Dużo by pisać. Miałem nadzieję, że się w Radawie spotkamy i pogadamy, ale niec to. Tak więc w skrócie... Moja siostrzenica wróciła właśnie Chin. Strona ambasadychińskiej jest nieaktualizowana i maili nikt pewnie nie odbiera. Wiza kosztuje 220 złotych. Trzeba wypełnić formularz, przedłożyć rezerwację biletu lotniczego lub hotelu. Hotel lub hostel można spokojnie zarezerwować z kompa (mam linka). Można wybierać, porównywać itd. Cena na PLN to 15 - 40 zeta za dobę w zależności od standardu. Trzeba wpłacić 10% wartości i dostaje się potwierdzenie rezerwacji. Jeśli liczyć 5 dni, to byłoby 7,50 do 20 zeta Przedpłaty przelewem. Obiadek suty to 10 zeta - nawet jak masz ochotę na miejscowego wypasionego psa (widziałem fotki - na Twoich oczach to przyrządzają, piesek oczywiście wcześniej na zimno wędzony prosto z chłodni). Infrastruktura drogowo-kolejowa dużo lepsza niż w Polsce. W pekinie masz po 7 pasów ruchu w jedną stronę (w końcu mieszka tam ponad połowa tego, co liczy cała Polska). Ruch uliczny jest obłędny. Jak ktyoś chce skręcić na skrzyżowaniu, to tr4ąbi, żeby ci z przeciwka wiedzieli, że skręca i jest tak zdeterminowany, że nie ustąpi. Na szczęście w samym Pekinie jest 12 linii metra i wszędzie można nim dojechać. Dworce kolejowe nawet5 w niewielkich miasteczkach przypominają terminale z Okęcia, a 5 km dalej, na wsi, stoją lepianki. Na placu Tien An Men mnóstwo policji i kontrola osobista, Zakazane Miasto jest duże, ale wystarczy zobaczyć 1/4, żeby wiedzieć, jak wygląda reszta. Szanghaj to totalny odjazd (widziałęm fotki). Mur Chiński taki jak na zdjęciach, tyle że robi dużo większe wrażenie. Warto się udać poza miasto zobaczyć, jak żyją ludzie, jak to jest na polach ryżowych, jak jest codziennie i zwyczajnie. Wszędzie i o wszystko trzeba się targować (za pomocą kartki i ołówka). Ze 180 juanów można zejść do 20. Nie wiem, jakie są ceny paliwa, ale generalnie jest tam tanio. To tyle w skrócie.
Asia (siostrzenica) ma się dowiedzieć w ambasadzie o pozwolenie na motocykl. Jak się da, to zaczynam coś robić w tym kierunku. Przymierzałem się już do GS-a - leży mi ten motocykl.
Co do trasy, to nie wydaje mi się, żeby była nudna. Coś tam czytałem, przeglądam zdjęcia sat - nie będzie łatwo, ani lekko, a Syberia, stepy i pustynie Mongolii, ludzie, zwyczaje, jurty, pasterze to dla mnie nie mniejsza atrakcja od wypasionego Sznghaju. Gdyby było inaczej, poleciałbym samolotem. Nie namawiam, bo uważam, że o takiej \\\"wycieczce\\\" każdy musi zdecydować sam. Na miarę swoich możliwości, kondycyjnych, finansowych, rodzinnych, urlopowych itd. Na pewno też i nie z każdym chciałbym jechać, bo jak ktoś marudny, albo nerwowy itp to ja nie chcę za psychologa robić (na urlopie będę). Niemniej jednak, uważam Głazio (choć się niewiele i niedługo znamy)Twoje i Tamary towarzystwo w takiej podróży, to dobre towarzystwo
