Aktualności: W związku obecnie obowiązującymi przepisami RODO prosimy o zapoznanie się z Polityka prywatności i Polityką cookies pod adresem https://www.radiator-mototurystyka.pl/polityka-prywatnosci/
Styczeń 28, 2020, 04:39:44 am


Autor Wątek: Turcja 2012  (Przeczytany 3454 razy)

Offline sothis

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 36
  • Karma: +0/-0
Turcja 2012
« dnia: Wrzesień 18, 2012, 03:24:54 pm »
Wczoraj powróciłem, z liczącej lekko ponad 7000 km podróży po Turcji. Motywem przewodnim było przemieszczanie się śladami Aleksandra Macedońskiego. Troszkę się działo :) Postaram się w przeciągu najbliższych dni napisać relację wraz z fotkami :)


PS Głazio 154 TL to standardowa śpiewka Tureckiej Polis :P podobnie zresztą jak historyjka o jednym kilometrze - no chyba, że złapał Cię ten sam policjant co i moją skromną osóbkę :D

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 049
  • Karma: +48/-3
O:Turcja 2012
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 18, 2012, 10:28:22 pm »
He he - czekam niecierpliwie na relację :D
Ile miałeś na budziku jak Cię capnęli ?
Zapłaciłeś zanim wyjechałeś ?
Jeśli tak to gdzie ?
W jakiej części Turcji ?

Offline siCk_BoY_

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 1 812
  • Karma: +8/-3
O:Turcja 2012
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 18, 2012, 11:21:43 pm »
Widać Turcja to raj dla policjantów :) chyba trzeba się przebranżowić i przeprowadzić ;)

Offline sothis

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 36
  • Karma: +0/-0
O:Turcja 2012
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 20, 2012, 05:50:37 pm »
Hmm Polis stwierdziła, że 117 km, ale mogło być troszkę więcej :) Zapłaciłem na granicy i okazało się, że zamiast 154 skasowali ode mnie zaledwie 115 TL (postaram się wyjaśnić w relacji z wyjazdu ). Mandacik dostałem ok 100 km od Anamur. Zresztą trasa pomiędzy Marmaris a Alanyą była najbardziej naszpikowaną Panami w białych kołnierzykach ;P

Offline sothis

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 36
  • Karma: +0/-0
Odp: Turcja 2012
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 06, 2016, 10:17:32 am »
Jak mawiał Arnie "I'll be back". Trochę mnie nie było, ale postaram się w ciągu najbliższych dni nadrobić zaległości. Zgodnie z zapowiedzią sprzed... 4 lat moja samotna wycieczka do Turcji:)

Wystartowałem w poniedziałek 5 września 2012 roku. Trasa do samej Tucji była połączeniem przyjemnego z pożytecznym. Jak najmniejsza ilość kilometrów dojazdówki z możliwością zwiedzenia kilku fajnych miejsc w Rumunii oraz Bułgarii. Kierunek południowy była dla mnie dziewiczy. Rok wcześniej, również samotnie spędziłem trochę czasu w Norwegii. Pierwsze kilometry raczej zniechęcały niż pchały w dalszą przygodę. Droga z Żurawicy do Barwinka ciągnęła się niemiłosiernie ze względu na gęstą jak  śmietana mgłę. Tuż za granicą, gdy chciałem nadrobić straconą godzinę, za przekroczenie prędkości złapali mnie panowie w białej skodzie. Po długich tłumaczeniach, nakreśleniu szczegółowego planu mojego przedsięwzięcia i błagalnym gestom udało się ruszyć dalej jedynie z pouczeniem. Trasa do samej Rumunii przebiegła niezwykle sprawnie. Jak na wrzesień pogoda była wymarzona. Po raz pierwszy przez znajomego dałem się namówić na nawigację. Cóż to nie moja bajka… Pojechałem trasą, która miała jak najszybciej doprowadzić  mnie do Ocna pod Sibin. Niestety zamiast 2 h jechałem ponad 4. Zwiedziłem po drodze Blaj,ale później rozkopana trasa, mnóstwo zwężeniem i noc. Na miejscu zameldowałem się po 23:00 dzięki rysunkom młodego Cygana.

Ciekawe dlaczego nasi Romowie nie budują takich perełek?!


Z rana znów w pięknych okolicznościach przyrody udałem się w kierunku Transfogarasan. Drogi wybudowanej przez Dyktatora przedstawiać nie muszę  Śniadanie tam wysoko smakuje jak na ostatnim piętrze Waldorff- Astoria w Nowym Jorku- w Rumunii widoki piękniejszy.

Znów dopisało mi meteorologiczne szczęście.

Droga świetna, choć Trollstigen bardziej stroma.




Śniadanie Mistrzów  :)






Sama trasa do Bukaresztu to monotonia asfaltu i wiaduktów. Cyrk komunikacyjny rozpoczął się w stolicy naszych niegdysiejszych sąsiadów. „Południowa obwodnica istnieje i da się do niej dojechać tym skrótem”- rady od policjantki nie należy lekceważyć. Po przejechaniu przez łąkę oraz szutrowy kawałek, który wcale nie służył tylko jako autostrada dla furmanek, dotarłem wreszcie do drogi prowadzącej dalej na południe. Dygresja no. 1- Przy obwodnicy same córy Koryntu. Człowieku kolory jakie zapragniesz, objętości płuc, których nie powstydziłaby się Dolly Parton, i zatrzymujące się w większości polskie ciężarówki…


Most  graniczny na Dunaju to chyba najlepszy komentarz dotyczący panujących stosunków pomiędzy tymi dwoma sąsiadami- Rumunią i Bułgarią. Po stronie tych pierwszych barykady, ogólny bałagan. Po dojechaniu do połowy asfalt bez dziur, przęsła wymalowane, ludzie jakoś bardziej uśmiechnięci, a przez to przyjaźni. Bulgaria is a nice place to live.

« Ostatnia zmiana: Marzec 06, 2016, 10:49:28 am wysłana przez sothis »

Offline sothis

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 36
  • Karma: +0/-0
Odp: Turcja 2012
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 06, 2016, 10:41:43 am »
Moim drugim i zarazem ostatnim noclegiem na bałkanach miała być siedziba słynnego konika Madarskiego. Udało mi się znaleźć fajny camping, którego właściciele zaprosili mnie na kolację. Świetne jedzenie, dobre wino i nie tylko, oraz rozmowy o wszystkim. Trochę dziwnie zrobiło się w momencie, gdy najstarsza z dam oznajmiła, że nasz prezydent został zamordowany w Smoleńsku i oni pójdą z nami na wojnę z Rosjanami  :) Wiedziałem, że czas spać.












Z rana wystartowałem w kierunku granicy tureckiej jadąc słonecznym, czarnomorskim wybrzeżem. Przejście graniczne pomiędzy Bułgarią a Turcją miało być zderzeniem cywilizacji. I było… na niekorzyść tych pierwszych. Dojazd słabo oznakowany, asfalt lichy, mnóstwo śmieci po drodze. Trochę to nie dziwi ze względu na zaszłości historyczne, ale przecież byłem jeszcze w granicach UE. Na przejściu z Turkami musiałem wykupić wizę i tu pierwszy z wielu paradoksów tego kraju. Pan w okienku grzecznie prosi mnie o 20 dolarów. Ja na to, że mam euro. On z rozbrajającym uśmiechem, że też 20  W drugim pytają, gdzie są pozostałe paszporty. Gdy wreszcie łapiemy jakiś wspólny język i tłumaczę, że jadę sam, cała nieklimatyzowana sala wybucha rubasznym śmiechem… Po drugiej stronie uderza mnie świetna infrastruktura i półpustynny krajobraz. Wreszcie się zaczyna!



Budowane co rusz nowe drogi były niestety przyczyną degradacji sporej ilości górek.

Dojeżdżam do Eceabat bocznymi, często szutrowymi dróżkami. Widok drugiej, azjatyckiej strony to niesamowite uczucie. Ciekawe jak się czuł Aleksander, który wszak przeprawiał się w innym miejscu, ale pewnie też zastanawiał się co napotka na drugim brzegu. Przeprawa promowa przebiegła szybko i  sprawnie. Zewsząd nowego przybysza uderza ilość flag oraz obrazów Ojca Narodu. Rozbijam swój wesoły kram już w Azji, przy plaży w Cannakale. Tak, tak już nie uświadczę naszej europejskiej toalety :D Wieczorne rytmy disco mieszają się z nawoływanie muezina do ostatniej, dzisiejszej modlitwy.




















Dygresja no. 2- Oprócz meczetów, pań w chustach w tej Azji strasznie… wieje. Wiało wieczorem, w nocy i w ciągu dnia. Wichry szalały wzdłuż całego wybrzeża. Sytuacja uspokoiła się dopiero na wyżynie Anatolijskiej, ale do jasnej cholery tam akurat też mogło wiać.

Pominąłem Troję ze względu na oblężeniu turystów. Interesował mnie inny starożytny zabytek. Droga z Ayvacik do Assos biegnie przez piękny górzysty teren. Świetne widoki i te domy, w których mógłbym spędzić emeryturę… Niestety pojawia się pierwsza awaria. Zaczyna delikatnie sączyć się olej przy filtrze- chyba uszczelka nie dała rady. Wyciek jest niegroźny, a po dokręceniu dekielka prawie uciekł w siną dal. Świątynia w Assos jest pierwszym numerem jeden w dotychczasowej podróży. Zdradzę teraz, by tego nie powtarzać, że kolejne zabytki z automatu stawały się kolejnymi jedynkami  :)



























A teraz niespodzianka. Trochę nakłamałem, że jechałem sam. Zawsze towarzyszy mi MOC  ;)
« Ostatnia zmiana: Marzec 06, 2016, 10:57:51 am wysłana przez sothis »

Offline sothis

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 36
  • Karma: +0/-0
Odp: Turcja 2012
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 06, 2016, 11:06:42 am »
Grecy z wyspy Lesbos wiedzieli, gdzie wybudować świątynię. Wzgórze przybiera wygląd zaciśniętej pięści, a widok jest oszałamiający. Z dzisiejszej perspektywy to musi być dobry punkt obserwacyjny dla Straży Przybrzeżnej, która walczy z przemytnikami ludzi, ale czy aby na pewno walczy. O tym później. Droga do Ayvalik to creme de la creme takiego wypadu. Urwisko, zakręt, wysokie skały, wybrzeże, piękne domki i … brak przejeżdżających pojazdów. Samo miasteczko jest przepiękne zarówno swoimi turystycznymi walorami jak i ciekawą historią z nim związaną. Mianowicie jest to stolica tureckich przemytników ludzi. Spoglądałem czasami na te wszystkie przyciemniane mercedesy i zastanawiałem się ile z nich kupiono z budki z kebabem, a ile dzięki szybkości nocnych wycieczek łodzią na wyspę Lesbos.








Następny punkt to Bergama a raczej pozostałości po starożytnym Pergamonie, w których po raz pierwszy spotykam swojego towarzysza podróży Aleksandra.





Pomnik ojca Medycyny Galena




Od tej Pani, czekając z wnuczką na autobus, otrzymałem najlepsze ciasteczka na trasie.

Starożytny Pergamon, a konkretnie ruiny Akropolu górującego nad Bergamo.



















I spotykam swojego Aleksandra ;)







« Ostatnia zmiana: Marzec 06, 2016, 11:05:43 am wysłana przez sothis »

Offline sothis

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 36
  • Karma: +0/-0
Odp: Turcja 2012
« Odpowiedź #7 dnia: Luty 06, 2016, 05:19:15 pm »
Nocleg znalazłem przed Foca, przy plaży, z ciepłą wodą, za niewielkie pieniążki u … niemieckiego Turka. Dlaczego przedrostek niemiecki?! Sam się przyznał, że kasę na camping zarobił u Merkel, dwa nie odpuścił mi ani miedziaka przy zakupie zimnego Efeza. Ośrodek był pusty, za wyjątkiem dwóch domków. Rzecz jasna jeden zająłem ja, drugi sporo większy trzy rodziny z dziećmi. Wieczorem mogłem obserwować ichniejszy piknik rodzinny. Mężczyźni przy jednym stole, kobiety z dziećmi przy drugim. Wszystko jak w filmie dokumentalnym o konserwatywnych muzułmanach. Zdziwiłem się o świcie, gdy wyszedłem na plażę podziwiać wschód słońca. Obok mnie, z papieroskiem w ustach, w zwiewnej, kusej sukience  stała Turczynka, która jeszcze kilka godzin wcześniej była opatuloną, zahukaną mamą. Uśmiech towarzyszył nam obojgu przy narodzinach kolejnego dnia.








Infrastruktura drogowa w Turcji to prztyczek w nos naszych drogowców. Arterie są szerokie, w większości czteropasmowe. Szybko zatem przemieszczałem się zachodnim wybrzeżem i dotarłem do Efezu. Pergamon zachwycał widokami, Efez kunsztem rzemieślników wznoszących te wspaniałe budowle. Mnóstwo turystów to jeden z minusów tego miejsca. Trzeba się wciąż przeciskać, walczyć o kawałeczek miasta dla siebie. Najpierw Grecy, później Rzymianie odcisnęli swoje niesamowite piętno na tym miejscu, w którym w połowie września temperatura sięgnęła 45 stopni Celsjusza!


Pierwsze zdjęcie to pozostałości bo Bazylice Św Jana, która powstała w VI w n.e.











Ojciec Dyrektor Turcji 8)


Czy ktoś zgadnie do czego służyło to urządzenie?! :)





A to już Efez  :)





Na końcu tej drogi znajdował się port. Obecnie Efez oddalony jest od morza o kilka, kilkanaście kilometrów.









































Kolejnym punktem, choć nieplanowanym, okazała się Meryemana, czyli miejsce zaśnięcia Maryi.








« Ostatnia zmiana: Marzec 06, 2016, 11:16:01 am wysłana przez sothis »

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 049
  • Karma: +48/-3
Odp: Turcja 2012
« Odpowiedź #8 dnia: Luty 06, 2016, 05:49:42 pm »
Witam po dłuższej chwili. Widzę, że nadrabianie zaległości w ekspresowym tempie.
Czekam na cd.
Przypomniałem sobie o swoich mandatach w Turcji i całą związaną z nimi historią :-)

Offline sothis

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 36
  • Karma: +0/-0
Odp: Turcja 2012
« Odpowiedź #9 dnia: Luty 06, 2016, 05:53:45 pm »
Pozostało raptem kilka miast w Egejskiej części Turcji. Jednym z nich jest Priene ze Świątynią Ateny.


Trybun ludowy w trakcie posiedzenia TK  :D














Milet. Słowo klucz dla tego miejsca- matematyka. Pierwsze miasto, które zostało całkowicie zaplanowane, w którym drogi przecinają się pod kątem prostym. Świetnie się po nim przemieszcza, kolejne ruiny, suchy port, stara łaźnia.







Ciekawe czy starożytni posiadali ichniejszą polisę OC i NNW w razie upadków z wysokości?!





Dzięki takiemu rozwiązaniu komunikacja w mieście była prosta, a w razie pożaru można było z łatwością oddzielać zagrożone dzielnice.




Ciekawostka- mijane miasta w starożytności były portami morskim. Dzisiaj oddalone są o kilka, kilkanaście km od wody.










Łaźnia jest jednym z najlepiej zachowanych obiektów.











Strażnik się niecierpliwił, więc ruszyłem dalej.
« Ostatnia zmiana: Marzec 06, 2016, 11:22:21 am wysłana przez sothis »

Offline sothis

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 36
  • Karma: +0/-0
Odp: Turcja 2012
« Odpowiedź #10 dnia: Luty 06, 2016, 06:04:22 pm »
Kolejny cel do Didima. Świątynia Apollina przytłacza swoim rozmiarami. Aleksander po dotarciu i zdobyciu miasta kazał wszelkimi środkami odbudować świątynię. Niestety nawet jemu to zadanie się nie udało, podobnie jak rzymianom. Chrześcijanie przeobrazili to miejsce w kościół, który w 1453 w wyniku trzęsienia ziemi ostatecznie runął. 110 metrów długości, ponad 50 szerokości. Świątynia wciąż czeka na swojego ostatniego fundatora- może jakiś szejk da radę :D




































« Ostatnia zmiana: Marzec 06, 2016, 11:26:02 am wysłana przez sothis »

Offline sothis

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 36
  • Karma: +0/-0
Odp: Turcja 2012
« Odpowiedź #11 dnia: Luty 06, 2016, 06:31:55 pm »
Ze spaniem  trafiam na „kurort”, który nie będę przyjemnie wspominał. W nocy ktoś dobierał się do motorku. Dopiero moja interwencja zapobiegła kradzieży. Przed świtem pożegnałem się z tamtejszą toaletą i ruszyłem dalej w kierunku Marmaris. Sama zatoka i półwysep są archetypem raju. Światło odbijające się od powierzchni wody, lasy iglaste, przyjemna bryza bijąca znad ciepłego wybrzeża.


Nocleg znalazłem na campingu, w którym byłem jedynym obcokrajowcem. Reszta zostaje w kurortach, które znajdują się po drugiej stronie zatoki. Camping to prawdziwy turecki tygiel. Byli w nim mieszkańcy ze wszystkich zakątków tego olbrzymiego kraju. Turcy prawdziwi czyli rudzi, Turcy azjatyccy czyli z włosami czarnymi jak smoła oraz Ci wymieszani. Pan podał mi bilecik i ruszyłem szukać miejscówki. Rzez jasna ruszyłem jak najbliżej plaży. Gdy zsiadłem z motoru nie zwróciłem uwagi, że oczęta sąsiadów były zwrócone akurat w moją stronę. Po chwili dowiedziałem się co było tego przyczyną. Zgodnie z regulaminem przy plaży mogły przebywać rodziny z dziećmi, dalej małżeństwa bez pociech, a na końcu pozostali. Trafiłem zatem 30 metrów dalej obok namiotu wesołych staruszków, trzech braci i  dwóch kuzynów. Spędziłem z nimi wspaniały dzień, czytając bez zrozumienia ich gazety (przydały się umlauty w niemieckim), pijąc herbatę, próbując bez grymasu na twarzy kolejnych kolorowych, ostrych papryczek. Rano namawiali mnie na kolejny dzień w tym zagajniku, odmówiłem a szkoda.













Tuż po przejechaniu przez bramę campingu, przed Marmaris zaliczyłem wywrotkę. Przetarłem lewy dekiel i czarny olej, pulsacyjnie, w rytm pracy wciąż włączonego silnika zacząć wypełniać nierówności asfaltu. Przy pomocy przypadkowych ludzi udaje mi się pozbierać z drogi. Początkowo przed oczami staje mi konieczność sprzedaży motocykla i powrotu do Polski samolotem. Po chwili trzeźwieję, memory 5 i dzwonię do znajomego Tomka, majstra, który namawia mnie bym do niego natychmiast przyjechał!




Udaje mi się zjechać na luzie do centrum miasteczka, w którym lepię dekiel czymś na kształt poxipolu- dodam, że na tej prowizorce jeżdżę do dzisiaj! Tzn lepimy, bo udaje mi się dostać na podwórko gościa, który skleja do kupy skuterki. Doprowadza mnie do niego młody chłopak, który towarzyszy do końca naprawy.


« Ostatnia zmiana: Marzec 06, 2016, 11:29:36 am wysłana przez sothis »

Offline sothis

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 36
  • Karma: +0/-0
Odp: Turcja 2012
« Odpowiedź #12 dnia: Luty 06, 2016, 06:32:29 pm »
Ruszam dalej trasą D350 po malowniczym płaskowyżu w kierunku miejsca, która stało się solą w oku Aleksandra. Na jednym z przystanków spotykam chłopaka, który kupił chwilę wcześniej swój pierwszy w życiu motor. Cóż świętujemy razem!









Panie Kolego drogi jak stolnica!









Docieram krętymi drogami do Termessos. Ukryte wysoko w górach miasto, nawet dzisiaj ciężko odnaleźć. Jest jednym z nielicznych, które nie zdobył Aleksander. Trudne podejście i można śmigać po kolejnych zabytkach. Najpiękniejszy jest amfiteatr, z którego roztacza się widok na morze oraz współczesny kurort Antalyę.



















Rąsia  ;)








Przy samych skałach znajdowały się grobowce najznamienitszych mieszkańców.





Antalya fuuuu, jedziemy dalej cdn.  :)
« Ostatnia zmiana: Marzec 06, 2016, 11:35:29 am wysłana przez sothis »

Offline sothis

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 36
  • Karma: +0/-0
Odp: Turcja 2012
« Odpowiedź #13 dnia: Luty 06, 2016, 06:40:42 pm »
Głazio wolę się spieszyć, by nie czekać kolejnych czterech lat :P Afrą na Pamir - pokaz odbędzie się w piątek czy w sobotę?

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 049
  • Karma: +48/-3
Odp: Turcja 2012
« Odpowiedź #14 dnia: Luty 06, 2016, 07:02:19 pm »
Afrą na Pamir w Sobotę.
Kliknij i zobaczysz cały program. Jedyny znak zapytania to prezentacja Sambora.
Po relacji widzę, że antyczne zabytki w roli głównej ;-)