I tak wyjechaliśmy z młodym 8.30 po zatankowaniu Hondy w Oleszycach i pomaleńku 100/110 polecieliśmy w stronę Świdnika.
Pogoda był a fantastyczna już o 9.00 było 28 stopni Celsjusza, ale na motocyklu nie była odczuwalna.
Z jedną przerwą w trasie dotarliśmy do Świdnika na 11.30, gdzie musieliśmy poczekać do 12.00 na rozpoczęcie rejestracji uczestników. Temperatura w słońcu osiągnęła 52 stopnie i jedyna słuszna opcja to było schowanie się w cieniu.
Z godziny na godzinę przybywało motocykli i uczestników, pojawiały się gwiazdy zlotu czyli WSK, motocykle w każdej wersji i w różnym stanie, było ich mnóstwo.
Ale oczywiście nie tylko one, spotkać można było Iża, M-72 Junaka ale, królem był mój ukochany motocykl Sokół 1000 – on otrzymał tytuł najstarszego motocykla na zlocie.
Parada motocyklowa sparaliżował miasto Świdnik i co prawda część maszyn nie dala rady skończyć przejazdu ze względu na temperaturę, to korki spowodowała duża liczba uczestników zlotu.
Już dawno nie widziałem tak „kolorowej” imprezy i wreszcie na której oprócz nowych sprzętów była masa weteranów.