Dzisiaj wystartowałem o 9,30 była to moja 3 jesienna jazda i chyba ostatnia w Horyńcu miałem incydent podczas przyhamowywania w zakręcie przyblokowało zablokowało mi koło wpadłem w poślizg co skończyło się glebą, na szczęście ucierpiał tylko motocykl
/nowe ciuchy zdały egzamin, walnąłem o asfalt tak jak bym się położył na łóżku. Dzięki prezentowi od żony nie mam nawet siniaków.
I tak z bez przedniego hamulca i prawego lusterka oraz z luźnymi elementami na motocyklu pojechałem dalej jeszcze hamulec tylni zablokował mi się 2 razy ale to już na manewrach parkingowych także obyło się bez szkód.
Pojechałem sam nikt nie mógł szkoda.
Moja trasa Horyniec, Kapliczka św. Antoniego, Świątynia słońca, Cmentarz, Kapliczka w Nowinach, myszkowanie po lesie,
miałem pojechać lasami do Polanki ale silnik zaczął się dławić 1 gar wiec zawróciłem na główną.
Nie wiem co mu było ale po 10 km wyrównał jest moc to na Podemszczyznę na bunkry , tak znalazłem "nowy" bunkier, odwiedziłem jeszcze w okolicy stary, pomyszkowałem ale że bez przedniego hamulca jest to trochę słaba zabawa pojechałem do domu.
Zdjęcia z trzech dni są na FB w albumie jesień 2017 , moi znajomi mogą je oglądać.
Filmik z tych dni wraz z moja wywrotką w Horyńcu poskładam i jak ktoś będzie miał ochotę zalukać, to podam link.
Ja na razie muszę znaleźć części i domontować gmole i inne pierdółki.
Ale na jakieś kopanie w okolicy jak by co to pewnie dam się na mówić :-)