Aktualności: W związku obecnie obowiązującymi przepisami RODO prosimy o zapoznanie się z Polityka prywatności i Polityką cookies pod adresem https://www.radiator-mototurystyka.pl/polityka-prywatnosci/
Listopad 15, 2019, 10:59:58 pm


Autor Wątek: Październik w lesie 2016  (Przeczytany 3215 razy)

Offline Jaco

  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 564
  • Karma: +21/-5
Październik w lesie 2016
« dnia: Wrzesień 28, 2016, 09:37:27 am »
Było wrześniowe latanie to teraz czas na Październik!
Niedziela 02,10,2016
Wiem doskonale, że w tym samym czasie jest impreza na Kalwarii, ale może jednak ktoś się skusi na boczne ścieżki roztocza!
Nie namawiam, nie obiecuje, że będzie czysto, równo i sucho ;)
Trasa jak zawsze rozwojowa choć postaram się coś ciekawego ogarnąć.
Proponuje tradycyjnie Orlen Lubaczów 10:00

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 041
  • Karma: +48/-3
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 28, 2016, 10:17:46 am »
Może tym razem uda mi się domyć przebrudzony motocykl.
Zawsze istniej możliwość, że wrócę jeszcze bardziej upaprany :D
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 28, 2016, 05:09:13 pm wysłana przez Glazio »

Offline Pawko

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 27
  • Karma: +0/-0
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 28, 2016, 11:20:09 pm »
Fajnie wam :) Z chęcią był dołączył, ale niestety muszę jeszcze odbębnić te dwa miesiące poza naszą pikną Ojczyzną :) Czekam na jakąś relację z leśnych harcy :)

Offline Jaco

  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 564
  • Karma: +21/-5
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 02, 2016, 08:54:46 pm »
Tak powiem...zanim pojawią się jakiekolwiek zdjęcia czy filmy - żaden z uczestników nie odniósł obrażeń. Motocykle ....  troszeczkę kosmetycznie ucierpiały ;)
Generalnie trochę się po offie trochę jeździ, ale po dzisiejszym dniu mam takie zakwasy że głowa mała. Aż strach pomyśleć co będzie jutro!
Pogoda dopisała. Było rewelacyjnie.
Raczej nie było takiej drogi której nie mogliśmy albo nie daliśmy rady przejechać ... a były różne ;)

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 041
  • Karma: +48/-3
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 02, 2016, 10:05:23 pm »
Ja mogę powiedzieć, że miło spędziłem dzień. Najbardziej dały się we znaki grząskie piaski, przynajmniej mojemu potworowi GS-owi oraz mi.
Ogólnie, było wszystko. Dzwony, piaski, błota, kamieniołom, łąki lasy i pierwsze kolory jesieni. Najważniejsze, że towarzystwo dobrze się bawiło. Na końcówkę zgarnęliśmy jeszcze Kamila z dziewczyną aby przepłukał siebie i sprzęt w Tanwii.
Dzięki za dobrą zabawę. Zdjęcia jutro :-)

Offline Pawko

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 27
  • Karma: +0/-0
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 02, 2016, 11:25:23 pm »
I to wszystko na moturach o których wypowiadają się często i gęsto "eksperci" i tu cytat: "tym to Panie najwyżej na szutry...i to dobrze ubite,a jeśli myślisz o nawet lekkim terenie to zapomnij, za ciężkie to..." :) A jak to w życiu bywa "eksperci" zostają w domach a chłopaki się bawią :) Pozdrowionka!

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 041
  • Karma: +48/-3
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 03, 2016, 08:54:21 am »
Ekspertów można posłuchać ale swoje zdanie koniecznie trzeba mieć.
Ekspertom płacą poważne koncerny motoryzacyjne za to aby prawili jak należy.
Z niezaleznych źródeł, żaden koncern nie korzysta, chyba, że ten który najlepiej wypadł w testach.
Taka jest motoryzacyjna polityka.

Ode mnie. Jasne, że lekkim jeździ się łatwiej i można dużo więcej. Z doświadczenia wiem, że ciężkim też można ale koniecznie trzeba wiedzieć gdzie i kiedy. Po wielokrotnych próbach zdobywa się doświadczenie i jedno jest pewne, przy przewrotce potwora trzeba mieć więcej sił do podnoszenia sprzętu. Ciężki szybciej wycieńcza a po utracie sporej ilości kalorii łatwiej o kolejne błędy. Koncentracja i morale podupada. Za to jest dobra zabawa ;-)

Offline Pawko

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 27
  • Karma: +0/-0
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 03, 2016, 10:39:46 am »
Pełna zgoda z przedmówcą :)

Offline Borek

  • Starszy użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 287
  • Karma: +7/-1
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 03, 2016, 11:24:14 am »
Az mi slinka cieknie na sama mysl...

Offline Jaco

  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 564
  • Karma: +21/-5
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 03, 2016, 08:35:09 pm »
... no i jest tak jak przeczuwałem - zakwasy mam straszne ale to taki przyjemny ból  ;D bo przypomina o jeździe.

Parę poglądowych zdjęć - resztę ma Głaziu a większość pewnie zobaczycie na jakimś filmie ;)

Pawko, co do tych ekspertów ... zawsze powtarzam, że motocykl sam nie jedzie - wszystko w rękach jeźdźca!!!

 

Można było wszystkie takie przeszkody bokiem minąć ....  ale po co?  8)













Taki oto wytwór natury




« Ostatnia zmiana: Październik 03, 2016, 08:38:13 pm wysłana przez Jaco »

Offline Jaco

  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 564
  • Karma: +21/-5
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 03, 2016, 10:22:35 pm »
To jeszcze na szybko skrócona relacja filmowa ;)

          <a rel="nofollow" href="http://www.youtube.com/watch?v=rhWILCiq1bY" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=rhWILCiq1bY</a> <span class="alert smalltext" title="To curb spam posts, external links are set [nofollow] (which means no pagerank) until 999999 posts">[nofollow]</span>

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 041
  • Karma: +48/-3
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #11 dnia: Październik 03, 2016, 11:26:21 pm »

Zdjęcie z Imprezy w Szałasie 2016 [nofollow] czyli z rozpoczęcia. Na zakończeniu gorzej nie było. O tym już za moment.

START
Akcja ruszyła dzień przed imprezą stąd niska frekwencja z korzyścią dla przybyłych.

Spotkanie zaczęliśmy zebraniem przy grobach motocyklistów. Modlitwa, pogawędka a chwilę później msza za zmarłych motocyklistów.



Po mszy przejazd motocyklami do rezerwatu przyrody Jedlina [nofollow] na wyśmienitą strawę. Ksiądz Roman, solenizant i organizator miejsca spotkania przygotował się rewelacyjnie.





Zasiedliśmy przy ognisku z gorącym kociołkiem i dodatkami o czym w zapowiedzi [nofollow].
Jadło z naddatkiem bez konieczności dostawiania.

Nasz kolega "Zaraza":
"lubię tu do Was przyjeżdżać. Macie takie fajne miejsca. Ta cisza, zieleń..."



Gdyby nie fakt przywiezionej bakterii prosto z Indii, zapewne pozostałby na dłużej aby następnego dnia przegonić trochę swój sprzęt.





Gorący kociołek był wyśmienity. Warzywa z boczkiem i sporymi kawałkami kiełbasy z dzika. Palce lizać!






To urokliwe miejsce z świetnym zapleczem: domek, wiata, palenisko, grill, toalety, biosko do nogi i wiele innych atrakcji w środku lasu.

Nastała długo wyczekiwana niedziela.
Umówieni na 10:00 przyjeżdżamy na stację benzynową. Na miejscu pojawiły się dwa GoldWingi, które ruszyły na zakończenie sezonu do Kalwarii Pacławskiej i Bieszczadzkie ścieżki.

Na miejscu 3 moto (Jaco, Bohun i ja Głazio) - ładujemy w bezdroża.



Suche łąki najbardziej dawały się we znaki jadącemu na końcu, czyli mi. Podrywany pył, piach siarczyście wypełniał oczy dając o sobie znać bez przerwy.
Brnęliśmy w nieznane aż tu niespodziewanie DZWON. Jadący przede mną Jaco wyłożył się jak długi z nieznanych powodów. Brak przeszkody a ja widziałem tylko nogi Jaca w powietrzu. Dzwon był na prawdę soczysty a konsekwencja upadku to ślady buta na lakierze i złamany prawy kierunek. Na szczęście Jaco cały!



Było bardzo sucho. Zaczęliśmy się martwić czy gdziekolwiek znajdziemy jakieś błoto.



Chwilę później znaleźliśmy się w małym wąwoziku koło Nowej Grobli. Pierwsze szaleństwa.







Chwilę później przymusowy przystanek ponieważ Damianowi Bohunowi przedni błotnik haczył o gmole.
Burza mózgów nie trwała zbyt długo. Jaco wyciągnął SilverTape i siermiężną metodą problem został rozwiązany.





Chęć poszukiwania nowych nieznanych ścieżek brała górę. Niestety, często musieliśmy zawracać z obranych szlaków.











To były na prawdę wysokie trawy. Prowadzący Jaco utkwił gdzieś w chruście. Po chwili wygrzebał się i wróciliśmy do głównego traktu.


Ten krzyż stoi przy drodze, której poszukiwaliśmy - jesteśmy w domu :D

Mimo potwornej suszy udało znaleźliśmy upragnione błoto :-)











Wjazd w nieznane kałuże zmuszał do mobilizacji. Ja za każdym razem zastanawiałem się czy moje slicki dadzą radę. Obyło się bez ran, upadków i innych konsekwencji. Bawiliśmy się jak małe dzieci w piaskownicy. Momentami śmierdzącej.






Co na to dopiero co umyty motocykl?




Przerwa na uzupełnienie energii aby chłopaki mogli ruszyć do dalszego boju;-)

UWAGA !
Przed nami kolejne błota - robi się ciekawiej ;-)









Niestety sam się nie nakręciłem :-(

Wjechaliśmy w największe bagna, które w okresie suszy były dla nas łaskawe. Pozwoliły nam przejechać bez szkód i ciężkiej walki. Moje slicki mogłyby być przyczyną porażki.

Nasz tor jazdy biegł wzdłuż granicy z Ukrainą. W jednym momencie dojechaliśmy do słupów granicznych i w jednym momencie pojawiło się pytanie czy patrol pograniczników podąży za nami?

Dalsza jazda to poszukiwanie miejsca na wzgórzu nieistniejącej już wieży. Solidna górka ze stromym podjazdem, który wymagał sprawdzenia szans podjazdu. Nie ma grząskiego piasku, mozna jechać.
Kolejny, piaszczysty podjazd szybko zmusił mnie do wycofania się. Zanim to uczyniłem straciłem sporo sił aby powrócić na twardszy teren. Waga mojego sprzętu szybko zatapiała mojego tytanica. Szkoda dodatkowych sił na wydzieranie.


Zdjęcia Bohuna






Znacznie lżejszą Africę musieliśmy wydzierać ;-)

Było fajnie. Nie nudziliśmy się a nasze koszulki chłonęły nadmiar wilgoci.
Chwilowy przedmuch na krótkim asfaltowym dojeździe i jesteśmy na terenie dawnej kopalni siarki w Baszni.



Przejeżdżając przez jeden z rowów melioracyjnych (aktualnie suchy) zauważyłem kamienie, które znosiliśmy z Kamilem na wiosnę aby stąd wyjechać. Jest na prawdę sucho a to znak, że na kopalni będziemy mogli poszaleć.









Tak też się stało. Daliśmy upust emocjom i dawaliśmy na tyle, na ile pozwalały sprzęty i umiejętności.





Były lekcje pokazowe jak należy i nie należy skakać. Które skoki wygrały ?
To jeden z przeciągniętych tricków ;-)




Podsumowania.

Z tego miejsca udaliśmy się w stronę starej i rozebranej nitki kolejowej. Zatrzymaliśmy się na mości i ku naszemu zdziwieniu widzimy bobrzą tamę. Solidna budowla, w poblizu której bobrza rodzina podcięła spory kawałek wierzby. Na dniach będzie dodatkowym materiałem budulcowym.


Zdjęcie Bohuna







Trzeba przyznać, że to pracowite zwierzątka a dobrze wybrane miejsce na tamę może nie będzie problemem dla okolicznych rolników.



Poruszając się dalej zatrzymaliśmy się koło ciekawie zrośniętej sosny.



Lubię tą dróżkę. Ona też mało kiedy wysycha co widać na załączonym obrazku. Na wiosnę zapędziłem się w tutejsze koleiny i nijak nie mogłem zawrócić. Takim oto sposobem musiałem powalczyć do końca z sukcesem. Tym razem droga nie była zbyt wymagająca.

Od dłuższego czasu u Jacka włączyło się ssanie w żołądku i takim oto sposobem dotarliśmy do Horyńca na lekką strawę. Co nam podali ? Pizze RADIATORÓWKĘ.





Syci z uśmiechami na twarzach ruszamy w dalszą drogę ;-)


Kopankowe ścieżki były na tyle owocne, że zaliczyliśmy kolejne gleby. Aby nie było mało to starszy Bohun przywalił osłoną silnika w wystający pniak, który solidnie zagiął mu osłonę. Ja też nie ustrzegłem się tego błędu ale uderzyłem znacznie lżej. W tej kopance przekonałem się, że z tą oponą nie przebrnę wcześniej utworzonej koleiny. Takim oto sposobem podążyłem w pniaka śladem starszego Bohuna ;-)


Efekt uderzenia...


Opony po kopance ...




Po chwilowej walce dążącej do zmniejszenia wgięcia płyty ruszyliśmy w dalszą drogę. Okolice Nowin Horynieckich to mnogość wąwozów. Jedne bardziej, inne mniej okazałe. Zanim do nich dotarliśmy walczyliśmy trochę z pyłem.





Pod kapliczką w Nowinach Horynieckich spotykamy Kamila z dziewczyną. Długo sienie zastanawiał i dalej pociął z nami zostawiając za sobą tuman kurzu. Tym samym dawka tego drogocennego kruszywa dostającego się do moich oczy niemiłosiernie wzrosła.



Po drodze na Dahany wstąpiliśmy na kamieniołom w Bruśnie.









Tu nie traciliśmy zbyt dużo czasu, ponieważ słońce coraz niżej nad horyzontem a chłopaki chcą jeszcze odwiedzić wodną piaskownicę.



Na dojeździe do bunkra pod Wielkim Działem chyba z ostatnim działem w okolicy zaliczyłem piaskową glebę chcąc się uchronić przed ściągnięciem do rowu melioracyjnego. A było się oglądać za Kamilem ? Teraz musiałem na niego poczekać. Sam nie dałem rady podnieść gada. W sumie gdybym musiał to jakoś bym się uporał ale jakim kosztem sił.



To jeden z bardziej wdzięcznych bunkrów Lini Mołotowa. Ten dodatkowy efekt stanowi pozostawione działo. Inne wysadzone przez saperów wywiedziono do W-wy.













Od bunkra do Dahanów to jakby rzut beretem. Tak więc za kilka minut jesteśmy na tej urokliwej leśnej łące przypominającej bieszczadzkie połoniny.







Przy promieniach słonecznych zachodzącego słońca wyraźniej widać przebijające się kolory jesieni. Już lada moment wezmą górę w najbliższej okolicy.

Z tego miejsca ruszyliśmy czym prędzej do wodnej piaskownicy na Tanwi.

Pierwszy przejazd przez rzekę i Kamil z dziewczyną zaliczają niegroźną piaskową glebę ;-) Tak, tak gleba w piasku to jedna z najbardziej bezpiecznych i ulubionych przez motocyklistów. Wszystko ze względu na to, że wyrządza najmniej szkód. Piaskowe drogi ciężkim sprzętem wymagają od motocyklistów sporo kondycji, sprawdzając bezlitośnie ich umiejętności. Na tutejszych piaskach straciliśmy sporo sił, znacznie więcej niż na przeprawach przez wodę.





Bawiliśmy się na prawdę jak małe dzieci w piaskownicy.








Postój na posumowanie wyjazdu i w tym momencie z trasy świętokrzyskiej wracali Andrzej z Tadkiem wraz z żonami;-)



Po powrocie na chatę, co chwilę wygrzebuję z oczu drobiny piasku lub jak ktoś woli drogocennego kruszywa. Co chwilę zgrzyta w zębach.

Do następnego szalonego wyjazdu.
Pozytywnie zakręceni;-)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 02, 2019, 11:23:20 am wysłana przez bohun »

Offline KamilOo

  • Pełnoprawny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 175
  • Karma: +1/-0
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #12 dnia: Październik 04, 2016, 08:42:40 am »
Tradycyjnie zazdroszczę i tradycyjnie następnym razem... Fajnie Wam to wyszło chłopaki! Oby jeszcze pogoda pozwoliła w tym roku na takie wypady ;)

Offline Pawko

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 27
  • Karma: +0/-0
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #13 dnia: Październik 04, 2016, 08:51:13 pm »
Dołączam się do grona zazdrośników (bezzawistnych). Super relacja i naprawdę extra tereny. Po obejrzeniu główna refleksja: ależ by człowiek pojeździł :) Widzę, że też nie może z was wyleźć syndrom dzieciaka, który widząc kałużę ładuje się w nią na rowerze nawet jeśli suchy objazd zajmuje 99% drogi :P Bo brudne dzieci to szczęśliwe dzieci :) Pozdrawiam kaskaderów !

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 041
  • Karma: +48/-3
Odp: Październik w lesie 2016
« Odpowiedź #14 dnia: Październik 09, 2016, 02:41:52 pm »
Z uwagi na fakt, że miałem bardzo dużo nagrań aby wszystko przebrać trochę mi zeszło ze złożeniem filmu.

Poniżej filmik z wyjazdu :-)

<a rel="nofollow" href="http://www.youtube.com/watch?v=WfPf8r4AJVI" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=WfPf8r4AJVI</a> <span class="alert smalltext" title="To curb spam posts, external links are set [nofollow] (which means no pagerank) until 999999 posts">[nofollow]</span>

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16