Telefoniczna akcja zaowocowała niedzielnym wyjazdem na oględziny stanu naszej armii do Nowej Dęby. Inicjator akcji mr Jacek, który co roku jeździ na akcję pt. "Militariada". Tym razem zaciągnął ze sobą większą ekipę na dwóch kółkach.
Umówieni na Orlenie dostajemy informację, że nastąpiła zmiana miejsca spotkania na chatę Tadka. Wyjazd przeciągnął się o pół godziny a ostatecznie po zatankowaniu sprzętów o godzinę. Takim oto sposobem ruszyliśmy w drogę około 11:00.


Początkowo 6 sprzętów, gdzie w Sieniawie odbija od nas Mała - jedzie do Biłgoraja biegać "piątkę".
Dalej, jak to w trasie po asfalcie. Po wczorajszej jeździe terenowej ze szwagrem, droga asfaltowa wieje lekką nudą. Może to dziwne ale fakt jest taki, że tutaj niespodzianki nie wyrastają z podłoża z ogromną prędkością, gdzie czas reakcji decyduje o tym czy możesz się wyłożyć czy też nie.
Tak więc koncentrujemy się na podziwianiu okolicznych widoków, przejeżdżając drogą nie możemy skręcić ani w lewo ani w prawo ze względu na teren poligonów.
Nowa Dęba dopiero budzi się ze snu. Na Militariadzie trwają próby. Wygląda na to, że główne atrakcję będą po południu i wieczorem.


Jedno jest pewne, gadżetów militarnych tu nie brakuje. Dbają nawet o najmłodszych.
Mały przemarsz nad stawik ...

... i po powrocie okazuje się, że Jacek staranował własnego syna. Tyle po nim zostało ...

Oczywiście żartuję ze względu na koncepcję zdjęcia
Na daną chwilę na placu całe i aż dwa wozy pancerne. Naciągamy kliszę w aparacie i trzaskamy im foty.




Widać pocisk ?


Hmmm. Trochę dziwnie, przyjechać do Nowej Dęby i popatrzeć tylko z zewnątrz. Pytamy o możliwość oględzin wnętrza pojazdów. Niestety nie ma szans. Po chwili okazało się, że jednak jest opcja zwiedzania wozu, który jest u nich (dwóch wojskowych) na stanie. Nie zastanawiamy się zbyt długo i korzystamy z tej możliwości.

Wciskamy się do wnętrza bardzo wąskiej skorupki. Wewnątrz jak w saunie. Mało przestrzeni, zapach oleju napędowego do tego ukrop. To jedynie przedsmaki warunków jakie panują w rzeczywistości. Tu należy dodać wzrost temperatury panującej wewnątrz po uruchomieniu silnika.

Zimą masakrycznie zimno, latem potwornie gorąco. Pojazd raczej dla niewielkich osób. Po zajęciu miejsca siedzącego bez hełmu nie polecam (grozi wywaleniem dziury w czaszce), nie pozostaje zbyt wiele miejsca. Do tego należy uwzględnić plecaki, które często mocowane są nad głową (gdzie jest kompletny brak miejsca) z uwagi na fakt rozlewającej się ropy na podłodze.

Wewnątrz najlepiej przystosowany zawodnik do wnętrza pojazdu.

Więcej maszyn militarnych dojedzie ale po 13:00 lub 15:00.

Militariada to również różnej maści pokazy. Tutaj poszukiwanie min ...




Tuż obok współczesnych militariów, broń rodem z średniowiecza.



Ciekawe w co tak na prawdę celują ... ?
Dyskusje trwają ...

Pakujemy się na nasze sprzęty i ruszamy w dalszą drogę. Na rondzie uszczuplamy się o osobę Brzezika, który odbija do Biłgoraja. Wierny kibic musi kibicować biegnącej żonie.

Szybko dojeżdżamy do Baranowa Sandomierskiego

Wchodzimy do parku i udajemy się na oględziny tutejszych hektarów.


Zamek w Baranowie Sandomierskim – zwany Małym Wawelem. Architektonicznie budowany w stylu późnorenesansowym - perła architektury renesansowej. Zbudowany w latach 1591-1606. Siedziba rodu Leszczyńskich.
Skrócona historia zamku wg wikipedii >>>W najbliższym sąsiedztwie zamku znajduje się hotel z basenem a restaurację zamkową mieszczącą się w zamku, można wynająć na różne imprezy okolicznościowe.


Hotel ...


Na zamkowym dziedzińcu.





Przed wejściem głównym na dziedziniec rosną dwa okazałe tulipanowce. Przyznaję szczerze. Byłem w tym zamku kilkanaście razy ale pierwszy raz w okresie kwitnienia tego okazałego drzewa. Osiąga ono wiek 200-300 lat, wysokość do 60 metrów, niegdyś korę używano jako gumę do żucia, w Polsce kwitnie na przełomie czerwca i lipca. Tak więc wstrzeliliśmy się w dziesiątkę :-)

Będąc wielokrotnie w Baranowie zawsze zastanawiałem się, w którym miejscu znajduje się prom przez Wisłę. Przejazd mostem nie daje tego smaczku przejażdżki. Na pytanie co woli ekipa - odpowiedź jednogłośna - prom. Zaczerpnąwszy uprzednio języka dojeżdżamy do przeprawy bez większego problemu.
Sleyerek miał okazję przeprawiać się z nami podobnym promem na drugą stronę Wisły - dla przypomnienia >>>Tak więc jego nie musieliśmy już pytać o zdanie. Odpowiedź była nam znana z góry


Na zdjęciu sam zainteresowany oczekujący na przeprawę, w myślach budujący tutejszy most.


To równie rzadkie ujęcie warto pokazywać na każdym kroku. Sleyerek raczej nie spuszcza wzroku z własnego sprzętu a tu z niczego padła propozycja przeprawy motocyklami przez rzekę. Gdyby to był ubiegły rok ... ?

Jackowi tak się spodobało, że nie zsiadał z kanapy swojego trampka.


Prom jeszcze po drugiej stronie rzeki. Zawrócił, ponieważ nadjechał samochód.


Prom napędzany siłą spływającej wody w korycie rzecznym. Przemieszczający się za pomocą stalowej liny, bloczków. Ukośne położenie kadłuba do nurtu rzeki sprawia przemieszczanie się w poprzek koryta.

Kapitan statku obserwuje czy przypadkiem nie zbliżamy się do filarów istniejącego tutaj niegdyś mostu. Przy niskim stanie wody (jak dziś) filary znajdujące się płytko pod powierzchnią wody oznaczono długimi długimi kijami z chorągiewkami.

Przeprawa motocyklem kosztowała całe 3 zł od motocykla. Gruba kasa ale ile radości ?


Przycumowali.
cdn ...