Aktualności: W związku obecnie obowiązującymi przepisami RODO prosimy o zapoznanie się z Polityka prywatności i Polityką cookies pod adresem https://www.radiator-mototurystyka.pl/polityka-prywatnosci/
Kwietnia 19, 2026, 09:36:57 am

Autor Wątek: UA na długi majowy weekend  (Przeczytany 3265 razy)

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
UA na długi majowy weekend
« dnia: Maja 13, 2014, 12:53:06 pm »
Planowany wyjazd na Ukrainę doszedł do skutku. Zmienił się tylko plan trasy. Chłopaki bardzo lekkimi crossami pojechali odświeżyć szlaki i mieszać błoto na zakarpackich połoninach, my z uwagi na wagę sprzętu obciążonego dwoma osobami przestaliśmy rozważać wspólne trasy.
Jankes, Santos z ekipą tak sobie poczynali: http://www.radiator-mototurystyka.pl/wp3_5/forum/index.php?board=40.0
Wspólnie z nimi na trasę wyruszył nasz kolega "Zaraza" półciężkim sprzętem Yamaha Super Tenere 750. Jankes to lubi >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/4523/ukainskie-poloniny-w-piatek-trzynastego/
... lubi wciągać w pułapkę :-)
Zaraza jechał w przekonaniu, że jedziemy razem z nimi. Jankes poinformował go w trasie o naszej zmianie. Rozważaliśmy wspólne spotkanie ale ukraińskie napoje nie pozwoliły nam dojechać do ich obozowiska. Zaraza po zobaczeniu pierwszych ścieżek automatycznie zrezygnował i podążył własnym szlakiem. Dobry wybór - jego Super Tenera jest zbyt ciężka na owe szlaki.
Najwięcej sił traci się na podnoszeniu sprzętu.

Planowaliśmy wyjechać wieczorem 30 IV 2014. Wystartowaliśmy nazajutrz ze spokojną głową w święto pracy.
Po raz pierwszy przekraczaliśmy przejście graniczne na nowym przejściu Budomierz-Hruszew. Tuż za granicą przemierzaliśmy tereny, na których widać działalność po kopalni siarki. Nowy fragment drogi w świetnym stanie. Po opuszczeniu ronda zaczęliśmy swój pobyt na Ukrainie. Te drogi (szczególnie boczne) to niesamowity test dla sprzętów a szczególnie dla zawieszenia.
Szutry to dość dobre drogi, na asfaltowych dziurach dopiero zaczynają się schody. Można na nich urwać zawieszenie lub inne części motocykla.
Znamy to - byliśmy przygotowani.
Potylicz - ważny ośrodek garncarski z XVI wieku znany także z okolicznych hut szkła. Podupadły po przeniesieniu głównego szlaku handlowego łączącego Lublin ze Lwowem do okolicznej Rawy Ruskiej.
Zatrzymujemy się pod jedną z najstarszych cerkwi drewnianych Europy - Świętego Ducha w Potyliczu (UNESCO). Źródła podają różne daty jej wybudowania – 1502, 1509 lub 1555 roku. Ta ostatnia data podawana jest ze względu na podobieństwo do cerkwi św. Paraskewy w Radrużu (PL - UNESCO) i cerkwi Narodzenia NMP w Gorajcu.


Cerkiew Świętego Ducha

Monaster Krechowski - założony przez dwóch prawosławnych mnichów w lesie. Klasztor wielkrotnie niszczony przez Tatarów. W kalsztorze przechowywano ważne dokumenty/przywileje z własnoręcznymi podpisami Władysława IV, Jana Kazimierza, Michała Korybuta i Jana III, opatrzone wielkimi pieczęciami.


Monaster w Krechowie

W klasztorze znajdują się dwie cudowne ikony: św. Mikołaja i Matki Boskiej Werchrackiej (Werchrata - PL).


Ikona Matki Boskiej Werchrackej


Zakonnik - przewodnik :-)

Świątynia obronna - klasztor, w kształcie nieregularnego pięcioboku, jest odbudowany i otoczony murem obronnym, a w narożnikach zachowały się 3 baszty, z których jedna, północno-wschodnia - pełni obecnie funkcję dzwonnicy. Na głównym dziedzińcu klasztoru w ostatnich latach odrestaurowano drewnianą cerkiew Przemienienia Pańskiego.


Cerkiew Przemienienia Pańskiego

W miejscowości znajdował się także pałac króla Polski Jana III Sobieskiego zniszczony w 1944 r. a otaczający park wycięty.

Klasztor zadbany. Mieszkający w nim zakonnicy są samowystarczalni. Posiadają sad, ogród, pasiekę, krowy i inne co daje im zaopatrzenie przez cały rok.
Zakonnik, przewodnik jakby z ADHD bardzo żywiołowy a zarazem wesoły. Zaproponował nam przyłączenie się do spaceru na szlaku do grot, w których  mieszkali zakonnicy założyciele klasztoru - Sylwester i Joił.
Trasa piesza z zarządzoną ciszą, medytacją, śpiewaniem i modlitwą za pokój i wolną Ukrainę była ciekawym urozmaiceniem tutejszego pobytu.



Na długim rozśpiewanym postoju zdecydowaliśmy się na dalszą trasę do grot zakonników. Roztoczańskie jary potrafią być strome. Wspinamy się za plecami ojca przełożonego klasztoru docierając do celu.


Grota modlitewna



Zwiedzamy groty mieszkalne po czym docieramy do kapliczki z cudownym źródłem.



Opuszczamy Jaworowski Park Narodowy, który z roku na rok odwiedza coraz więcej turystów - także z Polski.
Tuż przy granicy parku zatrzymujemy się przy drewnianej chacie, których nie brakuje w tutejszym krajobrazie.



Okrężną drogą docieramy ponownie do klasztoru.



Mimo kiepskich dróg nasz czarny rumak szybko dowiózł nas do Żółkwi, założonej w 1597 przez hetmana polnego koronnego Stanisława Żółkiewskiego, który chciał aby jego miasto przypominało renesansowy Zamość.
Miasto na planie nieregularnego pięcioboku z zamkiem, rynkiem i przylegającą do niego kolegiatą otoczona przez mury obronne z czterema bramami (jedna z bram – Zwierzyniecka i część murów zachowały się do dziś).

Żółkiew była ulubioną rezydencją króla Jana III Sobieskiego, który spędzał tu najwięcej czasu spośród wszystkich rezydencji. Jako król umocnił miasto nowoczesnymi obwarowaniami, dekorował miasto w stylu barokowym, tu przywoził swoje liczne wojenne trofea.
Król także odnowił i wyposażył kościół Dominikanów a także współfinansował budowę klasztoru Bazylianów i nowej synagogi.


Kościół pw. Wniebowzięcia NMP oo. dominikanów.


Rynek z widocznym zamkiem Żółkiewskich/Sobieskich




Na pierwszym planie - Kolegiata św. Wawrzyńca w Żółkwi


Podobieństwo na wzór Zamościa




Synagoga

Z tego miejsca kierujemy się w stronę Bełza. Na naszym szlaku droga z rozkradzionymi studzienkami kanalizacyjnymi, miejscami zabezpieczonymi starymi oponami, inne gałązkami oraz zupełnie odkryte. Mieliśmy mały slalom z ciekawą atrakcją.

Dalsza droga a w sumie początkowe oznaki bezdroży doprowadziły nas do kolejnego celu.

Bełz - był stolicą Księstwa Bełskiego Rusi Czerwonej i województwa bełskiego I Rzeczypospolitej. Następnie został zajęty przez Austrię podczas I rozbioru Polski (1772) i wszedł w skład Królestwa Galicji i Lodomerii. Do 1914 linia kolejowa oraz przejście graniczne między C.K. Monarchią Austro-Węgier (Galicją) i Cesarstwem Rosji. W momencie wybuchu I wojny światowej, ludność Bełza liczyła 6100 mieszkańców, w tym 3600 Żydów, 1600 Ukraińców i 900 Polaków. Do 15 lutego 1951 miasto znajdowało się w Polsce.


Dawny kościół rzymskokatolicki na Zameczku, obecnie cerkiew prawosławna pw. św. Mikołaja a dokładniej najbliższe jej otoczenie :-)







Wierna kopia obrazu MB Częstochowskiej - Częstochowska Ikona Matki Bożej  lub Częstochowska Ikona Bogarodzicy.


Dawny kościół klasztorny dominikanek, obecnie cerkiew greckokatolicka pw. św. Mikołaja


Pomnik z napisem - Wieczna chwała bohaterom poległym w walce o niepodległość polskiego narodu.



Polskie symbole można spotkać niemal na każdym kroku. Bełz był stolicą Księstwa Bełskiego Rusi Czerwonej z bogatą i zmienną historią.


Nasza droga była torem przeszkód asfaltowo-szutrowo-błotny - asfalt przypominający szwajcarski ser.
Przecinała główne szlaki komunikacyjne w poprzek. Czasowo - masakra.
Po drodze ciekawe obiekty.


Wieczorem posiłek - pyszne pielmieni i nocleg w namiocie w sąsiedztwie pól uprawnych.

Nasza trasa (w przybliżeniu):
https://www.google.pl/maps/dir/Lubacz%C3%B3w/Krech%C3%B3w,+Obw%C3%B3d+lwowski,+Ukraina/Zbara%C5%BC,+Obw%C3%B3d+tarnopolski,+Ukraina/Borys%C5%82aw,+Obw%C3%B3d+lwowski,+Ukraina/Lubacz%C3%B3w/@49.8296072,23.3329935,8z/data=!3m1!4b1!4m52!4m51!1m5!1m1!1s0x473b59870dac7b17:0x4577a9a440f4f99d!2m2!1d23.12379!2d50.15621!1m15!1m1!1s0x473b2f611671eb19:0x5d9980a9ab46801c!2m2!1d23.8119444!2d50.0488889!3m4!1m2!1d24.0317613!2d50.3728564!3s0x4724da944cfb2a19:0x91b2b6a6c42ca865!3m4!1m2!1d24.1851611!2d50.399791!3s0x4724d9535ad629a1:0x186bc429326a0cfb!1m5!1m1!1s0x47302c68631df7c1:0x47bda374489036bd!2m2!1d25.7777778!2d49.6666667!1m15!1m1!1s0x473a4a15d5e77d95:0x731c589ab988e66b!2m2!1d23.4188889!2d49.2891667!3m4!1m2!1d23.1209919!2d49.9562596!3s0x473b68eae1570b4d:0x9584c968212022ea!3m4!1m2!1d23.4234709!2d49.9988476!3s0x473b3f9e4b21851d:0xbde1fb576a0b6150!1m5!1m1!1s0x473b59870dac7b17:0x4577a9a440f4f99d!2m2!1d23.12379!2d50.15621!3e0
« Ostatnia zmiana: Maja 13, 2014, 01:02:42 pm wysłana przez Glazio »

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
Odp: UA na długi majowy weekend
« Odpowiedź #1 dnia: Maja 14, 2014, 06:27:12 pm »
Wieczór pod znakiem rozbijania namiotu i obserwacji gwiazd. Noc minęła spokojnie z małym wyjątkiem. Odwiedził nas jakiś zwierz :-)
Trochę nas obwąchał ponieważ nasze antidotum zostało rozpuszczone przez padający deszcz. W końcu odszedł.
Mieliście zetknięcie z wąchającym Was nosem przez cienką tkaninę? Wrażenie, że to olbrzymi zwierz najciekawsze jest za pierwszym razem.



Rozważając długość dzisiejszej trasy po tutejszych drogach postanawiamy skrócić nasz plan zwiedzania. W końcu z okolic Brodów musimy dotrzeć na 15.00 do Borysławia.
Podjeżdżamy pod zamek w Zbarażu. robimy mały rekonesans z ostatnim uwiecznieniem jednego z kasków.



Zamek górujący nad miastem z widokiem na Kościół oo. bernardynów.



Uwiecznienie pomnika Adama Mickiewicza w tutejszym parku ...



... szybki rzut oka na inne ciekawostki ...



... zamkowy dziedziniec ...



... z doglądnięciem sprzętu ...



... ostatnie spojrzenie na zamek i po powrocie do motocykla nastało małe zaskoczenie. Brakuje jednego kasku. Przechlapane - tubylców może nie czepia się milicja turystów opłaca się kasować.
Potraktowałem to jako przygodę - Tamara z kolei bardzo się przejęła. Podszedłem do chłopaków nadbudowujących dom, niebawem restaurację - niestety nic nie widzieli.
Słyszymy jak z ust kobiety, która usłyszała o wydarzeniu padają ostre słowa na nieznanego złodzieja. Bogu winna kobieta przeprasza Tamarę za tego chama. Ja w tym momencie siedzę już w samochodzie wraz z zdegustowanym właścicielem przyszłego lokalu. Słyszę jego rozmowy telefoniczne. Z jego ust padają słowa - lepiej abyście to wy znaleźli tego gościa, bo w innym przypadku nie odpowiada za siebie. Takie zdarzenie nie mogło mieć miejsca pod jego domem.
Akcja w toku ...




Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
Odp: UA na długi majowy weekend
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwca 10, 2014, 09:36:49 pm »
Jeździliśmy wokół zamku i przez miasto w poszukiwaniu chłopaka na rowerze.
Po kasku i młodzieńcu ani śladu.
Wracamy pod zamek. Ja udaję się do kasy z zapytaniem o monitoring (niestety nie obejmuje tego obszaru) wcześniej byłe w pobliskim hotelu z czego na monitoringu zauważyłem 1 działającą kamerę z 4.
Nadciągnęła Milicja :-) Spisali moje dane, telefon ... i poszli do hotelu oglądać monitoring. Długo ich nie było więc stwierdzam, że były jeszcze inne kamery.
"Zatroskany" przyszły właściciel przyszłego lokalu tuż obok zamku w Zbarażu wyrusza po kask abym miał w czym dalej podróżować.

Chciałem kupić jakąś skorupkę aby dojechać do Polski ale dostałem kask gratis. Właśnie to wzbudziło moje podejrzenia gdzie i w jaki sposób mógł przepaść. We wcześniejsze zapewnienia, że kask się znajdzie i przywiozą mi na 100 % do Polski nie wierzyłem od samego początku. Jeden z robotników w międzyczasie odjechał samochodem.
Podejrzewam, że w ten sposób nastąpił tzw. barter :D

Zanim dotarł kask urywają się za nami telefony kiedy przyjedziemy na imprezę do Borysławia. Mamy być na 16.00
Jest już po 12.00. Dostaje kask - mała przymiarka - ciasny.
Nic to siadamy i jedziemy na imprezę.
Mkniemy po ukraińskich drogach z niespodziankami. Po drodze jakieś kontrole, które nie zdążyły zareagować. O kontrolach mieliśmy zapytanie na granicy. Stąd te skojarzenia.
Ciasny kask (шолом - czytaj szolom) pozwolił mi przejechać maksymalnie 80 km. Przymusowy postój ... Kolejne postoje z większą częstotliwością. Wydłużałem to jak mogłem najbardziej czyli maks 50 km. Ból na tyle upierdliwy i potworny, że musiałem ściągać co chwilę tą skorupkę.

Na imprezę docieramy ok. 15.00. Szybki prysznic, przeobrażenie i zabawa :-)



Zastanawiałem się jakie sikorki pokazać na zdjęciu. Wybrałem solenizantkę. Nasze najbliższe otoczenie będzie w naszym prywatnym albumie :D

Kraina zasobna w ropę naftową i wodę tzw. naftusie. Zalet jest znacznie więcej ... o czym można poczytać TU >>> http://www.radiator-mototurystyka.pl/3120/wyprawa-2013-bulgarski-bastion-komunizmu/

Na imprezie pojawił się brat Tamary - Jankes. Chytry plan miał być taki, że pojedziemy jeszcze w Karpaty przetrzeć jakieś bezdroża naszym czołgiem ale wizja cierpienia w zbyt ciasnym kasku zmieniła całkowicie plan.

Nazajutrz ulewa. Pojechaliśmy do pobliskiego Drohobycza. Mały rekonesans i targ ...



Po wielu przymiarkach Tamara wychodzi z piękną haftowaną koszulką :-)

Nie dało się przejść obojętnie obok miejsc upamiętniających ofiary "Majdanu".



Wiele historycznych budowli pozostało jeszcze w tym mieście.



Następnego dnia mimo kolejnego ulewnego dnia chcemy wyruszyć w drogę powrotną. Niestety byliśmy testowani na wiele sposobów. Wyjechaliśmy dopiero po powrocie solenizantki, która wróciła z kościoła po 4. godzinach.

Niemal do samej granicy towarzyszył nam deszcz. Ciekawostką były miejsca, w których jakby dziś nie padał.



To były nieliczne miejsca. Na zdjęciu mój nowy barterowy i przyciasnawy kask :D



Jak powiedział ofiarodawca kasku. Ten kask jest Twój - nic nie płać - jak znajdę tego złodzieja to odda lub odkupi Ci nowy kask - odkupi także i mi :D

Droga powrotna prowadziła przez takie właśnie drogi. Było ciekawie i bardzo blisko - jedyne 140 km skrótem :-) Przed granicą kolejne kontrole i słońce :-)

Ot pierwsze i oby ostatnie takie zdarzenie w trakcie naszych wieloletnich podróży.
« Ostatnia zmiana: Czerwca 10, 2014, 09:43:59 pm wysłana przez Glazio »