Małe przypomnienie dla kupującego motocykl.
Chciałem przypomnieć i zachęcić kupujących motocykle, aby dokładnie nim się przyglądnęli w trakcie, a szczególnie po zakupie swojemu nowemu motocyklowi.
Jeżdżę już trochę lat i staram się najpierw po zakupie przeglądnąć stan motocykla i zawsze sprawdzam dokręcenie kół ,kierownicy, stan hamulców, czy wszystkie plastiki są przykręcone zaglądam jak wygląda akumulator i tp …
Ale naprawdę nigdy nie zaglądałem na linki /np. sprzęgła/ i po tylu latach zamian i jazdy, trafił mi się egzemplarz, który nadal uważam że jest fantastyczny uwielbiam nim jeździć, ale jego poprzedni właściciel żałował na linkę od sprzęgła /ja za nią dałem o ile się nie mylę 28 zł/ i na jej końcu naklepał jakąś nakrętkę, sztukateria pewnie długo nie była ja z nią przejechałem jakieś 400 km.
Zaliczyłem wypad z chłopakami i 2 przejazdy grupowe /ciasno momentami motocykl w motocykl/, i spoko że rozleciał mi się ten patent kiedy samotnie jechałem po okolicznych bezdrożach, bo na jednym przejeździe przez „fajne błotko” kiedy na wysokich obrotach na pół sprzęgła wyjeżdżałem, ta nieszczęsna linka się rozleciała, efekt … motocykl zrobił stójkę i walnął całym ciężarem razem ze mną na prawo…
Podsumowując skończyło się na paru siniakach połamało się trochę plastiku i złamał mi się uchwyt wentylatora na chłodnicy, no i do domu wracałem na 2 biegu pomaleńku jak ślimak.
Czas naprawy 2 dni + linka trochę kątownika, śrub i klej. No i najważniejsze nie zdążyłem na paradę weselną do Andrzeja /siCk_BoY/.
Dla tego od dziś oprócz standardowych oględzin będę sprawdzał linkę sprzęgła i ewentualnie linki hamulcowe.
