Cd.Padło pytanie - gdzie dalej ?
Byliście przy kapliczce św. Roch w Krasnobrodzie (pyta Jaco) ?
Nie.
To jedziemy, nie będziecie żałować (Jaco).
Nie będziemy, to jedziemy.
Przez Guciów dojeżdżamy
do Krasnobrodu. Z tej turystycznej miejscowości, która wbiła się w moją pamięć z czasów szkoły średniej przez jeden incydent. Rozbici nad zalewem (niegdyś mniejszym), niektórym z ekipy brakowało już kasy na jedzenie. Dwóch znajomych udało się na kopanie ziemniaków z okolicznych pól a jeden śmiałek poszedł polować na kury, które ponoć biegają luzem po lesie. Ziemniaki przyniósł jeden z kolegów a polujący na kury szybko wrócił po jakiś plecak lub torbę, żeby zabrać kury. Upolował już 3. Na nasze pytanie jak zrobił to tak szybko - odpowiedział trafiłem kamieniami.
Oczekiwanie na 3 kury było znacznie dłuższe. Po powrocie kolega przynosi jednego kurczaka. Na pytanie gdzie pozostałe, odpowiedział zmartwychwstały a następnych już nie było w tym miejscu, wszystkie uciekły.
Takim sposobem jeszcze inny znajomy zabrał się za patroszenie i skubanie kurczaka po czym stwierdził, że to raczej gołą niż kura i naje się może jeden z nas.
Tan pamiętny wyjazd miał jeszcze wiele równie śmiesznych wątków włącznie z wodowaniem łowczego na materacu w pobliskim zalewie bez świadomości ręcznego transportu nad wodę...
Do sedna.
Wyjeżdżamy z centrum Krasnobrodu poza granice miasta. Zjeżdżamy w boczną leśną ścieżkę mijając Park Jurajski Krasnobród, po czym docieramy do szlabanu z parkingiem. Tu zostawiamy motocykle. Do przejścia około 500 metrów.
Tuż za szlabanem wita nas okazała tablica z mapą i legendą miejscówki, do której śmieliśmy zawitać.

Ścieżka przyrodnicza po rezerwacie „Św. Roch” oznaczona kolorem czarnym ma całkowitą długość 6,5 km (Krasnobród Podklasztor – Kaplica “Św. Rocha” – Krasnobród). My mamy do pokonania maksymalnie ok. 1 km.
Pokonujemy wzniesienie docierając do końcowego odcinka Doliny Św. Rocha. Wychodzimy wyżej do miejsca wyglądającego na ślepą uliczkę lub jak kto woli pułapkę. To skraj a raczej początek wąwozu, na dnie którego u podstawy stromego zbocza stoi Kapliczka Św. Rocha. Ciekawy budynek niczym z gór. Historia kaplicy sięga połowy XVII wieku. Wg przekazów, podczas panującej zarazy dżumy Marysieńka Sobieska ufundowała nad źródełkiem kaplicę i kazała umieścić w niej obraz Świętego Rocha. Tak też się stało. Ponoć w kaplicy znajduje się niewielkie źródełko, którego wody według miejscowej legendy mają właściwości uzdrawiające. My tego nie doświadczyliśmy ponieważ wejście do kaplicy było zakratowane. Widzieliśmy za to fotografując opis bitwy z okresu powstania styczniowego sporządzony przez naocznego świadka tych wydarzeń oraz spisany żywot Świętego Rocha. Obecna kaplica zbudowana została w 1943 roku na miejscu starej, która uległa zniszczeniu przez przewrócony potężny buk.




Część ekipy wyjazdowej zachęcała do wejścia na strome stoki wąwozu, którego pokonanie staje się łatwiejsze wytyczoną ścieżką wraz z przygotowanymi schodami. Znalazł się jeden chętny, który wyszedł na górę co umknęło mojej uwadze. Zauważyłem dopiero wtedy, kiedy skoncentrowany tłum gapiów wypatrywał czegoś w górze.
Wypatrzyli Gibona - poważne zwierze wprost z Roztoczańskich lasów.


Ów zwierz nie był dłużny tłumowi gapiów dokumentując zdziwienie na dysku swojego telefonu.
Jak mawiają mądrzejsi znawcy a dokładniej - Stanisław Jerzy Lec:
"Nic w przyrodzie nie ginie. Ludzie jedynie".Wyszedł, wrócił, więc z uśmiechniętym Gibonem wracamy powoli do naszych osamotnionych maszyn.
Ponownie pokonujemy nasz niewielki garb a z jego najwyższego punktu doskonale widać motocykle.

Po dotarciu do naszych mechanicznych koni stanęliśmy przed kolejnym punktem planowania dalszej trasy wyjazdu. Szybkie hasła i robimy szybki przelot z Roztocza Środkowego na Roztocze Wschodnie -
do Siedlisk.
Po drodze opuszczają nas Gibon i Sleyerek wracając do domu w pilnych sprawach (jakiś pożar czy coś w tym stylu ;-)).
Od cudownego źródła docieramy do miejscowości tętniących źródeł i skrzemieniałych drzew.
Warto wymienić najważniejsze atrakcje tej małej miejscowości:
- Skamieniałe drzewa,
- Drewniana dzwonnica z 1834 roku,
- Cerkiew greckokatolicka św. Mikołaja Biskupa z 1901 r.,
- Kapliczka św. Huberta. Kapliczka Na Wodzie z pocz. XX w.,
- Kościół MB Nieustającej Pomocy z 1903 r.,
- Dęby pamięci,
- Kurhan tatarski,
- Kapliczka św. Antoniego.
- Kamienny krzyż w centrum miejscowosci,
- Św. Mikołaj – patron cerkwi w Siedliskach,
- Kapliczka św. Floriana.
Mała miejscowość a bogata z racji swojej historii, którą możemy poznać dzięki temu, że ocalała po burzliwej historii tych terenów.
Swoją przygodę w tej miejscowości rozpoczynamy od wodopoju, źródełka w pobliżu tutejszego kościoła pośrodku stawów. Zimna woda w ten upalny dzień doskonale gasi nasze pragnienie. Jaco zauważył zerwaną linkę przymocowanego do belki metalowego kubka. Wprawdzie mógł go ze sobą zabrać a w konsekwencji chciał zrobić dobry uczynek i przymocować powrotnie uszkodzony element. Czas i brak narzędzi odwiódł go od tego pomysłu.



Wszystkie tutejsze źródła posiadają figurki świętych.
Po drodze do kapliczki na wodzie przystajemy pod Dębami Pamięci i kapliczce św. Antoniego.
Kapliczka św. Huberta posadowiona na wodzie jest stałym punktem naszych przyjazdów do tej miejscowości. To oczywiście ponownie korzystamy z wodopoju z tutejszych cudownych źródeł.
Kapliczkę zbudowano nad potokiem Prutnikiem.
"Obecna kaplica pochodzi z pocz. XX w. Poprzednio była tu kaplica z XIX w., lecz została rozebrana, ze względu na jej zły stan. Obok kaplicy jest drewniany pomost, przy końcu którego stoi kamienna figurka Matki Bożej. Dawniej w kaplicy była cenna ikona przedstawiająca św. Mikołaja i NMP, pochodząca z pobliskiej cerkwi św. Mikołaja, ale została ukradziona i teraz jest tam inna ikona".
Źródło: polskaniezwykla.pl


Z racji wolnego dnia to miejsce odwiedza wielu turystów o czym przekonaliśmy się na miejscu.
Cdn.