Wiatr w Polu (źródło i pseudonim na facebook Zenon Kudyba)
VII Nasze Wyprawy Motocyklowe"Jak tylko Głazio napisał na fejsie, że w hotelu na miejscu są wolne miejsca noclegowe, to 3 minuty później rozmawiałem z recepcjonistką i rezerwowałem w ciemno 8-osobowy pokój. Dlaczego nie 2 czwórki, lub 4 dwójki (były jeszcze dostępne)? Bo nocnych opowieści motocyklowych nie snuje się w diadach, tylko najlepiej w większej grupie. Bo się znamy, bo się lubimy, bo mamy wspólną pasję. Poza tym lubię się rano budzić w gronie wariatów większych ode mnie, bo się pocieszam, że są jednak ludzie na tym świecie jeszcze bardziej patologiczni, niż ja.
Po godzinie 18-stej pierwsze relacje – z wypraw do Peru
(wtręt admina Kolumbii zamiast Peru) i do Indii. Ale nie będę opowiadał o przygodach, perypetiach, o trudzie i znoju jazdy w deszczu, w upale i w błocie. O tych sobotnich też nie opowiem. Kto był, widział, kto nie był, niech żałuje. Dodam tylko, że z roku na rok jest ciekawiej, zawsze jest duża frekwencja, mnóstwo znajomych. Program bogatszy, prezentacje i filmy coraz bardziej profesjonalnie zrealizowane. Tu przykładem może być jedna z relacji, gdzie pokaz slajdów wzbogacony żywym słowem przetykany był filmikami, informacjami o historii i kulturze regionu . Były też zespoły muzyczne, ale o tym później.
W piątek wieczorem, już w pokojach, opowieści motocyklowych ciąg dalszy. Spożywaliśmy przy tym książki, rękopisy i lekkie harlekiny. Najpierw sąsiedzi przyszli do nas ze swoją literaturą, potem wszyscy poszliśmy do niech, a potem wróciliśmy do nas poczytać. Zmęczyło mnie to czytanie i poszedłem spać. Rano, po obfitym śniadaniu Marek z kolegą zaprosił mnie do swojego kampera – miał ciekawy rękopis. Nie dałem się długo namawiać i tam trochę poczytaliśmy, ale skusiłem się tylko na lekkiego harlekina. Obejrzałem przy tym dokładnie ten domek na kółkach. Na starość chyba kupię sobie coś takiego. Potem poszliśmy do Wieśka, Bruna i Kocza. Trochę poczytać, trochę pogadać. Ale żeby nie przemęczać wzroku, „ wyalienowałem się z rozentuzjazmowanego tłumu”.
Około południa poszliśmy do księgarni i czytając opowiadania skracaliśmy sobie czas do kolejnych prezentacji. W końcu zwiedziliśmy Iran, Skandynawię i Tajlandię. Kto nie chciał zwiedzać, ten czytał, ale nie przeszkadzał podróżnikom, ani słuchaczom/oglądaczom. Kiedy pełni wrażeń dzieliliśmy się przy stolikach spostrzeżeniami, refleksjami i pomysłami, zagrały dla nas dwa zespoły: 32 Band z Horyńca i LTM wiadomo skąd. Super sprawa i nowość na „Wyprawach”. Potem zeszliśmy do podziemi, gdzie urządziliśmy sobie małą czytelnię. Tam razem z muzykami, podróżnikami i organizatorami dyskutując i bawiąc się czytaliśmy prawie do rana.
Cóż, VII Nasze Wyprawy Motocyklowe, to już historia. Piękna historia. Jak poprzednie sześć. Tu mogę się poszczycić, że byłem na wszystkich i wszystkie pamiętam. A nawet Tamara Głaziowa nie była na wszystkich, bo właśnie – jak pewnie wszyscy już wiedzą - urodziła małego Wojtka Głaza – przyszłego motocyklistę :-) Utrzymuję, że to jeszcze kamyk, ale Paweł mówił, że od 4 kilo to już Głaz, więc pewnie tak jest. Dziękuję wszystkim, dzięki którym i z którymi mogłem przeżyć wspaniały weekend :-)
P.S. Chyba w 13 linijce wkradł się błąd. Zwykła literówka. Oczywiście nie spożywaliśmy żadnych książek, rękopisów, ani harlekinów, tylko je czytaliśmy :-)
Elzbieta Marcicka Źródło facebook (komentarz do powyższego tekstu Wiatra
No,juz myślałam,że relacje o północy dziś napiszesz, po wczorajszym śpiewaniu:). Fantastyczna końcówka imprezy przy muzyce "chłopaków z Horyńca", ja pamiętam śpiewany chórem i ochrypniętymi głosami tekst: "Oprócz błękitnego nieba tylko Głazia nam potrzeba "

, około 3.00 rano chyba. potem zmyłyśmy się z Jagą do domu. Dziękujemy wszystkim i pozdrawiamy.
Wtręt ode mnie. Ja dotrwałem do 4:10 ale z zeznań wytrwałych do końca wiem, że całość zakończyła się o 5:20. Ranek powitany.
Arkadiusz Ares JanikCzas się zbierać na powrót 7 edycja " Naszych opowieści motocyklowych dobiega końca. W tym roku opowieści zostały dopełnione koncertami. Wspaniała przyjacielska atmosfera. Organizator Paweł Głaz jak zwykle stanął na wysokości zadania. Ogromne podziękowania za tak świetnie spędzony weekend w gronie motocyklistów.
Pierwsza galeria zdjęć z imprezy VII NWM - kliknij >>>