Aktualności: W związku obecnie obowiązującymi przepisami RODO prosimy o zapoznanie się z Polityka prywatności i Polityką cookies pod adresem https://www.radiator-mototurystyka.pl/polityka-prywatnosci/
Styczeń 28, 2020, 04:40:38 am


Autor Wątek: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)  (Przeczytany 9565 razy)

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« dnia: Lipiec 22, 2014, 10:10:41 am »
Kolejny mój nieplanowany wypad.  Miały być motorki w Alpy, ale nie wyszły.

Tym razem ja w samochodzie a Marek na KTM.
Jedzie nas około 6-7 osób, jeszcze dokładnie nie wiemy, bo ktoś się wyłamał. Kilka osób na motorach, reszta w samochodzie.

Wylot 30 września godz. 00:35 z Katowic do Kutaisi, to już lada dzień. Oj czuje, że będzie się działo.  :)

Jeszcze trzeba się zaopatrzyć, ubezpieczyć, spakować do plecaka i w drogę.

Ceny biletów skakały codziennie, w sumie udało się kupić w miarę tanio, choć Ci co kupili ponad miesiąc temu to zapłacili lekko ponad 500 zł w obie strony. Dodatkowo pobierana jest opłata za bagaż 140 zł.

Pewnie kiedyś tam się odezwę  :)

« Ostatnia zmiana: Październik 01, 2014, 05:19:19 pm wysłana przez Glazio »

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 049
  • Karma: +48/-3
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 22, 2014, 12:42:15 pm »
Świetnie - czekam na wieści z Gruzji, Wasze zdjęcia i opowieści jak odbieracie ten kraj.
My ilekroć byliśmy na miejscu tyle razy wspominamy z tęsknotą. Też męczyła mnie Gruzja jednak wybraliśmy Bałkany włącznie z Albanią :D
Musicie zasmakować kinkali, chaczapuri i inne gruzińskie potrawy. Nie zapomnijcie o gruzińskim winie. Jeśli lubicie to poznacie nowe smaki.
Kolejna historia, którą będę śledził z zainteresowaniem :D
Prawdopodobnie jedziemy w tym samym terminie. My startujemy już w piątek zaczynając od zlotu we Lwowie :-)
Szerokości i samych wspaniałych wrażeń :D

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 01, 2014, 08:26:12 pm »
Nadszedł dzień pakowania.  :o

Niestety nie było łatwo bo trzeba było spakować ciuchy na motor, na wyjście w góry czyli plecaki, raki, kijki, cały sprzęt noclegowy począwszy od namiotu, karimat i śpiworów, trochę jedzenia. Już wydawało się, że Marek będzie musiał jechać w butach motorowych i w kasku na głowie ale cudem spakowaliśmy się do dwóch walizek które ważyły po 31 kg.

Wyjeżdżamy z Krakowa, w Katowicach jesteśmy na godzinę przed odlotem. Po odprawie która przeszła dość sprawnie, robimy ostatnie zakupy w strefie bezcłowej. Na lotnisku spotykamy Wiktora, to gość który leci z nami, razem z Markiem będzie jeździć na motorze. Ma malutki plecak i ubrany jest cały w motorowe ubranie. Byliśmy ciekawi czy go przepuszczą w tej całej zbroi z kaskiem w ręku, ale o dziwo nikt się do niego nie doczepił.

Nadchodzi godzina odlotu, tradycyjnie siadamy przy drzwiach awaryjnych. Lot trwa lekko ponad 3 godz. W Gruzji jesteśmy o 5:45 czasu miejscowego. Dla niezorientowanych jest tu dwu godzinna różnica czasowa.

Zaczyna świtać, pogoda wydaje się być ciekawa, fajnie bo po ostatnich opadach deszczu w naszym kraju, marzę o tym aby wygrzać się w słoneczku.  :)
Odbieramy swoje ciężkie walizki, kupujemy bilet na busa, który zawozi nas prosto do hostelu Kutaisi, gdzie czeka na nas Mirmił i motory.

Na dzień dobry Mirmił częstuje nas kawą, nie ukrywamy, że z lekka jesteśmy zmęczeni po całej nieprzespanej nocy, ale dajemy radę i nie tracimy dnia na spanie.





pyszna kawusia z samego rana



motory już na chłopaków czekały









Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 049
  • Karma: +48/-3
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 01, 2014, 08:52:49 pm »
No i ...
i co dalej ?

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 01, 2014, 10:15:25 pm »
Po śniadaniu i pysznej kawie, chłopacy musieli zrobić przegląd motorów. Zamontować GPS, wgrać mapki i ustalić trasę.

Marek miał jeździć na Kawasaki KLR 650 a Wiktor na Suzuki DRZ 400. Kawasaki miał podnóżki gumowe z czego Marek nie był zadowolony, a nie szło ich w żaden sposób ściągnąć, ale cóż nie ma co narzekać trzeba, zabrać ze sobą minimum bagażu i w drogę.
Ja w miedzy czasie przepakowałam rzeczy.

Mirmił, który nam wszystko to zorganizował to super gość, który w Gruzji jest od kilku miesięcy. Przyjechał tam swoim busem Volkswagenem Transporter i znalazł świetny sposób na umilanie sobie życia a przy okazji na zarobek. No chyba, że jest na odwrót  ;)

Właśnie kończył pakowanie najpotrzebniejszych rzeczy na wyjazd. Do busa miały wsiąść jeszcze trzy osoby kompletnie mi nie znane.

Po zaplanowaniu trasy, Marek z Wiktorem udali się na motorach w stronę Mestia, to ponad 200 km.

Po drodze mieli zaplanowane zwiedzanie tamy i innych ciekawych miejsc.

Ja z Mirmiłem, mieliśmy jeszcze w planach pomóc kumplowi kupić akumulator do motoru i odebrać z dworca trzech towarzyszy podróży i podążać za chłopakami.

I tak zaczęła się nasza długa przygoda  :D

Kochani jedziemy, pasy zapięte?





nie pamiętam, że by tak wiało  ;)



gotowi do wyjazdu





no i pojechali....



jeszcze kilka zdjęć z samego Kutaisi












Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 02, 2014, 04:28:48 pm »
Z dworca odbieramy Bognę, Bogdana i Seweryna. Goście wyglądają jak z ZZ Top.  :o

Mają ze sobą wielkie bagaże, ale bus jest na tyle pojemny, że wszystko na spokojnie się mieści. Zaczyna robić się wesoło.  ;D
Mirmił, nasz kierowca pomaga jeszcze w zakupie akumulatora kumplowi, któremu zepsuł się motor. Następnie wyruszamy w stronę Mestia. Mamy min 2 godz. opóźnienia od wyjazdu chłopaków.

Mijamy piękny kościół z zapleczem, który osobiście zwiedzam, niestety brak danych o nim jakichkolwiek bo się nie zapisało i w internecie też się nie znalazło  :-[







Jadąc główną drogą mijamy Polaka na rowerze z przewieszoną flagą biało-czerwoną. Trąbimy na niego po czym zatrzymujemy się i wdajemy się w dyskusję. Okazuje się, że chłopak przejechał już ponad 3 tys. km i również jedzie do Mestii. Jest dobrze zaopatrzony w wodę i jedzenie. Pozdrawiamy, imienia niestety nie pamiętamy.



Po drodze mamy zaplanowane zwiedzanie zapory Enguri, która znajduje się na północ od miasta Jvari. Zostawiamy samochód przed szlabanem, od strażników dowiadujemy się, że nasi tu byli na motorach. Idziemy nad tamę, po drodze zbieramy jeżyny, które szybko lądują w naszych żołądkach. Pychota, mniam....

Zapora Enguri to druga pod względem wysokości zapora na świecie ma 272 metry wysokości. Wskutek wybudowania tamy powstało sztuczne jezioro, które zachwyca turkusowym kolorem, a zwłaszcza w słońcu wygląda pięknie. Mieści się tu również elektrownia wodna, której część znajduje się na terytorium Abchazji.













Następnie jedziemy wzdłuż rzeki Enguri. Nad górnym i środkowym biegiem tej rzeki rozciąga się kraina Swanów. Rzeka Enguri, wyżłobiła tu niezwykle wysokie wąwozy. Nurt jej jest bardzo gwałtowny a kolor szaro-popielaty.

Rzeka robi na nas ogromne wrażenie, wygląda tak jak u nas po obfitych opadach deszczu, a tam po prostu taka jest. Trzeba być bardzo ostrożnym, gdyż chwila nieuwagi może skończyć się tragedią. Z takiej rzeki już się po prostu nie wychodzi. Oprócz tego kryje w sobie drobinki złota, gromadząc na swym brzegu poławiaczy tego cennego minerału.







Marek z Wiktorem zjeżdżają co jakiś czas z głównej drogi, podziwiają inne widoki.





Im bliżej miejscowości Mestia, pogoda się zmienia, zostawiamy za sobą słoneczko i pomału wjeżdżamy w nisko zawieszone chmury, które stopniowo ograniczają nam widoczność. W końcu dopada nas ulewa. Na szczęście Marek z Wiktorem już dawno są na miejscu, więc nie są narażeni na zmoknięcie. Czekają na nas w pobliskiej "Cafe Bar Laila" popijając piwko ;)









Mestia to stolica i największa miejscowość Swanetii. Jest tu co zwiedzać ale ze względu na późną porę zwiedzanie zostawiamy na dzień następny, ale jak widać na zdjęciach nocą Mestia wygląda bardzo interesująco. Dzisiaj pozostało nam już tylko poszukanie noclegu i zjedzenie pysznej kolacji.





Znajdujemy noclegi, zostawiamy rzeczy  i na dobry początek wieczoru otwieramy dwie butelki wina, potem udajemy się do wspomnianego wcześniej baru. Wystrój w nim jest ładny i przytulny, jedzenie także bardzo dobre, a porcje słuszne i zdecydowanie warte swojej ceny. Niestety kiedy tam docieramy okazuje się, że nie ma dla nas miejsca w lokalu. Wieczorami odbywają się tu występy lokalnego chóru śpiewającego swaneckie piosenki a cappella. Mimo tego nie dajemy za wygraną i cierpliwie czekamy, aż się coś zwolni. Znajdujemy na zewnątrz i nie byłoby źle gdyby nie to, że wszystko było mokre od deszczu i sporo też się ochłodziło, ale na tyle jesteśmy głodni, że decydujemy się tu zostać.



Zamawiamy chinkali z mięsem i inne smakołyki oraz wino.



w oczekiwaniu na jedzenie śpiewa i przygrywa nam swanecki chór








« Ostatnia zmiana: Październik 02, 2014, 04:52:31 pm wysłana przez megizak »

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 049
  • Karma: +48/-3
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 02, 2014, 04:49:17 pm »
Przyglądając się drodze widzę, że do Mestii asfalt i beton. Jak jechaliśmy tą ścieżką w 2011 to dopiero drążyli i betonowali nieliczne tunele. Droga była w budowie i wyglądała tak > http://www.radiator-mototurystyka.pl/789/motocyklowa-opowie-o-kamiennych-wieach-gruziskim-winie-i-kaukaskich-goralach-gruzja-2011/


Rzeka Enguri/Inguri - zabronili na niej uprawiać rafting ponieważ ginęły na niej nawet profesjonalne ekipy uprawiające ten ekstremalny sport. Ciał nie znaleziono do dziś. Rok albo dwa lata temu do tej samej rzeki osunęła się do niej Polka. Stanęła za blisko krawędzi. Z tego co wiem ciała także nie odnaleziono.
Ta rzeka jest bardzo niebezpieczna a podczas wiosennych roztopów masakryczna.

Mestia - po prostu nie poznaję. Drogi, kostka ... My brnęliśmy w wodzie i błocie. Miejscami pojawiały się oznaki asfaltu. Turystyka robi swoje :-)
Teraz musi być Uszguli. Zżera mnie ciekawość co dalej :-)

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 02, 2014, 05:00:15 pm »
Ja niestety nie mam porównania, ale patrząc na Twoje zdjęcia to faktycznie się pozmieniało.
Póki co jeszcze zatrzymamy się na chwilę w Mestii ale Uszguli oczywiście, też będzie.
« Ostatnia zmiana: Październik 02, 2014, 05:35:42 pm wysłana przez megizak »

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 02, 2014, 10:40:10 pm »
Poranek w Mestii wita nas piękną pogodą, choć temperatura z rana nie rozpieszcza.
Widok z okna równie jest imponujący.  :) :) :)



My poranne ptaszki z Markiem udajemy się na szybki obchód po mieście. Reszta jeszcze śpi, nam szkoda dnia. Idziemy do centrum, które w ramach rządowego programu promocji regionu zostało odnowione. Jak widać na zdjęciach pora dnia była naprawdę wczesna, gdyż na ulicach nie było nikogo.













Jest to niesamowite miejsce, nie tylko góry, które je otaczają robią nieopisane wrażenie, ale stare kamienne wieże będące integralną częścią wioski. Wieże te służyły Swanom jednocześnie za warownię i dom.









Po porannym zwiedzaniu wracamy na śniadanie. Nasi towarzysze podróży co poniektórzy dopiero wstali. Śniadanie mamy przygotowane przez gospodynię.



Po śniadaniu jedziemy do Chacwali.  To młody ośrodek narciarski, który znajduje się w samym sercu górzystego regionu Kaukazu na wysokości 1500 metrów nad poziomem morza. Wyjeżdżamy na szczyt cztero-osobową kolejką linową krzesełkową. Zimą można tu już zjeżdżać na nartach.
Z Krzyżowego Szczytu górującego bezpośrednio nad Mestią rozciąga się wspaniały widok na bliźniacze szczyty Uszby (4710 m), śnieżną piramidę Tetnuldi (4974 m), początki najwyższego szczytu Gruzji, Szchary (5068 m) oraz Elbrus, najwyższy szczyt Europy (5642 m) czający się tuż za Uszbą.  Tutaj naprawdę można poczuć magię gór i być w samym ich sercu.



Uszba













kawa w takim miejscu smakowała wyśmienicie



małe lotnisko dla samolotów



Wracamy do Mestii gdzie idziemy jeszcze zdobyć jedną z wieży. Za pozwoleniem jednej z rodzin mogliśmy wejść do takiej wieży. Niektórzy nawet zaliczyli dach.









takie widoki były z wieży



na dachu wieży



Wracamy do miejsca naszego zakwaterowania, po drodze napotykamy dwa motory na rejestracjach polskich. Nasi są wszędzie.... :P



Jeszcze po drodze kupujemy super wypieczony chleb w specjalnym chlebowym piecu.



Marek jeszcze strzela sobie drzemkę tuż przed wyjazdem do Uszguli.



Żegnamy się z Mestią i jedziemy dalej


Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 049
  • Karma: +48/-3
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 04, 2014, 08:58:55 am »
Mestia zmieniła się niesamowicie. Czekam na więcej. Na pewno wiele zmieniło się dalej. Foty pozwalają zobaczyć różnicę.

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 05, 2014, 12:38:26 am »
Jeszcze do niedawana podróż do Swaneti, wiązała się z pewnym ryzykiem. Na drodze do Mestii i Ushguli ginęło wiele osób , a po kraju krążyły opowieści o porwaniach i napadach zdarzających się w tym regionie. Jednak dzięki działaniom Saakaszwilego, który chciał uczynić z tego regionu "Szwajcarię Kaukazu" sytuacja zmieniła się tu diametralnie.

Jedziemy wzdłuż rzeki Enguri, widoki są porywające na swaneckie  szczyty. Z Mestii wyjeżdżamy około 13 godz. to około 47 km do pokonania, niby mało, alek ze względu na zły stan dróg a w zasadzie ich brak trasę tę pokonujemy w okolicach trzech godzin. Większość trasy to szutrowa droga, ale jak widać na zdjęciach jest też spory kawałek w trakcie budowy. Pewnie już w przyszłym roku będzie to autostrada  :D ;) :o

Chłopacy na motorach wyjeżdżają tym razem później niż my. Muszą jeszcze zatankować swoje motory.











Po drodze mijają nas Francuzi na motorze, też jadą do Ushguli.







Chłopacy nas doganiają, im pokonanie trasy zajmuje dużo mniej czasu.







Jedziemy wzdłuż kanionu rzeki Enguri







Marek z Wiktorem zatrzymują się i robią kilka pamiątkowych zdjęć. Są zadowoleni, trasa bardzo im się podoba zwłaszcza pod kątem jazdy.





Po trzech godzinach jazdy po wertepach, docieramy do Ushguli.  W górach jest zdecydowanie chłodniej, więc już nikt nie narzeka , że mu za gorąco w samochodzie. Ushguli to najwyżej położona europejska osada( 2200 m n.p.m.) u stóp najwyższej góry Gruzji – Szchary (5068 m n.p.m.). Jadąc tutaj nie zdawałam sobie sprawy co tak naprawdę zobaczę. Widoki mnie powaliły.

Ale po kolei...



Francuzi, ciągle nam towarzyszą w drodze.





Tuż przed wjazdem do Ushguli





Wioska słynie z charakterystycznych wież mieszkalno-obronnych, takich jak w Mestii





Chłopacy zdążyli już objechać wioskę i nawet próbowali dostać się pod lodowiec pod Szcharą. Jednak nie było łatwo bo akurat droga była rozkopana i nie dało się przejechać.

Kiedy nadjechaliśmy busem właśnie stamtąd wracali.









Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #11 dnia: Październik 05, 2014, 08:02:45 am »
Jesteśmy na miejscu, Ushguli a zwłaszcza piękny zarys Kaukazu powala z nóg. Chmury jednak zasłaniają po części najwyższe szczyty ale mamy nadzieję, że pozwolą nacieszyć jeszcze nasze oko.  :) :) :)

Zajeżdżamy do jedynego sklepu w tej wiosce i robimy ostatnie zakupy. Miejscowi są tu dla nas niesłychanie mili, próbują z nami zagadać, oglądają motory, chłopacy na motorach wyglądają w takim miejscu bardzo zjawiskowo.  :o
Francuzi też się zatrzymują, biorę od nich adres mailowy aby przesłać zdjęcia, które zrobiłam im podczas jazdy.

Szukamy miejsca na obozowisko, z w miarę prostym terenem aby rozbić namioty.













Z godziny na godzinę, chmury się przecierają i ujawnia się nam piękny widok na góry Kaukazu. Cudo!!!











W końcu znajdujemy fajną miejscówkę i czym prędzej rozbijamy namioty, żołądki już się dopraszają jedzenia i picia.  :P

Niestety z braku drzewa, nie rozpalamy ogniska a kiełbaska czeka  :(

Wszyscy rozbijamy namioty, tylko Mirmił śpi w swoim busie, ma tam niezłą miejscówkę nawet dla dwóch osób.







mamy też świetne towarzystwo  ;D









Tuż obok wre jeszcze praca, miejscowi ciągną jakieś kable, rury, prosimy ich aby nie przyjeżdżali rano zbyt wcześnie, zgadzają się ale zapominamy o krowach które i tak robią nam pobudkę.



Nadchodzi noc, robi się coraz zimniej, ciekawi mnie to, czy mój śpiwór spełni swoją rolę przy tak niskiej temperaturze bo nie należy do ciepłych. Temperatura spada do około 6 stopni brrrr.

W nocy słyszę jak ktoś plądruje po naszym stoliku. Spadają kubki, słychać przewracanie się butelek, ale nikt nie ma odwagi wysunąć głowy z namiotu. Na moje pytanie do Marka czy słyszy, dostaje odpowiedź, że to pewnie niedźwiedź........

No to już nie zasnę, ale w końcu nastaje cisza i zasypiam.


Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 049
  • Karma: +48/-3
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #12 dnia: Październik 05, 2014, 02:37:58 pm »
Do Uszguli betonowa autostrada - idą mocno do przodu. Najwyraźniej miasto staje otworem dla wszystkich.
Co do zwierzaków nocną porą to zawsze ściągną je pozostawione resztki jedzenia, nie umyte miski itp. Hałas gwarantowany. Na pewno zapoznały się z zapachami Was wszystkich :-) Normalka po intensywnych pachnidłach na totalnym odludziu :-)

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #13 dnia: Październik 05, 2014, 10:18:35 pm »
Pobudkę zrobiły nam krowy, choć nie ukrywam, że nie spałam zbyt dobrze bo jednak zmarzłam w nocy. Śpiwór dobry, ale nie na tak niskie temperatury  :(

Wychodzę z namiotu, widok który ukazuje się moim oczom zapiera mi dech w piersiach. Wydaję okrzyk, po którym i Marek wysuwa głowę z namiotu. Góry w pięknej białej szacie, bezchmurne niebo, aż żyć się chce. Cudo.... :) :D :)







Reszta ekipy też wstaję, organizujemy śniadanie, planujemy trasę, pakujemy się i ruszamy w drogę.
Choć jak tu opuścić takie miejsce, a może by tak zostać tutaj choć z jeden dzień i podejść pod lodowiec.

Z Ushguli w stronę Szchary prowadzi trawiasta dolina. W dolinie nie brakuje wody, wytapianej z położonych wyżej lodowców, ale z powodu wypasania na łąkach zwierząt hodowlanych należy gotować wodę przed spożyciem.

Według wszystkich źródeł marsz do dolnej części lodowca nie przedstawia najmniejszych problemów
orientacyjnych i kondycyjnych ale niestety decydujemy się wyruszyć w dalszą drogę.







Zjadamy śniadanie, które w takim klimacie smakuje wyśmienicie





Chłopacy jeszcze raz ponawiają próbę uderzenia pod lodowiec, ale i tym razem bez skutku. Motory grzęzły w błocie, trzeba było uważać na rury które były puszczane wzdłuż trasy. Bardzo szybko wracają i doganiają nas przy sklepie. Czekamy jeszcze na Bognę i Bogumiła bo poszli do tutejszego malarza. Następnie ruszamy na przełęcz  Zazar (2623 m npm) w kierunku Koruldashi i Tsany.






« Ostatnia zmiana: Październik 06, 2014, 08:21:08 pm wysłana przez megizak »

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 049
  • Karma: +48/-3
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #14 dnia: Październik 05, 2014, 10:28:34 pm »
Jak to najczęściej bywa. Najpiękniejsze widoki w górą z samego rana lub o zachodzie słońca. Trzeba mieć jednak na uwadze fakt, że pogoda w górach bywa kapryśna.
Świetne foty :-)