Nowinki motocyklowe, Wyprawy, Wyprawy motocyklowe

Wyprawa do Grecji – 2008

Wakacyjna wyprawa do Grecji

(23 VII – 10 VIII 2008)

 

Wyprawa do Grecji - 2008Długość trasy ok. 6.000 km

BMW R 1150 GS/ Głazio i Tamara

Kraje na trasie: Polska (start), Ukraina, Rumunia, Bułgaria, Grecja, Bułgaria, Rumunia, Węgry, Słowacja, Polska

Rodzaje dróg: asfalt, szuter.

23 lipca 2008 roku, godz. 14:51:50 (środa)

– w strugach deszczu wyjeżdżamy z kraju na „żółtym rumaku” w poszukiwaniu słońca i ciepła

– Ukraina – Doliny –nocleg i  suszenie ubrań

 

24 lipca (czwartek)

– mkniemy przez Ukrainę, ciągle pada, zatrzymujemy się – wylewamy wodę z butów, drogi miejscami prawie nieprzejezdne, prowadzimy nieświadomy wyścig z powodzią

– wjeżdżamy do Rumuni, która powitała nas gradem, błyskawicami, grzmotami i strugami deszczu – z braku laku (czytaj schronienia) mkniemy z obawą omijając wszystkie lodowe kulki spadające z nieba … mimo odzieży ochronnej odczuwamy dotkliwie uderzenia gradu i liczymy siniaki

– Suceava – na ulicach płyną potoki wody. Stoimy na czerwonym świetle – w ten sposób przyjmujemy na siebie fale wody z przejeżdżających pojazdów – przemoczeni na wskroś i tak jesteśmy już nieczuli na wodę …

– nocleg w motelu Troja – w telewizji oglądamy powódź ogarniającą miasto; nasze ubrania ociekają z wody (w cenie pokoju darmowy garaż dla moto !!

25 lipca (piątek)

– Targu Neamt – chcemy  zwiedzić zamek na wzgórzu, który jest niestety „renovari”, czyli w renowacji 🙂

– w trasie ciągle walczymy z deszczem – to już trzeci dzień w deszczu i tak naprawdę zaczynamy się marszczyć od namiaru życiodajnego płynu

– Brasov – rozbijamy obóz na kempingu Darste (fajna miejscówka – znamy ja z poprzednich wypraw do Rumunii)

– nocne zwiedzanie miasta: rynek, ratusz, czarny kościół, Strada Sforii najwęższa uliczka w Europie środkowo – wschodniej i napis górujący nad miastem w iście hollywoodzkim stylu.

26 lipca (sobota)

– suszymy ubrania; wszyscy myślą, że zrobiliśmy ogromne pranie

– Fagaras – zwiedzamy średniowieczny zamek

– podziwiamy z bliska rumuńskie wesele i wszyscy chyba myślą, że też jesteśmy gośćmi…

– Rasnov – zdobywamy zamek chłopski na wzgórzu nad miastem…widok z góry godny polecenia

– jako jedyni zwiedzamy zamek w deszczu, inni są chyba z cukru…

27 lipca (niedziela)

 – zwijamy manele na kempingu i ruszamy nad Morze Czarne – standardowo pada deszcz

– Vama Veche – ostatnia ostoja hipisów i nasz ostatni postój w Rumunii

– rozbijamy namiot na plaży (za free)

28 lipca (poniedziałek)

– pobudka; otwierany namiot z nadzieją na orzeźwiającą poranną bryzę; zamiast tego widzimy zwisające jaja… jakiś gość opala się przed naszym namiotem du…ą do naszego wyjścia

– wieczorem robimy rekonesans po nadmorskich knajpach (fajny klimat, muzyka w stylu rock i metal)

– Huston mamy problem – brak toalet w polu widzenia (co piąta knajpa może pochwalić się kibelkiem)

– na plaży poznajemy motocyklową ekipę z Czech (pozdro dla Jiri)

29 lipca (wtorek)

– pojawia się długo oczekiwany ks. Cezary na swoim BMW

– zażywamy kąpieli morskich i słonecznych, delektując się przy tym rumuńskimi browarami (całkiem niezłe)
– zwykłe lenistwo

30 lipca (środa)

– zwijamy obóz i wyruszamy w kierunku Bułgarii

Bułgaria – Przylądek Kaliakra – piękny zakątek, wspaniałe klify, niesamowite widoki

– Nasi tu byli…!!! Przy wejściu do ruin wita nas znajomo brzmiąca melodia „Szła dzieweczka do laseczka”

– Balcik – kurort nad Morzem Czarnym; zwiedzamy pałac królowej Rumunii Marii (Spokojne Gniazdo); wejściówka jest droga (trzeba wykupić dodatkowo bilet wstępu do ogrodu botanicznego)!

– testujemy różne wina za free

– Złote Piaski – rozbijamy się na kempingu (drogo)

– spotykamy znajomą ekipę z Czech i integrujemy się przy palince (rano kac gigant)

31 lipca (czwartek)

– plaża, zbyt wysokie fale więc kąpiel zabroniona

– wieczorem zwiedzamy ten opanowany przez Polaków rejon – Złote Piaski nie powaliły nas na kolana (Polacy – co wy widzicie w tym miejscu ?? My widzieliśmy tylko hotele, hotele i hotele…)

1 sierpnia (piątek)

– pakujemy się i mkniemy dalej

– Nessebar – naszym zdaniem największa atrakcja bułgarskiego wybrzeża – miasto na półwyspie z średniowieczną i drewnianą zabudową – po prostu trzeba tam być – sentyment sprawił, że postanowiliśmy odwiedzić to miejsce jeszcze raz. Stare miasto coraz bardziej zasłaniają stragany. Trafiamy na restaurację z polskimi daniami i menu.

Jest to nasze pożegnanie z morzem.

– Asenowgrad – Rodopy Środkowe – cerkiew Św. Bogurodzicy i ruiny średniowiecznej twierdzy w połowie osuniętej.

– Baczkowo – szukamy kempingu (na mapie jest) znajdujemy (miał 3 gwiazdki – chyba z czasów komuny) – zarośnięty opuszczony z płatną toaletą, w której nikt nie siedzi. Stwierdzamy, że wolimy szukać innego miejsca.

– Baczkowski Monastyr – drugi co do wielkości klasztor w Bułgarii – nocleg w hotelu pod niezliczoną liczbą gwiazd na murku pod monastyrem. Na początku obszczekują nas 2 suczki, którym nadaliśmy imiona szczypawka (bo podgryzała) i kokietka (wiadomo). Pilnowały nas całą noc. Pod klasztorem same merole.

2 sierpnia – (sobota)

– Baczkowski Monastyr – zwiedzamy – ku naszemu zdziwieniu jeden z mnichów głaszcze mnie po głowie, parę minut później po policzku za chwilę Tamarę. Musiał nas widzieć nocą w naszym hotelu na murku (przypuszczenie).

– Cudowne Mosty – okazałe formacje skalne powstałe w wyniku zjawisk krasowych oraz trzęsienia ziemi (większy most ma wysokość 100m). Różne groty wąwozy do których nie można wchodzić – dla mnie jednak nie ma rzeczy niemożliwych – ta część zwiedzana była bez odzieży motocyklowej. POLECAMY.

– Wąwóz Trigrad – Jaskinia Diabelskie Gardło – wejście do niej to 150 m. tunel, w którym z daleka słychać szum potężnego podziemnego wodospadu. Przed wejściem – muzyczka z kobzy. W tej jaskini zginęło wiele osób, których nigdy nie znaleziono. Nietoperze i różne formacje skalne.

– Jaskinia Jagodina – 10 km labiryntów z czego 1km udostępniony do zwiedzania. Bogata szata naciekowa – główna atrakcja to PERŁY JASKINIOWE.

– CIEKAWOSTKA –  w okolicy znajduje się wioska, w której ludzie żyją najdłużej na świecie. Ponoć jest to spowodowane zdrowym trybem życia i jakimiś bakteriami zawartymi w ich spożywanym mleku …

– jedziemy, jedziemy i mamy problem ze znalezieniem kempingu – jak już mamy to nie ma w żadnym żywej duszy. Nocujemy więc w pensjonacie.

3 sierpnia – (niedziela)

– ruszamy w kierunku Grecji

GRECJA

– znaki informacyjne przy drogach bocznych tragiczne – nie można się połapać

– po drodze mijamy górę OLIMP. Nie decydujemy się na wejście ponieważ zajmuje to cały dzień.

– Meteory – Kalambaka – kemping Meteora Garden – motocykliści na każdym kroku. Z kempingu mamy bajeczny widok na meteory. Wyruszamy na rekonesans po klasztorach, do których wejście jest o określonych porach. Klasztory wybudowane na strzelistych skałach.

4 sierpnia – (poniedziałek)

– zwiedzamy klasztory od środka – Tamara robi scenę ponieważ nie wzięła ze sobą długiej spódnicy – okazuje się, że na miejscu zakładają takowe.

– niegdyś do klasztorów wejściem była drabina wciągana przez mnichów na linie. Bojaźliwych wciągano na górę w sieciach. CIEKAWOSTKA: pewien angielski podróżnik zapytał jednego z opatów, jak często wymieniana jest lina od kołowrotu, którym wciągana jest sieć – odpowiedział – wtedy kiedy się urwie. Obecnie do klasztorów prowadzą mostki – w sieciach czy specjalnych platformach dostarczana jest żywność i inne rzeczy.

– mnichów i siostry zakonne – trudno sfotografować – przydaje się czasami dobry zoom

– to był na prawdę dobry kemping – lokal, basen, lodówki, pralki i oczywiście to co najbardziej potrzebne

5 sierpnia – (wtorek)

– pakowanko – wracamy do Bułgarii

– po drodze mijamy zamek – Platamonas

BUŁGARIA

– pierwszy owczy korek uliczny

przejechaliśmy 800 km – dupy nie nasze … upał dał się we znaki

Bełogradczik – nocleg w zapomnianym przez Boga pensjonacie – w innych pełny stan

– Tamara jak zwykle ratuje zwierzątka – tym razem w pokoju czarne i wychodzące stadami – uciekające przed światłem. Tłumaczyłem, że to karaluchy po jakimś czasie – dotarło.

6 sierpnia (środa)

– Bełogradczik – kupujemy bilet a otrzymujemy kilka za 50 stotinek. Zwiedzamy zamek wybudowany między skalnymi formacjami.

– Wraczański Wąwóz – tym razem kierujemy się do Jaskini Ledenika (przed dwoma laty byliśmy bardzo blisko)

– Jaskinia Ledenika (lodowa) – jaskinia jakich mało. Można się w niej przeciskać między szatą naciekową. Panuje tam wolna amerykanka.

– jedziemy bocznymi drogami – napotykamy tabliczki miejscowości całe zardzewiałe, przestrzelone pociskami …

– Głożenski monastyr – wejście na teren klasztoru tylko ze specjalną przepustką. My przedzieramy się przez krzaki, drapaki, pokrzywy tylko po to by zrobić dobre zdjęcie

– Łowecz – zwiedzamy miasto – na wzgórzu zamek – jednak główna atrakcja to drewniany zadaszony most

– Wielkie Tyrnowo – nocleg w hoteliku na starym mieście.

7 sierpnia (czwartek)

– Wielkie Tyrnowo – zwiedzanie miasta – wzgórze Trapezica z trwającymi tam pracami wykopaliskowymi, wzgórze Carewec z twierdzą bizantyjską z V wieku.

– po zwiedzaniu czas na śniadanie – parówki na murku

– dobrze, że się posililiśmy, bo zaczęły się poszukiwania domu Małpki (małpka jak to małpka – mała rzeźbka na domu) tym razem przewodnik doprowadził mnie do furii

– Twierdza Czerwen – kolejna furia – wejście miało być darmowe a tu zdzierają z nas kupę kasy

– Iwanowo – zwiedzamy kaplice i klasztory wykute w skale. Ciekawe malowidła. Pan bileter zamknął oczy, żebyśmy mogli zrobić zdjęcia.

RUMUNIA

– wjeżdżamy na Trasę Transfogaraską (7c)

– Corbeni – nocleg w pensjonacie

8 sierpnia (piatek)

– Trasa Transfogaraska – jeden z najpiękniejszych zakątków Rumunii – obowiązuje na niej zakaz ruchu od 21.00 do 7.00 oraz całkowity zakaz w okresie od jesieni do lata.

– przy trasie znajduje się prawdziwy zamek Draculi (Vlada Tepesa) – Twierdza Poienari

– do zamku wiedzie długa droga pod górę – stąd też nigdy nie został zdobyty. Dużą część zamku osunęła się dlatego zamek nie budzi wielkich emocji a przy tym znajduje się w nim mnóstwo betonu po to by ponownie się nie osunął.

– zaczyna się potoki, wodospady, spadające Głazy i coraz piękniejsze krajobrazy – opis nic tu nie da po prostu trzeba tam być. Trasa ta stała się już legendą wśród motocyklistów. Nie mogą się na niej poruszać ciężarówki ani autobusy. Wycieczki mogą wjechać na przełęcz jedynie kolejką linową. Ja byłem tak zafascynowany widokami, że zatrzymywałem się co 500 metrów. Jednym razem robiąc zdjęcie ze statywu przy silnym wietrze – o mało nie skoczyłbym za przewracanym aparatem w przepaść.

– Sybin – dawna nazwa Hermanstadt – niepowtarzalny klimat starówki. Byłem prześladowany przez jednego fotografa, który upatrzył sobie moje krosowe buty.

Wracamy do motocykla a naokoło przebierańcy w strojach ludowych z Bułgarii, Grecji … Rumuni – wśród nich odmieniec …

– Calnic – zamek z XII w. – niestety zamknięty. Dookoła cyganie, którzy usilnie chcą nam zrobić zdjęcie naszym aparatem.

– nocleg w przydrożnym pensjonacie pod miejscowością Alba Julia

9 sierpnia (sobota)

– Alba Julia – dawna stolica Siedmiogrodu – odnawiana wygląda coraz piękniej – stare miasto za murami siedmiokątnej twierdzy

– Jaskinia Lodowa (Scarisoara) – podjazd do jaskini to kręta kamienista, dziurawa i porozmywana droga, gdzie większość rezygnuje z podjazdu własnym środkiem lokomocji wybierając wędrówkę pieszą (ok. 7,5 km). My wyjeżdżamy żółtkiem – co chwilę ludzie włażą nam pod koła – dobrze, że nie znali polskiego K… Do Jaskini schodzi się lejem krasowym (zapadliskiem). Jedna pani o konkretnych gabarytach skutecznie tamowała ruch przez co utworzył się niezły korek. Ponadto mało kto zabrał ze sobą odpowiednie buty stąd na dole często kończyli wędrówkę na dupie.

Przez cały rok w jaskini utrzymuje się lód (po którym chodziliśmy) oraz stalaktyty, stalagmity lodowe. Większa część korytarzy wypełniona jest lodem – jest to największy podziemny lodowiec Rumuni.

– WĘGRY – dojeżdżamy do Tokaju i tam nocujemy na kempingu. Co chwilę słychać motocykle.

10 sierpnia (niedziela)

-Tokaj – rano okazuje się, że na kempingu po drugiej stronie drogi kończył się zlot motocykli … Zwiedzamy miasto i oczywiście zaopatrujemy się w tamtejszy trunek.

– Słowacja – Polska – wróciliśmy.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Rumunia – przepiękny kraj – mnóstwo zabytków – przepiękne stare miasta, które cześto opatrzone są na pobliskim wzgórzu iście hollywoodzkimi napisami – polecamy do zwiedzenia. Kraj górzysty, stąd dużo krętych dróg. Wśród nich chyba najpiękniejsza trasa Transfogaraska (pnąca się powyżej 2000 m.n.p.m.). Jej podobnych jest również wiele o nieco innym charakterze – szuter. Po wstąpieniu do UE, remontują i budują drogi bardzo szybko. Najbardziej znane rejony to Transylwania, Siedmiogród. Rumunia ma mały dostęp do Morza Czarnego. U wybrzeży można spotkać liczne wraki statków oraz bunkrów. Ogromna ilość malowniczych zamków, ich ruiny np: prawdziwy zamek Draculi w Poienari.

Obalenie plotek – Rumunia to nie cyganie. Ta mniejszość narodowa jest w tym kraju tak samo lubiana jak u nas. Jest ich jednak więcej. Zdarzają się miejscowości, w których zamieszkują tylko oni (głównie północna, północno-wschodnia Rumunia) – więc najlepiej się tam nie zatrzymywać. Zresztą te miejscowości można rozpoznać na pierwszy rzut oka – zaniedbane, zapuszczone …

W przewodnikach piszą, że nie wolno spać na dziko – kłamstwo. Kempingów mało ale jak są to mają wyższy standard niż nasze rodzime.

Wozy policyjne w każdej miejscowości przy drodze – najczęściej nieszkodliwe. Policja lubi również jeździć drogami spowalniając ruch uliczny. Od czasu do czasu spotykane fotoradary. Przerażają swoim widokiem stada bezpańskich psów.

Bułgaria – piękna wzdłuż Morza Czarnego. Miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć to Nessebar. W głębi kraju przepiękne góry a co za tym idzie krajobrazy. Z nóg powaliły nas Rodopy. Różnego rodzaju twierdze, jaskinie i inne formy krasowe. Jedną z wiosek w Rodopach zamieszkują najdłużej żyjący ludzie na świecie. W naszej ocenie ten kraj jednak został z tyłu za Rumunią. O ile wzdłuż wybrzeża z kempingami nie ma problemu to oddalając się od morza pojawia się problem. Kempingi są ale wyłącznie takie, które ostatnich turystów widziały w latach 80. Są zapuszczone, często opuszczone stąd jak grzyby po deszczu wyrastają pensjonaty o bardzo wysokim standardzie. Popularne w Bułgarii są malowniczo położone monastyry.

Polecamy ten kraj – jednak nie wiemy co Polacy widzą w Złotych Piaskach…?

Od czasu do czasu spotykane fotoradary.

Grecja – naszym celem były Meteory. Stąd zbyt wiele nie będę pisał. Nie Akropol i inne antyczne miasta jakich wiele w Grecji tylko właśnie to przepiękne miejsce, w którym na strzelistych skałach budowano klasztory męskie i żeńskie odbudowane i zamieszkałe po dziś. Tuż pod nimi spora liczba kempingów o wysokim standardzie. Przejeżdżaliśmy również obok mitycznej góry Olimp. Główne drogi (autostrady) płatne i dobrze oznakowane. Jeśli jednak zjedziecie z głównych zaczynają się schody. Co chwilę drogowskazy w ich języku i do innej miejscowości. Bez GPS-a trudno się poruszać bocznymi drogami. Kto jest wprawny w czytaniu mapy to na pewno sobie poradzi.

 

MAPY z trasy przejazdu

17/05/2010

O autorze

Glazio


Dodaj komentarz

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  
Reklama

MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Redakcja
Radiator - Turystyka Motocyklowa
E: kontakt@radiator-mototurystyka.pl
W: www.radiator-mototurystyka.pl