Pod nazwą "Droga wojenna" kryje się malownicza trasa biegnąca w poprzek Wielkiego Kaukazu. Nazwa ta wzięła się stąd bo toczyły się tu ciężkie walki, stąd miano drogi wojennej. Na polecenie cara trasa ta od tej pory była przejezdna przez cały rok, to jedyna droga, którą można przejechać z Gruzji do Rosji. Jest w dobrym stanie, jak na gruzińskie warunki, w zdecydowanej większości jest pokryta asfaltem, wyjątek stanowi jedynie kilku kilometrowy odcinek za Przełęczą Krzyżową w stronę Kazbegi, który obecnie jest remontowany.
Widoki są naprawdę wspaniałe, momentami zapierają dech w piersiach.




Mijamy po drodze kurort narciarski Gudauri. Ośrodek jest dumą wszystkich Gruzinów jak twierdzą turyści z całego świata i przybywają tutaj, by pojeździć na nartach.
Samo Gudauri jest dosyć skromne, co prawda nie brakuje tutaj hoteli, kwater prywatnych i restauracji, ale zdecydowanie powinno być ich znacznie więcej. Myślę, że jak Rosja nie rozpanoszy się na te tereny to będzie tutaj rewelacyjny ośrodek narciarski. Tylko potrzeba jeszcze na to trochę czasu.





Po drodze niedaleko za Gudauri zatrzymujemy się na punkcie widokowym przy platformie, wybudowanej jeszcze za czasów ZSRR przedstawiającej historię narodów gruzińskiego i rosyjskiego, stąd rozpościerają się naprawdę nieziemskie widoki – to punkt obowiązkowy dla każdego turysty.
Platforma widokowa z pomnikiem jest często mylnie uznawana za najwyższy punkt Gruzińskiej Drogi Wojennej. Najwyższy punkt znajduje się jakieś 2-3 minuty jazdy dalej na przełęczy Krzyżowej na wysokości 2379 m n.p.m. czyli w miejscu gdzie Droga Wojenna przecina Pasmo Wododziałowe (Główne).
Miejsce to oznaczone jest stojącym przy samej drodze pomnikiem – jestem na wysokości 2379 m n.p.m.









Zjeżdżamy z Przełęczy Krzyżowej szosa dalej biegnie kanionem rzeki Baidarka a na skalistych zboczach tryskają Ľródła mineralne.



Odcinek drogi w trakcie remontu


Na 17 dojeżdżamy do Kazbegi, które w 2007 r. powróciło do poprzedniej nazwy Stepancminda, z dala już widać piękne Szczyty Kaukazu. Za jakieś 12 km jest już przejście graniczne z Rosją.
Gruzińska Droga Wojenna prowadzi prosto na główny plac Kazbegi, gdzie czekają na nas chłopacy na motorach. I tu następuje częściowy rozłam naszej grupy.




Ja z Markiem planujemy jutro rano podejść pod Kazbek. Reszta ma sobie coś tam zwiedzać.
Podjeżdżamy busem pod budynek gruzińskiej służby ratowniczej znajdujący się na drodze pod podejście pod kościół Cminda Sameba. Marek z Wiktorem też tam zajeżdżają. Chcemy tam zostawić motor, gość który ma służbę zgadza się.

Musimy się przepakować do dwóch plecaków i zabrać ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy na podejście przynajmniej pod stację meteo z noclegiem przy kościele Cminda Sameba na wys. 2080 m n.p.m.
Korzystamy jeszcze z możliwości zagrzania sobie ciepłego jedzenia i przed zachodem słońca uderzamy pod kościół. Reszta jedzie w poszukiwaniu noclegów.