Z czasem napiszę coś więcej na temat tego motocykla.
Teraz tylko w skrócie. Zastanawiałem się nad zmianą sprzętu na R 1200 GS, który jest lżejszy i mocniejszy. Jednak odpycha mnie nadmiar elektroniki oraz opinie użytkowników, którzy zaczynają narzekać na przerwane światłowody pod kanapą.
Można tego uniknąć. Więc wszystko jeszcze w gestii rozważań.
Póki co, poczciwe R1150 GS cenowo doganiają a nawet wyprzedzają nowsze, lżejsze i mocniejsze 1200.
Co by tu napisać - jest to duże i ciężkie (263 kg) enduro. Moc maksymalna: 85 LE (63 KW) 6750 /min - czyli nie za duża. Maksymalny moment obrotowy : 98 Nm 5250 /min.
Ciężar tego motocykla i wysoko położone siedzenie sprawiają, że osoby o niskim wzroście i małej wadze nie będą czuć się na nim komfortowo. To przecież Enduro.
Jak każdy sprzęt - daje się utrzymać do pewnego kąta nachylenia.
Jeśli jadę w pojedynkę, to nie jestem tak obciążony więc radzę sobie sam z podnoszeniem tego kolosa. Inaczej wygląda sytuacja przy pełnym obciążeniu (2 osoby+bagaże).
Jeśli chodzi o podnoszenie tego komarka z gleby z pełnym obciążeniem - to radzę sobie sam. Wszystko jednak zależy od tego pod jakim kątem leży motocykl. Jeśli udaje się uzyskać kontakt obydwu kół z podłożem to podnoszę. Nie mogę jednak powiedzieć, że jest to łatwe. Bywają sytuacje, że konieczna jest pomoc osób trzecich.
Kolejna sprawa - enduro brzmi nieźle ale na piasku w oponach szosowych ten komarek przeraża. Łatwo o dzwona. Po prostu przy oponach szosowych zachowuje się niepewnie na piasku. Rzekłbym, że znacznie gorzej niż choppery czy cruisery. Inaczej wygląda sytuacja przy oponach kostkach - wtedy można delikatnie poszaleć.
Zdarzyło nam się przewrócić na piasku. Moja noga została uwięziona pod ciężarem kolosa w kierunku odwrotnym do jazdy. Nie wydostałbym się bez pomocy \\\"Wiórka\\\". Ewentualnie po długich staraniach i walkach-wygrzebałbym się z tego piasku. Nie jest to jednak proste.
Gdybym miał polecać ten motocykl to tylko po uprzedniej szkole jazdy na ciężkim lub wysokim motocyklu.