Swiety Mikolaj sprawil nam niezla niespodzianke. Bylo slonce, ciepelko, ba to byl juz upal, cale 20 stopni na plusie. Skoro zahartowallismy sie w niskich temp. do tego w deszczu, to jak nie wziac kapieli w jeziorze poza kolem podbiegunowym polnocnym. Kapiel byla czadowa w wodzie koloru herbacianego.
Brudni do Mikolaja?
Nie ma takiej opcji. Czysci, usmiechnieci pojawilismy sie u jego drzwi. Nagranie i zdjecia beda ale niestety nie z naszego sprzetu.
To n pewno sprawka Mikolaja, piekna sloneczna pogoda. Wytrzymalo caly dzien. Widzac kolejna. Ciemna chmure zatrzymalismy sie na nocleg nad jeziorem. Rewelacja. Za to komary ... powtorka z rozrywki z 2012 roku jak w Rosji ... Siedem morz ?
Tak czy inaczej, tego sie spodziewalismy ale nie wiedzielismy, ze tak pozno.
W nocy ulewa, nad ranem nie przestaje. Przeciagamy pobyt w namiocie na maksa. Dluzej nie ma sensu. Ruszamy w droge, znow w deszczu. W aloncu dojechalismy doo Helsinek, prom a w Tallinie wita nas zlewa. Nie przygotowani, przyjmujemy kolejna dawke zyciodajnego plynu.
Patrzymy na ceny ... jakies normalne. Zakupy i jedziemy na suszenie do pensjonatu. Piwo ... juz zapomnialem jak smakuje. Rewelacja. Do domu ok 1200 km. Nie spieszymy sie ... moze Mazury?