Jazda, jazda, jazda ... Niezliczona ilość zakrętów. Góry Riła, Piryn i Rodopy. Część zachodnią mamy dawno za sobą więc wjeżdżamy do części wschodniej.
Diabelski most.
Po drodze mijamy znak zakaz ruchu. Jedziemy dalej. Kończy się asfalt, zaczyna przygoda tym lepsza bo po zmroku. Tamara widzi przepaści, o których mówi mi później. Ja osobiście byłem tak pochłonięty podłożem, że nie patrzyłem na lewo czy prawo. Liczyło się to co jest pod kołem.
Na dole zaskoczenie - most w remoncie. Dostajemy propozycję noclegu pod altaną więc zostajemy. Nocleg pod mostem ... za to jakim :-)