Aktualności: W związku obecnie obowiązującymi przepisami RODO prosimy o zapoznanie się z Polityka prywatności i Polityką cookies pod adresem https://www.radiator-mototurystyka.pl/polityka-prywatnosci/
Kwietnia 20, 2026, 07:59:09 am

Autor Wątek: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)  (Przeczytany 20581 razy)

Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #30 dnia: Października 18, 2014, 07:12:48 pm »
Osz qrcze. Będą pierwszy raz w Gruzji chciałem zdobyć Kazbek. Za każdym kolejnym razem jeszcze bardziej. Widząc jednak wyposażenie wychodzących w góry stwierdziłem, że nie jesteśmy odpowiednio przygotowani. Chylę czoła. Widoki niesamowite a szczeliny lodowca jeszcze bardziej.
Czekam na więcej :-)

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #31 dnia: Października 18, 2014, 07:48:21 pm »
Jezioro Inguri samo w sobie piękne, ale Gruzini nie potrafią dbać o porządek. Pełno śmieci, butelek towarzyszyło nam na naszym miejscu biwakowym.
Wczesnym rankiem słoneczko wygania nas z namiotu bo dość porządnie przyświeca. Robimy sobie kąpielową ucztę, po naszej wyprawie w góry to jak wymarzony rarytas.







Czekamy na Wiktora, ale nie daje znaku życia, jego telefon milczy. Postanawiamy nie czekać i wyruszamy w dalszą trasę, którą już wcześniej mieliśmy zaplanowaną. Jedziemy do Tianeti. To piękny malowniczy region, bardzo podobny do naszych Bieszczad. Zostawiamy Wiktorowi na rozjeździe dróg wiadomość na znaku drogowym. Mamy nadzieję, że ją dojrzy i do nas dołączy.









Tereny Tianeti po części podobne są do naszych Bieszczad. Dalej droga wiedzie przez kanion. Jest bardzo wąska w zasadzie na jedno auto. Mijamy wodospady, przejeżdżamy pod kaskadami, śmiało można wziąć prysznic.












Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #32 dnia: Października 18, 2014, 10:05:36 pm »
Wiktor się odnajduje, dalej nasza droga wiedzie do Omalo.

Jest to górzysty, odizolowany od reszty świata region zwany Tuszetią.  Aż trudno sobie wyobrazić, że w dzisiejszych czasach możliwa jest taka sytuacja. Jedyna wiodąca tu droga prowadzi przez leżącą na wysokości 2936 m n.p.m. przełęcz Abano (to ponad 400 metrów wyżej niż Rysy!).
Marek z Wiktorem mają pokonać tą trasę na motorach a my busem. W przewodniku wyczytałam, że tą drogę można pokonać tylko samochodem z napędem 4X4  :P

To gdzie jest nasz napęd, zadałam sobie pytanie? Hmm chyba będzie wesoło  :P

Trasa przejezdna jest tylko latem od maja do października, a przez resztę roku ginie w śniegu i jest zasypywana schodzącymi lawinami. Ma około 72 km i jest wielką atrakcją w tym rejonie. Z Kachetii do Omalo tylko raz na jakiś czas przejeżdża samochód albo ciężarówka z zaopatrzeniem. Na taką trasę wybrać się może tylko doświadczony szofer.

No to ruszamy :)

Ja z Bogną siedzę z samego przodu, aparat fotograficzny rozgrzany jest na maksa. Bogdan wraz z Sewerynem siedzą z tyłu i wlepieni mają wzrok w szybę, albo co rusz podnoszą się z siedzenia wyglądając przez szyberdach w dachu, który wcześniej został ściągnięty.

Początkowo droga jest nawet w miarę przyzwoita, jak na Gruzję, momentami jest nawet asfalt. Dalej droga prowadzi w wyłomie skalnym gdzie po drodze można załapać się na darmową myjnię.
Następnie wije się serpentynami, wzdłuż kilkusetmetrowych przepaści, poprowadzona jest wąską skalną półką, gdzie tylko w wybranych miejscach mogą minąć się dwa samochody. Po drodze przekraczamy strumienie i wodospady. Droga robi się coraz bardziej wyboista i pełna dziur. Nasza prędkość nie przekracza 10-15 km/h  :o















Przejażdżka ta to istne samochodowe rodeo. Widoki i przeżycia niezapomniane. Jadąc tą drogą należy zachować szczególną ostrożność,  gdyż jeden niewłaściwy ruch kierownicą może zakończyć się lotem w kilkuset metrową przepaść. Dowodem są mijane czasem wraki samochodów oraz kapliczki w formie krzyża, upamiętniające tych, których pokonała ta trasa. W kapliczce takiej często stoi butelka czaczy gruzińskiego mocnego samogonu.

Po drodze zauważmy w naszym busie małe rozszczepienie tylnej opony od strony kierowcy. To tylko kwestia czasu kiedy strzeli do końca.  Po przejechaniu około 40 km, pęka i spada z obręczy. Najgorsze jest to, że dzieje się to zaledwie 500 metrów od przełęczy i na bardzo ostrym zakręcie. Zauważamy, że również opona z przodu od strony pasażera jest w fatalnym stanie. Mnóstwo jest w niej dziur i obdarć.













Mirmił wyciąga zapasowe koło i wymienia tylne rozszczepione. Oprócz tego dokonuje zamiany opon od strony pasażera. Tylną przekłada na przednią. Wynik jest taki, że ruszamy trzy koła.

Po drodze mija nas samochód który proponuje pomoc, ale tym razem jeszcze jej nie potrzebujemy. To w zasadzie jeden jedyny samochód który nas mija.













Chłopacy za ten czas dojeżdżają do Omalo. Patrząc o jakim czasie pokonaliśmy owe 40 km (około 5 godz.), jesteśmy świadomi tego, że kolejne 30 km zajmie nam kolejne kilka godzin. Słońce zachodzi i natychmiast robi się bardzo zimno.



Na wysokości około 3000 m n.p.m. temperatura spada gwałtownie. Póki jest zasięg informuję Marka aby znalazł nam kwaterę, bo  zbyt późno będzie na rozbijanie namiotów. Po drugiej stronie przełęczy widać wiszące czarne chmury, z których raczej będzie padać deszcz. Pomału zjeżdżamy w dół jadąc kolejnymi serpentynami. Jest już całkiem ciemno, po drodze mijamy stado baranów, którym oczka świeca się jak iskierki.







Na 17 km przed dotarciem do celu, strzela nam dętka w oponie, której do tej pory nie ruszaliśmy. Próbujemy jeszcze ją dopompować ale to starcza na przejechanie zaledwie kilku metrów. Wysyłam kolejnego sms do Marka, że mamy kolejną awarię, i że nie dojedziemy, lecz sms nie dochodzi.



Nie mamy wyjścia musimy zrobić biwak tuż przy drodze, nieopodal rwącej rzeki. Na szczęście jest sporo drzewa, więc szybko rozpalamy ognisko. Namiot rozbija tylko Bogna z Bogdanem. Seweryn postanawia spać pod gołym niebem, a ja u Mirmiła w busie. W nocy zaczyna padać deszcz. Wyglądam przez okno i patrzę na siedzącego Seweryna pod karimatą. Na szczęście deszcz ustępuje, słyszę z oddali jadący samochód. Wyskakuję z busa i zagaduję Gruzina. Nie może nam pomóc, więc nie patrząc na nic wsiadam do jego samochodu każę zawieść się do Omalo. Na 13 km dociera wczorajszy sms do Marka. Marek natychmiast do mnie oddzwania i mówi gdzie mam wysiąść jak już będę na miejscu.





« Ostatnia zmiana: Października 18, 2014, 10:52:03 pm wysłana przez megizak »

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #33 dnia: Października 23, 2014, 10:50:20 pm »
Dojeżdżam na miejsce. Chłopacy jedzą śniadanie na kwaterze, którą wynajęli. Jest tam kilku Polaków, którzy byli tu od kilku dni.





Opowiadam im co się stało, zaczynamy szukać pomocy dla naszego busa. Niestety w Omalo nie istnieje żaden zakład samochodowy, ani też nikt nie dysponuje takim zapasowym kołem ani dentką.
Kobieta u której chłopacy wynajmują  kwaterę dzwoni do znajomego na drugi koniec drogi do Alwani czyli 70 km stąd. Załatwia kierowcę który samochodem z napędem 4X4 ma podjechać do naszego busa i zobaczyć co się stało i co jest potrzebne.
W między czasie kiedy kierowca wyrusza z Alwani, nasz bus dojeżdża do Omalo.

Jestem w szoku gdyż, Mirmił wcześniej oznajmił, że nie ma już żadnej dętki.

Będąc już na miejscu zostajemy zaproszeni na obiad. Przed obiadem idziemy zwiedzać twierdzę Keselo. Wspinamy się na nią wysoko, skąd rozpościera się piękna panorama na Omalo górne i Dolne. Twierdza Keselo słynie z wież, które obecnie są remontowane przez czeskich wolontariuszy.









Kiedy wracamy dopada nas gruzińska telewizja i przeprowadza z nami wywiad, na temat jak oceniamy Gruzję i jak ją widzimy naszymi oczyma.



Następnie udajemy się na przepyszny obiad.







Po 3 godzinach dojeżdża do nas kierowca zamówiony do busa. Próbujemy z nim utargować, bo w zasadzie na obecną chwilę nie jest nam potrzebny. Ale chłop biedny jechał trzy godziny aby nam pomóc więc jednak wypada mu zapłacić tyle ile sobie zażyczył tj 250 lari to około 500 zł. Postanawiamy jednak go w jakiś sposób wykorzystać i w drodze powrotnej przesiada się do jego Jeepa,  Bogna z Bogdanem i Seweryn. Ja natomiast jadę sama z Mirmiłem busem. To jakby nie było sporo kilogramów mniej.



Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #34 dnia: Października 23, 2014, 11:24:32 pm »
Droga powrotna wydaje się jakby łatwiejsza i tym samym spokojniejsza. Tuż przed nami jedzie zamówiony kierowca, a za nami chłopacy na motorach. Pogoda z lekka pochmurna ale jest ciepło i przyjemnie.

Ty razem jedziemy wszyscy razem takim tempem aby się widzieć, w razie gdyby cokolwiek się stało.

Serpentyny robią wrażenie. Kilka zdjęć z powrotu.
























Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #35 dnia: Października 31, 2014, 10:21:54 pm »
Tak jeszcze kilka słów o samym Omalo, bo to ciekawa miejscowość która tętni życiem tylko od połowy czerwca do października. Do Omalo prowadzi tylko ta jedna droga, którą właśnie pokonaliśmy. Została ona zbudowana w latach 70-tych XX w. i choć liczy sobie zaledwie 72 km to jej pokonanie zwykle trwa około 5 godz. Na niemal całej długości jest to wąska droga gruntowa, pełna błotnistych kolein, obfitująca w ciasne zakręty, strome podjazdy, przecinające potoki i osypiska skalne, odcinkami przebiegająca tuż nad przepaściami i urwistymi skarpami. Jak już wcześniej wspomniałam przejazd do Omalo jest możliwy tylko od czerwca do października, po za tym okresem trasa ta jest nieprzejezdna. Zimą w Omalo panują bardzo surowe warunki, większość mieszkańców opuszcza na ten czas swoją wioskę i przenosi się do Alwani.


Na 14:30 dojeżdżamy na Przełęcz. Marek zdobywa jeszcze wyżej położone wzniesienie, widoki stamtąd są jeszcze fajniejsze. Robimy krótki postój i zjeżdżamy w dół. Pogoda nie sprzyja dłuższemu pobytowi, gdyż nie jest zbyt ciepło, w końcu to prawie 3 tys. metrów nad poziomem morza.
























« Ostatnia zmiana: Listopada 01, 2014, 04:06:09 pm wysłana przez megizak »

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #36 dnia: Listopada 01, 2014, 05:29:25 pm »
Mapka trasy którą pokonaliśmy











Zjeżdżamy z przełęczy i jedziemy nad rzekę rozbić obóz. W końcu choć raz udaje się nam go rozbić za dnia.
Jedziemy jeszcze po drobne zakupy do pobliskiej miejscowości. Marek tradycyjnie rozbija namiot a ja zabieram się za rozpalenie ogniska.
Drzewa jest pod dostatkiem starczy na całą noc. Po tak wspaniałym dniu postanawiamy go również miło zakończyć. Zaopatrzenie jest dość spore, więc będzie się działo ;D

Imprezka nieźle się rozkręca co poniektórzy nawet po niej nie trafiają do namiotu  :D
W nocy padał deszcz i była burza która trochę nas postraszyła.









Poranek ciężki przynajmniej dla mnie  :-[ ale trzeba było się spiąć bo przed nami kolejny dzień zwiedzania,
śniadanie jakoś nie wchodzi ale zmuszam się na siłę.



Takie dwie ślicznotki nam towarzyszyły przy śniadaniu





Tym razem jedziemy do Telawi
« Ostatnia zmiana: Listopada 05, 2014, 11:14:52 pm wysłana przez megizak »

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #37 dnia: Listopada 01, 2014, 09:04:27 pm »
Jedziemy do Telawi.
To główne miasteczko i centrum Kachetii. Zwiedzamy stare mury fortecy pierwszych kachijskich królów. Niestety forteca jest niedostępna dla turystów. Idziemy również zobaczyć jedną z ładniejszych uliczek.

















Po zwiedzaniu idziemy na obiad


Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #38 dnia: Listopada 07, 2014, 10:42:05 pm »
Z Telawi obieramy kierunek na Tibilisi ale po drodze wpadamy na pomysł, aby zobaczyć jedną z Winiarni. Niestety ten pomysł co się potem okazało nie każdemu się spodobał.
W sumie to nawet nie zakosztowaliśmy ani jednej lampki wina.... Czyżby jakieś obrzydzenie do wina nas dopadło?  ;D

Winiarnia sama w sobie bardzo ładna, a zwłaszcza jej zaplecze. Kilka zdjęć z szybkiego zwiedzania ;)












Z winiarni wraca się windą, która w trakcie jazdy robi nam psikusa i zatrzymuje się między piętrami.

W jednej chwili robi się tak gorąco, że zaczynamy wpadać w panikę. Okazuje się, że winda może zabrać min 3 osoby a było nas 5-cioro.

Na szczęście po chwili rusza i zatrzymuje się na piętrze.









« Ostatnia zmiana: Listopada 07, 2014, 10:51:47 pm wysłana przez megizak »

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #39 dnia: Listopada 08, 2014, 01:12:19 pm »
Po zwiedzeniu winiarni uderzamy do Tibilisi, po drodze mamy piękny zachód słoneczka.
Kontaktujemy się z chłopakami, którzy już dawno dojechali na miejsce i są z lekka zniesmaczeni długim oczekiwaniem na nas.





Okazuje się, że tam gdzie mamy mieć noclegi wszystkie miejsca są zajęte.  >:(

Marek z Wiktorem znajdują nocleg u lokalnych ludzi w domu, o czym nas informują telefonicznie. Mamy jednak niezły problem aby tam trafić, w końcu po dwóch godzinach i skontaktowaniu się z chłopakami na 22:00 docieramy na miejsce noclegowe. Warunki nie należą do rewelacyjnych, ale gościnność tych ludzi przerasta nasze oczekiwania. Gospodyni częstuje nas kawą, herbatą. Okazuje się, że jej mąż był również zapalonym motocyklistą za młodu. Wiktor natychmiast nawiązuje z nim świetny kontakt.

Marek sorry jeszcze raz za tamten dzień  ;), Ty wiesz o co chodzi............

Po pozostawieniu bagaży udajemy się na kolację i nocne zwiedzanie Tbilisi.

Tbilisi to stolica i największe miasto Gruzji położone nad rzeką Kurą, nazywane też perełką Kaukazu. Należy też do najstarszych miast na świecie. Pisząc o Tbilisi można mieć przed oczami dwa miasta. Z jednej strony to bogate, nowoczesne miasto a zaś z drugiej to żebracy, bród, architektoniczny nieład i sypiące się budynki. Wystarczy zejść z głównej ulicy i ukazuje się nam inny świat. Świat ponury, bez klimatycznych kawiarenek, odrestaurowanych budynków. I właśnie w takim też mieszkaliśmy.

Plac wolności oglądany jeszcze z busa



Nocą pięknie podświetlona jest twierdza Narkila i pałac prezydencki







Most Pokoju nazwany przez Gruzinów bardzo swojsko „Podpaską”








Offline Glazio

  • Administrator
  • Hero
  • *****
  • Wiadomości: 3 086
  • Karma: +48/-3
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #40 dnia: Listopada 08, 2014, 07:30:39 pm »
Foty powalają. Gruzja z roku na rok zmienia się nie do poznania.

Offline herni

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 5
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #41 dnia: Listopada 09, 2014, 07:02:56 am »
Widać, ze bardzo fajna i udana wycieczka . Zresztą z Mirmiłem zawsze jest fajnie , ciekawie i dużo się dzieje .............. ;D ;D ;D  Gruzja fantastyczna  jak  zwykle krajobrazowo .
"Tam, gdzie jest asfalt, nie ma nic ciekawego. A gdzie jest coś ciekawego ? tam gdzie nie ma asfaltu"

https://www.facebook.com/pages/Project-PAMIR-2014/391516340945760
http://projectpamir2014.blogspot.com/

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #42 dnia: Listopada 17, 2014, 10:48:29 pm »
Nocne zwiedzanie Tiblisi, kończymy tuż przed drugą w nocy.

Powracamy na kwaterę i kładziemy się spać.





Rano wstajemy i kto pierwszy ten lepszy, bo jedna łazienka na około 10 osób ;)

Potem śniadanie, kawusia podane przez samą właścicielkę i ruszamy na miasto.

Tiblisi w dzień wygląda równie pięknie jak i w nocy.










Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #43 dnia: Listopada 23, 2014, 09:46:18 pm »
Zwiedzamy Tiblisi



Pomnik króla Wachtanga Gorgosalego

Następnie wyjeżdżamy kolejką gondolową na twierdze Narikala. Twierdza ta to system obronny z ufortyfikowanymi wieżami i wzmocnionymi murami.Na szczycie dochodzimy do pomnika Kartlis Deda -Matki Gruzji, który dumnie wznosi się nad miastem. Dwudziesto-metrowa statua z aluminium przedstawia gruzińską kobietę trzymającą w lewej ręce czaszę z winem, którym wita przyjaciół, a w prawej miecz, którym rozprawia się z nieprzyjaciółmi.







Ze wzgórza rozpościera się piękna panorama na Tiblisi

W samym centrum stolicy stara kładka dla pieszych została kompletnie zmieniona na super nowoczesną budowlę zaprojektowaną we Włoszech, tam zbudowaną i przywiezioną do Gruzji w 120 ciężarówkach. W zamyśle architekta kładka ma symbolizować zwierze morskie, ale ze względu na swój charakterystyczny kształt przez mieszkańców nazywana jest podpaską.



Następnie zjeżdżamy kolejką w dół i zwiedzamy Cerkwie Sminda Sameba
Jest to największa budowla sakralna w Gruzji i jedna z największych świątyń prawosławnych na świecie. Ma wysokość 68 m a jego powierzchnia wynosi 5000 m 2. Wewnątrz soboru znajduje się 11 ołtarzy. Jego budowę rozpoczęto w 1995 z zamiarem uczczenia 2000-lecia chrześcijaństwa.












« Ostatnia zmiana: Listopada 23, 2014, 09:48:26 pm wysłana przez megizak »

Offline megizak

  • Młodszy użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Karma: +0/-0
Odp: Gruzińska eskapada na dwóch i czterech kółkach ;)
« Odpowiedź #44 dnia: Listopada 25, 2014, 11:01:16 pm »
Około 13 wracamy do pokoju, pakujemy się i ruszamy w stronę Wardzia.



Chłopacy na motorach pokonują trochę inną trasę niż my, bardziej niebezpieczną. Wyznaczmy punkt zbiorczy w restauracji na kilkanaście km od Wardzia. Podają tam super gruzińską zupę.







Trasa zbytnio nie wygląda na „wysokogórską”, wiedzie szerokimi, płaskimi terenami wzdłuż kilku jeziorek, przez zapomniane gruzińskie wioski. Wysokie położenie sprawia, że człowiek nie zdaje sobie sprawy, że mijane niewielkie pagórki byłyby w polskich warunkach wysokimi górami, większość z nich ma nawet do 2400 m n.p.m















« Ostatnia zmiana: Listopada 26, 2014, 10:33:19 pm wysłana przez megizak »