Aktualności: W związku obecnie obowiązującymi przepisami RODO prosimy o zapoznanie się z Polityka prywatności i Polityką cookies pod adresem https://www.radiator-mototurystyka.pl/polityka-prywatnosci/
Kwietnia 20, 2026, 07:24:31 am

Autor Wątek: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik  (Przeczytany 19113 razy)

Offline KamilOo

  • Pełnoprawny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 175
  • Karma: +1/-0
Odp: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik
« Odpowiedź #60 dnia: Października 13, 2015, 03:52:05 pm »
I jak teraz? :)

Offline siCk_BoY_

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 1 818
  • Karma: +8/-3
Odp: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik
« Odpowiedź #61 dnia: Października 13, 2015, 04:21:33 pm »
i teraz gra  muzyka :) teraz zdjęcie się wyświetla elegancko :)

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
Odp: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik
« Odpowiedź #62 dnia: Października 13, 2015, 06:06:11 pm »
Miałem ochotę stworzyć nowy temat w zakładce weekendowe wypady lub turystyka krajowa.

Zostaję w tym miejscu.

Umawianie na wspólny wyjazd szło jak krew z nosa. Chętnych nie brakowało ale jak to zazwyczaj bywa pogoda rozdaje karty.
Takie życie motocyklisty :-)
Umówieni na wspólny wyjazd 10.10.2015 na godzinę 9:00.

A przed wyjazdem około 6:30 ...


... na niebie grasował księżyc niczym symbol na szczycie minaretu hmmmm ...



Przed wyjazdem spojrzenie na termometr. Temperatura nie rozpieszcza o godz. 9:00 około 6 stopni na plusie ale najważniejsze, że nie pada deszcz.

W miejscu spotkania 4 motocykle. Jeden z małym poślizgiem z powodu braku przeglądu. Jak pisał Bohun dzwonił aby przypomnieć Kamilowi o przeglądzie.

Start - 10.10.2015 (sobota), godz. 9:20.



Wyruszyliśmy z 20 minutowym poślizgiem na południe przez Beskidy czyli grupę pasm górskich w Karpatach w składzie:
- Slayer
- Juno
- Kamiloo
- Tamara i Głazio.

Cztery maszyny ale za to jakie :-)

Trasa wiodła nas przedpolem Bieszczad na zachód przez Przemyśl, Krosno, Gorlice, Limanową, Mszanę Dolną do pierwszego punktu zwiedzania czyli Suchej Beskidzkiej.

Po drodze nie obyło się bez tankowania. Juno zaznaczył na starcie, że tankowanie co 200 km - nie więcej. Zasobność baku faktycznie nie pozwalała mu na większe przebiegi ale o tym później.



Na postoju nastąpiło szybkie odpowietrzenie sprzęgła.



Gorąca herbatka ...



... i gotowi do dalszej drogi.



Temperatura w ciągu dnia była całkiem przyzwoita do podróżowania. Jak powiedział Sleyer "wolę jeździć w takiej temperaturze niż w masakrycznym upale".
Trudno się nie zgodzić.

Podczas pierwszego dnia podróży towarzyszyło nam słoneczko dając komfort jazdy. Temperatura była odpowiednia. W pewnym momencie osiągnęła ponad +14 stopni.

Mimo to wzbudzaliśmy i tak nie małe zainteresowanie. Na jednej stacji benzynowej ekspedientka grzejąc się do piecyka z parówkami do hot dogów zadawała pytanie czy nie jest Wam zimno ? Sezon jeszcze trwa ? Itp ...
Z uśmiecham na twarzy usłyszała odpowiedź - zapraszamy na przejażdżkę, na pewno zrobi się cieplej (jak staniemy :-)).

Niestety po drodze mijaliśmy kilka wypadków w tym jeden młody motocyklista, który nie wyhamował i wtarabanił się w tył samochodu.
Zatrzymaliśmy się na chwilę aby upewnić się czy nic mu się nie stało.
Był trochę przyćmielony, nie mógł podnieść motocykla, utykał. Postawiliśmy uszkodzoną maszynę ale najbardziej interesował nas stan kierowcy. W sprawnym rozpoznaniu nie pomagał nam rozjuszony kierowca samochodu, któremu bardzo spieszyło się na wesele.

Po zawiadomieniu odpowiednich służb ruszyliśmy w dalszą drogę.



Pierwsze oznaki jesieni były bardziej wyraźne im bardziej zbliżaliśmy się do Żywca. 



Juno namówiony przez Bartka do wyjazdu nie miał ochoty rezygnować. Obiecał to jedzie. Koniec. Basta.
Parł do przodu z uśmiechem na twarzy - przynajmniej podczas postojów :D



Wiemy, że jest weekend i może być problem ze znalezieniem noclegu dlatego mieliśmy ze sobą odpowiedni ekwipunek na spędzenie nocy w namiotach.





Niemal po całym dniu jazdy docieramy do Suchej Beskidzkiej. To był nasz pierwszy postój. Zatrzymaliśmy się a jakże - pod Karczmą Rzym.





Ponoć do Suchej Beskidzkiej przyjeżdża się, aby zobaczyć Zamek Suski, piękne widoki czy zabytkowy kościół udając się później na jadło do słynnej drewnianej budowli, która stoi tu od XVIII wieku.



Wchodząc do "Rzymu" trudno nie odnieść wrażenia, że czas zatrzymał się w miejscu. Panujący półmrok, skrzypiące deski, diabeł i Twardowski.

Jak przystało na karczmę - niczego nie brakuje.



To właśnie tu Adam Mickiewicz umieścił akcję ballady "Pani Twardowska". Tak, to właśnie ten Rzym, w którym biesiadował słynny Twardowski.

Kiedy mija pierwsze zauroczenie panującą atmosferą oględzinach czy aby pasujemy do tego miejsca, zasiadamy za stołem aby zamówić "szatańską" potrawę...



...a potem tylko jedzenie i motocyklistów rozmowy :D
Jak podane zobaczycie w filmie. Kiedy ? Nie wiem !
Menu karczmy jest równie "diabelskie" co cały jej wystrój i legenda. Specjał Twardowskiego, Lody Pani Twardowskiej, Mikstura Szatańska, Diablik Twardowskiego, Napitek Zbójnicki i wiele innych potraw brzmiących bardziej swojsko dla mniej odważnych gości.
W naszym menu znalazły się:
- specjał Twardowskiego
- żur suski
- pierogi z mięsem.
 
Szczególną atrakcją jest Pan Twardowski, który pojawia się na większości uroczystościach - niestety nie zapowiedzieliśmy wcześniej imprezy.
Nie zdążył wrócić z imprezy z pinokiem pozostawiając swoją drewnianą posturę.





Po jedzonku mały spacerek, czas na poprawienie fryzury ...





... pamiątkowe zdjęcie pod Karczmą Rzym ...





... spojrzenie na tutejszą fontannę ...





... i w drogę.



Jak na motocyklistów przystało, po całym dniu drogi konieczny był postój na strawę. W odwrotnej kolejności, po zaspokojeniu głodu ruszamy pod Zamek Suski zwany "Małym Wawelem". Ku naszemu zaskoczeniu Slayerek przejechał stwierdzając, że cienka ta budowla do tego jest wesele. Myślał, że Wawel to na pewno będzie większa. Aby zobrazować posiłkuję się zdjęciem z innych portali. Ja zdążyłem uwiecznić jedynie na kamerze.





Nikt nie chciał wracać aby zatrzymać się na chwilę więc mkniemy dalej. Tym razem koncentrujemy się na poszukiwaniu noclegu. Mijamy kilka, podjeżdżamy pod szykowną restaurację, hotel, spa, nie pytając o cenę jedziemy dalej.

Po dotarciu do Jeziora Żywieckiego objeżdżamy je od północy.
Tresna - Zarzecze - ten odcinek pokonujemy kilka razy w poszukiwaniu noclegu. Piękny widok na jezioro, sporo miejsc noclegowych - NIESTETY WSZYSTKIE ZAJĘTE. Odsyłani z jednego miejsca w drugie itd. zatrzymujemy się w centrum wypoczynku Odys.


Hol centrum wypoczynku Odys - całkiem przyjemny.

Tam na pewno będą miejsca. Po poprzednich, gdzie na zgrupowaniach byli zapaśnicy, tudzież inni sportowcy podobnie i tu. Miejsc noclegowych BRAK. Miła recepcjonista zaproponował pomoc, będzie wyszukiwał miejscówki, gdzie na pewno będą wolne pokoje.
Jeden telefon - bardzo nam przykro,
drugi telefon - podobnie,
- namioty w pogotowiu,
trzeci telefon - a jakże - to samo ale ...
mogę podać kontakt do moich rodziców z tego co wiem mają wolne miejsca.
Za telefon - pokoje są ale są też pytania ile par, osób ...
Skąd jesteście? Z podkarpacia.
Kiedy będziecie? Muszę wiedzieć czy odpalać termę itd. Będziemy za chwilę za 10-15 minut.
Cena za noc 30 zł od osoby zrekompensowała nam stracony czas.
Nocleg nieco na północ od Tresnej w Międzybrodziu Żywieckim na Jeziorem Międzybrodzkim.

Po 10 minutach jesteśmy na miejscu. Z dodatkowego budynku wychodzi jakiś pan z zapytaniem kim jesteśmy ? Dzwoniliśmy przed chwilą w sprawie z noclegu. To Wy już na miejscu z podkarpacia ?
Takie są efekty głuchego telefonu - przekazanie szczątkowych informacji kończy się zazwyczaj sporym zaskoczeniem.
Jedno jest pewne - rozmawialiśmy przed chwilą z właścicielką a właściciel zdążył już podłożyć do centralnego. Czyli ma być ciepło.
Zaproponował nam rozpalenie grilla powiedział gdzie znajduje się najbliższy sklep i w drogę. Tym razem z buta. Szybkie zakupy bez uwzględniania grilla ponieważ było już dość chłodno, chyba około +5 stopni.
Po krótkim spacerze zalegamy w ciepłych już pomieszczeniach i degustujemy złociste trunki tocząc nocne motocyklistów rozmowy.
Ba, był nawet telewizorek ale fale były momentami zakłócane.





Na razie dobranoc !
« Ostatnia zmiana: Października 13, 2015, 06:25:19 pm wysłana przez Glazio »

Offline KamilOo

  • Pełnoprawny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 175
  • Karma: +1/-0
Odp: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik
« Odpowiedź #63 dnia: Października 13, 2015, 06:59:40 pm »
Mimo, że byłem tam i wszystko sam z Wami przeżyłem to świetnie się czyta Twoje relacje Głaziu! :) Normalnie MEGA :D

A tutaj troszkę moich zdjęć :)

































Nie wszystkie bo jest ich ponad 100 więc dla bardzo ciekawych po reszta zapraszam pod link -> https://plus.google.com/u/0/photos/108315103911992110361/albums/6205175794712152017
« Ostatnia zmiana: Października 13, 2015, 11:18:32 pm wysłana przez KamilOo »

Offline Juno

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 21
  • Karma: +1/-0
Odp: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik
« Odpowiedź #64 dnia: Października 13, 2015, 07:22:10 pm »
No tak tak masz Kamil racje to prawie jak sensacja....hmm ja tez tam byłem i kasztelana z Wami piłem a na koniec musiałem mojej babce rury dobrze przedmuchać..heheh dobrze ze dotoczyła się do domu...ehhh

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
Odp: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik
« Odpowiedź #65 dnia: Października 13, 2015, 08:25:18 pm »
11.10.2015 (niedziela)
Od wczesnego rana ktoś przemyka co chwile po korytarzu. Wylegujemy się dalej. Około 2-3 godziny później słychać, że ekipa już wstała. Podnosimy się, spoglądamy przez okno dachowe na nasze sprzęty ...
W końcu wczoraj pokonaliśmy ok. 440 km.



Śniegu nie ma - jest dobrze.
Deszcz nie pada - jest bardzo dobrze.

Spojrzenie przez drugie okno w stronę jeziora. Brama ciągle zamknięta. Gospodarz zamknął ją tuż po naszym przyjeździe. Otrzymaliśmy klucze do pokoi i do bramy aby móc się swobodnie poruszać tam gdzie chcemy.



Po przejściu do pokoju chłopaków widzimy, że śniadanie w trakcie przygotowania.
Na zdjęciu poniżej sprawca porannych spacerów - tak od godziny piątej.
Wszystko w poszukiwaniu kawy.



Jaki plan na dziś ? Na pewno browar !



Po śniadaniu pora na szybkie zwijanie.



Jesień już tu jest !



Po odsłonięciu motocykli wskazanie temperatury +3 stopnie.
Jest dobrze - najważniejsze, że przy tej temperaturze nie pada.





Chwilę później jesteśmy już na maszynach i lecimy w stronę Żywca. Na rynku jesteśmy około 9:40. Aktualnie trwają prace renowacyjne płyty. Montowana kostka granitowa.



W trakcie spaceru słyszymy za plecami różne hasła.
Np. dziecko:
- tata patrz jakie ufoludki ... :-)

Na pewno wzbudzaliśmy spore zainteresowanie. Oglądano się za nami jakbyśmy faktycznie przyjechali z innego świata. Nie wiemy czy to ze względu na ubiór czy raczej na pogodę.
Wszyscy podczas spaceru do kościoła byli ubrani bardzo zimowo.



Tablica pamiątkowa po wizycie Papieża Jana Pawła II w Żywcu - 1995 rok.





Dziwna sprawa, podczas jazdy motocyklem nie było nam tak chłodno jak zrobiło sie podczas spaceru po starym mieście w Żywcu.



Niektóre kamienice czekają na remont.



Żółwie ninja gotowe do dalszej drogi.



Żywiec. Zawsze tylko z Żywca.
Nie !
Na Żywca do Żywca !



Chwila bez komentarza :D Już mi cieknie ślinka :D















Zaszczytne miejsce w tle zaraz wypełni się główną atrakcją !





Jak widać na zdjęciu - bywa coś ważniejszego od ...
... atrakcja pozostała do podziwiania na około 1,5 godziny.


Właśnie weszliśmy do pierwszej sali - jęczmień na rozgrzanie atmosfery.


Chmiel to jest coś co lubię. Piwo bez goryczki i smaku tej przyprawy to po prostu napój alkoholowy. My przyjechaliśmy na piwo :D


Makieta dawnego browaru, jeszcze z kominami.


Nic dodać - nic ująć.

Przemieszczamy się.





Zdjęcie z wehikułu i jesteśmy już na uliczce z XVIII wieku.



Wszystkiego nie będę opisywał po prostu trzeba tam być. Brzęk butelek, taśm produkcyjnych, szum wody, szczekające psy, itd ...



Mnóstwo żywieckich eksponatów, włącznie z nazwami piwa w języku niemieckim i węgierskim.



Barman dziś nie leje ale pipy pilnuje :D



Dla Juna zostały same ochłapy. Dobrze, że załapał się na kość. Inni mieli puste talerze :D



Czas na kolejne elementy produkcji złocistego napoju.



Receptura według wag.



Urządzenia do pomiaru zmętnienia/klarowności piwa.





Co ja robię tu ...



... co Ty tutaj robisz ???





My czekamy tu ...



... na ...











Eksponat z targów








Już czujemy zapach, możemy sobie wyobrazić smak. Smakować to inna bajka :D





Przechodzimy do epoki komunizmu. Niektórych naciągnęło na wspominki - również te dobre :D





Rajd motocyklowy ...


Lustrzane odbicie - poznajecie ?



JEST !
Jedno piwo na 5 osób. Dzięki temu smakowało jeszcze lepiej.








Tego smaku nie da się opisać. Warto choć raz tam być :D

Sklepik z gadżetami.
Zakupy piwa sezonowego dwa tygodnie temu rozlanego do butelek - jeszcze nie w sprzedaży.







Po degustacji ruszyliśmy w dalszą drogę.





Kolory jesieni ze specyficzną zabudową.



Ograniczone liczną znaków - max 20000.
Cd. już za chwilę.

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
Odp: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik
« Odpowiedź #66 dnia: Października 13, 2015, 08:26:04 pm »
Cd ...

Chwilę później jesteśmy już pod fortami z II wojny światowej w Węgierskiej Górce.







Bunkier "Wędrowiec" w Węgierskiej Górce znajduje się blisko drogi. To zaledwie jeden z pięciu bunkrów.








Wnętrze dostępne do zwiedzania za symboliczną kwotę. Urządzone jest w nim muzeum, także można zobaczyć jego pełne wyposażenie.

Bunkry walczyły z niemieckim najeźdźcą w pierwszych dniach Września, dzielnie stawiając opór. Ślady walki widoczne na bunkrze.



„Wędrowiec” to ciężki schron piechotny. Pełnił on funkcje pomieszczeń dowodzenia oraz dawał schronienie drużynie. Obiekt, osłonięty płaszczem ziemnym, miał być broniony przez armatę przeciwpancerną oraz ciężki karabin maszynowy z kopuły pancernej, której jednak do czasu wybuchu działań wojennych nie zdążono zamontować. Wnętrze obiektu - obok trzech izb bojowych i szybu kopuły pancernej - mieściło korytarz łączący część bojową z częścią socjalną, pomieszczenia dowódcy i załogi oraz toalety. Techniczna część schronu obejmowała akumulatornię z wyjściem awaryjnym, maszynownię oraz pomieszczenie filtra przeciwkurzowego.


Na cześć walczącym.



Ruszamy dalej w stronę Wisły.




Warto było na chwilę zjechać z drogi aby być bliżej jesieni :-)



Na prawdę już tu jest.



Chwilę później przejeżdżamy pod skocznią narciarską im. Adama Małysza w Wiśle Malince.
Nie nawiedzaliśmy posesji naszego najbardziej znanego skoczka w historii skoków narciarskich.



Wąska trasa przez Park Krajobrazowy Beskidu Śląskiego ma swój specyficzny klimat. Tu poczuliśmy efekty obniżającej się temperatury. Przemknęliśmy obok rezydencji Prezydenta RP Zamek w Wiśle położonej w Beskidzie Śląskim niedaleko zbiegu potoków Białej i Czarnej Wisełki.
Rezydencję tworzy zespół budynków: historyczny Zamek Górny wraz z drewnianą kaplicą. Zamek Dolny – dziś ogólnodostępny hotel z 15 komfortowymi pokojami i apartamentami oraz Gajówka – mieszcząca restaurację, 12 pokoi gościnnych i dwie sale szkoleniowe.

Stąd tłumy turystów na wąskiej drodze prowadzącej do Szczyrku.


Zdjęcie zaczerpnięte z wolnedni.pl
Krótkie ujęcie w filmie.

Po dojechaniu do tabliczki Szczyrk, zatrzymujemy się w przydrożnym zajeździe aby posilić się przed etapem powrotnym.



Niskie temperatury nie byłyby tak odczuwalne gdyby nie silny wiatr. Póki co jechaliśmy pośród drzew i był on jeszcze słabo odczuwalny. Na trasie w dniu dzisiejszym spotkaliśmy 3 motocykle. Z czego dwa towarzyszyły nam w okolicy Wisły.





Czas się ogrzać - ciepło bije ze środka :D



Nie musieliśmy długo czekać - ogień płonie w samym środku.



Z braku miejsc zasiedliśmy przy ostatnim wolnym stoliku w najchłodniejszym pomieszczeniu. Patrząc z innej strony - bardzo dobrze. Jesteśmy zbyt ciepło ubrani.



Są też podziemia :-) Niestety dla nas niedostępne.


Przy ognisku można smażyć kiełbaski zakupione w tutejszym barze.



Pierwsze zamówienie dotarło - bigos z wkładką :-)



Za oknem coraz bardziej wiucha !



W oczekiwaniu na pozostałe porcje ...



... które dotarły w komplecie.



Spory talerz strawy.



Od tego momentu zaczęła się droga powrotna:
- temperatura spadała,
- wiało coraz mocniej,
- nadrobiliśmy trochę drogi przegapiając zjazd,
- powrót przez Bielsko Białą i Górny Śląsk
- spotkanie z sąsiadami na bramce autostrady.

Droga powrotna była pełna ciekawych zdarzeń, haseł lub jak kto woli powiedzeń.
Radość Juna z powodu zauważonej stacji benzynowej, chuchy/dmuchy w zziębnięte dłonie (tu najprościej westchnąć), jazda po zmroku, przez chwilę drobny deszcz (kapuśniak), który przy spadającej temperaturze mógł nam spłatać nie małego figla.
Drugie odpowietrzanie sprzęgła, mrugnięcie światłami w Łańcucie z puszki przez jadącego do Rzeszy Bohuna. Nie będzie cytatów mówiących o pogodzie. Pożegnanie na zatocze koło stadionu w Lubaczowie. W drodze do domu zakupy w Centrum. Wychodzący ze sklepu Globus mówi, że mamy +2 stopnie.

Najważniejsze, że nie padało. Atmosfera była gorąca a teksty niesamowicie podgrzewały klimat.
Jeśli dobrze zapamiętałem jakiś wpis Kamiloo to:
- przejechane 948 km,
- zwiedzone co widać,
- zdegustowane wiecznie żywe piwo,
- wzbudzaliśmy niesamowitą atrakcję,
- ufoludki górą.

Mam nadzieję, że zastosowaliście się do podsumowania coby uniknąć osłabienia organizmu.
Tamara i ja mamy się dobrze. Nie złapał nas nawet ból gardła.
To dobry zastrzyk na zwiększenie odporności organizmu przed zimą.

Zdążyliśmy przed pierwszym śniegiem tej jesieni.
Chyba jeszcze nigdy nie było go tak wcześnie.


12.10.2015, godz. 6:50.

Do następnego twardziele.
Dzięki Sleyer za zaciętość - "obiecałem to jadę" - z Tobą zawsze i wszędzie :D
Juno - twój specyficzny humor we wszystkich wzbudził uśmiech nawet w momencie największego zziębnięcia. Śmieję się do tej pory z haseł podsumowujących pogodę i rozmiar zziębnięcia.
Kamiloo - mimo żagla z przodu trampek dał radę. Twoja nawigacja poprowadziła nas w najtrudniejszych momentach. Bezdroża czekają. Wiem gdzie ciągnie takie motocykle.

Warto było czekać i z Wami pojechać. Wiewiórka też dała radę :D
Wszyscy wróciliśmy zziębnięci niemal zmrożeni.
« Ostatnia zmiana: Października 13, 2015, 09:41:14 pm wysłana przez Glazio »

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
Odp: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik
« Odpowiedź #67 dnia: Października 13, 2015, 08:34:04 pm »
Mimo, że byłem tam i wszystko sam z Wami przeżyłem to świetnie się czyta Twoje relacje Głaziu! :) Normalnie MEGA :D

A tutaj troszkę moich zdjęć :) -> https://plus.google.com/u/0/photos/108315103911992110361/albums/6205175794712152017
Kamiloo - nie linkuj tylko umieść na foty na forum. To fajna baza do wspomnień w linku już nie ma tego klimatu.
Skoro się świetnie czyta to udostępnij na fb, google +, itd. Poczytają inni :D

No tak tak masz Kamil racje to prawie jak sensacja....hmm ja tez tam byłem i kasztelana z Wami piłem a na koniec musiałem mojej babce rury dobrze przedmuchać..heheh dobrze ze dotoczyła się do domu...ehhh
Kasztelan właśnie chmielowy to smak trudny do wyłuskania. Ważne, że towarzyszył nam przez jeden wieczór.
Babka dała radę, mogła więcej ale szybsza jazda na pewno dawała się we znaki większym uczuciem chłodu.
Było wesoło i to się najbardziej liczy.

Poniżej link do naszej ogólnikowej trasy:
uogólniona mapa NASZEGO PRZEJAZDU
« Ostatnia zmiana: Października 13, 2015, 08:37:38 pm wysłana przez Glazio »

Offline slayer

  • Pełnoprawny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 153
  • Karma: +4/-1
Odp: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik
« Odpowiedź #68 dnia: Października 13, 2015, 09:27:49 pm »
Aśka przeczytała i skomentowała : nie lubię was  ;)

Offline Bartek

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 57
  • Karma: +1/-0
Odp: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik
« Odpowiedź #69 dnia: Października 13, 2015, 09:36:23 pm »
Teraz jeszcze bardziej mi szkoda, że nie mogłem z Wami jechać.. Ale cieszę się, że Wam się wyprawa udała  :D A czytając Głaziową relację jak zwykle człowiek czuje się prawie jak by był tam z Wami  :)

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
Odp: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik
« Odpowiedź #70 dnia: Października 14, 2015, 07:40:20 am »
Aśka przeczytała i skomentowała : nie lubię was  ;)

Hmm tu dręczy mnie pytanie czy mogła jechać a nie chciała czy ktoś musiał zostać abyś mógł jechać ?

Teraz jeszcze bardziej mi szkoda, że nie mogłem z Wami jechać.. Ale cieszę się, że Wam się wyprawa udała  :D A czytając Głaziową relację jak zwykle człowiek czuje się prawie jak by był tam z Wami  :)

Dobrze wiedzieć, że skrócona relacja przypadła do gustu.
Muszę też stwierdzić, że większa ekipa nie obrócilibyśmy w tym czasie tak wiele.

Kolejny wyjazd, o ile bedzie chęć kontynuacji za rok. Z góry mówię, że nieco bliżej - do 300 km od miejsca startu.
Pogoda jak w tym przypadku nie gra roli :D

Offline Edyta

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 19
  • Karma: +5/-0
Odp: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik
« Odpowiedź #71 dnia: Października 14, 2015, 08:21:46 pm »
Świetna relacja i wspaniałe fotografie. Faktycznie pogoda Was nie rozpieszczała, ale wycieczka widzę, że mega udana.

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
Odp: Forumowy weekend wyjazdowy wrzesień/październik
« Odpowiedź #72 dnia: Października 20, 2015, 09:11:15 am »
Na stronie głównej pojawiła się relacja z wyjazdu OKIEM TAMARY (czytajcie) >>>
Film - może niebawem :D