHOfMl6CHadH2_dpfg!2e4!3e11!6s%2F%2Flh3.googleusercontent.com%2F-_kgYcNQwXOM%2FVog6lGflMuI%2FAAAAAAAADWQ%2Fjw6-8N0W_lkqE_POHOfMl6CHadH2_dpfg%2Fw203-h101-n-k-no%2F!7i8704!8i4352!4m18!4m17!1m0!1m5!1m1!1s0x477841ee3f9aa71f:0x260709882e85c801!2m2!1d11.7988164!2d46.4580433!1m0!1m5!1m1!1s0x477848af60533459:0xf19a6797d032aab9!2m2!1d11.982393!2d46.438004!1m0!1m0!3e0)

(https://lh3.googleusercontent.com/-Am-zuSYmMAU/V2F14XO8aWI/AAAAAAAAISI/ziy0zAZQhvIAUCSmjTa5djO4ns3DRjg0ACCo/s640/IMG_1007.JPG)

Takim oto sposobem przemknęliśmy przez piękne Dolomity zaliczając kolejne przełęcze Fedaia i Falzarego.

Po przejechaniu Passo Falzarego zjeżdżając do Cortina d'Ampezzo zaczynam odczuwać brak hamulca przedniego. Chwilę później jego totalny brak. Jak na jazdę w górach nie zapowiada się ciekawie. Można powiedzieć, że taki bieg sprawy mrozi krew w żyłach.

(https://lh3.googleusercontent.com/-bO_lBEd8SFw/V2F157lV9KI/AAAAAAAAISI/rK741yBaaCMHLd0RiUQPn__dY1fhkXA0ACCo/s640/IMG_1009.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-nZbVWhuyISg/V2F16kNnhhI/AAAAAAAAISI/DN25Z5NFR4ACjCGkoIvbwR3k982OkvhOQCCo/s640/IMG_1012.JPG)

Na szczęście nie jedziemy dwusuwem i mamy spory silnik więc hamowanie przy odpowiedniej redukcji i całkowitym odpuszczeniu manetki jest znośne. Hamulec nożny można nazwać spowalniaczem dlatego zatrzymujemy się w mieście w celu doglądnięcia, co może być przyczyną usterki. Owszem mieliśmy problem z wadliwym wysprzęglikiem, który wymagał odpowietrzania przy sporych przeciążeniach ale ten dodatek to już spore przegięcie.

(https://lh3.googleusercontent.com/-mSFVd3HncWQ/V2F17Qy4RpI/AAAAAAAAISI/ukXzQ3Gu9QUpiDZawSsCNrG6y7MUuEsmQCCo/s640/IMG_1016.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-jjU-yVTearE/V2F18I5rOYI/AAAAAAAAISI/VAply6Ay5sEyFDiMHDmhAXI626h7E9kgACCo/s640/IMG_1017.JPG)

Po dokładniejszych oględzinach okazało się, że przewód hamulcowy nie wytrzymał dzisiejszych przeciążeń. Zjazd w dół i częste wykorzystanie hamulca przedniego w towarzystwie innych motocyklistów właśnie dzisiaj dał się we znaki. Na szczęście nieszczelność wystąpiła przy zacisku przewodu więc może uda się ją wyeliminować.

(https://lh3.googleusercontent.com/-4JalIsXWZVQ/V2F180eHVVI/AAAAAAAAISg/J_lKvhYE7GUjjaTCQlx52ScWWnM2ppWQACCo/s640/IMG_1020.JPG)

Domowe sposoby nie pomogły, wręcz pogorszyły sprawę. Jedno użycie hamulca przedniego kończyło się całkowitą blokadą przednich szczęk. Wszystko przy niewielkiej prędkości więc nie doznaliśmy żadnego uszczerbku na zdrowiu. Największy problem przed nami. Jak powstrzymać ten bezwarunkowy odruch hamowania ?

cdn ...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Czerwiec 20, 2016, 05:28:36 pm
Cd. cz. 17

Ta sytuacja spotęgowana przerażeniem Wiórka zmusiła nas do poszukiwania zakładu lub sklepu, w którym byłby możliwy zakup, wymiana lub zacisk przewodu.

(https://lh3.googleusercontent.com/-wrhx3upRCr0/V2gIuhT1YyI/AAAAAAAAIT0/ZaJlmFt188wfMnOZhQJ8lDHCTZ7BJcLwACCo/s640/IMG_1021.JPG)

Kierujemy się w stronę Austrii i tuż za miastem zatrzymujemy się w serwisie oznaczonym symbolami Volkswagena. Niestety nie są w stanie nam pomóc i kierują nas w przeciwną stronę do dzielnicy przemysłowej zlokalizowanej poza miastem. Tu zaczynają się rozważania czy Włosi w sezonie urlopowym będą nam w stanie pomóc. Naciski Wiórka były tak mocne, że jedziemy do południowej części miasta do dzielnicy przemysłowej. Na miejscu natykamy się na motocyklistę, mechanika pracującego w jednym z tutejszych zakładów samochodowych. Chyba najbardziej ogarnięty ze wszystkich tutejszy pracowników też rozkłada bezradnie ręce. Po wstępnych oględzinach stwierdził, że nikt nie będzie nam w stanie tutaj pomóc. Może w Bolzano ?
Po tych słowach, tym razem ja uparłem się przy swoim. Jedziemy w stronę Austrii. Tam mają więcej do czynienia z niemiecką motoryzacją i łatwiej nam będzie usunąć usterkę. Ponadto hamowanie silnikiem mimo sporych nachyleń sprawdza się wyśmienicie. Do granicy z Austrią mamy około 50 km a do domu najkrótszą trasą około 1200 km. Przed nami kawał drogi do pokonania i testowy fragment górskiej drogi z hamowaniem silnikiem wspomaganym hamulcem nożnym (tył).

(https://lh3.googleusercontent.com/-4VgbOs6GoWA/V2gIt-bEJGI/AAAAAAAAIT0/Ocy9hO8k2iAyZ1dR1Bycj8VuO6-zLbx8wCCo/s640/IMG_1022.JPG)

Przed przejechaniem granicy z Austrią robimy małe zakupy i zatrzymujemy się na przekąskę w pizzeri, restauracji. Klimat wizualny jak w Tirolu. Wcale nas to nie dziwiło ponieważ od dłuższego czasu w północnych Włoszech bez problemów porozumiewamy się po niemiecku.

(https://lh3.googleusercontent.com/-Krp0TWM6N3k/V2gIuiwLdEI/AAAAAAAAIT0/Ocr02sQoMyIzluSdmrP0-b4fQC_D3fv6QCCo/s640/IMG_1023.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/--aLz98zuGC4/V2gIvvOztBI/AAAAAAAAIT0/b75mJBW4TdAww3dVsFBmJ70BAHmM1ck6gCCo/s640/IMG_1025.JPG)

Po przejechaniu niewidzialnej granicy, zupełnie inny świat. Co chwilę markety, brak sjesty, która często się przedłuża albo nigdy się nie kończy a przede wszystkim świetne oznaczenia dróg, czego brakowało nam we Włoszech.

(https://lh3.googleusercontent.com/-jFY6i9_QOa0/V2gIw1t8pSI/AAAAAAAAIT0/9PoF3e6tmxkBw3QObNK4gQeUihB7OgNAwCCo/s640/IMG_1026.JPG)

Dalej wzdłuż rzeki Drawa przejeżdżamy tutejszy Lienz a nasz GPS pokierował nas dalej do Mallnitz. Nagle nasze urządzenie nawigacyjne jakby dostało świra. Każe nam ciągle zawracać i ustawia nas w kolejce do pociągu. O co tu chodzi ? Wyciągamy mapę i wszystko stało się jasne. Aby się dostać do Bad Gastein musimy załadować motocykl na pociąg (17 Euro), a sami wagonami pasażerskimi pokonać długi tunel. Przed chwilą właśnie uciekł nam pociąg. Patrzymy na czas oczekiwania do następnego kursu. Przekonani, że około godzinny postój przeznaczony na czekanie do najbliższego transportu, na pewno szybciej pokonamy jadąc na naszych dwóch kółkach. Jak się później okazało, byliśmy w błędzie. Cóż, zrezygnowaliśmy z dodatkowej atrakcji podróży tunelem wiodącym pod Parkiem Narodowym Wysokie Taury, straciliśmy czas i nabiliśmy dodatkowe kilometry. Właśnie tu znajduje się najwyższe pasmo górskie austriackich Alp z najwyższym szczytem 3798 m n.p.m. Grossglockner.
Dalej obraliśmy kurs na naszą ulubioną miejscowość położoną w Czechach.

(https://lh3.googleusercontent.com/-TevXbWW85AI/V2gIxNyNDMI/AAAAAAAAIT0/ISf-CqQfqVAxGKiJH4GfYu-FJeXaZg_YACCo/s640/IMG_1027.JPG)

Z czym będą nam się kojarzyły austriackie Alpy ? Pomijając klimatyczne budynki i piękne krajobrazy, przede wszystkim z pięknie wykoszoną trawą. Szukając noclegu na dziko w Austrii nocujemy gdzieś przy polnej drodze na pograniczu lasu.

(https://lh3.googleusercontent.com/-Uo6Yz3O9H40/V2gI4Hi3iOI/AAAAAAAAIT4/rE2TLLVDWUUK8IBNheSwmrUVH5LJCB5UQCCo/s640/IMG_1028.JPG)

13.08.2015 (czwartek)
Wstałem wcześniej widząc w oddali biegnącego faceta, który wyraźnie widział nasze obozowisko. Zwijamy namiot, a tu nagle podjeżdża do nas samochód. Czyżby czwartek trzynastego dał o sobie znać już od samego rana ?
Spodziewałem się, że coś podobnego może nastąpić widząc biegnącego faceta. Dlatego też sprawnie zwinęliśmy nasze obozowisko. Zapewne szybki telefon biegacza do właściciela działki i niespodziewana wizyta stała się faktem. Co nas teraz czeka ? Wezwanie policji, surowy mandat, odszkodowanie ... ?
Czekamy na fakty !

(https://lh3.googleusercontent.com/-Q2AUKQ9NKkc/V2gIyvWEOHI/AAAAAAAAIT4/wOFVVfKUuno0vOohc8odidzT5lFYTKhUwCCo/s640/IMG_1031.JPG)

Po pierwszych wypowiedzianych zdaniach wszystko już wiemy. Przyjechał do nas właściciel działki. Czyli zakładamy dłuższą debatę z odszkodowaniem lub innymi konsekwencjami.

cdn ...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Czerwiec 22, 2016, 01:11:52 pm
Cd. cz. 18
...
Mało ważne, że we Włoszech nocowaliśmy nawet w Parku Narodowym. Włoskie patrzenie przez palce zmieniło się w społeczeństwo obywatelskie. Tutaj wraz z krajobrazami, zmieniła się rzeczywistość.  Sąsiad sąsiadowi bratem a nie jak u nas w kraju wilkiem (wszędzie znajdziemy wyjątki).

Przejdźmy do konwersacji.

Wiórek wdał się w piękną dyskusję z właścicielem okolicznej działki, który wypytywał:
- czy nie było tu dzikich zwierząt ?
- co tu robimy ?
- skąd jesteśmy ?
- gdzie jedziemy ? ...
Po dłuższej rozmowie (też jeździł motocyklem ale ...) po wielu odpowiedziach na pytania a w szczególności tej najważniejszej, że odpoczywamy, dodał:
- "na szczęście odpoczywaliście na drodze obok mojej działki".
Kończąc, wsiadł do samochodu, podjechał 20 metrów dalej, wysiadł z wiadrem, przeszedł na drugą stronę okolicznych torów i zaczął rozsiewać nasiona lub nawóz.
Rozmawiamy z Wiórkiem o konwersacji, która z upływem czasu w ustach właściciela zmieniała się z wywiadowczej w sentymentalną podróż do czasów motocyklowych. Dodatkowo doszło do wychwalania sprzętu jakim się poruszamy z ciekawym, miłym a zarazem zaskakującym zakończeniem.
Że też mamy nosa, gdzie kończą się te czy tamte działki. Wsiadamy na nasz spakowany oraz ozłocony przed momentem sprzęt i mkniemy w stronę Czech.

(https://lh3.googleusercontent.com/-6ovBp7W1eA0/V2psgpWPrnI/AAAAAAAAIgE/zYGtksy_0UMddUA_B4KvDo-jMcAFAfDvgCCo/s640/IMG_1033.JPG)

Niższe góry a co za tym idzie powrót upałów, które nie były już tak ogromne jak we Włoszech ale temperatura nie spadała poniżej 33 stopni. Po uprzedniej aklimatyzacji upał 33 czy 36 stopni nie robił już na nas większego wrażenia.

Zmieniające się krajobrazy drogi a my z pełną koncentracją i wielką uwagą przemierzamy kolejne setki kilometrów nie zapominając o braku przedniego hamulca. Niestety w Austrii nie natknęliśmy się na przydrożny serwis, w którym moglibyśmy usunąć nasz problem. Z upływającymi kilometrami już zgodnie stwierdziliśmy, że hamowanie silnikiem okazało się skuteczne a mniejsze spadki terenu dawały więcej spokoju.

(https://lh3.googleusercontent.com/-DIi9GJMQc78/V2psgoXORqI/AAAAAAAAIgE/OPSX_Ma93LUVsVNMfyOtVf_bjw9OoSlzwCCo/s640/IMG_1035.JPG)
Tragiczny wypadek na trasie. Przymusowy objazd.

Jechaliśmy jakby bez żadnej usterki, jednak w głowie trzeba było odświeżać zakodowane informacje:
- nie naciskaj przedniego hamulca,
- zachowaj bezpieczny odstęp,
- śledź lusterka,
- w sytuacji kryzysowej przy mniejszej prędkości użyj przedniej blokady.

Dojeżdżamy do kolejnego punktu naszej podróży. Okolice Czeskiego Raju mają swój specyficzny klimat (Kliknij i czytaj więcej o tym regionie - Słowacja i Czechy na przedłużony weekend >>> (http://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=4839.msg4967#msg4967)). W jednej miejscowości można przenieść się w czasie przechodząc raptem kilkadziesiąt metrów. W obrębie jednego rynku znajdziemy typowe luksusowe restauracje a nieopodal przenosiliśmy się do czasów z dawnego bloku wschodniego.

(https://lh3.googleusercontent.com/-Nq_9zQp3bmA/V2psgm4zTgI/AAAAAAAAIgE/-58PRzTmZ3MO4nGEEIjF3wGkvfy7m2B-wCCo/s640/IMG_1037.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-5hIsuFR8ujc/V2psgwb_6xI/AAAAAAAAIgE/rG0xBGrVnusWKQdJTnHuQK1kCebIXwj2wCCo/s640/IMG_1038.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-E44dhEseP4k/V2pshKf7HAI/AAAAAAAAIgE/1_oSwak-g-ciTrW0EpsIggIDVlUYiq_nQCCo/s640/IMG_1039.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-a8py34_GLcA/V2pshDs8VqI/AAAAAAAAIgE/KOJVuXLEEO8HV-ET6pn-0LKcBshl3VyHACCo/s512/IMG_1040.JPG)

Skrajność w skrajność to coś co nas kręci. Jest tu wszystko dla każdego konesera. Zamek, rynek, piękno, brzydota ale wszystko w niepowtarzalnym klimacie.
Po prostu lubimy tu wracać.

Przed tym luzowaniem napotykamy mały problem. Tracimy sporo czasu na poszukiwanie noclegu. Wszędzie pełno, w końcu jest pełnia sezonu. Po dłuższej chwili znajdujemy pokój w pensjonacie ale tylko na jedną noc. O 9:00 następnego dnia musimy się zwinąć.
To dla nas żaden problem. Rozwlekamy nasze ciuchy, szybki prysznic i ruszamy na rekonesans. Można wiele pisać o tutejszy klimacie, jednak tym razem niech słowotok zastąpią zdjęcia.

Zaczynamy od baru przypominającego czasy Gierka. Ciekawy klimat, sami faceci, dym z papierosów i starszy barman. Siadamy na ławeczce przed barem obserwując tutejszy Rynek. Tu wszędzie piją piwo. Jak nie piją to kupują i wychodzą z pełnymi brzęczącymi siatkami.

(https://lh3.googleusercontent.com/-bxDBSVH-_T4/V2pshU9kLuI/AAAAAAAAIgE/Vo_Po85tQ0E9GLAzBJS333e3l22k-6rZwCCo/s640/IMG_1043.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-XYZ0KvvB0AQ/V2pshk3eGiI/AAAAAAAAIgE/mJqJSlf2ITAYRIstDDZSTiZPgAXAptOPwCCo/s640/IMG_1044.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-PKq3MlMpwdQ/V2pshnDfotI/AAAAAAAAIgE/yStjGXH9gEQXPuVLZlxev81Mhs6LOzBnwCCo/s640/IMG_1045.JPG)

Zmieniamy lokal aby oddać się degustacji. Restauracja pod hotelem sporo oferuje, do tego ciekawy dziedziniec z dodatkowymi stolikami. Niemal na koniec naszej podróży do Włoch, stwierdzamy jednogłośnie - w Czechach jest lepsze spaghetti niż w ojczyźnie potrawy, czyli we Włoszech. Zdarza nam się potwierdzić tego typu fakty i tak czynimy w tym przypadku. Po prostu uczeń przerósł mistrza. Polemika na ten temat jest zbędna a na pewno długa.

(https://lh3.googleusercontent.com/-TOhJKACbR_0/V2pshiOqTqI/AAAAAAAAIgE/J0X-wTz1BiYj-xvcU53A4SPpqQVWUfGMgCCo/s640/IMG_1046.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-pJv8CaGyDaY/V2psh3UQOvI/AAAAAAAAIgE/1PBaUqhdXsMYFh0lvyFD-o8mnkzCA30EgCCo/s640/IMG_1048.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-c7FaVwzS6lM/V2pshwJX2eI/AAAAAAAAIgE/jI7Z7S3v1iUZQQTyi8JsR9REiLUnPBtZQCCo/s640/IMG_1049.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-QP4vNGinXjE/V2psiPEUH6I/AAAAAAAAIgE/RSSrNPb_YzUgQXGaJXH9eN_CaG9S0n_YgCCo/s640/IMG_1050.JPG)

Wracamy do dobrych smaków, czyli do baru z czasów Gierka. Z perspektywy tego lokalu piwo smakuje jakoś inaczej. Lepiej ? Z uwagi na fakt, że właściciel lokalu jest dość leciwy, zamyka bar nieco wcześniej niż pozostałe. Na naszą prośbę sprzedaje nam jeszcze piwo, prosząc o sprawną degustację.

To było długie popołudnie odpoczynku, degustacji i uzupełniania brakujących płynów.

14.08.2015 (piątek)
Z Czeskiego Raju kierujemy się na wschód w stronę Słowacji - jak mawiał Jerzy Stuhr w jednym z kultowych filmów "tam musi być cywilizacja". Po drodze nie musimy ale wolimy się zatrzymać. Potężna chmura i wyładowania atmosferyczne nie wróżą nic dobrego. W jednej chwili robi się siwo nawet przy ziemi. Potężny wiatr łamiący gałęzie to nie jest przygoda dla nas. Przystanek autobusowy to bezpieczne schronienie. Oprócz łamanych gałęzi potężna zlewa zmienia drogę w płynący potok.

(https://lh3.googleusercontent.com/-09yauKpMalQ/V2psiM9ktcI/AAAAAAAAIgE/Kg4eC49v6TMf4VhZX3a4Yta7nRFbofeYACCo/s800/IMG_1051.jpg)

cdn ...
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Czerwiec 23, 2016, 02:49:59 pm
Cd. cz. 19 - ostatnia

... Potężny wiatr łamiący gałęzie to nie jest przygoda dla nas. Przystanek autobusowy to bezpieczne schronienie. Oprócz łamanych gałęzi potężna zlewa zmienia drogę w płynący potok. ...

Nie byliśmy osamotnieni w swojej decyzji. Obok naszego sprzętu przystanęło mnóstwo samochodów. Po prostu ściana wody nie pozwalała na bezpieczne przemieszczanie się. Widoczność bardzo słaba. Po ulewie ruszamy w dalszą drogę. Szybko jednak doganiamy naszą chmurę z potokiem wody spływającym z nieba. Za chwilę powtórka z rozrywki, aż w końcu decydujemy się wyprzedzić nachalną chmurę.

(https://lh3.googleusercontent.com/-B-6feH-hu9I/V2vVJ-7oABI/AAAAAAAAIkA/-bzFHJ3_ZQgIfYh7SaOzQrIOvELozWk7ACCo/s640/IMG_1055.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-1dBDCyLNqFc/V2vVLNR_CGI/AAAAAAAAIkA/mXedb-EFTzIwHoOX4Wql72oGuGFlR8_HACCo/s640/IMG_1056.JPG)

Jazda w ciepłym deszczu to najmniejszy problem. Kiedy udało nam się wyprzedzić ulewę spotyka nas kolejna niespodzianka. Przy granicy Czesko-Słowackiej natykamy się na korek. Udaje nam się sprawniej niż samochodami minąć kilkukilometrowy sznur samochodów. Koło Ruzemberok ponownie łapie nas deszcz. Z uwagi na zbliżającą się noc decydujemy się na nocleg.

(https://lh3.googleusercontent.com/-8uM4tjyh4wI/V2vVLQvjqNI/AAAAAAAAIkA/eJYqPygMboQLWgtO_y0D6JoTPxiZwa-owCCo/s640/IMG_1060.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-jVa6XI_a1fg/V2vVLnUxIcI/AAAAAAAAIkA/F_gq59OpAOAZCEIz4QWAQyny3g-NjmWCgCCo/s640/IMG_1061.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-4dRVQLvPYzU/V2vVLtvdKyI/AAAAAAAAIkA/tJ7SWX-VlCA4I64fyLTUmtQ_FIcJdeXxACCo/s640/IMG_1063.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-yecVm5LQlYc/V2vVL_kLV1I/AAAAAAAAIkA/yo0an18kpVA0pgMUBfey7wH9CraE7EuwQCCo/s640/IMG_1067.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-CLQU6maN-sY/V2vVL6AzFQI/AAAAAAAAIkA/p3Xv2pVj2AwBJ-qBEFLuSqltpLF0-mfWQCCo/s640/IMG_1070.JPG)

Namawiam Tamarę na ponowne zwiedzenie okolicznej wioski z listy UNESCO (Vlkolinec - kliknij i zobacz wspomnianą wioskę >>> (http://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=4839.msg4839#msg4839)) ale po dłuższych dyskusjach oddajemy się tutejszym smakom.
Bryndzovć halušky so slaninkou a kolobaskou - wcina Tamara, Strapačky s kapustou a slaninkou a kolobaskou - wcina Głazio. Wszysko zakrapiane Złotym Bażantem i Krusovice. Żyć, nie umierać ;-)

15.08.2015 (sobota)
Wiemy, że trwa zlot w Zemlinskiej Siravie. Walczymy z myślami. Ja bez wahania poleciałbym na imprezę ale Wiórek stroni od takich spędów. Na pewno będzie sporo znajomych ale znaleźć się w tym tłumie to nie łatwa sprawa. Dodatkowy atut mówiący nie, to lekkie zmęczenie trasą a na zlocie na pewno lekko nie będzie.

(https://lh3.googleusercontent.com/-40T3s7UsPPo/V2vVL3jqWpI/AAAAAAAAIkA/DEU4T8dm2bkmMmZt_y997Rldg3wZAYGJgCCo/s640/IMG_1071.JPG)

Objeżdżamy Tatry od południa. W Słoweńskiej Wsi widzimy sporą ekipę motocyklistów. Zatrzymujemy się aby trzasnąć im fotę a tu znajome twarze, które rozpoznają i nas. Ekipa na motocyklach BMW (z forum motocyklowego BMW - motocyklowa integracja). Wszyscy mkną w stronę chmury, która goniła nas od rana. Zrobili sobie zlot w Białce Tatrzańskiej i właśnie objeżdżają Tatry.

(https://lh3.googleusercontent.com/-fRHYwXlSops/V2vVMPsAsoI/AAAAAAAAIkA/bJ8kM9JoHJQaHeIA_TgS-gp9jlUhh0PdACCo/s640/IMG_1072.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-eA6RMmpruC8/V2vVMRODrkI/AAAAAAAAIkA/SwwO23PHyLgBEO6NxyAgt62yzOs4W10lQCCo/s640/IMG_1073.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-ZEwFPaNjCzU/V2vVMaqTUkI/AAAAAAAAIkA/0uo_O6xEclcfenxrUGNUZisCrhkNb0g4ACCo/s512/IMG_1075.JPG)

Wymiana zdań i ruszamy, każdy w swoja stronę. W Szczawnicy natykamy się na kolejny zlot - trójkołowych motocykli o nazwie Spider. Ów sprzęt to odwrócona wersja dobrze znanej wersji motocykla o nazwie trike. Też sie integrują - w końcu trwa weekend.

(https://lh3.googleusercontent.com/-rt9xV7WEpYs/V2vVMRG2GKI/AAAAAAAAIj8/CNZzHLXjjjcmb-05aAB4JigEdRJUX0XTwCCo/s640/IMG_1076.JPG)
Zamek i zapora w Niedzicy

(https://lh3.googleusercontent.com/-qWLLY5kx7MU/V2vVMtc38lI/AAAAAAAAIkA/FP7mX5cTndkXRJTbSQHIK0fq_w3qAu3mgCCo/s640/IMG_1079.JPG)
Zamek w Czorsztynie

(https://lh3.googleusercontent.com/-seFQOvKAzoY/V2vVMqBfMdI/AAAAAAAAIkA/NQ8XbN9gwMci30y4fWJKUPRfMDMGIm0XgCCo/s640/IMG_1080.JPG)
Kacwin

Po wjechaniu do kraju oddajemy się przyjemności poszukiwania bankomatu. Objeżdżamy okoliczne miejscówki znane z nart, sylwestra i innych okazji. Niedzica, Czorsztyn, Kacwin ... Nabijamy kilometry aż w końcu w Krościenku znajdujemy ścianę wydającą kasę.

(https://lh3.googleusercontent.com/-NljKEHM9pM8/V2vVMwrjw6I/AAAAAAAAIkA/aUlp11l6Vmw7dzeTHf0WfqXrhqwgPovnACCo/s640/IMG_1083.JPG)

W Sromowcach Wyżnych urządzamy sobie przekąskę i kupujemy bilet na spływ Dunajcem. Wywołani, wsiadamy na tratwę. Wypływamy. Poziom wody w rzece bardzo niski. Najstarsi górale nie pamiętają kiedy ostatnio mieli taki stan. Aby zachować drożność spływu, usypywali z kamieni bariery wzbierające wodę. Widoki bez zmian. Trzy Korony, Okrąglica, dzikie ptaki, ryby, zdechły bóbr a w panujących upałach tłumy plażowiczów a raczej wodołazów. Wszystko wspomagane żartami Flisaków.

(https://lh3.googleusercontent.com/-aW8poAgKpX4/V2vVNozQ5eI/AAAAAAAAIkA/k-EyLhJUDso-UkmxhxMb92amH9GwHG7qACCo/s640/IMG_1084.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-ORHkI8FXhUg/V2vVNxWR9MI/AAAAAAAAIkA/vR1pNhSQx6kHWL4U2NbfiZ_3HA__JL2IACCo/s640/IMG_1088.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-ZniY11MDI_o/V2vVN7KexJI/AAAAAAAAIkA/pWhGElJm4lQQvSTTAUtLp780YAQ-uaJiwCCo/s640/IMG_1089.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-QGkaqISDe5k/V2vVNz1nFDI/AAAAAAAAIkA/A47XBF5m0GcD2dR0AdqiGIbbj3O_vSw8ACCo/s640/IMG_1100.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-WGeGbxDIH1I/V2vVOHMcgqI/AAAAAAAAIkA/ZR76DqVm4XMEku2CE7VZF7jGg6c-5WWrwCCo/s640/IMG_1102.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-fhLeIMRMRSA/V2vVOMLTmXI/AAAAAAAAIkA/T09oZ6g0EzgNy6gWH7xKfJK0X9LyLkc-QCCo/s640/IMG_1105.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-3Ge4CRi9QWE/V2vVOVRQCmI/AAAAAAAAIkA/K1WETx2ifAAGUe9eqmG-Sge_HnA6mhJEACCo/s640/IMG_1109.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-bHjoT4wOy10/V2vVOaENpgI/AAAAAAAAIkA/FHnU8_nTPo4eVUvbqtzEEIpqx4-Om_3WQCCo/s640/IMG_1110.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-5NFwEwpwOXA/V2vVOX5yAZI/AAAAAAAAIkA/ahsHq6vfs1kIO_ve3rkqBElKFdK6h0vDwCCo/s640/IMG_1112.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-HTWOe_YDIds/V2vVOvJtJXI/AAAAAAAAIkA/gT97-LKMbygz9nauxGXSTkZlpv0eXpQygCCo/s640/IMG_1113.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-dLytQWbxlmo/V2vVOpep7-I/AAAAAAAAIkA/PFMid1jNx3c9dZeinaYNd5jERBf_3cbAACCo/s640/IMG_1116.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-iq5iHYZ2_Dg/V2vVOxM_u0I/AAAAAAAAIkA/UU3N8sLLXGg6rboQ4fuwYKsAtnocFiXnQCCo/s640/IMG_1118.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-xcsHroC6AyE/V2vVPBViV3I/AAAAAAAAIkA/E3wxUTkRkbsTJg61TYnRDt4CWVEBqp3HACCo/s640/IMG_1120.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-h4Hg6Qs7S2Y/V2vVPCDCXzI/AAAAAAAAIkA/2hpO16KrfNoc6RLp_fh_8DzqPa3RJL7ogCCo/s512/IMG_1132.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-d1L4PPAa1Z4/V2vVPCq4SGI/AAAAAAAAIkA/cSzzubFieDgMBcnagMK1dNah_bxw2xsBACCo/s640/IMG_1135.JPG)

(https://lh3.googleusercontent.com/-uM2wV2omEAA/V2vVPWwuqVI/AAAAAAAAIkA/unKz0aJ20ycJPGSpcV3Tnys2qCxqRVK3ACCo/s640/IMG_1138.JPG)
Zdechły bóbr, stacjonuje tu drugi dzień z rzędu ...

Było świetnie ale nadzwyczaj spokojnie przy tym niskim stanie wód. Dobijamy do Szczawnicy skąd busem wracamy do Sromowiec. Wsiadamy na motocykl i obieramy kierunek na Cisną.

Powoli kończy się nam paliwo a wszystkie stacje benzynowe zamknięte. Wtedy do nas dotarło, że w Polsce właśnie dziś jest święto Wniebowzięcia NMP. Na oparach dojeżdżamy do Dukli, gdzie mogliśmy zatankować. Tu podejmujemy decyzję, że wracamy na chatę. Będąc tak blisko domu nie będziemy się zadręczać nocnym poszukiwaniem noclegu na dziko. Tutaj to nie problem ale przeciąganie wyprawy na siłę o jeden dzień nie miał w tym momencie sensu.

(https://lh3.googleusercontent.com/-Uh8hM7ln4So/V2vVPVXPHpI/AAAAAAAAIkA/YkLOLh6vy8Qua5yG3mldULOlqVAm55WowCCo/s640/IMG_1141.JPG)

Do Lubaczowa dojeżdżamy o godzinie 23:10.

(https://lh3.googleusercontent.com/-vxTeSroasJ4/V2vVJxpDuRI/AAAAAAAAIkA/qALcVHzIK5MjMl7ND07zCa16QG0PU0C7wCCo/s912/Droga_wyprawa_2015.jpg)

Za nami:
- 8574 km podróży,
- 23 dni podróży.

Całkowity koszt wyprawy:
- około 9000 zł - dwie osoby/jeden motocykl BMW R 1150 GS.

Awarie:
- zapowietrzający się w hydrauliczny układ sprzęgła,
- nieszczelny przewód hamulca przedniego.

Wywrotki:
- tylko jedna na stromym podjeździe szutrowym w Dolomitach.

Obrażenia własne:
- udar słoneczny Wiórka, a na pewno jego zapowiedź.

(https://lh3.googleusercontent.com/-a-0L1yQ5t7Q/V2vVLVVoG-I/AAAAAAAAIkA/-rTqtf_sUN4SA2XRwYm8YYJ58XT2GOGMQCCo/s512/EtnaTopMap.jpg)
Wulkan Etna - prawie nas pokonał. A mogło być tak blisko !

Zobaczyliśmy mnóstwo ciekawych miejsc. W każdej miejscowości jest wiele obiektów historycznych. My skoncentrowaliśmy się wyłącznie na wybranych. Priorytetem był wulkan Etna, przynajmniej dla mnie, ponieważ we Włoszech bywałem i zwiedzałem. Do wulkanu nie dotarłem. Cel został osiągnięty a dodatkowe doświadczenie pokazało nam, że gdzie większa bieda tam łatwiej o to czego zazwyczaj szukamy, czyli stronimy od tłumów, uwielbiamy piękne widoki i noclegi na dziko. Podsumowanie nasuwa się samo. Wiele nas cieszy ale stwierdzamy z pełną odpowiedzialnością. Bardziej ciągnie nas na wschód, tam musi być cywilizacja ...

Sorki za czasowe przeciągnięcie tematu. Wcześniej nie znalazłem czasu aby dokończyć wywody a wstyd było ruszać na kolejną wyprawę bez skończonego opisu poprzedniej.
Mam nadzieję, że nie zanudziłem.


Na koniec jeszcze raz wspominka z naszych opowieści - trailer z wyprawy !



FINE

The End

KONIEC !
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Jaco w Czerwiec 23, 2016, 10:26:05 pm
To na pewno nudne nie było :)
Dobrze, że się wyrobiłeś przed następnym wyjazdem, bo po przyjeździe mógłbyś mieć małe luki w pamięci ;)
Szerokości na drogę do .... a to sam już skończysz jak przyjedziesz ;)
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Czerwiec 24, 2016, 07:49:09 am
... podziękuję jak wrócę.
Co do relacji to taki zwariowany rok, że tak się przewlekała moja relacja. Kiedy przychodziło postanowienie poprawy to otrzymywałem nagłe uderzenie dodatkowych zadań.
Zimowe wieczory są bardziej sprzyjające opisom ;-)
Sezon czyli ładna pogoda bardziej kusi do wyjazdu niż siedzenia przed klawiaturą.
Życie :D
Tytuł: Odp: Z patelni do piekła 24.07-15.08.2015
Wiadomość wysłana przez: Glazio w Maj 07, 2018, 09:01:36 am
Odświeżam wątek z uwagi na kolejne newsy.

Codzienny Serwis Informacyjny PAP  - 2018-04-30 09:40

Tuzin odwołany. Władze 12 włoskich miast rozwiązane w tym roku za związki z mafią

12 zarządów włoskich miast i gmin rozwiązano od początku tego roku z powodu powiązań z mafią. Ponad 90 procent z nich znajduje się w Kampanii, Kalabrii i na Sycylii, czyli w regionach uważanych za kolebki najsilniejszych mafii.

Dziennik "La Stampa" zauważa, że jeśli utrzyma się obecny rytm podejmowania decyzji przez rząd na mocy ustawy, ten rok będzie rekordowy pod względem liczby rozwiązanych władz lokalnych. Dotychczas najwięcej, to jest 34 razy zdarzyło się to w 1993 roku, czyli okresie nasilonej działalności sycylijskiej cosa nostra, która przeprowadziła serię zamachów bombowych w kraju. W 7 atakach, w tym na Galerię Uffizi we Florencji, zginęło wtedy 5 osób.

W tych dniach włoski rząd rozwiązał zarządy pięciu gmin, między innymi miejscowości Plati w Kalabrii, gdzie taką decyzję podjęto już wcześniej cztery razy.

Od 1991 roku, gdy obowiązuje ustawa w tej sprawie, z powodu powiązań z mafią lub jej przeniknięcia do lokalnej administracji rozwiązano władze 308 miast i miasteczek wprowadzając w nich zarząd komisaryczny. Blisko jedna trzecia tych postanowień zapadła w ostatnich sześciu latach. W zeszłym roku usunięto zarządy 21 gmin.

Turyński dziennik przytacza opinie, że krok ten, niegdyś bardzo potrzebny w związku z mafijnymi kampaniami zbrodni i przemocy, powinien być obecnie stosowany tylko jako ostateczny środek. Przypomina się, że w niektórych miejscowościach sytuacja powtarza się regularnie, czego przykładem jest kalabryjskie Plati.

"Czasem lepiej dać najpierw żółtą kartkę zamiast od razu czerwoną, by zmienić postępowanie" - uważa burmistrz Grugliasco w Piemoncie Roberto Monta, prezes stowarzyszenia przedstawicieli lokalnych władz, zaangażowanych na rzecz krzewienia praworządności.

92 procent miejscowości, które zostały objęte zarządem komisarycznym, znajduje się na południu, na terenach działalności mafii sycylijskiej, neapolitańskiej i kalabryjskiej. Ale w ostatnich latach rozwiązano także władze w regionach w centrum i na północy kraju; w Piemoncie, Lombardii, Ligurii, Emilii - Romanii i Lacjum.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

Przejdź do wątku o mafii w częsci 10 relacji >>> (https://www.radiator-mototurystyka.pl/forum/index.php?topic=5873.msg8448#msg8448)