siCk_BoY_ napisał: Wesoło komicznie i bez zadnych strat... 
Z tego co wiem, to nikt nie rzygał, miłosnych odgłosów też nie było słychać (byliśmy dyskretni)

Co prawda muza była z płyt, ale i to ma swoje zalety. Niezależnie od godziny, muzycy nie fałszowali, trzymali rytm (nie najebali się)i nie nagłaśniali nadmiernie i niepotrzebnie sekcji rytmicznej. Nie nadrabiali też głośnością swoich braków w kunszcie muzycznym - dało się ich \\\"wyregulować\\\" tak, żeby się można było pobawić i porozmawiać

Dodam, że w drodze (w sumie 170 km) ani kropla deszczu na mnie nie spadła - najważniejsze, to wiedzieć, kiedy wyjechać...