Aktualności: W związku obecnie obowiązującymi przepisami RODO prosimy o zapoznanie się z Polityka prywatności i Polityką cookies pod adresem https://www.radiator-mototurystyka.pl/polityka-prywatnosci/
Kwietnia 20, 2026, 10:22:50 am

Autor Wątek: Kulig w niedziele  (Przeczytany 8811 razy)

Offline paullus

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 69
  • Karma: +4/-0
O:Kulig w niedziele
« Odpowiedź #15 dnia: Lutego 13, 2012, 11:47:04 am »
O 7 rano tez bieralem zabawki po kuligu trasa jak z rajdu enduro:) udalo mi sie odnalesc jenego buta, palnik, duuuzo pobitych butelek i wszedzie kupe drzewa i deski z sań ... poza ubitym udem ( dosć ciezko sie poruszac) impreze zaliczam do niezapomnianych, szczególnie jazde konno na oklep (upadek ze Slayerkiem najlepszy)

Offline siCk_BoY_

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 1 818
  • Karma: +8/-3
O:Kulig w niedziele
« Odpowiedź #16 dnia: Lutego 13, 2012, 12:19:25 pm »
W obrażeń jakie ja odniosłem to mocno ubita łydka i udo. tych lżejszych typu obtarcia, lekkie ubicia itp. itd. nie liczę. Trzeba przyznać, że ta końcówka w pamięci zapadnie na długo.
Bądź co bądź dla woźnicy mogło się skończyć zdecydowanie gorzej. A wygląda tak na własne życzenie i nie bez powodu.

Offline Słoneczko

  • Pełnoprawny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 222
  • Karma: +2/-0
O:Kulig w niedziele
« Odpowiedź #17 dnia: Lutego 13, 2012, 12:30:40 pm »
Żyję.... była to najdramatyczniejsza przygoda mojego życia, plecy mam ubite po 2 glebach z konia. I nie wiem skąd podrapany policzek. Szczerze w ogóle mi się nie podobało i nie widziałam niczego zabawnego w pobitym woźnicy który darł się na cały las i zamęczonego konia naszymi nieudolnymi próbami powożenia.
Oby nigdy więcej czegoś takiego. Jak puściły mi nerwy w samochodzie (za co przepraszam) tak nie mogłam się pozbierać przez całą noc, dopiero nad ranem spokojnie zasnęłam.
Cieszę się że nikomu z nas nic poważnego się nie stało,(złamania, stratowanie, lub zgubienie w lesie mogłoby mieć naprawdę dramatyczne skutki.

Offline siCk_BoY_

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 1 818
  • Karma: +8/-3
O:Kulig w niedziele
« Odpowiedź #18 dnia: Lutego 13, 2012, 12:41:27 pm »
Dlatego należy się cieszyć tym, że tylko tak się skończyło. Nikt poważniej nie ucierpiał i całym gronem wróciliśmy do domu. To jest najważniejsze. To, że woźnica ucierpiał mnie też nie bawi. Ale niestety nie było innego wyjścia. Sama dobrze wiesz jak się zachowywał i co robił. Przykre jest to, że doznał krzywd, ale jak sam do mnie powiedział dzisiaj przez tel. \\\"przyroda\\\".
To jest doskonały przykład na to co alkohol robi z człowieka. Smutne!

Offline Słoneczko

  • Pełnoprawny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 222
  • Karma: +2/-0
O:Kulig w niedziele
« Odpowiedź #19 dnia: Lutego 13, 2012, 02:43:50 pm »
Ale ja rozumiem doskonale że nie było innego wyjścia tylko mnie dziwi jak ktoś mówi że dobrze się bawił... Zawaliście było ale do czasu jak Slayerek był potem skończyła się zabawa..
Dobra tam nie ma co już pomstować co było to było i do przodu z przyrodą za pan brat ;p

Offline piguła

  • Pełnoprawny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 103
  • Karma: +5/-0
O:Kulig w niedziele
« Odpowiedź #20 dnia: Lutego 13, 2012, 03:22:54 pm »
Słoneczko za jakiś czas sama będziesz się z tego śmiała ,nasze szczęście że woźnica  na samym początku zgubił siekierę ,bo wtedy naprawdę mogło być dramatycznie . ...
pomijając końcówkę ja bawiłem się super..

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
O:Kulig w niedziele
« Odpowiedź #21 dnia: Lutego 13, 2012, 03:47:27 pm »
Z opowieśći już wiem sporo.

A my szukamy wrażeń w Gruzji.
Wszystko jest na miejscu - pod nosem.

Piguła - masz rację z tą siekierą - całe szczęście, że woźnica gdzieś ją zgubił.

Offline siCk_BoY_

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 1 818
  • Karma: +8/-3
O:Kulig w niedziele
« Odpowiedź #22 dnia: Lutego 13, 2012, 05:52:12 pm »
Wcale jej nie zgubił. Nie wiedziałby po prostu gdzie jej szukać bo najpierw była na sankach, króre ciągnąłem jak szliśmy w poszukiwaniu koni, a potem leżała już w saniach w zasięgu jego ręki. Ale nie wiedział gdzie jest.
Koniec końców wszystko skończyło się dobrze. Choć mogło zakończyć się zdecydowanie lepiej i przyjemniej. Niestety inaczej się nie dało.