





Pniemy się pod górę serpentynami, dojeżdżamy na szczyt
Jezerski Vrh który ma 1657 metrów n.p.m. To szczyt w Górach Dynarskich, położony na terenie Parku Narodowego Lovcen.
To około 30 km od Boki, większość drogi pokonujemy w imponującym widoku.
Niestety im wyżej się pniemy tym widoków coraz mniej, gdyż zalega mgła na całym paśmie górskim. Na dodatek robi się co raz zimniej.
Na jego wierzchołku znajduje się wybudowane w latach sześćdziesiątych XX wieku mauzoleum ostatniego wielkiego władyki Czarnogóry - Piotra II Petrowicia-Niegosza (1813-1851).
To właśnie z jego inicjatywy zapoczątkowano rozwój szkolnictwa, zlikwidowano cenzurę a także wprowadzono podatki.
W roku 1845 Niegosz wyraził życzenie, aby bo śmierci jego ciało zostało pochowane w kaplicy, którą polecił wybudować właśnie na szczycie Jezerskim. Życzenie władcy zostało spełnione dopiero cztery lata po jego śmierci ze względu na niebezpieczeństwo ze strony Tureckiej.
W setną rocznicę śmierci Niegosza władze ówczesnej Jugosławii mimo dużego sprzeciwu kościoła i mieszkańców Czarnogóry zadecydowały o rozbiórce kaplicy i wzniesieniu w jej miejscu mauzoleum. Budowla jest zbudowana w duchu socrealistycznym, z kamienia, ze złotym dachem. W jego wnętrzu umieszczony został blisko 30 tonowy granitowy pomnik Piotra II Petrowicia-Niegosza. Do mauzoleum prowadzi dużo schodów, które obecnie były remontowane.


Generalnie widoki powinny być takie.


Nie zwiedzamy mauzoleum w środku, odpuszczamy je sobie.
Powracamy do naszej bryki i znowu uciekając przed deszczem kierujemy się w stronę wybrzeża Czarnogóry.

Dojeżdżamy na wybrzeże w Czarnogórze. Nawet jak ktoś nigdy tu nie był, to zapewne widział to miejsce na pocztówkach.

Sveti Stefan to dawna wioska rybacka, a dzisiaj ekskluzywny kompleks wypoczynkowy. Nazwa owej miejscowości wzięła się od najstarszej cerkwi na wyspie, imienia właśnie świętego Stefana. Wcześniej jednak, w XV wieku istniała tu muzułmańska wioska Divic. Każdy z średniowiecznych domków przemieniono na ekskluzywny apartament i nadano im także niebanalne nazwy, takie jak "Pod kwiatem pomarańczy" czy "Pod morską rozgwiazdą".
Niektóre apartamenty mają nawet własny basen.*good*Pomimo, iż z zewnątrz zachowano oryginalny kształt budynków, ich wystrój daleki jest od typowej chaty rybackiej.
W miasteczku powstały także restauracje, sklepy, a nawet kasyna. To świetne miejsce dla gwiazd, które chcą wypocząć w miejscu mało dostępnym, ponieważ wejście na wysepkę sporo kosztuje.
Nie wspomnę o tym, że najtańszy nocleg na półwyspie kosztuje 900 EUR. My zatrzymujemy się na zjeździe nad samym morzem, by zobaczyć piękno tej wyspy. Parkujemy motor i udajemy się na plaże. Plaża kamienista, ale bardzo ładna. Średniowieczna zabudowa i granatowe morze otaczające obronne mury sprawiają, że wysepka ma wygląd Dubrownika w miniaturze.


Robi się coraz ciemniej, chmury nas gonią od samej zatoki Kotoru w końcu dochodzą i nad wybrzeże. Robimy się głodni i zajeżdżamy do tawerny nad samym brzegiem morza. Deszcz dopada nas tutaj ale my jesteśmy już bezpieczni, byliśmy pod dachem "kiwi" tak można by nazwać. Bo takie ilości kiwi, jakie wisiały nam nad głowami jeszcze nigdzie nie widziałam. Zamawiamy obiad i czekamy na poprawę pogody. Po 2 godzinach, pomimo lekkiego deszczyku ruszamy w stronę
Ulcijn i tam chcemy znaleźć nocleg.


Dojeżdżamy do
Ulcinj, miasteczka najdalej wysuniętego na południe w Czarnogórze w pobliżu granicy z Albanią.
Deszcz nas nawet oszczędza, szukamy noclegów. W zasadzie nocleg znajduje się sam. Dojeżdżając do centrum na głównym skrzyżowaniu ulic, zatrzymuje się na światłach samochód i uchylając okno w samochodzie, pyta po polsku czy nie szukamy noclegu. Kiwamy głową, że tak więc jedziemy za facetem. Noclegi są nie daleko.
Duży ogród ze stolikami na zewnątrz i możliwością posiłku. Następnie udajemy się na starówkę, liczącą ponad dwa tysiące lat.

Przez to, że Ulcinj praktycznie graniczy z Albanią da się tu wyczuć orientalny klimat kultury albańskiej.
Dlatego nie dziwią więc liczne meczety, śpiew muezina czy kobiety w muzułmańskich chustach. Główną atrakcją tego regionu są ciepłe, turkusowe wody Adriatyku, lazurowe bezchmurne niebo oraz połacie piaszczystych plaż otoczone subtropikalną roślinnością. Do tego ma największą liczbę słonecznych dni na całym wybrzeżu!


Nad miastem góruje piękna starówka, gdzie jest wiele romantycznych restauracji, tawern i zaułków. Nocą jest pięknie oświetlone, a rozciągający się widok na miasto, morze i małą plaże jest wspaniały. Parkujemy motor tuż przy przystani i udajemy się na szczyt owej starówki. Zasiadamy w jednej z tawern, zamawiając piwko i kalmary i cieszymy się rewelacyjnym widokiem.
O 22 wracamy do naszego pokoju i udajemy się na spoczynek